[Smoczy Jeźdźcy] Magnum Opus
-
Wizje były póki co dla Cynthii strasznie kapryśnym darem- urywki nad których szczegółowością, ani zasięgiem miała niewielki wpływ. Wstyd było przyznać, że największą pewność, że w tamtej wizji zobaczyła szlachtę Ashgarthu to po ich (wielgachnym) wzroście. Znak jaki by miał znaczenie? Przychodziło jej do głowy tylko jedna ozdóbka:
-Mi również obręcz z okiem nie jest znana. Czy ktoś w Ashgarcie używa pierścienia przedstawiającego metalowego węża? W innych celach niż urok upiorności? -
Farasz Rzuciła długie przekleństwo, że aż wszyscy spojrzeli w jej stronę a potem wyjaśniła.
- To jest ruch Xanth, Jeden najstarszych rodów arystokratycznych w naszym kraju. Są bardzo skryci, właściwie zawierają małżeństwa tylko w obrębie swojego rodu i kilku spokrewnionych, i raczej nie ukrywają tego, że praktykują magię… Głową rodu jest Athas Xanth, mężczyzna mający prawie dwieście lat. Miał sześcioro dzieci Ale żadnych nie przeżyło do dorosłego wieku, więc adoptował siostrzenicę… Tylko że idzie specjalnie się dogadują… Dziewczyna jest dosyć porządna, miała wypadek i straciła mowę… Mówi się że zamierza wyjść jej siostrę… Która jest podobno lub wielką czarodziejką jak on… - -
Cynthia przymknęła oczy, żeby ukryć chęć wywracania oczami. Tyle śmierci w rodzinie- czy to mógł być przypadek? Czy działał z rozmysłem jak Adrian Harvest? Przy takiej ilości ciężko było mówić o przypadku...
-Czyli jest w to zamieszany jeden z najpotężniejszych ludzi w Ashgarcie? I skoro się para magią, to może mu zależeć na tym, żeby Ashgarath nie dołączyło do Imperium, które dużo uważniej nadzoruje używanie magii? A przy takiej śmiertelności jego dzieci pewnie krążą plotki o krwawych rytuałach? Ale nikt nie dożył znalezienia dowodów? -
Farasz Uśmiechnęła się ponuro i powiedziała.
- Czyli jesteśmy na właściwym szlaku… Jeśli to prawda, to bardzo mi pomogłaś i być Może uratowałaś królestwo nawet bez użycia twojego smoka… Chociaż właściwie to go użyłaś… - Przytuliła ją po przyjacielsku.Spotkanie jeszcze trwało dobrą godzinę, podczas których dzieci się bawiły aż w końcu Melisa zaczęła zasypiać, a jej bracia też ziewali ze zmęczenia. Pożegnali się z gospodarzami, którzy postanowili ich odprowadzić kawałek od swojego dworu. Gdy Melisę wzięto na ręce to powiedziała.
- Tutaj są inne kolory niż w domu… Każdy kraj ma swoje kolory i chciałabym znaleźć Takie kraje Gdzie są kolory jakich nigdzie na świecie nie ma i je przywieźć do nas. - A potem zasnęła.
Astio Tymczasem razem z Glorią i Rufusem, ale potem odeszło na bok na chwilę aby porozmawiać z Cynthią I powiedziało do rycerki.
- Nos już mnie nie boli, dostałom Od Rufusa Taką maść, i trochę lepiej mi się oddycha, a Gloria sprawdziła czyli nic mi nie złamano… -Wkrótce dotarli do kamienicy w której się zatrzymali.