
Przestrzeń UA między Gliese i Borodino, 15.08.2183
Adam poruszał się po pogrążonym w ciemności wnętrzu jednostki w bezgłośny sposób, niemalże sunąc na podobieństwo tancerza po stalowym pokładzie. Jedyne towarzyszące mu od dłuższego czasu dźwięki - głuche pulsowanie reaktora oraz jednostajny szum pracujących w spowolnionym tempie wentylatorów - zaczęły mieszać się głęboko we wnętrzu konstrukcji kadłuba z pierwszymi odgłosami powracającej do życia maszynerii.
Korytarze transportowca przypominały wnętrze grobowca. Większość sekcji pozostawała odcięta od zasilania, hermetyczne grodzie zamknięto automatycznie po przejściu jednostki w ekonomiczny tryb międzygwiezdnego przelotu. Wąskie pasy czerwonych świateł awaryjnych przecinały mrok cienkimi liniami, odbijając się w idealnie gładkiej powierzchni syntetycznej skóry androida.
Dla ludzkiego oka statek tonął ciągle jeszcze w niemal absolutnej ciemności.
Adamowi przypominał precyzyjny wielowarstwowy schemat techniczny. Optyka syntetyka nakładała na rzeczywistość kolejne spektra obrazu — podczerwień, mapy energetyczne, znaczniki temperatury przewodów biegnących pod poszyciem ścian. Widział powolny przepływ chłodziwa w instalacjach, drgania transformatorów i pulsujące błękitnym światłem węzły pokładowej sieci komputerowej.
Alert nadal widniał w centralnej części jego pola widzenia.
PROTOKÓŁ ECHO 44.
WYMAGANA INTERWENCJA ZAŁOGI.
Adam przyśpieszył kroku, chociaż wiedział, że system autopilotażu i tak wytraci na czas prędkość Altmeyera ustawiając kombajn w najbardziej optymalnej pozycji względem źródła alertu.
Pokonując kolejne pokłady nie korzystał z wind. Magnetyczne zamki śluz reagowały na jego obecność automatycznie, natychmiast rozpoznając uprzywilejowany status syntetyka w architekturze systemu statku. Grodzie rozsuwały się przed nim z sykiem sprężonego powietrza, po czym zamykały szczelnie za jego plecami.
Temperatura zaczęła spadać gwałtownie już kilkanaście metrów przed spalnią. Para wodna unosiła się przy podłodze cienką mgłą, a metalowe powierzchnie pokrywał srebrzysty szron. Potężne instalacje kriogeniczne pracowały bez przerwy, utrzymując dziesiątki ludzkich organizmów na granicy śmierci i życia.
Adam zatrzymał się przed drzwiami hyperspalni nasłuchując przez chwilę w perfekcyjnym bezruchu zdradzającym jego nadludzką naturę.
Ludzie nigdy nie słyszeli podobnych rzeczy — subtelnych zmian ciśnienia w przewodach, mikrodrgań pomp obiegowych, minimalnych odchyleń częstotliwości pracy aparatury medycznej. Dla syntetyka cała spalnia była orkiestrą danych.
Nie wychwycił w jej uwerturze żadnej fałszywej nuty, toteż otworzył drzwi przechodząc do następnego etapu procedury.
Wnętrze spalni rozświetlały pionowe rzędy kriogenicznych kapsuł. Przez półprzezroczyste osłony widać było pogrążonych w głębokim śnie ludzi — nieruchomych, bladych, oplecionych przewodami aparatury monitorującej funkcje życiowe. W chłodnym błękicie wskaźników wyglądali bardziej jak ciała przygotowane do pochówku niż żywi członkowie załogi, chociaż android wiedział jak fałszywe było to wrażenie.
W całej spalni rozległ się niski sygnał ostrzegawczy. Wskaźniki kapsuły zmieniły kolor z błękitnego na bursztynowy, a wnętrze komory wypełnił syk uchodzącego gazu.
Adam stanął obok kapsuły Caleba Hannigala łącząc się jednocześnie bezprzewodowo z elektronicznym wyposażeniem mesy, uruchamiając pozostające w uśpieniu mikrofalówki i automaty do kawy.
Kapitan zasługiwał nie tylko na bezpośrednią informację w kwestii natury alertu, ale i odpowiedni posiłek serwowany wkrótce po wybudzeniu - a Adam podchodził z mechaniczną skrupulatnością do wszystkich swoich obowiązków.
Podzielny elektroniczny umysł syntetyka obsługiwał położoną piętro wyżej mesę i analizował symultanicznie odczyty wyłączających się kapsuł. Aparatura nadzorująca hypersen załogantów Kardashiana nie należała do wiodącej marki w swojej klasie i generowała mało złożone analizy medyczne.
Jedna z nich zwróciła mimo wszystko uwagę androida - dość niestandardowa, aby wyróżnić się na tle pozostałych, a jednocześnie zbyt enigmatyczna, aby pozwalała postawić jakąkolwiek sensowną diagnozę.
