Jawią się zatem 5 typów użytkowników:
-
Użytkownik bezrefleksyjnie całościowo korzystający z SI. Osoba, w której istnienie wątpimy, ale osobiście po incydencie multikonta nie wątpiłbym już w nic.
-
Użytkownik świadomie i bez wyrzutów okazjonalnie korzystający z SI, postrzeganej pozytywnie, do celów koncepcyjnych i burzy mózgów.
-
Użytkownik świadomie acz niechętnie korzystający z SI (postrzeganej negatywnie) jako wsparcia w braku czasu, czy weny do celów koncepcyjnych i burzy mózgów
-
Użytkownik postrzegający SI negatywnie i używający wyłącznie do celów redaktorskich.
-
Użytkownik postrzegający SI negatywnie i nie używający jej.
W dużym uproszczeniu.
Ilościowo wychodzi, że większość plasuje się w typach raczej negatywnie postrzegających SI.
Zatem ponownie wbrew Nanatarowi proponuję pochylić się nad znacznikiem AI-free. Rozumiem jego romantyczny odruch sprzeciwu. Segregacja to zło. Ale nie segregujemy ludzi, a content. Sesja to przede wszystkim relacja jak to ujął Krakov. Osobista. A LI widziało już nawet dziesiątki intymnych. Ale zanim stanie się relacją, to jest to też produkt. Opakowany w rekrutację. Nie wzdragamy się przed znakowaniem produktów GMO-free. Czy alkohol-free. A w efekcie znakowania nie stygmatyzujemy przecież ludzi pijących piwo alkoholowe czy jedzących batona z GMO. Raczej przypominamy im, że każdy ma wybór. Wybór, o którym zapomnimy jeśli SI stanie się trwałym elementem twórczości bez względu na wymiar tego elementu. Pani T to światło przewodnie, które zgubiło drogę. Dobrze, że wycofała się z tych słów. Ale bura się jej należała. Od noblisty oczekujemy wzoru. Przykładu. Nadziei. A nie zachłyśnięcia. Co do niej ma Rolltelling? Ano to, że wszyscy tu kochamy fantastykę i życia sobie bez niej nie wyobrażamy. A to daje poczucie misji wobec fantastyki. By dbać o nią. AI-free content to przypomnienie. Że można bez. To pokusa też by czasem spróbować bez. A nie segregacja. Mogę sobie na luzie pograć u MG, który stosuje taki content i nie mam z tym problemu. I jednocześnie grać u oldtimera, któremu nawet do głowy nie przyjdzie pytać chata o cokolwiek. Ale nie pozwólmy by z nami dinozaurami wymarł ten wybór, o którym my jako fantaści powinniśmy przypominać. Nie tylko nowym użytkownikom, ale i sobie samemu.