Rozdział I - Jak zostać trepem?
-
Rozmowa z Helmutem była bardziej zajmująca niż Klara początkowo przypuszczała. Szczegółowe rozważania nad poszczególnymi szwami, co zostało wykonane nieprawidłowo, sposobami możliwej naprawy oraz pochodzeniem nielicznych, wyjątkowo mocnych przeszyć stały się tematem bardzo długiej rozmowy. Jak się ostatecznie okazało, zbyt długiej.
W pewnym momencie wieczoru czy już nocy, na co Klara niezbyt zwróciła uwagę, atmosfera w namiocie robiła się znacznie spokojniejsza, jej powieki same zaczęły już opadać, a wzrok rozmywać się przy przyglądaniu kolejnym szwom na jej własnym mundurze, przeprosiła Helmuta, że nie może kontynuować tej rozmowy dalej, jakkolwiek świetna ona by nie była, po czym zwyczajnie osunęła się na plecy i zasnęła twardo. O tyle dobrze, że cała rozmowa była toczona na jej pryczy, bo gdyby w tym momencie siedziała w innym miejscu, nie celowo, ale zasnęłaby nie na swoim posłaniu.
Spała jak kamień wymęczona po ćwiczeniach, a także po długiej rozmowie do tego stopnia, że jej niezwykle wyczulone ucho nie wychwyciło kroków i szurania butów o ziemię tuż za materiałem namiotu koło jej głowy. Mało tego, nawet rozbrzmiewający dźwięk metalu i krzyki Russela nie zrobiły na niej wrażenia. Gdy część ludzi z namiotu już pilnie się ubierała, to gdyby nie hałas tym spowodowany, można by usłyszeć jej ciche pochrapywanie. Dobudziło ją dopiero to, gdy ktoś mocniej szarpnął ją za ramię. Ledwo otworzyła oczy i z trudem pojęła, co się dzieje. "Ćwiczenia? Jakie ćwiczenia?" Tylko tyle kotłowało się w jej głowie.
Pomimo dezorientacji, dzięki nawykom wypracowanym przez ostatni miesiąc, ręką sięgnęła pod posłanie. Zdziwiła się i to niemało, gdy palce dłoni nie natrafiły na znany jej materiał. Zerwała się szybko na nogi i podniosła wszystko do góry. Nie ma! Jej munduru nie ma! Wpadła w panikę, bo czemu miałoby go tutaj nie być, przecież zawsze odkładała go w to miejsce. Przetarła oczy, nawet się spoliczkowała. Nic to nie dało. Zaczęła się rozglądać wokół łóżka, ale nigdzie go nie widziała.
Siadła. Wzięła kilka oddechów, odchrząknęła i złapała się za nasadę nosa. Gdy wokół niej wszyscy biegali, aby się ubrać i zdążyć na zbiórkę, ona siedziała i myślała dłużej niż by się wydawało, że to potrzebne. Pocierała nos raz za razem, aż w końcu ją olśniło. Helmut! Tak, poprzedniego wieczoru omawiała z nim metody krawieckie, po czym zasnęła. Nie przygotowała się tak jak zawsze, tylko gdzie ostatecznie zostawiła mundur. Przypomniała sobie, że zostawiła go tam, gdzie była, ale przecież siedziała w zanóżu, więc pewnie tam go znajdzie. Rzuciła się w to miejsce, ale też niczego nie znalazła, jednak jej wzrok powędrował to w prawo, to w lewo. Znalazła zgubę przy nogach Helmuta, który właśnie zdejmował koszulę, wcześniej założoną przez pomyłkę na lewą stronę. Sam mundur z pewnością został niechcący skopany przez innych, którzy nie zauważyli go leżącego na ziemi w tych ciemnościach.
Teraz poszło już dużo gładziej, ale wciąż nie tak jak powinno. Gdy zdecydowana większość wyszła już z namiotu, ona męczyła się przy ubieraniu. Każdy ruch był dla niej jak wyzwanie. Wciągnięcie trepów, zapięcie pasa, narzucenie odnalezionego munduru. Już samo pochylenie się tak nisko do butów wywoływało u niej zarówno ból nóg, pleców i brzucha, a gdzie jeszcze być gotowym do nocnych ćwiczeń. Ani trochę sobie tego nie wyobrażała. Może jednak opuszczenie fortu w dniu wczorajszym to wcale nie był taki najgorszy pomysł. Szybko odrzuciła tę myśl, gdy już z założonym plecakiem łapała za drewniany osprzęt i wybiegła na zewnątrz.
-
E Elenorsar odniósł się do tego tematu
-
Kroki sierżanta wybudziły Gerharda, sen miał lekki a organizm przyzwyczajony do wstawania przed świtem. Przekleństwo, zazdrościł ludziom co potrafili spać wszędzie, w każdej pozycji i o każdej porze. Ludzie z Talabheim jednak mieli dziwne zwyczaje, jednym z nich było spędzenie czasu z dziećmi w Wielkim Lesie, nawet gdy sami nie byli tropicielami czy łowczymi, to każdy mniej lub bardziej był przyuczony, przez ojca, dziadka czy wujka. Nie było rodziny, która by nie robiła wypadów do lasu. Nie żeby las tam był straszny jak ten w Ostlandzie, pająków tam nie ma, ale bandyci, głodne zwierzęta czy zwierzoludzie się znajdą. Toteż każdy jest czujny, każdy uczy swoje pociechy by lasu nie lekceważyły. A potem biedne spać nie mogą, zrywając się na każdy szelest, jakby to wilk miał się do nich podkraść.
Wilka nie było, i tym razem, był chrzęst kruszywa Triefplatzu gdy sierżant Russel z przybocznymi planował im zgotować ciężką noc.
Gerhard nie był pewien jeszcze skąd odgłosy, ale skoro już się obudził to postanowił się ubrać, w nie do końca dosuszony mundur po wczorajszym czyszczeniu. Pomodlić. Zacząć dzień wcześniej.
Ledwo skończył się ubierać a zobaczył, że i inni w namiocie się wybudzają i wyglądają przed namiot, a po chwili rozległ się raban. Alarm. Nocne ćwiczenia.
- E che la sua figliuola partorisca ratti! - przeklął po Tileańsku, niewiele umiał w tym języku, ale kilka zdań zapadło mu w pamięć.
Z modlitwy nici.
Zdenerwowany postanowił zadrwić z sierżanta i ubrać "pełen rynsztunek" tak jak rozkazano, pusty plecak, tobołek, włócznię i tarczę z symbolem najświętszej bogini, a przy plecaku kołczan z łukiem i strzałami. Pewnie się to na nim zemści i będzie to taszczył niepotrzebnie, ale jak sierżant sądzi że wyjdą tam w mundurze z samymi drewnianymi mieczami to się myli, niech kombinuje potem co zrobić z jednym wielkoludem lepiej uzbrojonym niż reszta. Jego problem.
Spojrzał po zebranych, z niekłamanym zaskoczeniem obserwując podnieconego sytuacją Fineasza. Gdy ten wyszedł przed namiot dodał na głos:
- Serio? Młody Hohenwart narobi nam jeszcze kłopotów - w jego głosie słychać było zmęczenie i zrezygnowanie, nie podobało mu się to nocne budzenie nic a nic.
Poprawił rzemień przy szyi by wygodniej mu było maszerować z tarczą i w razie potrzeby opierała się o jego ramię, po czym wyszedł na plac starając się by tarcza i ekwipunek jeszcze bardziej podkreśliły jego wzrost. Oto szedł wielki uzbrojony wojownik. Wedle rozkazu. Skoro się sierżant popisuje to on też zamierza.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się