Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje Warhammer
  3. Rozgrywka
  4. [WFRP 2ed] Bögenhafen
Bögenhafen
DeklineD
Dekline jako
Dekline
Mistrz Gry
JhnWJ
JhnW jako
Ulrich (von) Guttenluft
ZellZ
Zell jako
Nadja Schmidt

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

[WFRP 2ed] Bögenhafen

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
wfrp 2edkrótkie odpisysurvivalbögenhafen
142 Posty 10 Uczestników 1.8k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • ZellZ Online
    ZellZ Online
    Zell jako Nadja Schmidt
    Moderator Obsługa
    napisał ostatnio edytowany przez
    #110

    text alternatywny

    Nadja Schmidt

    .
    Wszystko nie tak miało być. Ani Modi, ani ten drugi Urlich. Na co to wszystko? I czemu w ogóle się zdarzyło? Z tego co teraz widać to i opieka medyków ze świątyni nie była pewna... a nawet możliwe śmiertelna.
    Nie mogła jednak dłużej rozważać przeszłych wydarzeń, jak teraźniejsze były nadchodzącą kolejną tragedią. Nie było czasu dobiec do atakowanego kapłana, jak i broni nie miała by pomóc. Nie było też powodu krzyknąć, by Zygfryda dodatkowo nie zdekoncentrować, jak już ostrzegalny krzyk od Kurta wyszedł.

    Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • MarrrtM Niedostępny
      MarrrtM Niedostępny
      Marrrt
      napisał ostatnio edytowany przez
      #111

      Ergo
      text alternatywny

      Widok martwego Ulricha był dla Ergo o dziwo większym szokiem niż trup Modiego z niepokojąco powykrzywianą klatką piersiową. Bo coś dziwnego może się zdarzyć raz. Jak choćby ot pomagasz lekko rannemu człowiekowi, a po chwili trzask, prask i trup. Ale to raz. Bo jak potem ni z gruchy ni z pietruchy kolejny ranny, ale taki co to biega, gada i w ogóle by z nim człek jeszcze gorzałki się napił, sru! Też trup. No to pewnikiem działo się coś bardzo niedobrego! Drugi trup! Mało tego. I to na widłach klasztornych (których Ergo przyobiecał sobie nigdy nie brać więcej do rąk)! Na samo wspomnienie jak ony dziad, co to tylko mełł w bezzębnej pewnie gębie jojczenia i złorzeczenia, dżgał z zapamiętaniem każdego trupa, aż coś cyrkowcem trzęsło od środka. I to bardziej niż szaleństwo tłumów Bogenhafen. Może dlatego z resztą, że cyrkowiec tłumy od zawsze miał za szalone i może o raz za dużo przyszło mu zwiewać przed wściekłą gawiedzią. Ale Ulrich co to drogę prowadził i w ogóle prał tych posrańców na lewo i prawo broniąc swych kompanionów, a teraz. Nabity na widły jak wiecheć gnoju choć chwilę temu miał się dobrze! No prawie dobrze.

      Z szoku wyrwało go Kurtowe "Za Tobą!". Odruchowo obejrzał się za siebie. Ale Kurt już biegł w przeciwnym kierunku... na Hieronima i tego księżula Zygfryda (Ranaldzie niecierpliwy, czy ta msza mogła być jeszcze dłuższa???). Dopiero wtedy dojrzał Ergo jakiegoś żołdaka, który najwyraźniej też miał dość jojczenia Hieronima i nabożeństw w wykonaniu Zygfryda. I choć do żadnego nijaką sympatią nie zapałał to zdobył się na czyn iście heroiczny i dowodzący drzemiącymi w cyrkowcu pokładami miłości bliźniego, nawet tak nieprzyjemnego. Chwycił w dłoń za szyjkę butelkę samogonu, którą znalazł przy jednym z wariatów i cisnął nią z całej siły w nadbiegającego strażnika. Znalazł też i przywłaszczył powróz i świecę woskową, ale nie nadawały się one do ratowania nikogo. Niestety.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      1
      • KermK Niedostępny
        KermK Niedostępny
        Kerm
        napisał ostatnio edytowany przez
        #112

        Oswald.jpg
        Oswald Braun

        Od bogów należało się trzymać z dala. Nie lekceważyć, ale nie pchać im się przed oczy. I nie zawracać im zbytnio głowy, bo bogowie mogą kopnąć w zadek zbyt upierdliwego osobnika.
        Tak przynajmniej uważał Oswald, który z udawaną pobożnością uczestniczył w nabożeństwie ku czci Sigmara. Która to uroczystość, dzięki bogom, w końcu się skończyło.
        Było to nudne, a Oswald, prawdę mówiąc, miał nadzieję, że dalszy ciąg dnia będzie równie leniwy. I, niestety, srodze się rozczarował.
        - Niech to... - zaklął ze świadomością, że nic nie zdoła zrobić.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        1
        • KetharianK Online
          KetharianK Online
          Ketharian
          Obsługa Moderator
          napisał ostatnio edytowany przez
          #113

          Stąpający z pełną namaszczenia miną u boku kapłana Hieronim ujrzał jak Kurt rzuca się nagle w jego stronę z agresją wyrysowaną na tępo ciosanej gębie, a Ergo ciska w niczemu niewinnego mytnika butelką.

          Okrzyk „za tobą” nie zwiódł Boscha nawet na mgnienie oka, zbyt prostym był fortelem, aby Hieronim dał się nań nabrać. Zaskoczony atakiem zbrodzienia starzec napiął mięśnie i z szybkością wręcz nielicującą z jego wiekiem rzucił się w bok usiłując czym prędzej ujść poza zasięg pięści rozwścieczonego współwięźnia.

          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          1
          • DeklineD Niedostępny
            DeklineD Niedostępny
            Dekline jako Dekline
            Obsługa Moderator
            napisał ostatnio edytowany przez
            #114

            Otoczenie Kurta i Hieronima

            Niczego nieświadomy Hieronim uskoczył w bok dosłownie w tym samym momencie, w którym butelka rzucona przez Ergo wylądowała nieopodal niego ( i nie pękła!). Dopiero z tej pozycji zauważył Zygryda, zwartego w uścisku z jednym ze strażników. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie zakrwawiony miecz wystający z boku kapłana. Ojciec święty tryskał krwią, lecz mimo to chwycił swój potężny młot i przystąpił do ataku. Strażnik nie zdążył odskoczyć, kawał metalu walnął go w bark tak że Hieronim usłyszał trzask łamanych kości i ujrzał rękę zwisającą bezwładnie wzdłuż ciała. To że strażnik dalej stał już samo w sobie było cudem, lecz dodatkowo nie wyglądało jakby miał zrezygnować z osiągnięcia swojego celu. Na szczęście dwunożny taran już zmierzał w jego stronę. Ogromny Kurt zmiótł nie tak znów wątłego strażnika, z lekka tylko wytrącając impet. Podstępnie atakujący mężczyzna zdawał się ignorować fakt swoich ran, również tych zadanych przez Kurta, na szczęście młodszy kapłan również nie próżnował. Użył swego młota przywalając w plecy, chrupnęło aż miło. Napastnik padł i przestał się poruszać. Plama krwi powiększała się z każdą chwilą. Zygryd opadł na jedno kolano, pod nim też zbierała się kałuża krwi, lecz zdecydowanie mniejsza niz pod jego przeciwnikiem. Starszy kapłan próbował coś powiedzieć, lecz zamiast tego zaczął kaszleć krwią.

            Otoczenie reszty grupy

            Walka była szybka i bezpardonowa, a do tego zakończyła się szybciej niż większość ludzi zdołała w ogóle zareagować. Strażnicy momentalnie chwycili za broń, spojrzeli nawet na Was, lecz widząc brak reakcji, bez większego zastanowienia ruszyli w stronę grupy przy kapłanie. Podobnie postąpiła pozostała dwójka kapłanów. Wszyscy broń mieli przy sobie, jak zresztą większość czasu.

            Motłoch zachował się dwojako, jedni starali się schować, inni zamarli, lecz w okolicy jednego z bocznych wejść Oswald oraz Ulrich zauważyli trójkę ludzi, dwie kobiety i mężczyznę którzy szybkim krokiem, a później biegiem ruszyli w kierunku jednego z bocznych wejść. Bohaterowie spojrzeli w górę - wieżyczka kończyła się dzwonnicą.

            Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • KetharianK Online
              KetharianK Online
              Ketharian
              Obsługa Moderator
              napisał ostatnio edytowany przez
              #115

              text alternatywny

              Hieronim Bosch otworzył szeroko zarówno oczy jak i usta, z trudem pojmując swoim spanikowanym umysłem, czego właściwie stał się świadkiem. Oto jeden ze świątynnych strażników oszalał podobnie jak tłuszcza za ogrodzenie, po czym w bluźnierczym amoku rzucił się na świętą osobę próbując odebrać jej życie!

              - Czego stoicie, tępe obszczymurki?! - zakrzyknął mytnik dając upust swej pełnej niedowierzania wściekłości - Ratujcie kapłana! Dawać tu, a żywo! Medyka tu trza!

              Odstępując od miejsca napaści o krok w zamiarze poczynienia wolnej przestrzeni dla medyków, ogarnięty bardzo złym przeczuciem Hieronim zaczął rozglądać się po dziedzińcu szukając wzrokiem śladu innych zdradzieckich obłąkańców. Jego pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa płynące ze schronienia w sigmaryckiej świątyni topniało w zastraszającym tempie, brutalnie zderzone z odkryciem, że ochronna aura świętego miejsca bynajmniej nie chroniła przed szerzącą się w Bögenhafen zgnilizną umysłów.

              Mytnik uświadomił się znienacka, że ulegając pierwotnej ufności, znalazł się znienacka w pułapce murów świątyni, która rychło mogła stać się miejscem kolejnej obłąkańczej rzezi.

              Niechętnie dotąd rozważany pomysł ucieczki poza miasto zyskał w jego myślach ogromnie na wartości.

              Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              0
              • KermK Niedostępny
                KermK Niedostępny
                Kerm
                napisał ostatnio edytowany przez
                #116

                Oswald.jpg
                Oswald Braun

                To było co najmniej dziwne. Zwykle, gdy komuś przytrafiło się jakieś nieszczęście, tłum gapiów zbiegał się, by radować się cudzymi kłopotami. A ta trójka wprost przeciwnie - uciekła, jakby nie chciała się rzucać w oczy.
                /- Może sprawdzimy, co wymyślili? - Szturchnął Ulricha w bok, równocześnie wskazując głową ludzi, którzy zmierzali w kierunku dzwonnicy.

                Z drugiej strony - gdyby szaleństwo, jakie dopadło strażnika, miało się rozprzestrzenić, to im dalej od źródła zarazy, tym lepiej.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • MarrrtM Niedostępny
                  MarrrtM Niedostępny
                  Marrrt
                  napisał ostatnio edytowany przez
                  #117

                  Ergo
                  text alternatywny

                  - Ranaldzie przebiegły... - jęknął cyrkowiec na widok krwawej jatki jaką zgotował szalony zamachowiec. Szkoda się Ergo zrobiło tego nadętego purpurata. Ale tak naprawdę szkoda. Wojak kaszlał krwią i wyglądało na to, że lada chwila skona od ciosu w plecy zdradzieckiego. I dziwnie nieprzypadkowego, bo celowanego niejako w serce tego zboru...

                  - Teeee! Piękna! I Ty pigułkarzu! - zawołał nagle za Nadją i Ulrichem, którzy to ze współwięźniów mieli chyba całkiem równo pod sufitem i byli skorzy do współpracy. Szarpnąwszy oboje zwrócił się do nich cicho, choć nie na tyle by Oswald nie słyszał - Powiedzcie, że się mylę, ale... czy to nie tak, że szaleju się najadają ludzie gdzie największe zbiorowiska się robią? Rynek, przeprawa, most, a teraz tu gdzie księciunio msze gremialną urządził... Zdaje mi się, że wiać stąd trza, ale nie tam gdzie wszyscy wieją. Ja bym szedł na skraj miasta i łódkę znalazł. Wiosłować byle kiep umie. Damy radę. Tylko by dobrze tego łysego skaptować - wskazał na rozjuszonego Kurta - Bo widać, że bić się umie.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  1
                  • JhnWJ Online
                    JhnWJ Online
                    JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
                    Administrator Obsługa Developer
                    napisał ostatnio edytowany przez JhnW
                    #118

                    Ulrich (von) Guttenluft
                    https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1768655534425-avatar_doc.jpg

                    Ulrich słysząc wezwania towarzyszy, zgodził się z nimi w mrukliwym, ale wyraźnie potwierdzającym chrząknięciu. Wskazał im też kierunek w którym zmierzali inni ludzie.
                    - Powinniśmy tam iść - powiedział jednocześnie, jeśli dalej była taka możliwość, zabrał swoją broń ze sobą - zabierzcie też i wygłuszcie kolczugę, rozerwać nie damy rady, ale jak znowu pojawi się szalony tłum to się odwinie ze szmat i rzuci na szelest.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    1
                    • ZellZ Online
                      ZellZ Online
                      Zell jako Nadja Schmidt
                      Moderator Obsługa
                      napisał ostatnio edytowany przez Zell
                      #119

                      text alternatywny

                      Nadja Schmidt

                      .
                      Nie zakładała, że ich sytuacja może się jeszcze pogorszyć, a taka właśnie się zapowiadała. Jeżeli świątynia nie była bezpieczna... to czy było bezpiecznie w jakimkolwiek miejscu tego miasta?
                      - Łódkę? Na wodę iść? - Nadja wyraźnie nie była bardzo szczęśliwa z tego pomysłu. Pamiętała przeprawy wodne z wojskiem i nigdy nie sprawiało jej to radości. Widziała jak taka stara zołza otulona w chłodzie gęstym materiałem poszła na dno jak kamień i nigdy się nie wyciągnęła... a tego nie chciała doświadczyć.
                      - Musimy? Modi martwy, on chyba pływać mógł.

                      Spojrzała w stronę ludzi idących w kierunku dzwonnicy.
                      - Nie podoba mi się co robią... Chodźmy im dzień popsuć. - odezwała się do pobliskich więźniów .

                      Nadja by chciała móc odzyskać mieczyk jaki miała, choć nie wiem czy to możliwe. Na kopach przodem facetów da i pójdziemy za tymi na górę...

                      Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      • MortarelM Niedostępny
                        MortarelM Niedostępny
                        Mortarel
                        napisał ostatnio edytowany przez Mortarel
                        #120

                        avatarrr.png

                        Mały Kurt vel Knut

                        Kurt wpadł w strażnika całym ciężarem ciała, barkiem i pięścią jednocześnie, jakby chciał go wbić w bruk. Czuł pod ręką kości i mięśnie. Strażnik przewrócił się, ale wciąż nie dawał za wygraną, z pustymi oczami, z jedną ręką wiszącą jak szmata po uderzeniu młota.

                        – Twardy… – mruknął Kurt pod nosem.

                        Dopiero młot młodszego kapłana rozwiązał sprawę. Uderzenie w plecy zabrzmiało jak pękająca deska. Strażnik złożył się w pół i runął na kamienie.

                        Kurt stał jeszcze chwilę nad nim, ciężko oddychając. Spojrzał na ciało. Kopnął je raz w bok butem, jakby chciał się upewnić, że już nie wstanie. Następnie spojrzał na rannego Zygfryda. Nie wyglądało to dobrze.

                        – Medyka! – ryknął przez dziedziniec.

                        Bez dalszych słów zrobił krok w przód i osłonił rannego kapłana szerokimi plecami. Odsunął ciało napastnika butem i zacisnął pięści. Jego spojrzenie zaczęło powoli krążyć po dziedzińcu, szukając następnego przeciwnika.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • DeklineD Niedostępny
                          DeklineD Niedostępny
                          Dekline jako Dekline
                          Obsługa Moderator
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #121

                          Grupa przy kapłanie

                          4 strażników (uzbrojony), Zygryd(uzbrojony), 3 kapłanów(uzbrojony), Kurt (bez broni), Hieronim (bez broni).

                          Zygryd z chwili na chwilę wyglądał coraz gorzej. Początkowy przypływ adrenaliny pozwolił na kontratak, lecz nie dał rady utrzymać rannego dłużej na nogach. Kurt na podstawie szybkiego rzutu okiem nie był w stanie stwierdzić czy atak był śmiertelny czy nie, aczkolwiek sam fakt przebicia trzewi na wylot nie wróżył dobrze, i nie trzeba było być medykiem aby to stwierdzić.

                          Jeden z kapłanów, ten który wcześniej zajmował się Ulrichem przykląkł przy Zygfrydzie. Minę miał nietęgą, aczkolwiek bez zwłoki zająć się rannym przełożonym.

                          Strażnicy patrzyli, to na Starszego Kapłana, to na swojego martwego towarzysza. Nie wyglądali jakby rozumieli sytuacje; Kurt i Hieronim mieli złe przeczucia. Widać że nie tylko oni, Kapłani również patrzeli na strażników spode łba. Coś wisiało w powietrzu, czuć było napięcie i pierwsze najgorsze to że bohaterowie stali między nimi, a drugie najgorsze że byli bez broni - nie licząc Zygrydowego młota ( którym de facto nie potrafili się posługiwać) oraz miecza strażnika - który leżał blisko ale trzeba było go dobyć.

                          Jeśli ktoś chciał coś zrobić to teraz, za chwile może być za późno.

                          Grupa przy dzwonnicy

                          4 uzbrojonych bohaterów, 1 kobieta uzbrojona w nóż kuchenhy, 1 kobieta i 1 meżczyzna bezbronni.

                          Czwórka bohaterów ruszyła w kierunku dzwonnicy. Ścigana trójka szybko zorientowała się że ktoś porusza się ich tropem. Zatrzymali się na moment, a następnie mężczyzna ruszył teraz już sprintem w stronę drzwi, a kobiety zatrzymały się. Jedna z nich miała na sobie długi płaszcz uszyty naprędce z jakiegoś worka, a druga bardziej zwyczajny strój codzienny. Pierwsza trzymała się lekko z tyłu, widać było strach w jej oczach, lecz mimo tego wyciągnęła trzęsące się pięści. Druga miała w oczach to dziwne spojrzenie, może nie aż tak szalone, lecz zdecydowanie nienaturalne. W ręce trzymała mały nóż kuchenny.

                          Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          0
                          • MortarelM Niedostępny
                            MortarelM Niedostępny
                            Mortarel
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #122

                            avatarrr.png

                            Mały Kurt vel Knut

                            Kurt widział to napięcie, nie w słowach, nie w gestach, lecz w oczach. Strażnicy patrzyli za długo. Za twardo. Za pusto. Kapłani to czuli. On też. To był ten moment, kiedy wszystko jeszcze stoi… ale każdy wie, że za chwilę się zawali.

                            Kurt nie czekał na to co zrobią inni. Atakując strażnika, Kurt jasno okazał, czyją stronę zajął. Zrobił pół kroku, nachylił się i jednym ruchem zgarnął z bruku miecz zabitego strażnika. Ostrze było śliskie od krwi, ale chwyt pewny. Ciężar znajomy.

                            Obrócił się od razu, stając szeroko między Zygfrydem a strażnikami.

                            – Bronić ojca świętego! – ryknął ze wszystkich sił, aby jego zamiar był znany każdemu w zasięgu głosu. Głos miał twardy, rozkazujący. Nie prosił. Rzucił to tak, jak rzuca się komendę przed bójką. Miecz trzymał nisko, gotowy do walki. Oczy wbił w strażników, czekając na to, który z nich odpowie na zawołanie. Liczył na to, że sama jego niepokojąca aparycja wystarczy, aby zniechęcić potencjalnych napasstników.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            1
                            • MarrrtM Niedostępny
                              MarrrtM Niedostępny
                              Marrrt
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez
                              #123

                              Ergo
                              text alternatywny

                              - Spokojnie piękne panie! - zawołał cyrkowiec w kierunku kobiet. Nie były specjalnie piękne, a zgrzebny worek, z którego jedna zrobiła sobie kieckę nie poprawiał tego stanu. Ale któraż kobieta nie wolała być nazwana piękną zamiast uzbrojoną wariatką! Przynajmniej z takiego założenia wyszedł Ergo trochę tylko zaniepokojony spojrzeniem tej z nożem. Ponieważ jednak uważał większość kobiet za istoty od urodzenia w pewnym stopniu dotknięte szaleństwem, nie łączył na razie dość oczywistych faktów. Tak samo jak odmawiał umysłem ogarnięcie, że z Bogenhafen zgodnie z porzekadłem wiodą tylko trzy drogi ucieczki, oraz ta, której nikt nie zna. Jak znał życie, takie skupiska ludzkie zawsze umiały znaleźć wyjście z sytuacji bez wyjścia. Trzeba było tylko lepiej poszukać! Na przykład ze szczytu dzwonnicy.

                              Wstrzymał jednak krok widząc bojowe nastawienie obu pań.
                              - Nie chcemy Was skrzywdzić! A nawet myślę, że mamy ten sam cel! Spójrzcie! - wyciągnął z kieszeni swój tajemniczy talizman (gówno tam nie talizman, a przebity miedziak), którego kobiety nie mogły zidentyfikować z odległości bez uważnego przyjrzenia mu się - To znak jaki znaleźliśmy! Słuchajcie panie! Słuchajcie uważnie. Jeśli ktoś dziś będzie słuchał uważnie, może jutro nie będzie musiał krzyczeć! Opuśćcie dłonie... i nóż. Nie ma potrzeby ich używać. Jesteśmy przyjaciółmi. Możemy sobie pomóc nawzajem! Tylko powiedzcie. Jak chcecie stąd uciec?

                              I gadał tak Ergo i gadał obracając wyciągniętą przed siebie monetę nadając swojemu głosowi dziwny hipnotyczny ton.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              0
                              • KetharianK Online
                                KetharianK Online
                                Ketharian
                                Obsługa Moderator
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                #124

                                text alternatywny

                                - Na Sigmara, opamiętajcie się! - ryknął Hieronim, a przynajmniej taki miał zamiar, jednakże nadmiar emocji sprawił, że głos mu się załamał i przeszedł w zawstydzający pisk - Czarna magia wam w głowach miesza, odbiera zdrowy rozsądek! Wrogowie są za ogrodzeniem, a nie tutaj, na świętej ziemi! Cokolwiek pchnęło tego bezbożnika do podniesienia ręki na czcigodnego ojca Zygfryda, zostało pokarane! Ręce precz od oręża, w zamian dawajcie tu jakieś szarpie i przegotowaną wodę! Cyrulika!

                                Robiąc groźną minę cesarski urzędnik położył ręce na biodrach i tupnął jedną stopą chcąc popędzić tym władczym gestem ludzi, którzy winni byli ratować życie świątobliwego męża.

                                Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                0
                                • KermK Niedostępny
                                  KermK Niedostępny
                                  Kerm
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Kerm
                                  #125

                                  Oswald.jpg
                                  Oswald Braun

                                  Oswald nie do końca wiedział, co myśleć o tej trójce. Albo uciekali, bo mieli coś na sumieniu, albo uciekali, przerażeni atakiem na kapłana. Na dwoje, jak powiadano, babka wróżyła.

                                  - A dokąd chcecie uciekać? - spytał. - Między tych szaleńców, co atakują każdego, co im wpadnie w łapska?

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  0
                                  • DeklineD Niedostępny
                                    DeklineD Niedostępny
                                    Dekline jako Dekline
                                    Obsługa Moderator
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                    #126

                                    Grupa przy dzwonnicy ( Zell również)

                                    4 uzbrojonych bohaterów, 1 kobieta uzbrojona w nóż kuchenny, 1 kobieta i 1 mężczyzna bezbronni.

                                    Ergo skupiony był na zbajerowaniu kobiet, miał wrażenie że to działa,. Podobnie jak Ulrich oraz Oswald, Sum widział jak bojowa postawa je opuszcza, powoli, ale jednak. Udało się! Przekonał je! Czy był to skutek działania kuglarza? Być bardzo może, z całą pewnością jest to wysoce prawdopodobnie że azaliż niemniej jednak zdecydowanie możliwe że tak!

                                    Dla Zell

                                    Tylko Nadja, będąca, od urodzenia z natury kobietą, patrzyła na sytuacje nieco inaczej. Zbyt wiele razy widziała kobiety urabiające swoich mężów ( czasami tylko przyszłych niedoszłych, ale zawsze) no i cóż, równie często sama wykorzystywała pewnie ... aspekty, aby osiągnąć swoje cele. Teraz widziała sprawę podobnie, chociaż nie z cała pewnością, ale miała wrażenie graniczące z ... mocniejszym wrażeniem, że kobiety dały się zbajerować, a nie zostały zbajerowane.||

                                    Grupa przy Zygfrydzie

                                    4 strażników (uzbrojony), Zygryd(uzbrojony), 3 kapłanów(uzbrojony), Kurt (ubrojony), Hieronim (bez broni).

                                    Hasło rzucone przez Kurta, oraz jego postawa musiała zrobić wrażenie na strażnikach. Trójka z nich przyjęła wycofaną postawę, robiąc ćwierć kroku w tył i odpuszczając ręce od okolic rękojeści mieczy. Mały wyczuł w nich nie tyle paniczny strach co zdrowy rozsądek z lekka podszyty obawą o własną głowę, niemniej jednak dobre i to. Czwarty ze strażników był bardziej zdeterminowany niż reszta, widać było że aż się w nim gotuje, aby coś zrobić. Koniec końców również zmiarkował swe możliwości i mimo że się w nim gotowało, nic nie zrobił ... póki co.

                                    Kapłani, ci nie zajęci swym przełożonym, stanęli po bokach Kurta, lecz przyjęli pozycje bardziej negocjacyjna niż bojową. broń mieli wetkniętą za pas a ręce złożone przed sobą, poniżej pasa, sugerując otwartość.

                                    Przemowa Hieronima ostudziła emocje na dobre, strażnicy przyznali mu rację i stwierdzili że muszą zrobić obchód, czy może coś jeszcze złego się nie czai, bo przecież od tego tu są. Bosch miał wrażenie że ich słowa są szczere. W gruncie rzeczy byli rozważnymi ludźmi których zwyczajnie poniosły emocje.

                                    Kapłan udzielający pomocy Zygrydowi był blady. Pracował zręcznie, lecz jego twarz była biała niczym ściana.
                                    \ - Niech zostanie tu, nie ruszajmy go. Dajcie mi osłonę, zagrzejcie wodę, wygotujcie szmaty, muszę ... ustabilizować. Jak dożyje wieczora to będzie dobrze.

                                    Mały stał i patrzył, głównie na tego strażnika który się nie wycofał. Miał ochotę mu przywalić, a najlepiej ubić na miejscu za niesubordynacje i czelność próby podniesienie nań broni.

                                    Broń sama w sobie ... cud techniki, takiego oręża jeszcze nigdy w łapie nie miał. Lekka, zwinna, wyważona i ostra jak brzytwa, mimo że używana, również przez świętej pamięci Ulricha, dalej zdawała się nie nosić śladu uszczerbku. Kurt zamłynkował i zrobił ósemkę, po czym jego oczy spotkały się ze spojrzeniem strażnika ... ah, jak miał ochotę poszerzyć mu ten uśmiech, żeby tylko dał pretekst.

                                    Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    1
                                    • ZellZ Online
                                      ZellZ Online
                                      Zell jako Nadja Schmidt
                                      Moderator Obsługa
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Zell
                                      #127

                                      text alternatywny

                                      Nadja Schmidt

                                      .
                                      Nagle od strony Nadji w kierunku kobiet poleciała zawartość torby, jaką chowała w więzieniu, wytrzepując w ich kierunku piach i kamyczki, jednocześnie krzycząc do mężczyzn:
                                      - NA NIE!

                                      Po prostu machnięciem torby wyrzuca wszystko w ich kierunku, tam tylko chyba nie ma noża. Element zaskoczenia.

                                      Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      0
                                      • JhnWJ Online
                                        JhnWJ Online
                                        JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
                                        Administrator Obsługa Developer
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                        #128

                                        Ulrich (von) Guttenluft
                                        https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1768655534425-avatar_doc.jpg
                                        Cyrulikowi nie trzeba było powtarzać, ufał Nadji ze starych czasów. Więc zrobił to, czego po nim oczekiwano ruszając do ataku w postaci zamachu młotem w kobiety, ze smutną miną, lecz bez wahania celując młotem w potencjalnie opętane czerepy.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        0
                                        • MortarelM Niedostępny
                                          MortarelM Niedostępny
                                          Mortarel
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                          #129

                                          avv.png

                                          Mały Kurt vel Knut

                                          Kurt obserwował strażników, szczególnie tego jednego, który się nie wycofał. Widział, że reszta odpuściła, ale ten nadal był napięty, jakby tylko czekał na moment.

                                          Podniósł lekko miecz i sprawdził go w dłoni krótkim ruchem. Broń była dobrze wyważona, reagowała szybko. To wystarczyło.

                                          Spojrzał na strażnika. Czekał w gotowości.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          0
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy