Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Rozgrywka
  3. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
134 Posty 7 Uczestników 940 Wyświetlenia 2 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • GreKG Online
    GreKG Online
    GreK
    napisał ostatnio edytowany przez
    #74

    Łącznik pomiędzy Capitolą i Salinas Street, wczesny wieczór 14.07.77

    To nie była bezmyślna agresja. Switch zauważał w tym jakąś ideę, zamysł, którego nie do końca rozumiał. Być może spotkali się w tym zaułku przypadkiem. Być może nieszczęsni sutenerzy powiedzieli jedno słowo za dużo. Słowo, które trzem białym zjebom się nie spodobało. Lub właśnie nie wypowiedzieli słowa klucza. Jednocześnie był prawie pewien, że stanęli w obronie dziwek, co wcale nie robiło im forów u Tigersów, po tym jak z zimną krwią zamordowali dwóch z nich.

    Switch uniósł dłonie powoli, szeroko, jakby chciał pokazać ulicy, że nie ma w nich nic oprócz strachu i złych przeczuć.

    - Nie znam ich. Nie znam was - powiedział tonem tak spokojnym, jak tylko potrafił. Jednocześnie krótkim mrugnięciem odpalił Kiroshi, rejestrując scenę. - Przechodziłem. Już sobie idę.

    Zawahał się ułamek sekundy i dodał, żeby nie zostawić pytania bez odpowiedzi:

    - A moje grzeszne żądze zostają między mną a moją babą. Nigdy za nie nie płacilem.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • KetharianK Online
      KetharianK Online
      Ketharian
      Obsługa Moderator
      napisał ostatnio edytowany przez
      #75

      BRAZIL

      Wspólne mieszkanie w H10, wczesny wieczór 14.07.77

      Programy Artemidy pracowały z maksymalną wydajnością, realizując całą serię poleceń według ustalonego wcześniej klucza. Zatopiona w niezwykłym świecie Sieci kontrolowała ich postępy za pośrednictwem koprocesora, sama podążając poprzez internetową infrastrukturę aglomeracji w poszukiwaniu śladów Shivy Lacroix. Miała rację, że coś słyszała o tej dziewczynie. Shiva przewinęła się przez należący do Yoko Tsuro klub „Edge-Net” w Kabuki, chociaż nigdy nie miały ze sobą bezpośredniej styczności. Uchodziła za utalentowaną, ale skrytą, skupioną na pisaniu softu służącego do dyskretnego pozyskiwania informacji. Jej oprogramowanie ofensywne regularnie zbierało w Obskórniaku status świniobicia, w przeciwieństwie do zauważalnie skutecznych w działaniu wormów Shivy.

      W cyfrowym odbiciu rzeczywistego Night City była jednym z dziesiątków tysięcy płomyków ludzkiego intelektu, anonimowych i niezauważanych na co dzień.

      Być może to dlatego Switch tak się nią interesował. Raze był człowiekiem wszechstronnie zaangażowanym w fikserski fach, ale najwięcej uwagi poświęcał dyskretnemu obrotowi cennymi informacjami i Brazil nie byłaby zdziwiona, gdyby z tego powodu chciał wejść w jakiś deal z Shivą.

      W wirtualnym konstrukcie BBS-u manifestowały się tuziny sieciarskich awatarów i ich botów, przybierające najprzeróżniejsze formy graficzne, ukrytych pod rozpoznawalnymi nickami albo generycznymi jednorazowymi nazwami mającymi im zapewnić jakiś stopień anonimowości, wchodzących w otwarte lub niejawne interakcje pomiędzy sobą lub z interfejsem BBS-u.

      Obskórniak nie mógł się poszczycić etykietką ekskluzywnej miejscówki i rzadko w nim bywali netrunnerzy z wyższej ligi, ale Brazil lubiła czasami zagłębić się w ten przaśny klimat niskobudżetowego BBS-a pełnego ludzi, którzy najczęściej nie mieli jeszcze wypracowanej reputacji, ale już byli głęboko przekonani o swojej wyjątkowości w Sieci.

      Murzyn zreplikował się w ułamku sekundy, jego lekko różniące się między sobą graficznie klony zaczęły wyłapywać upublicznione konwersatory innych userów zadając im uprzejme pytania o Shivę Lacroix. Odpowiedzi tych użytkowników, którzy byli łaskawi odpowiedzieć spływały do umysłu Artemidy w czasie rzeczywistym - Yacatetutli splatał je w doskonale czytelny ciąg informacji absorbowanych bezpośrednio przez mózg netrunnerki. Nie, nikt nie miał z nią kontaktu od trzech dni; nie umawiała się z nikim na wspólną akcję: takie zniknięcia to u niej normalka; a kogo to obchodzi, to jakieś jej sprawy; nie, nic nie wspominała wcześniej o jakichś problemach.

      Pracujący w tle Pierzasty Wąż skompilował finalny raport na temat zlecenia Switcha. Magadon Incorporated, koncern badawczy z branży bioinżynieryjnej z siedzibą w San Francisco, skoncentrowany na projektach modyfikacji genetycznych ludzkich organizmów dla potrzeb eksploracji kosmosu. Bilanse, skład rady nadzorczej, akcjonariusze. Brazil przewinęła dane finansowe, materiały prasowe i oficjalne wykazy akcjonariuszy, przeskoczyła do Endrona. Jeden z liderów na rynku paliw kopalnych, pod względem wyników plasujący się zaraz za Petrochemem, operujący z Teksasu, ale posiadający swoje filie na całym świecie, dopiero rozpoczynający ekspansję na liberalnym prawnie i fiskalnie rynku aglomeracji Night City.

      Artemida mogła pójść w zakład, że nagłówki mediów już niedługo zdominować miały informacje o próbach wrogiego przejęcia interesów Petrochemu przez nowego ambitnego rywala.

      Pentex United znajdował się na końcu zbioru danych. Międzynarodowa korporacja inwestycyjna, obracająca ogromnymi zasobami finansowymi, lokująca kapitał na wszystkich kontynentach, inwestująca między innymi w industrializację Amazonii czy rozbudowę miast na Antarktydzie. Programy Brazil potrzebowały nieco czasu na przeanalizowanie rynkowych powiązań, punktów wspólnych w składach rad nadzorczych i powiązanych projektach, ale w finalnej wersji cyfrowego raportu wszystkie służebne SI zawierały tę samą konkluzję.

      Pentex United z dużą dozą prawdopodobieństwa mógł być firmą-matką Magadonu i Endronu albo przynajmniej korporacyjnym pomostem łączącym te dwie firmy.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      0
      • GladinG Niedostępny
        GladinG Niedostępny
        Gladin
        napisał ostatnio edytowany przez Gladin
        #76
        Awatar HiFi W końcu Żabce udało się wytargać Hajfiego poza potencjalny zasięg operowania Mamy Jumbo.

        Ten z kolei uwolniony odsunął się tanecznym krokiem, wykręcił piruet, po czym odpalił muzę ze smarthinga. Dźwięki ulubionej piosenki zespołu Wendy and the band - Shawn przed spotkaniem technika nie wiedział, że coś takiego istnieje - popłynęły w przestrzeń.

        HiFi pozwolił, by jeszcze przez jakiś czas muza była słyszalna z retro słuchawek zsuniętych na szyję, zanim wyciszył głośność na tyle, by tylko jego czuły słuch ją wychwytywał.

        Złącze, które umożliwiało podpięcie starego sprzętu do smarthinga było własnej roboty technika. Teoretycznie każdy mógł spiąć jedno z drugim, ale potrzebowałby minimum czterech przejściówek, z których najstarsze miały już swoją wartość zabytkową, albo były w takim stanie, że sygnał składałby się z trzasków, a nie z muzyki. HiFi jakoś ogarnął to jedną wtyczką.


        Sesja Karak Varn

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        1
        • MarrrtM Niedostępny
          MarrrtM Niedostępny
          Marrrt
          napisał ostatnio edytowany przez
          #77

          Drut żyletkowy dość wymownie odstręczał od prób forsowania płotu, którym go ozdobiono. Shawn znał sprawę z obdukcji. Na jednym z freakfightów bez zasad był gościu który sobie tym badziejstwem rękawice owijał. Chuj pierdolony... To był bodaj jeden jedyny raz gdy Frog bez cienia skrupułów, czy plamy na honorze nakurwiał złamasa butem po żebrach już po sygnale, że walka dobiegła końca. Nagrody nie odebrał. Ale wrócił na kwadrat równie zadowolony co pokrojony.

          - Bez nożyc do stali się nie obejdzie - mruknął - Ja pierdolę...

          Jakby na potwierdzenie HiFi wskazał jeszcze jedną rzecz, której nie zauważył wcześniej Shawn. Pośród rozłożonych stelaży konstrukcyjnych stała krzywo wbita tabliczka dająca jasno do zrozumienia, że właściciele nie życzą sobie intruzów.

          text alternatywny

          Ale to Dingo odpalił prawdziwą bombę. Coś co z początku wyglądało jak wyrzucony bucior było zdaje się przynajmniej czyjąś nogą. Można było mieć tylko naiwne życzenie, że za resztą zasłaniających widok śmieci znajduje się zwyczajnie ululany menel. Tylko który kurwa menel nosi białe skarpety i sportsy?

          Tak więc ostrzeżenie Houstona słusznie zmroziło wszystkim krew w żyłach, skłoniło pamięć mięśniową Shawna do bezwiednego rozpięcia polarowej bluzy i położenia dłoni na tkwiącym w kadyksowej kaburze pistolecie.

          Kiroshi Froga zatrzymało się na wystającym zza postrzępionego brudnego parawanu bucie, wykonało maksymalne zbliżenie niepokojącego obiektu wyłapując niedostrzegalne z takiej odległości dla ludzkiego oka szczegóły: męski krój i rozmiar buta, logo Heresy Sports, fragment białej skarpetki opinającej łydkę.

          - Nie rusza się, nie widzę żadnych oznak życia - powiedział ściszonym głosem Shawn - Może trup, może ktoś nieprzytomny. Co robimy?

          Skrzywił się na myśl o konfrontacji z drutem.

          - Doobra HiFi... próbuj z zamkiem. Dingo... pomóż mi przyciągnąć ten kontener na śmieci. Jak się techusiowi nie uda, ustawimy przy płocie i wciągnięmy tamtą paletę. Oprzemy pionowo. Przytrzymasz całość, żeby się nie gibło... Ale tak, żeby się kurwa na stówę nie gibło. To wejdę i przeskoczę na drugą stronę.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • GladinG Niedostępny
            GladinG Niedostępny
            Gladin
            napisał ostatnio edytowany przez Gladin
            #78
            Awatar HiFi - Siema Dingo - przywitał się z HiFi z kumplem.

            Gdy tak maszerowali w stronę celu, minęli krawężników na posterunku.

            - O, to mi przypomina. Obczajcie to - podgłośnił muzę zsuwając słuchawki. - Zespół nazywa się „The Police”. Czaicie? A teraz posłuchajcie tekstu...

            - „Every breath you take, I'll be watching you” - zanucił. - Aktualne tak samo wtedy, jak i teraz. Gdzie się nie ruszysz, będą cię obserwować. Każdy oddech twój!

            Zaraz potem Tygersi naprowadzili HiFi na inny kawałek.

            - Tygersi, ha! Ten kawałek się nada. Zespół „Survivor”. Pasuje, nie?

            „It's the eye of the tiger, it's the thrill of the fight. Risin' up to the challenge of our rival” - niezbyt melodyjnie wtórował do muzyki.


            text alternatywny


            - W co nas Switch wjebał? - technik pokręcił głową, wpatrując się w miejsce, gdzie Houston wskazał trefnego buta. - Ja bym obstawiał, że to nasz zagubiony Latino Valentino. A to oznacza dla nas wiadomości dobre i złe zarazem.

            - Niedobre są takie, że leży tam zimny od wczoraj i nie nadaje się już nawet na organy. Ale jeszcze bardziej niedobre jest to, że te tabliczki - wskazał na napis przy garażu grożący śmiercią za wejście na teren prywatny - nie kłamią.

            - Dobre wieści są takie, że wiemy, że tabliczki nie blefują. Że raczej nikt się tym miejscem nie interesuje, ani co się tutaj dzieje, skoro ciało od doby leży. No chyba, że jednak ktoś je zdążył je już wykroić, ale wtedy jakim cudem uniknął letalnych incydentów, hm?

            - A do tego jest spora szansa, że z ułożenia ciała możemy starać się wywnioskować, skąd można spodziewać się zagrożenia.

            Cała ta gadanina nie przeszkadzała HiFi wyciągnąć z kieszeni drobiazgów, które w końcu zmontował i spiął razem. Kartę deszyfratora wsunął w zamek i wyłączył muzykę. Wpatrywał się w ekraniki swego urządzenia.

            - Wiecie, sto lat temu, do otwierania zamków potrzebny był bardzo dobry słuch. A już najbardziej do otwierania sejfów. Często używano do tego specjalnych mikrofonów ze słuchawkami - mówił, wpatrując się w elektroniczny raport, od czasu do czasu wydając polecenia. Opierał się bardziej na elektronice niż na sofcie. Odczyty delikatnych sygnałów elektronicznych, ich fluktuacje, prądy indukcyjne, to wszystko był język, który do niego przemawiał, który podpowiadał mu, czy zbliżał się do celu. Soft zostawiał za dużo śladów. Odczyty elektroniki były bardziej schludne.

            - Trzeba było usłyszeć, gdy zapadki robiły „klik”. Voila! - odpiął aparaturę i uchylił furtę.

            - HiFi Lupin, do usług - skłonił się. - A ty się Shawn nie rwij górą, bo cię będzie musiał Mack łatać.

            - Właśnie, Dingo, nie chciałbyś wypuścić drona przodem, aby obczaił teren, zanim wejdziemy głębiej?


            Sesja Karak Varn

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • WilczyW Niedostępny
              WilczyW Niedostępny
              Wilczy
              napisał ostatnio edytowany przez
              #79

              Dingo zjeżył się momentalnie, jak tylko zauważył but należący do być-może-trupa... choć jeśli ktoś o tej porze leżał na bruku w Night City, to semantyka nie miała tu znaczenia - był już martwy, nawet jeśli oddychał.

              Choć chętnie zobaczyłby jak Frog skacze jak, nomen omen, żabka, cieszył się w duchu, że Hifi oszczędził im tego. Wciąż, wchodzenie do ciemnego zaułka, to proszenie się o kłopoty, czego Dawn nie omieszkał zauważyć, w odpowiedzi na uwagę Hajfiego.

              - Ta okolica pachnie jak kłopoty - powiedział, wciągając w nozdrza kwaśne powietrze miasta. Wzmocniony przez cybernetyczny wszczep węch przekazał do jego mózgu sygnał o tym, że normy spalin w powietrzu były przekroczone dziś wieczorem zaledwie dziesięciokrotnie. Poza tym, śmierdziało tu trupem. Zwrócił się do Shawna.

              - Frog, Hifi ma rację, zostawmy to pudło. Zamiast tego, bądź przez chwilę moimi oczami, co? A ja będę twoimi.

              Zsunął z czoła na oczy smartgogle, jednocześnie wyciągając miniaturowego drona. Używając smarthinga, szybko sparował go z wyświetlaczem na goglach. Kiedy dron łapał połączenie, Dingo przelotnie pomyślał, że lekki mechanizm z kilkoma wirnikami jest obecnie jego najbliższym substytutem zwierzęcia domowego. Poczuł, że to jednocześnie przyjemne i smutne, słodko-gorzka świadomość.

              Połączenie zostało utworzone, a Dingo mrugnął, kiedy na szkła smartgogli nałożył się obraz z kamery drona, chwilowo konfudując nomadę zmianą perspektywy.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • KetharianK Online
                KetharianK Online
                Ketharian
                Obsługa Moderator
                napisał ostatnio edytowany przez
                #80

                FROG, HIFI I DINGO


                Garaż Shivy w Little China, wczesny wieczór 14.07.77

                Cichy dźwięk obracających się z zawrotną szybkością rotorów bezzałogowca przypominał brzęczenie jakiegoś latającego insekta. Szary dron wystartował z dłoni Houstona, poderwał się zwinnie w górę prowadzony opartymi o ekran smarthinga palcami operatora. Ukryte za szkłami smartgogli oczy Dingo śledziły świat mrocznego zaułka z perspektywy kamerki przelatującego ponad ogrodzeniem drona, jaźnią oderwaną od organicznego ciała stojącego przed bramką nomady.

                HiFi schował smarthinga do kieszeni spodni, a potem nacisnął panel zamka otwierając wejście. Gdyby nie znalezione chwilę wcześniej ludzkie ciało, technik najpewniej wkroczyłby z tryumfalną miną za ogrodzenie, teraz jednak z podejrzliwą ostrożnością śledził tor lotu bezzałogowca Houstona gotów ukryć się za najbliższą przeszkodą na widok wciąż grasującego w okolicy zabójcy.

                Dron dotarł nad parawan, zza którego wystawała ludzka noga, zawisł nad nim ogniskując obiektyw kamerki na nieruchomym ciele.

                - Trup jak nic - oznajmił głuchym tonem Dingo widząc na szkle smartgogli obraz przestrzeni za parawanem - Jakiś chłopak w sportowych ciuchach. Dostał prosto w czapę, ma dziurę po kuli w czole. Nie ma gnata, chyba że chowa w kieszeniach. Tatuaże i biżuteria, złoty łańcuch, wygląda na kolesia od Valentinosów. Pasuje do tego, co mówił Switch…

                W odgłos bzyczenia drona wdarł się bez ostrzeżenia inny hałas; dźwięk hydraulicznych siłowników i trących o siebie metalowych elementów jakiejś maszyny.

                - O żesz kurwa! - sapnął Houston okręcając drona w powietrzu w poszukiwaniu źródła tych odgłosów - Nad wejściem garażu!

                Posłany w dół dron zniknął za pryzmą drewnianych skrzynek, a sam Dingo podniósł w górę gogle patrząc na to, co zdążyli już dostrzec jego towarzysze.

                Ukryta w metalowym cylindrze wieżyczka wbudowana była w beton fasady budynku, w sufit podjazdu do garażu. Aktywowana czujnikiem ruchu, wysunęła się z wnętrza tuby do pozycji roboczej podążając w ślad za dronem wiązką czerwonego światła i lufą karabinu.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                2
                • GladinG Niedostępny
                  GladinG Niedostępny
                  Gladin
                  napisał ostatnio edytowany przez Gladin
                  #81
                  Awatar HiFi HiFi na widok wieżyczki cofnął się odruchowo. Co prawda był przekonany, że nie zaatakuje ona osoby poza ogrodzeniem...

                  ...w końcu Valentinos leżał dość daleko... ale jednak kaliber budził respekt

                  Odchrząknął.

                  - Halo? Jest tam ktoś? - zwrócił się w stronę wieżyczki.

                  - Nie mogliśmy znaleźć dzwonka, a kolega się martwił... tego... Shiva? Shiva Lacroix?

                  - No koledzy - zwrócił się do towarzyszy. - Switch pisał, żeby ograniczać ryzyko. Nie wiem jak wy, ale dla mnie to oznacza, że zostawiamy ten trop w tym miejscu i dalej nie brniemy.

                  NoiseFeed
                  HiFi @Switch, jesteśmy przy magazynie. Ma aktywne systemy obronne niezłego kalibru. Załatwiły tego Valentino. Jak chcesz, to możemy wysłać ci fotkę.
                  HiFI @Switch @Brazil macie jak załatwić dane na temat budynku? Wysyłam pinezkę . Poszukamy w razie czego innego wejścia, ale może dacie radę nas jakoś wesprzeć? Plany? Rzuty? Drogi ewakuacyjne?

                  - Dobra. To co robimy? Idziemy pogadać z sąsiadami? Szukamy wejścia od góry? Piwnicy? Rozpieprzamy ścianę i wchodzimy od dupy strony? Nie wiem, co ten Switch kurwa chce, byśmy z tym zrobili. Ha?


                  Sesja Karak Varn

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  2
                  • MarrrtM Niedostępny
                    MarrrtM Niedostępny
                    Marrrt
                    napisał ostatnio edytowany przez Marrrt
                    #82

                    Shawn "Frog" Camara

                    - To automat HajFi... Nie gada. - odpowiedział cicho Frog celując z pistoletu do wieżyczki. Jego oczko migotało krótkimi seriami gdy solo skanował nim przy użyciu lśnienia wszelkie dostępne informacje - Samoróbka. Obok części fabrycznych to nawet gdy byłem mały, nie stało. Na moje oko to robota naszej niuni... Brazil by się z takiego ucieszyła... Dingo weź no nie odlatuj tym dronem całkiem... to może... uda mi się...

                    Zdecydował się strzelać w widoczny moduł sterowania. Był też mechanizm obrotowy, sensor ruchu, którego nie widział. I podrdzewiały spaw, na którym wisiał cylinder. Moduł, uznał jednak, dawał największe nadzieje. W okolicy wystrzał niczym dziwnym nie był. A ta wieżyczka przecież valentina nie kropnęła w kapciach, tylko musiał dostać serię i gdzie dostał tam leżał. Nie powinno to im na głów uwagi ciekawskich sprowadzić, ani tym bardziej psiarni. Prędzej Tigersów. A nawet jeśli, to chuj. Miał dość łażenia na dziś. Jeśli lala tu jest to chciał się dowiedzieć, bez dalszego zakradania do jakichś piwnic, czy dealowania obiadków za info z gangusami.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    2
                    • WilczyW Niedostępny
                      WilczyW Niedostępny
                      Wilczy
                      napisał ostatnio edytowany przez Wilczy
                      #83

                      "Ich wizja jest oparta na ruchu" pojawiło się znikąd skojarzenie w głowie Dingo.

                      Nie wiedział czy urządzenie ich wykrywa z tej odległości, czy trzeba być tak blisko jak martwy Valentinos, żeby przykuć uwagę elektronicznego oka wieżyczki. Wolał jednak nie ryzykować, poruszając się powoli i oszczędnie.

                      - Jasna sprawa, Frog - rzucił półgębkiem, chwytając smarthinga z apką do kierowania dronem dwiema rękami - HiFi, jak usłyszysz "kryć się" to... kryj się.

                      Wirniki drona zabuczały powoli, rozkręcając się, gotowe do poderwania małej maszyny do lotu. Houston nie chciałby, żeby jego latający towarzysz się rozwalił, ale bardziej nie chciałby, żeby któryś z nich leżał na betonie pod garażami, obok pechowca, którego znaleźli...

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      2
                      • KetharianK Online
                        KetharianK Online
                        Ketharian
                        Obsługa Moderator
                        napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                        #84

                        text alternatywny


                        Pasaż handlowy w Japantown, wczesny wieczór 14.07.77

                        Albinos nazywany przez jednego ze swoich towarzyszy Redem nie odrywał spojrzenia złocistych cyberoczu od twarzy napiętego jak struna fiksera, na przemian ściskając dłonie w pięści i otwierając je ponownie.

                        - Szybka i gładka odpowiedź - wycedził przez zęby w sposób, który najbardziej kojarzył się Switchowi z jadowitym syknięciem - Ale czuć od niej fałszem jeszcze gorszym od tego, co bełkotali ci tutaj, chociaż i tak ciężko będzie komukolwiek ich przebić. Ad ignorantiam, pomieszanie ekwiwokacji z ekwiwalencją i odrażający cherrypicking. Rozumiesz, o czym mówię? Oczywiście, że rozumiesz, tylko kryjesz się za maską rzekomego ignoranta.

                        Spojrzenie przeraźliwie chudego mężczyzny otaksowało napiętego niczym struna fiksera, zatrzymało się na chwilę na ledwie dostrzegalnym, ale wciąż rozpoznawalnym wybrzuszeniu jego stroju tam, gdzie Switch chował odbezpieczonego Streetmastera.

                        - Red, musimy iść! - rzucił ponaglającym tonem jeden z pozostałych albinosów - Wrogowie Gołębicy się zbliżają, mam podgląd.

                        - Wiem, kim jesteś, przejrzałem cię na wylot - oznajmił rozmówca Switcha - Otagowałem się, nie znasz dnia ani godziny. Jeszcze się spotkamy. Nazywam się Red Herring i zapamiętaj to imię, z pewnością się jeszcze spotkamy. Bluey, Bingo, odchodzimy.

                        Przemieszczając się w taki sposób, aby nawet na sekundę nie nie spuszczać z oczu fiksera, trzej albinosi zaczęli oddalać się w kierunku technicznego wyjścia na Capitolę, prawe dłonie chowając w kieszeniach swoich identycznych śnieżnobiałych płaszczy tuż przy wybrzuszeniach podobnych do tego, jakie zostawiał na materiale ubrania pistolet Raze’a.

                        Skulone pod ścianą młode kobiety przestały się do siebie tulić w wyrazie przerażonej bezbronności, zamiast tego pokonały na kolanach dystans dzielący ich od stygnących zwłok Tygersów obmacując ciała obu mężczyzn w poszukiwaniu wartościowych przedmiotów. Jedna z nich napluła w twarz sutenerowi ze złamanym karkiem krzywiąc upiększoną chirurgicznym skalpelem twarz w grymasie, który na ułamek chwili uczynił ją przerażająco brzydką.

                        - Czego się kurwa gapisz? - syknęła w stronę fiksera - Nie twoja sprawa!

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        1
                        • NanatarN Niedostępny
                          NanatarN Niedostępny
                          Nanatar
                          napisał ostatnio edytowany przez
                          #85

                          BBS Obskórniak

                          Patrzyła, niepatrzyła na górujący Avater Salomona. Uderzyło ją po co mu ta postać, skąd potrzeba, czy ją kto zaszczepił w jego kodzie, czy to pieśń innego życia, po co pseudo słowa między nimi, ta fasada, iluzja niedoskonałej rzeczywistości? Wszystko to w opozycji do swobody, koncentracji wolnej od niedoskonałości mięsa. Bo przecież nie drażnił Brazil w tym stanie natłok informacji, który mięso przysporzyłby o mdłości, nie męczyło podróżowanie, nie dręczyło sumienie.

                          -Salomonie. Dlaczego tu pozostajesz? Co cię trzyma w Obskórniaku?
                          Avatar Salomona zamigotał.
                          -Nic mnie tu nie trzyma mlekopiju. Podróżuję gdzie chcę, ale to nie twoja sprawa.
                          -Nie moja, ale jestem ciekawa.
                          -To dobrze. - udawał uśmiech Avatar - Pokaż mi jakiś twój kod, to poświęcę ci więcej uwagi.
                          Szamanka błogosławiła konstrukt ludzkim żartem.

                          wynurzenie.jpg

                          Blokhaus H10; wieczór; mieszkadło

                          Zawróciła Murzyna i opuściła BBS. Świadoma skarbonki informacji, którą zgromadziła, postanowiła wrócić w przestrzeń decka i nadpisać ową. Wynurzyła się. Pierwszym co poczuła był ból gazu w płucach, mięso choć piękne było jednocześnie zwodnicze. Kiedy już przyzwyczaiła się na powrót do świadomego oddychania, poczuła głód. Pracujący na nadludzkiej przepustowości mózg zdawał się już pożerać jej ciało. Wstała i z odrazą włożyła do ust niedojedzone burrito. Kęs wystarczył, żeby oszukać ciało. W ustach miała sucho, burrito pęczniało. Baniak na wodę pusty, wparowała znów do Macka i wyrwała mu z dłoni półpełną puszkę piwa. Opróżniła.
                          -odkupię ci. - otarła usta.
                          -obejdzie się.

                          Ledwie doszła do siebie, włożyła do ust gumę do żucia i klapnęła na powrót we własnej celi obok Decka. Wpatrzona w okno, w ukryty za mgłą bliźniaczy wieloblok, bezwiednie muskała kontroler, przymknęła oczy, obraz bloku zniknął zastąpiony jego cyfrową wersją. Brazil przeniosła świadomość do rodzimego blokhausu H10, dobrze już poznała strukturę systemu danych H10, uznała, że podejmie jeszcze jedną próbę i poszuka mięsa hakerki. Działanie było podobne do jej głównego zadania i stanowiło znakomity tutorial.

                          W digitalu

                          Zaczęła łagodnie od zaczepienia się w system monitoringu i nasłuchu, tak nasłuchu. Wciąż słuchają. Sprawdziła niespiesznie zapisy użycia zamków i kamer z klatek schodowych, by ocenić kiedy obiekt ostatni raz był zauważony w korytarzu i czy było to wejście, czy wyjście. Trafiła na rejestrację użycia zamka, na kamerach wszystko się zgadzało, kobieta nieco wyższa i tęższa od Brazil, oceniła hakerka, fenotyp ze środkowej azji - relacjonował skryba. Shiva, jak domniemała Arta, ubrana w luźne spodnie koloru zgaszonego szafiru, khaki kurtkę z polikevlaru za kolana. Miała ze sobą niewielki plecak w militarnym stylu w kolorze kurtki. Arta wypatrzyła porty skroniowe w stylu biżuterii Dark Side, pięć kolczyków w lewym i trzy w prawym uchu, wstrzykiwany podskórnie makijaż nano karma44. Tę samą kobietę odnalazła hakerka na zapisach kamer wyjścia kilka minut później.
                          Cały rekonesans uczyniła używając kontrolerów.

                          Mając wstępną orientację przygotowała skolopendrę i wysłała za ścianę danych blokhausu H10 ścieżką nowych lokatorów. Ludzie się zmieniali, a ci nowi wciąż prosili o potwierdzenie kodów, wejściówek, to była łatwa furtka do danych systemu. Brazil miała zamiar wejść do systemu mieszkania 877 i sprawdzić jakie sprzęty i kiedy były tu ostatnio używane, jak był aktywność lokatorów i gości. Łagodnie surfowała po znajomych kanałach komunikacji, kiedy odezwał się verite. Lokalizacja w okolicy. Prośba o plany zabudowań. W mięsie byłaby rozdrażniona takim tyłka zawracaniem, ale w digitalu, emocje ustąpiły racjonalizmowi, Brazil zawsze pomocna, zawsze matka i kochanka, wysłała wózeczek z programem za bramy fortecy H10 i udała się poza czasem do BZP - bazy zabudowy przestrzennej Night City. Zalogowała jako deweloper z planem wyburzenia i zagospodarowania, uzyskała dostęp do teoretycznego stanu.

                          Tymczasem posłała w grupie:
                          -Gdzie wy jesteście szczury? Mieliście wpaść do mieszadła. Przesyłam stan teoretyczny. Na faktyczny, to bym się musiała z łączyć z satelitą, albo na miejscu. Trzeba było wziąć dziewczynę na spacer i kupić chrum-chrum, najlepiej jakiegoś chinola, z prawdziwym ryżem i kapustą.
                          Wasza lala opuściła H10 trzy dni temu o 11:43. Od tamtej pory nie wróciła.
                          Macie raporcik:
                          Ostatnie użycie zamka do mieszkania 877: 11.07.77 godzina 11:36
                          Kamera z korytarza zarejestrowała obiekt: Kobieta średniej budowy, około 170 cm wzrostu, biała azjatka, ubrana w luźne spodnie koloru zgaszonego szafiru, khaki kurtkę z polikevlaru za kolana. Miała ze sobą niewielki plecak w militarnym stylu w kolorze kurtki. Znaki szczególne: Porty skroniowe w stylu biżuterii Dark Side, pięć kolczyków w lewym i trzy w prawym uchu, makijaż nano karma44.
                          Kamera z wyjścia D4: Osoba z korytarza widziana o 11:43, bez towarzystwa - udała się na północny wschód.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          3
                          • KetharianK Ketharian przeniósł ten temat z Rozgrywka dnia
                          • KetharianK Online
                            KetharianK Online
                            Ketharian
                            Obsługa Moderator
                            napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                            #86

                            Garaż Shivy w Little China, wczesny wieczór 14.07.77

                            Jeśli nawet za kamerą systemu obronnego znajdowała się czyjaś aktywna ludzka świadomość, nie przejawiała ona żadnej reakcji na głośne wezwanie HiFi. Warcząc kiepsko skalibrowanymi siłownikami wieżyczka zaczęła obracać się po kolei we wszystkich kierunkach, konsekwentnie zmieniając położenie lufy i skanując podjazd garażu obiektywem systemu identyfikacji celów. Promień laserowego celownika przesuwał się po siatce ogrodzenia, musnął postacie stojących za jego linią mężczyzn.

                            - Żadnych gwałtownych ruchów! - ostrzegł niskim głosem HiFi - Jesteśmy za ogrodzeniem, poza strefą strzeżoną. Na dziewięćdziesiąt dziewięć procent nie wystrzeli, jeśli nie naruszymy w dodatkowy sposób protokołów bezpieczeństwa…

                            - Dingo, teraz - powiedział Shawn i dron Houstona wyskoczył zwinnie ponad tworzącą jego kryjówkę przeszkodę. System monitoringu wieżyczki wykrył jego obecność, wprawił w ruch serwomechanizmy urządzenia. Przykręcony do uchwytów wieżyczki karabin - pospolity D5 Copperhead od Nokoty, dominujący na czarnym rynku następca przestarzałego kałasznikowa, podążył lufą za wiązką laserowego światła ustawiając się pod znacznym kątem w stosunku do intruzów za ogrodzeniem.

                            A HiFi po raz kolejny uświadomił sobie jak wielką iluzją była pozorna codzienna ospałość Shawna Camary. Muskularny Frog zwykł poruszać się bez pośpiechu, niczym cyborg konserwujący energię na krótkotrwałe momenty gwałtownej aktywności. W tym właśnie momencie, kończąc wypowiadać polecenie skierowane do Houstona, niewiarygodnie płynnym i szybkim ruchem wyciągnął z kabury swój lśniący czystością ciężki pistolet i złożył się w bezbłędnej strzeleckiej postawie celując do mechanicznego cerebra Shivy Lacroix. W tym właśnie momencie jego mogące śmiało uchodzić za naturalne oko Kiroshi błysnęło niebieską poświatą dalmierza inteligentnej broni generując na wyświetlaczu wszczepu graficzną optymalizację trajektorii pocisków.

                            Popielatoszary M-57 Pacifier, sprzężony z cyberokiem Shawna dziewięciomilimetrowy pistolet spod renomowanego znaku Militechu, uzupełniony o zintegrowany tłumik oraz kolimator, wydał się HiFi naturalnym przedłużeniem złączonych na rękojeści broni dłoni Froga.

                            Broń wydała z siebie dwa ledwie słyszalne pyknięcia, jedno za drugim, niemalże zlewające się w jeden dźwięk i spuentowane metalicznym trzaskiem upadających na zaśmiecony beton placu łusek.

                            - O kurwa… - stęknął Dingo spoglądając na wieżyczkę poprzez obiektyw swojego drona.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            1
                            • MarrrtM Niedostępny
                              MarrrtM Niedostępny
                              Marrrt
                              napisał ostatnio edytowany przez
                              #87

                              Shawn "Frog" Camara

                              Gęba Froga wykrzywiła się z zadowolenia po raz pierwszy odkąd zaczęła się ta chryja z niunią Switcha. Strzelanie może i nie było najbardziej skrytą i subtelną metodą infiltracji meliny netrunnerki, ale z pewnością sprawiło mu nielichą satysfakcję. Zakołysał pistoletem na kciuku dla efektu i zagwizdał kilka tonów, których pochodzenia kompletnie nie znał, ale miał przecież na to wyjebane. Fajnie było tak coś efektownie rozpierdolić.

                              Spojrzał na kumpli i ukłonił się jak po walce na ringu.
                              - Nooo... zbierajcie szczeny z gleby i jadziemy do środka póki kogoś tu nie przywieje. Furtka Hajfi.
                              Co rzekłszy schował swojego Pacifiera do kabury czując się naprawdę fajnie po czym przybierając groźną minę wyglądał po najbliższych oknach i uliczkach. Jakby ktoś chciał wyjrzeć z niezdrowym zainteresowaniem sprawdzając "a co to się tu zadziało", to akurat zobaczyłby gościa, z wyrazem twarzy mówiącym jasno "Wypaad!"
                              Pistolero Żabka. Osobisty ochroniarz. Ech... doświadczenie ulicy podpowiadało, że należało zejść na ziemię, bo zaraz pewnie wszystko pierdolnie, ale zasłużył na chwilę samouwielbienia.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              1
                              • WilczyW Niedostępny
                                WilczyW Niedostępny
                                Wilczy
                                napisał ostatnio edytowany przez
                                #88

                                Houston "Dingo" Dawn

                                a- Wiedzieliście, że żaby są klasyfikowane jako drapieżniki? - uśmiechnął się półgębkiem Dingo, wciąż obserwując świat przez kamerę drona - Lithobates catesbeianus...

                                Nomada rozluźnił się i poruszył palcami na smarthingu. Wirnik miniaturowego drona zawirował, kiedy maszyna zwiększyła pułap. Houston kilka razy wahnął latającym urządzeniem w lewo i prawo, upewniając się, że działko nie reaguje na ruch. Kiedy już się o tym przekonał, posłał urządzenie dalej w kierunku garażu, którego pilnowała wieżyczka. Najpierw spojrzał z góry, upewniając się, że nikt niepowołany (poza nimi, oczywiście) nie kręci się w pobliżu. Później chciał sprawdzić czy znajdzie jakąś drogę wejścia dla drona - otwarte okno, lub szyb wentylacyjny. Żeby chociaż mógł rzucić elektronicznym okiem do środka... A jeśli nie, przywoła urządzenie do siebie, nim Hifi skończy pracować nad zamkiem.

                                Wtedy pozostanie im tradycyjny rekonesans, albo wejście z buta... co z Camarą nie powinno być trudne. Dawn, pozornie rozluźniony, w środku czujny jak pies preriowy, zbliżył się do ogrodzenia, przestępując z nogi na nogę lustrował wąskie przejścia i uliczki.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                2
                                • KetharianK Online
                                  KetharianK Online
                                  Ketharian
                                  Obsługa Moderator
                                  napisał ostatnio edytowany przez
                                  #89

                                  text alternatywny


                                  Mieszkanie paczki w H10, wczesny wieczór 14.07.77

                                  Artemida nie miała złych intencji, Hartley był tego doskonale świadomy. Była dobrym dzieciakiem, chociaż zdecydowanie zbyt mocno w opinii weterynarza przebodźcowanym. W innych okolicznościach Mack nie miałby nic przeciwko niezobowiązującej rozmowie, życie w ciasnej przestrzeni mieszkania zajmowanego przez sześć osób wręcz wymuszało wysoki poziom komunikacji - lecz dramatyczne przeżycia ostatnich dwóch godzin skutecznie zniechęciły weterynarza do szukania czyjegokolwiek towarzystwa.

                                  Wspomnienie dwóch stróżów prawa miażdżonych maską rozpędzonej ciężarówki wciąż bombardowało myśli Macka. Rozmowa na placyku w Northside otworzyła drzwi skrywające bolesną przeszłość, o której Mackinaw starał się zapomnieć budując od nowa swoje życie.

                                  Co zdumiewające samo w sobie, po raz pierwsze od bardzo dawno Night City wydawało się stać po jego stronie. Zimna odczłowieczona metropolia stanowiąca istne ucieleśnienie dystopii, zdolna zmiażdżyć, przeżyć i wypluć każdego ludzkiego rezydenta, znienacka ukryła istnienie Hartleya pod warstwą wciąż napływających do Sieci nowych wiadomości. Strzelanina w Santo Domingo, druga w Vista del Rey, policyjny pościg w Westbrook, morderstwo sutenerów gangu Tyger Claws w Japantown, zestrzelona w Pacyfice AVka stacji WNS i transmitowana na żywo akcja ratunkowa sił szybkiego reagowania Militechu - wszystko to swoim potokiem dramatycznych obrazów i dźwięków już zdążyło przykryć pozornie zwyczajny wypadek samochodowy na Charter Street odwracając od niego bezpowrotnie uwagę ludzi chłonących obsesyjnie zawartość portali informacyjnych.

                                  Mack przełączył WNS na NT54, zmienił pozycję na materacu pozwalając myślom popłynąć z nurtem telewizyjnej narracji.

                                  Witamy w N54 News. Nazywam się Gillean Jordan. Zaczynamy od najnowszych lokalnych wiadomości. Pięćdziesiąta czwarta rocznica tragicznej katastrofy w AHQ zbliża się coraz szybciej. W 2023 roku Night City zostało częściowo zniszczone detonacją taktycznej bomby atomowej umieszczonej w siedzibie Arasaki w dzisiejszym City Center. Dwanaście tysięcy osób zginęło natychmiast w wyniku wybuchu, a tysiące kolejnych zmarło później na ostrą chorobę popromienną. Ten tragiczny incydent – ​​który niektórzy określają tragiczną w skutkach kulminacją oporu społecznego wobec imperialistycznych zapędów Arasaki – na zawsze odcisnął piętno na historii naszego miasta. Tegoroczne obchody uświetni swoją obecnością Hanako Arasaka, córka założyciela megakorporacji Saburo Arasaki, która dołączy na czas uroczystości do przebywającego już w Night City brata, Yorinobu Arasaki. Więcej szczegółów na temat przebiegu ceremonii już w jutrzejszym paśmie śniadaniowym…

                                  Dźwięk rozbrzmiewający gdzieś poza sferą percepcji Hartleya przybierał od pewnego momentu na sile, stawał się coraz bardziej intensywny przebijając się spod medialnego zgiełku do świadomości Macka.

                                  Dzwonek wejściowych drzwi, elektroniczny sygnalizator wbudowany w interkom. Ktoś co rusz naciskał na przycisk dzwonka, uporczywie usiłując zwrócić na siebie uwagę mieszkańców apartamentu.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  1
                                  • JohnyTRSJ Niedostępny
                                    JohnyTRSJ Niedostępny
                                    JohnyTRS
                                    napisał ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                                    #90

                                    Hartley Mack Mackinaw4.jpg
                                    Hartley "Mack" Mackinaw

                                    H10, mieszkanie

                                    Po tym jak Artemida dosłownie wyrwała mu drugą puszkę, Mackowi przeszła ochota na piwo. Kupił bardziej pod wpływem impulsu, cały sześciopak jakiegoś syntetycznego "Lite", niewiele różniącego się od wody, a nie z zamiarem nabzdryngolenia się. Oprócz przykrótkiej wymiany zdań z Brazil, Hartley nie kontynuował tematu. To nie był problem. To naprawdę nie był problem.

                                    Zagłębiony w sieć uspokajał się. To był po prostu kolejny wypadek, żaden zamach terrorystyczny, żaden nawiedzony prorok jednoczesnego początku i końca i przenicowania i zgwałcenia kolejnego świata. Murphy nie był policjantem, ten drugi też nie pracował w mundurze, ich wóz nie był oficjalnym radiowozem. To że wyjechali na kogutach na ulicę umknęło wszystkim (przynajmniej na razie). Na ulicy dużo rzeczy błyszczy, jak na przykład neony ścigające się do wywołania padaczki.

                                    Pewnie to jeszcze omówią, rozumował Mack, o ile w międzyczasie nie wydarzy się nic, co by było bardziej warte omówienia. Wieczorne wiadomości to zignorowały, ale są jeszcze całodobowe kanały karmione newsami. Przerzucił się na Night-Toka, do tego ścieku wszystkiego. Mack miał tam konto bo inni wrzucali tam filmy. On sam jakoś nigdy nie miał tej potrzeby. Dawało mu to dostęp do klipów z alleycatów i innych takich.

                                    Dzwonek. Do. Drzwi. Ko. Go. Tam. Nie. Sie? I to było natarczywe. Brazil jak widać nie ruszyła się, żeby otworzyć. Czyli to Mack musi pofatygować się do kuchniosalonu i zobaczyć kto mu przeszkadza...

                                    Nie, nie musi. Nie musi wstać i zobaczyć kto co chce. Pewnie kolejny natręt. Na pewno nikt, z kim Mack chciałby gadać, nie miał z nikim tutaj interesów. Szczególnie takich, z którymi trzeba by się było fatygować osobiście. XXI wiek ludzie!

                                    To dlaczego to robię? Spytał siebie Mack, idąc do drzwi do ich współdzielonego mieszkadła. Bo pewnie będziesz potem się zadręczał, wylądujesz w spirali "overthinking" i w ogóle źle będziesz spać, a jutro z rana znowu do roboty.

                                    Podszedł do interkomu przy drzwiach. Jak na razie nie zamierzał z tym tam rozmawiać ani temu komuś otwierać.

                                    Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    3
                                    • GreKG Online
                                      GreKG Online
                                      GreK
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                      #91

                                      Switch.

                                      Czego się kurwa gapisz?

                                      Coś w nim pękło. Całe napięcie z ostatnich minut — Keira, Lalkarz, białe zjeby — znalazło ujście w jednym, ostrym wydechu.

                                      – Stul pysk – warknął, robiąc pół kroku w stronę dziwek. W głosie nie było już kalkulacji, tylko surowa irytacja. – Jeszcze przed chwilą byłyście mięsem na rzeź, a teraz szczekasz? Srałaś w majty a teraz chcesz gryźć? Uważaj, żebyś sobie na mnie nie połamała zębów lala.

                                      Spojrzał na plujące krwią ciało Tygera, potem na kobiety, które z drżącą zachłannością obmacywały zwłoki.

                                      Poprawił położenie Streetmastera. Bez pośpiechu. Tak żeby widziały.

                                      – Zaczynam tracić cierpliwość. – Machnął ręką w stronę ściany. – Trzy kroki w tył zanim zmieni mi się humor. A mam dzisiaj naprawdę podły dzień.

                                      Nie czekał na odpowiedź. Odepchnął je brutalnie, szarpiąc za szmaty. Zatoczyły się do tyłu.

                                      — Widziałyście ich wcześniej? — spytał nie przerywając przeszukiwań. — Tych białasów. Po co przyszli?

                                      — To jacyś popaprańcy! — powiedziała jedna z nich. - Myślałam, że wszystkich nas pozabijają! Ale oni załatwili Josha i Ringo, a potem zaczęli pierdolić coś o gołębiach i miłosierdziu! A ty coś za jeden?

                                      — A to już was chuj obchodzi — sarknął Raze. — Wypierdalajcie stąd zanim tamci zdecydują, że błędem było zostawiać was przy życiu!

                                      Słysząc ostre słowa Switcha kobiety podniosły się z kolan i czym prędzej pobiegły w kierunku przeciwnego wyjścia z pasażu, ograniczając się do mamrotanych pod nosami przekleństw i złowróżbnych spojrzeń.

                                      Kucnął przy pierwszym z trupów, przeszukując kieszenie w poszukiwaniu fantów. Rzucił szybkie spojrzenie na dłonie, nadgarstki, kark, szukając kluczyków, breloka, czipa dostępowego.
                                      W tętniącej życiem wielkiej metropolii ludzkie życie nie miało dużej wartości, w przeciwieństwie do dobytku, który mógł przynieść wiele dobrego swojemu nowemu właścicielowi.

                                      Obaj mieli broń, noszone na szelkach pod kurtkami pistolety, po które nawet nie zdążyli w obliczu nieoczekiwanej napaści ze strony albinosów. Fikser wyciągnął je jeden po drugim, przełożył do kieszeni swoich spodni, gwizdnął przez zęby wymacując pod materiałem kurtki jednego z Tygersów charakterystyczny klucz aktywacyjny samochodu.

                                      Przywołał z pamięci obu martwych mężczyzn śmiejących się z jakiegoś żartu we wnętrzu metalicznie zielonego Mizutani, skręcającego na chodnik ulicy opodal Switcha, kiedy ten przemierzał Japantown rozmawiając z wiszącym w eterze SlimWire.

                                      Na podłodze obok zwłok leżał upuszczony smarthing. Gdzieś od strony Capitoli trzasnęły otwierane z impetem drzwi pasażu, huknęły donośnie uderzając w ścianę korytarza. Switch znieruchomiał na ułamek sekundy słysząc ten dźwięk, nie odrywając wzroku od smarthinga.

                                      Switchowi wystarczył ułamek sekundy.

                                      Dźwięk drzwi nie był zwykłym trzaśnięciem. Za szybki. Za ciężki. Za zdecydowany.
                                      Nie ktoś wszedł, tylko ktoś wpadł.

                                      Myśl przeskoczyła po torach możliwości jak iskra po kablach.

                                      NCPD.
                                      Za cicho jak na patrol, za gwałtownie jak na rutynę — ale jeśli ktoś z sąsiedztwa zadzwonił, jeśli kamera coś złapała, jeśli…

                                      Kumple Tygersów.
                                      Raymond Street. Japantown. Każdy trup ma tu kuzyna, brata albo gang, który lubi dopytać dlaczego.

                                      Albo ktoś, przed kim zawinęli się biali.
                                      I to było najgorsze. Bo skoro oni uznali, że czas zniknąć, to znaczyło, że nadciąga coś, czego nawet oni nie chcieli spotkać twarzą w twarz.

                                      Ciało zareagowało szybciej niż głowa.

                                      Switch już był w ruchu.

                                      Odepchnął się od posadzki, kolano zaprotestowało bólem, płuca zassały powietrze. W biegu sięgnął jeszcze po smarthing leżący przy zwłokach — jeden szybki ruch, czysty instynkt.

                                      Za szybki.

                                      Śliski od krwi i potu plastmetal obrócił się w palcach, uderzył o posadzkę, zatańczył raz, drugi — i został z tyłu.

                                      Nie zatrzymał się.
                                      Nawet nie spojrzał.

                                      Za drogie sekundy.
                                      Za mało warte.

                                      Buty uderzały o beton pasażu w równym, panicznym rytmie. Skręt. Barierka. Przeskok przez przewróconą hulajnogę.

                                      Za plecami ktoś krzyknął. Albo wydało mu się, że krzyknął.
                                      Nie sprawdzał.

                                      Switch uciekał.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      1
                                      • GladinG Niedostępny
                                        GladinG Niedostępny
                                        Gladin
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                        #92
                                        HiFi
                                        Awatar HiFi - No dobra, chłopaki... zdaje się, że nikt nam nie odpowiada. To mam taką propozycję...

                                        - Podejdę do tych drzwi i zbadam, czy da się wejść do środka. Żabka, ja cię proszę, miej oko na tę wieżyczkę i gdyby postanowiła zrobić coś głupiego, nie pozwól jej, dobra?

                                        - Dingo, ty byś z drona miał oko, żeby nam jeszcze jakieś kuku nie wyskoczyło, co? Możesz też przy okazji przeszukać gościa - wskazał na sterczące nogi.


                                        Sesja Karak Varn

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        1
                                        • GladinG Niedostępny
                                          GladinG Niedostępny
                                          Gladin
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                          #93
                                          HiFi
                                          Awatar HiFi Technik ostrożnie przemierzył podwórze. Nie potrzebował dopalaczy adrenaliny jak Leon. Sama krążyła mu teraz w żyłach.

                                          W panującej wokół ciszy każdy jego krok niósł się echem i miał wrażenie, że setki czujnych sensorów sprzęgniętych z lufami właśnie go namierzają. Oczy strzelały mu na boki, ale to na słuchu polegał. Wyostrzony, natężony...

                                          Nic...

                                          Dotarł do drzwi. Obrócił się sprawdzić, czy kumple nadal tam są, czy go asekurują. Kolejny zamek. Obejrzał całość i nadstawił uszu. Wcale by się nie zdziwił, gdyby ktoś podpiął zamek pod wysokie napięcie... Dotknął ręką...

                                          Nic...

                                          Wpiął się więc swym zestawem i po chwili odblokował wejście. Teraz pozostawało tylko wejść do środka. Przywołał gestem pozostałych.

                                          – Ja otwieram drzwi - odezwał się do towarzyszy. - Solosi i zwierzęta przodem?

                                          Zerknął na Żabkę.


                                          Sesja Karak Varn

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          1
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy