Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
AgapeA

Agape

@Agape
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
65
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
1

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Gormalesh Pluskwą zwany
    AgapeA Agape

    Żył w tym pozbawionym wszelkiej logiki kłębowisku dziwadeł już prawie trzeci miesiąc. Nie było dnia, żeby coś go nie zaskoczyło, przestraszyło czy obrzydziło, często wszystko na raz. Przez pierwszy tydzień Trzewik przynosił mu ser i ogarniał miejsce do spania. Przez pierwszy tydzień miał nadzieję, że coś w jego pamięci zaskoczy i przypomni sobie, kim jest, skąd jest, jak się tu dostał i po co. Trzewik tłumaczył, że amnezja jest normalna, wszyscy ją mają. To jednak nie negowało tego parszywego uczucia, że czegoś mu brakuje, czegoś, co powinien mieć, bo należało do niego. Czasem miał wrażenie, że coś sobie przypomina, ale wspomnienia wyślizgiwały się w ciemną głębię niepamięci jak złapany ręką węgorz.

    Wracały w nocy. W koszmarach, z których budził się z krzykiem, zlany zimnym potem, a jedyne, co pamiętał, to uścisk lodowatych dłoni. Smród. Krzyki. Jakieś powykręcane ciała i twarze. Po takiej nocy gospodarz nie chciał go na kolejną, i stary niziołek musiał szukać mu innego miejsca. Po tygodniu został sam. Musiał znaleźć sobie jakieś zajęcie, jakoś się w tym tyglu niesamowitości odnaleźć. Chodził więc i pytał. Gdzie się dało. Najpierw w zakonie Janusowym. Dlaczego tam? Nie miał pojęcia. Może szukał czegoś znajomego? Nie znalazł. Widok rycerzy z dwiema twarzami sprawił, że mimowolnie się wzdrygnął. Wcale, a wcale nie chciał tak skończyć. Zajęło mu to kilka dni, ale wreszcie dotarło do niego, że nie liczyło się, co robi, ale to, gdzie to robi.

    Plan wyglądał następująco: zacząć od najbogatszej dzielnicy, wypróbować wszystkie opcje; w razie porażki przenieść się do nieco biedniejszej i powtórzyć proces, aż do skutku. O dziwo, udało mu się niemal od razu. Został astynomem w Parku Hestperyd. Jasne zasady, robota tak prosta, że żelatynowy sześcian by ogarnął, ogrzewana stróżówka, porządny mundur i dziw nad dziwami: tydzień pracy i tydzień wolnego. Pluskwa był naprawdę wdzięczny. Od tamtego czasu przepracował pięć tygodni. Poznał park, jego kręte ścieżki i stare drzewa, poznał ogrodników i stałych bywalców. Zaczynał czuć się jak u siebie. Wiedział, komu czytać regulamin, a komu nie. Wiedział, gdzie pokierować czeladników w zależności od tego, jakie rośliny mieli narysować. Wiedział, kiedy spodziewać się powrotu zakochanej pary i starej krasnoludki. Starał się do gości zagadać, dowiedzieć się od nich mimochodem czegoś o nich i o mieście.


    Spojrzał na tablicę z miedzianymi blaszkami połyskującymi w świetle zniżającego się słońca. Cztery osoby weszły razem i jeszcze nie wyszły. Do zamknięcia została niecała godzina. Teoretycznie mieli jeszcze czas. Intuicja podpowiadała mu jednak, że gdyby mieli wyjść, to już by to zrobili. Próbował sobie przypomnieć, komu dał te numerki, ale pamięć zawiodła go po raz kolejny. Może nad całym miastem wisiało jakieś parszywe zaklęcie blokujące wspomnienia? Pamiętał tylko podute buty i jakiś ciężar. Pluskwa potrząsnął głową. To, jak ta czwórka wyglądała, nie miało większego znaczenia. Ktokolwiek został w środku, musiał znaleźć się na zewnątrz. Poszedł ich szukać.

    – Halo! Pora wychodzić. Zaraz zamykam bramę i spędzicie tu noc – wołał, rozglądając się uważnie. Jeśli ich nie znajdzie, zadzwoni w dzwon; to była jego praca. Jednocześnie zastanawiał się, czemu nie postawili muru i furtki, oddzielającej Stumilowy Las od parku. Liczenie na to, że nikt tam nie będzie wchodził, bo nie wolno, było naiwne, żeby nie powiedzieć głupie.

    Rozgrywka pluskwa

  • [D&D 5E 2014] Witajcie w Stubramiu
    AgapeA Agape

    Wstępniak i założenia sesji mocno przypadły mi do gustu. Zastanawiam się nad wzięciem udziału, ale nie grałam od lat i zupełnie zardzewiałam. Jak bardzo trzeba znać mechanikę? Wystarczy że sklecę postać, czy muszę dokładnie wiedzieć, kiedy, czym i na co rzucać?

    Archiwum

  • Gormalesh Pluskwą zwany
    AgapeA Agape

    Przeszukiwał park spokojnie, metodycznie, tak jak się to robić powinno. Co jakiś czas wołał zaginionych i nasłuchiwał odpowiedzi. Dość szybko zorientował się, że nie spodziewa się jej usłyszeć. Coś, być może intuicja, być może doświadczenie, mówiło mu, że nie odpowiedzą. Nie miał pojęcia, skąd się to wzięło, ale od początku zakładał, że przytrafiło się im coś złego, coś, co sami sprowokowali. Nie zastanawiał się nad tą myślą. Po prostu szukał, a miarą jego postępów były wydłużające się cienie. Nie przejmował się tym, że dzisiejsza dniówka może się przedłużyć. Lubił las i lubił ciemność. Na kolejne wołanie odpowiedziało tylko szemranie wody.

    To nad strumieniem znalazł to, czego szukał. Ślad, wyraźny i świeży. Zmianę w znajomej przestrzeni. Nie musiał znać się na tropieniu, żeby go zinterpretować i zdecydować się za nim podążyć. Zszedł ze ścieżki, odruchowo przykucnął i przyjrzał się zgniecionym źdźbłom. Starał się odczytać, ile osób tędy przeszło, jak dawno, czy któraś z nich miała ćwiekowane buty i przede wszystkim, czy ktoś wrócił tą samą drogą. Już to kiedyś robił. Zadawał te same pytania i czytał odpowiedzi z podłoża tak jak urzędnik czyta je z dokumentów.

    Podążał za śladem, ale nie szedł po nim. Poruszał się wolniej, żeby niczego nie przeoczyć. Nie poszli w stronę żywopłotu. Nie wiedział, czy się z tego cieszyć, czy nie. Gdyby weszli pomiędzy ciernie, stali by się problemem druida.

    Chyba nie chcieli, żeby ktoś im przeszkadzał. Ta część parku nie należała do popularnych. Tam przy przewróconym buku. Koc, plecak, lina, osłona latarni. Leżały w absolutnej ciszy. Jakby wszystko, co żyje, wstrzymało oddech w napięciu, czekając na rozwiązanie zagadki. Pluskwa też się zatrzymał. Przez kilka sekund nasłuchiwał, patrzył nie skupiając się na rzeczach. Interesowała go cała scena. Starał się wyczytać z poruszonej ściółki, zdeptanego mchu i ułamanych gałązek, co tu się stało. Czy byli tu długo? Co robili? W którą stronę odeszli? Spotkali się tu z kimś? Dopiero potem podszedł bliżej, żeby przyjrzeć się detalom i porzuconym rzeczom. Do czego potrzebna im była lina? Czemu była urwana? Dlaczego wzięli ze sobą latarnię na spacer po parku za dnia. Co było w plecaku?

    Rozgrywka pluskwa

  • [D&D 5E 2014] Witajcie w Stubramiu
    AgapeA Agape

    W takim razie robię goblina rangera.

    Archiwum

  • Gormalesh Pluskwą zwany
    AgapeA Agape

    Pluskwa nie miał wątpliwości, że porzucone obozowisko należy do czwórki gości, których szukał. Nie był jednak ani o krok bliżej do zrozumienia, co się tu właściwie wydarzyło. Patrzył na rzeczy, patrzył na ślady i starał się je ułożyć w jakąś hipotetycznie możliwą całość, ale mu nie wychodziło. Poszedł w stronę liny utarganej w dziwnym miejscu. O co się przetarła? Nie miał pojęcia. Wiedział za to, że nie przywiązali jej i nie spuścili do kanału bez powodu. Pewnie chcieli zejść na dno. To była logiczna hipoteza. W ramach jej sprawdzenia położył się na brzegu i wyjrzał za krawędź, starając się znaleźć jakieś ślady schodzenia po murze w dół. Znalazł coś zupełnie innego i bardzo, ale to bardzo podejrzanego.

    – A niech mnie. Wercha miała rację – powiedział sam do siebie.

    W łaźni bywał raz na dwa tygodnie, więc łaziebną kojarzył całkiem dobrze. Zwłaszcza że była rozmowna, a on z zaciekawieniem słuchał tego, co ludzie mają do powiedzenia. Zdobywał strzępy informacji, które miał nadzieję kiedyś zaczną się ze sobą łączyć w całość. No więc Wrecha opowiedziała mu o tajemniczym przejściu pod środkową z Trzech Sióstr, które odsłonił niski stan wody.

    Kiedy zaczynał pracę w parku, kanały były prawie pełne, ale woda szybko opadała. Z tygodnia na tydzień było jej wyraźnie mniej. Widział to na własne oczy podczas obchodów, a na wypadek gdyby był ślepy albo zapomniał, przypominała mu o tym codziennie pewna uczynna krasnoludka. Teraz podziwiał w całej okazałości pokaźny kamienny łuk prowadzący bogowie wiedzą gdzie, o którego istnieniu nie miał pojęcia. Woda musiała odsłaniać go stopniowo, ale był umieszczony w ścianie kanału w takim miejscu, że trzeba było wiedzieć o jego istnieniu albo mieć sporo szczęścia, żeby go znaleźć.

    Wiedział już, po co ta czwórka tu przyszła, ale niejasności bynajmniej nie ubyło. Skąd dowiedzieli się o przejściu? Przypadkiem go nie znaleźli, tego był pewien. Przyszli przygotowani. Nie szukali na oślep. Tylko dlaczego zostawili swoje rzeczy? Koce czy lutnię mógł zrozumieć. Nie były im potrzebne podczas zwiedzania podziemi. Ale narzędzia? Mogły się przecież przydać. Po co je brali, jeśli nie po to, żeby ich użyć?

    Zmierzch zapadał w najlepsze, ptaki milczały, a samotny goblin wpatrywał się w ziejący w ścianie otwór. Wreszcie oderwał od niego wzrok i poszukał tego, co miał zamiar znaleźć, zanim odkrycie wytrąciło go z równowagi, a mianowicie śladów na murze i w osadzie na dnie kanału oraz reszty liny. Zerknął też na kotarę z bluszczu, oceniając, czy dałby radę po niej zejść bezpiecznie na dół i wrócić. Kanał był głęboki i za nic nie chciałby w nim utknąć.

    Rozgrywka pluskwa

  • Powitania, pożegnania i powroty
    AgapeA Agape

    @Ketharian Coś mnie tknęło, żeby zajrzeć na LI i sprawdzić, czy jeszcze dycha. Wszędzie Hostinger. Na Facebooku znalazłam "Ogłoszenie- przenoszenie sesji" i już było wiadomo.
    Edit: Nie gram od dawna, ale mam ogromny sentyment.

    Hydepark

  • Gormalesh Pluskwą zwany
    AgapeA Agape

    Jeszcze przez chwilę leżał na krawędzi i patrzył na ślady. Starał się zapamiętać jak najwięcej, upewnić się, że nie pominął niczego istotnego. Potem wstał, otrzepał swój zielony mundur z leśnej ściółki i żwawo ruszył w stronę grabowego żywopłotu.

    Był ciekaw, co też ta czwórka kombinuje w podziemiach i co z tego wyniknie. Z pewnością nic dobrego! Ale ciekawość miała swoje granice. W tym wypadku wręcz fizyczne. Wyznaczała ją krawędź kanału, ostro oddzielająca zwykłe obowiązki parkowego stróża od niepotrzebnego ryzyka.

    To ostatnie zamierzał przekazać komuś innemu. Na początek druidowi.

    Było już ciemno, kiedy dotarł do słupka z mosiężnym dzwonem. Uderzył trzy razy. Czekał.

    Rozgrywka pluskwa

  • Gormalesh Pluskwą zwany
    AgapeA Agape

    Na szczęście nie musiał czekać długo. Fioletowe światełko znaczyło, że ktoś idzie, choć jeszcze nie wiedział kto. Chwilę później spomiędzy cierni wyłoniła się znajoma sylwetka.

    — Cześć Trzask! Fajne grzybki - przywitał się Pluskwa radośnie.

    Widzieli się może ze dwa razy, przelotnie. Wiedział, że kruczogłowy druid należał do tych, którzy najczęściej odpowiadali na wezwanie. To dobrze. Potrzebował kogoś, kto nie zignoruje sprawy.

    Wysłuchał kwestii, w której nie padło ani jedno słowo wypowiedziane głosem samego Trzaska, i kiwnął głową zadowolony. Druid nie tylko przyszedł, ale najwyraźniej wiedział też, o co chodzi. Może wyszeptały mu drzewa, może wyćwierkały ptaki.

    — Cztery osoby. - Pokazał na palcach, nie wiadomo po co. - Nie pamiętam, jak wyglądali. Tylko że weszli razem i nieśli coś ciężkiego. Będzie z siedem godzin temu. Zrobili sobie piknik przy powalonym buku, tym, który rozwalił ogrodzenie. Potem zeszli do kanału po linie.

    Streszczał przebieg zdarzeń, nie przejmując się szczególnie tym, czy Trzaska interesują szczegóły.

    — Tam, w ścianie kanału, jest teraz wejście. Pewnie zawsze tam było, tylko pod wodą. Wiedziałeś o nim? - zapytał z wyraźnym zainteresowaniem. - Oni to wejście otworzyli i poszli w głąb. Nie wiem co tam robią, nie wiem czy wrócą, ani czy nie wylezie stamtąd coś innego.

    Wyliczył wszystko, co uważał za istotne, i dał Trzaskowi chwilę do namysłu.

    Nie wiedział też, co właściwie druid powinien teraz zrobić, ale to zachował dla siebie.

    Rozgrywka pluskwa

  • Gormalesh Pluskwą zwany
    AgapeA Agape

    Pluskwa skrzywił się, słysząc głos starej krasnoludki.
    – Słyszę to zdecydowanie za często. Zresztą to nie jest odpowiedź. Wiedziałeś o tunelu? – powtórzył cierpliwie pytanie. Być może za życia Trzaska podobna susza się nie przytrafiła, ale to nie świadczyło o stanie jego wiedzy.

    – To nie należy do Lasu – padła obojętna odpowiedź. I z tym goblin był gotów polemizować, ale może nie w tym momencie.

    Druid kontynuował swoją dźwiękową opowieść. To buk padł na ogrodzenie, potem chropowaty zgrzyt i stuknięcie laską o kamień. Pluskwa bezwiednie uniósł ręce do głowy, jakby to miało mu pomóc myśleć, ale nie domyślił się, co Trzask chciał mu w ten sposób przekazać. Być może musiałby się jeszcze rozejrzeć na miejscu, być może chodziło o to, że buk rósł na sklepieniu tajemniczego tunelu, być może coś naruszył, kiedy się zwalił. Interpretacja dźwięków była trudniejsza niż zwykła rozmowa. Dźwięki oddawały prawdę, ale była to prawda surowa, której sam musiał nadać znaczenie.

    Im dłużej trwała opowieść, z tym większym napięciem słuchał jej Pluskwa. Krzyk sprawił, że się wzdrygnął.
    – Jasna cholera! Coś ich zeżarło. Mnie też mogło zeżreć.

    Nagle Pluskwa, któremu do tej pory nieszczególnie się spieszyło, zapragnął jak najszybciej znaleźć się za parkowym murem, z dala od tajemniczego tunelu i tego, co w nim mieszkało.

    Spojrzał za Trzaskiem w kierunku lodowców. Cichego grzmotu nie był w stanie zinterpretować.

    – Ty wiesz, co to było. Co to było? Słowami! – zapytał spanikowany, chwytając druida za płaszcz i potrząsając nim, aż ściółka, z której był zrobiony, zaszeleściła. – Możesz zamknąć to przejście? Nie chcesz, żeby to weszło do parku.

    Dopiero po chwili dotarło do niego, co właściwie robi. Puścił Trzaska, wciągnął głęboko powietrze i wypuścił je powoli. Przy okazji przygładził kilka listków, które zmierzwił.

    Strach nie zniknął, ale został zepchnięty na bok, gdzie czekał na swoją kolej.

    – Pora na mnie. Zamknę bramę i napiszę raport.

    Rozgrywka pluskwa

  • Gormalesh Pluskwą zwany
    AgapeA Agape

    Pluskwa trafił idealnie. Skrzela naprawdę był łasy na błyskotki niczym sroka. Nawet sprawdził guzik zębem, jakby spodziewał się, że jest ze złota.

    „Tam, gdzie zieloni nie chodzą” było frazą, która mocno się goblinowi nie podobała i którą słyszał nazbyt często.
    – Zieloni powinni chodzić wszędzie. Wtedy byłby w mieście porządek. – stwierdził z przekonaniem.

    – Będę – potwierdził krótko.

    Wiedział, o którą fontannę chodzi, ba, wiedział nawet, o którą dziurę. Faktycznie była tam za długo, na tyle długo, że uznawał ją za stały element topografii miasta, a nie coś, co czekało na naprawę.

    – Ty z moim masz 7. Do jutra. Zgłoszę tę dziurę dyżurnemu, to zaprawa znajdzie się jeszcze szybciej. – powiedział na odchodne, dając Skrzeli do zrozumienia, że i on mu się uważnie przygląda. Uśmiechnął się do siebie, wyobrażając sobie jutrzejszą minę trytona, kiedy stawi się do roboty w ubraniu, przy którym nie ma ani jednego guzika.

    Ominął zabezpieczone już zapadlisko, idąc pod samą ścianą, i ruszył w swoją stronę. Poza zasięgiem wzroku Kubłów zdjął z głowy czapkę, otrzepał ją z pyłu, a potem za jej pomocą otrzepał resztę munduru na tyle, na ile się dało. Nie chciał wchodzić na posterunek, wyglądając bardziej jak młynarz niż astynom. Nie w pełni mu się to udało.

    Rozgrywka pluskwa

  • Stubramie
    AgapeA Agape

    @Nabuchodonozor Ja też czytam. Brak grafik mi nie przeszkadza ich obecność, jeśli nie sugerują czegoś co się nie zgadza z opisem, też jest ok.

    Komentarze

  • Powitania, pożegnania i powroty
    AgapeA Agape

    Czyli LI jednak w końcu padło... i powstało na nowo. Cześć wszystkim!

    Hydepark

  • Gormalesh Pluskwą zwany
    AgapeA Agape

    Pluskwa też odwrócił się bez słowa i ruszył w drogę powrotną do bramy Cedrowej, do swojej stróżówki. Z początku szedł w ciszy, ale nie trwało to długo.

    – Deszcz kurza jego mać! Deszcz spadnie w marcu – narzekał, niepomny na to, że Trzask pewnie słyszy każde jego słowo. Kolejne zdania wręcz skierował do nieobecnego druida: – A co do tego czasu? Mam udawać, że tego tam nie ma?

    Ruszył biegiem, najkrótszą drogą, jakby brama Cedrowa była północą na jego wewnętrznym kompasie.

    Zdyszany dotarł do stróżówki. Nie biegł szybko, ale to był jednak kawał drogi. Chwycił pióro i zaczął skrobać notatkę. Była przeznaczona dla zmiennika, który otworzy park jutro rano. Trochę był zmęczony, trochę zdenerwowany, a i pisał w życiu chyba nie za często. Litery wyszły koślawe, kartkę upstrzyły kleksy, ale dało się wszystko przeczytać. Krótkimi zdaniami opisał, co się wydarzyło, a na samym końcu, literami dwa razy większymi od reszty, dopisał:

    NIE WCHODŹ DO ŚRODKA!!!

    Nabił kartkę na jeden z pustych haczyków.

    Zgarnął jeszcze kilka czystych stron. Raport dla archiastynoma będzie znacznie dłuższy.

    Wziął klucz z gwoździa przy drzwiach i wyszedł. Kiedy wreszcie przekręcił go w zamku bramy, usłyszał suchy metaliczny szczęk. Dokładnie taki sam jak ten, którym pożegnał go Trzask. Pluskwa odetchnął z ulgą.

    Cokolwiek czaiło się w tym tunelu, zostało po drugiej stronie muru. Teraz musiał udać się na posterunek astynomów przy urzędzie dzielnicy, gdzie zamierzał spisać raport i zostawić go dyżurnemu.

    Rozgrywka pluskwa

  • Rozmowy użytkowników z obsługą
    AgapeA Agape

    @Zell Ja mam powiadomienia push na komórce. Zapisałam sobie Rolltelling na pulpicie i jak ktoś odpisze w obserwowanym temacie czy na czacie to mi wyskakują.
    Może źle zrozumiałam i mówicie o czymś innym?

    Forum

  • Galeria Bohaterów
    AgapeA Agape

    Pluskwa postać.png

    text alternatywny

    Pluskwa

    Goblin, jakieś 120 cm wzrostu, żylasty, o skórze w kolorze ochry. Porusza się pewnym krokiem, ale bezszelestnie. Ma wielkie odstające uszy, mocne łuki brwiowe zacieniające rozbiegane czerwone oczy, które bez przerwy skanują otoczenie. Gapi się na wszystko, przysłuchuje się cudzym rozmowom i wcale się z tym nie kryje. Często nerwowo zerka w stronę wejścia. Widać, że w Stubramiu jest od niedawna i jeszcze nie bardzo wie, czego się po nim spodziewać 

    Nosi lekką skórzaną zbroję, luźne bawełniane spodnie i wysokie buty z cholewami wywiniętymi jak mankiety. Uzbrojony jest w krótki łuk i krótki miecz. Praktycznie nie rozstaje się z wyświechtaną, połataną skórzaną czapką, która wygląda, jakby znalazł ją na śmietniku. Zapytany z entuzjazmem potwierdzi, że właśnie tak było, wyraźnie dumny z odkrycia takiego skarbu.

    Materiały

  • Co mistrzować, czego nie mistrzować? Oto jest pytanie! V2
    AgapeA Agape

    Zdarzyło mi się grać kucykiem podczas apokalipsy zombie. Od tamtej pory unikam zombie i apokalipsy, ale na kucyki i inne istoty jestem otwarta.

    Sondy

  • Gormalesh Pluskwą zwany
    AgapeA Agape

    Pluskwa zadarł głowę, żeby spojrzeć na tego, który się do niego odezwał. Stubramie pełne było zadziwiających istot, jakich - mimo niepamięci był tego pewien - nigdy wcześniej nie widział. Niestety dla goblina zdecydowanie z przewagą tych wysokopiennych.
    Przyjrzał się trytonowi z zainteresowaniem. Pośrodku suchej, zapylonej ulicy wyglądał wyjątkowo nie na miejscu, a stan jego skóry tylko to potwierdzał. Sam Skrzela zdawał się jednak niewiele sobie z tego robić. Zerknął na bosak i rzędy nacięć na drzewcu. Czyżby każde oznaczało kogoś wyciągniętego z podobnej dziury?

    Ekipa zabrała się do pracy. Kołki, lina. Wszystko szło sprawnie. Wyraźnie nie robili tego pierwszy raz.

    Pluskwa wsunął pogniecione kartki do kieszeni razem z trzęsącą się dłonią.
    „Jak u kogoś, kto widział trupa?” - powtórzył w myślach.
    No cóż. Widział. W wyobraźni, własnego, leżącego na dnie suchego kanału z czaszką roztrzaskaną brukiem. Inne też widywał. Zdecydowanie częściej, niż by sobie życzył.
    - Nic - odpowiedział, siląc się na nonszalancję.
    Wskazał na dziurę.
    - Mówisz, trzecia w tym tygodniu? Ja przez trzy miesiące żadnej nie widziałem. Aż do teraz.
    W głosie zabrzmiało lekkie powątpiewanie. Nie dlatego, że Skrzelom nie wierzył. Chciał go zachęcić do mówienia, ale nie dał mu czasu na odpowiedź.
    - Pogadamy. Jutro.
    Chwycił prawą dłonią najwyższy guzik munduru, ten pod samą szyją, którego i tak nigdy nie zapinał, bo go dusił, i oderwał go jednym szarpnięciem. Starł kciukiem pył z błyskotki ozdobionej herbem Hesperyd, po czym rzucił ją Skrzeli tak, żeby ten mógł łatwo złapać.
    Nie uszły jego uwadze ani kolekcja przy pasie trytona ani spojrzenie, którym wcześniej go obrzucił. Patrzył na niego jak kruk na świeżą padlinę.
    - Pójdę z wami na nockę. Chcę zobaczyć to na własne oczy, a dzisiaj mam jeszcze coś do zrobienia. O której i gdzie zaczynacie?
    Zapytał tak, jakby Skrzela już się zgodził.
    Miał do niego mnóstwo pytań, a tryton sprawiał wrażenie kogoś, kto nie tylko lubi mówić, ale też niespecjalnie gryzie się w język. Pluskwa nie zamierzał zmarnować takiej okazji.

    Rozgrywka pluskwa
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa