Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje Warhammer
  3. Rozgrywka
  4. [WFRP 2ed] Bögenhafen
Bögenhafen
DeklineD
Dekline jako
Dekline
Mistrz Gry
JhnWJ
JhnW jako
Ulrich (von) Guttenluft
ZellZ
Zell jako
Nadja Schmidt

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

[WFRP 2ed] Bögenhafen

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
wfrp 2edkrótkie odpisysurvivalbögenhafen
142 Posty 10 Uczestników 1.8k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • MarrrtM Online
    MarrrtM Online
    Marrrt
    napisał ostatnio edytowany przez
    #117

    Ergo
    text alternatywny

    - Ranaldzie przebiegły... - jęknął cyrkowiec na widok krwawej jatki jaką zgotował szalony zamachowiec. Szkoda się Ergo zrobiło tego nadętego purpurata. Ale tak naprawdę szkoda. Wojak kaszlał krwią i wyglądało na to, że lada chwila skona od ciosu w plecy zdradzieckiego. I dziwnie nieprzypadkowego, bo celowanego niejako w serce tego zboru...

    - Teeee! Piękna! I Ty pigułkarzu! - zawołał nagle za Nadją i Ulrichem, którzy to ze współwięźniów mieli chyba całkiem równo pod sufitem i byli skorzy do współpracy. Szarpnąwszy oboje zwrócił się do nich cicho, choć nie na tyle by Oswald nie słyszał - Powiedzcie, że się mylę, ale... czy to nie tak, że szaleju się najadają ludzie gdzie największe zbiorowiska się robią? Rynek, przeprawa, most, a teraz tu gdzie księciunio msze gremialną urządził... Zdaje mi się, że wiać stąd trza, ale nie tam gdzie wszyscy wieją. Ja bym szedł na skraj miasta i łódkę znalazł. Wiosłować byle kiep umie. Damy radę. Tylko by dobrze tego łysego skaptować - wskazał na rozjuszonego Kurta - Bo widać, że bić się umie.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    1
    • JhnWJ Online
      JhnWJ Online
      JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
      Administrator Obsługa Developer
      napisał ostatnio edytowany przez JhnW
      #118

      Ulrich (von) Guttenluft
      https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1768655534425-avatar_doc.jpg

      Ulrich słysząc wezwania towarzyszy, zgodził się z nimi w mrukliwym, ale wyraźnie potwierdzającym chrząknięciu. Wskazał im też kierunek w którym zmierzali inni ludzie.
      - Powinniśmy tam iść - powiedział jednocześnie, jeśli dalej była taka możliwość, zabrał swoją broń ze sobą - zabierzcie też i wygłuszcie kolczugę, rozerwać nie damy rady, ale jak znowu pojawi się szalony tłum to się odwinie ze szmat i rzuci na szelest.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      1
      • ZellZ Niedostępny
        ZellZ Niedostępny
        Zell jako Nadja Schmidt
        Moderator Obsługa
        napisał ostatnio edytowany przez Zell
        #119

        text alternatywny

        Nadja Schmidt

        .
        Nie zakładała, że ich sytuacja może się jeszcze pogorszyć, a taka właśnie się zapowiadała. Jeżeli świątynia nie była bezpieczna... to czy było bezpiecznie w jakimkolwiek miejscu tego miasta?
        - Łódkę? Na wodę iść? - Nadja wyraźnie nie była bardzo szczęśliwa z tego pomysłu. Pamiętała przeprawy wodne z wojskiem i nigdy nie sprawiało jej to radości. Widziała jak taka stara zołza otulona w chłodzie gęstym materiałem poszła na dno jak kamień i nigdy się nie wyciągnęła... a tego nie chciała doświadczyć.
        - Musimy? Modi martwy, on chyba pływać mógł.

        Spojrzała w stronę ludzi idących w kierunku dzwonnicy.
        - Nie podoba mi się co robią... Chodźmy im dzień popsuć. - odezwała się do pobliskich więźniów .

        Nadja by chciała móc odzyskać mieczyk jaki miała, choć nie wiem czy to możliwe. Na kopach przodem facetów da i pójdziemy za tymi na górę...

        Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • MortarelM Online
          MortarelM Online
          Mortarel
          napisał ostatnio edytowany przez Mortarel
          #120

          avatarrr.png

          Mały Kurt vel Knut

          Kurt wpadł w strażnika całym ciężarem ciała, barkiem i pięścią jednocześnie, jakby chciał go wbić w bruk. Czuł pod ręką kości i mięśnie. Strażnik przewrócił się, ale wciąż nie dawał za wygraną, z pustymi oczami, z jedną ręką wiszącą jak szmata po uderzeniu młota.

          – Twardy… – mruknął Kurt pod nosem.

          Dopiero młot młodszego kapłana rozwiązał sprawę. Uderzenie w plecy zabrzmiało jak pękająca deska. Strażnik złożył się w pół i runął na kamienie.

          Kurt stał jeszcze chwilę nad nim, ciężko oddychając. Spojrzał na ciało. Kopnął je raz w bok butem, jakby chciał się upewnić, że już nie wstanie. Następnie spojrzał na rannego Zygfryda. Nie wyglądało to dobrze.

          – Medyka! – ryknął przez dziedziniec.

          Bez dalszych słów zrobił krok w przód i osłonił rannego kapłana szerokimi plecami. Odsunął ciało napastnika butem i zacisnął pięści. Jego spojrzenie zaczęło powoli krążyć po dziedzińcu, szukając następnego przeciwnika.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • DeklineD Online
            DeklineD Online
            Dekline jako Dekline
            Obsługa Moderator
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #121

            Grupa przy kapłanie

            4 strażników (uzbrojony), Zygryd(uzbrojony), 3 kapłanów(uzbrojony), Kurt (bez broni), Hieronim (bez broni).

            Zygryd z chwili na chwilę wyglądał coraz gorzej. Początkowy przypływ adrenaliny pozwolił na kontratak, lecz nie dał rady utrzymać rannego dłużej na nogach. Kurt na podstawie szybkiego rzutu okiem nie był w stanie stwierdzić czy atak był śmiertelny czy nie, aczkolwiek sam fakt przebicia trzewi na wylot nie wróżył dobrze, i nie trzeba było być medykiem aby to stwierdzić.

            Jeden z kapłanów, ten który wcześniej zajmował się Ulrichem przykląkł przy Zygfrydzie. Minę miał nietęgą, aczkolwiek bez zwłoki zająć się rannym przełożonym.

            Strażnicy patrzyli, to na Starszego Kapłana, to na swojego martwego towarzysza. Nie wyglądali jakby rozumieli sytuacje; Kurt i Hieronim mieli złe przeczucia. Widać że nie tylko oni, Kapłani również patrzeli na strażników spode łba. Coś wisiało w powietrzu, czuć było napięcie i pierwsze najgorsze to że bohaterowie stali między nimi, a drugie najgorsze że byli bez broni - nie licząc Zygrydowego młota ( którym de facto nie potrafili się posługiwać) oraz miecza strażnika - który leżał blisko ale trzeba było go dobyć.

            Jeśli ktoś chciał coś zrobić to teraz, za chwile może być za późno.

            Grupa przy dzwonnicy

            4 uzbrojonych bohaterów, 1 kobieta uzbrojona w nóż kuchenhy, 1 kobieta i 1 meżczyzna bezbronni.

            Czwórka bohaterów ruszyła w kierunku dzwonnicy. Ścigana trójka szybko zorientowała się że ktoś porusza się ich tropem. Zatrzymali się na moment, a następnie mężczyzna ruszył teraz już sprintem w stronę drzwi, a kobiety zatrzymały się. Jedna z nich miała na sobie długi płaszcz uszyty naprędce z jakiegoś worka, a druga bardziej zwyczajny strój codzienny. Pierwsza trzymała się lekko z tyłu, widać było strach w jej oczach, lecz mimo tego wyciągnęła trzęsące się pięści. Druga miała w oczach to dziwne spojrzenie, może nie aż tak szalone, lecz zdecydowanie nienaturalne. W ręce trzymała mały nóż kuchenny.

            Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • MortarelM Online
              MortarelM Online
              Mortarel
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #122

              avatarrr.png

              Mały Kurt vel Knut

              Kurt widział to napięcie, nie w słowach, nie w gestach, lecz w oczach. Strażnicy patrzyli za długo. Za twardo. Za pusto. Kapłani to czuli. On też. To był ten moment, kiedy wszystko jeszcze stoi… ale każdy wie, że za chwilę się zawali.

              Kurt nie czekał na to co zrobią inni. Atakując strażnika, Kurt jasno okazał, czyją stronę zajął. Zrobił pół kroku, nachylił się i jednym ruchem zgarnął z bruku miecz zabitego strażnika. Ostrze było śliskie od krwi, ale chwyt pewny. Ciężar znajomy.

              Obrócił się od razu, stając szeroko między Zygfrydem a strażnikami.

              – Bronić ojca świętego! – ryknął ze wszystkich sił, aby jego zamiar był znany każdemu w zasięgu głosu. Głos miał twardy, rozkazujący. Nie prosił. Rzucił to tak, jak rzuca się komendę przed bójką. Miecz trzymał nisko, gotowy do walki. Oczy wbił w strażników, czekając na to, który z nich odpowie na zawołanie. Liczył na to, że sama jego niepokojąca aparycja wystarczy, aby zniechęcić potencjalnych napasstników.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • MarrrtM Online
                MarrrtM Online
                Marrrt
                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                #123

                Ergo
                text alternatywny

                - Spokojnie piękne panie! - zawołał cyrkowiec w kierunku kobiet. Nie były specjalnie piękne, a zgrzebny worek, z którego jedna zrobiła sobie kieckę nie poprawiał tego stanu. Ale któraż kobieta nie wolała być nazwana piękną zamiast uzbrojoną wariatką! Przynajmniej z takiego założenia wyszedł Ergo trochę tylko zaniepokojony spojrzeniem tej z nożem. Ponieważ jednak uważał większość kobiet za istoty od urodzenia w pewnym stopniu dotknięte szaleństwem, nie łączył na razie dość oczywistych faktów. Tak samo jak odmawiał umysłem ogarnięcie, że z Bogenhafen zgodnie z porzekadłem wiodą tylko trzy drogi ucieczki, oraz ta, której nikt nie zna. Jak znał życie, takie skupiska ludzkie zawsze umiały znaleźć wyjście z sytuacji bez wyjścia. Trzeba było tylko lepiej poszukać! Na przykład ze szczytu dzwonnicy.

                Wstrzymał jednak krok widząc bojowe nastawienie obu pań.
                - Nie chcemy Was skrzywdzić! A nawet myślę, że mamy ten sam cel! Spójrzcie! - wyciągnął z kieszeni swój tajemniczy talizman (gówno tam nie talizman, a przebity miedziak), którego kobiety nie mogły zidentyfikować z odległości bez uważnego przyjrzenia mu się - To znak jaki znaleźliśmy! Słuchajcie panie! Słuchajcie uważnie. Jeśli ktoś dziś będzie słuchał uważnie, może jutro nie będzie musiał krzyczeć! Opuśćcie dłonie... i nóż. Nie ma potrzeby ich używać. Jesteśmy przyjaciółmi. Możemy sobie pomóc nawzajem! Tylko powiedzcie. Jak chcecie stąd uciec?

                I gadał tak Ergo i gadał obracając wyciągniętą przed siebie monetę nadając swojemu głosowi dziwny hipnotyczny ton.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                0
                • KetharianK Online
                  KetharianK Online
                  Ketharian
                  Obsługa Moderator
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                  #124

                  text alternatywny

                  - Na Sigmara, opamiętajcie się! - ryknął Hieronim, a przynajmniej taki miał zamiar, jednakże nadmiar emocji sprawił, że głos mu się załamał i przeszedł w zawstydzający pisk - Czarna magia wam w głowach miesza, odbiera zdrowy rozsądek! Wrogowie są za ogrodzeniem, a nie tutaj, na świętej ziemi! Cokolwiek pchnęło tego bezbożnika do podniesienia ręki na czcigodnego ojca Zygfryda, zostało pokarane! Ręce precz od oręża, w zamian dawajcie tu jakieś szarpie i przegotowaną wodę! Cyrulika!

                  Robiąc groźną minę cesarski urzędnik położył ręce na biodrach i tupnął jedną stopą chcąc popędzić tym władczym gestem ludzi, którzy winni byli ratować życie świątobliwego męża.

                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • KermK Niedostępny
                    KermK Niedostępny
                    Kerm
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Kerm
                    #125

                    Oswald.jpg
                    Oswald Braun

                    Oswald nie do końca wiedział, co myśleć o tej trójce. Albo uciekali, bo mieli coś na sumieniu, albo uciekali, przerażeni atakiem na kapłana. Na dwoje, jak powiadano, babka wróżyła.

                    - A dokąd chcecie uciekać? - spytał. - Między tych szaleńców, co atakują każdego, co im wpadnie w łapska?

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • DeklineD Online
                      DeklineD Online
                      Dekline jako Dekline
                      Obsługa Moderator
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #126

                      Grupa przy dzwonnicy ( Zell również)

                      4 uzbrojonych bohaterów, 1 kobieta uzbrojona w nóż kuchenny, 1 kobieta i 1 mężczyzna bezbronni.

                      Ergo skupiony był na zbajerowaniu kobiet, miał wrażenie że to działa,. Podobnie jak Ulrich oraz Oswald, Sum widział jak bojowa postawa je opuszcza, powoli, ale jednak. Udało się! Przekonał je! Czy był to skutek działania kuglarza? Być bardzo może, z całą pewnością jest to wysoce prawdopodobnie że azaliż niemniej jednak zdecydowanie możliwe że tak!

                      Dla Zell

                      Tylko Nadja, będąca, od urodzenia z natury kobietą, patrzyła na sytuacje nieco inaczej. Zbyt wiele razy widziała kobiety urabiające swoich mężów ( czasami tylko przyszłych niedoszłych, ale zawsze) no i cóż, równie często sama wykorzystywała pewnie ... aspekty, aby osiągnąć swoje cele. Teraz widziała sprawę podobnie, chociaż nie z cała pewnością, ale miała wrażenie graniczące z ... mocniejszym wrażeniem, że kobiety dały się zbajerować, a nie zostały zbajerowane.||

                      Grupa przy Zygfrydzie

                      4 strażników (uzbrojony), Zygryd(uzbrojony), 3 kapłanów(uzbrojony), Kurt (ubrojony), Hieronim (bez broni).

                      Hasło rzucone przez Kurta, oraz jego postawa musiała zrobić wrażenie na strażnikach. Trójka z nich przyjęła wycofaną postawę, robiąc ćwierć kroku w tył i odpuszczając ręce od okolic rękojeści mieczy. Mały wyczuł w nich nie tyle paniczny strach co zdrowy rozsądek z lekka podszyty obawą o własną głowę, niemniej jednak dobre i to. Czwarty ze strażników był bardziej zdeterminowany niż reszta, widać było że aż się w nim gotuje, aby coś zrobić. Koniec końców również zmiarkował swe możliwości i mimo że się w nim gotowało, nic nie zrobił ... póki co.

                      Kapłani, ci nie zajęci swym przełożonym, stanęli po bokach Kurta, lecz przyjęli pozycje bardziej negocjacyjna niż bojową. broń mieli wetkniętą za pas a ręce złożone przed sobą, poniżej pasa, sugerując otwartość.

                      Przemowa Hieronima ostudziła emocje na dobre, strażnicy przyznali mu rację i stwierdzili że muszą zrobić obchód, czy może coś jeszcze złego się nie czai, bo przecież od tego tu są. Bosch miał wrażenie że ich słowa są szczere. W gruncie rzeczy byli rozważnymi ludźmi których zwyczajnie poniosły emocje.

                      Kapłan udzielający pomocy Zygrydowi był blady. Pracował zręcznie, lecz jego twarz była biała niczym ściana.
                      \ - Niech zostanie tu, nie ruszajmy go. Dajcie mi osłonę, zagrzejcie wodę, wygotujcie szmaty, muszę ... ustabilizować. Jak dożyje wieczora to będzie dobrze.

                      Mały stał i patrzył, głównie na tego strażnika który się nie wycofał. Miał ochotę mu przywalić, a najlepiej ubić na miejscu za niesubordynacje i czelność próby podniesienie nań broni.

                      Broń sama w sobie ... cud techniki, takiego oręża jeszcze nigdy w łapie nie miał. Lekka, zwinna, wyważona i ostra jak brzytwa, mimo że używana, również przez świętej pamięci Ulricha, dalej zdawała się nie nosić śladu uszczerbku. Kurt zamłynkował i zrobił ósemkę, po czym jego oczy spotkały się ze spojrzeniem strażnika ... ah, jak miał ochotę poszerzyć mu ten uśmiech, żeby tylko dał pretekst.

                      Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      1
                      • ZellZ Niedostępny
                        ZellZ Niedostępny
                        Zell jako Nadja Schmidt
                        Moderator Obsługa
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez Zell
                        #127

                        text alternatywny

                        Nadja Schmidt

                        .
                        Nagle od strony Nadji w kierunku kobiet poleciała zawartość torby, jaką chowała w więzieniu, wytrzepując w ich kierunku piach i kamyczki, jednocześnie krzycząc do mężczyzn:
                        - NA NIE!

                        Po prostu machnięciem torby wyrzuca wszystko w ich kierunku, tam tylko chyba nie ma noża. Element zaskoczenia.

                        Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • JhnWJ Online
                          JhnWJ Online
                          JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
                          Administrator Obsługa Developer
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #128

                          Ulrich (von) Guttenluft
                          https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1768655534425-avatar_doc.jpg
                          Cyrulikowi nie trzeba było powtarzać, ufał Nadji ze starych czasów. Więc zrobił to, czego po nim oczekiwano ruszając do ataku w postaci zamachu młotem w kobiety, ze smutną miną, lecz bez wahania celując młotem w potencjalnie opętane czerepy.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          0
                          • MortarelM Online
                            MortarelM Online
                            Mortarel
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #129

                            avv.png

                            Mały Kurt vel Knut

                            Kurt obserwował strażników, szczególnie tego jednego, który się nie wycofał. Widział, że reszta odpuściła, ale ten nadal był napięty, jakby tylko czekał na moment.

                            Podniósł lekko miecz i sprawdził go w dłoni krótkim ruchem. Broń była dobrze wyważona, reagowała szybko. To wystarczyło.

                            Spojrzał na strażnika. Czekał w gotowości.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • MarrrtM Online
                              MarrrtM Online
                              Marrrt
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez
                              #130

                              Ergo
                              text alternatywny

                              Cyrkowiec uśmiechnął się wielce chytrze, a przebiegle do swych kompanionów widząc jaki dał popis. Cóż mogli tylko szczęki zbierać z ziemi.
                              - Tak, tak. Robi wrażenie. Wiem - zaczął i już zwracał swe spojrzenie na powrót ku kobietom, by zademonstrować jak będą mu wszystko jak na spowiedzi opowiadać, gdy nagle...

                              - Na nie!

                              Kobiecy krzyk Nadii tuż obok niego sprawił, że Ergo aż się wzdrygnął wystraszony nieoczekiwanym dźwiękiem. Moneta z rąk mu wypadła więc odruchowo rzucił się ją podnieść. Pierwsze pociski poleciały w tym czasie w kierunku zahipnotyzowanych, a cyrulik już szedł ze wzniesionym młotem!
                              Podniósłszy monetę Ergo zatupał w złości jak wzburzony kilkulatek i nawet podskoczył w miejscu kilka razy cały czas powtarzając "nie".
                              Ostatecznie jednak dobył broni, choć w swym rozdarciu między złością na kompanów, a solidarną z nimi walką, nie kwapił się ruszyć na pomoc Ulrichowi, który jednak również okazał się zbójem.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              0
                              • KermK Niedostępny
                                KermK Niedostępny
                                Kerm
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez Kerm
                                #131

                                Oswald.jpg
                                Oswald Braun

                                Czy Nadia miała rację, tego Oswald nie wiedział, ale postanowił iść w ślady kompanów.
                                Chwytając w dłoń dębową (zapewne, bowiem drzewa Oswald odróżniał po liściach) nogę od stołka, odziedziczoną po jednym z opętańców, zaatakował najbliższego z przeciwników.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                0
                                • DeklineD Online
                                  DeklineD Online
                                  Dekline jako Dekline
                                  Obsługa Moderator
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                  #132

                                  Grupa przy dzwonnicy

                                  Kobieta A, bardziej wystraszona, w za dużym ubraniu - walka na pięści
                                  Kobieta B, ubrana zwyczajnie, bojowo nastawiona - nóż kuchenny

                                  Kobiety zaatakowane przez Nadję zawartością jej torby zareagowały dwojako. Ta w za dużym ubraniu zaczęła ... płakać, i rękoma trzeć się po twarzy, bezskutecznie próbując wydostać piasek spod powiek. Gdyby była prawdziwym wojownikiem, cokolwiek by to nie znaczyło, nie wystawiałaby się tak łatwo na atak. Druga porzuciła pomysł udawania czegokolwiek i z nożem rzuciła się na tą, która przechytrzyła jej pomysł. Nadja uchyliła się przed ciosem i kontratakowała, lecz z równie marnym skutkiem.

                                  Wściekła białogłowa nie zważała na zagrożenia. Otoczona i atakowana przez pozostałych bohaterów, mimo że miałaby możliwość ucieczki, nie odpuszczała. Kobieta dostałą cios właściwie od każdego, lecz to Ergowy "tłuczek do mięsa" dokończył sprawy jednym silnym uderzeniem w tył głowy. Rozległo się głuche łupnięcie i zawartość czaszki wydostała się na klepisko.

                                  Mężczyzna dobiegł do drzwi wieży, łupnął w coś co mogło być czymś w rodzaju kłódki, otworzył drzwi i wbiegł do środka.

                                  Zapłakanej kobiecie udało się ogarnąć na tyle aby widzieć co się dzieje. Padła na kolana i zaczęła biadolić nad losem swojej ... koleżanki? Była bardziej smutna niż zła, jej emocje nie były skierowane do bohaterów, bezradnie patrzyła na martwą towarzyszkę z dziurą w potylicy.

                                  Grupa przy Zygfrydzie

                                  Kapłani zajęli się swoim przełożonym. Hieronim starał się pomagać jak tylko mógł, lecz niewiele mógł zrobić.

                                  Kurt wodził wzrokiem za strażnikiem, aż w pewnym momencie ich spojrzenia się spotkały. Mały nie zrobił nic szczególnego, a przynajmniej tak mu się zdawało, lecz mimo tego strażnik spuścił z tonu i szybkim krokiem oddalił się w kierunku reszty kompani.

                                  Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  0
                                  • MortarelM Online
                                    MortarelM Online
                                    Mortarel
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                    #133

                                    Wojownik przy ogniu w nocy.png

                                    Mały Kurt vel Knut

                                    Kurt odprowadził wzrokiem strażnika, dopóki ten nie wmieszał się w resztę. Napięcie zeszło, przynajmniej na chwilę. Na dziedzińcu znowu zrobiło się „zwyczajnie” — ktoś krwawił, ktoś ratował, ktoś udawał, że wie co robi.

                                    Można było chwilowo odpocząć i złapać oddech. Kurt usiadł ciężko na kamieniu, opierając przedramiona na kolanach. Miecz trzymał luźno. Zerknął w stronę stosu. Płomienie powoli brały to, co jeszcze niedawno było ludźmi. Drewno trzaskało, tłuszcz skwierczał, dym szedł ciężko do góry.

                                    Kurt na chwilę zmrużył oczy, obserwując jak płomień obejmuje kolejne kawałki drewna i to, co było pomiędzy nimi. Siedział tak jeszcze chwilę, grzejąc ręce przy ogniu.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    1
                                    • MarrrtM Online
                                      MarrrtM Online
                                      Marrrt
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                      #134

                                      Ergo Sum

                                      Cyrkowiec prawie upuścił tłuczek. Nie miał pojęcia jak to się stało, że wziął udział w tej bitce. Wcale nie chciał! Tak trochę to nawet życzył Ulrichowi, żeby oberwał od tej z nożem. Tak tylko trochę. Płytką ranę najwyżej. Nie życzy się przecież źle współwięźniowi. Zwłaszcza takiemu, z którym ucieka się z pierdla. Pewnie dlatego zamachnął się na tę kobietę by uderzyć ją we wzniesioną rękę z nożem... I trafił oczywiście w głowę! A teraz skrawki jej mózgu nadal zdobiły jego buty i tłuczek, z którego próbował je strząsnąć...

                                      - I na chuja to było... hę??? Hę??? Wszystko bym z nich wyciągnął! A teraz... Słodka Shallyo... Strażnik się tu jakiś napatoczy. Zobaczy! I znowu na mnie! - Wzdrygnął się i aż zagotował tak nim zatrzęsło gdy spojrzał na Nadię - Durna babo! Po jakie licho w nie rzucałaś???

                                      Podszedł do tej drugiej zapłakanej.
                                      - A wy? Po co ta twoja znajomka walczyła. Tożbyście się poddały i by nic wam nie było... Nooo... no nie becz głupia.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      0
                                      • ZellZ Niedostępny
                                        ZellZ Niedostępny
                                        Zell jako Nadja Schmidt
                                        Moderator Obsługa
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                        #135

                                        text alternatywny

                                        Nadja Schmidt

                                        .
                                        Nadja w tym momencie nie poświęcała się dłuższemu rozważaniu ich sytuacji ani nie analizowała tego, do czego jej głowa doprowadziły. Trzeba było działać póki mogli. Spowiedź może później.
                                        - Do dzwonnicy! Póki czas! - powiedziała twardo patrząc na mężczyzn i sama już zrobiła kilka kroków, jednak nie chcąc wychodzić przed współwięźniami.

                                        Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        0
                                        • KermK Niedostępny
                                          KermK Niedostępny
                                          Kerm
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                          #136

                                          Oswald.jpg
                                          Oswald Braun

                                          Oswald nie przejmował się tym, że jedna z kobiet leży z rozbitą głową. Ważniejsza była pozostała dwójka, z której też można było wydobyć jakieś informacje.

                                          /- Stój, draniu, albo ci łeb rozwalę! - krzyknął za uciekinierem (prawdę mówiąc nie licząc na to, że słowa przyniosą jakiś sukces), po czym popędził za mężczyzną, który wdarł się do dzwonnicy.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          0
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy