Klasyka gatunku. MG zaczyna sesję a potem dopada go życie.
Agape
Posty
-
Stubramie -
Stubramie@janusz-podziemi Żyjesz jeszcze?
-
Stubramie@Leszek-Dyskietka Opis genialny ale ja gram żeby się oderwać od rzeczywistości a nie ją symulować.
-
Stubramie@Nabuchodonozor Janusz Podziemi napisał że będzie atak orków na świątynię. Jeśli Ystyriaeth stanie w jej obronie to dostanie obywatelstwo bo dostaje się je po 7 latach płacenia podatków albo jednej wojnie.

-
StubramieYstyriaeth zostanie obywatelem pierwszego dnia? To nie fer! xD
-
Gormalesh Pluskwą zwanyPluskwa trafił idealnie. Skrzela naprawdę był łasy na błyskotki niczym sroka. Nawet sprawdził guzik zębem, jakby spodziewał się, że jest ze złota.
„Tam, gdzie zieloni nie chodzą” było frazą, która mocno się goblinowi nie podobała i którą słyszał nazbyt często.
– Zieloni powinni chodzić wszędzie. Wtedy byłby w mieście porządek. – stwierdził z przekonaniem.– Będę – potwierdził krótko.
Wiedział, o którą fontannę chodzi, ba, wiedział nawet, o którą dziurę. Faktycznie była tam za długo, na tyle długo, że uznawał ją za stały element topografii miasta, a nie coś, co czekało na naprawę.
– Ty z moim masz 7. Do jutra. Zgłoszę tę dziurę dyżurnemu, to zaprawa znajdzie się jeszcze szybciej. – powiedział na odchodne, dając Skrzeli do zrozumienia, że i on mu się uważnie przygląda. Uśmiechnął się do siebie, wyobrażając sobie jutrzejszą minę trytona, kiedy stawi się do roboty w ubraniu, przy którym nie ma ani jednego guzika.
Ominął zabezpieczone już zapadlisko, idąc pod samą ścianą, i ruszył w swoją stronę. Poza zasięgiem wzroku Kubłów zdjął z głowy czapkę, otrzepał ją z pyłu, a potem za jej pomocą otrzepał resztę munduru na tyle, na ile się dało. Nie chciał wchodzić na posterunek, wyglądając bardziej jak młynarz niż astynom. Nie w pełni mu się to udało.
-
Rozmowy użytkowników z obsługą@Ketharian Otwierasz w przeglądarce (ja mam Chrome) w opcjach pod trzykropkiem masz "zainstaluj i utwórz skrót"
-
Rozmowy użytkowników z obsługą@Zell Ja mam powiadomienia push na komórce. Zapisałam sobie Rolltelling na pulpicie i jak ktoś odpisze w obserwowanym temacie czy na czacie to mi wyskakują.
Może źle zrozumiałam i mówicie o czymś innym? -
Sonda. Która przygoda się bardziej podoba?Na razie dwójka brzmi najbardziej interesująco, ale dużo zależy od systemu i natury tego kultu.
-
Gormalesh Pluskwą zwanyPluskwa zadarł głowę, żeby spojrzeć na tego, który się do niego odezwał. Stubramie pełne było zadziwiających istot, jakich - mimo niepamięci był tego pewien - nigdy wcześniej nie widział. Niestety dla goblina zdecydowanie z przewagą tych wysokopiennych.
Przyjrzał się trytonowi z zainteresowaniem. Pośrodku suchej, zapylonej ulicy wyglądał wyjątkowo nie na miejscu, a stan jego skóry tylko to potwierdzał. Sam Skrzela zdawał się jednak niewiele sobie z tego robić. Zerknął na bosak i rzędy nacięć na drzewcu. Czyżby każde oznaczało kogoś wyciągniętego z podobnej dziury?Ekipa zabrała się do pracy. Kołki, lina. Wszystko szło sprawnie. Wyraźnie nie robili tego pierwszy raz.
Pluskwa wsunął pogniecione kartki do kieszeni razem z trzęsącą się dłonią.
„Jak u kogoś, kto widział trupa?” - powtórzył w myślach.
No cóż. Widział. W wyobraźni, własnego, leżącego na dnie suchego kanału z czaszką roztrzaskaną brukiem. Inne też widywał. Zdecydowanie częściej, niż by sobie życzył.
- Nic - odpowiedział, siląc się na nonszalancję.
Wskazał na dziurę.
- Mówisz, trzecia w tym tygodniu? Ja przez trzy miesiące żadnej nie widziałem. Aż do teraz.
W głosie zabrzmiało lekkie powątpiewanie. Nie dlatego, że Skrzelom nie wierzył. Chciał go zachęcić do mówienia, ale nie dał mu czasu na odpowiedź.
- Pogadamy. Jutro.
Chwycił prawą dłonią najwyższy guzik munduru, ten pod samą szyją, którego i tak nigdy nie zapinał, bo go dusił, i oderwał go jednym szarpnięciem. Starł kciukiem pył z błyskotki ozdobionej herbem Hesperyd, po czym rzucił ją Skrzeli tak, żeby ten mógł łatwo złapać.
Nie uszły jego uwadze ani kolekcja przy pasie trytona ani spojrzenie, którym wcześniej go obrzucił. Patrzył na niego jak kruk na świeżą padlinę.
- Pójdę z wami na nockę. Chcę zobaczyć to na własne oczy, a dzisiaj mam jeszcze coś do zrobienia. O której i gdzie zaczynacie?
Zapytał tak, jakby Skrzela już się zgodził.
Miał do niego mnóstwo pytań, a tryton sprawiał wrażenie kogoś, kto nie tylko lubi mówić, ale też niespecjalnie gryzie się w język. Pluskwa nie zamierzał zmarnować takiej okazji. -
StubramieJestem istotą pozbawioną ambicji.
-
Stubramie@Nabuchodonozor Wystarczy do czego? Fajnie że starasz się odgrywać postać zgodnie z mechaniką, ale jak czytelnik nie zdoła akuratnie przypisać cyfr do cech postaci to nic się przecież nie stanie.
-
Stubramie@Nabuchodonozor Mimo że jest mądry i wygadany, może sprawiać nieprzyjemne wrażenie na rozmówcach. Nic, co potrafiliby ubrać w słowa. Z pozoru wszystko ok, świetny człowiek, a i tak go nie lubią.
-
Stubramie@Nabuchodonozor To, że Pluskwa ma więcej charyzmy od Ysteriaetha, podejrzewałam, ale ze względów czysto mechanicznych. Mnisi nie inwestują w charyzmę. Z odpisu bym się nie domyśliła, że ma 8, ale z drugiej strony sama nie wiem, jak miałbyś to pokazać.
Zdecydowanie czuć mądrość tak na 18. -
Gormalesh Pluskwą zwanyMiasto w sąsiedztwie parku przypominało labirynt, pełne ślepych zaułków, zagrodzonych bramami i wysokich murów ograniczających swobodę ruchu. Żadnej zieleni, za to pełno pyłu. Pluskwa nie czuł się dobrze w otoczeniu wzniesionym prawie wyłącznie z martwego, suchego kamienia. Zdecydowanie brakowało mu drewna w konstrukcji budynków, jak i żywych drzew, które urozmaiciłyby widok i nadały miastu przytulności i życia. To w parku czuł, że jest u siebie. Podczas tygodnia służby, kiedy nie miał nic do zaraportowania na posterunku, nie raz zdarzało się, że zamykał bramę od środka i spał w stróżówce. Dzisiaj z tego parku uciekł; dzisiaj kamienne ulice wydawały się bezpieczniejsze. Maszerował żwawo w stronę posterunku, układając w głowie zdania, które miał zamiar przelać na papier, kiedy miasto postanowiło uzmysłowić mu, jak bardzo się myli.
Coś trzasnęło, a bruk zafalował niczym powierzchnia jeziora, w jednej sekundzie tracąc całą stabilność, której gwarantem powinien być kamień. Odskoczył instynktownie, zanim zdążył cokolwiek pomyśleć czy poczuć strach; był już poza zasięgiem zjawiska. Jak w zwolnionym tempie widział spadający z łoskotem w głąb bruk. Potem pochłonęła go chmura pyłu. Przez chwilę nic się nie działo. Kiedy kurz zaczął opadać, Pluskwa powoli i ostrożnie wycofał się znad krawędzi zapadliska. Dopiero wtedy dotarło do niego, co się właściwie stało i jak mało brakowało, żeby leżał teraz na dnie wyschniętego kanału. „To chyba przez suszę.” – pomyślał. Ktoś to będzie musiał naprawić, ktoś będzie musiał sprawdzić, w jakim stanie jest reszta kanałów, upewnić się, że na innej ulicy nie stanie się to samo. Usłyszawszy hałas, odwrócił się w stronę nadchodzących.
Kołyszące się latarnie oświetliły drobną sylwetkę parkowego astynoma w zielonym mundurze i wielką ziejącą w drodze dziurę za nim. Cały był zakurzony, a w trzęsącej się ręce ściskał pogniecione kartki papieru. Nadchodzących przywitał głośnym kichnięciem.
-
StubramieNie obijam się, tylko czekam na post od MG.
-
StubramieRzucone.
Dodałam sobie rzuty do karty postaci i robię to jednym kliknięciem.
-
Gormalesh Pluskwą zwanyPluskwa też odwrócił się bez słowa i ruszył w drogę powrotną do bramy Cedrowej, do swojej stróżówki. Z początku szedł w ciszy, ale nie trwało to długo.
– Deszcz kurza jego mać! Deszcz spadnie w marcu – narzekał, niepomny na to, że Trzask pewnie słyszy każde jego słowo. Kolejne zdania wręcz skierował do nieobecnego druida: – A co do tego czasu? Mam udawać, że tego tam nie ma?
Ruszył biegiem, najkrótszą drogą, jakby brama Cedrowa była północą na jego wewnętrznym kompasie.
Zdyszany dotarł do stróżówki. Nie biegł szybko, ale to był jednak kawał drogi. Chwycił pióro i zaczął skrobać notatkę. Była przeznaczona dla zmiennika, który otworzy park jutro rano. Trochę był zmęczony, trochę zdenerwowany, a i pisał w życiu chyba nie za często. Litery wyszły koślawe, kartkę upstrzyły kleksy, ale dało się wszystko przeczytać. Krótkimi zdaniami opisał, co się wydarzyło, a na samym końcu, literami dwa razy większymi od reszty, dopisał:
NIE WCHODŹ DO ŚRODKA!!!
Nabił kartkę na jeden z pustych haczyków.
Zgarnął jeszcze kilka czystych stron. Raport dla archiastynoma będzie znacznie dłuższy.
Wziął klucz z gwoździa przy drzwiach i wyszedł. Kiedy wreszcie przekręcił go w zamku bramy, usłyszał suchy metaliczny szczęk. Dokładnie taki sam jak ten, którym pożegnał go Trzask. Pluskwa odetchnął z ulgą.
Cokolwiek czaiło się w tym tunelu, zostało po drugiej stronie muru. Teraz musiał udać się na posterunek astynomów przy urzędzie dzielnicy, gdzie zamierzał spisać raport i zostawić go dyżurnemu.
-
Gormalesh Pluskwą zwanyPluskwa skrzywił się, słysząc głos starej krasnoludki.
– Słyszę to zdecydowanie za często. Zresztą to nie jest odpowiedź. Wiedziałeś o tunelu? – powtórzył cierpliwie pytanie. Być może za życia Trzaska podobna susza się nie przytrafiła, ale to nie świadczyło o stanie jego wiedzy.– To nie należy do Lasu – padła obojętna odpowiedź. I z tym goblin był gotów polemizować, ale może nie w tym momencie.
Druid kontynuował swoją dźwiękową opowieść. To buk padł na ogrodzenie, potem chropowaty zgrzyt i stuknięcie laską o kamień. Pluskwa bezwiednie uniósł ręce do głowy, jakby to miało mu pomóc myśleć, ale nie domyślił się, co Trzask chciał mu w ten sposób przekazać. Być może musiałby się jeszcze rozejrzeć na miejscu, być może chodziło o to, że buk rósł na sklepieniu tajemniczego tunelu, być może coś naruszył, kiedy się zwalił. Interpretacja dźwięków była trudniejsza niż zwykła rozmowa. Dźwięki oddawały prawdę, ale była to prawda surowa, której sam musiał nadać znaczenie.
Im dłużej trwała opowieść, z tym większym napięciem słuchał jej Pluskwa. Krzyk sprawił, że się wzdrygnął.
– Jasna cholera! Coś ich zeżarło. Mnie też mogło zeżreć.Nagle Pluskwa, któremu do tej pory nieszczególnie się spieszyło, zapragnął jak najszybciej znaleźć się za parkowym murem, z dala od tajemniczego tunelu i tego, co w nim mieszkało.
Spojrzał za Trzaskiem w kierunku lodowców. Cichego grzmotu nie był w stanie zinterpretować.
– Ty wiesz, co to było. Co to było? Słowami! – zapytał spanikowany, chwytając druida za płaszcz i potrząsając nim, aż ściółka, z której był zrobiony, zaszeleściła. – Możesz zamknąć to przejście? Nie chcesz, żeby to weszło do parku.
Dopiero po chwili dotarło do niego, co właściwie robi. Puścił Trzaska, wciągnął głęboko powietrze i wypuścił je powoli. Przy okazji przygładził kilka listków, które zmierzwił.
Strach nie zniknął, ale został zepchnięty na bok, gdzie czekał na swoją kolej.
– Pora na mnie. Zamknę bramę i napiszę raport.
-
StubramieNie wiem, o co chodzi z tym edytorem. Przedtem miałam krótkie myślniki i wyświetlały się normalnie, a teraz musiałam wstawić te ejajowe, bo mi robi bullet pointy. Justowanie też wstawia znaczki zamiast wyrównywać tekst.