Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.
WFRP jest jak każdy widzi, ale jak widzicie swoją wymarzoną sesję Młotka?
-
Ten post został usunięty!
-
-
@archiwumx Rzuciłem okiem, wiem, że jesteś zainteresowany Młotkiem, ale pomimo powyższej, komentatorskiej, wypowiedzi w temacie nie uświadczyliśmy Twojej preferencji. Masz niesamowitą okazję to poczynić w formie edycji. Alternatywa jest tylko jedna.
Chciałbym zachować porządek w tym wątku. Taki, w którym znajdują się wyłącznie wpisy w temacie. Jeśli ktoś się zgadza z kogoś opinią zawsze można podbić reputację do czego wielce zachęcam, oraz wyrazić swoją sympatię prywatnymi kanałami. Również taka wiadomość na czacie jest idealnym medium do ustalania szczegółów na potrzeby sesji. Oczywiście, mam nadzieję, że wszyscy to rozumiemy.
-
Ten post został usunięty!
-
@zell
A może lepiej wydzielić temat Czy i jak systemy rpg wspierają dramy i ogólnie grania nieheroicznego do innego wątku? Tam będzie można podyskutować czy DnD to tylko lochy. -
Ja najchętniej zagrałbym przygodę łowcami nagród ścigającymi przestępców z listów gończych.
Wybieranie na kogo tym razem zapolować, poznawanie ich motywacji może czasem puszczanie wolno bo łamią prawo w imię dobra, rozwijanie umiejętności schwytania ofiary żywcem, sztuki zastawiania pułapek a także swojej siedziby i wyposażenia. To właśnie moja sesja wymarzona. -
@Gordian napisał w WFRP jest jak każdy widzi, ale jak widzicie swoją wymarzoną sesję Młotka?:
Natomiast dla mnie, niezależnie od systemu, najważniejsza jest fabularność, odgrywanie i emocje, więc tego nie mogłoby zabraknąć.
Ach, a ja mam taką samą opinię jak @gordian . Właśnie po to dla mnie gra się w RPGi - dla ogrywania i emocji oraz dramy! Nie interesuje mnie mecha ogólnie w każdym systemie. Interesuje mnie fabuła. Odgrywanie i drama. Emocje. To, co i Gordian powiedział.
Nie grałam dużo w młotka, to i nie mam ostrych preferencji, ale dwójka mi wystarczy. Łażenie po lochach only też nie jest ciekawym doświadczeniem dla mnie, jeżeli tylko na tym się skupia. Wolę setting zgłębiać. I to nie heroicznie.A tak poza tym to High Elfy, Inkwizycja, może łowcy nagród, jak @cygan napisał.
-
Kiedy byłem młody, pociągał mnie bezgranicznie mroczny klimat skorumpowanego Imperium, zżerających jego społeczne fundamenty plugawych kultów i stad zwierzoludzi w lasach, ale teraz chętnie ruszyłbym w inne części świata, nie tylko do Lustrii. Brakuje mi przygód w Bretonii (wiem, że istnieje jedna bretońska kampania w 2ed), w Tilei, Estalii, w Kislevie czy nawet w postaci wyprawy na Albion. Granie postacią od zera do bohatera i najczęściej pochodzącą z plebsu ma swoje uroki, zawsze chętnie w to wejdę, ale nie pogardziłbym grą na wyższym poziomie zaawansowania, na przykład agentami cesarskiego wywiadu albo bogatą szlachtą uwikłaną w intrygi ponad głowami maluczkich.
Czwarta edycja rozczarowała mnie mechanicznie, ale podoba mi się podejście autorów do opisu świata - najpierw co prawda imperialny, ale dotąd pomijany w szczegółach Nordland i Salzenmund, potem ciekawie napisana Lustria, Ulthuan, Czarna Arka, na horyzoncie majaczy utęskniony przeze mnie Marienburg. Wszystko to tylko potęguje chęć na wyjście z przygodą poza granice Imperium.
-
Kiedy byłem młody, pociągał mnie bezgranicznie mroczny klimat skorumpowanego Imperium, zżerających jego społeczne fundamenty plugawych kultów i stad zwierzoludzi w lasach, ale teraz chętnie ruszyłbym w inne części świata, nie tylko do Lustrii. Brakuje mi przygód w Bretonii (wiem, że istnieje jedna bretońska kampania w 2ed), w Tilei, Estalii, w Kislevie czy nawet w postaci wyprawy na Albion. Granie postacią od zera do bohatera i najczęściej pochodzącą z plebsu ma swoje uroki, zawsze chętnie w to wejdę, ale nie pogardziłbym grą na wyższym poziomie zaawansowania, na przykład agentami cesarskiego wywiadu albo bogatą szlachtą uwikłaną w intrygi ponad głowami maluczkich.
Czwarta edycja rozczarowała mnie mechanicznie, ale podoba mi się podejście autorów do opisu świata - najpierw co prawda imperialny, ale dotąd pomijany w szczegółach Nordland i Salzenmund, potem ciekawie napisana Lustria, Ulthuan, Czarna Arka, na horyzoncie majaczy utęskniony przeze mnie Marienburg. Wszystko to tylko potęguje chęć na wyjście z przygodą poza granice Imperium.
@Ketharian napisał w WFRP jest jak każdy widzi, ale jak widzicie swoją wymarzoną sesję Młotka?:
wiem, że istnieje jedna bretońska kampania w 2ed
Jest cały podręcznik do grania w Bretonii
Jak pisałem w moim pierwszym poście tutaj, Rycerze Graala. Wspomniana przez Ciebie przygoda to suplement do tego podręcznika (pewnie masz na myśli Baronię Przeklętych?). Jak pisałem, też bym tam zagrał... Może niekoniecznie w baronię, ale klimat zupełnie inny niż w imperium. -
Kiedy byłem młody, pociągał mnie bezgranicznie mroczny klimat skorumpowanego Imperium, zżerających jego społeczne fundamenty plugawych kultów i stad zwierzoludzi w lasach, ale teraz chętnie ruszyłbym w inne części świata, nie tylko do Lustrii. Brakuje mi przygód w Bretonii (wiem, że istnieje jedna bretońska kampania w 2ed), w Tilei, Estalii, w Kislevie czy nawet w postaci wyprawy na Albion. Granie postacią od zera do bohatera i najczęściej pochodzącą z plebsu ma swoje uroki, zawsze chętnie w to wejdę, ale nie pogardziłbym grą na wyższym poziomie zaawansowania, na przykład agentami cesarskiego wywiadu albo bogatą szlachtą uwikłaną w intrygi ponad głowami maluczkich.
Czwarta edycja rozczarowała mnie mechanicznie, ale podoba mi się podejście autorów do opisu świata - najpierw co prawda imperialny, ale dotąd pomijany w szczegółach Nordland i Salzenmund, potem ciekawie napisana Lustria, Ulthuan, Czarna Arka, na horyzoncie majaczy utęskniony przeze mnie Marienburg. Wszystko to tylko potęguje chęć na wyjście z przygodą poza granice Imperium.
@Ketharian napisał w WFRP jest jak każdy widzi, ale jak widzicie swoją wymarzoną sesję Młotka?:
utęskniony przeze mnie Marienburg
Jest podręcznik o Marienburgu do 1ed. Po angielsku. Obecnie osiąga ceny powyżej mojej granicy tolerancji. Miasto pojawia się też to tu to tam w różnych dodatkach.
-
Marienburg. Sold Down the River - genialny sourcebook. Całkiem grubaśna księga, która pozwala na grę w wielkim, kosmopolitycznym mieście i i jego otoczeniu. Każda strona to lokacje, postacie, historie... każdy taki opis to gotowa zahaczka to rozwinięcia w scenariusz. Skończę Wewnętrznego Wroga, to może wreszcie zrealizuję swój plan na sandbox w Marienburgu. A podręcznik pewnie do ściągnięcia z drivethrurpg.
Wracając do tematu - w wfrp mogę dowolną tematykę, poziom postaci, edycję. Lubię ten świat i tyle. Klimatycznie najbliżej mi do 1 edycji, mechanicznie żadna edycja mi do końca nie leży (trójki nie znam).
Wymarzona sesja to taka, gdzie gracze siadają i grają. Nie dyskutują o mechanice, nie szukają dziur w przepisach, nie przekopują tabelek żeby wybrać coś mocniejszego. Nie przechwalają się znajomością świata, edycji, podręczników, gier bitewnych osadzonych w świecie czy fanowskich encyklopedii. Koniec końców, spędzają ze sobą czas, żeby się dobrze pobawić w odgrywanie wymyślonych postaci w nieistniejącym świecie przez 5 godzin w realu czy 5 miesięcy na forum.