@Gladin, z samochodem miałem na myśli raczej użycie z konieczności, a nie z wygody, żeby oszczędzić sobie pięć minut. Choć... gdy pada, wszędzie błocko albo upał taki, że oddychać ciężko, to ja bez namysłu wybrałbym jednak samochód.
Czy forum jest jak bieżnia? Nie wiem. Dla jednych pewnie tak. Dla innych to po prostu oderwanie od codzienności, możliwość zanurzenia się w czymś innym, sprawdzenia się kreatywnie i stworzenia czegoś ciekawego. Dla czytelników może to być z kolei trochę jak czytanie książki.
W jednym na pewno się zgadzamy: też jestem przeciwnikiem oddawania AI myślenia za nas. Wydaje mi się, że to wybrzmiało już w moich wcześniejszych postach, ale jeśli nie, to niniejszym prostuję i podkreślam.
I to jest ta zatarta granica, którą się łatwo przekracza. Owszem, można się z tym zgodzić. Co nie zmienia tego, że zgubiłeś po drodze wysiłek. Że nie biegniesz już na bieżni. Bo z wygody nie wkładasz wysiłku, wolisz, by ten wysiłek poniósł ktoś inny. Żeby kto inny pobiegł na tej bieżni.
Ogólnie się z tym zgadzam. Kwestia polega na tym, ile realnie oddajesz AI, a ile sam redagujesz, wybierasz, odrzucasz i kontrolujesz. To śliski temat.
Pytanie tylko, ile dany wysiłek jest wart w konkretnym kontekście.
Weźmy korektę pisowni i gramatyki. Owszem, mogę wziąć do ręki papierowy słownik i sprawdzić wszystko ręcznie. Mogę też użyć narzędzi wbudowanych w przeglądarkę, Worda albo cokolwiek, z czego akurat korzystam. Mogę też wrzucić tekst bez korekty.
Nie wiem, czy korzystanie z papierowego słownika uczyniłoby ze mnie lepszego pisarza. I nie wiem, czy to w ogóle jest moim celem, kiedy piszę tutaj na forum. Raczej nie. Wiem za to, że poprawny tekst czyta się przyjemniej. Ba, zdarzało mi się kiedyś obrywać za pisownię. Na swoją obronę dodam, że były to czasy przed powszechną korektą w przeglądarce i krótko po moim powrocie do Polski. W Polsce chodziłem do szkoły tylko do trzeciej klasy, potem wróciłem od razu na maturę, którą jakimś cudem nawet zdałem. Cuda się zdarzają.
Rozumiem niechęć. Rozumiem przywiązanie do robienia czegoś samemu, a nie wyręczania się automatem. Nie chodzi mi też o przekonywanie Cię na siłę ani o przerzucanie się przykładami. Pełen luz.
AI jest tematem nowym, kontrowersyjnym i słusznie budzącym opór. Ja traktuję ją jednak jako kolejne narzędzie. Mocne, ryzykowne i łatwe do nadużycia, ale nadal narzędzie. Są obszary, w których AI realnie pomaga i moim zdaniem nie warto zamykać się na nią całkowicie.
Nie rozumiem, dlaczego masz z tym problem. Dla mnie to oczywiste. Kalkulator odmóżdża. Komputer, smartfon, odmóżdżają. Nawigacja odmóżdża. AI odmóżdża. Używać, używamy, owszem.
Może wcześniej ująłem to niezgrabnie.
Mam podobne anegdotyczne doświadczenia. Ręce opadają, kiedy prowadzę rekrutacje nowych programistów.
Ale czy profesor fizyki odmóżdży się dlatego, że używa kalkulatora albo komputera? Raczej nie. Tak samo programista nie staje się automatycznie głupszy dlatego, że używa IDE, debuggera czy wyszukiwarki. Problem nie leży w samym narzędziu, tylko w tym, czy ono wspiera kompetencję, czy ją zastępuje.
Są zresztą badania, które częściowo przyznają Ci rację, ale niekoniecznie prowadzą do wniosku: "młodzi są głupsi".
Risko i Gilbert opisali zjawisko cognitive offloading, czyli przerzucania części pracy poznawczej na narzędzia i otoczenie. Sparrow, Liu i Wegner w badaniu znanym jako Google effect pokazali, że kiedy ludzie spodziewają się, że informacja będzie później dostępna, gorzej pamiętają samą informację, a lepiej pamiętają, gdzie ją znaleźć. Dahmani i Bohbot badali z kolei używanie GPS-u i jego związek z gorszą pamięcią przestrzenną przy samodzielnej nawigacji.
Czyli tak: technologia naprawdę może zmieniać to, co ćwiczymy i co zapamiętujemy. Kalkulator może osłabić rachunek mentalny. GPS może osłabić orientację w terenie. AI może osłabić samodzielne wymyślanie, jeśli człowiek zacznie się nią podpierać przy każdym kroku.
Ale to nadal nie jest to samo, co proste: "ludzie stają się głupsi".
Raczej zmienia się profil kompetencji. Część umiejętności zanika albo słabnie, bo przestaje być codziennie wymagana. Inne umiejętności stają się ważniejsze. Kiedyś trzeba było pamiętać numery telefonów, dziś trzeba umieć filtrować informacje, sprawdzać źródła, poruszać się po systemach, ogarniać narzędzia, procesy i interfejsy. To nie zawsze jest piękniejsze. Czasem jest wręcz paskudnie bieda-cyberpunkowe. Ale to nadal bardziej przesunięcie kompetencji niż prosty zanik inteligencji.
Są też badania nad IQ i tu obraz jest ciekawy. Przez większość XX wieku wyniki testów poznawczych rosły — to tzw. efekt Flynna. Potem w części bogatych krajów pojawiło się spowolnienie albo odwrócenie tego trendu. Bratsberg i Rogeberg pokazali na danych norweskich, że zarówno wzrost, jak i późniejszy spadek wyników da się obserwować także wewnątrz rodzin, co mocno sugeruje czynniki środowiskowe, a nie prostą zmianę biologiczną populacji. Teasdale i Owen opisywali podobne odwrócenie trendu w danych duńskich.
Tak z grubsza i lekko upraszczając: w wielu bogatych krajach szczyt surowych wyników testów poznawczych wypada gdzieś między kohortami urodzonymi w latach 70. a testowaniami z końca lat 90. Dla przeciętnego 25-latka oznaczałoby to, bardzo ostrożnie, że osoby mające 25 lat około 1995–2005 mogły być blisko szczytu w niektórych krajach i na niektórych testach. Skala tych zmian też nie uzasadnia apokaliptycznych wniosków. W danych duńskich spadek między 1998 a 2003/2004 wynosił około 1,5 punktu IQ, czyli mniej więcej jedną dziesiątą odchylenia standardowego. To mało na poziomie pojedynczego człowieka, choć przy całej populacji może już być widoczne statystycznie. W danych norweskich trend po szczycie jest wyraźniejszy, ale nadal mówimy o zmianach rozłożonych na kohorty i dekady, nie o nagłym "ogłupieniu" jednego pokolenia.
Jeśli chodzi o Polskę, PISA 2022 pokazała spadek wyników względem 2018 roku, ale polscy 15-latkowie nadal byli powyżej średniej OECD z matematyki, czytania i nauk przyrodniczych. To nie pasuje do prostej tezy, że przeciętny młody człowiek nie potrafi już nic policzyć. Z kolei badania dorosłych kompetencji OECD/PIAAC 2023 też nie dają czystego wniosku: "starsi mądrzy, młodzi głupi". Jest tam sporo problemów i spadków, ale obraz jest bardziej skomplikowany niż anegdota z jedną babcią i jednym kandydatem.
Jeśli ktoś aplikuje na stanowisko kupca albo sprzedawcy i nie potrafi choćby oszacować takiego wyniku, to jest problem. Zastanawiam się tylko, ile w tym kwestii inteligencji, a ile szacunku i woli wysiłku. Mam poczucie, że wiele młodych osób kolokwialnie mówiąc olewa obowiązki, bo ma za dobrze. Nie muszą się starać i wysilać, bo wszystko dostają na srebrnej tacy...
Co widać coraz mocniej, to raczej spadek koncentracji i odporności na ciągłe rozpraszanie. Nie dlatego, że młodzi są głupsi, tylko dlatego, że żyją w środowisku nieustannego przełączania uwagi. Scroll, powiadomienie, filmik, komunikator, druga karta, trzecia karta, szybka dopamina. AI jest kolejnym elementem tego środowiska, ale nie jego początkiem.
Do samej kreatywności też są ciekawe dane. Doshi i Hauser w badaniu z 2024 roku pokazali, że generatywna AI może poprawiać ocenę pojedynczych tekstów — zwłaszcza u osób mniej kreatywnych według użytej miary — ale jednocześnie zmniejszać różnorodność tekstów w całej grupie. To bardzo pasuje do obaw o "uśrednianie" twórczości. AI może pomóc jednostce napisać sprawniejszy tekst, ale jeśli wszyscy biorą inspirację z podobnego modelu, w efekcie możemy dostać więcej tekstów poprawnych, a mniej tekstów naprawdę różnych.
I tutaj chyba dochodzimy do sedna PBF.
Jeśli ktoś używa AI tak, że przestaje ćwiczyć własny głos, własną pomysłowość i własne decyzje, to faktycznie szkodzi sobie i zabawie. Jeśli AI biegnie za niego na tej bieżni, to po co w ogóle przyszedł na siłownię?
Jak każdego narzędzia, AI da się użyć rozważnie i z korzyścią dla siebie, ale też nieodpowiedzialnie.
To jest szeroki temat. Na pewno nie jestem ekspertem i nie piszę tutaj w absolutach. Po prostu mam nadal trochę zaufania i nadziei do ludzi. Naiwne? Być może. Ale ktoś musi trzymać świeczkę w tym lochu, zanim przyjdzie AI i wygeneruje nam "klimatyczne, mroczne, pełne napięcia zakończenie z domieszką szarej papki". THE END.

