@Piołun napisał:
Jeśli mógłbym wyjść z kontrpropozycją, to zamiast budować jeden duży, stały projekt tutorialowy, poszedłbym chyba w stronę krótkich sesji demonstracyjnych różnych systemów, czegoś w rodzaju "dema rozgrywki".
To najlogiczniejsze rozwiązanie. Sęk w tym, że jeszcze nigdy nie wiedzieć czemu sesje demo raczej się nie sprawdzały. Mam wrażenie, że od takiej mnogości opcji, początkujący PBF-er bardziej się zniechęci, a jak już coś wybierze to łatwiej przyjdzie mu zrezygnować z powodu dowolnego życiowego triggera. Bogata oferta z założenia przekłada się na mniejsze zaangażowanie. Poza tym wymagało by to wielu MG i wielu scenariuszy.
Pomysł Kethariana jest jak dotąd dość nowatorski i jako taki wart sprawdzenia.
Zwłaszcza, że vault daje rzeczywiście mnogość opcji. Choć ma oczywiste wady jak choćby narzucony setting.
@Marika napisał:
Druga Faza byłaby Fazą Paranoi. Automatyzację i fabryczne narzędzia niespodziewanie by przywrócono, jednak główny komputer natychmiast rozpocząłby kolejny etap. System zacząłby masowo symulować losowe katastrofy: odcinanie dopływu tlenu, pożary sekcji mieszkalnych, poważne awarie hydrauliczne czy fałszywe dekompresje poszczególnych poziomów. Testowano by odporność na permanentny stres oraz czas reakcji w obliczu śmiertelnego zagrożenia.
Toż to klasyczne alerty RCB:) I bez eksperymentu wiemy jak to się skończy. Olewaniem symulacji:)
Ale pomysł z Erą Złomu mi się podoba. Nawet bym ją chyba zaostrzył tak by w magazynach były istotnie wyłącznie przestarzałe sprzęty na poziomie średniowiecza, a wśród mieszkańców dziwnym trafem nie będzie nikogo ze średnim ani wyższym wykształceniem.
Z zahaczek mam jeszcze bazę Key West i mogący z niej wynikać na przykład rozbity o wybrzeże stary lotniskowiec przystosowany do bycia miasteczkiem.
Mam też wędrowne skupiska radiacji źródłujące z krateru gdzie wcześniej był reaktor St. Lucie. O nieznanej naturze i pochodzeniu. Byłyby przesuwającą się masą rozedrganego, gorącego powietrza o długości kilku metrów i szerokości kilku mniej i zostawiającą po sobie wypalony napromieniowany ślad. Krążą po Florydzie pozornie bez sensu i wracają do krateru.
No i jest jeszcze jedyna podwodna baza na świecie Aquarius o wybrzeży Florydy. Trochę ekstremalna lokacja, ale może funkcjonować w jakiś sposób.