Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Pipboy79P

Pipboy79

@Pipboy79

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Informacje
Posty
111
Tematy
5
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Mechanika Bastionowa (wariacja Warhammer 2ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    Siemka

    Wstęp

    - Chciałem Wam przedstawić swoją autorską przeróbkę mechaniki Warhammera 2-ed. Stosuję ją w swoich sesjach Warhammera np. “Bastion”, “Kultyści” czy “Skarby Lustrii”. I uważam, że jak na mechanikę szczegółową to częściej mi się sprawdza w sesjach niż nie. No a to ja, jako MG, mam z nią najwięcej styczności w sesjach. Dla Graczy, w wersji minimalnej to kontakt z cyferkami może się skończyć po wysłaniu KP. Niemniej chciałem zaprezentować tą mechanikę szerszemu gronu a nie tylko moim Graczom.

    Warhammer - Mechanika szczegółowa

    - Nie wiem czy jest jakaś oficjalna nazwa na ten rodzaj mechanik gier jaką ma Warhammer. Ja je na swoje potrzeby nazywam “szczegółowymi”. Bo opisują każdy lub wiekszosć detali danej sceny a nie całą scenę jako całość. Do tej kategorii myślę, zalicza się większość klasycznych mechanik czyli Warhammer, Neuroshima, D&D, Wampir Maskarada nawet moja autorka (Parchy). To te mechaniki gdzie opisuje się ile metrów można przebiec w turze, ile razy strzelić, zrobić unik, zaatakować wręcz itd. Takie co szatkują sceny akcji czy skradanek na mniejsze klocki z jakich dopiero buduje się na żywo daną scenę właśnie. Moim skromnym, zdaniem to całkiem niezłe rozwiązanie ale skonstruowane z myślą o sesjach stołowych gdzie gra się na zywo. Natomiast niezbyt się sprawdzają w sesjach forumowych. Dlaczego? Ponieważ przepływ informacji jest znacznie spowolniony w porównaniu do spotkania na żywo. I jak zwykłem mawiać, w sesji forumowej najwięcej czasu spędza się nie tyle na kostkowaniu walki, liczeniu segmentów czy sprawdzaniu statów ile na skompletowaniu deklarek od wszystkich Graczy. Dlatego uważam, że w sesji forumowej bardziej sprawdzają się mechaniki jakie w paru rzutach edytują całą scenę a nie jej pojedyncze klocki z jakich się ją buduje. Wtedy wystarczy jeden komplet deklaracji od Graczy i można sprawdzać wynik na kostkach całej sceny.

    - Piszę o tym dlatego, że moja mechanika do Warhammera - Bastion - to raczej nakładka na oryginalną a nie jakaś rewolucja i kompletnie coś innego. W przypadku gry forumowej więc cierpi na te same bolączki i słabości co forumowa. Często bowiem słyszę, nie tylko w stosunku do mechaniki Warhammera, że spowalnia grę. Że długo się rzuca takie walki. Moim zdaniem to właśnie z powodu owej bolączki zebrania kompletu deklarek i dotyczy to każdej mechaniki szczegółowej napisanej dla gier stołowych jakie gra się przez forum.

    Mechanika Bastionu - podstawy

    - A na czym polega ta moja nakładka na oryginalną mechanikę? Jak wiadomo, w Warhammerze (i nie tylko) są dwa podstawowe rodzaje testów: zwykłe i przeciwstawne. Zwykłe testy to się sprawdza ile ma ktoś potrzebnej Cechy +/- różne modyfikatory. Jak wyrzuci tyle co ta wartość lub mniej to osiągnął sukces jak więcej to porażkę. Koniec. Tak się rzuca np. ataki bronią zasięgową albo wypatrywanie pułapki. I tu raczej wiele się nie zmieniło w stosunku do oryginalnej mechaniki.

    - Drugim rodzajem testów są testy przeciwstawne. Czyli jak obie strony sprawdzają komu lepiej poszło. Tak się rzuca np. na skradanie pod kogoś, przekonywanie, blef albo na walkę wręcz. W oryginalnej mechanice obie strony wykonują potrzebne rzuty. Po czym sprawdza się ilość sukcesów lub porażek komu lepiej poszło. W Bastionie jednak jest to rozwiązane inaczej.

    - Podstawowa filozofia jest taka: albo coś się uda albo nie. Fifty - fifty. A na skali 1-100 oznacza to podział od 1 do 50 i od 51 do 100. Dlatego bazą takich testów jest wartość 50. Do tego dodaje się wartość jednej strony i odejmuje drugiej. Otrzymana różnica to proporcja szans komu może się udać taki test. I robi się jeden rzut zamiast dwóch.

    Przykład:

    Skradanie

    Zwiadowca chce się podkraść do strażnika.

    Zwiadowca: ZRĘ 45 + 10 z umiejętności = 55
    Strażnik: ZRĘ 35 + 0 z umiejętności = 35

    Rachunki: 50 (baza) + 55 (Zwiadowca) - 35 (Strażnik) = 70

    Interpretacja: na rzucie 1k100 wynik 1-69 to sukces Zwiadowcy, wynik 70 to remis, wynik 71-00 to sukces strażnika

    - Na tym polega esencja całego pomysłu z tymi rzutami przeciwstawnymi. Uważam, że jest to całkiem proste i intuicyjne rozwiązanie. Trochę wprawy i śmiga to całkiem płynnie. Jak ktoś by miał z tym problemy z liczeniem w pamięci zwykły kalkulator powinien załatwić sprawę.

    Zalety:

    - Znika problem niskich statów a więc niskich szans na wykostkowanie sukcesu przez niskopoziomowe postacie. Co jest jedną z bolączek oryginalnego Warhammera. Jak widać na powyższym przykładzie Zwiadowca nie ma jakichś epickich statystyk. Ale jak trafia na kogoś kto ma chociaż trochę niższe jego szanse na wykulanie sukcesu znacznie rosną.

    - Jeden rzut daje wynik za całą akcję. W powyższym przykładzie nie jest istotne czy BG byłby Zwiadowca czy Strażnik. Statystyki by się nie zmieniły. Domyślnie ta pierwsza strona opisana jest jako BG lub ich sojusznicy. Ale równie dobrze można odwrócić sytuację gdy to np. do BG - Strażnika ktoś się próbuje podkraść. Wówczas można odwrócić to równanie i rachunki wyglądałyby tak: 50+35-55=30. Na 1-29 wygrywa strażnik, na 30 jest remis, na 31-00 wygrywa Zwiadowca.

    Jakość sukcesu lub porażki

    Jeśli komuś potrzeba to może być istotne określenie jak bardzo się komuś coś udało lub nie. Czyli określenie poziomu sukcesu lub porażki. Na przykład jak blisko udało się podkraść skradaczowi albo jak się udało kogoś przekonać. Pomaga to też pogrupować podobne sobie wyniki w podobne kategorie.

    Ja pogrupowałem te wyniki w różne kategorie. Skok zrobiłem co 20 pkt. I wszystkie wyniki z danej kategorii oznaczają w miarę zbliżony efekt końcowy. Zaś porażki i sukcesy mają lustrzane nazwy np. mały sukces - mała porażka, duży sukces - duża porażka.

    Wyniki rzutów

    91+ > epicki sukces (ep.suk)
    71 - 90 > spektakularny sukces (sp.suk)
    51 - 70 > duży sukces (du.suk)
    31 - 50 > średni sukces (śr.suk)
    11 - 30 > mały sukces (ma.suk)
    10 - -10 > remis (remis)
    -11 - -30 > mała porażka (ma.por)
    -31 - -50 > średnia porażka (śr.por)
    -51 - -70 > duża porażka (du.por)
    -71 - -90 > spektakularna porażka (sp.por)
    -91> > epicka porażka (ep.por)

    - Czyli jeśli np. w tym pierwszym przykładzie między Zwiadowcą a Strażnikiem wypadałoby na 1k100 np. 41 wówczas gdyby było ważne tylko czy się udało no to udało się Zwiadowcy bo wynik jest po jego stronie puli (od 01 do 69). Jeśli jednak byłoby ważne jak bardzo się udało to sprawdza się to następująco:

    Wynik remisowy: w tym wypadku jest to 70
    Wynik rzutu kostką: 41

    Rachunki: 70 - 41 = 29 > ma.suk (wyniki od 11 do 30)

    - Same wyniki, że ktoś w danym teście osiągnął małą porażkę czy średni sukces mogą się wydawać zbyt abstrakcyjne dla zwizualizowania sobie konkretnej sceny i rzutu. Dlatego wiele z tych umiejętności dostało osobne tabelki z wynikami takich rzutów. Ale w tej chwili nie będe ich tutaj przytaczał.

    - Powyżej prezentuje podział i interpretację wyników jakie uszyłem na własne potrzeby. Jeśli jednak jakiś MG czy grupa potrzebowałaby innych to proszę bardzo. Równie dobrze ilość progów może wydawać się zbyt duża i można je podzielić co 30 pkt albo zbyt mała i można zrobić te progi 10-cio punktowe. Te 20 wydało mi się w miarę uniwersalne. Podobnie z nazwami tych progów, nie bawiłem się w finezję i jak ktoś chce może sobie je pozmieniać. I nie inaczej jest z interpretacją już konkretnych progów do fabularnych efektów. Komuś nie spodobają się te propozycje jakie ja uszyłem może zrobić własną rozpiskę.

    Dowolność doboru cech i brak Profesji

    Zapewne wiadomo jak działają Profesję w oryginalnej mechanice Warhammera. Jest jakiś obrazek, opis, oraz zestaw rozwoju cech i umiejętności jakie przypisane są do danej Profesji. Oraz strzałki rozwoju kariery jak można dostać się na tą Profesję albo przejsć do następnej. Tak w największym skrócie.

    W Bastionie właściwie nie ma tych Profesji. Albo raczej każdy może sam sobie uszyć taką profesję. Lub zmodyfikować tą z podręcznika coś do niej dodając lub odejmując. Pozwala to uszyć postać jaką trudno byłoby zmajstrować po oryginalnych, podręcznikowych Profesjach. Jeśli jednak ktoś chce nic nie stoi na przeszkodzie aby otworzyć podręcznik i przepisać sobie umiejętności i zdolności z danej profesji. Zalecam to zwłaszcza magom którzy mają część umiejętności jakie są niezbędne do sprawnego posługiwania się magią. Ja np. projektując swoich BN-ów do sesji wciąż posiłkuję się podręcznikiem co najwyżej modyfikując część statystyk przez zamianę jednych umiejętności czy zdolności na te co mi się wydają bardziej odpowiednie do danej postaci.

    Górne limity statystyk

    Ponieważ każdy może sam sobie uszyć swoją profesję jest realne, że początkowa postać będzie miała całkiem wysokie niektóre statystyki. Zwłaszcza te które uznaje za najważniejsze dla swojej postaci. A pozostałe będą pewnie na średnim poziomie (w granicach 30). Gracz wybiera swojej postaci dwie priorytetowe cechy, dwie poślednie i cztery pozostałe jako standardowe. Górny limit priorytetowych to do 70, standardowych do 60 a poślednich do 50. Są to limity zarówno na czas tworzenia KP jak i sesji.

    Przykład:

    Potrzebny mi wojownik, typowy trep z tarczą i włócznią. Więc za priorytetowe uznaje mu WW i KRZ. Te mogę podczas projektowania postaci jak i potem w sesji rozwinąć do 70. Za najmniej potrzebne uznaję INT i OGŁ. Bo to nie jest ktoś od gadania i myślenia. Te poślednie cechy mogę rozwinąć do 50. Zaś pozostałe (US, ODP, ZRĘ, SW) to cechy standardowe, te mogę rozwijać tej postaci do 60.

    Cennik rozwoju

    - Zarówno podczas tworzenia postaci jak i potem w grze można za punkty dokupić sobie wyższe statystyki dla swojej postaci albo pomocników jeśli postać główna je ma. Liczy się je od poziomu cech bazowych dla danej rasy np. dla ludzi jest to zwykle poziom cech od 30. Więc podobnie jak w oryginalnej mechanice rozwój cechy o 5 (30>35) to koszt 100 pkt, kolejne 5 to kolejne 100 pkt. itd. Jednak nie wszystkie rozwoje kosztują 100 pkt i ich ceny są zaprezentowane poniżej.

    Szybkość o 1 = 200 PD. (max o 1 na całą grę, łącznie z B.Szybki).
    Cechy dwucyfrowe (od WW do OGŁ) o 5 = 100 PD (max do 50, 60 i 70)
    Żywotność o 1 = 200 pkt. (max o 4).
    Atak o 1 = 300 pkt. (max do 3)
    Mag o 1 = 500 pkt. (max do 3)
    Ranga o 1 = 300 pkt.
    umiejętność podstawowe i zdolności = 100 PD.
    umiejętności zaawansowane = 300 PD

    - Powyższe dane to taki podstawowy zestaw jaki zwykle stosuję w swoich rekrutacjach i sesjach. Ale możliwa jest pewna modyfikacja. Na przykład jeśli osią przygody ma być banda nastolatków to powinni oni mieć niższe statystyki i limity niż dorośli. Albo jeśli sercem sesji mają być dworskie, polityczne czy kupieckie intrygi lub BG mają być oficerami na statku czy w wojsku to bazowa Ranga może być wyższa. Albo jeśli to ma być sesja dla BG - magów wszyscy mogą mieć ze startu 1 Magii lub jak wojowników to 1 Atak. Ale podstawowa wersja wygląda właśnie jak to przedstawiłem powyżej.

    Atak = 0

    - Przy tworzeniu KP, w przeciwieństwie do oryginału, każda postać ma Atak na 0. Więc jeśli chce sobie rozwinąć to musi wydać 300 pkt aby rozwinąć Atak 0>1.

    - Atak na 0 oznacza, że postać jest pacyfistą i nie lubi lub obawia się używać przemocy bezpośredniej. Nie może więc sama zaczynać walki wręcz. Może stać się jednak obiektem ataku czy napaści jaka wymusi na niej walkę i rzuty na WW. Wówczas testuje się to tak samo jak u innych postaci z Atakiem 1+ jednak w razie sukcesu takiego rzutu postać nie zadaje obrażeń. Może odepchnąć przeciwnika, próbować go złapać i unieruchomić ale nie zada żadnych obrażeń. W walce bezpośredniej jest to czysto defensywna postać. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie aby dowolnie używała broni zasięgowej (US) czy pułapek.

    - Atak też działa nieco inaczej niż w oryginale. Dokładniej to każdy poziom Ataku daje 1 kość k100. Czyli np. Atak 1 = 1k100, Atak 2 = 2k100, Atak 3 = 3k100 itd. Rzuca się odpowiednią ilością kości i wybiera się najlepszy wynik do sprawdzenia kto kogo trafił.

    Przykład:

    Weteran ma Atak 2
    Gladiator ma Atak 3

    Podczas swojej tury Weteran rzuca 2k100 np. 35 i 73. Do sprawdzania wyniku WW sprawdza lepszy rzut czyli w tym wypadku 35.

    W swojej turze Gladiator rzuca 3k100 np. 62,55,20. I też wybiera najlepszy wynik czyli 20 do sprawdzania kto kogo trafił.

    Ranga czyli pozycja społeczna

    - O ile wszystkie powyższe zasady to jakaś modyfikacja oryginalnych to Ranga to coś nowego. Ranga jest nową statystyką wymyśloną przeze mnie dla oddania pozycji społecznej i zasobności danej postaci. Mówi ona na jakim szczeblu drabiny społecznej zajmuje dany przedstawiciel tego społeczeństwa. W końcu Warhammer bazuje na systemie feudalnym gdzie nie ma miejsca na takie dyrdymały jak równość czy demokracja. I to mi się wydaje cechą charakterystyczną dla realiów bazujących na średniowieczu i renesansie jaką warto oddać także mechanicznie. Bo to jeden z elementów jaki właśnie różnią te realia od tego co mamy za oknem. To u nas dominuje równość i demokracja ale nie w feudalizmie. Chyba, że wewnątrz własnej klasy społecznej. I to właśnie oddają Rangi.

    - Rangi są względnie drogie. Jeden poziom kosztuje 300 pkt. Czyli tyle samo co Atak i już tylko Magia jest droższa (500 pkt). Co więcej skala jest o wiele większa bo od 1 do 15. Chociaż na co dzień najczęściej pewnie by się spotykało przedstawicieli do 7-9 Rangi. Chyba, że sesja toczyłaby się z założenia w wyższych kręgach. Dlatego jak zauważyłem spora ilość Graczy jedzie po minimalizmie w tych Rangach preferując wydawanie pkt przy tworzeniu postaci na inne rzeczy. Niemniej to oznacza, że raczej zostają na samym dnie drabiny społecznej i wiele drzwi z wyższych sfer czy urzędów może być przed nimi zamkniętych bo mówiąc kolokwialnie - są plebsem. Jeśli ktoś nie ma z tym problemu bo zamierza grać zwykłym soldatem, parobkiem, kurierem czy kimś takim to nie ma sprawy. Jednak jeśli już ktoś celuje w kupca, szlachcica, oficera, sierżanta, maga, kapłana no to już wypada zainwestować w te Rangi aby społeczeństwo właśnie tak odbierało tą postać.

    - Rangi widać. Fabularnie różnica Rang o 1 poziom jest zauważalna ale jeszcze nie aż tak wielka. Ot ktoś z Rangą 3 no jest trochę lepszy, ważniejszy, bogatszy, lepiej ubrany od kogoś z Rangą 2 ale podobnie może się czuć bardziej ubogo do kogoś z Rangą 4. Dalej jednak nie są to istotne różnice i mniej więcej są sobie równi. Różnica o 2 poziomy jest już jednak od razu widoczna i już mówienie o równości jest mocno naciągane. Niby ta sama klasa ale już raczej dwie różne jej krańce. Różnica o 3 to już ogromna i nie do przeskoczenia. Ewidentnie widać kto tu jest ważniejszy, bogatszy, dostojniejszy i wyżej w hierarchii. Przynajmniej tak to wygląda przy standardowych sytuacjach np. na trakcie, ulicy, karczmie, urzędzie itd.

    Fabularna modyfikacja Rang

    - Może się zdarzyć tak, że ktoś by chciał grać postacią ale nie stać go na Rangę jaką powinna mieć przedstawiciel takiej profesji. Jest to do pewnego stopnia możliwe tak jak wspomniałem powyżej. Fabularnie to mogą być różne okoliczności, zwykle niesprzyjające, które realnie obniżają pozycję społeczną danej osoby. Choćby to, że osoba jest dzieckiem albo niepełnoletnia a więc nie w pełni praw jak jej rodzice. To może w praktyce obniżać Rangę o 1-3 poziomy (im młodsza postać tym bardziej). Daleka podróż. W końcu czy kupiec czy szlachcic nie zabierze ze sobą w podróż całego majątku i sług więc na takim wyjeździe ma mniejsze możliwości niż u siebie. Jakaś katastrofa np. zgnilizna na polach obfitująca w słabsze plony, wyjątkowo nieurodzajne ziemie jakie zajmuje dana postać, pożar czy powódź jaka niszczy lub poważnie uszkadza magazyn, sklep, statek. Wreszcie długi, wyrok sądowy, okrycie się hańbą, zła sława to wszystko może odpowiednio zmodyfikować realną Rangę postaci. Ale dobrze aby nie więcej niż o 1-3 poziomy. Podobnie można ją edytować na korzyść trzeba jednak uzgodnić z MG jakieś pozytywne okoliczności jakie w oczach okolicy podnoszą Rangę ponad swój standardowy poziom. Czyli jak ktoś chce grać szlachcicem to wypada mieć Rangę 8. Ale, że to może być trudne do osiągnięcia na start sesji może grać jakimś szlachcicem po przejściach jakie obniżyły jego statut no ale nie niżej niż Ranga 5.

    Stabilność Rang

    - Specyfiką Rang jest to, że raczej nie można ich podnieść za PD-ki w trakcie gry. Tak samo jak z dnia na dzień chłop nie zacznie być odbierany jako ktoś więcej niż chłop. Do tego muszą zaistnieć wyjątkowe okoliczności jakie tłumaczyłyby taki awans społeczny. Przydaje się więc to na coś w rodzaju nagrody na zakończenie jakiejś kampanii lub ważnego jej etapu lub za szczególnie bohaterski lub wyjątkowy wyczyn jaki wpływa na lokalne miasto, gminę czy podobny obszar i społeczność. Powiedzmy awans za szczególne bohaterstwo podczas bitwy, mianowanie na urzędnika, dostępie miejsca w zarządzie jakiejś gildii, patent oficerski, małżeństwo z kimś o wyższej Randze czy po prostu z kimś sławnym/popularnym lub udana kariera artystyczna. Ale tak za same PD-ki to raczej nie powinno dać się kupić wyższej Rangi.

    Ranga - wpływ na testy społeczne

    - Rangi też raczej się nie testuje jako takiej. Jednak wpływa ona na kontakty społeczne. Dokładnie osoba z wyższą Rangą dostaje bonus +5 do testów socjalnych za każdy poziom różnicy. Czy to chodzi o flirt, zastraszanie, negocjacje handlowe bogatemu, znanemu i potężnemu jest łatwiej niż anonimowemu gołodupcowi bez koneksji i nazwiska.

    Przykład:

    Szlachcic (OGŁ 45; Ranga 😎 przychodzi do kupca (SW 35 + 10 za umiejętności; Ranga 4) i chce wynegocjować jakąś umowę. Normalnie były to przeciwstawny test na targowanie.

    Szlachcic OGŁ 45 + 0 = 45
    Kupiec SW 35 + 10 = 45

    Rachunki: 50 + 45 - 45 = 50

    Interpretacja: Szlachcic wygrywa na 01-49, na 50 jest remis, na 51-100 wygrywa kupiec.

    Jak widać wedle oryginału obaj by mieli mniej więcej równe szanse na osiągnięcie sukcesu w tych negocjacjach. A teraz pokażę jakby to wyglądało uwzględniając różnicę w ich pozycji społecznej czyli Rangi.

    Szlachcic OGŁ 45 + 0 = 45 (Ranga 😎
    Kupiec SW 35 + 10 = 45 (Ranga 4)

    Ranga 8 - 4 = 4 (4x5=20 > Szlachcic dostaje bonus +20 czyli łącznie ma 45+20=65)

    Rachunki: 50 + 65 - 45 = 70

    Interpetacja: Szlachcic wygrywa na 01-69, na 70 jest remis, na 71-100 wygrywa kupiec.

    - Matematycznie można to samo policzyć na więcej niż jeden sposób. Jak ja zwykle robię te rachunki w excel to mi łatwiej przypisać stały modyfikator do danej Rangi i jego wpisywać w rachunki.

    Ranga 1 = -30
    Ranga 2 = -25
    Ranga 3 = -20
    Ranga 4 = -15
    Ranga 5 = -10
    Ranga 6 = -5
    Ranga 7 = 0
    Ranga 8 = +5
    Ranga 9 = +10
    Ranga 10 = +15

    Powyższy przykład ze Szlachcicem i Kupcem

    Szlachic OGŁ 45 + 0 = 45 (Ranga 8 > +5) +5 = 50
    Kupiec SW 35 + 10 = 45 (Ranga 4 > -15) = 30

    Rachunki: 50 + 50 - 30 = 70

    Interpetacja: Szlachcic wygrywa na 01-69, na 70 jest remis, na 71-100 wygrywa kupiec.

    - Poniżej jest lista przykładowych profesji. Są to raczej takie standardowe przykłady dla danej profesji. Na przykład standardowy karczmarz ma Rangę 3. Ale jak cienko przędzie albo lokal jest po przejściach (zalanie, pożar, rabunek, wandalizm) to może mieć Rangę 2 a jak to jest jakiś popularny lokal, lubiany, z estymą, z dobrymi trunkami i muzyką może mieć i Rangę 4. Można te przykładowe profesje w podobny sposób modyfikować ale nie wypada aby o więcej niż 2 poziomy. Jeśli standardowy szlachcic ma Rangę 8 no to nawet bardzo ubogi szlachcic czy po jakichś przejściach społeczno - majątkowych nie powinien zejsć poniżej Rangi 6 jeśli nadal miałby być odbierany przez otoczenie jako ubogi czy po przejściach ale jednak szlachcic. To samo z kapłanami, magami i tego typu profesjami związanymi z wyższym miejscem w hierachii społecznej.

    Spis dostępnych Rang:

    1 - soldat, szeregowy, chłop, czeladnik > 0 podwł
    2 - st.szeregowy, funkcyjny, robotnik, sługa, straganiarz > 1-2 podwł
    3 - kapral, karczmarz, rzemieślnik, młynarz, kowal > 5 podwł
    4 - dziesiętnik, sklepikarz, majster > 10 podwł
    5 - unteroffizier, plutonowy, szef cechu, sołtys, szef składu > 20 - 30 podwł
    6 - sierżant, szef małej gildii, urzędnik, skryba, uczeń maga > 30 - 60 (50) podwł
    7 - setnik, lokalny kapłan, drobny szlachcic, wędrowny Magister > ok 100 podwł
    8 - porucznik, przeciętny szlachcic, rycerz > ok 200 podwł
    9 - kapitan, baron > ok 500 podwł
    10 - major, wicehrabia > ok 1000 podwł
    11 - pułkownik, hrabia > ok 2000 - 5000 podwł
    12 - brygadier, markiz > dowolne
    13 - generał, lord, szef Kolegium danego koloru > dowolne
    14 - marszałek, elektor, Wielki Teogonista, szef Kolegiów lub zakonów > dowolne;
    15 - imperator > dowolne; najwyższa władza w kraju

    Ranga - podwładni

    - Jak widać z powyższej listy do Rangi przypisany jest też majątek i podwładni. Przy niższych poziomach to pewnie będzie rodzina i najbliżsi pracownicy oraz przyjaciele głównej postaci. Taki karczmarz, rzemieślnik czy właściciel sklepu (Ranga 3) ma do dyspozycji kilku podwładnych zapewne pracujących w tym samym miejscu którym on zarządza. Może to też być herszt małego gangu. Przy wyższych poziomach to już idzie w dziesiątki i setki podwładnych. Jak przeciętny rycerz ma Rangę 8 może mieć już do dyspozycji ze dwie setki podwładnych. Fabularnie może to być jakaś wioska albo oddział wojska lub załoga statku jeśli to jest jakaś wyprawa odkrywcza lub wojenna.

    - Podwładni wynikający z Rangi są niejako do niej przypisani. Czy to BG czy BN nic za nich nie płaci ani PD-kami ani pieniędzmi. Po prostu ma ich do dyspozycji. Dopiero jakby chciał zwerbować kogoś jeszcze np. nająć dodatkowe wojska, załogę statku, specjalistę jakiego potrzebuje wówczas musi ich już jakoś zachęcić i opłacić żołd. Tacy podwładni są uznawani za przeciętnych w swoim rodzaju. Czyli przeciętni chłopi, służba, ochroniarze, kelnerki itd.

    - Jeśli postać główna ma kilku podwładnych można ich rozpisać dokładniej z imienia i charakteru. Jeśli jednak to już idzie w dziesiątki czy setki nie ma takiej potrzeby. Wystarczy ustalić z MG ogólny rys jakimi możliwościami dysponuje główna postać i rozpisać dokładniej 2-4 najbardziej charakterystycznych pomocników z najbliższego otoczenia BG. Dobrze aby takimi pomocnikami zarządzał Gracz.

    Ranga - dochody

    - Ranga generuje też dochody. Są to standardowe dochody przypisane do danej profesji i pozycji społecznej. Co prawda niektóre profesje mają typowo sezonowe dochody np. chłopi i ci co żyją z ich plonów to po żniwach i raz do roku zapewne. Ale na potrzeby gry uznaje się, że objawia się to wypłatami raz w miesiącu. Jeśli MG nie postanowi inaczej to każdego 1-go nowego miesiąca postać dostaje wypłatę jaka powinna wystarczyć na kolejny miesiąc. Fabularnie może być to czek przysłany przez rodzica czy opiekuna, suma jaką postać może sobie pozwolić wydać ze swojego skabrczyka, żołd wypłacany za dane stanowisko w wojsku lub marynarce albo pensja z urzędu. Można to wymyślić i dostosować do potrzeb sesji i postaci. Mechanicznie jednak jest to wypłata raz w miesiącu. Jeśli potrzeby sesji tak mówią można też umówić się na wypłaty co tydzień ale wówczas trzeba odpowiednio zmodyfikować ich wysokość bo bazowo są policzone jako raz na miesiąc.

    - Rachunki zaś są proste. Za każdy poziom Rangi postać dostaje 100 PZ. Czyli parobek z Rangą 1 dostaje 100 PZ, karczmarz z Rangą 3 dostaje 300 PZ a szlachcic z Rangą 8 dostaje 800 PZ. Dla przykładu standardowa broń długa to koszt 5 PZ, pistolet 10 PZ, arkebuz 70 PZ a kolczuga średnia OP 7+ kosztuje 40 PZ. Dokładniejszy cennik jest zaprezentowany w brudnopisie mechy.

    - Dochody z Rangi nie blokują jednak innych źródeł zarobku. Zwykle takich jakie dzieją się już w trakcie sesyjnych przygód. Jeśli ktoś zapłaci BG za jakąś pracę, zdobędą jakąś nagordę, podarunek czy coś w tym stylu mogą sobie dopisać te PZ do tego co już posiadają.

    - Dobrze mieć też na uwadze te Rangi przy ustalaniu możliwości zapłaty przez jakiegoś BN-a. Zwykły karczmarz jaki standardowo zarabia 300 PZ miesięcznie będzie miał pewnie jakąś część tej sumy do dyspozycji za jakąś jednorazową robotę.


    Mechanika Bastionu

    - Powyżej zaprezentowałem takie streszczenie całej mechaniki Bastionu. To co mi się wydało najistotniejsze, tam gdzie są największe zmiany lub zostało wprowadzone coś nowego. Ale to mimo wszystko streszczenie. Gdyby ktoś chciał się zapoznać z oryginałem to jest dostępny tutaj:

    Link: https://docs.google.com/document/d/1bKq6byIy9_Pe8V2jJ_CS1aNdNZ7I4RCTptNVzui7SLY/edit?tab=t.0

    - System wciąż ewoluuje w miarę trwania kolejnych sesji. Więc reprezentowana powyżej wersja nie musi być ostateczna. Jak mówiłem na początku, ja jestem raczej zadowolony z tej mechaniki i spełnia ona moje oczekiwania. Niemniej ciekaw jestem Waszych opinii, uwag, pytań i pomysłów. Zachęcam do cywilizowanej dyskusji. I gdyby ktoś chciał skorzystać z tej mechaniki na swoich sesjach to też zachęcam i jestem ciekaw wyników

    Dyskusje RPG

  • [Warhammer 2ed] Kultyści - Lato 2519 - rekruta dodatkowa
    Pipboy79P Pipboy79

    Kultyści - Lato 2019

    Siemka 🙂

    Zapraszam do naszej sesji "Kultystów". To sesja z uniwersum Warhammer 2ed. Ciąg dalszy przygód rozgrywanych wcześniej na poprzednim forum. Graliśmy we czwórkę, jeden z Graczy nam się wykruszył, więc obecnie zostałem ja i dwóch Graczy (Seach i Santorine). Dlatego znalazłoby się miejsce dla jeszcze kogoś 🙂

    Sesja fabularnie jest osadzona w 2-ed, dokładniej w roku 2519 KI, w północnych wybrzeżach Nordlandu. Dokładniej w niewielkim porcie Neues Emskrank. Mechanicznie prowadzę sesję na swojej autorskiej przeróbce mechaniki jaką nazywam bastionową. Tu jest omówiona nieco dokładniej: https://forum.rolltelling.pl/topic/71/mechanika-bastionowa-wariacja-warhammer-2ed

    Sesja jest o tyle specyficzna, że BG wcielają się w kultystów Chaosu. Czyli taka zamiana ról bo gra się tymi z którymi zwykle BG mają na pieńku w innych sesjach. To jeden z powodów dla jakiej sesja jest dla osób dorosłych i takich którzy chcą wejść w skórę plugawych wyznawców Chaosu.

    Kult w jakim są BG na razie działa w ukryciu i stara się uzbierać artefakty i wiedzę aby przywołać Cztery Siostry. Czyli potężne byty z piekielnego wymiaru. To cel długofalowy. Bliższym jest atak na śmietankę towarzyską miasta podczas turnieju/festynu. Oprócz tego postacie mają sporo osobnych przygód i pobocznych questów.

    Sesja jest "stacjonarna" a nie "drogi". Czyli większość wydarzeń dzieje się w Neues Emskrank i okolicy.

    Rytm sesji to zwykle 1-3 tury w ciągu doby w świecie gry, najczęściej wychodzą nam 2 tury w ciagu doby. Co do rytmu pisania tur to staramy się aby był 2-tyg choć nie zawsze nam to wychodzi.

    Sesja najczęściej przypomina piaskownicę. Bo BG zwykle sami łażą po mieście za swoimi sprawami i wspólnych scenek jest względnie niewiele. Tak samo wychodzi ja tego nie ustalam, nie zabraniam, nie nakazuję ot mówię jak zwykle to wychodzi w sesji.

    Sam zbór Starszego do jakiego należą BG jest tolerancyjny na wszystkich czterech patronów plus Chaosu Niepodzielonego. Są w zborze i BG i BN z różnych wyznań. Są w nim i szlachcianki, i magistrowie, i zbiry spod ciemnej gwiazdy.

    Google Doc jest w użyciu przez obecnych Graczy. Używają go dobrowolnie. I mnie pasuje takie rozwiązanie. Ale jeśli ktoś ma opory to może pisać post-w post. No tylko wtedy jeśli tura będzie trwała minimum 2 tyg musi poczekać aż się skończy. Tura najczęściej zajmuje ok pół doby lub jakieś wydarzenie np. wieczór w teatrze, zbór etc. Więc posty w stylu "to ja go tnę" w ogóle nie pasują do takiego stylu grania.

    Jestem MG który nie uznaje BG za święte krowy 🙂 Czyli nie uważam, że odgórnie BG ma zawsze rację, zawsze musi rozwiązać zagadkę, zawsze musi wygrać "bo to BG".

    Na ten moment jest nas w sesji trzech:

    Pipboy - MG
    Seach - Otto, mnich, Chaos Niepodzielony
    Santorine - Egon, gladiator, Khorne
    Zell - były inkwizytor, Tzeentch (obiecała, że wróci do gry)

    Tworzenie postaci

    Fabularnie

    • BG musi być wyznawcą Chaosu.
    • BG musi być człowiekiem lub ludzkim mutantem (tabelki z Księgi Spaczenia).
    • BG nie może być tajnym agentem inkwizycji ani żadnym walenrodem.
    • BG musi być grywalny (bez obnoszenia się z mutacjami, symbolami Chaosu, umiec działać pod przykrywką).
    • BG musi mieć sny od wybranej patronki (jednej z Sióstr, zgodnie z wyznaniem). Te sny kierują postać do zboru Starszego (prędzej czy później). Dobrze by było opisać taki sen w KP.
    • BG musi być członkiem zboru Starszego. Ale, że to nowa postać to można wymyślić powód dla jakiej nie było jej przed kamerą do tej pory (wyjazd, wyprawa, rejs, choroba, szkolenie, poszukiwania etc).
    • Wymyśl po jednej relacji z innymi kultystami, pozytywną, neutralną i negatywną. Starszy, Łasica, Silny, Kurt, Rune, Onyx, Sigismundus, Tobias. Ci co na liscie kultystów są zaznaczeni kursywą.
    • Wymyśl 3 osoby jakich postać zna na mieście (koledzy, informatorzy, służące, handlarze etc.)
    • Opisz gdzie i jak mieszka postać i czym zajmuje się na co dzień jeśli nie załatwia tajnych, spiskowych spraw.

    Mechanicznie

    Staty główne na 30
    ŻYW 12
    SZY 4
    A 0

    Masz 2 000 PD do rozdysponowania. Te punkty możesz wydać np. na cechy główne wynikające z rasy, dodatków zdolności i umiejętności wynikające poza darmowy limit (20 podstawek + 5 um.zaawansowanych). Nie musisz wydawać wszystkiego jak chcesz możesz sobie zostawić coś na później. Cennik wygląda następująco:

    Szybkość o 1 = 200 PD. (max o 1 na całą grę).
    Cechy dwucyfrowe (od WW do OGŁ) o 5 = 100 PD (max do 50, 60 i 70)
    Żywotność o 1 = 200 pkt. (max o 4).
    Atak o 1 = 300 pkt. (max do 3)
    Mag o 1 = 500 pkt. (max do 3)
    Ranga o 1 = 300 pkt.
    umiejętność podstawowe i zdolności = 100 PD.
    umiejętności zaawansowane = 300 PD

    • Górny limit na Cechy Głównych to do 50 (2x cechy poślednie), do 60 (4x cechy standardowe) i do 70 (2x cechy dominujące).

    Przykład:

    Powiedzmy, że myślę o takim klasycznym rozbójniku na trakcie, a dokładniej o szefie takiej małej bandy banitów. Mógłby więc wyglądać mniej więcej tak:

    WW x2 = 200 PD (200 PD)
    US x2 = 200 PD (400 PD)
    INT x2 = 200 PD (600 PD)
    SW x4 = 400 PD (1000 PD)
    OGŁ x3 = 300 PD (1300 PD)
    ŻYW x2 = 400 PD (1700 PD)
    A x2 = 600 PD (2300 PD)
    Ranga x2 = 600 PD (2900 PD)
    um.: br.palna = 100 PD (3000 PD)

    Pomoce

    Lista kultystów ze zboru Starszego

    00 - Merga (RK 😎 - wyrocznia i wiedźma, prawa ręka Starszego (Tzeentch)
    01 - Starszy (RK 7) - zamaskowany, charyzmatyczny lider kultu (Chaos Niepodzielony)
    02 - Łasica (RK 5) - dziewczyna z ferajny, włamywaczka i oszustka (Slaanesh)
    03 - Silny (RK 4) - chłopak z ferajny trudniący się siłowymi rozwiązaniami (Khorne)
    04 - Kurt (RK 3) - kuternoga, stary bosman i wilk morski (Chaos Niepodzielony)
    05 - Egon (RK 3) - gladiator i potężny wojownik (Khorne; BG)
    06 - Aaron (RK 2) - magister szarej magii i zawodowy pijus (Tzeentch)
    07 - Versana (RK 2) - wdowa po kupcu i właścicielka magazynu i sklepu (Slaanesh)
    08 - Kornas (RK 1) - eunuch i wojownik, ochroniarz Versany (Slaanesh; podwładny Versany)
    09 - Strupas (RK 2) - żebrak i nosiciel garbu, pcheł i smrodu (Nurgle)
    10 - Pirora (RK 2) - młoda szlachcianka z Averlandu i mecenas sztuki (Slaanesh)
    11 - James (RK 1) - ochroniarz Pirory (Slaanesh podwładny Pirory)
    12 - Joachim (RK 2) - magister niebiańskiej magii, astrolog i astronom (Tzeentch)
    13 - Rupert (RK 1) - rybak i właściciel łodzi (pomocnik Joachima)
    14 - Norma (RK 2) - toporniczka i berserker z plemienia Mergi i jej ochroniarz (Khorne)
    15 - Lilly (RK 1) - dwupłciowa mutantka z kopytami, z jaskini odmieńców (Slaanesh)
    16 - Gretchen (RK 1) - wyzwolona zimą z kazamat mutantka (Chaos Niepodzielony)
    17 - Burgund (RK 1) - dziewczyna z ferajny i nieodłączna partnerka Łasicy (Slaanesh)
    18 - Vasilij (RK 1) - herszt bandy lokalnych przemytników (Chaos Niepodzielony)
    19 - Rune (RK 1) - były maruder, po przybyciu do miasta odparł na krwawy zew (Khorne)
    20 - Sigismundus (RK 1) - bezwzględny eksperymentator (Nurgle)
    21 - Onyx (RK 1) wyzywająca hedonistka lubiąca przygody z dreszczykiem (Slaanesh)
    22 - Tobias (RK 1) poszukiwacz zakazanej wiedzy (Tzeentch)
    23 - Henrich (RK 1) ex łowca czarownic (Tzeentch; BG)
    24 - Otto (RK 1) ex zakonnik (Chaos Niepodzielony; BG)
    25 - Gunther (RK 1) - ochroniarz Joachima (pomocnik Joachima)

    Kursywą są zaznaczon
    Legenda o Czterech Siostrach

    (Opowiedziana przez Mergę wieczorem na zborze 02.31 (T 87) w zimie)

    • U nas na północy mamy wiele legend. Jedna z nich mówi o czterech siostrach. - zaczęła mówić wyrocznia i okazało się, że posiada dar snucia opowieści jak prawdziwy bard. Bo wydawało się, że z miejsca przykuła do siebie uwagę pstrokatej widowni.

    • Już chwili ich narodzin wszelkie towarzyszyły im niebywałe znaki na niebie i ziemi zwiastujące wszystkim, że ta czwórka jest wybrańcami bogów i została przeznaczona do wielkich czynów. A i gdy dziewczynki dorastały, zmieniały się w dziewczęta a potem młode kobiety wszystko zdawało się potwierdzać. Wszystkie były piękne, bystre, silne i zdrowe. Wielu mężów chciało je mieć za żony ale one nie były im pisane. Ich przeznaczeniem było stać się wybrańcami bogów. Chociaż każda była inna i każda obrała sobie innego patrona. - Merga zaczęła opowiadać tą legendę. A słuchało się tego całkiem przyjemnie. Zwłaszcza, że nikt z pozostałych nie znał tej opowieści.

    Gdy dziewczęta dorosły wszystkie zdecydowały się opuścić rodzimą wioskę położoną gdzieś w Norsce. Ale każda była inna od pozostałych. I zdecydowała się służyć innemu patronowi oraz obrać inną drogę. Obiecały sobie solennie, że za dziesięć lat wrócą i spotkają się ponownie aby sprawdzić jak której poszło.

    Norra służyła Bogu Krwi. Już w młodym wieku pokonała w pojedynkach nawet najznamienitszych wojowników w swojej wiosce zaś wkrótce potem także tych z sąsiednich. Więc chociaż rzadko się to zdarzało szybko obrano ją wodzem wypraw łupieżczych mimo, że mężczyźni z północy niechętni zwykle byli słuchać rozkazów od kobiety. To tym razem wyczuwali, że w berserkerskim szale przez Norrę przemawia Krwawy Ogar. Więc szli za nią wszędzie gdzie rozkazała okrywając się coraz większą chwałą i sławą. Norra jednak w końcu znudziła się tak marnymi wyzwaniami i gdy razem z siostramy zdecydowała się opuścić Norscę ruszyła na północ. W kierunku strasznych Pustkowi Chaosu aby tam toczyć wieczną wojnę z różnymi czampionami, bestiami i demonami. Jej atrybutem była krwawa włócznia oraz płaszcz bestii z północy jaka była pierwszą jaka usiekła po opuszczeniu Norsci. Ten płaszcz miał ją chronić przed plugawą magią i zdradziecką bronią zasięgową aby mogła dopaść wroga i zakłuć go włócznią w bezpośredniej walce. Do dziś w Norsce mówi się, że wojowniczki jakie nie ustępują w polu wojownikom w szale bitwy niosą w swoim okrzyku echo szaleńczej furii Norry.

    Drugą siostrą była Oster. Oster ponoć uchodziła za najpiękniejszą z sióstr i wszyscy spodziewali się, że ofiaruje swoje ciało i służbę Wężowi. Tak się jednak nie stało. Z pozoru młoda i życzliwa dziewczyna nie kojarzyła się nikomu z kimś groźnym czy niebezpiecznym. Wydawało się, że rola zielarki, może szamanki w zupełności jej wystarczy. To były jednak tylko pozory. Oster zafascynowana była właściwościami ludzkiego ciała, jak się rodzi, dojrzewa, starzeje i umiera. Jak gnije, jak próchnieje, krwawi i boli. Nie było więc aż tak dziwne, że zdecydowała się służyć Panu Plag. W swojej podróży zdecydowała się ruszyć na wschód. Najpierw do Kisleva a potem jeszcze dalej aby zgłębiać zakazane tajniki magów, astrologów i uczonych z odległego Cathay’u i Nipponu. Poznała tysiące chorób, toksyn, jadów i lekarstw. Objawiła swoją niszczycielską moc gdy wywołała plagę w jednym z wielkich, wschodnich metropolii gdy jakiś zakochany w niej mandaryn chciał ją siłą pojąć za żonę. Jej szlak powrotny w kierunku Imperium i Norsci znaczyły epidemie, śmierć i mór. Opisywano ją jako młodą i piękną kobietę z sierpem do ścinania ziół i kociołkiem do warzenia mikstur. Do dziś ponoć szaleją po świecie zarazy jakie natchniona przez Pana Plag uważyła w swoim kociołku. Ale też właśnie jej przypisuje się mikstury leczące całkiem sporo innych chorób.

    Trzecia siostra, Soren, uchodziła za wesołą trzpiotkę hojnie obdarzoną przez naturę. Która potrafiła i bez skrupułów używała swoich kobiecych wdzięków przy każdej okazji. Praktycznie od początku miała kochanków obu płci i rzadko tylko jedno na raz. Gdy już wszyscy w jej rodzimej wiosce wydawali jej się nudni, z sąsiednich też, ruszyła jak jej siostry w dal. Tylko skierowała się na południe. Jej przejście zawsze znaczyły ślady orgii, wyuzdanych zabaw o jakich nawet w zamtuzach opowiadano z rumieńcem na twarzy. Podobno spółkowała z każdym stworzeniem jakie zwabiła, omamiła lub ujarzmiła. Nie na darmo nazywano ją Matką Wszystkich Potworów lub Królową Potworów. Jej błogosławiony miot do dziś grasuje po puszczach i jaskiniach południowców. Jej atrybutem był pejcz jakim potrafiła poskromić każdego kto wydał jej się na tyle interesujący aby z nim lec. Oraz kwiat lilii wpięty we włosy którym gdy chciała potrafiła oczarować każdego.

    Czwarta z sióstr uchodziła za najbardziej stonowaną i najbystrzejszą. Vesta zdecydowała się służyć Panowi Zmian a gdy siostry ruszyły w inne strony ona rozpoczęła swoją podróż na zachód. Zawsze żądna wiedzy i obdarzona naturalnym talentem do języków i posługiwania się Mocą pragnęła poznać całą wiedzę tego świata. Podobno szkoliła się u elfów aż nie poznali się na jej fałszywej naturze a i wiele lat spędziła w młodej jeszcze wówczas Bretonii. A kto wie gdzie ją jeszcze zagnała ciekawość. Jej atrybutem był kostur i księga. Podobno dzięki tej księdze mogła się komunikować z demonami i różnymi przedwiecznymi istotami jakie szeptały jej zakazane sekrety. Do dziś trwa przekonanie, że wiele zaklęć i przepisów magicznych sprokurowała lub wykradła elfom i południowcom, wypaczyła na modłę Tzeentcha właśnie Vesta.

    - I taka to właśnie nasza legenda. Jedna z wielu jakie mamy. - wyglądało na to, że Merga skończyła przedstawiać tą historię. Czar zasłuchania jakby prysł i pozostali zaczęli rozglądać się po sobie.

    - No ale… Co to ma do nas? - Silny okazywał wyroczni całkiem sporo respektu chociaż wydawała się właśnie raczej jakąś uczoną albo magiem niż wojownikiem. A on żywił szacunek i kult siły i wojowników. Więc mimo wszystko musiała jakoś wywołać na nim wrażenie.

    - No tak, do tej pory dość niewiele. - Merga uśmiechnęła się wesoło jakby nie dziwiła się takiemu pytaniu. - Mnie jednak, dzięki moim badaniom udało się ustalić coś czego nie ma w legendzie. - uśmiech zmienił się w chytry i triumfujący. Po czym wznowiła ten już mniej konwencjonalny ciąg dalszy tej historii.

    - Otóż siostry po dziesieciu latach, tak jak się umówiły spotkały się ponownie i wróciły do Norsci. Każda już jako champion swojego patrona. Jednakże. - uniosła do góry palec aby zwrócić uwagę na to co teraz powie.

    - Jednakże zanim wróciły na północ spotkały się gdzie indziej. Gdzieś gdzie żyły sobie wspólnie i każda próbowała udowodnić pozostałym, że jest najpotężniejsza od pozostałych. To miejsce było niemym świadkiem wspaniałych pojedynków i starć między nimi. Zawiązywanych sojuszy i nikczemnych zdrad. I na pewno nie było to u nas w Norsce. Bo każda z nich przybiła wraz ze swoimi sojusznikami do południowych wybrzeży Norsci. Więc to miejsce było gdzieś na południe od nas. - rogata kobieta spoglądała po swoich widzach i słuchaczach sprawdzając jak reagują na to wszystko. Na koniec zatrzymała spojrzenie swoich niesamowitych, złotych oczu na Starszym.

    - Tutaj. To było gdzieś tutaj. W naszym mieście albo okolicy. Wieki temu, możliwe, że jeszcze zanim postawiono tu pierwszy dom osady rybackiej nie mówiąc o tym poronionym pomyśle z budową miasta. Ale to musiało być gdześ tutaj. - Starszy wtrącił się i powoli zatoczył palcem krąg aby wskazać, że to dotyczy się całej okolicy.

    - Tak. Gdzieś tutaj. I siostry przemawiają do was. Zostawiły tu swoje skarby i dary. Dla swoich wyznawców, dla tych którzy będą podążać ich szlakiem. Siostry chcą powrócić. Przebudzić się. I to już tu wyczuwam. To jest ta nienazwana siła jaka objawia się w tak wielu snach. Każda z nich zostawiła tu cząstkę siebie. Każda z nich szepcze inaczej do kogoś kto jest jej podobny i podąża podobną ścieżką. Musimy odnaleźć te skarby i tajemnice jakie nam pozostawiły. Pomóc wrócić czterem siostrom przez eony czasu i zapomnienia. A gdy to się uda to to miasto będzie nasze. - Merga rozpromienionym wzrokiem powiodła po pozostałych biesiadnikach.

    Linki:

    link do sesji: https://forum.rolltelling.pl/topic/61/kulty%C5%9Bci-lato-2519/285

    link do ściągi kto jest kto: https://docs.google.com/document/d/1jaNUqQvwdwDjiCyhsa9TEWhCR_HypKdZHV3Qw47fqeE/edit?tab=t.0

    link do mechaniki bastionowej: https://docs.google.com/document/d/1bKq6byIy9_Pe8V2jJ_CS1aNdNZ7I4RCTptNVzui7SLY/edit?tab=t.0


    Termin rekruty do do końca stycznia. Czyli do sb 01.31.

    Myślę, że 1-2 BG dałbym radę przyjąć do sesji.

    Jeśli coś jest niezbyt klarownie napisane to daj znać. Postaram się to wyjaśnić.

    Zachęcam do odzewu i jakiegoś kontaktu jeśli ktoś by myślał o jakiejś postaci. Lepiej to omówić teraz zanim się właduje czas i energię w robienie KP.

    No i na razie ode mnie chyba tyle. 🙂

    Archiwum

  • Bastion 2521 (Warhammer 2ed) - reaktywacja
    Pipboy79P Pipboy79

    Siemka 🙂

    • Dumam nad otworzeniem nowej sesji na tym forum. I z paru propozycji wyszło mi, że chętnie bym wrócił do wznowienia sesji młotka jeszcze z LI. Czyli sesja co tam nazywała się "Bastion 2521". Sesja wojenno-militarna w realiach Burzy Chaosu w uniwersum Warhammer 2-ed.

    • Co do mechy to moja konwersja zasad, zwana przeze mnie "mechaniką bastionową" jaka jest omówiona tutaj: https://forum.rolltelling.pl/topic/71/mechanika-bastionowa-wariacja-warhammer-2ed

    • Co do klimatów to wojenna kampania w czasie Burzy Chaosu. BG wcielają się w rolę żołnierzy z regimentu hrabiego von Falkenhorsta. Ludzie hrabiego prowadzili rekrutację w Lenkster. Ostlandzkim zamku na pograniczu z Hochlandem. I wszyscy BG z tamtej sesji byli takimi ochotnikami.

    • Wznowienie dlatego, że chciałbym zacząć mniej więcej od momentu gdy sesja była zawieszona. I myślę o przeniesieniu tamtej sesji z LI na to forum. Mam nadzieję, że to da się zrobić i nikt nie ma nic przeciwko. Gdyby pojawili się nowi gracze i BG to też by zaczynali od tego momentu.


    • Na razie chyba tyle. Jeśli ktoś ma jakieś pytania czy uwagi to dajcie znać 🙂
    Sondy

  • Kultyści - Lato 2519 - komenty
    Pipboy79P Pipboy79

    Siemka 🙂 Witam wszystkich na naszym nowym forum 🙂 Dziękuję Santo i obsłudze za ogromną pomoc w ogarnięciu tematu przenosin naszej sesji na to nowe forum 🙂

    • Co do technikaliów. Ja kończę swój urlop. Jutro będzie mój lotniskowy dzień. Więc nieco zabiegany na ten moment jestem.

    • Obecna tura (T 68) nadal trwa. Skończy się jak się skończy. Ale bez przesady, dobrze abym w przyszły lub kolejny weekend mógł usiąść do swojej misiowej tury. Kolejna zacznie się zapewne kolejnego dnia rano więc w obecnej dobrze by było pokończyć wszystkie wieczorno-nocne sprawy.

    • Jak tura będzie skończona to można tutaj przenosić te scenki z doc w post.

    • I chyba tyle na ten moment. Jbc to pytajcie 🙂

    Komentarze

  • Kultyści - Lato 2519
    Pipboy79P Pipboy79

    Oryginalny tytuł: Kultyści - Lato 2519

    Miejsce: Nordland; Neues Emskrank; Dzielnica Portowa; koga “Stara Adele”
    Czas: 2519.06.27; agt; wieczór
    Warunki: ładownia, jasno, ciepło, gwar rozmów; na zewnątrz jasno, sła.wiatr, pogodnie, ciepło

    link: https://www.stivesgallery.co.uk/imag...our_lights.jpg

    Zbór

    Nad zatoką wzdłuż jakiej wybudowano Neus Emskrank kończył się ciepły, letni dzień. Mewy jeszcze piszczały nad wodą i miastem ale one też już szykowały się do zakończenia dnia. Mieszkańcy, dokerzy oraz marynarze kończyli swój dzień roboty i udawali się do domów, tawern i karczm aby nasycić żołądki i ugasić pragnienie. Zaś w trzewiach jednej ze starych kryp jaka już od dawna nie pływała tylko bujała się na falach przyboju robiąc za pływający magazyn robiło się coraz tłoczniej i głośniej. W miarę jak kolejne postacie podchodziły do burty “Starej Adele” stukały umówione hasło a po chwili słyszeli nieregularne kroki i nad burtą pokazywała się głowa starego bosmana obwiązana chustą na marynarski wzór. Widząc kto przyszedł spuszczał na dół drabinę po której można było wejść na pokład a potem do tylnej nadbudówki i schodami na dół do krótkiego korytarza i ładowni. Gdzie można było spotkać znajome twarze jakie często nie widziało się od zeszłego tygodnia. Można było usiąść przy stole do wspólnego posiłku. Jak zwykle królowały ryby. To akurat nie było dziwne w portowym mieście. A Kurt był mistrzem w łowieniu, przyrządzaniu i podawaniu ryb. Nawet ze zwykłych płotek potrafił zrobić całkiem smaczną zupę rybną albo gulasz. Ale dzisiaj na stole królował tłusty sum i młody tuńczyk. Suma Kuternoga złapał sam a tuńczyka kupił od znajomego rybaka. Ale część rzeczy i tak trzeba było kupić. Odkąd zabrakło Karlika który sponsorował te posiłki trzeba było robić zrzutki podczas tych zborów. I to co się uzbierało jednego tygodnia szło na zrobienie gościny w następnym.

    Schemat się powtarzał co tydzień. Przywitanie, wspólny posiłek przy stole, luźniejsze pogaduchy o plotkach i strapieniach a także załatwianie pomniejszych spraw pomiędzy członkami zboru. W końcu to była jedna z niewielu okazji gdzie mogli się spotkać w jednym miejscu osoby z całkiem różnych warstw społecznych co poza burtami tego zboru byłoby nie takie proste. W samym zborze zaś mniej się liczyło pochodzenie a bardziej osiągnięcia dla grupy, staż i zaufanie jakim się cieszył u pozostałych. Tak zimą Egon awansował ze względnie świeżego rekruta na kogoś kto dorównywał autrytetem Kurtowi a ponad nim byli już tylko Silny i Łasica. Więc nawet jeśli na zewnątrz dla zachowania pozorów ktoś komuś musiał czapkować czy całować w rączkę to tutaj panowały dość braterskie i rodzinne relacje. W końcu w razie wsypy wszystkich ich by czekał marny koniec co pokazał ostatniej zimy przykład śmierci Karlika. Dziś jednak wyczuwało się większą ekscytację i podniecenie. Bo już w poprzednim tygodniu Starszy obiecał, że zapewne będzie miał do ogłoszenia coś interesującego. I faktycznie tak się stało. Gdy umył w misce ręce, wstał ze swojego miejsca w centrum złączonych stołów i wyszedł na środek ładowni. Zaraz za nim podążyła Merga. Znak, że właściwe spotkanie właśnie się zaczyna.

    link: https://i.pinimg.com/originals/ac/06...e51f6cb354.jpg

    - Drogie dzieci! Spójrzcie na nas! Spójrzcie na siebie! Rok temu nie było nas nawet pół tuzina! A teraz? Dwa tuziny! Spójrzcie jak rośniemy w siłę! To znak! To znak jak bardzo skorumpowane i zdeprawowane jest to miasto! To społeczeństwo! Jak bardzo podatne jest na podszepty naszych patronów! Nieważne którego! Nieważne skąd kto pochodzi i czym się zajmuje! Nieważne co ma na sumieniu! Wszyscy mogą znaleźć u nas swój dom i schronienie! Wszyscy możemy walczyć z reżimem zakłamanych ciemiężycieli którzy nas uciskają i oddają cześć słabym, fałszywym bogom! To my mamy rację! To my jesteśmy wyjątkowi, my jesteśmy wybrańcami prawdziwych bogów! To my zaprowadzimy w tym mieście nasze porządki! Wyrównamy rachunki krzywd! Dziś my musimy zginać karki! To my musimy się do nich fałszywie uśmiechać i udawać pokorę! Ale to się skończy! Nadejdzie dzień gdy to oni padną u naszych stóp i będą jęczeć o naszą łaskę! Oni będą się żreć między sobą dla naszej przyjemności i walczyć o okruchy z naszego stołu! Nie dzisiaj i nie jutro ale ten dzień w końcu nadejdzie! Pomścimy śmierć Karlika! Wygnanie Sebastiana! Mordęgę naszych sióstr i braci zakatowanych w kazamatach! Poddanych kaźni i straconych dla uciechy bezmózgiej tłuszczy! To my będziemy na szczycie i urządzimy to miasto po swojemu! - zamaskowany mężczyzna znany na zborze jako Starszy zaczął przemowę. A, że był płomiennym mówcom od razu porwał swoją publiczność. Dały się słyszeć oklaski, okrzyki poparcia i buntu na zastaną za burtami rzeczywistość. Wszyscy byli w jakiejś mierze buntownikami i rewolucjonistami walki z obecnym systemem. Dlatego ten system nie mógł dać im pardonu i musiał ich zniszczyć. Ale najpierw musiałby ich odnaleźć. A to jak dotąd siłom sterowanym z ratusza się nie udało. Ale przyjemnie było posłuchać jego przemowy jaka niosła nadzieję, że los się odmieni i to oni będą w końcu na górze.

    - Pierwszym krokiem będzie odnalezienie darów jakie zesłali nam bogowie. One gdzieś tu są. Szepczą do nas. Słyszymy ich głos. Ale trudno było go zrozumieć. Ale na szczęście jest z nami nasza czcigodna wyrocznia która potrafi usłyszeć mowę bogów i zrozumieć ich przesłanie. - Starszy zakończył przemowę żegnany oklaskami i cofnął się o krok do tyłu wskazując na rogatą kobietę o niesamowitym blasu bijącym z oczu i fioletowej skórze.

    link: https://i.imgur.com/szvwUUK.png

    - Dziękuję ci mistrzu. - Merga skinęła głową oddając hołd swojemu gospodarzowi i opiekunowi. Od chwili uwolnienia wiedźmy oboje okazywali sobie wzajemny szacunek stając się z czasem duetem który zarządzał całą grupą.

    - Myślę, że udało mi się odczytać słowa naszych patronów na tyle, że wreszcie mamy wskazówki jakie mogą nas doprowadzić do upragnionego celu. Każda z Czterech Sióstr zostawiła w tej okolicy skarby poświęcone swoim patronom. Co więcej odkryłam niedawno, że to zapewne tylko pierwszy krok i jest coś więcej. Dlatego echo tych tropów nakładało się na siebie i mnie tak długo zwodziło. Ale wreszcie mogę na to spojrzeć z właściwej perspektywy. - wyrocznia przechodziła spojrzeniem od twarzy do twarzy siedzących za złączonymi stołami i mówiła ciepłym, łagodnym głosem w jakim brzmiała jednak pewność siebie poparta wiedzą i doświadczeniem.

    To, że gdzieś “tutaj” są jakieś artefakty pozostawione przez legendarne Cztery Siostry to wiedzieli wszyscy na zborze już od paru miesięcy. Niestety nie wiedzieli wiele więcej dlatego nie bardzo było jak zacząć te poszukiwania. Ale wreszcie mieli przełom.

    Norra jaka poświęciła się krwawemu bogowi zostawiła swój wyczuwalny dla Mergi ślad w lesie. To musiało być w jakimś lesie, polana i stos czaszek na niej. Gdzieś na południu od miasta. Znamię było silne więc musieli być wyczuleni na wszelkie oznaki niezrozumiałego szału, ataków, buntów, walk i ogólnie aktom przemocy i rozlewowi krwi. Zwłaszcza takiego pozornie bezsensownego. Tak silny artefakt jaki Merga wyczuwała aż stąd musiał też jakoś wpływać i na umysły śmiertelników jacy byli znacznie bliżej tego miejsca.

    Oster zafascynowana Oczulkiem Nurgle powędrowała i wracała ze wschodu. Ona ukryła swój dar gdzieś pod ziemią. W jakiejś dziurze, jaskini, lochach czy czymś takim. Powinno być tam dużo wody, stojącej, zatęchłej wody w jakiej roi się od robactwa. Czyli pasowałoby to preferencji Ojczulla. Ta woda oznaczała, że może to być gdzieś w pobliżu moża, jeziora czy rzeki. No i jakieś lochy, ruiny czy coś takiego pod ziemią. Oznaką tego mogą być ogniska nieznanych chorób i innych błogosławieństw jakie tak szczodrze Ojczulek zsyłał na ten ziemski padół.

    Soren, wyuzdana ulubienica Księcia Przyjemności powędrowała na południe, w głąb kontynentu znacząc swój szlak spłodzonymi bękartami różnej maści. Ona też zostawiła prezent dla swoich wyznawców i tych co zdecydowali się podążać jej drogą. Tu jednak wyrocznia miała pewien dylemat. Wszystko wskazywało, że ów artefakt powinien być gdzieś na południu. W wodzie lub blisko niej, przy rzece, jeziorze, strumyku. Pewnie w ładnej i sielskiej okolicy sprzyjającej miłości wszelakiej i natchnieniu artystów. Bardzo możliwe, że miało to jakiś związek z syreną i alabastrem. Bowiem to nagłe pojawienie się wszelakich syren czy w snach, plotkach czy jako alabastrowych figurek w ciągu paru ostatnich miesięcy to też zapewne nie był przypadek. I ta syrena z Wrakowiska może być tego częścią. W każdym razie pamiątka po Soren powinna wabić do siebie kochanków i dewiantów, poetów i malarzy aby tam znależli ukojenie i spełnienie.

    Vesta zaś przemawiała do Mergi najsilniej. Być może dlatego, że poświeciły się temu samemu patronowi. A być może dlatego, że ten artefakt wydawał się być najsilniejszy lub był najbliżej. Całkiem możliwe, że na terenie samego miasta lub blisko niego. Raczej na zachód od rzeki Salt jaka rozdzielała miasto na dwie połowy. Objawem działania mocy Vesty powinny być dziwne zjawiska, zaburzenia czasu, nietypowe sny i wizje związane z czasem i symbolami z nim związane. Po prostu trzeba było mieć otwarty umysł na wszelkie nienaturalne zjawiska.

    - A oprócz tej sprawy z Czteremia Siostrami jest jeszcze coś. - Merga zakończyła omawiać to jakich śladów i gdzie powinni wypatrywać ale zanim zaczęli o tym rozmawiać wszyscy to podjęła nowy wątek. Spojrzała jednak na zamaskowanego lidera zboru aby teraz ten podjął ten wątek. Ten skinął jej głową i stanął obok niej zwracając się do pozostałych.

    - Tak. Merga wkrótce nas opuści. Wróci w swoje rodzime strony. Do Norsci. Jesteśmy w trakcie organizowania tej wyprawy. Wróci do nas prędzej czy później aby wspomóc nas w poszukiwaniach swoimi wyjątkowymi umiejętnościami ale też przez jakiś czas jej nie będzie. To jest też okazja dla nas. - Starszy przedstawił wieść jaka była nowością. Odkąd bowiem udało się uwolnić błękitnoskórą i złotooką wyrocznię cały czas była z nimi i chyba nikt się nie spodziewał, że mogłaby ich opuścić. Ta wiadomość wywołała na większości zebranych poruszenie i zaskoczone spojrzenia i szepty.

    - Tak, to prawda. Postaram się uzyskać tam pomoc dla nas. Ale nie ukrywam, że łatwiej by mi było coś ugrać jakby ktoś stąd popłynął ze mną. Ktoś silny i władczy. Moi współplemieńcy szanują silłę i zaradność. Mogą się sprzymierzyć z wielkim wodzem i silną armią. Ale pogardzają słabymi i żebrzącymi o pomoc. Na statek nie zabierzemy całej armii nawet jakbyśmy tu taką mieli. Ale też dobrze jakby mi towarzyszyli ludzie sprytni, silni i zaradni, jacy pomogliby mi przekonać moich sprzymierzeńców, że warto tu przypłynąć po chwałę i łupy. Że mają tu cennych i silnych sprzymierzeńców a nie słabeuszy i nieudaczników jacy liczą na ich łaskę bo sami nie umieją sobie poradzić. Dobrze też aby to bylu ludzie z więcej niż jednego patrona aby nie zamykać się na wsparcie od pozostałych. - złotooka mówiła prostymi słowami i poważnym tonem aby jej przekaz był czytelny i zrozumiały dla każdego.

    - Czcigodna jest pewna, że ktoś z jej plemienia do niej dołączy podczas wyprawy powrotnej. No ale im lepsze wrażenie na nich zrobimy, im silniejszym partnerem w interesach się pokażemy tym będą nas poważniej traktować. I tym większy będziemy mieć na nich wpływ jak już będą tutaj. I swoją drogą dlatego też musimy znaleźć kryjówkę dla ich łodzi, ludzi i zapewnić im wikt i opierunek pewnie też i rozrywki bo inaczej ich krewki charakter może obrócić się przeciw nam wszystkim. Wiem, że to dla was nowość więc na razie tylko o tym mówię. Macie czas na przemyślenie nad tym wszystkim. Ale za tydzień chciałbym już mieć odpowiedź. Musimy wiedzieć kto by zamierzał zostać na miejscu i zająć się poszukiwaniami Sióstr a kto by szykował się na wyprawę na północ. Sama wyprawa raczej nie powinna ruszyć wcześniej niż w połowie przyszłego miesiąca. Jak macie jakichś zaufanych ludzi co byliby skłonni do wyprawy do Norsci to też dajcie mi znać, może uda się ich zwerbować. Załogę tego statku też musimy skompletować. - Starszy dopowiedział jakie są te wstępne zamiary na drugą połowę lata. Szykowało się sporo wypraw. Ale myśl o kontyngencie norsmeńskich wojowników nie jako piratów czy rabusiów ale jako sojusznikach wydawała się bardzo kusząca. Tylko to było jak z ostrym toporem co w nieumiejętnych rękach może pokaleczyć samego właściciela. Element był to bardzo krnąbrny i trudny do utrzymania w ryzach, zwłaszcza w większej liczbie. Mistrz dawał wszystkim swoim dzieciom czas do przyszłego zboru aby się nad tym każdy na spokojnie zastanowił. Chociaż od razu Łasica i Burgund przyklasnęły temu pomysłowi i co prawda nie zgłosiły się z miejsca na wyprawę do Norsci ale w sprawie dostarczania rozrywek norsmeńskich wojownikom i wojowniczkom jakby się takie też trafiły to były bardzo chętne. Vasilij zaś zgłosił, ze zna wybrzeże na tyle, że dla samego statku i jego załogi to by kryjówkę znalazł. Chociaż nie ukrywał, że bytowanie trudnej teraz do oszacowania liczby wojowników z północy byłoby dla niego trudne do zorganizowania bez wsparcia reszty kultu. Starszy jednak zapewnił go nie zostwią go samego z tym ambarasem i pochwalił jego postawę. Jak i obu łotrzyc bo właśnie o taką współpracę z Norsmenami chodziło.

    Później zaczęła się już mniej planowa dyskusja wszystkich ze wszystkimi i o wszystkim. A na końcu te indywidualne rozmowy ze Starszym gdzie każdy mógł z nim porozmawiać o tych sprawach jakie niekoniecznie chciał poruszać przy wszystkich. Albo zapytać o radę czy zdać relację jak się posuwają sprawy jakie co jakiś czas mistrz zlecał niektórym kultystom. Nad portem słoneczny blask już dawno znikł gdy z jednej z zacumowanych na stałe kryp spuszczono drabinę. A potem co jakiś czas pojedyncze sylwetki, czasem duety, schodziły po niej na pirs po czym szły mieszając się z wieczornym, portowym gwarem i tłumem. Nic zdawało się nie wskazywać, że na tej starej i nieciekawej łajbie odbyło się jakieś nielegalne spotkanie. Dalej leniwie kiwała się na falach zatoki skrzypiąc cicho i uspokajająco wysłużonym drewnem i linami.

    Rozgrywka import

  • [Warhammer 2ed] Kultyści - Lato 2519 - rekruta dodatkowa
    Pipboy79P Pipboy79

    @Dhratlach

    @Dhratlach napisał w [Warhammer 2ed] Kultyści - Lato 2519 - rekruta dodatkowa:

    Czy dobrze widzę, że brakuje Nurgle'a i Slaanesh'a? Czy może dopuszczasz dublowanie się Patronów? Ogólnie jak widzisz udział nowego gracza? Jakieś specjalne preferencje co do profesji?

    - Z aktywnych BG na tą chwilę jest Egon od Khorna i Otto z ogólnego Chaosu. Zell ma niedługo wrócić do gry Henrim od Tzeentcha. Nowy gracz może sobie wybrać dowolnego patrona. Kult jest na tyle duży, że są w nim członkowie od każdego patrona więc i tak będzie się coś powtarzało.

    - Co do nowego gracza to cóż mam powiedzieć póki nie widzę KP? 🙂 Jak coś szczególnie Cię interesuje to pytaj. Zapraszam nowych graczy dlatego robię tą rekrutę 🙂

    - Co do profesji to nie mam preferencji. Per se w mechanice bastionowej nie ma profesji. Każdy sobie sam składa postać, także mechanicznie. Ale co do tego kim ma być postać to jest dowolność. Dobrze jednak mieć na uwadze, że oficlanie to kultyści mają jakąś przykrywkę (Otto jest mnichem w hospucjum, Egon jest gladiatorem, Henri emerytem). Społecznie dobrze by było dobrać Rangi do odgrywanej roli czyli nie tworzyć szlachcica z Rangą 3 bo to się fabularnie kupy nie trzyma. Jak coś Cię interesuje dokładniej to pytaj 🙂

    Archiwum

  • Kultyści - Lato 2519 - komenty
    Pipboy79P Pipboy79

    Oki, to wrzuciłem pierwszy misiowy post na nowym forum 🙂 Nie znalazłem nagłówków w jakich na LI dawałem numer tury to wrzuciłem to na sam początek posta. Co do terminu to okreś urlopowo-świąteczny mam za sobą więc skoro wróciłem do codziennej rutyny to dam termin tej tury. Czyli do piątku 01.30.

    Stan HP (z okazji świąt, nowego roku, nowego forum to wszyscy BG mają pełny pasek HP)

    Otto 13/13 (zdrowy)
    Egon 17/17 (zdrowy)

    Stan PD

    Otto 100 PD za wytrzymanie w sesji kolejny rok 🙂

    Otto 100 PD za barwny i owocny wieczór w teatrze

    Egon 100 PD za wytrzymanie w sesji kolejny rok 🙂

    Egon 100 PD za barwny i owocny wieczór w teatrze

    Otto 2080 + 200 = 2280 PD
    Egon 1000 + 200 = 1200 PD

    • Oki obaj macie swoje sceny w podobnym schemacie. Czyli najpierw jest sen a potem przebudzenie.

    • Co do poprzedniego wieczoru to tak metagrowo to zabawy zaczęły się kończyć ok 10 dzwonu i ok 11 to już raczej większość była w swoich domach.

    • Otto został podwieziony do swojego przez Fabienne, Egon przez Pirorę do jej kamienicy. Więc rano Otto budzi się sam u siebie a Egon z trójką Norsmenów u Pirory.

    • No i rano jak się BG budzą jest ok 9 dzwonu. Więc mają okazję zacząć nowy dzień.

    • Wedle planów kultystów to dziś wieczorem ma być spotkanie z Gnakiem przy Zachodnich Kamieniach. Ale raczej nie będzie to jeszcze w tej turze.

    • W tej turze chciałbym wiedzieć co BG będą działać w pierwszej połowie dnia.


    • Chyba tyle ode mnie na tą pierwszą turę w nowym forum. Długa ta świąteczna tura była i z przygodami więc jak coś pomieszałem czy zapomniałem to dajcie znać 🙂
    Komentarze

  • Kultyści - Lato 2519
    Pipboy79P Pipboy79

    Tura 72 - 2519.07.26; ant; południe

    Miejsce: Nordland; Neues Emskrank; Dzielnica Zachodnia; ul. Miedziana 8, mieszkanie Nadii
    Czas: 2519.07.26; Angestag; popołudnie
    Warunki: jasno, ciepło, cicho ; na zewnątrz: dzień, deszcz; powiew; ziąb (0)

    |-Marcus i Nadia-|

    Nadia mieszkała w Zachodniej Dzielnicy ale wciąż blisko centrum miasta. Marcus miał sporo czasu po opuszczeniu “Starej Adele” na swoje przemyślenia. Wyglądało na to, że wiele się zmieniło w jego sekretnej rodzinie, odkąd opuścił miasto wiele miesięcy temu. Część znajomych odeszło czasowo lub na stałe. Karlik oddał życie za sprawę. Za to doszli nowi. Tych jakich jeszcze nie znał. Starszy mówił, że wszyscy w jakimś stopniu słyszeli zew Sióstr ale zazwyczaj każdy od swojej patronki. Co więcej, śmiertelnicy spoza kultu, też prawdopodobnie słyszeli ten nadnaturalny zew. Jako sny i wizje. Ale u nich powinny być one bardziej mętne a bez wiedzy o Siostrach, mniej zrozumiałe. Niemniej trzeba było się liczyć, że wywoła to pewną nerwowość wśród śmiertelników a może nawet zaalarmować wrogów kultu. Nietrudno było sobie wyobrazić, że ktoś trapiony dziwnymi snami, zwierzy się z nich swojemu kapłanowi. A ci mogli już zacząć coś podejrzewać, zwłaszcza jakby takie zwierzenia zebrali do kupy. Zwłaszcza Matka Somnium, morrytka co przybyła do miasta z Saltzburga, dla celebracji pogrzebu i żałoby księżnej-matki, była uznana przez Starszego za potencjalne zagrożenie. Należała bowiem do tego odłamku morryckiego kapłaństwa jaka specjalizowała się w czytaniu snów i wizji. Bo to też była jedna z domen Morra.

    Gdy już szedł ulicami miasta rozpadał się deszcz. Co nie było jakimś wielkim utrudnieniem ale zbyt przyjemne nie było. Tworzyły się pierwsze kałuże a rynsztoki zapełniały brudną wodą. W powietrzu dało się wyczuć tą wilgoć. Przechodnie nakładali płacze i kaptury albo przeklinali jeśli deszcz ich złapał bez takiego okrycia. Marcus też miał wierzchnie okrycie mokre gdy wreszcie mógł się schronić w klatce schodowej na Miedzianej 8. Tu, na trzecim piętrze mieszkała Nadia Ivanova. Jako drobny pracownik ratusza nie mogła sobie pozwolić na mieszkaniowe ekstrawagancje. Po nieco skrzypiących schodach wszedł na trzecie piętro i zapukał do odpowiednich drzwi. Przez chwilę nic się nie działo. Wtedy otworzyły się drzwi ale obok. Jakaś gruba kobieta w średni wieku, mijając go, obrzuciła go podejrzliwym spojrzeniem ale skinęła tylko głową na przywitanie. Schodząc po schodach, zakładała kaptur na głowę aby nakryć się nim dla ochrony przed deszczem. Usłyszał jednak metaliczny chrzęst zamka. I w drzwiach ukazała się młoda brunetka.
    - Marcus! - W pierwszej chwili onemiała z wrażenia. Ale zaraz potem roześmiała się radośnie. - Wejdź, wejdź! Kiedy wróciłeś? - Uściskała go mocno i cmoknęła w policzek. Dał się wyczuć jej kislevski akcent i zapach niezbyt drogich perfum. Zaprosiła go do środka po czym zamknęła drzwi. - Dopiero z ratusza przyszłam. Tyle roboty, że nie wiadomo gdzie ręce włożyć. No siadaj, siadaj. I opowiadaj, co się z tobą działo. - Weszli razem do kuchni. Była prosto urządzona i niezbyt duża. Dominował w niej piec do grzania i gotowania wszystkiego oraz prosty, solidny stół noszacy ślady wieloletniego użytkowania. W kuchni było dość chłodno więc piec jeszcze nie zdążył się nagrzać. Gospodyni zaś była w sukni w jakiej pewnie wróciła z ratusza. Wyjęła z szafki proste, gliniane kubki i postawiła na stole przed gościem.

    Miejsce: Nordland; okolice Neues Emskrank; zachodnie wybrzeże zatoki; kurhan Gonsara Półokiego; komora grobowa
    Czas: 2519.07.26; Angestag; popołudnie
    Warunki: swiatło pochodni, chlupot wody, wilgoc, podziemia ; na zewnątrz: ???

    |-Egon i ekipa-|

    - Hmm… - Syrenia milady znów miała zamyślone spojrzenie, gdy Egon ponownie bez przeszkód przeszedł pomiędzy stojącymi trupami i wrócił do reszty grupy. Wysłuchali go z zainteresowaniem. Ale czekali co powie kobieta o grubych, granatowych warkoczach które lekko zdawały się poruszać nawet tutaj, w podziemiach, gdzie nie było żadnego wiatru.
    - To jak go dotknąłeś to miałeś wizję. Bez żadnego czarnego dymu jak ostatnio? - Astrid zaciekawiła się tym odmiennym doświadczeniem.
    - Ważne, że te martwiaki stoją jak stały. Trochę ich jest, jakby się z nimi trzeba ciachać. - Silny czuł się wyraźnie nieswojo na widok truposzy. Stały ledwo parę kroków dalej. Odwagi mięśniakowi pewnie nie brakowało ale jednak przy bliskim zetknięciu z tak oczywistym wypaczeniem rzeczywistości jaką były to niechęć i strach były najczęstszym i często dość rozsądnym odczuciem.
    - Może ciało on ma wątłe. Ale moc ma potężną, jeśli po tylu mileniach, wciąż potrafi przyzywać trupy aby go broniły. - Raisa wypowiedziała się jak to widzi od strony magii.
    - Tak, myślę, że faktycznie służył naszym Siostrom, skoro rozpoznał glif i krew jednej z nich. - Soria odezwała się wreszcie czym przykuła uwagę nie tylko Egona. - Zapewne jest obecnie zbyt słaby aby poruszać się albo mówić. Dlatego korzysta ze snów. I tak, krew powinna pomóc. Powinna go wzmocnić. - Popatrzyła z aprobatą na brodatego gladiatora, ze zgadza się z jego pomysłami. - Ale możemy sprawdzić, czy ta metoda ma szansę zadziałać. Poczekajcie tu proszę. - Zwróciła się do nich a Lars, Astrid i inni, pokiwali głowami. Widać było zaciekawienie co milady wymyśliła.
    Ona zaś paznokciem jaki na chwlę, przekształcił się w szpon, nacięła sobie skórę dłoni tak aby pokazała się świeża krew. Aromat jaki się rozszedł był bardzo przyjemny i sprawiał, że włoski na karku stawały dęba od tej bezdotykowej piesczoty. Milady ruszyła przez tą trupią wodę. Spokojnie przeszła między martwiakami. Te poruszały się i wydawało się, że węszą za nią lub obserwują swoimi pustymi oczodołami. Z kocią gracją wyszła po zatopionych schodach na podest z kamiennym sarkofagiem. Zatrzymała się przy nim i przez chwilę wpatrywała się w trupa jaki leżał w środku.
    - Witaj Gnasarze Półoki. Sługo Czterech Sióstr. Zobaczymy czy po wiekach powstaniesz aby znów móc im służyć. - Gdy to powiedziała przystawiła krwawiącą dłoń gdzieś do głowy nekromanty. Lars popatrzył na pozostałych, Astrid spróbowała podnieść głowę wyżej aby zobaczyć co się dzieje w środku. Jednak ściany sarkofagu były gdzieś na wysokości ich głów więc nie było to możliwe. Ale dało się słyszeć. Jakieś dziwne chroboty, szmery jakby coś tam w środku się poruszyło.
    - Dobrze. Widzę, że jest reakcja na krew. Czyli to ma sens. - Milady podniosła dłoń do swojej twarzy po czym oblizała krwawe stróżki. Podeszła do stóp kamiennej skrzyni i oparła się o nią tyłkiem. W tej pozycji była twarzą do czekających przy wejściu kultystów. Ssała swój zakrwawiony palec z ponętnym wdziękiem ale chyba nad czymś się zastanawiała.
    - Tak, myślę, że Egon ma rację. Aby w pełni ożywić Gonsara, potrzebujemy świeżej krwi. Najlepiej ludzkiej. Zapewne spuszczenie krwi z jednego, może dwóch ludzi, powinno wystarczyć. Lub podobna ilość od większej ilości ludzi. Wiecie misę krwi można spuścić z jednego człowieka albo uzbierać po kubku od tuzina. Można też użyć zwierzęcej, ale nie będzie ona tak efektywna jak ludzka. - Oznajmiła im co o tym wszystkim myśli. Popatrzyła na nich po kolei, przez pryzmat gibiących się martwiaków jakich przyzwał nekromanta.
    - Po ożywieniu, też pewnie będzie potrzebował krwi. Ale ile i jak często, to trudno teraz powiedzieć. W tej formie co teraz jest, też może zostać. Jednak wówczas jego moc będzie ograniczona do tego miejsca. I komunikował się będzie za pomocą snów. - Dodała jeszcze po chwili jak sama się spodziewa co może ich czekać w tej sprawie.

    Miejsce: Nordland; Neues Emskrank; Dzielnica Portowa; Nabrzeże Mew, koga “Stara Adele”
    Miejsce: Nordland; Neues Emskrank; Dzielnica Zachodnia; ul. Pisarska 9, mieszkanie Tobiasa
    Czas: 2519.07.26; Angestag; popołudnie
    Warunki: jasno, ciepło, cicho ; na zewnątrz: dzień, deszcz; powiew; ziąb (0)

    |-Heinrich i Tobias-|

    Henrich już nie był młodzieniaszkiem, i po nocy pełnej wrażeń, jego ciało potrzebowało odpoczynku. Nawet jeśli ograniczył się do roli obserwatora dzikich harców ze zwierzoludżmi albo rozmów z tą czy tamtym, to jednak noc pod chmurką i wczesna pobudka dały mu się odczuć. Więc po wizycie u młodej garncarki, wrócił do swojego mieszkania. Zanim się odświeżył i nabrał sił na kolejny spacer to się zrobił środek dnia. Wyszedł, lekko kuśtykając. Tobias mieszkał w Dzielnicy Zachodniej, więc musiał się przejść spory kawałek. Zanim tam dotarł to i tak pochmurne niebo, obrodziło deszczem. Gdy zastukał w drzwi, sygnałem kultystów, dość szybko usłyszał chrobot zamka i te otwarły się. W drzwiach stanął gospodarz. Starannie ubrany, choć bez drogich materiałów i ozdób na jakie stać było szlachtę lub bogatych kupców.
    - O, co za niespodzianka. Witaj kolego. - Mężczyzna przywitał się uprzejmie i wpuścił gościa do środka. - O, jak już jesteś. Rzuć może okiem na to. - Uśmiechnął się i otworzył drzwi. W środku był mały pokój z piecem w narożniku, prostym łóżkiem, stołem i kredensem. Wyglądał dość skromnie ale solidnie. Jak pomieszczenia ubogiego mieszczanina albo służącego. - Przygotowuję pokój dla Grega. Nie wiem czy o nim słyszałeś. Jeden z pacjentów hospicjum. Otto mowi, że jest bardzo obiecujący. Podobno słyszy zew Vesty, wybitnie dokładnie. Ale widziałem go z raz czy dwa i wygląda jak kompletny matołek. Analfabeta ale cały czas mówi o książkach. Mówi, że mówią do niego. Trudno mi w to uwierzyć no ale nie przesądzam jeszcze sprawy, zwłaszcza, że Otto zdaje się mu wierzyć. A przecież to taki rozsądny, młody człowiek. Co prawda na moje oko za bardzo brata się z naszymi koleżankami no ale cóż… Młody jest, młodość ma swoje potrzeby. - Machnął na koniec dłonią, jakby z jednej strony szanował jednookiego mnicha za jego gruntowne wykształcenie, z drugiej mial wyrozumiałość dla jego młodego wieku i jego grzechów. Sam mówił jakby uważał się za wolnego od takich słabości cielesnych.
    - No ale chodźmy do kuchni. Niestety musiałem przerobić salon na pokój dla Grega. Więc mogę cię ugościć jedynie w kuchni. - Wyjaśnił przepraszającym tonem. I poszli do tego pomieszczenia. Gospodarz zaczął wyjmować kubki i wino aby gość nie siedział o suchych ustach. - Dawno cię nie było kolego. Jak tam noga? Parę rzeczy cię ominęło. Ale cieszę się, że już jesteś na nogach. Bo niestety w naszej rodzinie jesteśmy w mniejszości. Mam wrażenie, że z każdym tygodniem przybywa nam coraz więcej chutliwych dziewcząt. Na pewno ma to swój urok i powab jeśli ktoś lubi takie zabawy. No ale przecież są poważniejsze sprawy niż prymitywne chędożenie. Jak książki, nauka, sztuka choćby. A swoją drogą, oczywiście doceniam, że taka sława jak lady Odette von Treskow przystała do nas. Ale w zaufaniu powiem ci kolego, że jestem nią nieco rozczarowany, że prywatnie okazała się zwykłą ladacznicą. Oczywiście talent do śpiewu ma przedni, słyszałem ją tydzień temu na mszy w świątyni i mam nadzieję, że jutro też wystąpi. Wspaniały talent, cóż za czysty, potężny głos, jaka gracja, jaka piękno. No ale prywatnie to zwykła ladacznica. Rozumiem, że naszym dziewczętom może się to podobać no ale ja się zastanawiam jak nam może być przydatna poza grzaniem łoża. - Wydawał się mówić szczerze, jakby wreszcie znalazł bratnia duszę do wyżalenia się na dominację koleżanek w ich rodzinie. Zresztą od paru tygodni miał o to niezbyt cichy żal. Już kiedyś spotkali się w aptece Sigismundusa gdzie też dawał wyraz swojemu niezadowoleniu na “panoszenie się” łotrzyc i ich koleżanek. Teraz jednak wyrażał się w bardziej stonowany sposób.
    - Wiesz, że u nas też są? W Akademii. Burgund i Łasica. Jako półnagie modelki na lekcji rysunków i projektowania galionów. Szepnąłem słówko komu trzeba aby je przyjęto. Już machnąłem na to ręką. Może przydadzą się na coś i znajdą coś przydatnego jak wydobyć nasz klucz do skarbów Vesty. - Pokręcił głową i wniósł niemy toast do gościa po czym upił łyk z kubka. Widocznie uznał, że chociaż nie przepadał za obiema łotrzycami, to mogą być użyteczne w rozpoznaniu Akademii, pod względem wydobycia artefaktu z jej trzewi.
    - Oj dzieje się, u nas i bez nich. Dziś instruktor szermierki tak zaognił sytuację na treningu, że doszło do rozlewu krwi. Został wezwany na dywanik przez rektora. Podobno tłumaczył się, że przyszli żołnierze i oficerowie muszą nabrać twardości aby być gotowi do walki. A poza tym jest przemęczony bo kiepsko ostatnio sypia. W ogóle mam wrażenie ludzie się zrobili bardziej nerwowi, zmęczeni, niewyspani, kłótliwi. - Zastnawiał się na głos nad tym zjawiskiem jakie obserwował w swoim miejscu pracy.
    - Albo to. - Odstawił kubek, wstał i wyszedł z kuchni, zostawając Heinricha samego. Po chwili wrócił i trzymał w rękach jakąś tubę. Otworzył ją i wysypał z niej arkusze. Położył je wachlarzem na stole aby ten miał ich przegląd. - To prace Mileny von Morgen. Pochodzi z niezbyt zamożnej szlachty związanej z morzem. Szkoli się głównie na sztukę morksą. Czyli galiony, zdobienia armat, broni, burty, meble i tak dalej. Chodzi też na te lekcje rysunku gdzie pozują nasze ladacznice. - Gospodarz mówił powoli, pozwalając gościowi aby przejrzał sobie te rysunki. Były całkiem dobrze wykonane, te które były skończone miały wiele pieczołowicie wykończonych piórkiem lub pędzelkiem detali. Ozdobne zakończenia dział w kształcie paszczy, lufy pistoletów ozdobione wężami morskimi, kwietne balustrady schodów albo relingów. Więc w pewnym momencie anatomiczny rysunek muchy był pewnym zaskoczeniem. Wydawał się nie pasować do reszty. Insekt był wykonany bardzo starannie, z drobnymi włoskami na odwłoku i nogach, drobnymi żyłkami na skrzydłach czy trąbką wystającą z pyska. Ale po tym pierwszym, było więcej rysunków insektów. - Tłumaczyła się, że to projekt poświęcony aspektom małych stworzeń Rhyi. Rzeczywiście jest taki koncept. Na każdy miesiąc przypada jakieś małe stworzenie, zwykle robaki, pijawki i podobne. Ma to symbolizować, że każde stworzenie jest dzieckiem Rhyi i ma swoje miejsce i rolę w tym świecie. Więc oficjalnie nie mam się do czego przyczepić. Ale sam widzisz jak to wygląda. - W międzyczasie jak mówił, Heinrich miał okazję oglądać równie szczegółowe szkice pająków, much, komarów, stonóg, czerwi i innych małych stworzeń jakie zazwyczaj nie zwracają na siebie uwagi śmiertelników, chyba, że jako chwilowych natrętów.
    - Według niej, to jest stonoga wychodząca z dziupli. - Belfer tłumaczył co widać na obrazku. Faktycznie tak to można było zinterpetować. Wij jaki wypełza z jakiejś drzewnej dziury. Ale jakoś kojarzył się też z wizerunkiem ud i kobiecego łona. Przez to, że poza stonogą, reszta rysunku była ledwo symbolicznie zaznaczona, nie można było mieć pewności.
    - A to jest stonoga wędrująca po rozwidlonej gałęzi. - Tu wężowaty insekt okręcał się jak sprężyna, wokół czegoś podłużnego. Nawet było widać suptelne muśnięcia jakie pomagały artystce narysować ciało insekta po niewidocznej dla obserwatora stronie. Rzeczywiście paswało to do tego tytułu. Tylko znów te ledwo zarysowane gałęzie, przypominały kobiece uda i łono widziane z bocznego profilu.
    - A to jest garniec zboża poświęcony żniwom i Rhyi. - Ten szkic przypominał misę jaką rano Heinrich zamowił u młodej garncarki. Tylko prz górnej krawędzi, zamiast czerwi, miał ozdobny szlaczek przypominający niekończący się warkocz. Za to w środku to ziarno było dziwnie długie i część była łukowato wygiętych przez co wydawały się zdeformowane. Ale jakby rysować robaki to wyglądałoby zapewne podobnie.
    - Sam nie wiem co o tym myśleć. Trochę to dziwne i nietypowe ale ostatecznie nic skandalicznego. Albo powinienem to zgłosić do dziekana i niech on się tym martwi. Albo jej to oddać. Jutro Akademia i tak zamknięta bo Festag. No ale dzień później już powininem coś z tym zrobić. Co o tym myślisz kolego? - Tobias wyglądał na zafrapowanego. Poza tłumaczeniem tytułów jakie rysunkom nadała autorka, starał się nie odzywać, zapewne aby jego gość sam mógł podjąć decyzję co o nich uważa. W końcu jednak usiadł obok niego, wracając do swojego kubka i upijając z niego łyk.
    - Ale tak ciągle gadam i gadam o sobie. A cóż cię do mnie sprowadza kolego? - Uśmiechnął się jakby to wszystko co wcześniej mówił to było głupstwo i teraz był gotów wysłuchać z czym były łowca heretyków do niego przyszedł. Gdy usłyszał, pokiwał głową ze zrozumieniem.
    - Ah, Petra von Schneider. Taka zgrabna blondynka. - Spojrzał na kolegę czy rozmawiają o tej samej osobie. Okazało się, że tak. Więc ciągnął temat dalej. - Córka Gerharda von Schneidera. On jest pułkownikiem artylerii, wykłada u nas balistykę i artylerię właśnie. Bardzo szanowany jegomość. Ale ciebie interesuje jego śliczna córka? No tak… - Zastanowił się jakby zbierał w głowie informacje na jej temat.
    - U nas głównie studiuje nawigację. Ale też chętnie udziela się w orkiestrze akademickiej. Bardzo dobrze gra na skrzypcach i flecie. I chyba lubi koncerty, bale i tańce. Słyszałem jak się emocjonowała gdy do miasta przyjechała Odette von Treskow. Była pod wielkim wrażeniem, że Słowik Północy przyjechał do takiej dziury jak nasza. Przyjaźni się z Kamilą van Zee. Ich ojcowie także się przyjaźnią. Nie wiem czy słyszałeś, ale podobno Kamila jest już prawie całkowicie w naszych rękach. A Petra przyjaźni się także, z naszą Pirorą. Mam wrażenie, że bardziej trzyma się z dziewczętami niż chłopcami. Co jest nieco nietypowe w jej wieku. No ale podobno interesują ją dojrzalsi mężczyźni, przynajmniej w wieku jej ojca. Chyba rozumiesz, że dla wielu wdowców czy wieloletnich kawalerów to jest jak miód na uszy. Słyszałem plotki, że miała romans z jednym ze starszych wiekiem nauczycieli ale ponoć jej rodzina zatuszowała sprawę a jego gdzieś przenieśli. Ale nie wiem czy to prawda. I zdaje się, że “Skrzyżowane klucze” uważa za godny siebie lokal. Towarzysko to pewnie bardziej Pirora, Fabienne czy Kamila ją znają. Nie wiem co by ci tu jeszcze o niej powiedzieć. Co by cię interesowało? - Jak już belfer zaczął mówić to robił to szybko i zdecydowanie, jakby był na wykładzie. Miał mocny i wyraźny głos, wyćwiczony do mówienia dla masowego słuchacza. Na koniec jednak popatrzył na kolegę czy o takie informacje mu chodziło czy jakieś inne.
    - Aha a byłeś wczoraj przy tych “Kamieniach”? I jak było? Działo się coś ciekawego? - Na koniec jakby przypomniał sobie, że Heinrich mógł być na wieczorno-nocnej orgii ze zwierzoludźmi gdy jego tam nie było. Więc był ciekaw co się tam działo.

    Miejsce: Nordland; Neues Emskrank; Dzielnica Zachodnia; ul. Biała 2, hospicjum
    Czas: 2519.07.26; Angestag; rano - południe
    Warunki: jasno, ciepło, cicho ; na zewnątrz: dzień, pogodnie; powiew; ziąb (0)

    |-Otto i Odette (noc)-|

    Jednooki mnich miał przyjemność rozmawiać jeszcze w nocy z diwą operową. Chociaż w takim stanie w jakim ją zastał to całkiem możliwe, że mało który fan by ją rozpoznał. Naga, oblepiona lepkim błotem, grudkami ziemi, źdźbłami trawy i wydzielinami ludzi i kopytnych. Chyba miała jakieś siniaki i zadrapania tam i tu ale zdawała się nie zwracać na to uwagi. A na tak intensywną noc to raczej było nieuniknione. Za to ona sama stała przy wozie i właśnie czyściła się czerpiąc miską z wody i próbując zmyć z siebie te klejące się ślady właśnie zakończonej orgii. Gdy tylko do niej podszedł i odezwał się, podniosła głowę i od razu się uśmiechnęła.
    - Ah Otto, przyjacielu! Cóż za wspaniały bal na świeżym powietrzu! Było dużo barwniej i pełniej niż się spodziewałam. Naprawdę macie tu całe stado! A nie jednego, czy dwóch. I to jak mnie i Fabi przywiązaliście do tego kamienia. Cudowna niespodzianka Otto, bardzo wam dziękuję. Mam nadzieję, że to nie był nasz ostatni raz. Byłabym bardzo, bardzo zawiedzona i mocno rozczarowana. - Na gorąco wyrzuciła z siebie te emocje jakie wywołała w niej właśnie zakończony “bal na świeżym powietrzu”. I chociaż wyglądało, że będzie jutro miała ciężki poranek to tej nocy była cała w skowronkach. - Ja cię chyba Otto zrobię moim impresario od takich rozkosznych rozrywek. - Popatrzyła na niego czule jakby była zachwycona do jakich niecnych przygód przywiódł ją razem z kolegami i koleżankami. - I jutro będę musiała wysłać list do Saltzburga. Niech moje koleżanki też przyjeżdżają i skosztują tych wybornych delicji jakie tu macie! - Roześmiała się szczerze aż jej głowa odskoczyła do tyłu. I dopiero jak ten pierwszy wybuch radości minął, Otto miał okazję przedstawić milady swoją prośbę.
    - Odwiedzić wasze hospicjum? - Wydawała się trochę zdziwiona jego prośbą. Ale szybko uśmiechnęła się ujmująco. - Naturalnie Otto, skoro mnie tam zapraszasz, to byłabym niewdzięczną małpą jakby po tym wszystkim co dla mnie zrobiłeś, odmówiła ci takiemu drobiazgowi. - Zgodziła się prawie od razu jakby ta wyuzdana, grzeszna orgia, nastawiła ją pozytywnie do świata. - Co prawda hospicja to dość ponure i przygnębiające miejsca ale często w nich bywam w ramach akcji miłosierdzia i charytatywnych. Zwykle jednak nic się nie dzieje, jest dość nudno a żal serce ściska jak się patrzy na te sieroty czy biedaków jakim już nie można pomóc. - Pokiwała swoją grzywą miodowych włosów, jakie też były uprstrzone trawą i kleistą wilgocią tak samo jak jej młode, posągowe ciało. - Jutro jednak nie wiem czy dam radę. Raczej nie wstanę z samego rana. Potem mam u Kamili umówione spotkanie z Benitą. Zasieję ją przyjemniaczkami do pełna a nie tak skromnie jak wtedy w teatrze za pierwszym razem. Może przyjdziesz? Jak chcesz to przyjdź, uprzedzę Kamilę aby cię wpuścili jeśli przyjdziesz. Pewnie po południu, jak wrócimy do miasta. A jutro mam występ podczas porannej mszy a później jadę do Pirory. Pewnie wiesz po co. Więc albo jutro na popołudnie albo jakoś pojutrze. - W nieco frywolny sposób ale przedstawiła mu swoje plany na jutro i pojutrze. Chociaż jak myślał o tym teraz w drodze do hospicjum to to spotkanie z Benitą powinna mieć dziś po południu a ta msza i tradycyjne już “psalmy żałobne u Pirory” to jutro.


    |-Otto, bracia i Greg-|

    - Pochwalony bracie. Wróciłeś do nas? Lepiej wyglądasz niż ostatnio. Chociaż chyba kiepsko spałeś. - Coś takiego często dziś słyszał od braci w hospicjum. W końcu od czasu pobicia na początku tygodnia, pierwszy raz pojawił się w pracy. Stare kąty jednak wyglądały podobnie, tak samo jak służba. Spóźnił się aby pomóc w kuchni przy śniadaniu ale za to dostał dyżur przy zmywaniu po tym posiłku. Później karmienie pacjentów co nie byli w stanie sami jeść, sprzątanie ich cel, wyniesienie do składziku połamanego krzesła i tak dzień schodził. Co prawda odczuwał pewne braki snu ale przynajmniej ciała nie miał tak sztywnego jak wówczas gdy w pełni uczestniczył w takich zabawach. Rutynę przełamały dwa wydarzenia. Pierwszym było z rana spotkanie z przeorem.
    - Dobrze, że do nas wróciłeś Otto. Widzę, że lepiej już wyglądasz. Dobrze posłużył ci ten odpoczynek. - Stary mnich, wydawał się być zadowolony z powrotu swojego prymusa. Za to pozostali bracia na tą przychylność niekoniecznie przyjmowali pokornymi spojrzeniami. Ale na głos nikt, nic w twarz mu nie powiedział. Za to przeor ucieszył się, że być może znajdzie się patron na kolejnego pacjenta. - Ależ to wspaniale Otto! Ależ ty masz do tego rękę chłopcze! - Zaśmiał się i przyjaźnie poklepał go po ramieniu.

    ---

    Drugie spotkanie było z Gregiem. Matołek zamiatał krużganki. Pośrodku był mały ogród, gdzie niegdyś Otto rozmawiał z Annike i Marissą jak obie jeszcze były pacjentkami tego przybytku miłosierdzia. A jego znajomy pacjent przywitał się z nim w nieporadny sposób jaki tylko poświadczał światu, że nie jest w pełni sił umysłwych.
    - Dzień dobry milady. - Skłonił się w past Otto. Wyglądało to jak chłopski prostak na widok przechodzącego obok szlachcia. Gdy się wyprostował wyszczerzył się w głupawym uśmiechu. - I jak dzieci? Bardzo się ruszają? Aha, przeszkadzają spać tak się wiercą? A jak macierzyństwo? Dobrze służy? - Podszedł do mnicha ale ten zorientował się, że pacjent zachowuje się jakby mówił do jakiejś niewidzialnej kobiety obok. Patrzył przymilnie tam gdzie dorosła kobieta powinna mieć brzuch. W pewnym momencie zachichotał i zwrócił się do Otto niczym urwis. - Zobacz jaka ona jest pełna! A chce jeszcze! - Pokazał mu gestem obok jakby naprawdę tu stała jakaś niewiasta. Ale przecież gdyby stała to musiałaby go usłyszeć. Ale Greg już rechotał na całego. - O! To było dobre! Dobrze, że Thorne nie ma bo by pękł z zazdrości! - Pokazywał palcem gdzieś na ścianę. Tam za nią był korytarz. A za nią drewutnia. I równie nagle jak zaczął, tak przestał się śmiać. Wyprostował się i oczy mu szybko chodziły na boki, jakby błyskawicznie czytał wers za wersem.
    - Aha. Bo to jest teraz jak przyszedłeś bez niej. No tak. Nie zauważyłem. Ale sam jesteś sobie winny! Tyle razy już do mnie przychodziłeś i czasem z nią, czasem bez, czasem z jakimiś innymi! - Rzucił oskarżycielskim tonem, patrząc wprost na mnicha. I aby dać mu znak, że się na niego gniewa odszedł parę kroków i zaczął zamiatać. Zrobił kilka zamaszystych ruchów gdy niespodziewanie odezwał się ponownie.
    - Książki chcą aby im przyprowadzić tą którą wezwały. Ona umiała je przeczytać. Będzie umieć wiele rzeczy. Jest potrzebna. Po to ją wezwały. Ona też szuka. Ale zew nie jest tak dokładny aby przyprowadzić ją prosto do książek. Dlatego musieliście jej poszukać w mieście a ona też szukała was. Dojścia do książek. Ale się ukrywa, umie inaczej wyglądać. Ale lubi mieć wiele oczu. Wiele małych oczu. Pamiętasz jak ją spotkaliście pierwszy raz? Właśnie po tych wiele małych oczu ją poznaliście. - Mówił przejętym ale nieco roztargnionym głosem. Co chwila zerkał na mnicha jakby sprawdzał czy ten go słucha.

    Miejsce: Nordland; Neues Emskrank; Dzielnica Centralna; ul. Warsztatowa 36; kamienica Lebkuchenów
    Czas: 2519.07.26; Angestag; rano - południe
    Warunki: jasno, ciepło, cicho ; na zewnątrz: dzień, pogodnie; deszcz; ziąb (0)

    |-Otto, Teofano i Margo-|

    Po wyjściu z hospcjum, deszcz go zdążył złapać, zanim doszedł do jednej z najlepszych, cukierni w mieście. A potem wszedł do wnętrza kamienicy. Tam zastukał w drzwi i otworzyła mu Margo. Trochę się zdziwiła a trochę ucieszyła na jego widok. Zaprosiła go do środka. - Poczekaj proszę, powiem pani, że przyszedłeś. - Uśmiechnęła się trochę nieporadnie, jakby nie była pewna jak powinna się wobec z niego zachować. Zostawiła go na chwilę samego ale szybko wróciła i zaprowadziła go do pokoju Teofano. Ta też rozpromieniła się na jego widok.
    - Witaj Otto. Jak miło cię widzieć. Margo, przynieś nam coś do picia. - Poleciła pokojówce a ta pokiwała głową i wyszła z pokoju. - Matka poszła do koleżanki a ojciec jest w interesach na mieście. Więc chwilowo jesteśmy tu tylko we trójkę. - Oznajmiła mu przyjemnym, zalotnym tonem. - Czuję je. Czuję je jak się we mnie ruszają. To takie wspaniałe! - Wyznała jakby chodziło o jakąś romantyczną przygodę z eposu rycerskiego. Tylko dłoń trzymała na swoim brzuchu. - Dziękuję ci Otto, że mnie pobłogosławiłeś tym muszym nasieniem. Jeśli bym tylko mogła jakoś ci się odwdzięczyć to powiedz. I naturalnie jeśli znów byłbyś łaskaw mnie obdzielic tymi jajami to z radością je przyjmę. - mówiła do niego jak do kochanka i dobrodzieja jednocześnie. Ale w pewnym momencie się opamiętała.
    - Ale z Margo mam pewien kłopot. Ona też już czuję jak się w niej ruszają. Ale ta idiotka nie docenia jakie szczęście ją spotkało. Mówiłam jej, że przecież te wspaniałe, bogate panie też dały się zasiać i zostały takimi muszymi matkami jak my. To trochę pomogło. Ale pomóż mi ją uspokoić. Może by ją wysłać do któreś z tych szlachcianek? I tak niedługo kończy dniówkę to by wracała do siebie do domu. - Teraz mówiła szybciej ale ciszej. Zapewne nie chcąc by jej pokojówka ją usłyszała. A sądząc po krokach ta już wracała do pokoju.

    Rozgrywka import

  • [Warhammer 2ed] Kultyści - Lato 2519 - rekruta dodatkowa
    Pipboy79P Pipboy79

    @Dhratlach Oki, odpisałem na czacie 🙂

    @santorine @ketharian Dzięki za dobre słowo i wsparcie chłopaki 🙂 Miło mi się zrobiło 🙂

    Archiwum

  • Kultyści - Lato 2519 - komenty
    Pipboy79P Pipboy79

    @Wszyscy

    • Post jest ale komenty to już dam jutro. Ogólnie to jest druga połowa tego samego dnia u wszystkich. Marcus jest u Nadii, Egon ma właściwie ciąg dalszy sceny z grobowca, Heinrich ma pogaduchy z Tobiasem a Otto ma jedną nocną rozmowę z Odette i dzień w hospicjum a potem wizytę u Lebkuchenów.
    Komentarze
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy