Przedstawienie postaci
-
Tutaj możecie przedstawić swoje postaci - pełne avatary, opisy wyglądu i być może charakteru, według waszego widzi mi się, a być może nawet najlepsze cytaty waszych postaci podczas historii. Może nawet co ważniejsze wydarzenia, skrótowo? to już zależy od was.
-


Gigant (6'5" czyli około 195,5 cm) o proporcjonalnym ciele, długich kończynach i większej niż inni masie mięśniowej. Taran, człowiek czynu. Wielki jak dąb, stąd też ksywa. Zwyczaje świątynne sprawiają, że nosi krótkie włosy i stara się być zawsze ogolony. To nie próżność, a sposób, by uniknąć wszy i kłopotów z myciem się po ciężkiej pracy fizycznej i wojskowych treningach. Za młodu oddany do świątyni, rozwijał ciało i umysł, ale nie zdolności społeczne. Jego postura onieśmiela otoczenie, a erudycja, nawet gdy się stara, nie pomaga złagodzić sytuacji. Z charakteru jest cichy, często zabiera głos ostatni albo gdy go zapytają. Wpojono mu posłuch wobec przełożonych, a nie podważanie ich autorytetu pyskowaniem. Wycofany charakter pomaga mu widzieć więcej niż inni, jest znakomitym obserwatorem. Nie wpada łatwo w gniew, a nawet gdy się zezłości, nie musi nic robić. Mimowolne napięcie mięśni szczęki czy zaciśnięcie pięści często wystarczą, by uspokoić rozmówcę, o ile nie jest to przeor czy inny wysoko postawiony człowiek testujący jego dyscyplinę. Jego skóra jest ciemniejsza niż u ludzi wokół, szczególnie w Ostlandzie na północnym wschodzie. Lekko oliwkowa, niczym delikatna opalenizna, co pasuje do przezwiska Eiche. Włosy ma ciemne, niemal czarne, a oczy piwne.
-

Klara Kessler to 24-letnia kobieta, mierząca 167 cm wzrostu i ważąca około 57 kg. Jest drobnej, szczupłej budowy ciała, z jasną cerą, szarymi oczami i długimi, naturalnie kręconymi włosami, które zazwyczaj upina w kok, szczególnie podczas pracy. Nosi także proste, okrągłe okulary.

Pochodzi z Hering w Hochlandzie, gdzie wychowywała się w rodzinie krawieckiej. Przez ostatnie sześć lat pracowała jako służąca oficera Konrada Reissnera. Zajmowała się między innymi jego garderobą, korespondencją i codziennymi obowiązkami, towarzysząc mu również podczas podróży z oddziałem. Portrafi czytać, pisać, szyć, gotować, a także opatrywać drobne rany. Ma pewne obycie z wojskowymi zwyczajami i hierarchią, choć dotychczas znała je przede wszystkich z perspektywy służby u oficera.

Klara jest uprzejma, spokojna i raczej nie szuka konfliktów. Chętnie słucha innych, a przy tym jest spostrzegawcza i zdarza się jej przedstawiać nieproszone sugestie. W sytuacjach stresujących odruchowo poprawia upięcie włosów, a krępujące powodują, że się łatwo rumieni. Zmęczona lub zamyślona ma zwyczaj zdejmowania okularów i uciskania nasady nosa. Od czasu do czasu rozmowę lub chwilę ciszy przerywa jej mimowolne, ciche chrząknięcie. Stara się nad tym zapanować, ale nie zawsze jej to wychodzi, a gdy to robi zazwyczaj robi się czerwona.
-
Maxim Mees - skryba, który został wrzucony w wojskową rzeczywistość, ale pod warstwą kompletnego zagubienia ma całkiem konkretne kompetencje. Niski, mały, wątły okularnik. Czasami mówi więcej niż powinien, lecz zawsze przemyślanie, kwiecistym językiem i z sensem.
" - Nazywam się Maxim Mees, skryba, inżynier, cyrulik, każdego fachu zaznałem po trochu podczas swego długiego życia."
Po miesiącu szkolenia
Pierwsze wrażenie było jednoznaczne. Nie wyglądał jak żołnierz. Wyglądał raczej jak ktoś, kto przez pomyłkę wyszedł z biblioteki, skręcił w złą ulicę i trafił prosto do koszar. Chude ramiona, wiecznie potargane włosy, okrągłe okulary, zamiast porządnego wojskowego ekwipunku. Do tego mina człowieka, który każdego ranka zadaje sobie pytanie, dlaczego jeszcze nie uciekł.
Na początku część ludzi była przekonana, że długo nie wytrzyma. Nie radził sobie z żołnierskim życiem. Budzenie przed świtem było dla niego osobistą obrazą. Marsze uważał za bezsensowne marnowanie energii. Błoto niszczyło mu buty, deszcz niszczył książki (gdyby tylko jakieś przy sobie miał), a krzyki instruktorów najwyraźniej powodowały u niego przede wszystkim dezorientację.
Z czasem jednak zaczęły wychodzić na jaw rzeczy, których nikt się po nim nie spodziewał.
Potrafił czytać, pisać i mówić lepiej niż większość ochotników. Znał język klasyczny i miał sporą wiedzę akademicką. A kiedy podczas szkolenia zaczęto omawiać konstrukcję umocnień, machin i mostów, nagle okazało się, że ten przerażony bibliotekarz ma na ten temat bardzo dużo do powiedzenia.Potrafił wskazać, gdzie konstrukcja jest źle wykonana. Potrafił zauważyć, że coś zostało zbudowane w sposób, który wcześniej czy później doprowadzi do katastrofy. Potrafił patrzeć na machinę oblężniczą nie jak na broń, ale jak na problem techniczny do rozwiązania.
I, ku irytacji niektórych żołnierzy, zazwyczaj miał rację.Z łukiem też radzi sobie lepiej, niż powinien. Nie jest wojownikiem. Nie ma w nim tego instynktu, który każe człowiekowi rzucić się na przeciwnika z mieczem, co najwyżej zwinnie uniknąć ataku. Za to potrafi zachować dystans, obserwować i myśleć zanim coś zrobi.
Po miesiącu poborowi wiedzą już również coś jeszcze. Że kiedy zaczyna nerwowo poprawiać okulary, patrzeć gdzieś ponad ich ramionami ( jeśli ci akurat kucają) i mamrotać pod nosem, nie zawsze oznacza to, że się boi. Czasami właśnie wtedy zauważył coś, czego nie zauważył nikt inny.
I dlatego, mimo że nadal wygląda jak człowiek, który absolutnie nie powinien znajdować się w wojsku, coraz mniej osób śmieje się z niego otwarcie. Bo może rzeczywiście nie jest żołnierzem.
Ale może być cholernie przydatnym człowiekiem, którego warto mieć za plecami.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się