Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
ElenorsarE

Elenorsar

@Elenorsar
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
13
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Rozdział I - Jak zostać trepem?
    ElenorsarE Elenorsar

    Początkowo Klara przyjmowała komplementy Helmuta z uśmiechem, jednak gdy jego wzrok skierował się na jej ramiona, a następnie bardzo szczegółowo zaczął śledzić linię jej talii, aż po boczne szwy munduru, poczuła się nieco nieswojo, nie będąc przyzwyczajoną do takiego zainteresowania i tak uważnego spojrzenia. Na jej policzkach pojawiły się delikatne rumieńce. Odruchowo sięgnęła do upięcia włosów, sprawdzając, czy żaden kosmyk włosów nie wymyka się spod kontroli. W tej samej chwili uświadomiła sobie, że dzisiaj nie musi już trzymać włosów spiętych. Wyjęła więc spinki, pozwalając, by opadły kaskadą na ramiona. Kosmyki zasłaniające jej twarz odgarnęła za uszy.

    - Dziękuję, panie Kumm. - Odchrząknęła cicho. - Myślę, że jednak łatwiej będzie mi pokazać, jak to zrobiłam, zamiast zwyczajnie omawiać.

    Zdjęła wierzchnią część munduru pozostając w koszuli, po czym odwróciła materiał na lewą stronę, odsłaniając wykonane przez siebie poprawki. Była pewna, że niewiele osób byłoby w stanie stwierdzić, które elementy były szyte oryginalnie, a które zostały wykonane przez nią. Jedynie świeża nić zdradzała miejsca, w których dokonała poprawek.

    - W tym miejscu zebrałam nadmiar materiału. Początkowo chciałam odciąć go zdecydowanie więcej, aby był bardziej dopasowany, tak jak chodzę ubrana na co dzień, ale uznałam, że podczas ćwiczeń przyda mi się nieco więcej swobody. - Wskazała palcem kolejne miejsca. - Najpierw wszystko sfastrygowałam, a dopiero po przymierzeniu przeszyłam na stałe. Przy grubszym materiale najlepiej sprawdza mi się ścieg za igłą, chociaż zajmuje więcej czasu. Szczególnie tam, gdzie szwy są najbardziej naprężone.

    - Muszę jednak przyznać, że wojskowi krawcy mają chyba nieco inne podejście do swojej pracy niż to, którego mnie uczono.* - Wskazała na jeden ze szwów, który wydawał się zdecydowanie starszy i możliwym było, że nie został wykonany przez żadnego rekruta. - W tym miejscu pozostawiono spory zapas materiału. Podejrzewam, że celem tego zabiegu było to, aby mundur można było dopasować do innego żołnierza, co akurat jest rozsądne, patrząc na to, w jaki sposób dobierane są nam mundury. Z łataniem bywa już różnie.

    Przesunęła palcem wzdłuż jednej z naprawionych dziur.

    - Proszę spojrzeć tutaj. Zanim sama poprawiłam mocowanie tej łaty, poprzednia była przyszyta tak rzadkim ściegiem, że wystarczyło mocniej pociągnąć materiał, żeby zaczęła odchodzić. Dlatego podłożyłam od wewnątrz dodatkowy kawałek tkaniny, a brzegi przyszyłam gęściej. Szczególnie przy ramionach i pod pachami, gdzie materiał jest ciągle naprężany podczas ruchu.

    Spojrzała na Helmuta z lekkim uśmiechem.

    - Chociaż tak myślę, że z drugiej strony, gdybym musiała każdego dnia naprawiać kilkadziesiąt mundurów, pewnie sama zaczęłabym szukać sposobów, by skończyć pracę przed zmrokiem. A pan jak uważa?

    Rozgrywka

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    ElenorsarE Elenorsar

    @Garanil napisał:

    Czy to jest klarowne i akceptowalne, brygada?

    Jak dla mnie pasuje. Pod tym względem jestem elastyczny. Jeżeli chodzi o discorda to zapewne byłbym częściej dostępny, bo na niego prawie w każdym momencie mogę zajrzeć z telefonu. Akurat jeżeli chodzi o wypowiedzi na forum to preferuję laptop, chociaż jak będzie mus to i z telefonu skorzystam. Także, która opcja będzie wybrana, dopasuję się.

    Komentarze

  • Rozdział I - Jak zostać trepem?
    ElenorsarE Elenorsar

    To była istna katorga. Zdawałoby się, że nic nie było w stanie przebić nadprogramowych ćwiczeń, które Klara dostawała w ciągu ostatniego miesiąca szkolenia wskutek początkowych spóźnień, czy późniejszego niewykonania na czas jakiegoś zadania. Czy to dodatkowe kółka biegu, dłuższa trasa czołgania, więcej kamieni w plecaku, a nawet wydłużone pływanie w lodowatym strumieniu, szczególnie po zmroku, gdy chłodny wiatr wielokrotnie wzmagał odczuwanie tak niskiej temperatury. Dzisiejszy dzień wskazał młodej dziewczynie, jak bardzo się myliła. Jedyne, co ją pocieszało to fakt, że tym razem to nie ona sama musi się męczyć, a jest to zadanie, z którym muszą walczyć wszyscy jej towarzysze, cała osiemnastka.

    Z jednej strony, gdy sierżant Russel dawał jej za karę bonusowe serie treningów, była na niego wściekła i nie raz przeklinała go w duchu, a gdy nie miał możliwości jej usłyszeć, nawet na głos, co dziwiło ją samą, bo do tej pory nigdy nie przejawiała takiego zachowania i nawet nie tolerowała, ale jakże nowe doświadczenia życiowe, potrafią człowieka zmienić. Natomiast z drugiej strony właśnie dzisiaj, w tym momencie, uświadomiła sobie, jak wiele jej to dało. Gdyby dokładnie taki trening, który właśnie była zmuszona odbywać, otrzymałaby w pierwszym tygodniu po przybyciu do Strielfortu, na pewno by nie dotrwała do końca, a może nawet połowy i bardzo prawdopodobne, że zrezygnowałaby z dalszego losu żołnierza. Natomiast teraz biegła. Ledwo, ale biegła. Chociaż czasem ciężko byłoby to nazwać biegiem, z boku mogłoby to wyglądać jak człapanie, albo usilne trzymanie się życia. Jednak nie zatrzymała się ani na chwilę, doskonale wiedząc, że postój będzie oznaczał kolejne ciężkie wymysły sierżanta. I mimo, że nie chciała tego przyznać, po części była mu wdzięczna, że do tej pory tak się nad nią znęcał, przynajmniej w jej mniemaniu, bo dzięki temu czuła, że teraz nabrała nieco siły, kondycji i wytrzymałości, aby móc dorównywać tym, z którymi właśnie pokonywała kolejne odcinki przełajów.

    centered paragraph

    Komenda o zakończeniu ćwiczenia padła na nią jak zbawienie. Zdawała sobie sprawę, że to nie jest najlepszy pomysł, gdyż później wystąpi problem ze wstaniem, ale nie miała na to sił, aby utrzymać się w pionie. Po prostu padła przed siebie na kolana, wyciągając ręce do przodu i opierając na dłoniach cały ciężar swojego ciała, czując jak drobne kamyczki wbijają się w jej dłonie, zostawiając po sobie biało-czerwone ślady. Przez kolejne minuty łapczywie wręcz połykała powietrze, choć wydawałoby się, że minęły tak naprawdę ledwie sekundy, w porównaniu do biegu, gdy ponownie musieli doprowadzić się do porządku i stanąć na baczność, co nie obyło się bez problemów.

    Kurt Berger, Komendant fortu, oficer. Kiedyś Klara stała by po tej samej stronie co on, w sensie mentalnym, bo Reissner nigdy nie brał jej ze sobą, gdy przemawiał do swoich ludzi, ale wcześniej w namiocie, niejednokrotnie mówił na głos, po co zebrał oddział i jakie informacje chce mu przekazać, a ona jak to było w zwyczaju, podsuwała co mogłoby być przekazane inaczej, a co w ogóle lepiej przemilczeć i tak samoistnie, bez wytykania błędów, były przełożony przyjmował to, jakby to były jego własne myśli. Teraz stała po drugiej stronie, kompletnie nie wiedziała czego się spodziewać, co usłyszy, ani jakim człowiekiem jest Kurt. Słuchając go myślała o tym, jak wyobrażała sobie życie żołnierza, jak widziała je do tej pory, a jakie ono było naprawdę po tych kilku tygodniach. Te dwa obrazy mało się ze sobą łączyły. Dla niej żołnierz to był głównie ten co dowodzi, podejmuje decyzje i analizuje sytuację, a nie ten co wykonuje rozkazy. Zdawała sobie sprawę, że są podwładni, którzy wykonują polecenia, sama takim była, ale nigdy nie miała z nimi aż takiej styczności od strony wojskowej, a jej relacja z oficerem była dosyć specyficzna. Ona była tą cichą służącą, gdzie wśród narady oficerów była gdzieś z tyłu, w cieniu, podawała jadło i napoje, a także mapy, listy, decyzje, czy też gdy były oficer na głos zastanawiał się nad jakąś sytuacją, to ona delikatnie przypominała mu myśl, aby nie skompromitować go przy reszcie elity wojskowej.

    Boleśnie zderzyła się z rzeczywistością wojskową, gdy się zaciągnęła. Znajomość życia wojskowego od góry nie dawała jej niemal żadnej przewagi tam, gdzie liczyły się siła i wytrzymałość. Niby wiedza o hierarchii i obyczajach powinna sprawiać, że lepiej odnajdywałaby się wśród przełożonych, natomiast relacja jaka wywiązała się między nią, a Reissnerem nauczyła ją złego nawyku, odzywania się w momentach, kiedy nie powinna. Mimo tych przeciwności dotrwała do końca. Stała teraz dumnie, na ile to było możliwe, po tak ciężkim wysiłku fizycznym i rozglądała się wzrokiem po obecnych. Była jedną z nielicznych kobiet, które dotrwały do końca, co napawało ją jeszcze większą dumą. Inaczej wyobrażała sobie wojsko. Chciała sama decydować o swoim losie, a tymczasem miała związać się z armią na resztę życia. Mimo tej sprzeczności nie zamierzała się wycofać. Dotrwała do końca szkolenia i chciała zrobić kolejny krok. Można powiedzieć, że dalej będzie kimś w roli służącego, bo taki zwykły szeregowy za wiele się nie różni, bo wykonuje polecenia tak, jak wcześniej ona, czy zapewne Helmut Kumm, który miał podobny fach do niej przed szkoleniem w Strielfort, chociaż miała wrażenie, że on się go do końca nie wyzbył. Teraz to już wie, ale różnica, którą widziała pomiędzy sługą oficera, a szeregowym była taka, że ten drugi może kiedyś stać się kimś ważniejszym, a sługa pozostanie sługą, a ona nie chciała zostać nim na zawsze.

    centered paragraph

    Z początku udając się do namiotu uważała, że jedyne na co będzie miała dzisiaj siłę to odpoczynek. Tak nawet planowała, położyć się i wyspać przed jutrzejszą przysięgą. Jednak gwar namiotu i ochota do świętowania co poniektórych towarzyszy nieco ją pobudziła i także postanowiła się nieco rozerwać, na ile pozwalały jej na to obolałe mięśnie. W pewnym momencie wieczoru, gdy gwar zaczął się już uspokajać, podszedł do niej Helmut zagadując o jej doświadczenie krawieckie.

    - Dziękuję bardzo. - Odpowiedziała z uśmiechem Klara. - Prawdę mówiąc, gdybym trzymała język za zębami, nie miałabym tego problemu, aby musieć doprowadzać go do porządku. - Cicho odchrząknęła przy czym spojrzała na swój mundur, który rzeczywiście wymagał dużo pracy, aby doprowadzić go do takiego stanu. Zaproponowała następnie, aby wymienili się doświadczeniami i porównali znane sobie metody szycia, szczególnie te stosowane przez wojskowych krawców.

    Rozgrywka

  • Przedstawienie postaci
    ElenorsarE Elenorsar

    text alternatywny

    Klara Kessler to 24-letnia kobieta, mierząca 167 cm wzrostu i ważąca około 57 kg. Jest drobnej, szczupłej budowy ciała, z jasną cerą, szarymi oczami i długimi, naturalnie kręconymi włosami, które zazwyczaj upina w kok, szczególnie podczas pracy. Nosi także proste, okrągłe okulary.

    text alternatywny

    Pochodzi z Hering w Hochlandzie, gdzie wychowywała się w rodzinie krawieckiej. Przez ostatnie sześć lat pracowała jako służąca oficera Konrada Reissnera. Zajmowała się między innymi jego garderobą, korespondencją i codziennymi obowiązkami, towarzysząc mu również podczas podróży z oddziałem. Portrafi czytać, pisać, szyć, gotować, a także opatrywać drobne rany. Ma pewne obycie z wojskowymi zwyczajami i hierarchią, choć dotychczas znała je przede wszystkich z perspektywy służby u oficera.

    text alternatywny

    Klara jest uprzejma, spokojna i raczej nie szuka konfliktów. Chętnie słucha innych, a przy tym jest spostrzegawcza i zdarza się jej przedstawiać nieproszone sugestie. W sytuacjach stresujących odruchowo poprawia upięcie włosów, a krępujące powodują, że się łatwo rumieni. Zmęczona lub zamyślona ma zwyczaj zdejmowania okularów i uciskania nasady nosa. Od czasu do czasu rozmowę lub chwilę ciszy przerywa jej mimowolne, ciche chrząknięcie. Stara się nad tym zapanować, ale nie zawsze jej to wychodzi, a gdy to robi zazwyczaj robi się czerwona.

    Materiały

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    ElenorsarE Elenorsar

    No to mamy komplet odpowiedzi. Udało mi się napisać swój post, jak obiecałem 😉 Od razu też mam takie pytanie do @garanil czy takie wstawki u graczy, jak zachowanie kwatermistrza są dla ciebie ok, czy wolisz, aby takie rzeczy wcześniej konsultować?

    Podobnie też wykorzystałem po części postać @wired . Pytanie do ciebie i do innych. Czy w taki sposób akceptujecie, aby w swoich odpisach wykorzystać postać? Chodzi mi o takie wykorzystanie w sumie bez jakiejś decyzyjności w działaniach.

    Komentarze

  • Rozdział I - Jak zostać trepem?
    ElenorsarE Elenorsar

    Spanie w zatłoczonych przestrzeniach nie było dla Klary nowością. Niejednokrotnie, gdy oddział oficera Konrada Reissnera, jej byłego pracodawcy, złapał deszcz, burza, czy wcześniejszy zmierzch, żołnierze rozkładali na tymczasowym obozowisku tylko tyle namiotów ile potrzeba. W takich sytuacjach oficer nawet nie wymagał, aby rozstawiać jego osobisty namiot. Oddział resztę dokończał o świcie, bądź gdy pogoda trochę się uspokoiła. Także spanie we wspólnej izbie karczmy nie wywarło na niej specjalnego dyskomfortu, jak co niektórym, co zauważyła poprzez wiercenia i marudzenie niektórych kandydatów.

    Przygotowując się do wymarszu kolejnego dnia, w przeciwieństwie do rozmowy z Litzblickiem, przyszykowała sobie nie swoje najlepsze ubrania, a te które najczęściej zakładała do pracy, już trochę znoszone, przetarte i gdzieniegdzie załatane. Doskonale znała jak wyglądają tutejsze trakty, w końcu niejednokrotnie je przebywała, co prawda najczęściej w wozie razem z Panem Reissnerem, a nie pieszo, jednak widok ubłoconych żołnierzy po skończonym wymarszu podpowiadał jej, że ubranie, które założy, gdy w końcu dotrze do celu, nie będzie w najlepszym stanie.

    Mimo faktu, że wielokrotnie widziała, gdy wędrują podwładni jej byłego szefa, nie spodziewała się takiego trudu. Początek nie był najgorszy, ale z każdą kolejną godziną robiło się jej coraz ciężej. Kostki wykręcające się na nierównościach traktu i zapadające się w błocie buty, próba nadążenia kroku za wozami, niejednokrotny wiatr od strony lasu. To wszystko sprawiało, ze Klara dzisiaj nie była Klarą. Zwykle z przyzwyczajenia obserwowałaby okolicę, rozglądałaby się, aby zobaczyć jak wygląda trakt przed nimi, a czy to czegoś nie zauważy, albo nie wyczuje od strony drzew, gdyż wiedziała co tam się znajduje i na co trzeba uważać. Teraz skupiała się głównie na tym, aby iść prosto i się nie potknąć o własne nogi. To był pierwszy moment, gdy pomyślała, czy aby na pewno dobrze zrobiła zaciągając się do wojska. Co innego mieć wiedzę wojskową i doradzać komuś doświadczonemu, a co innego samemu wojować. Dlatego w momencie, gdy usłyszała głos kpiącego żołnierza, że za chwilę będą u celu, nawet nie zwróciła uwagi na fakt, jakim tonem to powiedział, a zwyczajnie uśmiechnęła się z ulgą, że zarówno jej ciało, jak i umysł będą miały szansę do odpoczynku.

    text alternatywny

    Widok samej twierdzy ponownie nie zrobił na niej żadnego wrażenia. Budowla jakich dużo, nie wyróżniała się niczym nadzwyczajnym, a przynajmniej z tych, które samej jej było ujrzeć. Takie samo wrażenie wywarły na niej docinki żołnierzy. Oficer Reissner starał się ucinać takie zachowania w swoim oddziale, jednak wojsko miało swoje prawa i gdy przełożony był nieobecny, mężczyźni mimo zakazu, siarczyście sobie docinali takimi tekstami, szczególnie do młodego wojska. Nawet uwaga o kobietach nie była dla niej dziwna, w końcu płeć żeńska w wojsku to nie codzienność. Jednak gdy usłyszała kobiece imię, odwróciła się w stronę, skąd usłyszała to słowo. Nie miała pojęcia, kto to powiedział, bo ciężko było wyłapać, który z mężczyzn z grupy to był. W zasadzie nie interesowało ją to, bardziej miała nadzieję zobaczyć ową Olgę. Niestety nie udało jej się dostrzec omawianej pani i nie miała okazji, aby bardziej się rozejrzeć, bo kolumna stanęła przed stajnią i rekruci ruszyli za Leopoldem.

    Przedstawiony kwatermistrz Otik Beuer był rodzajem człowieka, którego nie uświadczyłoby się w oddziale Konrada, dobierał on tak ludzi, aby nastroje wśród nich były pozytywne. Otik nie wzbudzał optymizmu ani swoim wyglądem, ani zachowaniem. Niemniej to przy nim Klara dostała pierwszą nauczkę. Relacja z jej oficerem nie była standardowa, ona nieświadomie podsuwała mu pomysły i uwagi, a on nieświadomie brał je za swoje. Stąd, gdy młoda rekrutka zobaczyła, że kolejny żołnierz dostał raczej niezbyt dopasowany do siebie mundur to nie wytrzymała.
    - A może, gdyby żołnierze przymierzyli mundur przed odejściem, byłyby lepiej dopasowane? - Ciężko było stwierdzić, czy powiedziała to do siebie, do innych rekrutów, czy do samego kwatermistrza, ale ten ostatni uznał to nie za jakże użyteczną poradę, a jako dosyć mocny przytyk. Oberwało jej się splunięciem pod buty, kilkoma soczystymi słowami i uwagą, że niedoszły rekrut, a tym bardziej kobieta gówno ma tu do powiedzenia, a i równie tyle samo wie o mundurowaniu żołnierzy. Klara zrobiła się nieco czerwono, gdy większość towarzyszy podróży na nią spojrzało, a następnie odruchowo sięgnęła do upięcia koka, sprawdzając czy na pewno się nie rozpada.

    Krzyki i obelgi Beuera to nie była ostatnia rzecz, jaką ją pokarał, a przynajmniej w jego mniemaniu. Klara była drobną kobietą o niskim wzroście, więc dla kwatermistrza była to idealna wymówka, aby powiedzieć, że nie ma takiego rozmiaru, więc wręczył jej o wiele za duży i to wyjątkowo podarty. Była służąca nawet się nie ważyła zająknąć ponownie, wzięła co jej dali i ruszyła czym prędzej się da. Mundur był naprawdę w fatalnym stanie, ale było coś o czym rudzielec nie mógł mieć pojęcia. Klara była córką krawca i zaznała nieco tego fachu, a dodatkowo jednym z wielu zadań Klary było utrzymywanie ubioru swojego i oficera w odpowiednim stanie, więc szycie, cerowanie i przerabianie mundurów do aktualnej sylwetki jej przełożonego, to była norma. Dlatego, gdy później już na spokojnie w namiocie mogła przyjrzeć się dokładniej swojej nowej "zdobyczy" zauważyła, że duży nadmiar materiału, którego będzie musiała się pozbyć, aby mundur chociaż jako tako na niej leżał i nie wyglądał, jak zwykły worek, idealnie nada się do łatania wszelkich dziur.

    Zasady wyłuszczone przez sierżanta Russela były jej doskonale znane, więc nie dowiedziała się od niego niczego innowacyjnego, w stosunku do tego jakie miała nawyki. Co prawda we wcześniejszej pracy nie miała ścisłej hierarchii wojskowej, a jednego przełożonego, to doskonale wiedziała do kogo i jakim tonem wolno się jej odezwać. Lata obserwacji robiły swoje. Ponownie chciała coś powiedzieć, dodając coś od siebie, gdy zauważyła element, który można by poprawić w działaniach, ale na szczęście złapała się na tym i ugryzła w język. Siarczyste uwagi kwatermistrza dalej przyprawiały ją o rumieńce, a nie chciała też zostać zapamiętana na początku żołnierskiej kariery, jako ta, która odzywa się nie pytana. Zdecydowanie musi nad tą kwestią popracować.

    text alternatywny

    Gdy został wskazany jej namiot, w którym ma spać, natychmiast zauważyła, że coś tu nie pasuje. Ona i pięciu mężczyzn. Do tej pory też nie miała osobistego namiotu, bo przebywała w namiocie razem z oficerem, ale w nim miała oddzieloną przestrzeń wyłącznie dla siebie. Rozmiar tego namiotu dawał w powątpiewanie, że i tak będzie tutaj, ale z minimalną nadzieją zajrzała do środka i to co zauważyła, tylko potwierdziło jej obawy. Sześć miejsc do spania i prawie nic poza tym. Chcąc zaprotestować, wyszła na zewnątrz. Nie miała już komu się poskarżyć na warunki, bo sierżant odszedł gdzieś z resztą żołnierzy. Chciała go poszukać, ale automatycznie przypomniały jej się jego słowa o narzekaniu i szybko odrzuciła ten pomysł. Zrezygnowana wróciła do swojego nowego lokum z nadzieją, że jakoś to będzie.

    Z każdą kolejną godziną pojawiały się natomiast coraz to inne problemy. Wspólne latryny, studnia i niewiele poza tym. Zero prywatności, albo prawie zero. Ani tu się załatwić, ani umyć, ani przebrać. Zupełnie nie to do czego przywykła w wojsku. Wychodzi na to, że jako służąca wysokiego rangą miała znacznie więcej przywilejów, niż jej się zdawało. Zmęczona po drodze usiadła na pryczy, zdjęła okulary i zaczęła uciskać nasadę nosa myśląc, jak rozwiązać jej obecne problemy. Po nieco dłuższej chwili, gdy usłyszała rozmowę dwóch mężczyzn, o nieco dziwnej relacji jak na nowych rekrutów, na temat naprawiania podziurawionych mundurów, stwierdziła, że to wcale nie jest głupi pomysł. Zabrała się za przeszywanie własnych łachów, bo inaczej tego tak naprawdę nazwać się nie dało. Na szczęście miała naprawdę duży nadmiar materiału, z którego mogła zrobić niezły użytek. Załatała nim co większe dziury, a całą resztę schowała pod pryczę, będąc pewnym że w przyszłości na pewno jeszcze się przyda, a między czasie wpadła na pomysł jak uporać się z dzisiejszym dniem, a co będzie jutro, to będzie się tym martwić jutro.

    Gdy większość poszła do studni po wodę jeszcze zanim zapadł zmrok, aby móc się umyć, czy to wyprać własne ubrania, tak Klara zrobiła to dopiero gdy słońce całkowicie zaszło. Nie było to jednak najlepsze rozwiązanie, bo dwa razy potknęła się wylewając wodę z wiadra idąc od studni do miejsca, gdzie chciała się umyć i musiała wracać się, aby nabrać ją jeszcze raz. Chciała natomiast zachować chociaż namiastkę prywatności, gdy była zmuszona rozebrać się, aby zmyć z siebie kurz i błoto z podróży. Nie obyło się bez gwizdów i inteligentnych uwag od żołnierzy, którzy udali się na wieczorne przechadzki w ciemności przypadkowo na nią trafiając, a szczególnie tych, którzy zdecydowanie byli pod wpływem różnych trunków. Klarze pozostało jedynie znów się zaczerwienić i przyśpieszyć ruchów. W momencie powrotu do namiotu wszyscy już spali, albo przynajmniej udawali, więc na spokojnie mogła się przebrać na swojej pryczy w ciemności.

    text alternatywny

    Pierwszy poranek nie był dla niej zaskoczeniem. Trąbka informująca o wschodzie to była dla niej norma i zanim zagrała, kobieta była zwarta, ubrana i gotowa. Po pierwsze zawsze wstawała przed pobudką, aby przyszykować rzeczy dla swojego przełożonego, a po drugie chciała obudzić się przed wszystkimi, by móc ubrać się bez ich wzroku skierowanego w jej stronę. Udało jej się to, a wraz z trąbką i pobudką innych, wyszła z namiotu, jednocześnie dając panom nieco prywatności. To był pierwszy i ostatni taki poranek. Dzień szkoleniowy należał do tak bardzo intensywnych, że po całym dniu ćwiczeń wszelakich, Klara była zwyczajnie wymęczona i obolała. Zarówno stan jej munduru, jak i jej samej wymagał ponownego umycia się i uprania, z czym znowu poczekała aż się ściemni, pomimo opadających powiek i chęci położenia się.

    Nie obyło się to bez konsekwencji. Na drugi dzień nie udało jej się obudzić samoistnie, jak to zwykle miała w naturze. Obudziła ją trąbka i słowa sierżanta Russela. Nie chcąc przebierać się wśród mężczyzn poczekała, aż oni zrobią swoje i opuszczą namiot. Starała się na nich nie patrzeć, ale w ciasnej przestrzeni nie było to takie łatwe. Tak więc, gdy zaczęła się ubierać dopiero, gdy namiot opuścił ostatni z panów, sprawiło to, że w porównaniu do poprzedniego dnia, z pierwszej na apelu, pojawiała się jako ostatnia i to znacznie po wyznaczonym czasie, co oczywiście nie umknęło uwadze sierżanta i karą w postaci dodatkowych kółek wokół fortu, gdy wszyscy już mogli pójść ogarniać swoje wieczorne sprawy. Odbiło się to tym, że położyła się jeszcze później spać, a także faktem, że na drugi dzień nie obudziła ją nawet trąbka i musiał budzić ją jeden z jej towarzyszy w namiocie. Chciała mu później podziękować, jednak nie zdążyła zauważyć, kto to był, a nie chcąc się wygłupić, po prostu nie zrobiła tego wcale.

    Oczywiście kolejny dzień z rzędu się spóźniła, co zostało zauważone chyba przez wszystkich. Miała też podejrzenia, że dobieranie w pary także nie było przypadkowe, szczególnie podczas czołgania z towarzyszem na plecach. Dziwnym trafem ją, jedną z najdrobniejszych, jak nie najdrobniejszą w grupie rekrutów, sparowano z największym mężczyzną wśród nich, a którego zdążyła poznać ze swojego namiotu, a mianowicie Gerhardem. Patrząc na jego wzrost i muskulaturę, odnosiła wrażenie, że ma w sobie krew gigantów. W pierwszej kolejności to ona znajdowała się na jego plecach. Adlerhorst zdawał się jakby nawet nie odczuć tego, że coś go obciąża, tak jakby w ogóle jej tam nie było. Co innego było, gdy zamienili się rolami. Umięśniony facet ważył chyba znacznie więcej i przykrywał ją w całości. Idealnie zdałby się jako tarcza lub osłona, ale zdecydowanie nie jako ranny do transportu. Próby jego pomocy podczas czołgania Klary, czy to celowe, czy intuicyjne, były szybko zauważane i natychmiast ukracane, więc musiała ostatecznie radzić sobie sama, co kończyło się późniejszym kończeniem zadania.

    Tego dnia była tak zmęczona, że nawet nie miała siły się myć, ani przebierać. Tak jak wróciła do namiotu, tak położyła się na pryczy i zasnęła myśląc, że chyba jednak zrezygnuje ze szkolenia i to nie dla niej. Kolejny dzień okazał się jednak łaskawszy. Może brudna i nieumyta, ale za to wyspana i gotowa, bo nawet nie musiała się przebierać, więc zameldowała się na apelu znacznie wcześniej. Mimo wszystko już została zapamiętana za swoje spóźnialstwo, więc przy biegu z kamieniami w jej plecaku znalazł się o jeden lub dwa kamienie więcej niż u innych, bądź zwracano jej uwagę na coś, co u innych by przeszło. Mimo wszystko ten dzień przeszła z inną werwą i postanowiła nieco zmienić podejście. Tego popołudnia czekając na obiad zauważyła też Olgę, bo tak się ktoś do niej zwrócił. Drobna kobieta, która była regularnym żołnierzem. Jest twarz miała chłodny wyraz, zupełnie inna niż Klary, ale nie to dla dziewczyny było teraz najważniejsze. Kobieta, bliska jej postury, i poradziła sobie. Z tą myślą powiedziała sobie, że da radę.

    I tak mijały jej kolejne dni, raz ciężej, raz lżej, ale już się nie spóźniła ani razu. Przez jeszcze jeden dzień postanowiła, że położy się w mundurze, ale kolejnego jak poczuła sama siebie, zmieniła taktykę. Postanowiła, że musi się przemóc i przestać zwracać uwagę na mężczyzn, którzy mogą ją przypadkowo zauważyć podczas kąpieli, bądź załatwiania. Pierwsze dni były ciężkie, a z każdym kolejnym radziła sobie coraz lepiej. Jak początkowo osłaniała się, gdy ktoś przeszedł obok, tak później robiła to, aby tylko szybciej skończyć, nie zwracając uwagi na niemiłe docinki. Również w namiocie przebierała się też bez oporów i chyba wcześniej zbyt mocno przykuwała do tego uwagę. Czasu było tak mało, że jej towarzysze bardziej zajęci byli swoimi sprawami, niż tym, czy ona ma już założone majtki, czy nie.

    Z całego tygodnia, nie licząc dnia świątecznego, najbardziej lubiła dzień targowy i teoretyczną część. Hierarchię wojskową znała od góry, więc nie musiała poświęcać na to tyle czasu, więc mogła dodatkowo odpocząć, a nauka o innych rzeczach pochłaniała ją w całości. Z mijającym także czasem zmieniała się także Klara, zarówno fizycznie jak i z charakteru. Nigdy wcześniej nie miała takiego wycisku i drobna dziewczyna zaczęła zauważać, jak mięśnie staja się bardziej widoczne i staje się bardziej wytrzymała, a ona sama zaczyna zwracać uwagę na zupełnie inne rzeczy niż do tej pory. Dalej na język cisnęły się jej uwagi, co można by zrobić lepiej, albo inaczej, ale po nielicznych uwagach od starszych stopniem, aby zwarzyła gębę, nauczyła się, że nie zawsze warto się odzywać i starała się wyczuć, komu może podsunąć taką uwagę, a przy kim lepiej milczeć. Jednocześnie zauważyła jak naprawdę mało wiedziała o życiu żołnierza u dołu hierarchii. Nie tak sobie to wyobrażała, lecz postanowiła, że nie wycofa się i przetrwa.

    Zlewające się dni szkolenia przerywał jedynie ósmy dzień, który wyznaczał, ile tygodni minęło od rozpoczęcia szkolenia. Każdy kolejny odpoczynek informował o zbliżającym się dniu zaprzysiężenia, a on oznaczał, że dotarli do pierwszego ważnego punktu w swoim szkoleniu oraz trzeba odpowiednio przygotować się do tego wydarzenia. W momencie, gdy Klara znalazła dłuższą chwilę wolnego, wyjęła spod pryczy pozostałe kawałki materiału, połatała dziury i ponownie przeszyła swój mundur w taki sposób, że tylko sprawne oko krawca dostrzegłoby, że początkowo był przeznaczony dla dużo większego żołnierza. Na koniec pozostało jej kilka niewykorzystanych kawałków, ale tym razem nie zamierzała ich chować.

    - Gdyby ktoś potrzebował materiału na łaty, niech śmiało bierze. - Odezwała się do pozostałych mieszkańców namiotu, wskazując odłożone skrawki. - Jestem też w stanie pomóc, gdyby ktoś miał problemy z szyciem.

    Rozgrywka

  • Kantyna Strielfortu (komentarze do sesji)
    ElenorsarE Elenorsar

    @Dekline napisał:

    Czyżby pierwotna fascynacja najświeższą rozgrywka że sromotem zakończyła się na przedpolu? Interakcji, Wasz Mości, nam potrzeba. W konwersacje wejść i to rychło!

    To nie tak, że się zakończyła, po prostu nasz MG mnie zaskoczył szybszym zakończeniem rekrutacji i akurat trafiło na moment, gdzie miałem bardzo intensywny okres, gdzie dał rozpoczynający post.

    Właśnie nadrabiam straty i czytam co nasrkobaliście. Dzisiaj będę miał problem z napisaniem całości, bo jestem na 24h w robocie, ale jak dobrze rozumiem, termin jest do jutra, więc siądę do tego z samego rana, gdy wrócę z pracy i się ogarnę. Głowa już będzie pracowała dzisiaj, a jutro do współpracy dojadą też palce i klawiatura 😉

    Komentarze

  • [WFRP 2ed] Żołnierze Imperium
    ElenorsarE Elenorsar

    To chyba przyszła pora, by przedstawić moją postać, Klarę Kessler, byłą służącą zdegradowanego oficera Wojsk Imperialnych. Dzięki swojej posadzie przez lata poznawała wojsko od strony kuchni, sama nie będąc żołnierzem. Gdy los pozbawił ją dotychczasowej posady oraz dał możliwość sprawdzenia się po drugiej stronie, Klara postanowiła nie przegapić okazji i spróbować życia żołnierza.

    Klara Kessler - portret Klara Kessler - w wolnym czasie Klara Kessler - przy pracy

    Mam nadzieję, że moja kobieca postać nie wprowadzi zbyt dużo zamieszania do żołnierskiej ekipy... a może właśnie powinna ; )

    Archiwum

  • [WFRP 2ed] Żołnierze Imperium
    ElenorsarE Elenorsar

    Rekrutacja mnie zainteresowała, ale zanim cokolwiek będę rozważał, to muszę zadać pytanie. Doświadczenia z młotkiem mam niewielkie, 1 może 2 sesje na LI kiedyś i szczerze jeżeli chodzi o zasady, to praktycznie nic nie pamiętam. Czy to będzie przeszkoda, czy nie? Jeżeli nie to, czy można liczyć na pomoc w mechanicznej części KP?

    Archiwum

  • Powitania, pożegnania i powroty
    ElenorsarE Elenorsar

    @Nami napisał:

    o kurczaki, siemka! raz cos graliśmy na LI. ale chyba padło szybciej niż sie zaczelo. 😛 Witam! Moze sie jeszcze spotkamy 😄

    Hej, tak też coś kojarzę, że graliśmy razem. Czy to nie był przypadkiem "Kult", ale MG po kilku odpisach przestał się odzywać?

    @Nabuchodonozor napisał:

    @Elenorsar to bardzo kuszące, ale wiem czy udźwignąłbym trzecią kampanię PBF. Na razie lepiej mnie nie brać pod uwagę.

    Ale to nie ma co się spinać. Zanim ja ogarnę system to zapewne trochę czasu minie, a jak już się zdecyduję to będę musiał przemyśleć jak przenieść go na forum, bo tam jest dosyć sporo mikrodecyzji w niektórych miejsach. Także do tego czasu może uda ci się dociągnąć coś do końca, kto wie 😛

    Hydepark

  • Powitania, pożegnania i powroty
    ElenorsarE Elenorsar

    A no jest, rok temu było do ufundowania na kickstarterze i po raz pierwszy wtedy zdecydowałem się na wspieraczkę. W sierpniu tego roku rozsyłali wersje PDF, ale dopiero teraz mam czas, aby do tego przysiąść. Ale po reakcji widzę, że może znajdą się chętni, jak ostatecznie się z tym uporam 😉

    Hydepark

  • Powitania, pożegnania i powroty
    ElenorsarE Elenorsar

    Eksperyment to na pewno, jednak na pewno nie bardzo szybko. Podręcznik jest dosyć gruby, a do tego mam też inne materiały, z którymi muszę się zapoznać. Ogółem mam ponad pół tysiąca stron A4 materiałów, więc trochę czasu minie zanim to przestudiuję. Na szczęście nie muszę czytać wszystkiego, a przynajmniej od razu 😄

    Hydepark

  • Powitania, pożegnania i powroty
    ElenorsarE Elenorsar

    Racja, szmat czasu. Witam Ciebie, jak i resztę! Czy mi się uda przysiąść gdzieś tutaj na dłużej, nie obiecuję, ale może. Kto to wie. Ostatnio życie mi się diametralnie pozmieniało, więc postanowiłem zajrzeć na stare śmieci w nowej odsłonie. Zobaczymy, może ktoś mnie zainteresuje swoją rekrutacją, a może sam coś naskrobię, jak będę miał pokłady czasu i energii. Nie tak długi czas temu dotarło do mnie w końcu "Heroes of Might & Magic TTRPG" i jestem w trakcie czytania (w zasadzie to na początku), pytanie tylko czy byliby do tego chętni i czy da się realnie ten system przełożyć na PBF, a pewności nie mam, bo dużo jeszcze czytania przede mną, a wiem, że niektóre zasady są mocno skomplikowane.

    PS: @gladin tak swoją drogą przed chwilą szukałem cię na discordzie, aby znaleźć link do forum 😉

    Hydepark
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa