Miasto, Mgła, Machina
-
Rodzinny obiad
Dziewczyna uznała, że musiało jej się coś przywidzieć. Ale jeśli Stryj znowu zrobił coś głupiego, a Shan zachowująca się dziwnie to potwierdza.... Stacey ruszyła energicznie do szafki:
-OIby nie zarobaczone! Lepiej je od razu oczyścić! Stryj nigdy nie dba o porządek!
...a cokolwiek jest tam podejrzanego, to narobi zapyziałemu Stryjowi i przybłędzie wstydu do przełknięcia. Przy dziadku i całej rodzinie!Romantyczne spotkanie
Uspokajaczka powstrzymała westchnięcie widząc ulgę na twarzy Artema. To spędziła tyle czasu z takim tchórzem udającym odwage?! Niech już zniknie z życia Stacey. I jeszcze Darisa- lepiej nie było robić sobie z niej wroga. Za wcześnie dla Stacey Newman na zadzieranie z salonową królową.
-Spędziliśmy trochę czasu na miłych rozmowach. Nie widzę powodów do rozdmuchiwania ich do czegoś większego.
Spróbowała nie przejmować się koszmarnym śpiewem. -
Rodzinny obiad
- Wnusiu, Przestań się tak dziwnie zachowywać!- - powiedział Matthew Newman, a Jacob dodał.
- W życiu nigdy nie przywiózłbym żadnych robaków! No chyba że Stephanie by mnie poprosiła… Albo chciałbym komuś podrzucić… -
Gdy Stacey zajrzała do środka szafy przez moment widziała ten symbol, który nadal wirował, a potem zapadł się w ściankę szafki, jakby nigdy go nie było.Romantyczne spotkanie
Artem poprawił kołnierz i powiedział.
- No to w takim razie chyba możesz już pójść, prawda? -
W oczach Darisy zobaczyła rozczarowanie, ale potem dziewczyna uśmiechnęła się i powiedziała.
- A może zaproszę twojego dziadka i stryja… Nie na ślub, ale może moje urodziny? Będą na pewno wspaniałą atrakcją, przyniosą wszystkim tak wiele radości… Cała socjeta to zapamięta! -
Nagle osoba zaczęła śpiewać starą pieśń jeszcze z Ery Popiołów Skomponowaną podobno przez samego pierwszego Obywatela, opowiadającą o mordowaniu szlachty. Osoba która przyglądała się posągowi zaczęła iść w ich stronę. -
Rodzinny obiad
Stacey nie była pewna co właściwie widzi i nawet nie była pewna na ile jest to realne. Bo jak to jakiś dziwny stwór zniknął w ścianie kredensu? Zamknęła drzwiczki z dużą werwą. Widocznie rozmowa z nieokrzesaną rodziną kosztowało ją za dużo energii.
-Sam Stryj przyznaje, że je przywoził i to świadomie. Sam sobie Stryj nagrabił i się dziwi. Dziękuje za posiłek. JA idę odpocząć.Romantyczne spotkanie
Uspokajaczka żałowała, że nie jest pewna sposobu jak Uspokajacz może sam uspokoić własne uczucia. W tej chwili walczyła z obrzydzeniem dla doniedawnego zalotnika, a jeszcze większym dla Darisy. Dziewczyna wyraźnie robiła to tylko, żeby dopiec Stacey i ją jak nabardziej upokorzyć. W sumie raz by się Stryj Jacob przydał- może by podrzucił te szkodniki na przyjęcie Darisy na wieść, co zrobiła? Nie żeby Stacey wierzyła, żeby Stryj zrobił to dla najstarszej bratanicy, co dla siania zamieszania. Będzie to trudny wybór o którym wolała pomyśleć później.
-Och, wiesz droga Dariso niewiaście nie mówią o swoich planach i grafikach. Oczywiście, że możesz wysłać zaproszenie. Do widzenia, państwuSpróbowała odejść od upiornego śpiewu i parki z koszmarku.
-
Romantyczne spotkanie
Darisa była wyraźnie rozczarowana bracie reakcji Stacey i sama również odeszła z zadowolonym Artemem, lecz wtedy do Stacey skoczyła postać w ciemnym stroju. Jej twarz skrywał kaptur, Lecz gdy wykonała skok za pomocą odpychania metalu, kaptur spadł odsłaniając twarz dziewczyny mniej więcej w wieku Stacey, o białych prawie przezroczystych włosach, oraz oczach barwy różowo-fioletowej, które zdawały się świecić w ciemności. Na bladym policzku miała znamie przedstawiające liczbę szesnaście…Chwyciła Stacey za rękę i zapytała dziwnie łamiącym się głosem.
- Kim jest Tamta kobieta?! Czemu wybudowaliście jej pomnik?! Jak się nazywała?! - wskazała na spowity przez mgły posąg Vin… -
Romantyczne spotkanie
Stacey Newman z kolei była rozczarowana rozczarowaniem Darisy. Zapowiadało utrudnianie Uspokajaczce budowanie pozycji na szlacheckich nakietach. Jakby nie miała mieć wystarczająco pod górkę!?Dama z XVI
Newman nieomal sama podskoczyła z wrażenia, kiedy wylądował przed nią kolorowy cudak.
-No to... Ekhm...- Stacey przypomniała sobie w porę o manierach- Toż to jest Vin VentureElenda, Dziedziczka Kelsiera Ocalałego. Tańczy ze swoim mężem Elendem Venture. Czyżby w innych miastach nie mieli pomnika Ostatniego Tańca?
Cyrkówka winna zobaczyć wiele miast. -
Dama z XVII
Gdy tylko kobieta usłyszała słowa Stacey, co Zaśmiała się nerwowo i patrzył przed siebie i zaczęła mówić. Śpiew w tym czasie ucichł.
- To imię… Tak więc to wszystko było prawdą! Ten Stopiony mówił prawdę! To znaczy,, że on to zrobił, zrobił to mi szesnaście razy… Zrobił to nam! Same kłamstwa! Ten Stopiony nie kłamał chociaż zabijałam mu go tyle razy… Niech to wszystko Ska porwą… - Potem chwyciła Stace za przedramiona, z wielksiłą kogoś kto spalał cynę z ołowiem I powiedziała. -* Posłuchaj mnie, musicie coś zrobić… Musicie coś zrobić aby ich powstrzymać… A ja muszę się ukryć! Nie będę szesnastą! -* Wydawała się być straszliwie roztrzęsiona, i Stacey zobaczyła, Że jej siostra zachodzi białowłosą od tyłu trzymając w ręce jeden ze swoich wynalazków… -
Obca coraz bardziej niepokoiła Stacey. Co to za stek bzdur? I czyy teraz nie próbuje użyć JEJ własnych bransolet jako źródła?! Widząc siostrę z żalem, dziewczyna postanowiła skorzystać z dziedzictwa swojej godnej pożałowania matki- z użyciem Feruchemii zanim zrobi to ta wariatka.
Znając Stephanie cokolwiek zmajstrowała to zaboli, trzeba tylko by przytrzymać Wariatkę dostatecznie długo.
-Tak, oczywiście. Nikt nie każe ci zostać Szesnastą. Ja na pewno nie...Pora użyć Feruchemii
||[Rzut zakończony sukcesem|| -
Mięśnie Stacey urosły rozrywając częściowo jej sukienkę i pochwyciła nieznajomą, która przyglądała jej się zaskoczona, co dało czas do działania Stephanie, która zmieniła plan i zaskoczyła do tamtej a potem ją dotknęła wysyłając jej metale. Kobieta o białych włosach zrobiła wielkie oczy, a potem upadła jej na ramiona zupełnie pozbawiona sił. Kojarzyło się to Stacey Z kimś kto przyciągał cynę z ołowiem… Aż do wyczerpania ciała, a potem przestawał nagle spalać.
- I to jest prawdziwa siła sióstr! Powinnaś teraz poszukać Darisy i jej też tak przyjebać! Jak nie sprawdzisz, że się będą ciebie bali, to będą się z ciebie śmiali!-
I w tym momencie mgły się rozwijały, ukazując posąg Vin, wyrzeźbiony według rysunków Z samego lorda Z Mgły Zrodzonego zwanego niegdyś też Spookiem. Stephanie Się odwróciła, i obydwie zobaczyły to samo, że twarz posągu jest identyczna jak twarz osoby którą właśnie powaliły.
- Czy wy właśnie zabiłyśmy Vin…?- Zawołała jej siostra z mieszaniną dumy i grozy -
Stacey próbowała podtrzymać górę sukni, żeby nie opadła sposób pokazując... Właściwie to biustonosz pękł- i najpewnie majtał się wśród warstw sukni. Pozostało liczyć, że sama ilość materiału musiała wystarczeć do zakrycia
-I mam pokazać suce, że się tym przejęłam?! Nie doczekanie kur...- warczała zaim przypomniała sobie, że jest damą wśród ludzi, a nie gruboskórną dzikuską jak jej siostra- Mamy sensowniejsze problemy niż Darisa, która łapie wszystko co może zrobić innym na złość. Jak... Vin nie miała białych włosów i tatuaży! Możemy stąd iść zanim stanie się coś gorszego? -
Stephanie podeszła do powalowej i sprawdziła czy tamta oddycha. odetchnęła z ulgą i popatrzyła na nią oburzonym wzrokiem I powiedziała.
- Nie wiadomo jak śmierć zmienia człowieka, może potem robią ci się takie białe włosy i tatuaże na skórze! Ale to jednak nieważne! Nie możemy jej tutaj zostawić! Nawet gdyby to był zwykły człowiek, to nie wolno zostawiać nikogo rannego w potrzebie. Zwłaszcza, że ktoś zły ją ściga! Zabieramy ją do domu - Jej siostra usiłowała sama podnieść biało-włosą dziewczynę patrząc na nią osądzająco. -
Stacey z kolei przewróciła oczami. Jej siostra miewała ze Stryjem zaskakująco miękkie serce dla biedoty- "Trzeba sobie pomagać" chyba jako formę zadośćuczynienia za polepszenie własnego losu.
Uspokajczka zaś nie miała zamiaru wpuszczać do domu wariatki, która jak nic była Zrodzoną z Mgły - nie wiadomo kiedy może skrzywdzić kogoś z domowników, albo zrobią to ci którzy ją ścigają- chociaż przy odrobinie szczęścia okażą się jej wymysłem. Ale nadal- ile zagrożenia wnosi Zrodzony Mgły.
-Dziecko...- przypomniała siostrze kto tutaj jest starszy i mądrzejszy*- Niby co z nią zrobimy w domu? Niebezpiecznymi ludźmi to powinni się zajmować konstablowie. Oni mają priorytety u lekarzy, a i nie mówiąc o listach niebezpiecznych ludzi. Mogą coś wiedzieć lub chcieć się dowiedzieć dla bezpieczeństwa społeczeństwa.*A przede wszystkim policja powinna mieć priorytet w wysyłaniu do wariatkowa i sprzętu do ograniczania mocy Mglistych. I tam niech zamkną te wariatkę.
Już tylko głowa Stacey Newman w tym, żeby walniętą z XVI zanieść na najbliższy posterunek pomimo w postrzępionej sukni.
-
Stephanie zacisnęła wargi, a potem wyszczerzyła zęby w bardzo drapieżnym uśmiechu.
- Pomyśl siostro. Jeśli zabierzesz ją na policję, to jutro całe miasto będzie wiedzieć, że Stacey Newman dostarczyła wojowniczkę wstąpienia na policję, i teraz wszyscy będą cię z tym kojarzyć… Jeśli ją tu zostawisz, I ona umrze w tym parku, to i tak znajdą zwłoki, a Darisa przypomni sobie, że ty tu byłaś, i potem o wszystkim rozpowie. Ludzie będą pamiętać, że zostawiasz rannej osoby na śmierć! I nawet jak nie jest to prawdziwa Vin, to na pewno jest Zrodzoną z Mgły, A wiesz ilu ich było od czasu lorda Lestibourna? Powiem ci, żadnego! Ale możemy ją zabrać do domu, albo do mojego znajomego lekarza, I nawet jeśli ona nie jest Vin jest Zrodzonym z Mgły I na pewno będzie o niej głośno, a jak ludzie będą wiedzieć, że to ty ją uratowałaś! - -
Stacey odłożyła na moment z powtrotem Wariatkę. Trzeba było przerzucić się z Feruchemii na przydatność Uspokajania. Spróbowała nagiąć rozsądek siostry.
-Przecież ja nie chcę jej zostawić na śmierć. Tylko tam gdzie mogą jej pomóc niezależnie czy jest Vin, Mglistą, czy nie. Na posterunku będą mieli najszybsze dojścia do wszelkiej pomocy. Twoi znajomi może nie mieć odpowiedniej specjalizacji. Nie robię tego dla sławy.Jeśli jest szaloną Mglistą może zagrażać naszej normalnej rodzinie.
Nie żeby Uspokajaczka chciała krzywdy dla Szesnastski(?), ale wpuszczać do własnego domu obcej, wariatki? Zwłaszcza Mglistej?!
-
Stephanie popatrzyła na swoją siostrę…
- No dobrze, ale to naprawdę dobry lekarz! On ma wszystkie specjalizacje może czuć różnych ludzi, którzy do niego przychodzą, wiesz takich ubogich!-
Pomogłaś siostrze podnieść XVI, I w wielkim wysiłkiem, zwłaszcza że Stacey musiała uważać na swojej porwane ubranie a zwłaszcza na pewne części ciała aby za bardzo nie… Wyszły na zewnątrz, i okazało się że czeka na nich taksówka- automobil
- Zamówiłam ją Jeszcze zanim wyrzuciłaś w drogę i kazałam jechać za tobą. Wiedziałam, że nie zgodzisz się Mnie zabrać, Ale wiedziałam. też że będziesz potrzebowała mojej pomocy. Jesteś pewna że chcesz iść na posterunek? Ona jest Zrodzoną z Mgły, ale pozbawiłam ją wszystkich metali, więc jest niegroźna! -
Stacey pozostała jednak przy swoim. Zawieziono ich na komisariat w szóstym oktancie, gdzie Udało się im wyprowadzić z pewnym wysiłkiem pojmaną dziewczynę na zewnątrz. Kilkoro konstabli, ku zaskoczeniu Stacey, Było wśród nich kilka kobiet, spożyli na ich trójkę, aczkolwiek różne osoby zwracały uwagę na różne rzeczy…
W końcu podeszła do nich para Konstancji, poważnie wyglądająca kobieta w wieku około 30 lat i Młody mężczyzna o złotych włosach i dziwnej złotawej cerze, dopiero zaczynający swoją pracę. Kobieta wrzuciła pozostałym konsytablom Ostre spojrzenie i powiedziała.
- Jestem starsza Konstabl Marasi Colms… A to mój nowy i tymczasowy Partner Gilbrath… Czym mogę służyć?!-
Kobieta była zapewne tą sławną Marasi, Jedną z najsławniejszych kobiet Konstabli, współpracowniczką Waxiliuma śwtosterzelnego i partnerką ( policyjną) Wayna, który uratował Elendel… -
Stacey Newman mogła być Uspokajaczką, ale jwiedziała również jak działa zwykła manipulacja. W tym również uwzględniała, że kobiety pracująca w tak męskim zawodzie z reguły stawiały sobie 2 cele: 1. udowodnienie że nie są "jak inne dziewczyny". 2. Żeby udodowonić cel pierwszy podlizywały się mężczyzną, a kopały pozycję wszystkich innych kobiet.
Surowy wyraz twarzy tym bardziej utwierdzał Stacey w przekonaniu, że bezpieczniejszą opcją będzie Gilbrath. Może wystarczy zatrzepotanie rzęsami i zbolała mina? Zaczęła od dygnięcia przed nim przy jednoczesnej próbie podtrzymania sukienki. Potem pociągnęła nosem starajac się wywołać łzy w oczach:
*-Widzicie szanowny panie, zaatakowała mnie ta obca kobieta. Próbowała mnie skrzywdzić i gdyby nie pomogła mi siostra, która potrafi Allomacją neutralizować inne Allomacje... Och... Okazało się, że zaatakowała nas Mglista. I jeszcze ta kobieta mówiła takie dziwne rzeczy jak z historii Dziedziczki Ocalałego.
Czy ostatnio zgłaszano zaginięcie Rodzonej z Mgł? Może ta uderzyła się w głowie i ktoś jej wmówił, że jest Vin Venture. Na pewno czuła się po tym zagubiona, ale jak pomyślę, co mogła nam zrobić... W końcu Zrodzeni z Mgły potrafią rzeczy o jakich Mglistym się nie śni *W sumie to powinna się pomodlić do Ocalałego- że nic się nie stało gorszego niż szamotanina pod pomnikiem. Na razie powinna skupić się na tym jak pozbyć się zagrożenia jakim była Szesnastka.
-
Gilbrath Zrobił wielkie oczy Stacey się do niego zwróciła.
- Ten tego Jasności, ja jestem tutaj nowy, i to… Konstabl Colms jest tutaj Starsza stopniem! - Powiedział zdezorientowanym tonem, i panna Newman mogła stwierdzić, że posiada bardzo dziwny Akcent. Gdyby nie to, że nie nosi maski, to uznałaby, że musi być jednym z Malwishów…
- To znaczy ona jest Podobna do Vin… Wygląda tak jak postać na posągu w parku! - Powiedziała jej siostra skrzyżowawszy ramiona na piersi i przeglądając się wrogo złotowłosemu.
Marasi popatrzyła na Stacey z pełną powagą, Nachyliła się nad nią a potem powiedziała ściszonym głosem.
- Dziewczyno, nie możesz sobie wybierać z którym z stróżów prawa rozmawiasz, Bo to ja jestem zwierzchniczką Gilbratha, i jego partnerką, a poza tym, ty nawet nie wiesz co się wpakowałaś… Posłuchaj mnie, nie wiem czy to jest naprawdę osoba, o której mówisz, ale możesz ściągnąć na siebie uwagę osób, z którymi niezbyt mądrze byłoby się zadawać, Jeśli na głos powiesz, że znalazłaś Vin… Zrób teraz jak ci każe czyli zabierz ją w jakieś bezpieczne miejsce… Jak wyjdziesz z posterunku zaraz wyślę za tobą Gilbratha, aby was popilnował, a ja postaram się skontaktować z kimś kto będzie wystawił potwierdzić tożsamość dziewczyny. - A potem powiedziała na cały głos, także wszyscy obecni na posterunku byli w to w stanie usłyszeć. - To, że pokłóciłaś się ze swoją dziewczyną, to nie oznacza, że ją zaaresztujemy… - Poprawiła kaptur na twarzy białe włosy, tak, że ta oparła głowę na ramieniu Marasi pochrapując.- Widzisz, już przeprosiła!-*
Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.
Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.
With your input, this post could be even better 💗
Zarejestruj się Zaloguj się