Przejdź do treści
SindarinS
Sindarin jako
Mistrz Gry
Mistrz Gry
SantorineS
Santorine jako
Thalamer ir'Valkor
TomBurgleT
TomBurgle jako
Taer Shol ir'Phiarlan
ZaalaosZ
Zaalaos jako
Bekhesh
MiRaazM
MiRaaz jako
Żelo Vii
StalowyS
Stalowy jako
Gundrik Spiresmith d’Kundarak
ArveeA
Arvee jako
Borin Makklovesenn
  • Rozgrywka

    Przeniesiony Rozgrywka
    12
    2
    4 Głosy
    12 Posty
    429 Wyświetlenia
    ArveeA
    W tym czasie - Pozdrowienia dla Paktu Znir! - zawołał, stawiając piwa przed gnollami i samemu rozsiadając się na wolnym krześle. Gobliny zignorował. - Wybaczcie, że tak bezceremonialnie wbijam się w wasze przednie towarzystwo, ale wierciliście nas wzrokiem niczym karczmarz beczkę dojrzałego już piwa, więc trudno mi uwierzyć, by był to czysty przypadek. Pomyślałem tedy, że nim zrobi się nieprzyjemnie, lepiej sytuację rozbroić… a nuż jeszcze wyjdą z tego nowi przyjaciele. Dwóch gnolli niemal zerwało się z krzeseł z wściekłym warkotem, ale potężne łapy ich towarzyszki momentalnie i krótkie szczeknięcie w ich języku osadziły obu na miejscu. Czwórka goblinów praktycznie się nie ruszała, spozierając na krasnoluda złowrogo i mamrocząc coś niewyraźnie. Jeden z nich wolnym, metodycznym ruchem tasował karty. - Jak nie chcesz, żeby się zrobiło nieprzyjemnie, to zostaw piwo, spierdalaj i się w nasze sprawy nie wtrącaj - warknęła gnollka. Borin skończył upijać pierwszy łyk swojego piwa nim groźba zdążyła przebrzmieć. W jego czasie przymrużył nieco oczy, z przyjemnością, ale ani na moment nie spuścił z nich wzroku. - Jakże niecywilizowanie... Takie przeciągłe spojrzenia mi posyłaliście, że prawiem się zarumienił jak ta siksa, na swoim pierwszym balu. Zostawić wam piwo? A zostawię! Są dla was. Dupę w troki wziąć? A wezmę! Za chwilę. Bo widzicie… Wierzę we wzajemne zapewnienie… uciążliwości. Mieszacie się w moje sprawy, to bądźcie pewni, że wmieszam się w wasze. Tylko waszego czasu mi szkoda… z Daaskami mam złą krew i niech im się Boromarowie do skóry dobiorą za naruszanie ich rewiru, ale Pakt \Znir mi nigdy nie zawadził niczym. Nie musimy być wrogami, Reilru. Gnollka ni to prychnęła, ni to warknęła. - Długie ucho się znalazło, co? Jak znasz moje imię, to już się wmieszałeś. Dużo gadasz, ale o Pakcie gówno wiesz. I to ty nam czas marnujesz, rozróby szukając - na te słowa jej towarzysze uśmiechnęli się wrednie - Spieprzaj i daj nam partię dokończyć - odwróciła się ostentacyjnie i sięgnęła po rozdawane karty. Borin upił powoli piwa, wciąż nie spuszczając ich z oczu. Obserwował. Analizował. Oceniał. - Wasze zdrowie - uśmiechnął się, wstając od stolika - Oby nasze następne spotkanie nie zrobiło z nas wrogów. [image: tc2n2wnr] Wracając do swojego stolika szedł powoli. Wciąż rozważając i analizując, a jeszcze siadając przy towarzyszach jego spojrzenie błądziło do gnolli. - Uhhh… widzę, że to zacne spotkanie chyli się już ku końcowi… Alestairze, jest jeszcze jedna sprawa, którą rozsądniej będzie omówić z dala od niededykowanych uszu. Na szczęście wolnych stolików tu nie brakuje. Pozwolisz? - Hm, oczywiście - detektyw odparł, podnosząc się - Panowie, powinniśmy szybko do was wrócić. Thal, już uciekasz? Chciałeś chyba zamówić jeszcze coś mocniejszego? Zamów nam po szklaneczce Kuryevy, przyda się na rozjaśnienie myśli. – Mam swe zadanie, czyż nie tak? – odparł Thal. – Czasu na popitek będzie aż zanadto, kiedy zapoznam się z panem Scrimshaw. Z takimi jak on chętnie by się wypiło jednego, dwa, a, ewentualnie dziewięć. Spotkamy się niedługo raz jeszcze. Skłonił się z niemalże teatralną pozą i skinął na Varoka. Mag i jego konstrukt, tudzież, konstrukt i jego mag poczęli przeciskać się w stronę wyjścia. [image: tc2n2wnr] Usiedli przy osobnym stoliku, kilka metrów dalej. Borin pociągnął jeszcze dłuższy, sączący łyk swojego piwa. Tym razem już pozwolił pzyjemności zamknąć swoje oczy. - W porządku więc… zacznij mówić. I nie omieszkaj wytłuścić dlaczego dopiero teraz… Jego ton był chłodny i kalkulujący… choć i tak dawał nieprzyjemne wrażenie w kontraście do tego sprzed chwili. Alestair zmierzył go wzrokiem i rozejrzał się lekko. - Odezwałbym się przeciągu tygodnia, gdyby nie ta sytuacja. Dlaczego zwlekałem? Bo ta sprawa to zbyt grząskie bagno, pełne wysoko postawionych pijawek. Gdyby sprawcy nie zostali odpowiednio szybko skazani, ktoś by ich zniknął. Dlaczego nie mówiłem o tym tobie? Przypomnij sobie swoje reakcje i emocje, utrzymałbyś odpowiednią maskę? - westchnął - Teraz minęło dość czasu, by zainteresowani zapomnieli o chłopcach, którzy oficjalnie gniją w pierdlu. A ja jestem bliski odkrycia, kim naprawdę są ci zainteresowani i co zamierzają. Po ich unieszkodliwieniu reszta będzie formalnością. Borin długo mierzył Alestaira spojrzeniem, stukając rytmicznie palcami w blat. Twarz miał skupioną i oceniającą. W końcu złamał kamienną maskę i wysyczał przekleństwo w bok. - Wierzę ci. Szlag by to. Jesteś jełop, bo bym – do stu kaczek niedogotowanych – dał radę, a jeszcze bym ci pomógł i szybciej by wyszli… Ehhh… - O to mi właśnie chodziło - odparował od razu detektyw - Sprawa musiała ostygnąć, wyglądać na kompletnie zamkniętą, żeby zainteresowanie przycichło. A gdybyś mi jeszcze pomagał, ściągnąłbyś dodatkowe zainteresowanie na siebie i Brzeg. W końcu dotychczas w podobnych sprawach niespecjalnie pomagałeś śledczym… Znów rytmiczny stukot palców o blat. Borin westchnął i gdy otworzył usta ton znów miał ciepły i przyjazny jak wcześniej, choć znacznie bardziej zmęczony. - Pojmuję tok twojego rozumowania. Jednak czuję pewien kwaśny żal, bo wtedy też bym zrozumiał. Aczkolwiek nie wiem czy ten smak bezczynność byłby mi bardziej czy mniej gorzki. Tsk… tak czy inaczej to temat na raczej długi wieczór – którego nie mamy – i na prywatną scenerię – której także braknie. Ale oczekuję, że znajdziemy sprzyjające okoliczności w najbliższej przyszłości i wprowadzisz mnie wtedy we wszystko co wiesz na ten temat… i mówiąc “wszystko” faktycznie mam na myśli WSZYSTKO. A może okaże się, że i moje śledztwo, które wtedy prowadziłem, da jakiś mały promyk świeżej wiedzy. Brzmi rozsądnie? - Taki był mój zamiar od początku - Alestair przytaknął - W biurze mam notatki z dotychczasowymi wynikami, będziesz mógł je przejrzeć, kiedy się tam wybierzemy. To nie jest tylko sprawa dotycząca chłopców i ciebie, Bekhesh i Thal też mogą chcieć się w nią zaangażować. Borin kiwnął głową kilkukrotnie. - W porządku. Wracajmy więc do reszty. Mamy kilku gnojków do złapania zanim więcej dzieci do mnie trafi…
  • Komentarze

    Przeniesiony Komentarze
    21
    0 Głosy
    21 Posty
    348 Wyświetlenia
    SindarinS
    Okej, w końcu udało mi się skończyć post Jeśli chcecie, możemy teraz przejść na chwilę na docka. Przy okazji, niektórzy z was dostali lub niedługo dostaną kilka dodatkowych informacji na discordzie.
  • Materiały
  • Sharn Inquisitive

    Przeniesiony Materiały
    1
    1
    1 Głosy
    1 Posty
    35 Wyświetlenia
    SindarinS
    [image: 1772635126107-inquisitive1.jpg]
  • Kartoteka

    Przeniesiony Materiały
    4
    0 Głosy
    4 Posty
    159 Wyświetlenia
    SindarinS
    Bohaterowie niezależni - Przestępcza Piątka Z akt Alestaira Saint-Cyran Scrimshaw, zwany Kościanym Gargulcem lub Kościejem [image: 1779358146870-gargoyle-kopia.png] Gargulec Pochodzenie: Droaam Wiek: 47 lat Cechy szczególne: Skóra barwy kości słoniowej (rodzaj bielactwa?) Skazany za: - Wielokrotne morderstwa - Zniszczenia infrastruktury - Terroryzm Zabójca na zlecenie - żadnej z 23 potwierdzonych ofiar nie zabił, cytując, “za darmochę”. Morderstwa wydaje się traktować jak sport i powód do dumy w przypadku wyjątkowo udanych. Nie jest powiązany z żadnymi zorganizowanymi grupami, pracuje dla tych, którzy płacą, bez wybrzydzania. Powtarzalny sposób działania, celne strzały z ukrycia w miejscu publicznym, w ciągu dnia. Wywoływana tym panika sprawiała mu ogromną przyjemność, a do tego ułatwia ucieczkę. Udało się go złapać dopiero po prowokacji z Quelltrai w roli przynęty. Taklinn Soldorak [image: 1779358160160-taklinn-kopia.png] Krasnolud Pochodzenie: Mror Wiek: niepewny, przynajmniej 130 lat Cechy szczególne: Widoczny symbiot dłoni i oka Skazani za: - Przemyt - Porwania - Znaczne uszkodzenia ciała - Morderstwa Jeśli miałbym kogokolwiek nazwać mianem szalonego naukowca, to właśnie ich. Chorobliwa fascynacja istotami zwanymi daelkyrami wzięła się pewnie z długiej historii walk z klanem Soldorak, ale coś wymknęło się spod kontroli zdrowego rozsądku. Klan milczy w ich sprawie, próby zdobycia informacji spełzły na niczym. Przemyt nielegalnych substancji do Sharn był tylko wstępem do porwań w celu przeprowadzania odrażających eksperymentów na inteligentnych istotach - biorąc pod uwagę to, co zastałem w laboratorium w Trybach, ci którzy ich nie przeżyli mieli szczęście. Efekty tych udanych widać gołym okiem, a dzięki licznym symbiotom są znacznie niebezpieczniejsi niż może się wydawać. Gersi Ir’Cannith [image: 1779358191951-gersi-kopia.png] Człowiek Pochodzenie: Cyre Wiek: 35 lat Cechy szczególne: brak Skazana za: - Okaleczenia - Kradzieźe - Niszczenie mienia Domu Dawna pracownica Kuźni Stworzenia w Whitehearth - udało jej się przetrwać Dzień Żałoby, obecnie wypadła z łask Domu Cannith. Sympatyczna i wygadana, intrygująca rozmówczyni, aż ciężko uwierzyć, że odpowiada za poważne i permanentne okaleczenie przynajmniej ósemki zbrojnokutych. Wedle jej słów, stworzenie ich jako istot z duszą było poważnym błędem i sprowadziło zagładę na Cyre, a ona nie pozwoli, by ten kataklizm uderzył też w Sharn. Jedynym rozwiązaniem jest odebranie im dusz, czyli umysłu i wolnej woli. Dom Cannith oficjalnie odciął się od jakichkolwiek powiązań z nią dopiero gdy niemal zniszczyła jeden z ich zakładów produkcyjnych. Dupki. Mange [image: 1779358219965-mange.png] Lykan Pochodzenie: Sharn Wiek: 29 lat Cechy szczególne: tatuaże na dłoniach, blizna pod okiem, wydatne kły Skazany za: - Kierowanie grupą przestępczą - Wymuszenia - Pobicia - Morderstwa - Bezczeszczenie zwłok Zaczynał jako mięśniak do wynajęcia, wyrabiając sobie reputację na tyle paskudną, że szybko przyciągnął do siebie grupę równie nieprzyjemnych typów. Przez dobre kilka miesięcy trzęśli sporym kawałem Trybów, wprowadzając tam istne prawo dżungli. Albo podporządkowywałeś się Mange’owi, albo w najlepszym razie kończyłeś poturbowany z połamanymi nogami. Jeśli byłeś konkurentem albo nieostrożnym strażnikiem miejskim, mogłeś skończyć pożarty. Dosłownie. Klan Boromar i Kościół Srebrnego Płomienia byli równie zainteresowani próbami ujęcia go, co zdarza się wyjątkowo rzadko. Gdyby mi się nie udało, pewnie skończyłoby się lokalną krucjatą. Wampir z Northedge [image: 1779358261111-wampir-kopia.png] Khoravar Pochodzenie: Nieznane Wiek: Nieznany, najpewniej poniżej setki Cechy szczególne: skaryfikacje pokrywające całe ciało Skazany za: - Wielokrotne morderstwa ze szczególnym okrucieństwem - Dewastacja obiektów religijnych - Bezczeszczenie zwłok Absolutny szaleniec - jest przekonany, że jest dziedzicem Znamienia Śmierci i mesjaszem Krwi Vol, który udowodni, że nieśmiertelność można uzyskać poprzez krew. Chwila rozmowy wystarcza, żeby mieć pewność o jego kompletnej niepoczytalności, i żeby chcieć wyszorować sobie mózg w ługu. Nie udało się z niego wyciągnąć nawet informacji odnośnie imienia czy pochodzenia, wydawał się nie przejmować tak prozaicznymi rzeczami. Zabił niemal tuzin osób różnych ras, a każde morderstwo poprzedzał wielodniowymi torturami - zwłoki rozwieszał w świątyniach w Northedge, kompletnie pozbawione krwi, która to z kolei służyła mu za farbę do “ozdabiania” tych przybytków. Zdolny sangwimanta, odniosłem wrażenie, że te skaryfikacje mają realny wpływ na jego fizyczną formę.
  • Mechanika i linki

    Przeniesiony Materiały
    1
    0 Głosy
    1 Posty
    30 Wyświetlenia
    SindarinS
    Zasady domowe i materiały mechaniczne: Eberron w Pathfinderze 1e Sferowy Eberron Moje homerule Mapa Eberronu oraz Mapa Sharn Sharn - opis miasta