Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Rozgrywka
  3. [WFRP 2ed] Bögenhafen

[WFRP 2ed] Bögenhafen

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
wfrp 2edkrótkie odpisysurvivalbögenhafen
78 Posty 10 Uczestników 846 Wyświetlenia 4 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • MortarelM Niedostępny
    MortarelM Niedostępny
    Mortarel
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #32

    ochroniarz-avatar.png
    Mały Kurt vel Knut

    Kurt zatrzymał się w kwaterze wspólnej i rozejrzał uważnie. Pancerze na miejscu, broni brak. To mu się nie podobało. Przez chwilę patrzył przez szparę w okiennicy na tłum na podwórzu – zbyt równy ruch, zbyt zsynchronizowany. Znał takie spojrzenia. Nie były normalne.

    – Coś tu jest nie tak – mruknął. – Lepiej mieć żelazo niż go nie mieć.

    Kurt szuka sprawnej broni lub czegokolwiek nadającego się do walki oraz kolczugi lub innego pancerza, który mógłby szybko założyć.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • SantorineS Niedostępny
      SantorineS Niedostępny
      Santorine
      Developer
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #33
      Ulrich Rotzniesser
      Portrait

      Ulrich, wygramoliwszy się z klapy, rozejrzał się wokół. Spodziewał się oporu, krzyków, krwi i wyjątkowo tęgiej walki, wszechobecna pustka zaś sprawiła, że nabrał podejrzeń co do tego, co może się tu dziać.

      – Ejże, ludzie, pomóżcie mi kto... – rzekł Ulrich. – Trza zawalić klapę, po temu, żeby czasem ten łyczek, co tam był, czasem nam w plecy nie wbił czego...

      Zanim jednak zaczął przesuwać stół, podskoczył do miejsca, które zdawało się służyć do przygotowywania posiłków. Wziął nóż, który natychmiast przewiązał do pasa podręcznym rzemieniem. Ukontentowany, że ma więcej, niż zakrzywiony gwóźdź, jął się przesunięcia stoła.

      Kiedy rzecz się ogarnie tylko, zamierzał wziąć także kolczugę i uzbroić się w on miecz, który dojrzał przez dziurkę klucza. Spodziewał się, że wyjście z mamra pociągnie ze sobą potężny bój, tym gorszy, że tamci na zewnątrz wydawali się być tak samo niespełna rozumu, jak drab w lochu. Czemu tak było? Poniechał domysłów, prawda miała bowiem zły zwyczaj bycia jeszcze okropniejszą od wyobraźni.


      Najbliższe plany:

      1. Ulrich zabiera nóż z kuchni
      2. Przesuwa stół na klapę, jeśli jest jeszcze parę sprzętów (skrzynie i podobne), wrzuca na klapę
      3. Ubiera kolczugę
      4. Próbuje otworzyć drzwi, żeby dostać się do miecza.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      0
      • KermK Niedostępny
        KermK Niedostępny
        Kerm
        napisał(a) ostatnio edytowany przez Kerm
        #34

        Oswald.jpg
        Oswald Braun

        Pokonanie opornej kraty nie równało się z ucieczką z więzienia, a znaleziony w kuchni pokaźnych rozmiarów tasak, który Oswald przyczepił do pasa, nie stanowił poważnej broni. W każdym razie nie w razie walki z groźnym przeciwnikiem.

        Włóczący się po podwórzu tłum wyglądał co najmniej dziwnie i nie zachęcał do pójścia w tamtą stronę.

        • Lepiej trzymać się od nich z daleka - rzucił Oswald. - Zejdźmy po linie - zaproponował, wskazując na drogę, którą, zapewne, uciekli strażnicy. Ci, którzy przeżyli.

        Przygarnął jedną kolczugę, ale nie zamierzał jej jeszcze ubierać.

        Lepiej zrzucić kolczugę na ulicę, potem zejść

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • JhnWJ Niedostępny
          JhnWJ Niedostępny
          JhnW
          Administrator Obsługa Developer
          napisał(a) ostatnio edytowany przez JhnW
          #35

          Ulrich (von) Guttenluft
          https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1768655534425-avatar_doc.jpg
          Cyrulik wyglądał na dziwnie spokojnego. Za bardzo, jak ludzie do których wracają złe wspomnienia, ale w jakiś dziwny sposób potrafili je oswoić. Porzucił myśl o kolczudze, i bez niej był wystarczająco ciężki i niezgrabny, a przy liczebności tłumu, spotkanie z nimi oznaczało śmierć. Przy mniejszych potyczkach liczył, że nie będzie stał na froncie...
          ...myśląc o tym postąpił podobnie jak drugi Ulrich, ten co oprychem był, tylko zamiast ruszyć na buszowanie w kuchni, udał się do warsztatu poszukując narzędzia mogącego służyć jako broń, spodziewając się odnaleźć odpowiednio ciężki młotek bądź młot. Po tym Ulrich przyłączył się do Urlicha aby w mocy dwóch Urlichów zawalić klapę do piwnicy.
          Kiedy tylko ogarnie te sprawunki, poszuka w kwaterach strażników alkoholu oraz czystych ubrań aby stworzyć prowizoryczny zestaw opatrunkowy, w głębi ducha modląc się do Shally aby puściła doń oczko w postaci jakiś prawdziwych medykamentów i opatrunków z których mogli korzystać strażnicy. Szukał też igły i nici, do ewentualnego, barbarzyńskiego szycia ran.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • MarrrtM Online
            MarrrtM Online
            Marrrt
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #36

            Ergo
            text alternatywny

            - Nie musisz powtarzać, koleżko! - Ergo od razu wyrósł obok łotra o kanciastej gębie. Tego, który mu pomógł z wariatem. Cokolwiek zostało ze sprzętu, który nie poszedł na barykadę pomógł wstawić na klapę - Widzieliście te jego gały? Ja się nie znam, ale one nie były zalane krwią! Tu się rrwa mać odpierdala coś całkiem zaprzańskiego! I gdzie są strażnicy psia ich mać skoro barykada jest od wewnątrz???

            Zaraz jednak odpowiedź na to pytanie stała się jasna. Piętro wyżej było otwarte wyjście na dach. Ergo nie miał w planie zamieszkać w opuszczonej strażnicy otoczonej przez dziwnie krążące postaci. Ani bronić jej gdy strażnicy uznali jej obronę za niemożliwą. Ale i nie śpieszył się z opuszczeniem jej póki zdawała się względnie bezpieczna.

            Z możliwości założenia kolczugi nie skorzystał. Ale zgarnął z kuchni przykładem Ulrichów nóż i po chwili wahania także coś co wyglądało jak tłuczek do mięsa. Podrzucił go w powietrze i uśmiechnięty zatknął obie bronie za pas.

            - Taaa - przytaknął Oswaldowi - Ten tłumek to jakoś się mnie widzi taki jak tych trzech dupków z celi. Ale przydałby się też ten miecz dla jednego z naszych. A i liną byśmy nie pogardzili. Ja tam mogę drzwi otworzyć… Eeee! - syknął głośno do tych, z którymi klapę zastawiał - Wy tam dwa Ulrichy! Albo ty! Tak ty! Knud? I ty koleżko. Po tym czerowonogałym to sam do tych pokoi nie wlezę, ale razem…

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • KetharianK Niedostępny
              KetharianK Niedostępny
              Ketharian
              Obsługa Moderator
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #37

              text alternatywny


              Bögenhafen padło ofiarą jakiegoś straszliwego przekleństwa, które odebrało jego mieszkańcom wolną wolę i przemieniło ich w upiorne marionetki Mrocznych Bogów.

              Otoczony przetrząsającymi więzienie więźniami, Hieronim Bosch cofnął się od szpary pomiędzy dwoma okiennicami i zaczął gorączkowo wymachiwać jedną dłonią, drugą przykładając do ust w nakazie zachowania daleko posuniętej dyskrecji.

              - Chodźcie tutaj wszyscy - powiedział półgłosem stając pośrodku piętra - Posłuchajcie starego człowieka, jeno nie czyńcie hałasu. Otacza nas opętany motłoch, tłuszcza zawładnięta czarną magią. Kapłani Młotodzierżcy po wielokroć przestrzegali nas o strasznym losie tych, którzy słabą mają wolę i łase na pokusy umysły. Tak jak ci tam na dziedzińcu. Byliśmy pod ziemią, przez co być może nas owa klątwa nie dosięgła, ale tamci są już straceni.

              Mytnik urwał na chwilę pozwalając, aby jego słowa zapadły w jaźń tych, którzy nadstawili mu ucha.

              - Widzi mi się, że całe miasto jest zgubione. Musimy uciekać na morze, tam będzie dla nas najbezpieczniej. Znam port, całe życie w nim pracowałem. Bez trudu znajdziemy tam łódź, a na niej choćby i do Marienburga ujdziemy. Tylko trza nam stąd uchodzić, zanim więzienie zapłonie.


              Deklaracje

              Jeśli w kuchni wciąż są jakieś mordercze instrumenty, Hieronim chętnie uzbroi się w tasak lub siekierę, w ostateczności w nóż albo porządną pałkę (poproszę MG o info, co się tam znalazło). Mytnik będzie namawiał do opuszczenia się po linach na ulicę (pod warunkiem, że jest na pewno pusta), a następnie do przedarcia się do portu w poszukiwaniu jakiejś łodzi.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              0
              • ZellZ Niedostępny
                ZellZ Niedostępny
                Zell
                Moderator Obsługa
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Zell
                #38

                text alternatywny

                Nadja Schmidt

                Gdy tylko uciekli z celi nadja poczuła rozpierającą ją radość, która nie wykiełkowała nim nie zamknęli klapy na górnym piętrze i dopiero wtedy pozwoliła sobie zatrzymać się i wziąć głębszy oddech chwilowej ulgi. Zdjęła przytroczoną wokół twarzy krótki materiał spódnicy i wepchnęła go do swojego worka pod resztą dobroci, jaka mogła się zawsze przydać jeszcze.

                Nie miała zamiaru zakładać żadnej zbroi, jaka mogłaby jedynie ją spowolnić i krępować ruchy, a zważając na akrobacje jakie ich zapewne czekają to byłoby tylko problemem.
                - Ktokolwiek by o zbroi myślał - odezwała się szczególnie w kierunku Kurta i Rotznissera - Nie zakładajcie nic jeszcze. Może to być kwestia życia i śmierci, jeżeli nie będziecie w stanie uciec ze zbroją na plecach krępującą wasze ruchy. Ciężkości też by mogła nie wytrzymać lina. Możliwie temu strażnicy zostawili zbroje i uciekli bez nich, a tylko z bronią by nie pękła lina, a oni przeszli bezpiecz... niej. - poprosiła i stanęła na środku by dodać - Nie ryzykujcie ze zbrojami. Mniejsze obciążenie może nam dać większe szanse. Lepiej uciekać niż na walkę się przygotowywać, a na dole wciąż krąży ten wariat.

                Miała nadzieję, że przemówi komu do rozsądku, ale sama zaczęła szukać czegokolwiek co byłoby zastępstwem na miecz, jak przynamniej odpowiedniej wielkości nóż kucharski.

                Nadia szuka w kuchni noża kucharskiego, może jakiś przypraw w proszku, jakimi by można komuś w oczy rzucić. Woda w bukłaku. Może być alkohol jakiś do ran. Jakieś ściery czyste. Będzie chciała uciec liną, jak to straż nawiała.

                Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                0
                • SeachS Niedostępny
                  SeachS Niedostępny
                  Seach
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Zell
                  #39

                  text alternatywny

                  Modi westchnął z ulgą kiedy kraty puściły i mogli nacieszyć się odrobiną wolności. Razem z resztą wbiegł na górę i pomógł Ulrichowi zastawić klapę, chociaż zastanawiało go jak dużo to da kiedy ich sąsiad był w stanie powalić kamienną ścianę.
                  Kiedy inni się uzbajali przemytnik chwycił jedno z krzeseł i walnął nim z całej siły o ścianę w nadzei, że się rozwali i zdoła uzyskać prowizoryczną pałkę z jednej z nóg.
                  Słuchał przy okazji co reszta mówiła i prychnął słysząc sugestię Hieronima.

                  - A ty kiedykolwiek pływałeś łodzią? Bo z portu to ja cię kojarzę tylko, że zbierałeś podatki. - ton mężczyzny nie chował urazy do mytnika.

                  Słysząc słowa Nadji przemytnik pokiwał głową.
                  - Ladacznica słusznie mówi. Skoro strażnicy zostawili zbroje, aby zejść po linie, głupio będzie robić odwrotnie.


                  No to Modi próbuje rozwalić krzesło i zrobić prowizoryczną pałkę. Będzie głosował za zejściem po linie.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • DeklineD Niedostępny
                    DeklineD Niedostępny
                    Dekline
                    Obsługa Moderator
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #40

                    Bohaterowie zabezpieczyli klapę na ile tylko mogli bez osłabiania barykady głównego wejścia. Odgłosy walącego się drewnianego budynku skutecznie zagłuszyły ich poczynania. Każdy znalazł sobie lepszą lub gorszą broń a następnie wszyscy ruszyli w stronę dachu aby dokładniej rozeznać się w sytuacji. Po drodze Ulrich (ten co zbójem był) postanowił pozyskać miecz dowódcy, w czym miał mu pomóc Ergo. Siłą rzeczy wszyscy zebrali się przy drzwiach.

                    Ku zdumieniu Suma drzwi nie były zamknięte, pewny siebie były więzień pchnął je delikatnie i już miał wejść do środka, gdy usłyszał trzask. Bełt wystrzelony przez kuszę ustawioną w środku utkwił w futrynie przyprawiając bohatera o zawał.

                    W pokoju nie było innych przykrych niespodzianek. Na ścianie wisiała mapa z zaznaczonymi kilkoma punktami, przedstawiona wcześniej kusza z tuzinem bełtów, oraz miecz dowódcy. w tegoż trzewiach. Na stojaku wisiała pełna zbroja płytowa wraz z tarczą. Pozostałe przedmioty raczej nie mogły się przydać w walce ani być walutą wymiany.

                    5931d0e4-5a9f-47b1-aa6d-2ac98d4247e3-image.png

                    Ulrich wziął ostrze do ręki i od razu poczuł się lepiej, mając broń z prawdziwego zdarzenia. Oręż był bardzo dobrze wykonany i widocznie używany. Oprych wytarł ostrze, przytoczył pochwę u pasa i wszyscy razem ruszyli na dach.

                    Zejście po linie poszło gładko. Plecionka była mocna i solidnie wykonana, nawet Kurt opakowany w kolczugę nie był w stanie jej zerwać. Ulica była pusta i cicha. Za pusta i za cicha… Najbliższe domy wyglądały na opuszczone, zamknięte na cztery spusty.

                    Coś wybuchło, huk był niemiłosierny, a zza strażnicy uniosła się chmura czarnego dymu. Sam budynek strażnicy zatrząsł się, lecz ciągle stał. Trzeba było zdecydować co robić dalej.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • MarrrtM Online
                      MarrrtM Online
                      Marrrt
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
                      #41

                      Ergo
                      text alternatywny

                      - Wwii… widzieliście to??? - Ergo był zszokowany gdy bełt wbił się we framugę. To było niemożliwe! Cyrkowiec widział już różne niesamowite rzeczy w życiu, zwykle takie, które tylko wydawały się niemożliwe, a przeważnie były całkiem pospolite. Ale tak skonstruowanej pułapki, która nie wycelowała w oczywiste wejście nie widział. Nie był co prawda na tyle lotnym by wytłumaczyć ten fakt prosty uszkodzeniem konstrukcji, która co chwila była wystawiana na jakieś drgania. Ani pośpiechem zastawiającego pułapkę. Ale w kontekście tego, że tak chętnie i tłumnie wcześniej kompani ruszyli go bronić, teraz chybił go śmiercionośny bełt, a po kuszę, której zapragnął nie połasiła się nawet ona dziewka co ją Laleczką wołali, która w ewidentny sposób ustąpiła mu łupu, żyjący z wmawiania innym swoich wizji cyrkowiec mógł dojść tylko do jednego słusznego wniosku - Jestem nietykalny!

                      Być może naprawdę władał jakąś siłą, którą te straszne wydarzenia teraz obnażyły. Na cóż mu więc była ta wspaniała zbroja??? Ale kuszę z bełtami zabrał.

                      - Mówiłeś coś koleżko o porcie i łodzi… - zagadnął cicho Hieronima po zejściu na ulicę, ale zaraz poparł Modiego - Ale zostaniemy z tą łodzią jak z kuśką po szczaniu, jeśli żaden nie umie w żagle… Jaaa… - zamknął oczy jakby się na czymś skupiał - mam w głowie mapę miasta. I coś mi mówi, że w północnej części znajdziemy Przeprawę!

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      3
                      • SantorineS Niedostępny
                        SantorineS Niedostępny
                        Santorine
                        Developer
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #42
                        Ulrich Rotzniesser
                        Portrait

                        Oprych, mając już na podorędziu zdobyczną kolczugę, przeciął parę razy powietrze mieczem. Klinga świszczała złowrogo, świadcząc o jej kunszcie.

                        – Dobre to gówno – rzekł Rotzniesser. – Co tu się odwalić miało, że wszyscy karku dali, tego wiedzieć nijak… Zaraz jakaś albo jakieś cholerne czary? – zastanawiał się głośno. – Eee… Gadki szkoda. Wypieprzajmy stąd, zanim się zawali.

                        Kiedy wyszli ze strażnicy na zewnątrz, powszechna cisza i pustka zdenerwowały Ulricha bardziej, niż gdyby miał się tutaj na nich zasadzić tabun straży. Domysły o pladze lub też nagłym skrzywieniu umysłu przez całe miasto zdawały się potwierdzać. Dlaczego tak właśnie się stało, Ulrich nie zamierzał dochodzić. Potrzeba było po prostu uciekać.

                        – Kurwa! – syknął, kiedy zza strażnicy uniosła się chmura czarnego dymu. – Wynośmy się stąd czym prędzej, zanim strażnica w powietrze wyleci.

                        Ale co robić dalej? Uciekać? Przeklęte miasto wydawało się być niby forteca, dzielnice poprzecinane murami, całość zaś okolona kolejnym jeszcze murem. Przeczekać zarazę? Nie wchodziło w grę, jeśli tylko zjawi się ktoś, kto ujrzy w nich więźniów strażnicy, zawisną albo znowu zostaną uwiężeni.

                        – Przeprawę? – odniósł się do słów Ergo. – Na statkach się nie znam, pływać też nie podołam w takim nurcie – rzekł Ulrich. – Trza nam uciec mostem na południe. Chodźmy, może okaże się, że w tym zamęcie wszystko pootwierane, a nuż się powiedzie?

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • MortarelM Niedostępny
                          MortarelM Niedostępny
                          Mortarel
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez Mortarel
                          #43

                          ochroniarz-awatar2.png

                          Mały Kurt vel Knut

                          Kolczuga ciążyła znajomo na ramionach. Kurt poprawił ją krótkim ruchem i sprawdził chwyt na rękojeści miecza. Żelazo było w porządku. To wystarczyło. Z dachu spojrzał na ulicę, potem na zamknięte domy – za cicho. Tak nie wyglądało normalne miasto.

                          Gdy huk eksplozji wstrząsnął strażnicą, Kurt nawet nie drgnął. Uniósł tylko głowę, śledząc czarny dym unoszący się zza murów.

                          – Nie podoba mi się to – powiedział nisko.

                          Przesunął się bliżej wyjścia z uliczki, ustawiając się tak, żeby widzieć oba kierunki.

                          Kurt czeka na decyzję grupy. Zachowuje czujność i zabezpiecza najbliższe otoczenie, obserwując ulicę i wejścia do sąsiednich budynków. Jest gotów osłonić grupę w razie nagłego ataku lub odwrotu. Jeśli trzeba będzie się przemieszczać – idzie pierwszy, z mieczem w dłoni.

                          Cel: nie dać się zaskoczyć i szybko opuścić niebezpieczną strefę.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          0
                          • JhnWJ Niedostępny
                            JhnWJ Niedostępny
                            JhnW
                            Administrator Obsługa Developer
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez JhnW
                            #44

                            Ulrich (von) Guttenluft
                            https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1768655534425-avatar_doc.jpg
                            Cyrulik nie widząc chętnych, dobrał się do zbroi płytowej, tylko po to aby wyciągnąć spod niej najdelikatniejszą część ochrony - przeszywnicę którą zaczął na siebie ubierać, stawiając na nieco lżejszą ochronę, lecz nie ograniczającą ruchów. W tak zwanym międzyczasie, odezwał się do towarzyszy niedoli.
                            - Gdyby któremuś się zapomniało lub później do więżenia dołączył, to jestem cyrulikiem. Jak oberwiecie czymś w trzewia i do was podlecę, to nie z rękami do mnie i mordą tylko cieszyć się, że macie mnie przy sobie. Laleczka - machinalnie wskazał na Najdję obwiązując rękaw kaftana - też coś tam wie, podczas burzy zdarzało się jej nawet pracować... czasami - mruknął z lekkim uśmiechem.
                            - No i... Pamiętasz Najdia jak rozdzielili oddziały? No to kurwa - rzucił do wszystkich - tak to wtedy wyglądało. Wszystkich popierdoliło, że rzucę fachowym terminem...
                            Gdy zeszli na dół, poza zachowaniem czujności, zaproponował aby udać się w kierunku świątyni Sigmara. Wierzył, że zło będzie słabsze im bliżej uświęconego miejsca, a i może tam skupili się ocaleni, tacy jak oni.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • ZellZ Niedostępny
                              ZellZ Niedostępny
                              Zell
                              Moderator Obsługa
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez Zell
                              #45

                              text alternatywny

                              Nadja Schmidt

                              .
                              "Ladacznica?!" Nadja była wściekła za słowa, jakie wyszły z gęby przemytnika. Jak on w ogóle śmiał ją tak nazywać?! Należała do niezastąpionego elementu każdej imperialnej armii, jakiego członkowie zajmowali się wszystkimi potrzebami żołnierzy i samej armii podczas postojów! I nie ograniczało się to do grzania im posłań!

                              Nie było jednak celu w kłóceniu się w tej sytuacji, musieli działać. Najpierw udało się uciec poza więzienie najwyraźniej nie zbyt późno i nie spaść na kamienie oraz tłum niezdolnych umysłowo szaleńców chodzących wokół więzienia. To był plus. Pewnym minusem był brak ustalonej drogi jaką trzeba podążyć... a mytnik ze swoją propozycją wypłynięcia nie do końca do niej przemawiał. Nie chciała ryzykować i sprawdzić czy się utrzyma sama na wodzie w razie co. Utonąć jak już się zdołało uciec z tego piekielnego więzienia?
                              Posłała cyrulikowi zirytowane spojrzenie jak ten ją opisał dodając to "czasami" i gdy już znaleźli się na zewnątrz wygarnęła panu Gluttenluft co myśli o tych słowach.
                              - A kto ci te noże czyścił w wodzie z koryta pomieszanej z wódą, jaką zabrałam z worków od jednego żołnierza, co? Kto ci to żółte zielsko z kolcami znalazł? Kto pomagał szyć rany? Więcej wdzięczności.
                              Mimo wszystko poszła za pomysłem wierząc, że skrycie się w świątyni czy obok niej będzie najlepszym sposobem i może są tam inni ocalali.

                              Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              0
                              • SeachS Niedostępny
                                SeachS Niedostępny
                                Seach
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez Seach
                                #46

                                text alternatywny
                                Modi Wagner

                                Modi zdołał rozwalić krzesło i uzbroić się w prowizoryczną pałkę. Przynajmniej będzie wyglądał jak jakieś zagrożenie. Skulił się odrobinę słysząc eksplozję na zewnątrz.
                                - Bogowie miejcie nas w opiecie... - rozejrzał się dalej w głąb ulicy, starając się dostrzec co tam się dzieje.
                                - Wygląda jak koniec świata...

                                Ruszył za resztą ekipy, wiedząc że miał większe szanse na przetrwanie z nimi. Na dole nie spierał się z pomysłem, aby udać się do świątyni Sigmara. Manaan mógł być w złym humorze patrząc na zniszczenie w mieście portowym, więc wyruszenie w morze byłoby zbyt ryzykowne.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                0
                                • KermK Niedostępny
                                  KermK Niedostępny
                                  Kerm
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Kerm
                                  #47

                                  Oswald.jpg
                                  Oswald Braun

                                  Pusto wszędzie, cicho wszędzie.
                                  Miasto wyglądało, jakby wszyscy mieszkańcy nagle zniknęli. Idelna okazja dla bandy rabusiów, ale rozsądek nakazywał jak najszybsze opuszenie mało gościnnego miasta.
                                  - Most jest kiepskim pomysłem - powiedział. - A jeśli o statki chodzi, to wszak na każdym niemal załoga jest, można do współpracy namówić.
                                  Uśmiechnął się, może nieco krzywo.
                                  - Ale skoro większość chce do świątyni... - Wzruszył ramionami. - Już widzę, jak kapłani chętni są do pomocy. Ale lepiej się nie rozdzielać...

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  0
                                  • DeklineD Niedostępny
                                    DeklineD Niedostępny
                                    Dekline
                                    Obsługa Moderator
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                    #48

                                    Dla wszystkich

                                    Kto zbroje miał ten ją założył i po krótkiej analizie sytuacji, grupa uciekinierów udała się wąskimi uliczkami w stronę świątyni. Grupie przewodził Kurt, ochroniarz znał drogę, a przynajmniej właściwy kierunek, jednakże nie to było problemem. Grupa miała zagwozdkę, mimo ostrożności Kurta i ciągłych postojów na analizę sytuacji za rogiem, zdawało się że są otoczeni, może nie nie wiadomo jakimi tabunami, ale cholera ich wie co było w następnym zaułku? Bez większych analiz widać było iż mają do czynienia z istotami podobnymi do tych w celi oraz na podwórzu strażnicy. Póki możliwe było kluczenie bez konfrontacji to to robili, lecz w pewnym momencie zostali “zagonieni”. Więźniowie znaleźli się na skrzyżowaniu, w każdej z odnóg stała grupka 12,4,4 oraz 6 ludzi, z czego ta największa przyszła z kierunku z którego przybyli również bohaterowie. Każdy z nich poruszał się powoli i w ręce miał coś co mogło posłużyć za broń, niekoniecznie z prawdziwego zdarzenia, a nawet głównie nieprofesjonalną.

                                    Dla Kerma

                                    Widzisz jakby mieszkańcy zwracali uwagę na Ciebie oraz na Kurta bardziej niż na innych. Niby jesteście w grupie, ale widzisz i czujesz spojrzenia, z lekka obłąkane ale jednak.

                                    Dla Searcha

                                    Idziesz w grupie, ale zupełnie jakby cię tam nie było. Mieszkańcy patrzą się na Was, ale nie stricte na ciebie.

                                    Dla Keta

                                    Coś zaczęło ci chodzić po głowie. Zrobiłeś mały eksperyment. Kurt zawsze poruszał się najpierw sam, aby wyjrzeć, a dopiero później wołał resztę. Za każdym razem reakcja mieszkańców była zdecydowanie mocniejsza. Masz wrażenie że Kurt, ale również Oswald zwracali na siebie szczególną uwagę. Owszem, w mieście było cicho, owszem kolczugi hałasują, ale żeby aż tak? Nie jesteś w 100% pewien, ale … wszystko na to wskazuje. Tylko czemu nie zwracają uwagi na Ulrycha-bandytę?

                                    Dla Arbuza

                                    Zakładając przeszywanice Ulrich zauważył liczne naprawy wykonane na plecach. Cieć było bardzo dużo, większość w okolicy osi kręgosłupa, a same naprawy wykonane niedbale. Mimo raczej wyższej jakości materiału naprawa musiała zostać zlecona komuś kto niespecjalnie umiał posługiwać się igłą. Same miejsca poprzednich cięć naznaczone były żółtą mazią - zapewne pochodzącą od ropiejących ran, oraz oczywiście krwią.

                                    Dla wszystkich

                                    Początkowo mieszkańcy tylko stali, lecz po chwili ruszyli w stronę bohaterów. Wolno, miarowo, wszyscy na raz jak na rozkaz, a przynajmniej takie sprawiali wrażenie.
                                    W oddali widać było ciągle utrzymywany ogień świątynnej wieży - byli już stosunkowo blisko.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    0
                                    • SantorineS Niedostępny
                                      SantorineS Niedostępny
                                      Santorine
                                      Developer
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                      #49
                                      Ulrich Rotzniesser
                                      Portrait

                                      Ubrawszy kolczugę i mając na podorędziu tarczę, razem wyśmienitym mieczem wyciągniętym z plugawego, sączącego krwią bebecha kapitana straży, czuł, że ma kontrolę. Jakąś. Przynajmniej, jeśli przyjdzie mu umrzeć, zrobi to machając owym mieczem. Za każdym razem, kiedy jakaś sylwetka obcego przybliżała się, jego wychudła łapa wędrowała do rękojeści.

                                      Pomysł z udaniem się do świątyni uważał za co najmniej wątpliwy. Klechy i wzywanie Sigmara nie pomogą im teraz. Z drugiej strony, czy mogli dokądkolwiek iść? Całe miasto wydawało się być przesiąknięte dziwną zarazą.

                                      Było jeno kwestią czasu, zanim wreszcie okrążyli ich. Ulrich szybko rozglądał się i liczył ludzi, którzy przybliżali się. Ostrze kapitańskiego miecza wydostało się z pochwy, Ulrich sieknął powietrze, na próbę.

                                      – Czas wyrąbać se drogę do tej świątyni, te-he-he. Może mi odpust za grzechy jaki dają, jak odrobię łby paru dziadom proszalnym, fhe-he-he. Za mną, łatwo im odpór damy!

                                      I puścił się w stronę grupy, która blokowała przejście do świątyni.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      0
                                      • MarrrtM Online
                                        MarrrtM Online
                                        Marrrt
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                        #50

                                        Ergo
                                        text alternatywny

                                        Miasto sprawiało, że Ergo nawet uzbrojony w kuszę i przeświadczenie o dotyku przeznaczenia, czuł dreszcz z każdą uliczką. Poza tłumami cienowatych ludzi snujących się bez celu, na ulicach nie było dokumentnie niczego. Żadnych zwierząt. Żadnych ciał. Żadnych dźwięków kogo lub czegokolwiek. Jakby coś wzięło i zabrało ludzi. I choć te sylwetki wyglądały niezbyt groźnie to była w nich… jakby obietnica. Wszyscy w Bogenhafen już do nich dołączyli. I oni też dołączą?!
                                        - Brrr… - wzdrygnął się i szepnął do idącego obok wspólnego znajomego panny Weroniki - A może oni wszyscy to… nieumarli??? Patrz koleżko jak się ruszają…

                                        ***

                                        Ostatecznie szczęście przestało im dopisywać. Ludzkie cienie ich dopadły! Na szczęście poza Ergo, w ich grupie było kilku osiłków, których należało się trzymać. Jeden zadecydował o przedarciu się. Proste i łatwo zapamiętać. Ergo uniósł kuszę i wystrzelił w zbliżający się od strony świątyni tłumek. Potem miał zamiar przerzucić kuszę przez plecy i ruszyć w rozsądnym zapleczu Ulricha z młotkiem do mięsa.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        0
                                        • MortarelM Niedostępny
                                          MortarelM Niedostępny
                                          Mortarel
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                          #51

                                          ochroniarz-awatar2.png

                                          Mały Kurt vel Knut

                                          Skrzyżowanie było złe. Za szerokie, za otwarte. Spojrzał w każdą z odnóg po kolei, licząc sylwetki, patrząc na sposób, w jaki się poruszali. Wolno. Równo. To mu się nie podobało.

                                          Zerknął w stronę wieży świątyni. Zdawała się nie być daleko.

                                          Kurt opuścił głowę, wysunął bark do przodu i wyszczerzył zęby w krótkim grymasie.
                                          – Przez nich. Teraz. Bez stania.

                                          Kurt stara się utorować drogę do świątyni. Wykorzystując swoją masę, impet i ciężar kolczugi, taranem stara się przebić przez szyk przeciwników.
                                          Nie cofa się i nie wiąże walką, chyba że nie będzie miał wyboru. Zamiast tego odpycha, przewraca, łamie drogę, uderzając mieczem krótko i brutalnie, by zrobić przejście.
                                          Jeśli któryś przeciwnik upadnie – depcze go i idzie dalej. Gdy tylko powstanie luka –pomaga przedostać się reszcie do przodu i rusza dalej biegiem w stronę świątyni, nie oglądając się.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          1
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy