Postaram się jutro wrzucić mój post. Stety / niestety wolumen tekstu jest duży (mamy sporo graczy i wszyscy zaangażowani) i ciężko mi nadążyć za akcją / czytaniem / odnoszeniem się do wszystkiego na raz.
Bardiel
Posty
-
XIII - Martwa godzina -
XIII - Martwa godzina@Cavallino Aaaa rozumiem, dzięki za wyjaśnienie.
No to uznajmy, że Simon nie załapał gdzie co znaleziono tylko zauważył związek (w sumie jak ja :D).
Pozdro -
XIII - Martwa godzinaSorry, przywiózł ktoś te książki co są wypisane na notatce? Wiadomo co to za książki?
@ketharian Odpiszesz na dialog od Simona?
Jak jestem ślepy to sorry, nie mogę nigdzie znaleźć info. -
XIII - Martwa godzinaSimon na moment przerwał klikanie, wsłuchując się w składany przez Beckę raport. Musiał przyznać, że spodobała mu się precyzja, dokładność oraz naukowa ostrożność, która cechowała złożone do dyktafonu zeznanie. Zanotował w głowie, że sam również powinien poprawić jakość własnych nagrań. Obserwowanie pęknięć zanadto wybijało go z rytmu i wprowadzało w specyficzny stan. Zastanawiał się czasem czy to stres pourazowy czy też coś zupełnie innego i jeszcze niewyjaśnionego… Wreszcie wrócił do pracy.
Gdy zgasło światło, Simonem zawładnął irracjonalny lęk. Dokładnie taki sam, jaki odczuwał tej nocy, gdy zniknęła Sara. Czuł się tak, jakby ktoś wbił mu w serce tępy nóż i dłubał nim w tym bolesnym wspomnieniu. Słyszał głos Becki, ale nie rozumiał sensu słów, jakie do niego mówiła. Głos kobiety dochodził do niego, jakby z oddali. Ton był zmieniony i obco brzmiący.
Przyłożył dłoń do ucha i potarł nią nerwowo. Gdy zamrugał pod powiekami na ułamek sekundy ujrzał coś, co aż trudno było mu opisać.
Wszystko unurzane w pulsujących psychodelicznych barwach, jakby nagle znalazł się na dyskotece w szalonych latach 70-tych.
— Foul deeds will rise, Though all the earth overwhelm them, to men's eyes. - ktoś szepnął mu do lewego ucha.
— A snitch nigga, that's that shit I don't like. A fake nigga, that's that shit I don't like. - w prawym wyznał inny głos.Aktywacja zapasowego generatora wyrwała go z transu. Potarł czoło i oczy. Potrzebował chwili na uspokojenie. Nie wiedział nawet jak miałby komuś opowiedzieć o tej dziwnej delirce. Nie potrafił tego nawet ułożyć we własnej głowie w sensowną całość, cóż dopiero przedstawić komuś innemu? Chwycił jedynie za dyktafon i cichym głosem nagrał raport na temat dziwnego zajścia.
Pracował do bardzo późna. Hiperfokus sprawiał, że godziny zamieniały się w minuty. Simon zapominał o wszelkich potrzebach fizjologicznych. Być może dlatego był taki wychudzony? Nie zjadł świeżej pizzy. Zainteresował się nią dopiero gdy dawno już wystygła. Po prostu musiał wpierw dokończyć analizę oraz przejść przez nowy materiał dowodowy zebrany przez agentów.
Bez słowa odebrał od Tomasa kartę pamięci do aparatu. Zdążył przywyknąć, że mało kto tutaj rozróżniał jakieś niuanse między programistą, informatykiem, analitykiem danych, specjalistą od cyberbezpieczeństwa czy elektronikiem. Na wszystkich tych dziedzinach znał się przynajmniej trochę, ale profesjonalnie zajmował się tylko analizą danych. Uznał, że spróbuje w tym pogrzebać, ale jeśli będzie za duże ryzyko uszkodzenia dowodów, po prostu poprosi Beckę aby przekierowała to do jakiegoś fachowca i najwyżej poczekają na ekspertyzę.
— Nie mówię, że mamy do czynienia z czymś nadprzyrodzonym. Po prostu chciałbym wiedzieć, czy istnieje jakieś wyjaśnienie, którego jeszcze nie wzięliśmy pod uwagę. - głos Tomasa dotarł do uszu Simona.
— Impuls elektromagnetyczny - wtrącił okularnik, nie odrywając wzroku od komputera. - Pojawia się wszędzie tam, gdzie dzieje się coś dziwnego. Sprawdzam właśnie wszystkie zdarzenia i nanoszę na mapę. Co prawda korelacja nie oznacza jeszcze przyczynowości, ale w przypadku braku danych możemy spróbować wypełniać nimi lukę. Z rachunków i billingów wiemy gdzie O’Hara był na pewno. Gdy niewiadome wypełnimy zakłóceniami elektromagnetycznymi, możemy uzyskać pełną trasę. A tak w ogóle…
Simon popatrzył na Hernandeza.
— Przywieźliście książki, prawda? Te, które wypisano na. To są oznaczenia z jego księgozbioru. Bardzo uporządkowany człowiek, szanuję to.
Simon nie zamierzał opuszczać biura tak późną nocą, w taką śnieżycę. Przewidział okropną pogodę i zabrał ze sobą torbę z ręcznikiem i rzeczami na przebranie. Zamierzał skorzystać z prysznica, zjeść resztki odgrzanej w mikrofali pizzy a potem przespać się na kanapie. Następnego dnia planował oszacować czy jest w stanie poradzić coś z kartą od aparatu fotograficznego - jeśli okaże się to ryzykowne, zamierzał przekazać Becce, aby ta poprosiła o pomoc jakichś fachowców w wydziale.
Potem zamierzał udać się w teren i obejrzeć potężny komputer o którym mówił Daniel. W końcu kto jak nie okularników od komputerów? -
XIII - Martwa godzinaBecka zerknęła w stronę Simona, jakby się chciała upewnić, czy ją rozumie i podziela przemyślenia. Mężczyzna nie spojrzał w jej stronę choćby przelotnie. Oczy Simona cały czas błądziły po ekranie komputera. Zmarszczone czoło wskazywało, że myśli nad czymś intensywnie i raczej nie jest to audycja radiowa.
Klik…
Klik…
Klik…
Becka zapewne zdążyła już założyć, że zostanie zignorowana, gdy nagle…
– Gość bredzi - odparł sucho blondyn, który najwyraźniej jednak rejestrował głos kobiety. - Jak każdy radiowiec. Gdy posadzisz kogoś przy mikrofonie i każesz mu w kółko nawijać to musi bredzić. Ludzie rzadko mówią coś wartościowego.
Simon poprawił prostokątne okulary charakterystycznym dla siebie gestem.
– Ale przynajmniej nie puszcza reggae. Od reggae robię się agresywny.
Czy to był żart? Ciężko powiedzieć, gdyż ton Tannera brzmiał jakby podzielił się jakimś naukowym faktem. Z drugiej strony zazwyczaj tak właśnie brzmiał, więc może wcale nie był dziwny, tylko na sucho serwował istny kabaret!“Kiedy naprawdę chcemy coś znaleźć, zaczynamy dostrzegać wskazówki wszędzie.”
Spojrzenie Simona wreszcie oderwało się od monitora. Wzrok utkwił w podłodze. Czyżby radiowiec zadał właśnie kłam jego stwierdzeniu? Czyżby powiedział coś, co poruszyło przemądrzałego korpoblondasa na tyle, by oderwał się na chwilę od swego toku myślowego?
Uniósł wreszcie wzrok, który skrzyżował się ze spojrzeniem Becki. Nie komentował. Przez moment wydawało się, jakby zrozumieli się bez słów. Tak, Simon również zastanawiał się czy nie dostrzega śladów tam gdzie ich nie ma. Być może obsesyjnie widział wzorce, których nigdy nie było. Być może trwało to już nawet od dwudziestu lat. W jedną chwilę niewinna audycja radiowa wydała mu się ponurą przestrogą.W milczeniu wrócił do pracy.
Po kilkudziesięciu minutach grzebania w policyjnej bazie Simon otworzył nagranie, które zdawało się aktywować w jego głowie coś w rodzaju stresu pourazowego. Przez moment umysł mężczyzny był tak zawieszony, że nawet nie zdenerwowało go “zakradnięcie” się Becki zza pleców - czego w normalnych warunkach chorobliwie nie znosił.
Trzaski i szum kamery przywołały w umyśle Simona gwałtownie migoczącą lampkę nocną. Zapalił ją tamtej nocy, gdy coś zabrało siostrę. Rozpaczliwie liczył, że światło pomoże przegonić nocne “potwory spod łóżka”. Lampa migotała, migotała, aż nagle żarówka uległa spaleniu. Gdy zapalił główne światło, Sary już nigdzie nie było. Pamiętał jak matka łajała następnego dnia ojca, że już od miesiąca mówi mu, aby wymienił żarówkę w lampce.
– Impuls - wypalił nagle, jakby otrząsnął się z transu. - Impuls elektromagnetyczny. Jeśli coś zakłóciło kamerę to pewnie też wszystkie inne urządzenia elektroniczne na obszarze. Muszę sprawdzić jakoś czy doszło do innych zakłóceń. Nie wiem, oświetlenia miejskiego, świateł drogowych. Zgłoszenia zepsutych telefonów. Zerwane połączenia. Eletronika w samochodach. Tym i wszystkich naokoło. Kurwa, nie wiem.
Rzadko zdarzało mu się przeklinać. Simon zdjął okulary i przetarł oczy w taki sposób, jakby chciał je wydłubać. Zaraz potem gwałtownie wstał z miejsca. Zdjął marynarkę i podwinął rękawy koszuli.
– Widzisz to co ja, prawda? Facet zniknął. Widzimy to razem, prawda?
Z kieszeni wyjął dyktafon i zaczął mówić wprost do niego.
– Tutaj Simon Tanner. Właśnie obejrzałem nagranie z monitoringu, na którym widać jak O’Hara chwyta się za głowę i znika na środku skrzyżowania.
Mężczyzna wyciągnął w stronę Becki dyktafon. W jego oczach malowała się desperacja.
– Powiedz, że też to widzisz zanim jutro okaże się, że to nagranie nie istnieje a ty niczego nie pamiętasz.Nagle mężczyzna spojrzał w stronę billingów oraz połączeń wyświetlanych na monitorach niepełnosprawnej kobiety. Zostawił dyktafon rękach skonsternowanej Becki, jakby zapomniał o całej sprawie. Powolnym krokiem podszedł do radia, nachylając się nad głośnikiem.
– Wiesz co, Zack? Wiesz co teraz zrobię? - lekki, nieco maniakalny uśmiech przebiegł przez twarz Simona. - Rozrysuję na mapie dokładnie wszystkie punkty gdzie był O’Hara, do jakiego punktu dzwonił, skąd dzwonił, do kogo dzwonił… Potem będę sprawdzać gdzie były zakłócenia elektromagnetyczne. I może to wszystko będzie tylko powiązane w mojej głowie. A może nie.
Okulary wylądowały z powrotem na nosie Simona. Poprawił je identycznym gestem jak wcześniej. Spoważniał.
– Wracam do pracy. Musimy ustalić kto to jest Lionel Grant. I jeszcze…
Simon zmrużył oczy, patrząc na billingi.
– Te cztery niezidentyfikowane telefony. W krótkim czasie. Sygnał zaczęła łapać inna wieża. Przemieścił się z sektora zachodniego do centralnego. Śledził kogoś i się meldował? Nie, to bez sensu. Meldowałby się przecież Fergusonowi. Z kim on rozmawiał…
Simon wrócił do biurka.
– Nie żartowałem z dyktafonem - rzucił jeszcze, nim palce zaczęły grać na klawiaturze. -
XIII - Martwa godzinaSimon siedział delikatnie na uboczu, przy jednym z biurek które upatrzył sobie dawno temu. Wszyscy wiedzieli, że w pewnym sensie jest to jego ulubione biurko. Raz nawet zupełnie na poważnie tłumaczył, że jest to bardzo optymalne ułożenie, gdyż pozycjonuje go tak, by mógł obserwować tablicę Becki, bez odbijającego się od niej światła słonecznego oraz jest w miejscu, gdzie ma idealną cyrkulację powietrza. Jednocześnie inni nie widzieli ekranu ułożonego na biurku laptopa. Denerwowało go, gdy ktoś zaglądał mu przez ramię.
Teraz zresztą i bez tego wydawał się poirytowany. Nie tak wyobrażał sobie przebieg dzisiejszego spotkania! Chciał opowiedzieć Bece i Fergusonowi o nowym podejściu do magazynowania danych, które robi ostatnio furorę w biznesie i które mogłoby pomóc im gromadzić dane w o wiele szybszym tempie, przy znacznie mniejszym wysiłku… No, ale niestety stało się! Zaginięcie było oczywiście o wiele bardziej emocjonujące dla wszystkich niż “Data Lake” - zwłaszcza dla narwanych kowbojów pokroju Tomasa. Zawodowy analityk nie omieszkał rzucić mu osądzającego spojrzenia, gdy ten dolewał “prądu” do herbatki.
-- Może nie mieszajmy w to od razu kosmitów - rzucił z wyczuwalną frustracją, wklepując coś do komputera. Badali zjawiska paranormalne, ale nie lubił gdy umysły zespołu dryfowały bez ładu i składu.Systemowe rozwiązania powinny mieć wyższy priorytet, ale Simon zdawał sobie sprawę, że ludzi nie zmieni. Z rezygnacją zgasił materiały, które miał przygotowane na dzisiejszą rozmowę.
-- Nazywam się Simon - obwieścił, rzucając krótkie spojrzenie Vivienne. Nie był póki co zainteresowany zadawaniem pytań kobiecie, która i tak już wydawała się osaczona przez zespół. Zwyczajnie zauważył, że choć przedstawiono ją, to nikt z obecnych się nie przedstawił. Nie chciał być nieuprzejmy. Zaraz potem spojrzał w stronę Becci, unosząc nieznacznie rękę.
-- Ja mogę zająć się aktami spraw dotyczącymi zaginięć. Przy okazji jak będziecie gadać ze znajomymi tego O’Hary to zwracajcie uwagę czy wszyscy pamiętają go w taki sam sposób. Jak robiłem kwerendę akt z lat 2000-2004 z terenu Teksasu to jakieś 60% spraw zawierało jakąś formę efektu Mandeli.Simon wypowiadał się karykaturalnie wręcz precyzyjnie, ale znali go nie od dziś. Zaskoczona mogła być tylko Vivienne. Wypowiadał się sztywno i siedział sztywno. Biała koszula, krawat oraz idealnie wypastowane buty tylko dopełniały obrazu. Cholera jedna wiedziała czemu ubierał się ciągle tak jakby zmierzał na spotkanie biznesowe.
Poprawił okulary i zaczął przepisywać informacje z tablicy na komputer.
-
XIII - Martwa godzinaW razie czego trójka to już solidna drużyna.
-
XIII - Martwa godzinaSimon Tanner
Cywil
Neofici - Nowa XIII-tka - lata 2010-2012Pytanie 1 - Jak i kiedy wstąpiłeś do XIII-tki? (wybierz generację)
W roku 2010 zostałem zwerbowany w Waszyngtonie przez jednego z agentów podczas konferencji biznesowej dotyczącej analizy danych, uczenia się maszyn oraz cyberbezpieczeństwa. Pracowałem wtedy dla technologicznego giganta – Tech Harmony Limited. Jako trzydziestodwuletni analityk średniego szczebla prowadziłem jeden z paneli dotyczących analizy danych. Przebywający na konferencji agent (do dziś nie wiem czy był tam przypadkowo czy jako „łowca talentów”) zaproponował mi luźną współpracę dla „agencji federalnej”. Wsparcie przy analizie. Nie wiem czy zrobił to czysto ze względu na moje kompetencje czy też zwrócił uwagę, że moje oczy dostrzegają coś, czego inni nie widzą.
W miarę jak moja wiedza o agencji oraz przedmiocie badań rosła, wzrastał też mój udział. Miałem w tym wszystkim własną motywację i niebawem całkowicie zarzuciłem pracę dla Tech Harmony. Moja obsesyjna natura wymagała, bym powrócił do tematu, który zdefiniował moje nastoletnie lata oraz wczesną młodość…Pytanie 2 - Kim byłeś w XIII?
Cywilny pracownik wspierający agentów.Pytanie 3 - Jaka była twoja specjalizacja?
Głównie pracowałem jako analityk danych. Dbałem o zbieranie i porządkowanie informacji, a także doszukiwałem się wzorców, które pozwoliłyby nam lepiej zrozumieć całe zjawisko. Nie stroniłem jednak od udawania się „w teren”. Agencja szybko dostrzegła, że mam ponadprzeciętne zdolności w kojarzeniu faktów, doszukiwaniu się wzorców oraz jestem niezwykle przywiązany do detali. Agencji o bardziej służbistyczno-mundurowym podejściu nie byli zachwyceni musząc mnie „niańczyć” na akcji, ale niektórym z nich zdarzało się docenić mój zmysł obserwacji.Pytanie 4 - Co robiłeś po 2004?
Pracowałem dla wielkich korporacji z umiarkowanym sukcesem. Choć moje kompetencje twarde stały na dość wysokim poziomie, bardzo często to umiejętności „miękkie” hamowały rozwój mojej kariery.Pytanie 5 - Jakie Pęknięcie widziałeś i co z nich zapamiętałeś?
Gdy miałem dziesięć lat widziałem, że coś przerażającego wciągnęło moją siostrę bliźniaczkę – jakby jakaś niezidentyfikowana energia. A przynajmniej tak właśnie mi się wydawało. Byłem przerażony i płakałem, lecz rodzice zdawali się nie wiedzieć o czym mówię. Twierdzili, że nigdy nie miałem żadnej siostry. Że to wszystko mi się przyśniło. Że to był po prostu zły sen.
Obsesyjnie szukałem dowodów na to, że moja siostra istniała. Znajdowałem przedmioty, które według mnie należały właśnie do niej. Znajdowałem zdjęcia, które wyglądały tak jakby brakowało na niej jakiejś osoby. Przez ponad dekadę nie odpuszczałem tego tematu, choć rodzice zaciągali mnie do psychiatrów i psychologów, podejrzewając schizofrenię. Czułem, że kogoś brakuje. Mimo to, pamięć o koszmarnym wydarzeniu stopniowo się zacierała aż w końcu sam przestałem wierzyć we własne doznanie. Do czasu aż dołączyłem do XIIItki…Pytanie 6 - Co wydarzyło się podczas twojej ostatniej operacji?
Wydaje mi się, że dostrzegłem coś podobnego do dziwnego zjawiska, które zdefiniowało moje dzieciństwo. Wydaje mi się, że znalazłem lalkę, którą moja siostra miała wtedy w ręku i tuliła z całej siły, przerażona tym co się działo. Wreszcie wydaje mi się, że ona gdzieś tam jest i na mnie czeka.Pytanie 7 - Dlaczego odszedłeś lub dlaczego zostałeś w XIII-tce?
N/APytanie 8 - Dlaczego decydujesz się wrócić w struktury XIII-tki?
N/APytanie 9 - Czego nie chcesz, żeby XIII odkryło na twój temat?
Nie chcę, by wiedziano o moich osobistych motywacjach oraz tym co stało się z moją siostrą. Nie wiem czy spodziewać się po agencji wsparcia czy raczej prób ukrócenia mojej pobocznej działalności. Na wszelki wypadek wolę milczeć.CECHY
Ciało 2, Zręczność 2, Umysł 5, Percepcja 5, Wpływ 1WIEDZA
Pęknięcie - 1, Jednostka XIII - 0, Archiwum - 2, IN-XIII – 0BŁONA
Sugerowana: 4 (przepuszczalna)
Simon nie jest szczególnie podatny na dostrzeganie wszelkich anomalii dookoła. Jego dar polega raczej na tym, że jest bardzo wyczulony na szczegóły i potrafi formułować daleko idące wnioski na podstawie nikłych informacji.PRZECHYŁ
Sugerowany: 2
Pomimo względnie szczelnej błony, Simon obsesyjnie dostrzega jakieś niezgodności i (słusznie czy niesłusznie) widzi w nich działanie anomalii.DEFEKTY
Zdarzenie związane z jego siostrą bliźniaczką (której istnienia sam nie może być pewny) praktycznie zdefiniowało całe jego wczesne życie. Wzmocniło jego obsesyjną naturą nastawioną na poszukiwanie odpowiedzi oraz analizowanie rzeczywistości, przy jednoczesnym odsuwaniu się od ludzi i społeczeństwa, które traktowało go jak chorego psychicznie. Z czasem nauczył się po prostu maskować, a nawet wyciszać pewne zachowania, ale tylko na potrzeby pracy i ogólnie pojętego „życia w społeczeństwie”. -
W co byście zagrali? Lista życzeń.Nie wiem czy Cię to interesuje, ale w WoD: Mroczne Wieki istnieje bardzo rozwinięty scenariusz dotyczący Konstantynopola.
Są bodaj dwie osobne książki, gdzie jedna bardzo szczegółowo opisuje politykę wampirzą w Konstantynopolu w dobie tuż przed IV krucjatą oraz druga, gdzie w ramach wampirzych rozgrywek doszło do zdobycia Konstantynopola przez krzyżowców (IV Krucjata).Wiem, że miałeś na myśli raczej podbój z 1453 roku, ale ten z 1204 roku również ma bardzo unikalny i interesujący klimat (moim zdaniem nawet lepszy, ponieważ Cesarstwo Rzymskie nie jest jeszcze w takiej demolce).
Dla zainteresowanych:
Constantinople by Night
Bitter Crusade -
Sonda | Sesja inspirowana serialem "Stamtąd"@piołun Planujesz ruszyć z tą sesją?
Pytam bo kombinuję (być może) coś w podobnym klimacie, a nie chcę żebyśmy potencjalnie weszli sobie w drogę łudząco podobnym pomysłem.

-
Sonda | Sesja inspirowana serialem "Stamtąd" -
Sonda | Sesja inspirowana serialem "Stamtąd"Rzucono bardzo wiele systemów, więc dam Ci radę: olej to. Spędzisz tygodnie na studiowaniu tych systemów, zamiast zaczynać sesję. Liczby w RPG i tak nie mają znaczenia, to tylko iluzja. Zwłaszcza w sesji takiej jak ta, gdzie najważniejszy będzie suspens i storytelling a nie kulanie kostkami pod staty.
Weź pierwszy z brzegu system na chybił-trafił albo naskrob szybko sam prosty system pod swoją rozgrywkę i jedziesz. -
W co byście zagrali? Lista życzeń.Aberrant?
-
[Year Zero Engine] 21 dni@Wired napisał w [Year Zero Engine] 21 dni:
@Bardiel napisał w [Year Zero Engine] 21 dni:
która jest właścicielem biurowca i wykorzystuje go do swoich operacji?
Najprawdopodobniej 3cia opcja, Darpol to korpo co wynajmuje powierzchnię biurowca, nawet niekoniecznie 100%. A sam budynek należy do innej firmy. W dzisiejszych czasach mało która firma ma własne budynki, większość dzierżawi na okres X lat. Dlatego jest taka nagonka na powroty do biur po tym jak wiele branż przeszło na pracę zdalną, bo budynki by stały puste, a za wynajem (lub kary za zerwanie umowy) i tak by trzeba było płacić.
To prawda, tak jest najczęściej. Ale czasem zdarza się, że te najpotężniejsze, długoistniejące korporacje mają swoje "headquarters" na własność. A patrząc na tak wypasiony giga wieżowiec tylko z jednym szyldem pomyślałem, że z takim molochem mamy do czynienia.

@garanil Szczerze mówiąc patrząc na budynek myślałem, że mamy do czynienia z globalnym, potężnym bankiem lub gigantem technologicznym.
Ale spox, logistyka i facilities services zatem. 
-
[Year Zero Engine] 21 dniCzy spółka Darpol to administrator biurowca, w ramach którego mieści się wiele innych korporacji? Czy też Darpol to jakaś potężna korporacja, która jest właścicielem biurowca i wykorzystuje go do swoich operacji?
Jeśli to drugie - proszę o informację z jakiej branży jest Darpol, jakie interesy mniej więcej prowadzi itp. Jeśli potencjalnie można grać jako pracownik tej korporacji, to przyda się wyjaśnienie. -
Podsumowanie migracjiDziękuję wszystkim zaangażowanym za zwodowanie tratwy ratunkowej. Dobrze się stało, że LI w końcu padło, bo przestanie ciągąć wszystkich zaangażowanych w dół i pozwoli to stopniowo rozwinąć skrzydła.