Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
MarrrtM

Marrrt

@Marrrt

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Informacje
Posty
199
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    MarrrtM Marrrt

    Prymula Brandybuck

    - Och… Uroczo! - skwitowała Prymula gdy na miejscu okazało się, że w istocie przybyli do Bag End jako ostatni. Nie było jednak w tym “uroczo” ani cienia sarkazmu, o nie. Bynajmniej. Pod tym słowem skrywało się przede wszystkim, okraszone miłym dla oka uśmiechem, pozdrowienie i uprzejma aprobata, dla pozostałych gości Bilba. Dwójki młodych Tuków, a także cóż-to-za-zamysł-by-pragnąć-jej-towarzystwa-przy-kameralnym-poczęstunku Lobelli, oraz wielkie-nieba! Milo Makarego.

    Rorimak uczynnie pomógł siostrze wysiąść z zaprzęgniętej w dwa bułane kucyki kolaski. Hobbitka skorzystała z jego ręki po czym ujęła pod ramię równie odświętnie ubranego Droga, który poprowadził parę ku drzwiom gdzie czekała reszta. Wspaniały, acz rozsądnie skromny kapelutek na jej starannie upiętej koafiurze musiał budzić uznanie i wyrażał szacunek dla gospodarza, dla którego siostra Panicza na Brandy Hallu, postanowiła ozdobić, uczcić i podziękować za zaproszenie i spotkanie.

    Każdemu z obecnych skinęła delikatnie głową na powitanie, wymawiając imię i komplementując a to imponującą parasolkę Lobelli, to spódnicę Tukówny. Dla Makarego miała słowo, że całe wieki nie był w Bucklandzie, a rada by go widzieć, bo dęby Starego Lasu coś ostatnio osowiały i ogrodnik Brandybucków nie wie czy to kornik, czy inna choroba, czy co innego. Paladinowi zaś miała rzec, że w Słupkach zatrzymał się zagraniczny kupiec z osobliwą galanterią ze wschodu, ale widok jego nieobutych stóp wzbudził tylko jej milczący, acz pełen aprobaty uśmiech.

    Gdy Bilbo powitał ich w progu, Drogo pożegnał Odo Bolgera, który przywiózł ich kolaską i miał się zatrzymać u swego przyjaciela w Hobbitonie.


    - Natychmiast przestańcie wszyscy! - Prymula nie wytrzymała w końcu tego co zaproponował im gospodarz, a także tego, że nikt nie zaprotestował, a przeciwnie Paladin i Milo jęli rozważać realizację tej “przygody”. Zaraz jednak zakryła usta po tym niestosownym wybuchu, tym bardziej, że wszystkiemu świadkiem była Lobelia, która słowa nie wyrzekła, a jedynie czujnie uchem i okiem strzygła co kto mówi i robi. Aż jej srebrna łyżeczka pomiędzy palcami tańczyła - Wybaczcie proszę. Bilbo, kochany… chyba nie mówisz poważnie. Z pewnością kryje się za tym drobne nieporozumienie. Poznaliśmy z Drogo Malwę. To przemiła starsza pani. Pojedziemy do niej, jeśli to dla ciebie ważne i poprosimy o tę mapę. To elfie lusterko, które ci z Drogo podarowaliśmy nada się na wymianę.

    Oddawanie prezentów, należy podkreślić, było w całkowicie dobrym tonie. Ba! Więcej! Jakaż była niespodzianka dla obdarowującego gdy jego prezent wracał do niego po latach od kompletnie niespodziewanego innego obdarowującego!

    - Zrobimy to zatem jak należy. Poprawnie jak porządni hobbici. Kto to widział, by słodka fortuno, po nocy z psami się szarpać jak jakiś obwoźny handlarz guzików by potem… - odetchnęła trzy razy głęboko i powoli tak jak doktór polecał w takich chwilach - w ł a m a ć się do kogoś.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    MarrrtM Marrrt

    Prymula Brandybuck
    |-text alternatywny

    Było jej odrobinę przykro, że ani Paddy, ani Milo nie pojechali z nimi do ich rodzinnego Tukonu. Panowie najwyraźniej uznali, że ciekawiej będzie podróżować po bezdrożach bez obu hobbitek i rannego Drogo. Co ponownie rozbudziło wznieconą wczoraj w prymulkowej duszy iskrę… ciekawości. Swoją drogą nie mogła sobie odmówić wrażenia, że Lobelia w jakiś taki Bracegirdlowy sposób dawała się lubić. Nawet jeśli ciepła w jej spojrzeniu było tyle ile czarodziejach przewidywalności.
    - Czy myślisz Lobelio, że spróbują… włamać się do Domu Mathom? - spytała tonem pozornie bezbarwnym, ale dla kogoś tak spostrzegawczego jak Lobelia, czytelnie pełnym sprzecznych uczuć od obawy po rozdrażnienie.

    ***

    Mimo licznych prób, z klasą i niewątpliwym taktem wyszli zwycięsko ze wszystkich napotkanych prób zagajenia przez mieszkańców Nadwodzia. Nawet Lobelii nie dało się zarzucić grubiaństwa o jakie ją chyba niesłusznie jednak posądzano. Zanosiło się więc na całkiem spokojną i zaskakującą przyjemną przejażdżkę gdy nagle dało się słyszeć wołanie o pomoc i… bzyczenie?

    - Dziękuję bardzo. Drogo. Lobelio. Zapalcie sobie śmiało. Dla mnie to nieco zbyt wczesna pora. - Nie dodała już uprzejmie, że jej osobiście dym fajkowy przeszkadzał nieco. Choć nie aż tak jakby byli w norce. Jednak w powożonej przez Odo kolasce było przyjemnie i przewiewnie. I gdy Drogo i wychodząca z kolaski Lobelia zapalili swoje fajki uznała, że to był dobry pomysł i z pewnością narzeczonemu na zdrowie dobrze zrobi.

    - Jestem z tobą Lobelio - powiedziała Prymulka wysiadając pośpiesznie z kolaski - Drogo, upewnij się, że Odo zostanie z Tobą.

    - Ależ Prymko! - zaprotestował pan Baggins - To może być niebezpieczne jeśli Noakes rozdrażnił pszczoły.

    - Może o tym nie wiesz kochany. Ale w wieku Esme zwano mnie Zaklinaczką Pszczół.
    Nie było to kłamstwo. Choć tylko raz zdarzyło się, że ją tak nazwano, przez starą piosenkę, której ją babcia nauczyła. Prawdą też było, że Prymula nigdy pszczół się nie bała i lubiła te stworzenia. Zaraz więc przypomniała sobie słowa, które po chwili złotoustym głosem Prymuli popłynęły po ogrodzie.

    Urocza panna młoda,
    gdy ślubny włoży tren,
    swym pszczółkom wieść niech poda!
    Inaczej, pierzchną hen!

    Odlecą hen pierzchną jak sen,
    w świat pomkną w rojnej czeredzie!
    ale kto kłamstwem nie zwodzi pszczół,
    to pszczoła go nie zwiedzie!

    O chrzcinach czy pogrzebie,
    wieść smutną czy wesołą,
    z za mórz przybyłą do ciebie,
    wyjawić musisz pszczołom!

    Przez wrota do stodoły
    wlatywać pozwól im zawsze,
    bo tak ciekawe są pszczoły,
    jak człek, a może ciekawsze!

    Pod drzewem zły przytułek,
    gdy grom się zacznie jawić!
    Gdzie krążą roje pszczółek,
    nikogo nie nienawidź!

    Bo one wnet odlecą het
    i nigdy już nie wrócą.
    Lecz kto nie smuci nigdy pszczół,
    pszczółki go nie zasmucą...

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    MarrrtM Marrrt

    Żaba
    text alternatywny

    - Tygrys? Chiński? - Shawn aż się zatchnął, a potem zaśmiał - Oooo Dingo. Ty tu kurna jesteś jednak pierdolnięty. Kocham cię stary, ale jesteś pierdolnięty. Przecież to bydlę zanim cię zabije to nieźle poharata. A i nie wiadomo, czy w ogóle zabije a pewniej zostawi bez nerki, śledziony i połowy twarzy. W zeszłorocznym Solo of Fortune… lipcowym chyba… z gołym holo tej AI-blondyny co teraz wszystko reklamuje… no nie ważne… był przegląd takich robo psów i kotów. Do ochrony. I powiem ci nie chciałbym wpaść na takie cacka… Patrz tego gościa - wskazał za okno gdy vanem mijali goluteńkiego, wymalowanego na biało typka, którego z przodu i z tyłu okrywał tylko transparent z napisem “Wrogowie Gołębicy się zbliżają!”. Koleś stał przy skrzyżowaniu z miną błogą jak na jakimś odpale i okręcał się to w jedną to w drugą stronę, żeby pokazać transparent przejeżdżającym autom. - Ale zjeb…

    Houston podążył spojrzeniem za wzrokiem Shawna.
    - Król jest nagi, a? - prychnął - Czasem się zastanawiam czy tacy jak on nie są w najlepszej sytuacji. Wywalone na wszystko, pełna wolność i hajda na ulicę. Ale to tylko pic, kolejna iluzja. A ten koleś pewnie do wieczora skończy w banku ciał.

    Minęli cudaka, a przez moment ich spojrzenia ze wzrokiem bladego skrzyżowały się, po czym Dingo skręcił na południe, a Shawn rozłożył fotel i wyciągnął się wygodnie pozwalając by wydarzenie wyleciało z jego głowy równie łatwo jak do niej wpadło i wrócił do tematu.

    - Nie Dingo. Mam swoje łapska, gnata przy boku. Na chuja miałbym myśleć o śmierci.

    - No, ale byłeś kiedyś tak blisko prawdziwego zwierzęcia? Tak blisko, że mogło cię użreć? - spytał żartobliwie nomada - Słyszałem o tych robo-pobróbach. Dla mnie to tylko dowód, że natura jednak wie co robi, co nie? Najlepszy design to nie nowoczesne, wygładzone maszyny, tylko tradycyjne cztery łapy i pysk. Tylko, że to wszystko kieruje się algorytmem, programem, zamiast instynktem. Nie tak jak my, drapieżniki ulicy!
    Dingo zaśmiał się, ukazując zęby w drapieżnym uśmiechu.

    - Nooo… się wie! - przyznał solos po czym strzelili żółwika, a Shawn walnął się pięścią w tors - Nie jakieś tam pedalskie furrasy! Tylko tu w środku drapieżniki! Dawaj…

    Po czym obaj otworzyli swoje okna i przeciągle zawyli jak dzikie psy.

    - A jebać tych Brzytwiarzy!

    - Jebać!
    Na końcu ulicy pojawiła się prostokątna bryła warsztatu.

    ***

    Dziuplę opuścili szybko i sprawnie, a następnie metrem podjechali na kwadrat. Po drodze tylko zrobili mały przystanek w Żabce po jakieś chrupsy na twardych tłuszczach i więcej browarów w razie gdyby zapas Shivy miał się szybko skończyć. Z resztą w dobrym guście było wypić za biedną netrunnerkę. Shawn wychodząc wymienił ze swoim zmiennikiem na weekendowej wachcie kilka niezbyt ważnych informacji z roboty i 10 minut później dotarli do mieszkania.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    MarrrtM Marrrt

    Prymula Brandybuck

    - Nie. To nie będzie odpowiednie.

    Prymula Brandybuck odłożyła na swoje miejsce zakurzony nieco i zdecydowanie nieelegancki świecznik z jakimś fikuśnym znaczkiem siedmiu gwiazd. Jakby jedna gwiazda nie była dość wymowna. Dostała go na urodziny od Biffa Hornblowera dokładnie 3 lata temu i nie mogła znaleźć dlań od tego czasu odpowiedniego właściciela. Nie była żadną tam mathomistką, ale zwyczaj sprawiania prezentów uważała za bardzo miły bez względu na ich praktyczne zastosowanie. Przeciwnie nawet. Kuriozalność tychże przedziwnych bibelotów była dlań elementem wielce pożądanym i im bardziej pozbawiony znaczenia był taki przedmiot tym był wspanialszym prezentem, nad którym w dobrym tonie było dziwować się i kręcić z politowaniem głową, nad tym, czego to świat nie wymyślił. Doprawdy zadziwiające było ileż to te krasnoludy i Duże Ludzie natworzyły tych bzdurnostojek. Monstrualne rękawice, brzydkie pierścienie, okropne bronie, kanciaste kandelabry, krzywe lusterka, czy kryształowe zastawy nienadający się absolutnie do żadnego posiłku. W muzeum Mathomów w Michele Delving, do którego zabrał ją Drogo na wiosnę widziała nawet srebrną pelerynkę! Srebrną! Jakby z łyżeczek do herbaty zrobioną! Słodka fortuno… na jaką okazję niby miałby ktoś założyć srebrną pelerynkę? Chyba tylko po to, żeby zniknąć…

    Spojrzała znacząco na Droga. Głuptas nigdy nie pamiętał o prezentach. Znacząco odchrząknęła by domyślił się, że potrzebuje jego rady.

    - Krasnoludzki pucharek, czy elfikowe lusterko? - zapytała uprzejmym tonem jak zwykle zajętego nie tym co trzeba przyszłego małżonka - Ach Drogo, tak się cieszę, że odwiedzimy Twojego kuzyna. To doprawdy nieładnie co o nim opowiadają i nie powinieneś dawać wiary tym okropnym pomówieniom. Jedna przygoda z krasnoludami wszak wiosny nie czyni i głowę dam, że to Lobelia tak go na języki bierze… Czy dobrze wyglądam? Rory! - zawołała w stronę pokoju przyszłego pana na Brandy Hallu - Czy jesteś gotowy braciszku? Och, nieładnie jest się spóźniać… Nie możemy pozwolić by Tukowie przyszli wcześniej! Choć radam ich oboje widzieć. Młodzi i jak to mówią… kiełbie we łbie… Ty słyszałeś Drogo, że Paladin ostatnio zaczął buty nosić! Och chodźmy już!

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    MarrrtM Marrrt

    text alternatywny

    Wbrew temu co pomyślał sobie HiFi, a o czym solos oczywiście nie mógł wiedzieć, Żaba nie wybrał numeru Switcha dlatego, że się o niego obawiał. Raze nie był w ciemię bity i radził sobie w półświatku Night City. Wiedział komu można nadskakiwać, a kiedy lepiej podkulić ogon. I Żaba doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Nie wybrał też numeru Switcha bynajmniej z powodu jakichś nagłych złych przeczuć zaczerpanych bezprawnie z poziomów świadomości przynależnych prędzej netrunnerom niż zwykłemu ochroniarzowi. Owszem, coś mu się nie podobało w tym dzisiejszym wieczerze. Ale nie miało to związku z fikserem, a bardziej z faktem… że coś za łatwo im dziś wszystko przyszło. Gdyby jednak HiFi zapytał Żabę po kiego wała nęka w takim razie kumpla w piątkowy wieczór pingami, dowiedziałby się, że Shawn najzwyczajniej w świecie po prostu lubił Artemidę. I widział, że siksę coś nosi, kręci się w te i we wte, co chwila wraca niby mimochodem do tematu Raze’a, ale sama, no jakżeby, przecież się nie będzie się wprost dopraszać, żeby oni się tematem DLA NIEJ zainteresowali. Nie mówiąc już o zadzwonieniu samodzielnie na co hakerka była oczywiście zbyt uparta. Więc jechała lodami po męskich dumach.

    - Ależ ty potrafisz być upierdliwa - odparł wywracając oczami - Nie odebrał. Widocznie zajęty. Oddzwoni. Albo napisze na wspólnym. A jak nie, to przyjdzie. Zawsze w końcu przychodzi, nie?
    Jeszcze się przecież nie zdarzyło, żeby Raze’a trzeba było ratować. Raz Żabę musieli przywieźć z ostrego, bo dostał takie manto, że 3 dni oka nie otwierał, a nieubezpieczonego już mieli łapiduchy do kanału wrzucić. Innym razem Artemida gdzieś się tak zaszyła w tym swoim matriksie, że nie mogła wrócić. Pamiętał też jak Switch ich ściągnął pod warsztat Dingo gdzie nomadę prawie starzy kumple dorwali. A i Mack jak się okazało, że miał za coś grubo na pieńku z prawem, to właśnie Raze ogarnął temat. A o HiFi’m to już nawet nie wspominając. Technik był tym śliskim, lepkim czymś, co często sklejało ich watahę, ale i do czego lepiły się kłopoty co chwila, choć strach było mu konkretną sytuację wypomnieć, bo zaraz punktował, że to wcale nie tak i wcale nie było dramatu.

    Co rzekłszy spojrzał na rzeczonego HiFi’ego i rzucił mu browara.
    - Już zostaw dziś te interesy i się napij stary! I nie rób takiej miny jakbyś się do E-Dry nie wybierał. Piąteczek mamy, a Wy jakby Wam ktoś chomika zajebał.
    Sam zaś wziął Smarthinga by napisać na wspólnym, do Raze’a, żeby dał znać czy czekać na niego z wyjściem do E-Dry.

    I.

    Switch nie otrzymał wiadomości. Ani od razu ani po chwili. Ani w ogóle.
    - Co jest? Pod ziemię się zapadł, czy SmartThing mu zdechł?

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    MarrrtM Marrrt

    Prymula Brandybuck
    text alternatywny

    Zawsze lubiła domy. Panowało po zachód od Brandywiny przekonanie, że właściwym domem dla hobbita mogła być tylko norka. Prymula jak na Brandybuckównę przystało, nie podzielała tego zdania. Dom dawał znacznie więcej możliwości. Poza urządzeniem wnętrza, które i w norkach i w domach bywało wszelakie (a gościła niegdyś w ulokowanym pod groblą smajalu Oldbucków podmywanym przez rzekę i z przykrością stwierdziła, że nawet trolla by tam nie zadomowiła!), dom pozwalał dodatkowo na popisowe wykończenie elewacji. I trzeba było przyznać, że Państwo Slowfoot w tej kwestii stawali na wysokości zadania. Dom Mathom był uroczym miejscem. Była tego zdania teraz, była wtedy gdy odwiedzili go z Drogo i była jako dziewczęcie gdy zdarzyło jej się kosztować pieczonych ziemniaków z ogniska pana Bingo lata temu.

    Dygnęła wdzięcznie przed gospodynią, rumieniąc się lekko co mogło świadczyć o jej wrodzonej skromności, ale po prawdzie wywołane było myślą, że mieliby włamać się do domu Pani Slowfoot. Z niejaką obawą zerkała też na psa, którego czarne oczka nie wzbudzały jej zaufania. Nigdy nie przepadała za psami. Za kotami z resztą też nie. Ani za innymi drobnymi stworzeniami. Największą bodaj estymą darząc kucyki.

    - Milo jest nazbyt skromny proszę Pani - rzekła zerkając na starszego Tuka z uśmiechem i zrozumieniem dla jego ekscentryczności, która zrzuciła obowiązek przedstawienia towarzystwa na karby pań, a przecież w dobrym guście było by czynił to najstarszy z obecnych panów. Był jednak Milo przy tym tak słodki, że nie sposób go było winić - Proszę nam wybaczyć, że tak bez listownej zapowiedzi się zjawiamy Pani Slowfoot i to w dniu powszednim. Bardzo tuszę, że to nie kłopot, a jeśli tak, to oczywiście zjawimy się kiedy indziej. Oto są po mojej prawej stronie Esmeralda i Paladin Tukowie z Tukonu. Po lewej zaś wielce szacowna panna - bardzo, ale to bardzo delikatny uśmieszek pojawił się na ustach Prymuli przy słowie “panna” - Lobelia Bracegirdle, oraz mój brat Rorimak Brandybuck. Ja zaś jestem Prymula Brandybuck.

    Spuściła zasłonę czarnych rzęs i spojrzenie jak na dobrą hobbitkę przed starszą panią przystało nie próbując się nawet powołać na fakt, że już się widziały i poznały, co mogłoby być odebrane za spoufalanie się.

    - A sprowadza nas sprawa, która i dla nas jest poniekąd zaskoczeniem. Podczas naszego spotkania odnośnie - znów się zarumieniła choć tym razem już bez cienia fałszu. Celowo jednak pominęła szanowną osobę przyszłego małżonka w następnej wypowiedzi by jego nazwisko nie naprowadziło Pani Slowfoot na niepożądane tory - mojego zamążpójścia, rozmowa nam zeszła na historie rodzicieli i przodków. Nic zobowiązującego i zaskakującego, ale… wtedy padło na brylantowe spinki Gerontiusa Tuka. A raczej domniemanych czarów jakie miałyby się nad nimi roztaczać. Esmeralda, oraz Paladin są przekonani, że czary takie w istocie miały miejsce. Natomiast ja i mój brat… Zawsze sądziliśmy, że każda dobra historia warta jest podkolorowania. Rozsądzić nie było jak, choć przecież zwady między nami żadnej nie ma i nie będzie. Och nie… Ale wspólnie uznaliśmy, że zagadnienie to jest bardzo ciekawe i jeśli w Tukonie nie znajdziemy wyjaśnienia to chyba tylko w Domu Mathom. Bo przecież Gerontius był Thanem i wielokrotnie bywał w Michel Delving. Może zostawił w spadku owe spinki? Albo pomóc by mogła jakaś opowieść od szanownego Pana Slowfoot? Albo coś innego co by rozwiało wątpliwość?

    Prymula sama aż się zdziwiła jak gładko przyszło jej kłamać w żywe oczy Pani Slowfoot, co wywołało w jej sercu dziwną mieszankę wstydu i podekscytowania.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    MarrrtM Marrrt

    Shawn Frog Camara

    - Wzbudzamy litość - stwierdził Żaba parkując gruchota. Pół godziny drogi wystarczyło, żeby się uspokoił. Przynajmniej na tyle, żeby już nie truć - Ja bym się w każdym razie na nas nie połasił. Ale wolę tu nie siedzieć dłużej niż trzeba i się nie przekonać, czy się mylę.

    Odwrócił się na tylne siedzenie do Macka, Artemidy i głowy Leifa wystającej z bagażnika.
    - SlimWire, tak? Dobra. Zrobimy tak... Ja i Brazil pójdziemy do tamtych ćpunów na rogu. Zapytamy kto tu lewe recepty może wypisać. Dingo i Mack wypytają tamte cizie pod latarnią kto tu ulicą trzęsie i z kim gadać w razie by się chciało jakiś ekstra serwis. A Leif siądzie za kółkiem i czeka i paczy po kogo trzeba szybko podjechać w razie się sprawia spierdoli. No. I co się kurwa może nie udać?

    Spojrzał jeszcze na Artemidę.
    - Weź se tylko te włosy... no zmierzw. I mejkap rozmaż. Bo na ćpunkę to nie wyglądasz i jeszcze nas za gliny wezmą.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [WFRP 2ed] Bögenhafen
    MarrrtM Marrrt

    Ergo
    text alternatywny

    - Wwii… widzieliście to??? - Ergo był zszokowany gdy bełt wbił się we framugę. To było niemożliwe! Cyrkowiec widział już różne niesamowite rzeczy w życiu, zwykle takie, które tylko wydawały się niemożliwe, a przeważnie były całkiem pospolite. Ale tak skonstruowanej pułapki, która nie wycelowała w oczywiste wejście nie widział. Nie był co prawda na tyle lotnym by wytłumaczyć ten fakt prosty uszkodzeniem konstrukcji, która co chwila była wystawiana na jakieś drgania. Ani pośpiechem zastawiającego pułapkę. Ale w kontekście tego, że tak chętnie i tłumnie wcześniej kompani ruszyli go bronić, teraz chybił go śmiercionośny bełt, a po kuszę, której zapragnął nie połasiła się nawet ona dziewka co ją Laleczką wołali, która w ewidentny sposób ustąpiła mu łupu, żyjący z wmawiania innym swoich wizji cyrkowiec mógł dojść tylko do jednego słusznego wniosku - Jestem nietykalny!

    Być może naprawdę władał jakąś siłą, którą te straszne wydarzenia teraz obnażyły. Na cóż mu więc była ta wspaniała zbroja??? Ale kuszę z bełtami zabrał.

    - Mówiłeś coś koleżko o porcie i łodzi… - zagadnął cicho Hieronima po zejściu na ulicę, ale zaraz poparł Modiego - Ale zostaniemy z tą łodzią jak z kuśką po szczaniu, jeśli żaden nie umie w żagle… Jaaa… - zamknął oczy jakby się na czymś skupiał - mam w głowie mapę miasta. I coś mi mówi, że w północnej części znajdziemy Przeprawę!

    Rozgrywka wfrp 2ed krótkie odpisy survival bögenhafen

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    MarrrtM Marrrt

    Prymula Brandybuck
    text alternatywny

    Słowa popłynęły słodko i miękko poprzez niwy i ogródki. Prymula miała bardzo ładny głos. Już on sam był niczym plaster miodu, do którego pszczoły lgnęły równie łacno co inni hobbici. A gdy dodało się do tego śpiewną i łagodną kantylenę w rytm której hobbitka ułożyła obłaskawiające słowa piosenki, to nie było tu miejsca na jakąkolwiek porażkę. Wisienką na tym wdzięcznym torcie aż proszącym się o jakiś dyskretny pląs, był Drogo, który z kolaski włączył się w pieśń całkiem przyjemnym basem. Tak wzruszająco dobrze dobrana para skruszyła by serce każdego hobbita i każdej choćby i najbardziej oburzonej na głupie zabawy młokosów pszczoły. Prymula widząc więc kilka owadów, które złaknione jej atencji poleciały ku niej jak gąski do swej pasterki, uśmiechnęła się i przeszła do następnej zwrotki wyciągając swoją zgrabną rączkę by ugościć udobruchane pszczółki.

    Ale to nie były pszczółki.

    Gdy Prymula spostrzegła swój błąd było już za późno. Trzy duże szerszenie obleciały ją gniewnie wywijając żądłami. Hobbitka krzyknęła przerażona, a kierowany rycerskością Drogo postanowił popędzić jej na pomoc. Zapomniawszy jednak o swojej usztywnionej kostce zahaczył nią próg kolaski i… od razu poleciałby jak długi na nos gdyby nie dzielny Odo. Dzielny acz nie dość tęgi by utrzymać Droga przez co obaj hobbici runęli w pokrzywy i ich krzyk dołączył do prymulkowych pisków niosących się teraz poprzez niwy i ogrójce.

    Sytuacją mogła uratować już wyłącznie Lobelia.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    MarrrtM Marrrt

    Żaba
    text alternatywny

    Shawn zmarszczył się po wyjaśnieniu technika i przejechał dłonią po ogolonej prawie na łyso glacy. Kumple kumpli to zawsze był śliski temat, w który wolał się nie mieszać. Ktoś kogoś, a potem znów kogoś… W takim zupie zawsze wszystkie imiona wypływają na wierzch. Kurwa… Przecież już się dał Switchowi w to wkręcić. Pocieszał się tylko, że wtedy chodziło o sprawdzenie co z dziewczyną, a nie jak u HiFiego o trefny dil z Kretami i Brzytwiarzami. A filozoficzne gadki o sensie życia… Taaa. Czy był lepszy moment na filozofię niż podczas ekstrakcji cyberwszczepów z martwego Valentinosa?

    - No spox. Pogadamy jeszcze o tym. Ale wiesz. Ja bym rozważył, żeby tego twojego ziomka gdzieś związać i zamknąć na czas transakcji… Się wkurzy. Jasne. Ale potem ci podziękuje. Rzucanie się na każdego Brzytwiarza… - pokręcił głową - taki kumpel to jak odbezpieczony granat. Ale na ten kulomiot z wieżyczki to się tak nie nakręcaj na razie. Mnie też się podoba.

    Smarthing bzyknął ponownie więc Shawn, który ręcę zdążył umyć wziął urządzenie i zajrzał kogo niesie. Brazil.
    - Wypłaszczona. W swojej wannie. Jakiś netrunnerski syf. - odpisał. Zastanowił się chwilę i rzuciwszy okiem na zapakowany sprzęt dopisał. - Zbieramy fanty. Chcesz rzucić okiem na jej sprzęt?

    Na odpowiedź długo nie czekał.

    - Paga! Zbieracie fanty? A kamery? Ktoś was widział?

    Jeszcze raz spojrzał w miejsca, które już sprawdził. I jeszcze raz postanowił wyjść na zewnątrz by sprawdzić, czy i tam niczego nie przeoczył.

    - Brak kamer : o Brak oczu. Ale to Kabuki ¯(ツ)/¯

    Schował Smarthinga i odezwał się do myjącego ręce HiFiego, który jednocześnie gadał ze Switchem i przeglądał najbliższy rynek wyzyskanych implantów. Nie ma co. Technik był obrotny. Nie dało się z nim wytrzymać i nie dało się go nie lubić. Kurwa. Mógł się Żaba zasłaniać, że nie ma czasu, hajsu ani ochoty się pchać w te lewe dile. A i tak mu pewnie nie odmówi. Popieprzone to wszystko.
    Wyciągnął fajki.
    - Idę przed garaż.

    Obaj sobie skinęli, a Shawna po chwili owiał przyjemny wyziew wieczornej ulicy. Spalony tłuszcz, pierdzące klimy i dusząca nuta plastalowej dżungli. Lepsze niż biedna Shiva i trupek Valentinos. Zaciągnął się dymkiem i po raz ostatni sprawdzić, czy jakie kable z wnętrza garażu nie szły gdzieś w jakieś dziwne miejsca. Aż trudno było uwierzyć, że Shiva nie zamontowała monitoringu.
    Miał ochotę wbić na nabrzeże i zobaczyć, kiedy z kosmodromu coś startuje.

    Zamiast rozbłysku podboju kosmosu, Shawn jednak dostał po oczach reflektorami. Wrócił Dingo.

    - Pusto. Nawet meneli brak. - odpowiedział - Poza nami. A ze Switchem HiFi gada właśnie.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    MarrrtM Marrrt

    Prymula Brandybuck
    text alternatywny

    Lobelia jednak wciąż była Lobelią i Prymulka, której Fortuna oszczędziła ukąszeń przez szerszenie, siedziała teraz wygodnie w kolasce trzymając Droga pod ramię i z grzecznym uśmiechem na twarzy przysłuchiwała się miodowym rozważaniom panny Bracegirdle.
    - Rzeczywiście Lobelio - przytaknęła rozbawiona aneksją dzbanów - Zasłużyłaś na ten podarek bez wątpienia. A wiosna… Hmmm… Plastry miodu wydawały się pełne, a owady… pszczoły pracowite, a szerszenie… wściekłe.

    Wzdrygnęła się na wspomnienie atakujących ją insektów. Bardziej niż ona jednak ucierpiał Drogo, którego pod wpływem nagłej potrzeby ścisnęła mocniej za ramię.
    - Ale przyznać trzeba, że łąki kwieciem pokryte gęsto i nie dziwota, że pszczołom praca się w łapkach paliła. Szerszeni zaś tłumaczyć nie trzeba. Z resztą i rady na nie większej nie ma. Trzeba się pogodzić, że istnieją nieprzyjemne stworzenia co w swej naturze mają zgryźliwość i miodowe łakomstwo.
    Uśmiechnęła się uprzejmie, a Drogo zachichotał.

    ***

    Gwar był w Rozstajach niesłychany wręcz. Prymula być nie była nim jakoś bardzo zaskoczona, gdyż podobny widywano w Newbury przy Północnym Trakcie w Bucklandzie. Ale w Bucklebury, czy Crickhollow coś takiego zdarzało się co najwyżej podczas Festynów.
    - Ależ to nie wina tego chłopca Lobelio. Pecha mamy, ot co. Oby nie towarzyszył on też naszym żądnym rzecznych przygód przyjaciołom. Z resztą Rory jest z nimi. Nie pozwoli by dopuścili się jakiejś bzdury ani nie przyzwoli nieszczęściu ich spotkać. Jestem tego pewna.

    Obrzuciła wzrokiem tłum hobbitów przeplatany pojedynczymi krasnoludami. Lubiła pogawędzić niemniej niż inni hobbici, ale ostrzenie uszu nie było jej ulubionym zajęciem. Nawet jeśli rzeczywiście nie mieli niczego lepszego na oku aktualnie. Chyba żeby…

    Ilość pytań, powitań i pozdrowień była wprost proporcjonalna do tłumu, ale nie przesadnie nachalna. Radzili sobie z nią zupełnie dobrze. I być może można było to wykorzystać. Pozwoliła Lobelii czas jakiś na jej plotkarskie przyjemnostki, po czym wstała.

    - Poczekajcie proszę. Odo… potowarzysz mi.

    Ruszyli we dwoje z młodym Bolgerem w kierunku gospody i szynkwasu wymieniając zdawkowe pozdrowienia z postronnymi hobbitami, póki nie zwróciła na nich uwagi większa grupka hobbitów i hobbitek, w której prym wiódł kojarzony nieco przez Prymulę rosły Chubb.

    - Powitać pani dziedziczko Prymulo! - ozwał się - Jak się miewa Buckland?

    Prymula uśmiechnęła się i skinęła uprzejmie głową.

    - Dziękuję Panie Chubb - odparła słabym głosem - Miewa? Ach Buckland… tak…
    Po czym omdlewając osunęła się na ziemię.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    MarrrtM Marrrt

    Shawn "Żaba" Camara

    - 45 jebanych minut??? - Solos aż pieprznął dłońmi w kierownicę gdy nawigacja wypluła spodziewany czas dojazdu - No to się E-Dra pójdzie jebać... Chuj mnie strzeli po całym dniu w sklepie... To już nikt tego fajfusa w Kabuki nie lubi, że musi dymać przez całe miasto??? Piątkowy wieczór. W korkach... Już żałuję, że nie zostałem z Hajfim. Doobra... Złap się czegoś Leif!

    Silnik zawył zrozpaczony bezdusznym traktowaniem przynależnym wszystkim wypożyczanym i służbowym autom i wóz ruszył z parkingu.

    - Jebaniutki... - mruczał pod nosem solos skręcając wbrew nawigacji w kierunku New Westbrook, żeby ominać city. - Zakład o zgrzewę Grzmota, że się okaże, że chleje, żeby przybić jakiś swój dil. I jeszcze z mordą do nas wyskoczy, że mu dupę zawracamy. Trzymaj mnie wtedy który... I to w Vista del Rey... Pierdolony latino lover.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    MarrrtM Marrrt

    Prymula Brandybuck
    text alternatywny

    - Muszę przyznać kuzynie - odezwała się w drodze Prymula - że to nawet dość przerażające. Tak iść gdzieś… z zamiarem. Hmm… innym niż zawsze. Nie w odwiedziny, ani za sprawunkami… Tylko - wzdrygnęła się gdy przeszył ją dreszcz - Czegoś niedobrego. Nawet się nie uśmiechaj Esme! A wiecie, że w Norze Ratuszowej są jamy gdzie trzyma się hobbitów, którzy dopuszczą się… występku? Och… w książkach czytałam, że Duzi Ludzie nazywali to więzieniami. Wyobrażacie sobie? Pozwolicie proszę byśmy najpierw przykładnie odwiedzili Dom Mathom i porozmawiali z kustoszką? Och - widać było, że hobbitka przestała się zwracać do żadnego z nich konkretnie, a raczej głośno myśli - Tylko, że jeśli poruszymy temat mapy, a potem Wy uznacie, że należy ją wykraść to przecież kustoszka domyśli się kto jest winny. Nie. Nie możemy pytać o mapę. Musimy sprawić by sama o niej napomknęła. Już wiem. Może zakład? Założyliśmy się kuzynie o… spinki od mankietu! Pamiętasz tę historię? Ponoć ten czarodziej Gandalf dał Gerontiusowi magiczne spinki, które na polecenie się zapinały i rozpinały! Założyliśmy się, czy przekazał je Domowi Mathom. Ja będę twierdziła, że nie i że w Domu Mathom nie ma żadnych pamiątek po Starym Tuku. Ty przeciwnie. Wtedy kustoszka powinna sama z siebie nam pokazać mapę! - Co rzekłszy Prymula uśmiechnęła się do siebie i pokiwała głową, ale zaraz jednak zmarkotniała - Tylko co wtedy? - Zmarszczyła brwi. Poprawiwszy jednak kapelutek na wciąż o dziwo idealnej fryzurze wzruszyła ramionami - Wtedy zobaczymy co dalej.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    MarrrtM Marrrt

    Shawn Camara

    Solos pokręcił głową wskazując paluchem na deck Artemidy.
    - Nie... Pies jebał co kurewki wiedzą o druciarzach i prochach. Mi chodzi o alfonsa. Bo to najpewniej gangus i bonza z tej ulicy. Może i z tego Tren de Agua. Jeden chuj. Ale ten z kadru co go Brazil pokazała to właśnie tak mi wyglądał. Jeśli to nie on nam Switcha wyłączył, to nie ma tematu. Ale jak ma coś z tym wspólnego to dobrze złapać namiar przez cizie. Powiedzcie im... nie wiem... że z dziesięciu dziewczyn potrzebujemy na za tydzień. Z kim gadać o hurcie, a nie detalu.

    Po czym trącił w bok kolegę z łokcia.
    - A Ty Dingo może i wyglądasz na burka z prerii, ale weeeeeź... Z pewnością nie na psa z policji. Ani szczeniaka. A niunie lubią dzikusów. Nie pytajcie tylko o Raze'a. Jeśli się wygłupiliśmy z tą rajzą tutaj, to nas Switch zjebie, że mu tu smrodu robimy i rozpytujemy o niego.

    Już chciał wyjść, ale coś go tknęło. Brazil miała rację z pożarami. Jeden na raz. Tylko, że ich się zbierało co raz więcej.
    - HiFi pewnie znowu idzie coś opchnąć. Ostatnią parę gaci spyli jak mu kto zapłaci. Napalił się ostro na ten staroć od Kretów i kasę zbiera. Ale kurna, żeby nikt z Was mu nawet centa nie pożyczył! - mruknął złowróżbnie - Może nie będzie trzeba nic robić, bo mu ten deal sam się posypie. Nie znam się na tych pokątnych handlach. Pewnie Switch by coś więcej wiedział. Ale wiem, że nic dobrego nie wyjdzie jak się wejdzie między Kretów, a Brzytwiarzy. I to za jakiś przedpotopowy szmelc.


    Podchodząc do ćpunów z uwieszoną na ramieniu hakerką, nieprzesadnie się zataczał. Raczej szampańsko. Wysiadłszy z samochodu sięgnął jeszcze łapskiem nad oponę i utytłał się z deka smarem. Na latynosa to w ogóle nie wyglądał. A jakby się lokalsi zwiedzieli o jego przeszłości to mógłby i wpierdol dostać. Ale ćpuńska brać rządziła się swoimi prawami bez rasowych uprzedzeń. Poza tym była przecież Artemida... Czy ona... nie była z Vista del Rey?
    - Ty strzelasz im jakąś gadkę - mruknął do Brazil.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    MarrrtM Marrrt

    Prymula Brandybuck
    text alternatywny

    Bitwy zawsze były tym aspektem historii, który przyprawiał Prymulę o ziewanie. Oczywiście skrywała je bardzo umiejętnie i pozwalała sobie tylko na ziewnięcia "w środku", a na zewnątrz nie omieszkała patrzeć z zaciekawieniem na Pana Bingo i rzeźbę. Nie było to trudne gdyż do reszta opowieści była bardzo ciekawa, nawet jeśli już zasłyszana. Ale z dobrymi opowieściami było jak z dobrą kolacją. Można było przecież powtarzać ją co dzień i niczego na tym nie tracić!

    Ożywiła się jednak nieco na pytanie Bingo o los maczugi i bardzo zabawne, a jednak słuszne rozumowanie jakiemu poddał tę sprawę kuzyn.
    - Och Paddy, przecież nie odczepiła się Staremu Tukowi - zachichotała, ale jej ton stracił na pewności, bo zaraz zerknęła na Pana Bingo pytająco - Prawda?

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    MarrrtM Marrrt

    Żaba

    - Rodzynka tym słodsza, im bardziej pomarszczona, co mamciu? Nie, nie szukamy lewego towaru - powiedział Shawn. Tak jak i Artemida i on był nieco zniecierpliwiony mimo, że nadal stawiał na bajerkę. Ale cierpliwość mu się kończyła. I zakonotował sobie w pamięci, żeby tej brazylijskiej żartownisi więcej gadania nie zostawiać. Sildenafil… Pół godziny się tłukł po mieście po dropsy na erekcję… - Szukamy kogoś kto nam zfiksuje lipny kod na receptę na apteczny towar szybko wystawi. I śpieszno nam. Znacie tu kogoś, czy nie?
    Wyciągnął ostentacyjnie na zachętę Smarthinga i wpisał na szybki Blink piątaka. Takie żule to i znały takie źródełka gdzie i za piątaka można się napierdolić.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
    MarrrtM Marrrt

    Prymula Brandybuck
    text alternatywny

    - Och, oczywiście! - Prymula była naprawdę pod wielkim wrażeniem. Zarówno przygotowania Pana Bingo, jak i całej sytuacji. Wisienką na torcie było pojawienie się owych spinek, które co prawda wywróciło cały jej zamysł do góry nogami, ale Brandybuckówna (jeszcze) wcale, a wcale się tą sytuacją nie zraziła. Utwierdziła się jednak w przekonaniu, że Państwo Slowfoot są po prostu arcysympatyczni i najzwyczajniej w świecie chyba zapłacze się na śmierć, jeśli przyjdzie im zabrać im cokolwiek podstępem z ich wyraźnie ukochanego Muzeum.

    - Milo? Wyglądasz bez dwóch zdań najbardziej godnie z nas wszystkich. A poza tym... to jakby Twoja krew. Zgodziłbyś się przymierzyć spinki?
    Zapytała patrząc na starszego z Tuków ze szczerą nadzieją i tym uroczym, prymulowym spojrzeniem wyrażającym bezmiar okrucieństwa jakim byłaby wobec Brandybuckówny odmowa.

    Zaraz jednak zmarszczyła brwi poprawiając włosy, gdy w jej głowie fakty ukrytej w zapiskach zagadki i bilbowej prośby o dokonanie kradzieży zaczęły samoistnie i wręcz wbrew dobrej woli Prymuli, łączyć się ze sobą w jakąś trudną na razie do pojęcia, ale wcale nieciekawą teorię spisku uknutą w Bag End.

    Rozgrywka sprzysiężenie czerwonej księgi

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    MarrrtM Marrrt

    Shawn Camara

    - 5 minut Ci starczy? - Shawn zapytał latynoskę, która zabierała się za gmeranie w interkomie. Wyglądał jakby nie zamierzał odpuszczać, a przeciwnie, przeciwności i kłopoty z lokalsami tylko go rozjuszały jak trzymanego na kagańcu dobremana przed walką - Jeśli nie, to odpuść. I tak już zrobiliśmy widowisko. Rozwalę skrzynkę i może drzwi się nie zatną. A jak się zatną, to je też rozwalę.

    - Do otwarcia drzwi wystarczy - odpowiedziała czarując przy panelu te swoje brazylijskie voodoo, którego Żabie nigdy nie będzie dane pojąć - może nawet do wytypowania mieszkania. Otwarcie robię z czapy. Jeśli się uda.

    Skinął i poszedł.

    ***

    Przed skrzynką rozejrzał się jeszcze na boki, czy gapiów nie było i czekał. Stanął przed blaszaną obudową w odległości kilku metrów i zmierzył ją wzrokiem.
    - I co się gapisz zjebie? - mruknął czując się już nieźle nabuzowanym. Błyskawicznym ruchem wyciągnął Pacifiera i wymierzył do bezbronnej skrzynki - Długo cię znajdę??
    Uśmiechnął się i schował klamkę z powrotem do kabury. A potem powtórzył zabawę ze dwa razy z innych kątów i z innym tekstem. Miał ochotę coś rozwalić. Zastanawiał się jaki dzisiaj mecz w Blood Bowla...

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • Co ciekawego byście polecili do obejrzenia?
    MarrrtM Marrrt

    @Nami napisał w Co ciekawego byście polecili do obejrzenia?:

    Ja np tego wyżej z bobrami bym kijem nie tknęła XD

    Moja żona ma dokładnie to samo zdanie:D
    Zapomniałem dodać, że Bobry to rozrywka na wieczór with bros, a nie na tete'a'tete z partnerką!

    Miasteczko Pleasentville też świetne!
    Serialów nie lubiem, to i nie skomentuję i nie polecę. Ledwo Obcego Earth przebrnąłem tłumacząc sobie i powtarzając, że nie jest taki zły.
    Ale a propos Obcego, Predator Badlands całkiem spoko!

    Hydepark

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    MarrrtM Marrrt

    A co z deklaracją Dingo czy dron gdzieś nie da rady zajrzeć przez ściany, wenty czy sufit?

    PS. Wszystkich ktorzy przegapili piekna zorze na Mazowszu, Shawn Camara serdecznie pozdrawia!

    Komentarze cyberpunk2077
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy