Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
Pipboy79P

Pipboy79

@Pipboy79
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
281
Tematy
9
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
2
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    @Dekares

    • Mam wrażenie, że inaczej postrzegamy czasoprzestrzeń jaką BG ma do dyspozycji. Okey, jedziemy po kolei.

    • To teraz, tak dla metagrowej jasności sprawy, z zegarkiem MG w ręce.

    • Cała obecna tura trwa ok, 25 min. Z czego ok 10 min, wszystkie sceny z wieży i ok 15 min patrolu po mieście. Mówię na moment mojej ostatniej misiowej tury, bez tego co się działo w obecnej Waszej turze.

    • Powiedzmy z tych 10 min w wieży, ok 5 min zajmuje zebranie na blankach. Więc na wszystkie inne rzeczy, od przybycia Kolesnikowa do początku zebrania, jest ok 5 min.

    • Wciągnięcie belek zajmuje ok 5 min (10 min dla jednej osoby), zabarykadowanie jednych drzwi (stół + szafka) też 5 min (10 min dla jednej osoby). Więc razem to jest 15 min roboty dla 2 osób lub 30 min dla jednej.

    • Jeśli Weslerowie biorą udział udział w zebraniu to mają 5 min na powyższe questy. Jeśli nie biorą to mają 10 min. Zdecyduj proszę co kto z nich robi.

    • Jeśli Stefanowi, zależy, może dokończyć to czego nie zdążyli przed zebraniem, po zebraniu. Wtedy wyrusza na patrol 5 min później niż Tobias i Duivel.

    • Jeśli z jakiegoś powodu, Stefan wraca później do wieży niż przybywa tam Kolesnikow i myśliwi (ja w swoim misiowym poście założyłem, że wraca razem z nimi) to ma odpowiednio mniej niż 10 min na akcje w wieży. Wówczas drzwi wież są zamknięte przez Wieselów i Stefan musi wejść drabiną obok wieży. Więc w tym wariancie to musiałbyś odpowiednio zmodyfikować swój post.

    • Jeśli masz inne propozycje czy pytania co do rozegrania akcji Stefana i pomocników w wieży to proszę abyś napisał.

    @Dekares napisał:

    Co do rozmowy z strażnikami/ żołnierzami to Stefan będzie chciał wyciągnąć z nich jeszcze trochę info o tym co się dzieje w mieście(zakładam że raczej całego w doku nie rozpiszemy więc daje tutaj highlity) i spróbuje się spytać co to za gościu wisi na tablicy ogłoszeń. Liczę na to że wspomnienie o skrzynce złota może ich zainteresować bardziej niż my sami i nasze pochodzenie i nie będą nas zbyt dokładnie wypytywać(Stefan starał się też wcześniej w prawie w niczym nie kłamać, po prostu nie podaje dokładnie że grupa w której podróżował to taki Mały regimencik wojska , że przez Speck to on tylko tranzytem przechodził itd.), może Ci się nawet skuszą pójść "pomóc" biednym ocalałym, w żadnym wypadku w celu "wyzwolenia mytnika spod brzemienia jego geldów.

    • Skoro scena jest w doc to jest w doc. A powysze potraktuję jako deklarki gdyby w doc nie udało się jej skończyć.

    @Dekares napisał:

    BTW to chciałem się spytać na co trzeba by rzucać ewentualny test żeby rozpoznać jak strażnicy są do nas nastawieni, czy są z nami uczciwi itp. Bo w sumie w umiejętnościach to jest tylko Przekonywanie ale to mi średnio pasuje, może jakiś test INT?

    • OGŁ + Przekonywanie to także blef, żebranie, flirtowanie i czytanie emocji. Więc to raczej odpowiedni ums na taką okoliczność.

    @Dekares napisał:

    Stefan byłby otwarty na pójście dalej jeszcze w miasto ale nie wiem czy w wyznaczonym czasie da radę(jak dobrze pamiętam sierżant chciałby żebyśmy wrócili w ciągu jednego dzwonu).

    • Tak, pi x oko, dobrze aby BG wrócili w ciągu 1 dzwonu. To raczej sugestia bo nie wiadomo na co BG trafią. Czyli maja ok 60 min. Z czego 15 min wszystkim upłynęło już w moim poście. W tej turze Stefanowi upłynęło dodatkowe 15 min na sprawy z wozami.

    @Dekares napisał:

    -Czy jesteśmy wstanie stwierdzić czy nieszczęśnik na tablicy nie żyje?

    • Jak muchy po nim chodzą to raczej nie żyje. Ale bez nachalnego podchodzenia i oglądania to pewności nie ma.

    @Dekares napisał:

    Czy widzimy bez nachalnego gapienia się przez nich więcej szczegółów o osobach wewnątrz zajazdu? Najważniejsze dla mnie to to czy wyglądają na członków tego samego oddziału co Ci sprzed zajazdu?

    • Bez nachalnego gapienia to wyglądają jak wojacy/milicjanci na obozie. Podobnie wyglądają wojacy z Waszego regimentu jakby złapać scenkę z obozu i przenieść ją do zajazdu.

    • A co do reszty to na razie traktuję to jako deklarki na niedokończoną scenę z doca. Więc się nie bedę w tej chwili wypowiadał.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    @Miras napisał:

    Coście za jedni, wiecie co się tu stało? Gadajcie i to zaraz - Tobias wypytuje dwójkę szabrowników chcąc dowiedzieć się czy oni byli to podczas wydarzeń w mieście czy tak jak oni przybyli tu później.

    Tobias OGŁ 30
    Rabuś OGŁ 30 -10 (zaskoczenie, niepewność) = 20

    50+30-20=60 rzut: https://orokos.com/roll/1078227 90; 60-90=-30 > ma.por

    • Przyznają, że są stąd i niewiele więcej.

    @Miras napisał:

    Tobias zasugeruje że jest on i Beth są częścią większej grupy tu więcej i tyle mięsiwa ile szabrownicy zabrali na tą dwójkę starczy.

    Tobias OGŁ 30
    Rabuś OGŁ 30 -10 (zaskoczenie, niepewność) = 20

    50+30-20=60; rzut: https://orokos.com/roll/1078228 12; 60-12=48 > śr.suk

    • Oki, uwierzyli, że Tobias i Beth to część większej grupy. A z tym mięsem to niezbyt wiem o co chodzi.

    @Miras napisał:

    Beth da również sygnał - gwizdnie by ściągnąć kogoś z ich oddziału w ich kierunku - by zabrać żarcie i podejść do budynku gdzie palą się światła - sprawdzić kto się tam skrywa, Mieszkańcy którzy zostali czy jacyś obcy.

    • Za daleko od bramy jesteście. Aby dać sygnał komuś przy bramie to ktoś z was musiałby tam wrócić.
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    @Dekares napisał:

    Czołem!
    Pokolei l i co do co do belek i wież to rozumiem jak to działa. Pytanie dla pewności było takie czy po dokonaniu jednej czynności (wniesienia belek do wieży) wykonaliśmy drugą czyli zamknięcie i zabarykadowane drzwi do obydwu wież na dolnym poziomie?

    • Mogliście zamknąć. Tylko niezbyt wiem kiedy to by się miało dziać. Raczej nie przed powrotem Stefana z Kolesnikowem i większością bandy. Nawet jeśli Weselowie by je zamknęli wcześniej to musieliby je otworzyc dla nich. Potem raczej nie bo myśliwi trzepią obie wieże a z dwoma z nich Tobias rozmawia przed wieżą. Potem jest zebranie na blankach. A potem BG wychodzą z wież na patrol. Więc w tym momencie to myśliwi zamykają za nimi drzwi. Więc w takiej czasoprzestrzeni to Ty powiedz mi, kiedy Stefan z pomocnikami zamykali drzwi wieży.

    • Z barykadowaniem podobnie. Bo też trzeba by zacząć dopiero gdy drzwi są zamknięte od środka. Czyli nawet jeśli Weslerowie dołożyli jakąś szafę do drzwi jak Stefan poszedł po Kolesnikowa (a Duivel przeszukiwał wieże) to i tak musieliby je odsunąć i otworzyć drzwi jak ci wrocili do bramy. Potem jw. czyli myśliwi trzepią wieżę, Tobias rozmawia na zewnątrz a na koncu większość idzie na zebranie na blankach. Więc raczej też nie. I tak naprawdę dopiero jak BG wyjdą na patrol to myśliwi mają szansę aby zamknąć drzwi od środka i je zabarykadować.

    @Dekares napisał:

    Co do wozów to spychamy pierwszy, resztę zostawiamy tylko pobierznię je przeglądajac czy nie ma na nich np. kogoś albo czegoś niebezpiecznego, nic nie zabieramy.

    Spychanie wozu: https://orokos.com/roll/1078144 82 > KRZ 45-82=-37 > śr.por = 7 min

    Pobieżne myszkowanie po pozostałych 3 wozach to zamiast 15 min zbiorczo, powiedzmy 7 min.

    W zaokrągleniu na obie sprawy z 4 wozai, zajęło to dodatkowe 15 min zanim Stefan z pomocnikami dotarli do zajazdu.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    @Dekares napisał:

    Czołem!
    Dzięki za post! Takie pytania:

    • Szpoko 🙂

    @Dekares napisał:

    Rozumiem, że po za wniesieniem belek od bram do wież to udało nam się po blokować dolne wejścia do obydwu wież?

    • Nie. Belki i drzwi do każdej z wież to dwie, niezależne od siebie rzeczy. Belki służą do zablokowania bram. Przekłada się je przez otwory w ścianach wieży aby wrota się nie otwierały. Jeśli schowaliście te belki do jednej z wież, to znaczy, że bramy są otwarte lub zamknięte tylko na słowo honoru (wystarczy popchnąć aby je otworzyć). Aby bramy były zamkniętę, trzeba przełożyć belki z wieży do wieży. Belki blokują otwieranie.

    • A drzwi na poziomie gruntu zamyka się od wenątrz. Na drewniane blokady. I te belki od bram nie grają tu żadnej roli.

    @Dekares napisał:

    czy znajdujemy jakieś ciała albo duże kałuże krwi? Czy pojawiają się jakkieś ślady mogące wskazywać na siły chaosu? Np. jakieś wyryte symbole [wiecie jakieś klasyki sił chaosu i zniszczenia w stylu ośmioramiennej gwiazdy(tudzież 8*), wolność! równość! braterstwo! Albo Śmierć!, Krew Dla boga Krwi! czy I can't breathe ] ;).

    • Są ślady splądrowania/walki (wyłamane drzwi, kipisz w środku, wywalone na zewnątrz rzeczy etc.). Ale czy powstały w trakcie walki czy rabunku to trudno ocenić.
    • Ciał zabitych nie widać.
    • Jakiegoś podejrzanego grafiti też nie.

    @Dekares napisał:

    mijaliśmy jakieś opuszczony wóz czy znaleźliśmy na nich coś interesującego?
    Po za tym jak blisko jest on od bramy? Chodzi mi o to czy nie możestanowić osłony dla ewentualnych napastników podczas szturmu? Jeśli Stefan tak to oceni to spróbuje z Wisielcami zepchnąć go na bok

    • W ciągu całej trasy znaleźliście ze 3-4 porzucone wozy. W różnych miejscach.
    • Najbliższy od bramy jest ok 3-4 kamienice od niej. Może służyć za daleką osłonę patrząc od bramy. Jeśli go przesuwacie to test KRZ. Wóz i tak przesuniecie ale zdany/niezdany to szybciej/wolniej.
    • Co do plądrowania wozów to po 5 min na każdy. I znaleziska standardowych, domowych przedmiotów na 1k6 monet na każdy.

    @Dekares napisał:

    czy strażnicy przy zajeździe noszą jakąś widoczną barwę? Może tego zbuntowanego regimentu?

    • Nie widać na nich tunik z barwami. Noszą coś brązowego, prawdopodobnie skórznię albo przeszywalnice. Dość powszechny zestaw dla milicji albo lekkiej piechoty.
    Komentarze

  • Kultyści - Lato 2519 - komenty
    Pipboy79P Pipboy79

    @santorine i @zell

    • To, żebyście nie stali bezczynnie cały tydzień to napisałem Wam po scence. Są w doc.

    • Egon ma w sumie ciąg dalszy wydarzęń z brzegu czyli powrót szalupą na "Jutrzenkę" i burzę mózgów jak ugrać to wydarzenie.

    • Heinrich ma wizytę z Tobiasem na Akademii, przechadzkę turystyczną przez nią i na koniec wizytę w "garderbie" modelek gdzie spotykają Łasicę.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    Tura 51 - 2521.05.05; fst; południe

    Oki, no to mamy kolejną turę 🙂 I tym razem akcja się rozbija na poszczególnych BG.

    Termin na odpis powiedzmy do pt. 07.24.

    Stan HP

    Tobias 15/15 (s.zdrowy)
    Stefan 12/12 (s.zdrowy)
    Duivel 12/12 (s.zdrowy)

    Stan PD

    Stefan 10 PD za terminowy post

    Stefan 10 PD za scenę powrotu do wieży

    Stefan 10 PD za zamknięcie bramy

    Stefan 10 PD za scenę odprawy na blankach

    Tobias 10 PD za terminowy post

    Tobias 10 PD za scenę rozmowy ze strażnikami

    Tobias 15 PD za scenę rozmowy i światotworzenia Beth

    Duivel 5 PD za wrzucony post

    Duivel 15 PD za scenę rozmowy rodzinnej z Thiemo

    Duivel 5 PD za pomysł hasła "Ostland żyje"

    Duivel 5 PD za przekazanie Kolesnikowowi info o klapie w piwnicy

    Duivel 10 PD za rozmowę z Thiemo przed wyjściem

    Razem:

    Tobias 440 + 35 = 475 PD
    Stefan 60 + 40 = 100 PD (miniony po 98 PD)
    Duivel 645 + 40 = 685 PD

    Stan PZ

    Tobias 375 PZ
    Stefan 18 PZ
    Duivel 40 PZ

    Oki, to w tej turze minęło ok 1-2 pacierzy. Tak aby przyszykować się na patrol i go zacząć. Dalej jest południe.

    @Wszyscy

    • Kolesnikow przystał na pomysł Duivela aby przyjąć hasło rozpoznawcze "Ostland żyje!". Więc wszyscy BG je poznali przed wyjściem.

    @Stefan

    • Kolesnikow przyjął meldunek stefana o piciu swoich wojaków dość spokojnie. I obiecał się tym zająć. Tak samo o zablokowaniu bramy i ukryciu belek w jednej z wież.

    • Potem Stefan z pomocnikami wyrusza na patrol. Jest trochę straszno i pusto. Widać ślady zniczeń/rabunków. Ale nic specjalnego się nie dzieje.

    • W końcu dociera do zajazdu "Czerwone koło" o jakim wspominał Thiemo. Jest mniej więcej tam gdzie mówił, że będzie.

    • Zajazd ma mur dookoła. Mniej więcej na ok 3 m czyli gdzieś do podłogi parteru i 1 piętra. Dlatego zasłania parter zajazdu, widać tylko górną kondygnację i dach.

    • Brama jest częściowo otwarta. Przed nią stoi dwóch strażników. Czasem ktoś wchodzi lub wychodzi do/z środka. Przy bramie jest tablica ogłoszeń a na niej powieszony półnagi człowiek.

    • Na koniec nie wiadomo czy strażnik zobaczył grupkę Stefana czy nie.

    @Tobias

    • Tobias i Beth ruszają tam gdzie Tobias wcześniej zauważył ruch. Z początku widzą kurczaki. Objgu udaje się ustrzelić 1-2 jeśli próbują.

    • Większość patrolu szarpie nerwy ale dzieje się bez większych przygód. Aż oboje natykają się na dwójkę rabującą sklep mięsny. Obaj proponują deal czyli dadzą im dokończyć robotę a ci się ulotnią a potem będą mogli sami zabrać co chcą. Z tego co widać to na półkach są jeszcze weki, salcesony, kiełbasy, boczek etc.

    • Pod koniec, Tobias widzi światło wychodzące z zakładu balwierza, kilka kamienic dalej.

    @Duivel

    • Kolesnikow przyjął meldunek o klapie w podłodze wieży.

    • Duivel i Thiemo przeszli dość spokojnie do piekarni Alberta.

    • Na miejscu, po pewnych perypetiach, Albert wpuszcza ich do środka. Zostają w kuchni. I jest początek rozmowy między nimi. I jak coś dalej to jest okazja w tej turze.


    • Oki jak czegoś nie zapomniałem to chyba tyle 🙂
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    Oki post wrzucony. Ale komenty dam jutro.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    Pipboy79P Pipboy79

    Tura 51 - 2521.05.05; fst; południe

    Miejsce: pd-zach Ostland; Las Cieni; okolice Wendorf; południowa brama
    Czas: 2521.05.05; Festag; południe
    Warunki: - ; na zewnątrz: dzień, pogodnie, umi.wiatr; chłodno (0)

    Stefan i Wieselowie

    Skoro Duivel z Thiemo zdecydowali się pójść do pobliskiej piekarni a Tobias z Beth poszli jeszcze w inną stronę, to Stefanowi pozostało zabrać Wieselów do zajazdu o jakim mówił wcześniej stary milicjant. Ostatecznie przeniesienie belek z jednej wieży do drugiej, zajęło im tyle czasu, że już nie starczyło na coś innego. Chociaż mijali milicjantów myszkujących po różnych poziomach wieży to Stefan już nie zdążył do nich dołączyć. Zresztą i tak herszt tej leśnej bandy na usługach górskiego markgrafa wezwał wszystkich na naradę na blankach. Po wydaniu poleceń i tym co mieli przeszukać okolicę, i tym co mieli zostać przy bramie, jeszcze Duivel na chwilę porozmawiał z sierżantem. Przed chwilą herszt zgodził się z sugestią elfa aby krzyczeć “Ostland żyje” jako hasło rozpoznawcze. Bo o Marchii Falkenhorst to pewnie mało kto słyszał. Ale teraz, gdy długouchy odszedł razem z Thiemo, to Jaeger miał okazję porozmawiać z czarnobrodym. Ten wysłuchał jego uwag i pokiwał głową.
    - No to dobrze zrobiłeś z tymi belkami. Lepiej aby były tylko w jednej wieży. Mało nas i dwóch obsadzić to byłby kłopot. - Pochwalił go za tą roztropność. Jednak uwaga o “waleniu alkoholu” go nieco go zdziwiła. Uniósł brwi i przyjrzał się uważniej swojemu imiennikowi.
    - Piją mówisz? - zapytał jakby chciał się upewnić czy dobrze to zrozumiał. Popatrzył po blankach, gdzie niektórzy łucznicy jeszcze tu byli. Ale niedawno większość jego bandy tu stała, zanim nie przydzielił ich innych zadań, od straży na murach po przygotowanie obiadu z ustrzelonych kuraków. - No idzie zaschnąć w gardle od tego kurzu i spalenizny to i dobrze je przepłukać. Ale nie bój się Ostlandczyku, my Hochlandczycy znamy się na swoim rzemiośle. - rzekł uspokajającym tonem ale wydawał się być ciut urażony sugestią, że jego ludzie mogliby się popić w tak krótkim czasie, że nie nadawaliby się do służby. Aby doprowadzić się do takiego stanu, rozcieńczonym winem to trzeba by rzeczywiście urządzić regularną pijatykę i pić bez opamiętania. W końcu się rozstali. Stefan ze swoimi pomocnikami przeszli przez wieżę, tym razem w dół. Na środkowym piętrze minęli dwóch łuczników co zabierali się za rozpalanie pieca oraz skubanie kuraków. A po chwili już byli znów na ulicy, przed bramą. Duetów Duivela i Tobiasa już nie było widać. Ale główna ulica jaka prowadziła od bramy, w głąb miasta, stała otworem. Była zawalona porzuconym wozem czy jakimiś gratami. No i nienaturalnie cicha i pusta. Jakby był środek nocy. A nie środek dnia. Jeszcze za nimi któryś z łuczników zamknął drzwi do bramy. I słychać było jak rygluje. Trójce zwiadowców pozostało ruszyć przed siebie.


    Ulica w przeważającej części okazała się miejskim kanionem. Ze ścianami kamienic wznoszącymi się nad głowami i brukiem jako jego dno. Chociaż był środek dnia i na otwartej przestrzeni, było całkiem słonecznie, to tutaj, na poziomie gruntu dzień nie mógł rozkwitnąc. A jeszcze unosiła się rozrzedzona mgła. Albo dym. Bo zapach spalenizny drażnił nozdrza. Nie przeszkadzało to na przestrzeni kilku kamienic dookoła ale blokowało dalszą perspektywę na przykład zobaczyć co jest na końcu ulicy. Z blank jakie wznosiły się na poziomie większości dachów to był o wiele lepszy widok.

    text alternatywny

    link: https://i.imgur.com/KVwEJAp.jpeg

    Jak zwykle, na parterze kamienic zazwyczaj były sklepy, warsztaty albo karczmy a na wyższych piętrach mieszkania. Te wszystkie zakłady usługowe były nienaturalnie ciche i puste. Albo były rozwarte na oścież i splądrowane albo zamknięte na cztery spusty. Nic dziwnego. Tradycją wszelkich ruchawek było plądrowanie takich miejsc. Nawet jeśli pierwotnie, nie to było ich celem. Na niektórych wciąż zamkniętych drzwiach i okiennicach, widać było ślady uderzeń toporów lub podobnych narzędzi gdy ktoś tam próbował się siłą dostać. Te dwa, trzy nazwiska jakie Stefan zapamiętał od Thiemo nie wywołały żadnej reakcji. Choć je krzyczał to okiennice i drzwi pozostały nienaruszone. Albo ludzi na górze nie było albo woleli nie ryzykować wyjścia na zewnątrz. Tego akurat z poziomu ulicy nie dało się sprawdzić. Musieliby wchodzic do klatek schodowych i pukać do przypadkowych drzwi. To by zajęło dużo więcej czasu a wynik był niepewny. Wcale nie było pewne czy ktoś tam jest, czy im otworzy, czy nie potraktuje jak kolejnej bandy rabusiów.
    Czasem nawet widzieli z daleka jakiś ruch. Pojedynczo, po dwie lub trzy. Ale te jak ich dostrzegły szybko uciekały nie nawiązując kontaktu. Ogólnie można było odnieść wrażenie, że dźwięki tumultu jakie wcześniej słyszeli z blank, teraz jakby się nasiliły ponownie. Bo odkąd zeszli na poziom gruntu, to widocznie zbita zabudowa je wytłumiła i początkowo jak szli od samej bramy to jakby przycichły. A teraz, nie wiadomo kiedy jakby zbliżyli się do ich centrum.
    Kolejne zakręty i kłęby rozrzedzonej mgły już dawno pochłonęły Południową Bramę, gdy oczom trójki zwiadowców ukazał się szyld. Zawieszone koło wozu, pomalowane na czerwono. Z kontrastowymi elementami na niebiesko i żółto. Przez co wpadała w oko z daleka zapowiadając jakiś karczmę czy zajazd. Był postawiony w przerwie między okolicznymi karczmami, naprzeciwko fontanny. Otoczony murem sięgającym nieco ponad wzrost dorosłej osoby, sprawiał solidne wrażenie. Za nim widać było piętro i dach budynku. No i wreszcie dostrzegli jakiś ruch i oznaki życia.
    Przed bramą stało dwóch ludzi z halabardami. Wyglądali na strażników. Brama była w połowie otwarta. Dwóch ludzi szybko z niej wyszło i skierowało się gdzieś w głąb miasta. Przy bramie stała tablica. Pewnie z ogłoszeniami. Ale do niej był uwiązany za ramiona półnagi mężczyzna. Głowę miał spuszczoną na nagą pierś więc nie było wiadomo czy żyje czy nie. Trzeba by podejść bliżej aby się temu wszystkiemu przyjrzeć. Stefanowi wydawało się, że jeden ze strażników patrzy gdzieś w jego stronę. Ale czy ich już zauważył czy jeszcze nie tego nie mógł stwierdzić.

    Tobias i Beth

    Tobias zanim wyruszył z hochlandzką łuczniczką w głąb miasta, to miał w pamięci wrażenie jakie zrobił na dwóch kolegach. Wyglądali na zaskoczonych jego wiedzą o elfach, elkach i przygodzie z piękną nieznajomą. Która do tego była wiedźmą! Przez chwilę wydawało się, że to spełnienie tych złowróżbnych opowieści jakie snuli. Tylko to, że owa wiedźma nie była elfką trochę ją psuło.
    - Ale jesteś pewien, że to nie była elfka? Może włosy zasłaniały jej uszy? To nie zawsze widać na pierwszy rzut oka. - Dopytywali się czy może jednak spotkana niewiasta nie należała do starej rasy jaka trochę ich pociągała ale też budziła sporo obaw.
    - I chciała cię oczarować I używała roślinnych pnącz? No to musiała być elfka. Pewnie jedna z tych z lasu. One tak mają. - Kolejny element wydawał się pasować do ich wersji historii. A i Tobias musiał przyznać, że od dziecka słyszał o elfach żyjących w lesie. Które właściwie nie wiadomo co tam robiły. Co z jednej strony wydawało się fascynujące a z drugiej podejrzane. Zaś jego relacja pozornie pasowała do opisu i zachowania elfki. Zwłaszcza jak poza nim, nikt jej chyba nie widział. No ale wezwanie na blanki i narada jaką zarządził Kolesnikow i tak przerwały im rozmowę. Kolesnikow przystał na pomysł hasła rozpoznawczego “Ostland żyje”. Bo o górskiej marchii jaka dopiero się rodziła po mileniach nieistnienia, to faktycznie mało kto słyszał. Nawet Tobias o niej niewiele słyszał póki parę tygodni temu nie pojawił się w Lenkster. A potem dostał przydział z Beth i musieli znów zejść na dół i ruszyć w miasto.
    Wcześniej mijali się w marszu czy obozie więc raczej znali się z widzenia. W końcu od paru dni podróżowali razem. Ale jakoś nie mieli okazji poznać się lepiej. Chociaż Beth wpadała w oko bo była jedyną kobietą w bandzie Hochlandczyków. Przez co z jednej strony traktowali ją trochę jak siostrę a z drugiej trudno było przegapić, że jej płeć.

    text alternatywny

    link: https://i.imgur.com/YA3i8Hk.jpeg

    Skoro on przewrócił okazję to ona się zaśmiała krótko. - No dobra, skoro nie chcesz sobie ratować niewiast to ja sobie jakąś uratuję. Najlepiej jakąś bogatą szlachciankę. Wtedy z wdzięczności obsypie mnie złotem a może i weźmie na służbę? Będę mogła spać we własnym łóżku i nie będę musiała koczować po lasach i jaskiniach aby się najeść. - Tobias nie był do końca pewien czy tylko sobie żartuje. Ale wizja ciepłego kąta, pewnego łóżka i pełnego żołądka dla większości mieszkańców wsi i miast byłaby pociągająca. Dlatego decydowali się na służbę u potężniejszych od siebie. I widać Beth nie była pod tym względem inna. Ale jak już ruszyli w miasto to zachowywała się ostrożnie i dyskretnie. Jak większość hochlandzkich banitów Kolesnikowa.

    Tobias postanowił zacząć od tego narożnika gdzie wcześniej dojrzał jakiś ruch. Poszli tam we dwoje ale żadnej kury nie znaleźli. Chociaż na brudnym bruku i błotnistych zaciekach dostrzegli ślady tych ptaków. Musiały tu niedawno chodzić. Duivel z Thiemo ich minęli, ruszając w swoją stronę. Beth skinęła im głową w pozdrowieniu. A sama zwróciła się do towarzysza.
    - To chodź. Może trafimy na jakiegoś kuraka. Najwyżej na kolację będzie. - Dała mu znak, że jest gotowa pójść ptasim tropem. W końcu nie wszystkie musiały szwendać się przed bramą. A Kolesnikow za bardzo nie ingerował gdzie konkretnie mieli iść. Ślady doprowadziły ich przez jakieś nędzne podwórko. Na nim faktycznie dojrzeli dwie kury. Beth bez wahania użyła łuku aby jedną ustrzelić. Druga jednak z głośnym, pełnym przerażenia gdakaniem czmychnęła przez bramę na ulicę. Nie byli pewni, czy strzała ją trafła czy nie. Jednak łuczniczka była chętna dokończyć polowanie. Tylko podbiegła aby złapać ustrzelonego kuraka i po drodze zaczęła przywiązywać ją sobie do pasa. Więc gdy wyszli na ulicę to ta druga kura była już zbyt daleko aby ryzykować strzał. A widząc swoich dwunożnych prześladowców jeszcze przyspieszyła kroku i zniknęła za zakrętem.
    I tak szli przez ten Wendorf. Miasto było nienaturalnie ciche i puste. Wiele ze sklepów i warsztatów jakie mijali było zamkniętych na głucho, chociaż był środek dnia i powinny pracować na pełnych obrotach. Część z nich była splądrowana. Co przy ruchawkach było wręcz standardem. Różna hołota lub nawet zawistni sąsiedzi, starali się skorzystać z okazji do szybkiego wzbogacenia skoro przynajmniej chwilowo, porządek w mieście został zachwiany. Ubrania leżące w błocie, rozbite kawałki szyb, stłuczone naczynia, zgruchotane krzesła i porzucone skrzynie. Tego wszystkiego nie powinno być na ulicach. A jednak co chwila trafiali na takie ślady brutalności. Nawet czasem dostrzegali jakąś sylwetkę w oknie czy gdzieś w oddali ale widocznie tamci woleli nie ryzykować spotkania z nimi. Atmsfera była napięta od tej nienaturalnej ciszy i pustki. Śladów zniszczenia jakie co chwila się natykali. Chociaż im samym jak dotąd nic się nie stało. Jeszcze ta mgła albo rozerzdzony dym stopniowo blokowały dalsze widzenie. Dało się wyczuć charakterystyczny zapach spalenizny. Widać było wlot ulicy i na kilka kamienic w głąb. Ale jej wylot zwykle był już zamazany przez ten opar.
    - Trochę tu strasznie nie? - Szepnęła Beth która widocznie czuła się nieswojo na tych opuszczonych ulicach. Czasem widywali kuraka w oddali. Już stracili rachubę czy to ten “ich” czy po prostu jakieś tutejsze pętają się bezpańsko na ulicach. Co jakiś czas Hochlandka przymierzała się do strzału ale zawsze strzał był zbyt niepewny. Albo ptak ledwo majaczył we mgle albo uciekał w jakiś zakamarek znikając im z oczu.
    W pewnym momencie usłyszeli jakieś odgłosy. Po chwili zorientowali się, że to z kamienicy do jakiej się zbliżali. Jak podeszli jeszcze bliżej dojrzeli dwie postacie jakie myszkowały tak samo jak niedawno koledzy Beth po bramnej wieży. Plądrowali jakiś sklep. W pośpiechu ładowali słoiki i kiełbasy do worka. To był jakiś sklep mięsny. Jeden z nich dojrzał dwoje łuczników na ulicy i syknął na towarzysza. Na chwilę zamarli sondując się wzrokiem.
    - Spokojnie. Starczy dla każdego. My weźmiemy swoje to będziecie mogli wziąć resztę. - Rzucił jeden z nich starając się brzmieć rozsądnie. Wiele z haków i półek było już pustych. Jakby nie byli pierwszymi co tu się przyszli poczęstować. Ale wciąż widać było dużo więcej mięsa, kiełbas i weków niż jeden kurak jaki wisiał u pasa Beth. Ona też chciwie popatrzyła na te półki po czym na swego towarzysza.
    ~ Z tego to by dopiero była kolacja. Inni i tak to rozkradną. ~ szepnęła cicho do Tobiasa jakby była gotowa przystać na takie warunki szabrowników wskazując wzrokiem na rozwalone drzwi przez jakie teraz mógł wejść każdy. Z tego co było widać w sklepie to mogłoby wystarczyć nie tylko na kolację na ich dwójkę ale nawet dla całej bandy Kolesnikowa. Chociaż we dwójkę to byłoby sporo do niesienia. Gdy Tobias miał chwilę aby się nad tym zastanowić, ponad ramieniem łuczniczki dostrzegł biało-czerwono-niebieskie skośne pasy oznaczające zakład balwierski. I w przeciwieństwie do większości parterów jakie mijali do tej pory, biło z jego wnętrza ciepłe, żółte światło. Jak od lamp albo świec. Co prawda był pod zbyt ostrym kątem aby zajrzeć do środka, dzieliło go ze trzy, cztery kamienice. Ale wydawało się to oazą normalności w tym spustoszonym mieście.

    Duivel i Thiemo

    Elfowi Kolesnikow przydzielił Thiemo. Więc z trójki patroli, tylko on miał za towarzysza kogoś kto zna to miasto jak własną kieszeń. Sam herszt Hochlandczyków przystał na pomysł z hasłem “Ostland żyje”. I nawet zaśmiał się chrapliwie. - Masz rację elfie! Póki nie przybyłem do Lenkster to nawet nie wiedziałem, że tam w górach coś się zaczęło dziać! - Więc nie był zdziwiony, że tubylcy mogliby nie kojarzyć nazwy górskiej marchii. Na wieści o klapie w piwnicy wieży, nieco się zdziwił. - Właz mówisz? Dobrze Duivelu, sprawdzimy to. - Obiecał poklepując go po ramieniu. A gdy elf z wendorfczykiem odchodzili to widać jeszcze Stefan miał jakąś sprawę do sierżanta.
    Potem we dwóch zeszli przez wieżę na poziom ulicy. Tu jeszcze przez chwilę minęli Tobiasa i Beth. Łuczniczka pozdrowiła ich ruchem głowy ale oni mieli swoją robotę a elf z towarzyszem swoją. Thiemo mocno odstawał pod względem gibkości ruchów nawet od ludz Kolesnikowa. Widocznie nie był ani zwiadowcą, ani myśliwym i dlatego zaciągnął się do milicji. Ta zwykłe pełniła służbę pomocniczą do regularnych oddziałów. Mógł być nawet w tych oddziałach co w nocy przyjęły na siebie pierwszy impet uderzenia zwierzoludzi. Na razie jednak szli we dwóch przez opustszałe ulice. Staremu milicjantowi kaptur i towarzystwo elfa zdawało się nie przeszkadzać. Szedł dość monotonnym tempem, nieco się garbiąc. Zwinny długouchy nie miał żadnych kłopotów aby dotrzymać mu pola. Właściwie to Thiemo wydawał się być ruchomą oazą normalności na tych bezludnych ulicach.
    Szli wzdłuż murów. Co ułatwiało orientację. Mury wznosiły się na wysokości pogranicza pierwszego i drugiego piętra większości kamienic. Baszty były wyższe. Niezmiennie jednak świeciły taką samą pustką jak sklepy, warsztaty i ulice jakie mijali. Do tego tu na poziomie gruntu była mgła. Albo dym. Dość, rzadki, na przestrzeni kilku kamienic nie przeszkadzał. Ale stopniowo blokował dalszą perspektywę. W końcu gdy Duivel obejrzał się to za którymś razem już nie dostrzegł bramy z jakiej wyszli. Chociaż mogła to być kwestia krzywizny murow jakie stopniowo zakrzywały się aby opleść całe miasto.
    - O a tam pod 14 mieszkał taki jeden co konia u niego kiedyś kupiłem… A tam, na końcu ulicy to jest sklep sukienniczy. Moja luba lubiła tam len kupować. Mówiła, że tam w tej cenie to mają najlepszy len… A tu nie widać bo ta przeklęta mgła… Ale tam dalej są magazyny zboża… - I tak mamrotał do towarzysza, jakby oprowadzał go po mieście. Większość tych nazw nic elfowi nie mówiła i tylko niektóre adresy widać było z ulicy jaką szli. I tak, tymi pustymi ulicami, doszli na miejsce.
    - O to tu. Tu jest piekarnia Alberta. - Przewodnik ucieszył się a i Duivel dostrzegł wiszący szyld z okrągłym bochenkiem chleba. Jeszcze ze dwie, trzy kamienice jakie musieli minąć i stanęli przed frontem piekarni. Ta jednak była zamknięta na głucho. Tak samo jak większość budynków jakie mijali. Widząc to milicjant podrapał się po głowie. Zadarł głowę aby przyjrzeć się całemu frontowi budynku. Wszystkie okna były starannie zamknięte okiennicami. Budynek wyglądał na tak samo opuszczony jak większość jakie do tej pory mijali. Jednak tubylec postanowił spróbować szczęścia. Podszedł do drzwi i uderzył w nie silnie pięścią.
    - Albert! Albert otwórz! To ja! Thiemo! Thiemo z Żelaznej! Otwórz Albert! - Krzyczał aby jeśli ktoś był w środku, to mógł go usłyszeć. I odszedł na kilka kroków aby lepiej widzieć okna, czy nie ma jakiejś reakcji. Elf chociaż miał bystrzejsze oczy i uszy, to też nie dostrzegł żadnego ruchu. Więc milicjant powtórzył wołanie. Wreszcie ze środka dał się słyszeć zdenerwowany, męski głos.
    - Przestań się drzeć do kroćset! Tylko sprwadzisz na nas nieszczęście! - Ten ktoś wydawał się obawiać, że tak się właśnie stanie. Thiemo jednak uśmiechnął sie triumfalnie do swojego akapturzonego towarzysza.
    - To otwórz! To nie będe musiał się drzeć! - Wykrzyczał ale ciut ciszej. Tym razem reakcja przyszła prawie od razu.
    - Po co? Czego chcesz? Idź sobie. Nie mam chleba. Mąka się skończyła. - Mężczyzna ze środka widać był niechętny wpuszczania do środka kogokolwiek. Nawet jeśli rozpoznał rozmówcę.
    - Daj spokój Albert. Dopiero wróciłem do miasta. Nie wiem co się dzieje. Wojna jakaś? Chciałem iść do brata na Żelazną ale ty jesteś bliżej. To pomyślałem, że pogadamy jak za dawnych czasów. - Thiemo też ściszył głos ale nadal był głośny jeśli chciał być słyszany przez drzwi i ściany. Teraz gospodarz milczał chwilę dłużej, jakby się namyślał.
    - Dobra. Ale idź od zaplecza. Otworzę ci. Nie chcę aby cała ulica widziała, że można tu wejść. - Gospodarz też wydawał się być spokojniejszy. A Thiemo skinął głową na towarzysza. I poprowadził go dwie kamienice dalej, gdzie było przejście na sąsiednią ulicę. I nią mogli wrócić na zaplecze piekarni. Milicjant znów zastukał w drzwi i gdy Albert upewnił się, że to on, to otowrzył je.
    - A kto to? - zapytał nieco przestraszonym tonem gdy dojrzał postać w kapturze jaka stała za jego znajomym.
    - On jest ze mną. Razem podróżowaliśmy do miasta. - Wyjaśnił mu patrząc na swojego towarzysza. Piekarz jeszcze chwilę się wahał po czym otworzył szerzej aby mogli wejść do środka. Gdy to się stało, natychmiast zamknął i zaryglował drzwi. Znaleźli się w kuchni i teraz była okazja aby się lepiej przyjrzeć. Półmrok jaki wywoływały zamknęte okiennice był rozjaśniony przez ciepłe światło lampy.

    text alternatywny

    link: https://i.imgur.com/FAwqNjZ.jpeg

    Albert okazał się pulchnym, dość niskim mężczyzną. Przez co przypominał trochę zbyt wyrośniętego niziołka. - Thiemo. Dawno cię u nas nie było. Pochwalony. - Gospodarz przywitał się, obrzucając milicjanta uważnym spojrzeniem, z góry na dół i z powrotem. Wydawał się być od niego z dekadę młodszy ale raczej byli z tego samego pokolenia.
    - A pochwalony Albert, pochwalony. A się narobiło. Przez tą przeklętą wojnę. Do mojego Marko chciałem się dostać. Wiesz, on tam w góry pojechał osiedlić się. - Pokiwał głową i gospodarz zrobił to samo.
    - Pamiętam jak mówiłeś. Dobry interes. Dziesięć lat bez pańszczyzny. Jakbym nie miał tego majdanu to może i też bym ruszył. - Westchnął i wskazał gestem dookoła. Nawet z wygaszonym piecem czuć było przyjemny, charakterystyczny zapach chleba.
    - E tam, gdzie ty byś pojechał. Kogo chcesz oszukać? - Zaśmiał się Thiemo i kolega odpowiedział podobnie.
    - Masz rację. Dobra poczekajcie. Jeszcze coś mi zostało z ostatniego wypieku. - Gospodarz jakby przypomniał sobie o gościenie a może nabrał pewności, że to żaden podstęp. Zaczął się kręcić po kuchni, otwierał jakieś szafki i po chwili postawił na stole chleb, jeszcze miękki choć już nie pierwszej świeżości. Placki, też najprędzej z wczoraj albo i starsze. Pokrojny ser i rozcieńczone wodą wino aby się samym suchym nie zatkać. Po chwili usiedli we trzech przy stole przy tym skromnym posiłku.
    - To czemu wróciłeś? - Zagaił swojego gościa.
    - Zaciągnąłem się do milicji wielkiego pana. On ciągnie na wojnę to pomyślałem “Co ja stary mam innego do roboty?” A z wojskiem to wiesz, jakoś da się przeżyć nawet na wojnie. Coś tam jeść dadzą, byle kto wojska nie napadnie i tak dalej. A jak jesteś robotny to zawsze jakąś robotę tam znajdziesz. A niedawno się okazało, jak w Risted byliśmy, że idziemy tutaj. Do Wendorf i Grunackeren. No to myślę, wrócę w rodzinne strony, brata odwiedzę i córkę. No to mi po drodze. No i jestem. A tu przychodzę no i nie wiem co się dzieje. - Thiemo w największym skrócie opowiedział swoje dzieje z ostatnich wiosennych tygodni.
    - A daj spokój. Sam nie wiem. Jakaś ruchawka się zaczęła parę dni temu. Mówią, że to u tych najemników. Myśleliśmy, że tylko się zatrzymali na popas i dalej pójdą na wojnę. Ale tu jakieś ruchawki się zaczęły. Ja to tego nie wiem kto zaczął i dlaczego. Nie widziałem. W ogóle przestałem wychodzić z domu. Sąsiedzi też. Co my biedni ludzie możemy? Tylko strach jaka taka banda przyjdzie ci drzwi wyłamać. Co ty sam zrobisz przeciwko ich mieczom i toporom. A tu regularnie słychać wrzaski i rąbanie toporów. Nie wiadomo kiedy po kogo przyjdą. A wiesz, ja mam piekarnię, to tylko kwestia czasu aż po mnie przyjdą. - Albert wyrzucił z siebie dość przygnębione wyznanie. Wydawał się być bezradny wobec fatalistycznego losu jaki dla siebie widział.

    Rozgrywka import

  • Kultyści - Lato 2519 - komenty
    Pipboy79P Pipboy79

    @Santorine napisał:

    WW, ŻYW (ale z tego, co widzę, mam na max), więc Atak +1 (chyba, że też mam - widzę, że jeszcze jeden mogę wrzucić), poza tym SW, INT i OGŁ . Przypomnij mi proszę, koszt jest 100 per jedno rozwinięcie, czy koszt zwiększa się z każdym wydanym punktem?

    • Wzrost Cechy Głównej o 5 to koszt 100 PD.
    Komentarze

  • Kultyści - Lato 2519 - komenty
    Pipboy79P Pipboy79

    @Santorine napisał:

    MG, w sumie ile PD Egon ma w puli niewydanego? W sumie przydałoby się w coś zainwestować po tym wszystkim, ale nie wiem, kiedy mogę

    Pipboy79 napisał:

    Egon 1830 + 85 = 1915 PD

    • Czyli na ten moment Egon ma 1915 PD. A jakby chciał coś rozwinąć to daj znać w co 🙂
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    @Cioldan napisał:

    @dekares @pipboy79 Duivel jeszcze nikomu o włazie nie powiedział. Powie dopiero na odchodne do Kolesnikova. Wino może i widział, ale w ogóle nie zwrócił uwagi, co najwyżej "dziwne, że nie wypite..."

    • Ok.

    @Cioldan napisał:

    Rozmowa o "elfiej wiedźmie" — Duivel stał na blankach z Thiemo, z dala od Tobiasa i dwóch Hochlandczyków przy wejściu do wieży, którzy rozprawiali o elfich czarownicach. Biorąc pod uwagę jego Czuły słuch — czy złapał choć strzępek tej rozmowy, czy jest fizycznie za daleko i w ogóle nic nie słyszał?

    • To jest ten sam moment jak Duivel rozmawia z Thiemo. Z punktu widzenia elfa to tylo trzech kolegów stoi/siedzi przed wieżą i rozmawia. Ale pokulam: https://orokos.com/roll/1077696 92

    Duivel INT 50
    czuły słuch +20
    koncentracja na rozmowie z Thiemo -20
    odległość -10
    cicha rozmowa -20

    razem: 50+20-20-10-20=20; rzut 92; 20-92=-72 > sp. por = nic nie usłyszał/nie zwrócił uwagi na tą rozmowę

    @Cioldan napisał:

    Ruch "jak ptak przy ziemi" — Tobias zauważył coś, co śmignęło nisko przy ziemi i zniknęło za kamienicą. Duivel stał wtedy wyżej, na blankach (Bystry wzrok) — czy może był zbyt zajęty szukaniem wewnątrz?

    • A rzut monetą czy miał szansę zobaczyć: https://orokos.com/roll/1077697 98
    • Czyli 51+ czyli nie miał szans. Albo się rozminął czasowo albo był w złym miejscu aby dostrzec ten ruch.

    @Cioldan napisał:

    Ciemność w piwnicznej klapie — zaznaczyłeś, że ciemność pod klapą była "zbyt mocna nawet dla jego nocnych oczu" (czyli przebiła jego Widzenie w ciemności). Czy to sygnał, że to coś nietypowego/potencjalnie magicznego, czy po prostu głęboka piwnica/loch bez żadnego źródła światła i to nic więcej niż zwykła ciemność? Chodzi mi o to, że elf mógł się zdziwić, czy może ma tak w każdej piwnicy?

    • Już w piwnicy, bez światła, jest taki półmrok, że słabo coś widać. Ale skill "widzenie w ciemności" jeszcze sobie z tym poradzi. Jak się na dnie piwnicy otworzy klapę to tam jest całkiem ciemno. Na to juz skill nie działa. Po prostu trzeba wrócić ze swiatłem.

    @Cioldan napisał:

    @pipboy79 ponowie pytanie z poprzedniego postu, bo dodałem po edycji i chyba pozostał niezauważony:
    udostępniłem Ci ostatnio parę dokumentów przez google. Aktualną kartę postaci monco rozbudowaną o historie i towarzyszy, a także kronikę całej sesji od 1 tury.

    • A to pw/czat z wczoraj wieczora nie przeszło do Ciebie?

    @Cioldan napisał:

    Daj znać czy nasze karty postaci są takie same, czy mamy jakieś różnice, bo wróciłbym do wydawania PD, ale to muszę sobie wszystko przypomnieć ;D.

    • Pisałem wczoraj na pw. Tak, poza brakiem jednego skilla w nowej wersji, to reszta statów raczej się zgadza.

    @Cioldan napisał:

    Um. podstawowa wpadnie bez problemu jeśli wykorzystujemy w grze. Zaawansowana trzeba długo coś robić, a Zdolności to chyba tylko jak jest jakaś przerwa fabularna?

    • No tak, mniej więcej jak mowisz. I dobrze aby dany skill był kulany w grze aby go wykupić Ale to tak ogólnie. Co do detali to zależy o co dokładnie chodzi bo to za każdym razem rozpatruję indywidualnie.

    @Dekares napisał:

    czy w drzwiach są jakieś zamki i czy znaleźlismy do nich klucze?

    • Dzwi się zamyka od wewnątrz na zasuwy/rygle.

    @Dekares napisał:

    Cioldanie wydaje mi się, że antałek wina jaki znaleźli w wieży, beczki wina w piwnicy wież i kadź z wiśniówką to wszystko oddzielne źródła alkoholu, ale w sumie jest to rzecz do klaryfikację, Mistrzu?

    • Tak to są trzy różne rzeczy:
    • baniak z wiśniówką znalezioną przez mysliwych w przewróconym wozie
    • antałek wina, znaleziony przez myśliwych w wieżach
    • beczki z zapasem wody i wina jako standardowy zapas kompotu do picia

    @Dekares napisał:

    Jak rozumiem wieże są rozdzielone na dolnych poziomach przestrzenią bramy ale sąpołączone z sobą na wyższych poziomach, ergo zabarykadowane drzwi na niższych poziomach nie utrudnia poruszania się pomiędzy wieżami w zasadniczy sposób bo można przechodzić pomiędzy nimi na wyższych poziomach, tak?
    Jak rozumiem Stefan ma chwilę czasu zanim dojdzie do rozmowy na blankach, żeby trochę podziałać w wieżach?

    • Poza blankami na najwyższym piętrze, wieże nie są połączone.
    • Z wieży do wieży, da się przejść albo blankami albo po gruncie od drzwi do drzwi.

    @Dekares napisał:

    Jak rozumiem Stefan ma chwilę czasu zanim dojdzie do rozmowy na blankach, żeby trochę podziałać w wieżach?

    • Trochę tak. Przychodzi razem z Kolesnikowem, więc już po przeszukaniu przez Duivela i razem z innymi myśliwymi też może pomyszkować po wieżach.

    @Dekares napisał:

    -test na przekonywanie jak rozumiem standardowo 3x d100?

    • Jaki test na przekonywanie? Kogo? W jakiej sprawie?

    @Dekares napisał:

    Jak rozumiem Przekonywanie na zabarykadowane i Przekonywanie co do konieczności wprowadzenia trochę dyscypliny w kwestii picia to oddzielne testy?

    • Tak, na zabyrkadowanie i na picie to dwa osobne testy.

    @Dekares napisał:

    Zakładając, że odpowiedzi na moje powyższe pytania są twierdząceto Stefan będzie chciał zająć się najpierw ponownym zamknięciem/zabarykadowaniem na szybko drzwi(jakąś najprostsza akcja w stylu zamknie drzwi i po tym podeprze je jakąś kłodą) na dolnych poziomach wież z Wieselami i jeśli ten pomoże z Thiemo. Klucze do drzwi, Stefan będzie chciał schować w jakimś dogodnym miejscu koło drzwi prowadzących na mury prawej wieży. Jak sierżant nie uzna jego argumentów no to zawsze Jeager może "zapomnieć" ich zdać sierżantowi zanim pójdzie na zwiad(to działania na pewno nie ugryzie go później w tyłek ).

    • No to to już złozona akcja jaka zależy i od decyzji BG i wyników rzutów, i reakcji BN czyli to juz raczej w poście a nie komentach.

    @Dekares napisał:

    Jak będzie mieć jeszcze czas(w sensie sierżant nie będzie go wzywał na rozmowę) to będzie chciał pomuszkować po wieży może wtedy trafi na te beczki z winem?

    • W tej turze to już każdy BG i BN co zabierze się za myszkowanie, może trafić na ten zapas do picia. Gdzie myśliwi i tak przeszukują wieżę więc i tak trafią na ten zapas. Nie wiem czy jest sens sprawdzać czy ktoś odkrył ten zapas minutę wcześniej czy później.

    @Dekares napisał:

    W sumie sam dołaczam się do putań Cioldana na temat umiejętności i zdolności bo sam przymieżalem się do wykupienia Stefanowi np. silnego ciosu w niedługim czasie.

    • Stefan walczył na drodze więc może. Jak uzbiera PD.

    @Dekares napisał:

    Po za tym sam bym podesłał z chęcią link do swojej wersji karty do sprawdzenia czy wszystko jest prawilnie.

    • No to wysyłaj 🙂

    @Dekares napisał:

    A Stefan po powrocie do bramy ponownie bierze cały swój ekwipunek na siebie, zostawia przyniesioną linę.

    • Ok.
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    @Dekares

    @Dekares napisał:

    Co do barykadowaniu to tak jak pisałem chodziło mi o to żeby Wieselowie i Thiemo na razie właśnie zamknęli te drzwi bramę na szybko.
    Barykadowanie to plan do wprowadzenia ale jak wysyłają nas na zwiad to po prostu zasugeruje to sierżantowi jako jedną z rzeczy którą powinni zrobić żeby przygotować się na jakiś kontratak.
    Co do tego co barykadować to pisałem, że tylko jedne drzwi do wież na poziomie gruntu bym zabarykadował, więcej wyjść na szybko nam nie potrzeba.

    • Oki, szpoko, dzięki za wyjaśnienie 🙂

    @Dekares napisał:

    Piszesz Mistrzu, że do tych drzwi na murach są drabiny, czy można je z tego miejsca zabrać, czy są przytwierdzone na stałe? Jeśli można je ruszyć to najlepiej byłoby je wciągnąć do góry i używać tylko jak będziemy chcieli wyjść. Inna kwestia to takie pytanie czy w samym przejściu pod bramą (w przestrzeni pomiędzy dwiema bramami nie ma w suficie jakiegoś otworu/klapy przez który można by właśnie wchodzić drabiną albo po linie?

    • Drabiny na co dzień są przytwierdzone na stałe. Przypominają pionowe schody. Ale w razie oblężenia można je odrąbać.
    • W tunelu pod bramą nie ma żadnego wejścia. Są małe otwory-strzelnice. Przez jakie można coś rzucać, lać albo strzelać. Ale są za małe aby przez nie przejść.

    @Dekares napisał:

    Po za tym chyba się już o to pytałem, ale czy w bramach nie ma mniejszych furt które mają oddzielne zamknięcie.

    • Nie ma. Są tylko duże wrota i krata.

    @Dekares napisał:

    Generalnie Stefan będzie lobbował sierżanta żeby pozamykać a najlepiej zabarykadować wszystkie drzwi(zarówno na poziomie gruntu jak i na murach) poza jednymi na murach do drabinę do nich wciągnąłbym co najmniej na mury jeśli nie do wieży jak ruszymy na zwiad. Jak wrócimy to nam opuszczą. Druga jak się da to bym wciągnął do bramy w celu podstawienia pod tą klapę o którą się pytam wyżej, albo po prostu. Ich tam stoi, zawsze to o jedną drogę do nas mniej do pił owania

    • Sporo roboty i utrudnienia przy korzystaniu z bramy. No to test OGŁ + Przekonywanie.

    @Dekares napisał:

    Jest jeszcze kwestia pijaństwa które nam się tu do oddziału wkrada.
    Mistrzu jako, że się pytałem czy jest jakiś zapas wody w wieżach to czy mogę założyć, że Stefan pierwszy odkrył beczki z wodą i winem?

    • W sumie to trudno powiedzieć, bo nawet licząc BG to całą trójką tam łaziliście. To raczej całą trójką mogli je odkryć. Najbardziej Duivel bo jako jedyny zadeklarował, że dokładnie przeszukuje wieże i miał na to czas. Ale w sumie każdy z BG mógł je odkryć.

    @Dekares napisał:

    Jeśli tak to Jeager jak tylko je znajduje to zamyka ewentualne drzwi do pomieszczeń w których się znajdują i i natychmiast zabiera się za wylewanie wina. Robi kilka dziur w dnie i zostawia żeby się wylewało po czym wychodzi najlepiej ryglując drzwi do pomieszczenia. Za dobrze wie czym kończy się mieszanka wojska i zapasów alkoholu.

    • No w tamtej turze nic o tym nie było. Więc to już by musiał robić w tej turze. A wrócił do bramy razem z większością bandy.
    • I wino oraz piwo to standardowy napój w realiach tej sesji. Jak dla nas herbata, sok czy kawa. Woda bywa wątpliwej jakości więc rozieńczone wino to standardowy "kompot". Mówię to abyście znali realia.

    @Dekares napisał:

    Będzie chciał porozmawiać ze swoim imiennikiem żeby on sam albo Stefan z jego wsparciem(wsparcie pozostałych BG w tej kwestii byłoby bardzo miłe widziane ) porozmawiali z resztą żeby Ci nie pili teraz. Jak już zabezpieczymy miasto to niech chleją do woli ale nie teraz.

    • No to już w tej turze.

    @Dekares napisał:

    Stefan jest gotowy ze swoimi ludźmi sprawdzić co tam się kryje wewnątrz tej komory pod wieżą, tylko najpierw chcę poszukać jakiegoś źródła światła.

    • Na razie to znalazł ją Duivel. Więc albo poczekaj z tym na post Cioldana albo tu w kometach to załatwcie. Bo na koniec mojego posta to wie o tej klapie tylko Duivel.
    • A swiatło się znajdze, i pochodnie i lampy. Po prostu potrzeba chwili aby je podpalić czy rozpalić któreś palenisko. Ot, tak "w locie" to Duivel nie miał tam światła ze sobą.

    @Dekares napisał:

    A co do komunikacji z grupą na skraju lasu to myśle że ewentualny alarm dla nich można podnieść przy użyciu posiadanego przez któregoś z myśliwych rogu).

    • Ktoryś z myśliwych miał róg. Więc można to zaproponować. Ale to już w tej turze.

    @Dekares napisał:

    Stefan będzie chciał się też spytać sierżanta czy mamy wśród naszych ludzi osoby umiejące jeździć konno?

    • Jazda wierzchem i powożenie to odpowiednik prawa jazdy u nas. Więc większość populacji umie to robić chociaż w stopniu podstawowym. Jak ktoś ma jakieś skille to po prostu umie to robić lepiej niż amatorzy.

    • No to to już w tej turze. Zwłaszcza, że jest 3 BG i prawdopodobnie każdy pójdzie w swoją stronę. Więc tu inicjatywa i komunikacja po Waszej stronie.

    @Dekares napisał:

    Inna sprawa że teraz to będzie chciał zacząć zwiad od najbliższego domu w kierunku tego zajazdu.
    Chcę się wypytać Thiemo o jakieś szczegóły które mogłyby mu pomóc w przekonaniu miejscowych do siebie np. imiona właścicieli zajazdu itd

    • No to też już w tej turze i punkt wyżej.

    @Dekares napisał:

    Stefan zasugeruje też żeby jak spotkamy ludzi na rozpoznaniu to żeby zabrać ich do wieży. Z jednej strony dla ich własnego bezpieczeństwa (zakładam, że większość ludzi chowa się w domach ze strachu w związku z tym co się dzieje w mieście) z drugiej żeby mieć pewność że zaraz po naszym odejściu nie doniosą na nas komuś.

    • No to też już w tej turze.

    @Dekares napisał:

    Z zupełnie innej bajki to mam jeszcze takie pytanie. Jak duże drzewa nas otaczają w lesie? Pytam się bo jednak obraz lasu w Warhammerze ukształtował u mnie kultowy trailer do Mark od Chaos, tylko, że jeśli mamy do czynienia z tak ogromnymi drzewami na co dzień to chciałbym wiedzieć bo miałoby to dość istotne znaczenia dla tego co w świecie można zrobić a czego nie ;).

    • Takie jak to czasem wrzucałem na obrazki lasu przez jaki maszerujecie 🙂 Pi x oko europejski las ze strefy umiarkowanej.

    @Dekares napisał:

    3 Oczywiście zapomniałem się określić czy zabieram jakieś przedmioty z wozu przed bramą. Stefan chwyci z wozu linę( na spokojnie w wieży spojrzy ile ma metrów) i jeśli to możliwe to chwyci też tą siekierę do drewna.
    Obydwa przedmioty zostawi w wieży.

    • Oki, to zabiera linę.
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    Tura 50 - 2521.05.05; fst; południe

    Oki, no to mamy kolejną turę 🙂 I akcja się dzieje głównie w południowej bramie Wendorf.

    Termin na odpis powiedzmy do pt. 07.17.

    Stan HP

    Tobias 15/15 (s.zdrowy)
    Stefan 12/12 (s.zdrowy)
    Duivel 12/12 (s.zdrowy)

    Stan PD

    Stefan 10 PD za terminowy post

    Stefan 10 PD za scenę podejścia pod bramę

    Stefan 10 PD za sceny wewnątrz wież

    Stefan 5 PD za zarządzanie swoimi pomocnikami

    Stefan 10 PD za powiadomienie Kolesnikowa o sytuacji w wieży

    Duivel 10 PD za terminowy post

    Duivel 5 PD za koncówkę sceny rozmowy z Thiemo o Duchu Lasu

    Duivel 10 PD za przeszukianie obu wież

    Duivel 10 PD za reakcję na poczynania Stefana i spółki w wieżach

    Duivel 10 PD za końcową rozmowę z Thiemo

    Tobias 10 PD za terminowy post

    Tobias 5 PD za opis podejścia do bramy

    Tobias 5 PD za przemyślenia wewnętrzne

    Tobias 5 PD za inicjatywę w zwiedzaniu miasta

    Razem:

    Tobias 415 + 25 = 440 PD
    Stefan 15 + 45 = 60 PD (miniony po 85 PD)
    Duivel 600 + 45 = 600 PD

    Stan PZ

    Tobias 375 PZ
    Stefan 18 PZ
    Duivel 40 PZ

    Oki, to w tej turze minęło ok dwóch pacierzy. Tak aby przejść kawałek drogi od skraju miasta do brami i zwiedzić samą bramę.

    To aby uporządkować to co się dzieje w poście:

    • Stefan biegnie do Kolesnikowa

    • Duivel sprawdza obie wieże

    • Stefan wraca z Klesnikowem

    • Tobias rozmawia z dwoma myśliwymi na dole a Duivel z Thiemo na blankach

    • Kolesnikow robi zebranie na blankach i przydziela zadania

    • Stefan biegnie do Kolesnikowa aby powiedzieć mu ocb z bramą. A ten zgadza się aby zostawić 3 ludzi na skraju lasu. Po drodze część z myśliwych przeszukuje przewrócony wóz. Jeśli Stefan też go przeszukuje to może sobie wybrać jedną ze znalezionych rzeczy.

    • W międzyczasie, Duivel przeszkuje wieże. Zajduje księgę jaka okazuje się dziennikiem mytników. W nim na ostatnich stronach sama rutyna: kto przyjechał i ile zapłacił myta. Drugie znalezisko to klapa na dnie piwnicy. Ale jest zbyt ciemno aby się zorientować bez światła co tam jest.

    • Po powrocie Stefana z Kolesnikowem, jego ludzie zabierają się za plądrowanie wieży. Ale, że już została wcześniej splądrowana to niewiele znajdują.

    • Gdzieś w międzyczasie Duivel rozmawia z Thiemo na blankach. A z czasem przychodzi tam Kolesnikow i większość ekipy.

    • Na koniec Kolesnikow wyznacza czujki na zwiad. Ma mniej więcej trwać ok 1 h czyli tyle co przygtowanie kuraków na obiad. Na zwiad zostają wyznaczeni: Duivel i Thiemo; Stefan i Wieselowie, Tobias i Beth. W zamyśle to mają być 2-3 os patrole jakie sprawdzą chociaż najbliższą okolice bramy. (W wieży ma zostać Kolesnikow i 7 myśliwych).

    • Potem BG mają jeszcze okazję porozmawiać czy ze sobą czy z Kolesnikowem. Co do kierunków czy inych detali patroli to możecie sobie ustalić sami.


    • Co do Waszych pytań to sorasy ale przegapiłem je w zeszłym tygodniu. Ale chyba na większość udało mi się teraz odpowiedzieć w tej turze.

    @Dekares napisał:

    Chodzi mi Mistrzu o to czy psy są z nami teraz w bramie?

    • Tak.

    @Dekares napisał:

    • co do studni i źródła wody to źle się wyraziłem, jeśli nie ma studni to czy jest jakiś zapas wody np. w piwnic?
    • Tak, jest w każdej z wież, zapas 2 beczki wody i 1 wina do picia. Standardowe picie to rozcieńczania.

    @Dekares napisał:

    A Mistrzu czy Stefanowi udało się powiesić na tym drzewie co wlazł tą linę dla ułatwienia wspinaczki innym?( Jak dobrze pamiętam to któryś z myśliwych miał mieć linę).

    • Tak, udało mu się przywiązać linę do drzewa.

    @Dekares napisał:

    I czy drzewo zapewnia w miarę dobry ogląd okolicy skraju lasu? Bo myślę że jakby został tu posterunek to dobrze żeby choć jeden myśliwy siedział cały czas na drzewie zarówno dla obserwacji okolicy jak i ewentualnej komunikacji jakimiś znakami z naszą obsadą wieży.

    • Zapewnia taki sam wgląd jak miał Stefan. Czyli głównie na przedpole i mury miasta. Z wieży trudno jest dostrzec ubranego w maskujące barwy człeka na gałęzi. Większe szanse są, że ktoś na skraju lasu, dostrzeże jakieś znaki w stylu chorągwi czy ognisk na blankach. Jakieś zwykłe machanie rękami z tej odległości to będzie mało zauważalne.

    @Cioldan napisał:

    "od strony miasta słychać było jakieś odgłosy". Prosiłbym o doprecyzowanie: z jakiego kierunku (głąb miasta / bliżej / konkretna ulica) i jaki to rodzaj odgłosu - tłum, krzyki, coś co brzmi jak walka, zwykły gwar, coś jak zwierzę? Myślę, że takie coś na zwiadzie powinni byli rozpoznać, a byłoby to kluczowe.

    • Trudno powiedzieć. Odgłosy są gdzieś z głębi miasta. Są zniekształcone i wytłumione. Ogólnie coś w stylu tumultu.

    @Cioldan napisał:

    Widoczność z obecnej pozycji - BG stoją teraz po wewnętrznej stronie bramy, w tunelu/przy wieżach, byli też na wieży. Czy z tego miejsca (bez wchodzenia głębiej) widać już coś więcej niż ruch kur, np. skąd konkretnie ten dym? A może coś czuć, spalenizną, płonącymi włosami albo smażonym mięsem...

    • Dym jest za daleko aby czuć było spaleniznę. Prawdopodobnie wznosi się gdzieś w centrum miasta. Wedle Thiemo między ratuszem a świątynią Sigmara. Ratusz jest pi x oko na wprost bramy, świątynia jest trochę po lewej.

    @Cioldan napisał:

    Czy zakładamy, że umawiając ze sobą znak, umówili też jakiś znak jak już znikną z pola widzenia? Wystrzelenie strzały, ablo cokolwiek innego?

    • No jak się umówicie to możecie założyć, że macie takie sygnały.
    • Co do przeszukiwania wież to kulałem na to.

    @Cioldan napisał:

    Czy Kolesnikov wziął jakieś papiery świadczące o tym kim jesteśmy? Bo by się przydały myślę, bo Jego banda to chyba bardziej jak szabrownicy wygląda, a nie wyzwoliciele miasta ;).

    • Tak, na pierwszy rzut oka to ludzie Kolesnikowa, wyglądają i zachowują się jak banda leśnych zbirów. Ale taki rysopis ma większość imperialnych jednostek pomocniczych, milicji etc.
    • Kolesnikow ma papier, że jest na usługach markgrafa no ale to jeden papier na cały oddział.

    @Dekares napisał:

    Co do deklaracji to tak jak w poście Stefan rozkazuje swoim ludziom zamykać/barykadować wszystkie wejścia do wieży. na razie tak na szybko ale po tym będzie chciał to zrobić porządnie czyli tam gdzie to będzie możliwe pociągnąć linie mebli czy innych sprzętów od barykadowanych drzwi do przeciwległej ściany, wtedy ewentualnii szturmujący nie będa musieli odepchnąć tylko masy ustawionych przeszkód tylko będą napierać na konstrukcję samego budynku.

    • Ja nie wiem jak to tak dosłownie z tym barykadowaniem. Ale wieże mają po jednym wejściu na poziomie gruntu, od strony miasta. Potem są dopiero na trzeciej kondygnacji co wychodzą na blanki. Więc jak zabyrakdować drzwi na poziomie gruntu, to nie da się ich szybko otworzyć. Trzeba by te wszystkie graty z powrotem odstawiać aby otworzyć drzwi. Dlatego uznałem, że Wieselowie nie zdążyli tego zrobić przed przybyciem Kolesnikowa a później to już niezbyt mialo sens jak milicjanci plądrowali splądrowane wieże. Jeśli zabarykadwać te dolne drzwi to na gorę da się wejść już tylko drabiną jaka jest obok wieży.

    • Ogólnie co do tych zapasów, barykadowania drzwi, zbierania wody etc. to zabiera to roboczogodziny. I przez ten czas co Stefan biegał do Kolesnikowa i z powrotem, to było go zbyt mało aby dwójka pomocników dała radę to zrobić. Zdążyliby pozamykać wrota i drzwi w obu wieżach.


    • Chyba tyle ode mnie. Jak coś zapomniałe to dajcie znać ocb 🙂
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    Pipboy79P Pipboy79

    Tura 50 - 2521.05.05; fst; południe

    Miejsce: pd-zach Ostland; Las Cieni; okolice Wendorf; południowa brama
    Czas: 2521.05.05; Festag; południe
    Warunki: - ; na zewnątrz: dzień, pogodnie, umi.wiatr; chłodno (0)

    Zwiadowcy Kolesnikowa

    - No rzeczywiście. Splądrowane a żadnych ciał nie ma. - Sierżant Hochlandczyków mruknąl w zamyśleniu. Bez pośpiechu wyjął swoją prostą fajkę, zaczął ja nabijać bagiennym zielem jakby to pomagało mu zebrać myśli. Oparł się o blanki jaki przebiegał pomiędzy dwiema bramnymi wieżami. Więc jak podniósł głowę to miał niezlą perspektywę na Wendorf. Jak już nabił fajkę to odłożył ją na mur i tak samo flegmatycznie zaczal wyjmować pojemnik z żarem. To, że w wieżach były paleniska to wszyscy widzieli ale były zimne od dawna. Więc nie dało się uzyć ich żaru aby odpalić fajkę. Teraz ten kudłaty Hochlandczyk, jak już obszedł obie wieże, miał minę podobnie zdziwioną jak niedawno czata jaką wysłał do jej sprawdzenia. Widać też się tego nie spodziewał mimo, że już pod lasem Stefan jak przybiegł to mu zameldował co tam mniej więcej znaleźli.
    - Nikogo nie ma? Znaczy żywych? Czyli same trupy? - Coś takiego powiedział jak tylko Jaeger skończył mówić. Widocznie też mu się w głowie nie mieściło, że brama może stać rozwarta i pusta. Zapewne więc spodziewał się, że strażnicy zginęli w walce. Stefan musiał mu to dodatkowo wyjaśnić ale całkiem przekonał się dopiero teraz, jak sam miał okazję rozejrzeć się tutaj na własne oczy. Teraz musiał zapalić fajkę, jakby to pomagało mu się namyślić co robić dalej. Jeszcze pod lasem, przystał na sugestię Ostlandczyka aby zostawić paru ludzi dla reszty regimentu. Po namyśle się z tym zgodził. Zostawił Franca jaki do tej pory zwykle obstawiał flanki maszerującego oddziału i jeszcze dwóch innych myśliwych. Potem razem z większością swojej bandy, ruszył w stronę wież. Gdy Stefan wskazał na przewrócony wóz, leżący niedaleko bramy, czarnobrody machnął tylko ręką.
    - Chcesz to sprawdź. - Dając znać, że dotarcie do bramy interesuje go bardziej. Ze dwóch ludzi jednak i tak zainteresowało się czy nie ma tam nic ciekawego. To musiał być pojazd jakichś uchodźców bo wyglądało, że spakowano tu dobytek chłopskiej rodziny. Większość rzeczy nie rzucała się w oczy. Ale znaleźli zwój liny, odświętny kożuch w dobrym stanie, ikonę z wizerunkiem Talla ze znanej świątyni blisko kislevskiej granicy, kolorowe wstążki jakie myśliwi mieli nadzieję zdobyć przychylność niewiast, mocną siekierę do rąbania drewna i parę innych bibelotów.
    Hochlandczyków najbardziej ucieszyła kadź wiśniowej nalewki. I chociaż była na tyle ciężka i nieporęczna, to zdecydowali się ją zabrać. A wojskową tradycją było, że alkohol był nawet milszym gościem niż ladacznice. A najlepiej jak obydwa te elementy występowały naraz. Razem więc dźwigali tą zdobycz jaka od razu wywołała uśmiechy na twarzach ich pobratymców.
    Ich towarzysze, bez wahania sięgnęli po łuki i w parę chwil ustrzelili kilka kur. Zupełnie jakby to był jakiś festyn więc śmiechu było sporo. Chociaż może cieszyli się na myśl o kuraku jaki wkrótce zjedzą. Zbliżała się pora, że faktycznie już czas było pomyśleć aby po całym dniu na nogach, napełnić swoje brzuchy. A i tak musieli chwilę musieli poczekać zanim Wieslerowie zdołali otworzyć wewnętrzną bramę i już byli w środku. Hochlandczycy weszli do środka za swoim hersztem ale szybko dały o sobie znać ich bandyckie nawyki bo bez skrupułów zaczęli myszkować po wieżach w poszukiwaniu łupów. Tak samo, jak niedawno po dwóch wywróconych wozach na drodze czy spalonym zajeździe. Duivel mógł sobie w duchu pogratulować, że zdążył się tu rozejrzeć zanim przybyli. Więc nawet nie był za bardzo zdziwiony na ich psioczenie.
    - Co za złodziejska hołota! Wszystko rozkradli! Nic nam nie zostawili! - Co chwila któryś syczał ze złości, gdyż łup jaki znaleźli okazał się dość marny. Wcześniej zapewne urzędowali tu głównie strażnicy i mytnicy. Więc niezbyt majetni ludzie. To i wcześniej pewnie nie było tu zbyt wiele cennych rzeczy. A te co były, to zapewne zabrali je ci, co tu buszowali wcześniej. Któryś z myśliwych przytulił malowany kubek jaki mu się spodobał, inny znalazł jakieś niezbyt nowe buty ale uznał, że te co ma są i tak w lepszym stanie a kolejny antałek z winem. Co prawda zaczętym ale Hochlandczycy ucieszyli się tak samo, jak z tej bańki nalewki z przewróconego wozu.
    Oczywiście księga wyrzucona gdzieś na podłogę, niezbyt ich zainteresowała. Jak elf ją podniósł okazało się, że jest to dziennik mytników. Ostatnie wpisy były dość rutynowe. Wóz jednokonny 4 monety, dwukonny 8, 7 pieszych 2 monety. I tak dalej. Zapiski kończyły się w Konistag 3 Sigmarzeit. Czyli dwa dni temu. To było wtedy, gdy ich regiment przeprawiał się łodziami w Risted przez Wolf a ich szefowe pierwszy raz puściły przodem aby zbadali drogę na Speck. Ale żaden nie było w księdze żadnego wyjaśnienia co do braku dalszych zapisków albo splądrowania tego miejsca.
    Drugie znalezisko trafił w piwnicy. Sądząc po licznych śladach butów i rozbebeszonych regałach, tu też nieźle ktoś buszował. Ale może przegapił to, a może wtedy jeszcze pył nie zarysował regularnego kąta na podłodze. Jak elf tam podszedł i zaczął przesuwać dłońmi, trafił na klapę. Gdy ją otworzył ukazała się ciemność zbyt mocna nawet dla jego nocnych oczu. Musiał wrócić na górę i zdobyć jakieś światło. Znalazł pochodnię, ale żaru aby ją odpalić już nie. Paleniska były wygaszone i zimne. Zanim udało mu się rozpalić tą pochodnię to Stefan zdążył wrócić z Kolesnikowem i większością zwiadowców. A ci rzucili się do rabowania obu wież.
    Duivel nie znalazł żadnej wskazówki co tu się stało. Ślady jakie widział nie były jednoznaczne. Nie było ciał ani wyraźnych śladów krwi, co sugerowało, że walki, przynajmniej takiej ze śmiertelnym skutkiem, raczej tu nie było. Ale czy w ogóle nie było to nie mógł wykluczyć. Jak widział przewrócone krzesło to ktoś je mógł przewrócić w trakcie walki albo podczas plądrowania. Nie znalazł śladów wyłamywania drzwi a większość w obu wieżach była otwarta. Więc raczej nikt ich nie szturmował. A jeśli doszło do ich splądrowania to pewnie rabusie nie kłopotaliby się z zamykaniem drzwi. Nie znalazł też żadnej broni. Chociaż był składzik na jakieś włócznie czy halabardy. A te mniejsze może miecze czy topory. Teraz stały puste. W końcu elf wyszedł na blanki, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Po obu wieżach i tak buszowali już łucznicy z Hochlandu więc zrobiło się ciasno i nerwowo. Ale tu spotkał Thiemo jaki też wydawał się być przytłoczony tym wszystkim.
    - Tam? - Wendorfczyk nie był już pierwszej młodości więc mocno mrużył oczy aby dojrzeć co tam elfi kolega widzi. - A ty chyba masz lepsze oczy młody. - mruknął jakby jasna cera Duivela sprawiła, iż zapomniał, że rozmawia z kimś ze starej rasy. - Ale tam to centrum. Widzisz ten duży dach? Z czerwoną dachówką? Co tam, wystaje nad inne. No. To je nasz ratusz. Jest tam Markplatz. Co tydzień tam targ robimy. Dużo ludzi z okolicznych wiosek się zjeżdża. Ze Speck nawet. A tamtą wieżę widzisz? Bo ja niebardzo. Ale tam po lewej to chyba jest jakaś krecha. No to to je świątynia Sigmara Opiekuna. Bo kiedyś Sigmar jak zabił strasznego olbrzyma to usiadł tam i trzy dni odpoczywał. I dlatego nasze dziady postawili tam świątynie dla naszego kochanego Opiekuna. - Thiemo mówił ze swoim wschodnim akcentem, tak popularnym dla kresów Imperium. I rzeczywiście elf nie miał problemów dostrzec dach ratusza ani wieżę świątyni Sigmara. Ale bez detali bo widzieli to wszystko tuż ponad poziomem dachów większości kamienic i pod ostrym kątem. Dym widać było gdzieś tam z centrum. Całkiem niedaleko Markplatz. Właśnie od strony świątyni. To musiało płonąć coś większego niż zwykłe ognisko. Ale też raczej nie cała kamienica bo pewnie by było widać jakieś płomienie. A był tylko dym. Pożar mógł też już dogasać albo dopiero się zaczynać. Mogło się też palić coś co daje więcej dymu niż ognia.
    - Mój brat mieszka na Żelaznej. - Thiemo nagle odezwał się, wyrywając elfa z tych przemyśleń. - Eh, jak ci to wyjaśnić jak nie zna miasta… - Westchnął gdy uzmysłowił sobie, że teraz powinna nastąpić tradycyjna pantomima jak się gdzie idzie i skręca aby wyjaśić drogę nieznajomemu. - To tamotoj bliżej świątyni niż ratusza. - Machnął w końcu mniej więcej we właściwym kierunku. - Moją to już wojny i zarazy zabrała. Tylko średni syn i córka mi zostali. Ale on za ziemią poszedł do tej waszej górskiej marchii. Mówił, że to szansa, że zarobi bo wasz margraf dom każdemu obiecał i dekadę bez podatków i pańszczyzny. To poszedł tam mój Marko. I dlatego się do waszego pana się zaciągnąłem a nie do innego. Myślał ja, że może i jego spotkam. Ale widać nie. No i córka. Też średnia. Bo przeca te co zmarły za dziecka to nie liczę. Zawsze dobrzy bogowie zabierają tych dobrych do siebie na samym początku. A Sara dobrze, wyszła za mąż. Za kupca żelazem z Grunackeren. To i wyjechała tam razem z nim. Ale z raz do roku przyjeżdżajo do starego ojca. Miło jest wtedy. A teraz… Eh… Podobno tam już też te zaprzańce podeszły… - Stary milicjant wyłuszczył Duivelowi swoje rodzinne koneksje jakie miał w tym mieście i okolicy. Zasępił się nad tym, zwłaszcza jak dorosłego syna nie spotkał w regimencie a córka miała mieszkać w mieście jakie mogło już być oblężone przez armię najeźdźców. Zresztą docelowo od Ristedt, tam właśnie zmierzał regiment. A Speck czy Wendorf były tylko po drodze.
    - A pójść możemy do piekarni Alberta, o tam. Albo do zajazdu “Czerwonego koła” o tam. Ja tam wszystkich znam a oni mnie. - Thiemo otrząsnął się z przemyśleń i wskazał na dwa przeciwne kierunki gdzie można by zajść. Zajazd miał być w głębi tej głównej ulicy jaka biegła od bramy a piekarnia w prawo, przy tej co niegła wzdłuż muru. Właśnie gdzieś na ten moment zastał ich Kolesnikow jaki wyszedł na świeże powietrze aby zapalić fajkę i przemyśleć to wszystko.
    Przez jakiś czas wydawało się, że Tobias jest jakby na uboczu tego całego zamieszania wokół bramy. Widział jak Stefan myszkuje po obu wieżach a potem wydaje swoim pomocnikom polecenia. Jak ci zaczynają z mozołem zamykać wewnętrzną bramę a wydawało się, że zaraz po paru chwilach musieli ją otworzyć aby wpuścić do środka swego lidera oraz Hochlandczyków. Tu widać było, że dwie osoby to dają radę zamknąć lub tworzyć skrzydło ciężkiej bramy ale do zablokowania jej, używało się ciężkiej belki. A ta była wewnątrz wieży. Trzeba było ją po kawałku przesuwać przez całą bramę aż weszła w otwór w przeciwnej wieży. A jak otwierać to podobnie tylko w odwrotnej kolejności. Tu się przydawała ta trzecia czy czwarta osoba do przesuwania tej belki bo ci co zamykali bramę, musieliby biegać do środka aby się tym zająć.
    Co prawda rzucił propozycję zwiadu do Duivela i reszty ale elf chciał najpierw starannie przeszukać wieżę, Wieselowie zmagali się z blokowaniem wież a potem bramą a Thiemo chyba nie czuł się na siłach aby mu odpowiedzieć. A potem doszedł do nich Kolesnikow ze swoimi banitami i zrobił się jeszcze większy harmider. Ale w koncu dwoch z nich wyszło przed jedną z wież aby odsapnąć. Przez chwilę marudzili, że nie znaleźli nic ciekawego do zrabowania. W koncu jednak jeden z nich odpiął od pasa kubek, i zaczęli probować tej nalewki jaką koledzy przynieśli z wozu przed bramą. A widząc Tobiasa w pobliżu, nawet zachęcająco wyciągnęli prosty, drewniany kubek aby go poczęstować.
    - A widzieliście, że tu nikogo nie ma? Ani żywych ani nie żywych. - Zagaił jeden z nich jakby i jego dziwiła ta pustka w bramie. Kolega pokiwał głową na znak zgody.
    - Może za mało im płacili? Albo hrabia chciał ich na wojnę zaciągnąć a oni mieli lepsze pomysły? - Zaśmiał się kolega, upijając ze swojego kubka.
    - Może. Ale wiecie co ja myślę? - Ten pierwszy ściszył głos i pochylił się bliżej do obu towarzyszy. Kolega dał mu znać aby ciągnął dalej bo wydawał się być zaciekawiony. - Magia! Czarostwo jakie! - Sapnął jakby im zdradzał tajemnicę. Drugi z Hochlandczyków od razu na wszelki wypadek splunął przez ramię aby złe odegnać.
    - Nie gadaj! - Sapnął trochę zaniepokojony.
    - A tak. Czarostwo. I powiem więcej. To czarostwo od takich jak ten tam. - Drugi z myśliwych dyskretnie wskazał kciukiem na blanki. A tam widać było jak Duivel rozmawia z Thiemo. Obaj wpatrywali się w stronę miasta i zdawali się nie zwracać uwagi na Tobiasa i dwóch łuczników.
    - Myślisz, że to on? Ale jak? Przecież cały czas był z nami. - Ten z kubkiem zamrugał oczami ale widać było, że nie do końca pasowała mu wizja Duivela jako sprawcy zniknięcia strażników.
    - Głupiś! Nie mówię o nim. Tylko o takich jak on. Zwłaszcza ich kobiety. Przecież wszyscy mądrzy ludzie wiedzą, że to same wiedźmy. A co druga z tych długouchych to czarownica. - Sciszył głos jeszcze bardziej aby tylko oni dwaj go słyszeli. Ten w ciemniejszym kaftanie szybko spojrzał na Tobiasa jakby sprawdzał jego reakcję. Co prawda słyszało się, że elfy to bardzo mądra ale i butna rasa. Że i mężczyźni i kobiety uchodzili za pięknych tak bardzo, że podobno szpetne elfy się nie trafiały. Ale też uważano, że to sprawa czarów i uroków, zwłaszcza w co do elfek. Więc nic dziwnego, że towarzysz Tobiasa zawahał się czy to przyjąć na wiarę czy odrzucić.
    - No ale to jak… Jakaś elfka… Co? Zaczarowała ich? - Próbował poskładać w głowie to co sugerował kolega w jaśniejszym kaftanie.
    - A pewnie! Elfom to nie można ufać. Zwłaszcza elfkom. Ty widziałeś kiedyś aby któraś z naszych kobiet była tak gładka? I chuda. No młode to jeszcze są chude ale stare? A te przeklęte elfy nigdy się nie starzeją! - Wyrzucił z siebie ze złością na tą uprzywilejowaną, elfią rasę. A kolega w zadumie pokiwał głową. Widząc ten pierwszy sukces, ten w ciemniejszym kaftanie kontynuował. - Więc ja myślę, że to były czary. Elfickie czary. Jakiejś elficy. One umeją się maskować. Tak, że wyglądają jak piękne ale nasze kobiety. Przychodzi taka jakby nigdy nic. Wygląda jak nasza. Tam się uśmiechnie, tam oczami rzuci. A sami wiecie jakie one mają czy. I te na dole też! I już jesteś zaczarowany. A potem wyprowadza do lasu. I porywa. A tam już czekają wspólnicy takiej elfiej wiedźmy. I zjadają nieszczęśników! A taka wiedźma zawsze dostaje ich serce. - Szybko streścił im jak uważa, że był przebieg który doprowadził do zniknięcia strażników. Ten drugi aż otworzył oczy ze zdumienia.
    - No tak! Ci zwierzoludzie ze spalonego zajazdu! - Popatrzył żywo na kolegę i Tobiasa, czy oni też wpadli na takie powiązanie. Kolega mądrze pokiwał głową.
    - Teraz sami pomyślcie. Czy widzieliście ostatnio samotną, nieznajomą, piękną kobietę? - Ten pierwszy popatrzył na nich obu czy sobie coś takiego przypominają.
    - No w tym “Dzbanie” była ta ruda kelnerka. Nawet niezła. Ale ja wiem czy taka co bym stracił dla niej głowę… - Hochlandczyk zamyślił się ale patrzył na nich obu czy też mają takie wątpliwości czy Melinda mogła być elficką wiedźmą. Mogła wpadać w oko jako kelnerka ale do elfich panien to było jej daleko. Ale te wedle ich rozmówcy, ponoć umiały przyjmować wygląd ludzkich kobiet. Więc nie był pewien. Gdy Tobias odwrócił głowę aby spojrzeć gdzieś w dal i się zastanowić, dojrzał ruch. Coś właśnie śmignęło jak ptak, tuż przy ziemi. Może to ta jedna z kur spłoszonych przez Hochlandczyków? Zniknęło to coś za ścianą kamienicy więc nie mógł się temu bliżej przyjrzeć.
    - A ty Tobias? Myślisz, że to mogły być czary elfiej wiedźmy? - Głos Hochandczyka skierował jego uwagę z powrotem na rozmowę. Ten drugi nie mógł się zdecydować albo był ciekaw opinii Ostlandczyka. Zresztą wkrótce minął ich Stefan jaki wszedł do środka wieży.
    Jaeger odkrył, że zbyt krótko go nie było aby jego dwaj pomocnicy, zdążyli przeprowadzić jakieś inne prace niż zamknięcie wrót bramy. Pozamykali też drzwi w wieżach. Ale teraz i tak Hochlandczycy jacy zabrali się za rabunek i tak już obrabowanego miejsca, otwarli je ponownie. Obecnie wieże więc wróciły do stanu w jakim je zastali pół dzwonu temu. Właściwie to barykadowanie drzwi wejściowych okazało się dość uciążliwe. To były jedyne wejścia do wież, na poziomie gruntu. Więc jakby były z jakiegoś powodu zamknięte, to na zewnątrz trzeba było wychodzić przez najwyższe piętro a potem po drabinie na dół, aż do ziemi. Teraz co chwila ktoś przez nie przechodził. Wcześniej razem ze szpicą, tylko pobieżnie przeszli przez obie wieże. A teraz wszędzie buszowali chciwi myśliwi z zachodniej prowincji. Dopiero na blankach było spokojniej. Zastał tam Kolesnikowa, Duivela i Thiemo.
    - Południe minęło. - Herszt zadarł głowę jakby chciał się upewnić. - Ale do zmierzchu to jeszcze połowa dnia. A dnie teraz długie. - Raczej wszyscy to wiedzieli. Zanim się zacznie zmierzchać to pewnie jeszcze z sześć, siedem dzwonów będzie. Hochlandczyk chyba jednak myślał na głos jakby wreszcie zebrał myśli przy paleniu swojej fajki. - Nas jest z tuzin. - Pokiwał głową. I jak zostawił Franca i dwóch ludzi pod lasem to faktycznie było ich tutaj, niewiele ponad tuzin. - A wszyscy z bramy pójść nie możemy. Ktoś musi tu zostać. A jednak trzeba sprawdzić co tam w mieście się dzieje. Coś pusto tu jakoś. - Wymownie wskazał fajką na ulicę jaka wiodła od bramy w głąb miasta. I sąsiednie kamienice. - A nie wiadomo kiedy nasz regiment tu dotrze. Może za pół pacierza. A może o zmierzchu. - Cmoknął z niezadowolenia nad tą niewiadomą. Tego akurat nikt z nich nie mógł oszacować. Possał chwilę fajkę i znów popatrzył na panoramę wendorfskich dachów. Dym jaki wcześniej Duivel oglądał z Thiemo, dalej się tam wznosił. I właściwie to jakiś ruch zdarzało im się zauważyć. A to w oddali ktoś przechodził ulicą. A to w oknie mignęła jakaś sylwetka. Słychać było jakieś odgłosy ze strony miasta. Może jakiś tumult? I trudno było go namierzyć ale gdzieś z głębi. Tu na obrzeżach było dość spokojnie. Jeśli jacyś mieszkańcy tu byli, to pochowali się w swoich domach. Stopniowo kolejni łucznicy wychdzili na blanki, zrażeni i zawiedzeni ubogim łupem jaki znaleźli w wieżach. Także i dwaj rozmówcy Tobiasa, klepnęli go w ramię widząc, że tam się robi jakieś zbiegowisko. To też poszli aby sprawdzić co tam się dzieje. W końcu większość grupy znalazła się właśnie tam.
    - Na głodnego nie ma co wojować. Weźcie chłopcy przygotujcie te kuraki. - Kolesnikow wydał polecenie jakie od razu ucieszyło jego ludzi. Ten czy tamten co zdołali ustrzelić bezpańskie kury, teraz złapali za nie i zaczęli potrząsać. Rzeczywiście brzuchy zaczynały już dawać o sobe znać. Ale aby rozpalić ogień, skubać i wypatroszyć te ptaki to musiało zejść parę pacierzy. Część łowców od razu zniknęła w wieży aby się zająć przygotowywaniem posiłku.
    - A wy rozejrzyjcie się po okolicy. Nie daleko, abyście zdążyli na te kuraki. Złapcie jakiegoś języka co tu się do kroćset dzieje. Duivel widzę, że się dogadujesz z Thiemo. To idźcie razem. Ty Stefan swoich dwóch ludzi masz. A ty Tobias… - Czarnowłosy zaczął im przydzielać zadania tak aby chociaż połowa jego skromnych sił, pozostała przy bramie. Zawahał się przy Tobiasie który akurat przy nikim nie stał. Stefan przeszukał swoich ludzi przy blankach po czym znalazł mu parę. - Ty pójdziesz z Beth. Ona jest z miasta i sobie w nich radzi. - Wskazał na jedyną kobietę w ich bandzie leśnych banitów. Dziewczyna przewróciła oczami słysząc, że została ochotniczką do tego niepewnego zadania ale podeszła do Tobiasa i pacnęła go w ramię na zachętę. Siódemka zwiadowców zebrała się obok herszta. - Jak kogoś spotkacie to wypytajcie się co tu jest grane. Ale miejcie oczy i rozumy szeroko otwarte. Słyszeliście co mówiły szefowe i ci w zajeździe. Jak nic niezwykłego nie traficie to też wracajcie. Po obiedzie się pomyśli aby pójść gdzieś dalej w miasto. A kto wie? Może nawet nasz regiment do tego momentu tu dotrze? - Uśmiechnął się na koniec, jakby chciał zakończyć nutką optymizmu. Ale dało się wyczuć, że jako człowiek lasu, w obcym mieście czuje się nieswojo. Zwłaszcza jak wyglądało to dość niestandardowo, że nie bardzo wiedzieli czego się tu spodziewać. Całkiem inaczej niż wcześniej w Breder, Lenkster czy Ristedt. I chyba liczył, że jak dojdzie to ich regiment to i siły będą mieli większe i już nie będzie musiał podejmować tak ciężkich decyzji. Na razie to chciał aby czata podzieliła się na dwu-trzyosobowe patrole i zbadała najbliższą okolicę bramy. Pozostałych kilku ostatnich myśliwych jakich miał do dyspozycji, zaczął rozdzielać między blanki a dół wieży. Co i tak oznaczało, że każdy z nich musiał czuwać samotnie.

    Rozgrywka import

  • Kultyści - Lato 2519 - komenty
    Pipboy79P Pipboy79

    @Wszyscy

    • Oki to z racji na upały i przebieg scen w doc to przedłużam termin do następnego pt. Czyli do 07.17 🙂
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    @Dekares napisał:

    Czołem!
    Dzięki za nowy post!

    • Szpoko 🙂

    @Dekares napisał:

    • Czy nasze psy są z nami( mój Azur i suka Wiselów)? Bo sam w sumie o nich zapomniałem wspomnieć czy ich zabieramy czy nie ale ogólnie to nie widzę powodu żeby nie było ich z nami
    • No psy brały udział w przeszukiwaniu trupów zwierzoludzi więc raczej są z wami.

    @Dekares napisał:

    • Czy widzimy ślady walk w bramie czy wieżach?
    • Tak na pierwszy rzut oka to wieże są splądrowane. A czy wcześniej była tam walka to trudno na pierwszy rzut oka ocenić. Nie ma żadnych ciał ani wyraźnych rozbryzgów krwi czy czegoś takiego.

    @Dekares napisał:

    czy sprawdziliśmy wszystkie poziomy bramy i wież czy tylko parter
    ( nie wiem, ale zakładam że mogą być też jakieś poziomy podziemne np. magazyn czy loch? Ale szczególnie chodzi mi o pozostałe poziomy wzwyż. Najbardziej chodzi mi o to jak wygłądają przejścia na mury miejskie (zakładam ,że z każdej strony będą to stosunkowo małe wzmocnione drzwi zamykane od wewnątrz z możliwością ostrzału zarówno przez nie same jaki i pewnie otwory strzelnicze po bokach w murach wieży), czy na mury miejskie prowadzą prowadzą jakieś oddzielne schody obok wieży czy wejśc na nie można tylko od wewnątrz wieży bądź nadejść po nich z kierunku innych wież bram?

    • Założyłem, że BG przeszli pobieżnie przez wszystkie poziomy obu wież.
    • Wieże mają piwnice.
    • Na drugim piętrze są przejścia na blanki.
    • W murach wież, są strzelnice pozwalające także strzelać po blankach.
    • Obok wieży są drewniane schody prowadzące na blanki.

    @Dekares napisał:

    • czy brama ma jakąś studnie albo inne źródło wody
    • Nie.

    @Dekares napisał:

    • zakładam, że widzimy też w jakiejś odległosci inne wieże? Czy coś na nich zwraca naszą uwagę, zdradza że są obsadzone?
    • Tak, widać kilka innych wież po obu stronach bramy. Nie widać na nich nikogo.

    @Dekares napisał:

    • czym dysponuje wieża w kwestii systemów obronnych? Zakładam, że mamy bramę od strony zewnętrznej, jakąś kratę do opuszczenia za nią wraz z mechanizmem do upuszczania i wznoszenia jej. Zakładał bym też ewentualną drugą bramę za kratą w celu utrudnienia wydostania się z miasta oraz ataku z tego kierunku. Po za tym zakładam że mamy sporo otworów strzelniczych wewnątrz murów zarówno do ostrzeliwania przedpola dookoło jak i samego przejścia przez bramę. Na samym szczycie zakładam że są blanki za których można strzelać itd. . Poza tym nie można zapomnieć o ikonicznym polewaniem najeźców gorącym olejem tudzież po prostu wodą, dlatego rozejrzał bym się zarówno za jakimiś kotłami do podgrzewania, opałem jak i otworami do polewania. Zrozumiałem że chyba nie ma żadnej fosy i mostu zwodzonego? Inne rzeczy o których nie pomyślalem
    • Wokół muru jest fosa.
    • W bramie jest brama wewnętrza i zewnętrzna i krata między nimi. Wszystkie trzy są obecnie otwarte.
    • Na suficie są otwory aby coś lać/rzucać na tunel pod bramą.
    • Na górnym piętrze są strzelnice aby strzelać na zewnątrz lub do wewnątrz.

    @Dekares napisał:

    • Rozumiem, że nie widzimy broni ale czy nie ma też jakiś ilości zmagazynowanych kamieni czy innych pociskówdo rzucania w ewentualnych najeźców z blanek?
    • Trochę jest. Ale niezbyt wiele. Większe zapasy to się zbiera jak się miasto/twierdza szykuje do oblężenia.

    @Dekares napisał:

    • jakież to odgłosy zaczynamy słyszeć po wejściu za mury miasta z jego wnętrza? Co widzimy?
      /Rozumiem że opisu w poście, że z poziomu ulicy do każdej z wież jest oddzielne wejście ale zakładam że już na wyższych poziomach jest mizliwość przemieszczania się między nimi?
    • Jw, czyli założyłem, że pobieżnie przeszliście wieże z góry na dół więc taki dałem opis w poście.
    • W górnego poziomu można wyjść na blanki. Blankami można dotrzeć do sąsiednich wież. Można też iść od wewnątrz ulicą do sąsiedniej wieży i tam spróbować wejść przez drzwi.

    @Dekares napisał:

    Przepraszam za pisanie takiej litanii (jeszcze trochę bym podisał np. kwestię czy nie widzimy np. jakiś zapisków do przewertowania w poszukiwaniu wskazówek co się dzieje w mieście albo czy na bramie są jakieś sztandary które rozpoznajemy, nie wspominając o konieczności upewnienia się czy nie ma jakiś ukrytych wejść do wieży/ pomieszczeń)
    ale traktuje ją jako listę rzeczy do sprawdzenia w najbliższym czasie.

    • Na wieży są biało-czarne barwy z motywem głowy byka. Czyli powszechny ostlandzki zestaw. A co do reszty to już aktywne działania BG by musiały być.

    @Dekares napisał:

    Dla Stefana w pierwszej kolejności liczy się żeby zabezpieczyć wejście do miasta do czasu aż sierżant do nas dołączy z resztą oddziału, a po tym do czasu przybycia regimentu.

    • No to już działania BG w tej turze.

    @Dekares napisał:

    Dlatego w będzie chciał pozamykać wszelkie zaobserwowane wejścia do wież/bramy (w dalszej perspektywie zabarykadować wszystkie po za jednym, a dla tego jednego mieć przygotowane rzeczy do barykadowania).

    • Fizycznie w te kilka osób co macie, zamkniecie bram i brony, bez presji czasu, to jest możliwe. Ale to już działanie BG w tej turze.

    @Dekares napisał:

    Po tym jest pierwszy dylemat dla mnie, bo uważam że trzebaby zacząć sygnalizować żeby resztą oddziału do nas dołaczyła. Tylko,że właśnie uświadomiłem sobie że najlepiej byłoby zostawić tam na skraju lasu kilku ludzi żeby jak co zatrzymali nasz regiment i ich wprowadzili w to co się do tej chwili dowiedzieliśmy i że trzymamy bramę. Bo i jak by nas np. jakiś kontratak otoczył w wieży to mogliby sprowadzić posiłki albo iderzyć na tyłu oblegających. Dlatego myślę żeby po wstępnym zabezpieczeniu wieży pobiec co sił w nogach do Sierżanta żeby zdać mu raport i zasugerować zostawienie tego posterunku.

    • To też już działania BG w tej turze.

    @Dekares napisał:

    • Co do dalszej gry to myślę, że oddział myśliwich(chyba ośmiu by ich było plus sierżant i jeden pies mysliwych) minus ten posterunek(trzech myśliwych plus pies jednego z myśliwych) trzymaliby wieże do czasu przybycia posiłków od regimentu. W międzyczasie nasza obecna grupa(BG+henchmeni i psy+Thiemo) by zaczęli zwiad miasta najpierw bezpośredniej okolicy bramy w celu wyjaśnienia co się dokładnie dzieje w mieście.
      Na tą chwilę to tyle.
    • To też już działania BG w tej turze.
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    Tura 49 - 2521.05.05; fst; południe

    Oki, no to mamy kolejną turę 🙂 Witamy w Wendrof 🙂

    Termin na odpis powiedzmy do pt. 07.10.

    Stan HP

    Tobias 15/15 (s.zdrowy)
    Stefan 12/12 (s.zdrowy)
    Duivel 12/12 (s.zdrowy)

    Stan PD

    Stefan 10 PD za terminowy post

    Stefan 10 PD za inicjatywę w planowaniu

    Stefan 10 PD za pomysł zabrania Thiemo na rekonesans

    Duivel 10 PD za terminowy post

    Duivel 10 PD za rozmowę z Thiemo o Leśnym Duchu

    Duivel 10 PD za inicjatywę w planowaniu

    Tobias 10 PD za terminowy post

    Tobias 10 PD za przemyślenia wewnętrzne

    Razem:

    Tobias 395 + 20 = 415 PD
    Stefan 85 + 30 = 115 PD (miniony po 70 PD)
    Duivel 570 + 30 = 600 PD

    Stan PZ

    Tobias 375 PZ
    Stefan 18 PZ
    Duivel 40 PZ

    Oki, to w tej turze minęło ok pacierza. Tak aby przejść kawałek ze skraju lasu do bramy miasta.

    Łącznie poszło 6 osób: Stefan, Duivel, Tobias, Weaselowie i Thiemo.

    Przejście do bramy poszło bez większych przygód. BG dotarli do bramy. Jest otwarta a wieże są splądrowane i bez żywego ducha. Opisałem to co widać tak po sprawdzeniu na szybko ocb.

    No i pytanie co dalej robią BG no to już na tą turę 🙂


    • I chyba tyle na moją turę. Jak coś jest do wyklarowania to dajcie znać 🙂
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    Pipboy79P Pipboy79

    Tura 49 - 2521.05.05; fst; południe

    Miejsce: pd-zach Ostland; Las Cieni; okolice Wendorf; południowa brama
    Czas: 2521.05.05; Festag; południe
    Warunki: - ; na zewnątrz: dzień, pogodnie, umi.wiatr; chłodno (0)

    Zwiadowcy Kolesnikowa

    Kolesnikow machnął ręką, na zachętę, że daje zgdę aby jego imiennik wszedł na drzewo. I poczekał na dole, co przyjdzie z tych oględzin. Wejście na drzewo, niewiele Stefanowi wyjaśniło sytuację. Z większej wysokości mniej więcej zrównał się z blankami murów i zwieńczeniem wieży bramnej. Widział trochę więcej górnych pięter i dachów kamienic. Widział, że ten dym to jest gdzieś w głębi miasta a nie tuż za murami. I to tyle. Herszt Hochlandczyków wysłuchał jego propozycji samotnego zwiadu ale pokręcił głową.
    - Idźcie razem. Mniejsza szansa, że was wszystkich złapią albo wystrzelają. Większa, że któremuś uda się dać dyla i powiedzieć co się stało. - Herszt wolał podtrzymać swoją decyzję, o wysłaniu kilku osób. Po chwili wahania, zgodził się aby Thiemo do nich dołączył. Chociaż widać było, że niechętnie rozstaje się z takim przewodnikiem po mieście u jakiego bram stali. Stefanowi, tak jak i pozostałym zwiadowcom, wyznaczonym do zbadania bramy, zostało przygotować się do tego zadania. Duivel miał już okazję, jeszcze w lesie porozmawiać z tubylcem o Duchu Lasu.
    - A tak, Duch Lasu. Tak, tak. To tak jak ta dziewka mowiła. Stare baby gadajo, że jak ktoś zelży las. Lasu, zwierząt, leśnych duchów nie szanuje. To las się gniewa i wysyła swojego mściciela. I wtedy nie ma żartów. Potrafi nawet szlachcica na polowaniu zarżnąć. Psy się go boją i nie chcą go tropić. Albo czasem nawet służą jemu a nie swemu panu. Tak stare baby mówią. Ale jak kto niewinny i las szanuje to nie ma się czego obawiać. Jak lasu nie wypala, nie rąbie więcej niż musi, zwierząt bez potrzeby nie trzebi, plugawym bogom czci nie oddaje. To nie ma się czego obawiać. Podobno małych dzieci nie rusza. Wiadomo, bo to niewinne dziatki. Ale niektórzy mówią, że na odwrót. Ze je porywa. Jak jakie dziatek zniknie w lesie i go nie można znaleźć ani żywego, ani niezywego, to mówią, że Duch Lasu go zabrał. I magią szlaki przykrył aby nie dało się go odnaleźć. To nie dziwota, że pozarzynał te bestie z lasu. Przeca to plugastwo na dwóch nogach. Aż strach pomyśleć, że szlachta i inne czarowniki z nimi paktujo. Ale Duch Lasu ich dopadł i zarżnął. Bo jak nie on to kto? - Thiemo nawet chętnie się rozgadał o miejscowej legendzie. I chociaż tak samo jak elf, nawet ciał tych zabitych zwierzoludzi nie widział, to wydawał się być mocno przekonany, że to robota Leśnego Ducha. Ale też jakoś nie zdradzał chęci aby się zanurzyć w trzewia mrocznego lasu. Później mało było rozmów aż wyszli wreszcie na skraj lasu i ujrzeli miasto do jakiego zmierzali przez od opuszczenia Risted.
    - A to ty elfie ile myślisz oglądać tą bramę? - Kolesnikow trochę się zdziwił a trochę rozbawił, słysząc jedną z ostatnich uwag Duivela. Hochlandczyk chyba nie oczekiwał, żeby ten spacer do bramy, zajął im aż tyle czasu aby dało się tutaj, przygotować posiłek.

    Wreszcie wyznaczona szóstka wyszła z cieniu lasu. I drogą ruszyła w kierunku bramy. Krok, za krokiem, zbliżali się do niej. A tam wciąż nie widać było żadnego ruchu. Ani w bramie, ani na murach. Trafili jednak na ślady pewnego chaosu. Przewrócony, jednoosiowy wóz. Ale bez żadnego wierzchowca. Na drodze albo obok, jakieś porzucone lub zgubione przedmioty. Część traw i młodych zbóż jakie mijali, były spalone. Tworzyły plamy spalonej czerni tuż przy ziemi i niskiej roślinności, tam gdzie się zachowały. Jak na pobliże miasta to było podejrzanie cicho. Z każdym krokiem byli bliżej murów i wieży. Imaginacja podpowiadała, że są jak na widelcu. I wystarczy jeden ukryty kusznik co ich właśnie obserwuje z okna wieży czy przez strzelnicę, aby posłać im bełta. Lub chociaż zaalarmować pozostałych. A jednak szli i szli, i nic się nie działo.
    - Kuraki spokojne. - Thiemo odezwał się cicho a i tak wydawalo się to dziwne głośne. Zbliżyli się już w pobliże bramy i widzieli jak kury chodzą i dziobią ziemię. Wydawało się, że dopiero ich przybycie zakłóciło im rytm dziobania. Odbiegały gdacząc gdy się zbliżyli za bardzo. Wreszcie dotarli do samej bramy. Wciąż wyglądała na opuszczoną. Od zewnątrz nie było żadnych wejść dlatego trzeba było przejść krótkim tunelem pod nią, aby wyjść po wewnętrznej stronie. Znaleźli się w Wendorf.

    text alternatywny

    link: https://i.imgur.com/rVYTFze.jpeg

    Obie wieże bramne okazały się puste. Wewnątrz nich panował nieporządek, jakby ktoś splądrował to miejsce. Jeśli była tu wcześniej jakaś broń, to musiała zostać zrabowana. Thiemo sam był zdziwiony i na głos co chwila powtarzał “Co tu się stało?”. - Tu powinnn być strażnicy. Tu na dole byli mytnicy. Sprawdzali czy kto jakiego przemytu nie czyni. A na górze byli ci co po blankach chodzili. - Wyjaśnił nie swoim głosem. Zresztą można się było domyśleć, że brama normalnie była obstawiona przez straże. Wydawało się, że to wszystko wydarzyło się gwałtownie i względnie niedawno. Wczoraj, przedwczoraj albo podobnie. Ale jednak ktoś musiał być w tym mieście. Bo teraz jak byli bliżej i nie oddzielały ich mury to od strony miasta słychać było jakieś odgłosy.

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    @Dekares napisał:

    Co do tego czym się zajmują w mieście to chodzi mi o to czy jest w stanie wymienić jakiś zakład do którego moglibyśmy udawać że wieźliśmy jakiś ładunek (np. powiedzmy miejscowego kowala/płatnerza któremu wymyślona karawana miałaby przywieźć np. metale itp.). Oczywiście najlepiej byłoby coś wymyślić mglistego żeby od razu nie byli w stanie stwierdzić że bredzimy(np. że Stefan powie że wieźliśmy szlachetne kamienie dla sławnego jubilera Eustachego, tylko, że wszyscy wiedzą, że żadnego takiego zakładu w Wendorf nie ma).
    Wiem że wszystko zależy od testu ostatecznie ale zakładam, że odpowiednie przygotowanie się do tego testu będzie bardzo istotne dla modyfikatorów tego testu.

    Cdn

    • No to możecie coś zaimprowizować. Thiemo poda jakieś warsztaty, sklepy czy karczmy do jakich coś można wieźć.
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    Pipboy79P Pipboy79

    @Dekares napisał:

    Czym tam ludzie się w mieście zajmują głównie, jakim rzemiosłem? Chodzi mi o to z czym/ po co mogłaby iść jakaś teoretyczna karawana kupiecka do jego rodzimego miasta. Bo za zastanawiam się czy nie spróbować podejść do bramy jako ocalały ze zmasakrowanej w lesie kupieckiej karawany.

    • To małe miasto, więc ma po trochu wszystkiego i są tam różne branże do jakich można by jechać. Jakieś wciskanie kitu to odpowiednie testy OGŁ + Przekonywanie i podobne.

    @Dekares napisał:

    Czy taki brak widocznych strażników i ruchu wokół miasta/bramy to coś normalnego?

    • Thiemo uważa, że powinni być na wieży. Ale może siedzą na ziemi albo w posterunku wewnątrz wieży. Wtedy z zewnątrz by ich nie było widać.

    @Dekares napisał:

    3.Czy zna kogoś w miejskiej straży(ewentualnie innej miejskiej organizacji albo jego rodzinie) na kogo moglibyśmy się powołać, że jesteśmy swoi, w trakcie rozmowy przy bramie

    • No zobaczymy: https://orokos.com/roll/1076822 66 > Thiemo nie zna nikogo w straży.

    @Dekares napisał:

    Czy jest w stanie wytłumaczyć ten unoszący się dym czymś normalnym w funkcjonowaniu miasta? Na przykład jakimś zakładem powiedzmy kowalskim w którym palą cały dzień w piecach i się kopci. I czy na to mu to wygląda?

    • Thiemo uważa, że ten dym nie jest normalny i nie powinno go być.

    @Dekares napisał:

    5 Ile bram ma miasto? Czy przychodzi mu do głowy jakiś inny alternatywny sposób wejścia do miasta np. jakiś odpływ kanałów

    • Bramy są dwie, północna i południowa (ta przy której teraz jesteście).

    • A znajomość innego wejścia: https://orokos.com/roll/1076823 86 > Thiemo nie zna innego wejścia.

    @Dekares napisał:

    kto rządzi miastem? Ilu jest(mniej więcej) żołnierzy/strażniców miejskich. Zarówno tych stałego profesjonalnego garnizonu jak i powoływanych do obrony milicji w stylu oddziałów poszczególnych gildii itp.

    • Rządzi rada miejsca, podlegająca lokalnemu hrabiemu. Normalnie w mieście jest ok dwóch, trzech setek zbrojnych. Z czego ok 1/4 regularnych profesjonalistów a reszta to różnego rodzaju lokalne straże i milicje (obsada murów i mobilizowani w razie wojny). Thiemo nie wie ilu z nich w tej chwili jest w mieście, bo mogli zostać wysłani gdzie indziej.

    @Dekares napisał:

    Jak duże jest samo miasto? Ilu ma mieszkańców? zakładam że jest jeszcze jakaś wewnętrzna forteca?

    • Thiemo powie, że miasto wielkie nie jest ale ludzie poczciwi. Miasto ma ok 2-5 tys mieszkańców. To tak raczej metagrowo mówię dla Waszej orientacji jako Graczy.

    • Wewnątrz nie ma zamku ani fortecy. Za małe miasto na to jest.

    @Dekares napisał:

    Wszyscy mieszkańcy mieszkają za murami miejskimi czy jest jakieś np. podgrodzie do którego moglibyśmy się podkraść żeby porozmawiać z miejscowymi przed podchodzeniem do bramy?

    • Nie ma podgrodzia. Kamienice są za murami.

    • Czy jest ktoś do pogadania: https://orokos.com/roll/1076825 74 > Nikt taki nie przychodzi Thiemo do głowy.

    @Dekares napisał:

    Stefan chciałby skoro mamy chwilę czasu, zrobić rekonesans naszej najbliższej okolicy(posłać w prawo i lewo tak po trzech ludzi żeby przeczesali okolicę czy nie jesteśmy otaczani z boków).

    • Ok, to po przerwie na fajkę, Kolesnikow wyśle czujki na boki. Ale nikogo nie będzie widać.

    @Dekares napisał:

    Chciałby też się dokładnie przyjrzeć miejskim murom czy rzeczywiście nikogo na nich nie ma, czy może uda się wypatrzeć jakiś strażników. Jest gotowy w tym celu(chyba że ktoś inny z BG by chciał to zrobić bo ma np. lepszą spostrzegawczość niż Stefana um. Spostrzegawczość+10 z int na 45)wdrapać się na wysokie drzewo w celu widzenia z innej perspektywy, stara się też nasłuchiwać czy z miasta dochodzą jakieś odgłosy zarówno świadczące o normalnym funkcjonowaniu jak i o ewentualnej trwającej walce(staram się wykorzystać zd. czuły słuch).

    • Z jakiej odległości? Bo jak ze skraju lasu to mniej więcej to co w moim opisie. A jak idziecie gdzieś indziej to dajcie znać ocb. Samo wejście na drzewo na skraju lasu to wiele nie zmienia. Więc tutaj to jakieś konkrety podaj/cie co robią BG.

    @Dekares napisał:

    We wszystkich tych rzeczach chce zachowywać daleko posuniętą ostrożność żeby nie zostali wypatrzeni z miasta. A do ewentualnej wspinaczki zrzuca z siebie wszystko po za nożem i może łukiem na plecach, chyba że ten miałby przeszkadzać to też zostawia. Jeśli ktoś w oddziale ma linę to też pożyczy.

    • Ktoś tam chyba miał linę u zwiadowców, to może pożyczyć. Co do zmiany ekwipuku to w którym momencie? Na skraju lasu i już podchodzi bez niego, czy dopiero bezpośrednio pod murami. Tam jest 200-500 m raczej otwartego terenu do murów. W środku dnia z dobrą widocznością.

    @Dekares napisał:

    Nie chce decydować za innych BG ale Stefan wstępnie byłby gotowy podejść do bramy samemu albo z naszym miejscowym przewodnikiem żeby nie narażać większej liczby osób jeśli okaże się że to jakaś zasadzka.

    • No ok. Ale to jest deklarka czy burza mózgów?

    @Miras napisał:

    Brama jest duża, przyda się więcej par oczu - Tobias pójdzie razem ze Stefanem aby się ubezpieczali wzajemnie. Ze strzałą na cięciwie, gotowy do strzału.

    • Ok, dzięki za deklarkę. To czekam na decyzję pozostałych BG 🙂
    Komentarze
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa