Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
DekaresD

Dekares

@Dekares
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
88
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
1
Obserwowani
4

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    DekaresD Dekares

    Ostlandczyk przed podejściem do pacjenta zrzucił z siebie wierzchnie odzienie i podwinął rękawy koszuli. Po tym na ile mógl obmył ręce w dużej misie z wodą.
    Cała sytacja przypomniała mu jego służbę w świątyni Pani Miłosierdzia w Nuln. Po wielu miesiącach nauki i wykonywania innych prostrzych prac dopuszczono go tam do podobnego asystowania choć z tego co pamiętał nie przy tak ciężkich przypadkach.
    Ocena jego osoby wydana przez medyka zabolałaby bardziej gdyby rzeczywiście chciał w tej grupie zagrzać miejsce, a tak zdecydował się na razie puścić uwagę medyka płazem.
    Dostawszy od tego polecenie zaniesiania kartki z zaleceniami dla operowanego przyjął ją z uśmiechem na twarzy, kończąc jednocześnie mycie rąk w misie po zabiegu. Przeczytał na głos zalecenia dla potwierdzenia czy dobrze je odczytuje, co było przyjętą praktyką w świątyni w której się uczył. po tym odwrócił się do pani porucznik która potwierdziła zadanie zlecone mu przez chirurga i rzucił szybkie:

    • Tak Jest!
      Po czym ruszył wykonać polecenie skinajać głową Wieselowie aby poszedł za nim. W końcu dwie pary oczu wypatrzą więcej niż jedna, a Stefan był zdecydowany postarać się zapamiętać jak najwięcej szczegółów o swoich obecnych gospodarzach w trakcie trwającego spotkania.
    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Czołem!
    Mistrzu z tym INT to mi wychodzi że musiałem coś zgubić po drodze bo sadziłem ze dopiero teraz miałbym 50. Jak to możliwe to poprostu wziąłbym kolejne rozwinięcie czyli do 55.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Czołem!

    Post poszedł przepraszam że tak krótko ale niedam rady więcej do dzisiaj.

    Dla jasności Stefan w poście sugeruje pokazanie swoich umiejętności leczenia, jako sposób nawiązania do tych relacji. Nie zna ich medyków i będzie starał się zachowywać profesjonalnie i raczej słuchać poleceń i pomagać niż pokazywać jako to z niego super medyk, żeby nie zrazić kogoś.

    A Mistrzu mogę się mylić ale wydaje mi się że Stefan powinnien mieć o 100PD mniej, bo dogadaliśmy się już w PW na temat wykupienia rozwinięcia INT?

    Cioldanie, gratuluję ogromu pracy.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    DekaresD Dekares

    Stefan szybko ocenił swoją sytuację w rozmowie z sierżantem i uznał że dalej kłócić się nie ma sensu. Szczególnie, że podstawowa rzecz czyli dostarczenie informacji dla jednostki zostanie wykonane, a oni będą mieć jeszcze szansę dowiedzieć się znacznie więcej.
    Dlatego szybko przybrał na moment wyraz twarzy jakby sierżant napluł mu do talerza, jednocześnie jednak podporządkował się odpowiadając wypranym z wszelkich emocji głosem.
    -Tak Jest!- po tym obrócił się do Wiselów i rzucił ciszej do Olafa:
    -Proszę wracaj z psami do naszych, poczekajcie na nas ile trzeba.
    Po tym pogłaskał Azura po pysku i kazał mi iść za Olafem. Następnie skinął na Albrechta z uśmiechem rzucając:
    - Za mną, choćby rozweselić i wyższe szarże w tym regimencie.
    Przemierzając wnętrze zajazdu ostlandczyk chciał zaobserwować jak najwięcej szczegółów ale jednocześnie starał się to robić dyskretnie. Przede wszystkim rozglądał się za ewentualnymi oznakami korupcji wśród żołnierzy.
    Kiedy pani porucznik podała mu śpiewnik i poleciła czytać skinął posłusznie głową i rzucił okiem na tekst, po czym odezwał się z lekką nutą sarkazmu:
    -Aaach czego się nie robi jako zagorzały sigmarita w imię pokazania, że się nie kłamie- po czym odchrząknął i zaczął powoli śpiewać całkiem poprawnie tekst pieśni. Nikt na pewno nie mógł go przy tym oskarżyć o wielki talent muzyczny ale jak sądził rozwiał wszelkie wątpliwości co do tego czy umiał czytać i pisać.
    Ostatni wiersz wyrecytował z pamięci nie patrząc na tekst lecz w oczy pani porucznik.
    - Jako były sługa świątynii Pani Miłosierdzia myślę, że mogę zaproponować znacznie pożyteczniejszy pokaz umiejętności przy tamtym stole Pani porucznik- powiedział wskazując głową w stronę jęczącego z bólu rannego.
    - Świątynia dała mi znacznie więcej okazji do czyszczenia ran niż śpiewania pieśni. Myślę, że na tą chwilę taki układ byłby dla wszystkich najlepszy, Pani zobaczyłaby, że nie jesteśmy żadnymi partaczami,a my moglibyśmy poznać trochę regiment zanim zdecydujemy się zapisać.

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Mistrzu co do tego pytania co tu wstawiłem to dałem je tutaj w podobnym charakterze jak z turę wcześniej jako ewentualne kierunek w którym chciałbym pociagnąć dyskusje po odpowiedzi sierżanta na to co Stefan już powiedział. Wydaje mi się że już i tak ta jego wypowiedź jest strasznie długa bez możliwości wypowiedzenia się sierżantowi, wiem, że tak już jest w takich grach, ale i tak już uważam, że naciagnąłem mocno granicę(tego na co jako gracz powinnien sobie pozwolić z npc kierowanym przez MG) tym, że pozwoliłem sobie napisać że sierżant się w ogóle zatrzymał i mnie słucha( i nie chce go naginać dalej).
    To kolejne pytania to ma być dopiero po tym jak odpowie na to co Stefan do niego teraz powiedział. Nie wiem Mistrzu jak masz zamiar na nie(zadane w poście pytania) odpowiedzieć ale jak nadal będziemy w na tyle dobrych relacjach z Sigami żeby z nami rozmawiali to chciałby jeszcze spróbować się o to zapytać zanim się zawiniemy stamtąd. Jak będzie kolejna tura na dialog z nimi to Stefan z chęcią sam się zapytać o to, ale jest faktem Mistrzu, że czasami robisz duże przeskoki zarówno w czasie i przestrzeni więc tak się zabezpieczyłem na wypadek gdybym w następnym poście był już w kolejnym dniu maszerując w kolumnie Sigów w kierunku powiedzmy Wolfenburga 😉

    A co do dziwnego zachowania Stefana, to rozumiem że chodzi o to że nie chce iść z nim bo ma coś innego do załatwienia?

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Czołem!
    Post poszedł. Przepraszam za pościg w tym tygodniu jest u mnie słabo z czasem i w najbliższym czasie raczej się nie poprawi. Jako, że i tak już wyszedł mi straszny monolog to nie zadałem jeszcze jednego ważnego pytania sierżantowi/ wartownikom:
    -Mianowicie co się dzieje w mieście? Jest jakaś rebelia? Siły chaosu?
    Pytanie Stefan zadałby najchętniej wartownikom, chyba że sierżant przyjmie jego prośbę o czas na załatwienie poprzedniej sprawy bardzo łagodnie to spyta się i jego.

    Jeśli będzie straszna draka z tym, że nie chcemy iść rozmawiać z oficerami to Stefan zaoferuje kompromis w postaci odesłania Wiselów z psami do naszych ludzi a on pójdzie na rozmowę, może zaoferować od razu także pomoc przy rannych i chorych regimentu jeśli(niemal na pewno) tych regiment ma. Wisielom każe wtedy wrócić do reszty i powiedzieć im co i jak.

    A Mistrzu rozmawialiśmy wcześniej o rozwinięciach na PW. Stefan wziąłby rozwinięcie INT.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    DekaresD Dekares

    Ostlandczyk odsunął się przezornie z drogi wracającemu oddziałowi i przyglądał się uważnie temu co się działo. Cała sytuacja nie napawała go entuzjazmem, ten cały Siege Stern coraz bardziej mu wyglądał na bandę gloryfikowanych brygandów uciskających miasto niż oddział utrzymujący prawo i porządek w nim. Choć nie miał na to jeszcze jednoznacznych dowodów.
    Starając się nie dać po sobie poznać po sobie coraz ciemniejszych myśli kłębiących się w jego głowie odpowiedział na pytanie czemu służył w Stirlandzie:
    - Ha! Dobrze słyszycie, że jestem miejscowy, z Lenkster jestem! Wiecie jak jest, czasem oddziały lądują po drugiej stronie Imperium z tego czy innego powodu, a jako młodzik chciałem świat zobaczyć to się zaciągnąłem! A Wy skąd jesteście?

    Słysząc pytania sierżanta Stefan stanął w postawie zasadniczej. A kiedy ten skończył mówić odwrócił się do Wiselów i rzucił szybką komendę:
    - Oddział Baczność! Frontem do Pana sierżanta, w szeregu zbiórka!
    Dobrze wbite w pamięć ćwiczenia z musztry zadziałały jak trzeba i ustawili się w poprawnym szyku do inspekcji w całkiem dobrym czasie:
    - Stefan Jeager z towarzyszami broni Albrechtem i Olafem Wieselami meldują się do inspekcji Panie sierżancie! Służyliśmy w siódmym regimencie piechoty z Stirlandu pod kapitanem Steinerem. W szyku walczyliśmy z włócznią w ręku jak i jako zwiadowcy czy harcownicy. Od dziecka polujemy i tropimy. Strzelam dobrze z łuku a oni z proc. Albrecht ma manie na punkcie zakładania wszelakich sideł i pułapek. Z kolei Olaf nie wiedzieć czemu jest bardzo dobry w odnajdywaniu takich niespodzianek, zupełnie jakby od dziecka jego życie od tego zależało - przy ostatnim zdaniu spuścił już trochę z służbowego tonu ale zachował postawę zasadniczą
    - Zakładając, że rzeczywiście byłoby nam, że tak powiem po drodzę się dołączyć do Waszego regimentu bo na tą chwilę to rzuciłem tu tylko luźne pytanie czy rekrutujecie do kolegi, to Panie sierżancie myślę, że mam i inne przydatne umiejętności, znam się na leczeniu ran oraz zielarstwie, no i potrafię czytać oraz pisać.
    - O. No proszę, proszę. Jaki chwat nam się trafił. - Sierżant pokiwał z uznaniem głową, jakby tą prezentacją siebie i dwójki pomocników, Stefan zrobił na nim dobre wrażenie. Pokiwał głową i popatrzył uważnie na całą trójkę. - No to dla takich chwatów znajdzie się u nas miejsce. Ale to oficery muszą zdecydować. Chodźcie za mną. - Sierżant zdecydował, że są na tyle warci uwagi, że wyższe szarże powinny powziąć dalszą decyzję. Zrobił przywołujący gest i ruszył w stronę bramy zajazdu.
    - Czujesz już piękny aromat gówna w którym toniesz Jeager? Bo sięga Ci już szyi - pomyślał, po czym szybko zrobił dwa kroki w stronę podoficera i mówiąc jednoczęśnie:
    - Przepraszam Panie sierżancie ale muszę prosić Pana o moment na wyjaśnienie, kwestii o której nie mógł Pan wiedzieć a która nie pozwala mi w tej chwili za Panem iść - Zobaczył błysk irytacji w oku sierżanta ale ten pozwolił mu mówić, a przynajmniej nie zdążył zacząć się drzeć zanim ten znowu się odezwał:
    - W największym skrócie. Jak mówiłem tu kolegom na warcie - Stefan kiwnął w stronę dwóch wartowników z uśmiechem właśnie dotarliśmy do miasta idąc ze Speck. Była nas większa grupa ale pomioty nas zaatakowały i udało mi się przedrzeć tutaj tylko w kilka osób plus ocalali z Zajazdu Leśny Dzban, Ci ludzie w tym ranni czekają na nas pod miastem aż po nich przyjdziemy. Ten dym nad miastem kazał nam zachować ostrożność i najpierw wejść tylko w tylu ludzi żeby rozpoznać sytuacje. Musimy do nich wrócić i ogarnąć sytuację, zajmie nam to pewnie z godzinę i będziemy do Pana i oficerów dyspozycji, z resztą myślę, że i wśród tych ludzi też by się znalazł ktoś kto by zainteresował regiment, chociażby krasnolud którego leczyłem, jak zrozumiałem to kowal albo i płatnerz a znaleźliśmy go otoczonego wianuszkiem zabitych pomiotów, porządny twardziel. No a poza tym Panie sierżancie chyba nie chcielibyście brać do dobrego regimentu łachmytów co jednym obiecują wykonać zadanie a jak tylko zwietrzą lepszy kawałek chleba to łamią dane słowo?

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    DekaresD Dekares

    Stefan przemierzając te pozbawione ludzi ulice poczuł się na powrót jak w Nuln w czasie służby w świątyni Pani Miłosierdzia. Wiedział że skala miejscowości jest zupełnie inna jednak nie dało się ukryć wielu podobieństw, głównie przypominających mu o niebezpieczeństwie i ścisku związanym z życiem w takim miejscu.
    mijając kolejny porzucony wóz wskoczył na niego szybko z Olafem w celu sprawdzenia czy nikt się na nim nie ukrywa, kolejny raz nikogo nie znajdując ruszyli dalej. Oczywiście mgliście przypominało mu się też jak jako podrostek odwiedził Wendorf razem z rodziną podczas miejscowego jarmarku. Było to przygnębiające wspomnienie biorąc pod uwagę atmosferę kolorowej zabawy jaką zapamiętał w zderzeniu z obecną ciszą i mrokiem szepczącym do ucha o zagrożeniu.
    Co tu się stało do cholery? - mruknął do siebie pod nosem, spoglądając na całkowicie zdemolowany sklep z tkaninami. Pamiętał jak dokładnie w tym samym sklepie jego siostry radośnie wybierały dla ich mamy belę niebieskiego materiału na suknie jako prezent na zbliżające się urodziny rodzicielki. Pamiętał atmosferę radosnej konspiry i pośpiechu jako, że nie wiedzieli na jak długo ich ojcu uda się utrzymać żonę zajętą innymi sprawunkami. Kontrast z teraźniejszością był porażajacy ale nie do końca nieznajomy jego doświadczeniom w wspomnianym Nuln miał nieprzyjemny obowiązek brać udział w tłumieniu zamieszek wywołanych podniesieniem jakiegoś podatku, pamiętam hasła rewolucjonistów i to, że na początku wydawały mi się nawet sensowne i sprawiedliwe… Pamiętał także podobnie splądrowane sklepy, przemoc, śmierć na ulicach i wstyd gdy dowiedział się że Ci “bojownicy o sprawiedliwość” na koniec okazali się zwykłymi sługusami chaosu chcącymi podpalić miasto w imieniu siania śmierci i zniszczenia na chwałę swoich mrocznych potęg. Z ponurych rozmyślań wyrwał go Azur trącający go czule nosem w dłoń, psy też wydawały się poddenerwowane całą atmosferą w mieście ale i tak nie przeszkodziło to Azurowi pomóc mu się choć trochę rozchmurzyć. Stefan odpowiedział na tą czułość przez chwilę głaszcząc psa po pysku i ruszając dalej.
    Po chwili ukazał im się zapowiedziany przez Thiemo zajazd. Przez chwilę Ostlandczyk rozważał czy nie spróbować zwrócić uwagi strażników i wciągnąć ich w zasadzkę w celu wzięcia języka, ale zdecydował że na razie spróbują z nimi po prostu porozmawiać:
    -No nic Panowie spokojnie i tak jak się umawialiśmy- rzucił do towarzyszy cicho po czym ruszył powolnym zmęczonym krokiem w stronę karczmy. Zasadniczo zdecydował się nie kłamać, co najwyżej być bardzo ogólnym w podawaniu informacji o sobie i swoich losach.
    Zbliżające się na odległość kilku metrów podniósł dłoń w geście pozdrowienia i zawołał uprzejmie:
    -Chwała Sigmarowi! Dobrze zobaczyć w tym mieście jakąś żywą duszę! Zajazd otwarty?
    Obaj strażnicy zauważyli nadchodzącą trójkę zanim ci do nich podeszli. Trochę się wyprostowali i porządniej złapali za swoje halabardy. Poza tym jednak czekali aż Stefan z kolegami się zbliży. Przy okazji przeszli obok tablicy i powieszonego tam mężczyzny. Z bliska było widać, że nie ma butów i został w samych spodniach. Głowa zwisała mu bezwładnie na pierś i chodziły po nim muchy. Zwłaszcza kumulowały się na ranach i zaschniętej już krwi. Na brzuchu miał wycięte koślawą gwiazdę Chaosu. Gdy Stefan zatrzymał się, dojrzał przez otwartą część bramy kawałek podwórza i front głównego budynku. Jakiś wóz, przywiązane wierzchowce, ognisko i kilku ludzi przy nim. Jednak strażnicy gdy się odezwali bardziej przykuli jego uwagę.

    • Pochwalony. Zajazd zamknięty. Wojsko zarekwirowało. Nie można tam wchodzić. A wy co za jedni? - Mężczyzna był w średnim wieku. Miał na sobie popularną wśród milicji i lekkiej piechoty przeszywalnicę. Za pasem jeszcze topór a o mur zajazdu oparł tarczę. Wewnętrzną stroną na wierzch, aby łatwiej było złapać w razie potrzeby. Mówił jakby jeszcze nie mógł się zdecydować jak potraktować trójkę przybyszy.

    • Stefan Jeager z towarzyszami do usług! Ze Speck idziemy podróżowaliśmy większą grupą ale nas pomioty zaatakowały na trakcie, mamy kilku ocalałych z innego ataku na zajazd… - tutaj Stefan się na sekundę zamyślił i obracając głowę w kierunku z którego przyszli wyciągnął dłoń w celu wskazania kierunku - no jak to było… zajazd “Leśny Dzban” tak to się nazywało, ale jak zobaczyli dym nad miastem to zdecydowali się nie wchodzić - tu w słowo Stefanowi wciął się Olaf z sarkastycznym tonem, żeby nie powiedzieć pogardliwym:

    • Ten cały mytnik i jego kufer złota to pewnie wrócił już do tej nory w ziemi z której go wyciągnęliśmy, tak trząsł portkami przed zostawieniem go w lesie, choćby na moment.

    Stefan w duchu pochwalił Wiesela za dodatkową wstawkę która jemu pozwoliła przez chwile milczeć i przyglądać się reakcją strażników, szczególnie na wspomnienie o złocie.

    • A Panowie z jakiego regimentu? Pytam się bo brata szukam, zaciągnął się do wojska co ciągnęło na wschód?
    • My ze Siege Stern. A twój brat do jakiego się zapisał? Teraz przecież masa regimetów wali na wschód. - Mężczyzna odpowiedział prawie od razu. Nie wyglądał na zaniepokojonego. - A wy z jakiego regimentu? - Oddał Stefanowi pytanie.
    • I jaki mytnik? Jaki kufer złota? “Leśny dzban” spalony? Eh a, żeśmy tam się stołowali wydawałoby się, że wczoraj. Przeklęta wojna. - Drugi ze strażników pokiwał głową w zadumie nad smutnym losem zajazdu pod miastem. Chciał jednak więcej wiedzieć o owym złotym wątku jaki się pojawił. *

    Po kolei Panowie, co do brata to wiem tylko że zaciągnął się do regimentu piechoty dowodzonego przez niejakiego von Belowa, tak jak my tutaj-wskazał na siebie i Wiselów- lekka Piechota i zwiad. Co do nas to służyliśmy w armii Stirlandu siódmy regiment piechoty pod kapitanem Steinerem. A teraz to gonię jak mówiłem za bratem dołączyć do niego…ale nie wiem czy to jest dalej realne w mniejszej grupie, a co może szukacie nowych rekrutów? - odbił piłeczkę do pierwszego z uśmiechem, postanawiając na razie drugie trochę wypościć co do odpowiedzi na temat złota.

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Mistrzu nie chce się kłócić o to zamykanie i barykadowanie ale uczciwie mówiąc nie wiem jak miałbym jaśniej opisać to co Stefan i jego pomocnicy robili jak w opisie ze swojego fabularnego posta :
    "-Robimy tak, bierzemy te belki którymi zamyka się bramy i wnosimy je do środka wieży, jak jacyś wrogowie dorwą się do bramy to przynajmniej nie zamkną jej na stałe przed regimentem. Po tym zamykamy jedne i drugie drzwi na parterze i barykadujemy. Z Bramy mogą wychodzić drzwiami na wyższych poziomach, tylko tak jak Wam mówiłem wcześniej, porządnie zastawiamy tak żeby barykadujące przedmioty ciągneły sie aż po przeciwległej ścianie.

    -Lepiej prosić o wybaczenie czegoś niż prosić o pozwolenie - pomyślał, biorąc się do pracy. "

    To że ktoś został w tym czasie na zewnątrz Stefana absolutnie nie obchodzi, jak ktoś dobija się do drzwi z którejkolwiek ze stron powoduje tylko krótką informacje że drzwi są zamknięte i niech idą drabinami. droga jest taka sama. Jedynie bezpośredni rozkaz wydany osobiście przez sierżanta odciągnie go od barykadowania.
    Co do czasu kiedy mam to zrobić to jest czas pomiędzy wejściem Jego i sierżanta z powrotem do wieży a wezwaniem go na blanki na rozmowę w pełni poświęca na to właśnie, po tym jak idzie na blanki na wezwanie sierżanta to Wieselowie barykadują dalej bez niego aż nie przyjdzie po nich po odprawie. (Albrecht i Stefan barykadują razem jedne z drzwi, Olaf przechodzi przed zamknięciem tych drzwi do drugiej wieży zamyka ją i barykaduje samemu, aż pewnie jego ojciec do niego dołączy żeby mu pomóc po tym jak uznał pierwsze drzwi za ogarnięte).

    Co do rozmowy z strażnikami/ żołnierzami to Stefan będzie chciał wyciągnąć z nich jeszcze trochę info o tym co się dzieje w mieście(zakładam że raczej całego w doku nie rozpiszemy więc daje tutaj highlity) i spróbuje się spytać co to za gościu wisi na tablicy ogłoszeń. Liczę na to że wspomnienie o skrzynce złota może ich zainteresować bardziej niż my sami i nasze pochodzenie i nie będą nas zbyt dokładnie wypytywać(Stefan starał się też wcześniej w prawie w niczym nie kłamać, po prostu nie podaje dokładnie że grupa w której podróżował to taki Mały regimencik wojska , że przez Speck to on tylko tranzytem przechodził itd.), może Ci się nawet skuszą pójść "pomóc" biednym ocalałym, w żadnym wypadku w celu "wyzwolenia mytnika spod brzemienia jego geldów.
    BTW to chciałem się spytać na co trzeba by rzucać ewentualny test żeby rozpoznać jak strażnicy są do nas nastawieni, czy są z nami uczciwi itp. Bo w sumie w umiejętnościach to jest tylko Przekonywanie ale to mi średnio pasuje, może jakiś test INT?
    No bo bez odczytania jakoś ich reakcji trudno decydować co mówić dalej:

    Stefan byłby otwarty na pójście dalej jeszcze w miasto ale nie wiem czy w wyznaczonym czasie da radę(jak dobrze pamiętam sierżant chciałby żebyśmy wrócili w ciągu jednego dzwonu).
    A pytania:
    -Czy jesteśmy wstanie stwierdzić czy nieszczęśnik na tablicy nie żyje?

    • Czy widzimy bez nachalnego gapienia się przez nich więcej szczegółów o osobach wewnątrz zajazdu? Najważniejsze dla mnie to to czy wyglądają na członków tego samego oddziału co Ci sprzed zajazdu?
      Gdyby zrobili się agresywni i np. kazali nam oddać broń to będziemy chcieli ich uspokoić ale jak to nic nie da to będziemy się bronić, najlepiej starając się ich zaskoczyć, rozbroić i wziąć do niewoli zanim wezwą pomoc z zajazdu (wiem mało prawdopodobne).co dalej to za dużo gdybologii ale jeśli dojdzie do walki to Stefan raczej będzie chciał się wycofać pod bramę ale wcześniej myląc ewentualny pościg/chowając ewentualne ciała/zabierając jeńców, jeśli człowiek na tablicy żyje to jego też by zabrał.
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Czołem!
    Pokolei l i co do co do belek i wież to rozumiem jak to działa. Pytanie dla pewności było takie czy po dokonaniu jednej czynności (wniesienia belek do wieży) wykonaliśmy drugą czyli zamknięcie i zabarykadowane drzwi do obydwu wież na dolnym poziomie?

    Co do wozów to spychamy pierwszy, resztę zostawiamy tylko pobierznię je przeglądajac czy nie ma na nich np. kogoś albo czegoś niebezpiecznego, nic nie zabieramy.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Czołem!
    Dzięki za post! Takie pytania:

    • Rozumiem, że po za wniesieniem belek od bram do wież to udało nam się po blokować dolne wejścia do obydwu wież?
    • czy znajdujemy jakieś ciała albo duże kałuże krwi? Czy pojawiają się jakkieś ślady mogące wskazywać na siły chaosu? Np. jakieś wyryte symbole [wiecie jakieś klasyki sił chaosu i zniszczenia w stylu ośmioramiennej gwiazdy(tudzież 8*), wolność! równość! braterstwo! Albo Śmierć!, Krew Dla boga Krwi! czy I can't breathe ] ;).
    • mijaliśmy jakieś opuszczony wóz czy znaleźliśmy na nich coś interesującego?
      Po za tym jak blisko jest on od bramy? Chodzi mi o to czy nie możestanowić osłony dla ewentualnych napastników podczas szturmu? Jeśli Stefan tak to oceni to spróbuje z Wisielcami zepchnąć go na bok
    • czy strażnicy przy zajeździe noszą jakąś widoczną barwę? Może tego zbuntowanego regimentu?
    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Czołem. Post poszedł.
    Przepraszam że tak krótko ale w tym tygodniu więcej mi się nie uda.

    EDIT: Udało mi się dodać jeszcze jedną scenkę.
    W kwestii barykadowanie Stefan chce postawić sierżanta przed faktem dokonanym, co do picia to chce go przekonać do zadziałania w razie czego z pomocą jego i jego pomocników

    Jak nasz elf odezwie się o włazie to tak jak wcześniej będzie chciał to sprawdzić przed rekonwsansem po za wieżą.
    Na samym zwiadzie skieruje się w stronę zajazdu( ale zaczyna od najbliższego domu w tamtym kierunku) Tylko wypyta się Thiemo o jakieś imiona osób prywatnych widzących zajazd i inne info które pomogłoby mi się uwierzytelnić.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    DekaresD Dekares

    Jeager wmaszerował z powrotem pod miejską bramę Wendorf, niosąc na ramieniu zabraną z wozu linę:
    -Muszę później pamiętać żeby wypytać się o właścicieli tego wózka- pomyślał przechodząc przez drzwi wejściowe prawej wieży i natykając się na swoich ludzi, w głębi budynku słyszał harmider myśliwych przetrząsających bramę.
    -Albrecht co tu się dzieje?! - w pierwszej chwili Stefan zjeżył się na swoich dwóch kompanów, jednak szybko wziął głęboki oddech i rozglądać się co się dokładnie stało. Drzwi które kazał zabarykadować stały otwarte, ewentualni wrogowie mogli wlać się do środka w każdej chwili… .
    - Dobra nie ma o czym dyskutować chodźcie ze mną! - Powiedział ruszając do głównych wrót.
    -Mieliście dużo kłopot żeby te bramy, na powrót otworzyć prawda?-rzucił do swoich towarzyszy:
    -I to jaki - powiedział młodszy Wiesel.
    -Robimy tak, bierzemy te belki którymi zamyka się bramy i wnosimy je do środka wieży, jak jacyś wrogowie dorwą się do bramy to przynajmniej nie zamkną jej na stałe przed regimentem. Po tym zamykamy jedne i drugie drzwi na parterze i barykadujemy. Z Bramy mogą wychodzić drzwiami na wyższych poziomach, tylko tak jak Wam mówiłem wcześniej, porządnie zastawiamy tak żeby barykadujące przedmioty ciągneły sie aż po przeciwległej ścianie.

    -Lepiej prosić o wybaczenie czegoś niż prosić o pozwolenie - pomyślał, biorąc się do pracy.


    Stefan skończył się wdrapywać się na blanki po tym jak został wezwany przez swojego imiennika do stawienia się przed nim, zrzucił z siebie niesioną z dołu linę.
    Wysłuchał poleceń przełożonego które średnio przypadły mi do gustu. Zdawał sobie sprawę że muszą miasta przeszukać ale wolałbym nie dzielić się na aż tyle grup. Nie miał jednak zamiaru robić z tego powodu sceny, miał w końcu dość innych tematów do ewentualnego zdenerwowania sierżanta, podszedł do niego możliwie najbliżej aby pozostali go nie słyszeli:
    -Panie sierżancie zabarykadowaliśmy z moimi ludźmi dolne wejścia, schowaliśmy do środka też belki do blokowania bram więc nawet jak ewentualny wróg wedrze się pod bramę to nie zablokuje bramy dla regimentu. Po za tym mamy jeszcze inną kwestię którą muszę z Panem poruszyć, nie chcę nikogo obrażać ale… dziewczyny i chłopaki w wieży walą tam na dole alkohol i jak ich trochę nie utęperujemy to w razie ataku na nas, będziemy w czarnej…, a ktokolwiek panuje teraz nad miastem zrobi wszystko żeby nas stąd wyrzucić jak tylko zorientuje się że tu jesteśmy.

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Dziękuję za odpowiedzi Panowie!
    Dobra to taki pytania/deklaracje:
    -czy Tobias mówi nam o widzeniu tych latających stworów Mirasie?

    • czy w drzwiach są jakieś zamki i czy znaleźlismy do nich klucze?
    • Cioldanie wydaje mi się, że antałek wina jaki znaleźli w wieży, beczki wina w piwnicy wież i kadź z wiśniówką to wszystko oddzielne źródła alkoholu, ale w sumie jest to rzecz do klaryfikację, Mistrzu?
    • dla pewności się jeszcze spytam.
      Jak rozumiem wieże są rozdzielone na dolnych poziomach przestrzenią bramy ale sąpołączone z sobą na wyższych poziomach, ergo zabarykadowane drzwi na niższych poziomach nie utrudnia poruszania się pomiędzy wieżami w zasadniczy sposób bo można przechodzić pomiędzy nimi na wyższych poziomach, tak?
      Jak rozumiem Stefan ma chwilę czasu zanim dojdzie do rozmowy na blankach, żeby trochę podziałać w wieżach?
      -test na przekonywanie jak rozumiem standardowo 3x d100?
    • Jak rozumiem Przekonywanie na zabarykadowane i Przekonywanie co do konieczności wprowadzenia trochę dyscypliny w kwestii picia to oddzielne testy?

    Zakładając, że odpowiedzi na moje powyższe pytania są twierdząceto Stefan będzie chciał zająć się najpierw ponownym zamknięciem/zabarykadowaniem na szybko drzwi(jakąś najprostsza akcja w stylu zamknie drzwi i po tym podeprze je jakąś kłodą) na dolnych poziomach wież z Wieselami i jeśli ten pomoże z Thiemo. Klucze do drzwi, Stefan będzie chciał schować w jakimś dogodnym miejscu koło drzwi prowadzących na mury prawej wieży. Jak sierżant nie uzna jego argumentów no to zawsze Jeager może "zapomnieć" ich zdać sierżantowi zanim pójdzie na zwiad(to działania na pewno nie ugryzie go później w tyłek 😉 ).

    • Jak będzie mieć jeszcze czas(w sensie sierżant nie będzie go wzywał na rozmowę) to będzie chciał pomuszkować po wieży może wtedy trafi na te beczki z winem?

    W sumie sam dołaczam się do putań Cioldana na temat umiejętności i zdolności bo sam przymieżalem się do wykupienia Stefanowi np. silnego ciosu w niedługim czasie.
    Po za tym sam bym podesłał z chęcią link do swojej wersji karty do sprawdzenia czy wszystko jest prawilnie.

    A Stefan po powrocie do bramy ponownie bierze cały swój ekwipunek na siebie, zostawia przyniesioną linę.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Co do barykadowaniu to tak jak pisałem chodziło mi o to żeby Wieselowie i Thiemo na razie właśnie zamknęli te drzwi bramę na szybko.
    Barykadowanie to plan do wprowadzenia ale jak wysyłają nas na zwiad to po prostu zasugeruje to sierżantowi jako jedną z rzeczy którą powinni zrobić żeby przygotować się na jakiś kontratak.
    Co do tego co barykadować to pisałem, że tylko jedne drzwi do wież na poziomie gruntu bym zabarykadował, więcej wyjść na szybko nam nie potrzeba.
    Piszesz Mistrzu, że do tych drzwi na murach są drabiny, czy można je z tego miejsca zabrać, czy są przytwierdzone na stałe? Jeśli można je ruszyć to najlepiej byłoby je wciągnąć do góry i używać tylko jak będziemy chcieli wyjść. Inna kwestia to takie pytanie czy w samym przejściu pod bramą (w przestrzeni pomiędzy dwiema bramami nie ma w suficie jakiegoś otworu/klapy przez który można by właśnie wchodzić drabiną albo po linie?
    Po za tym chyba się już o to pytałem, ale czy w bramach nie ma mniejszych furt które mają oddzielne zamknięcie.
    Generalnie Stefan będzie lobbował sierżanta żeby pozamykać a najlepiej zabarykadować wszystkie drzwi(zarówno na poziomie gruntu jak i na murach) poza jednymi na murach do drabinę do nich wciągnąłbym co najmniej na mury jeśli nie do wieży jak ruszymy na zwiad. Jak wrócimy to nam opuszczą. Druga jak się da to bym wciągnął do bramy w celu podstawienia pod tą klapę o którą się pytam wyżej, albo po prostu. Ich tam stoi, zawsze to o jedną drogę do nas mniej do pił owania

    Jest jeszcze kwestia pijaństwa które nam się tu do oddziału wkrada.
    Mistrzu jako, że się pytałem czy jest jakiś zapas wody w wieżach to czy mogę założyć, że Stefan pierwszy odkrył beczki z wodą i winem?
    Jeśli tak to Jeager jak tylko je znajduje to zamyka ewentualne drzwi do pomieszczeń w których się znajdują i i natychmiast zabiera się za wylewanie wina. Robi kilka dziur w dnie i zostawia żeby się wylewało po czym wychodzi najlepiej ryglując drzwi do pomieszczenia. Za dobrze wie czym kończy się mieszanka wojska i zapasów alkoholu.
    Będzie chciał porozmawiać ze swoim imiennikiem żeby on sam albo Stefan z jego wsparciem(wsparcie pozostałych BG w tej kwestii byłoby bardzo miłe widziane 🙂 ) porozmawiali z resztą żeby Ci nie pili teraz. Jak już zabezpieczymy miasto to niech chleją do woli ale nie teraz.
    Stefan jest gotowy ze swoimi ludźmi sprawdzić co tam się kryje wewnątrz tej komory pod wieżą, tylko najpierw chcę poszukać jakiegoś źródła światła.
    EDIT:

    A co do komunikacji z grupą na skraju lasu to myśle że ewentualny alarm dla nich można podnieść przy użyciu posiadanego przez któregoś z myśliwych rogu).
    Stefan będzie chciał się też spytać sierżanta czy mamy wśród naszych ludzi osoby umiejące jeździć konno?

    Co do kierunku jaki wybrałby podczas rozpoznania to wspomniana karczma brzmi dla niego perspektywicznie
    (powinni mieć jakieś konie które chciałby zdobyć żeby wysłać meldunek do regimentu), w dalszej perspektywie ciągneło by go do świątyni może.
    Inna sprawa że teraz to będzie chciał zacząć zwiad od najbliższego domu w kierunku tego zajazdu.
    Chcę się wypytać Thiemo o jakieś szczegóły które mogłyby mu pomóc w przekonaniu miejscowych do siebie np. imiona właścicieli zajazdu itd

    Stefan zasugeruje też żeby jak spotkamy ludzi na rozpoznaniu to żeby zabrać ich do wieży. Z jednej strony dla ich własnego bezpieczeństwa (zakładam, że większość ludzi chowa się w domach ze strachu w związku z tym co się dzieje w mieście) z drugiej żeby mieć pewność że zaraz po naszym odejściu nie doniosą na nas komuś.

    Z zupełnie innej bajki to mam jeszcze takie pytanie. Jak duże drzewa nas otaczają w lesie? Pytam się bo jednak obraz lasu w Warhammerze ukształtował u mnie kultowy trailer do Mark od Chaos, tylko, że jeśli mamy do czynienia z tak ogromnymi drzewami na co dzień to chciałbym wiedzieć bo miałoby to dość istotne znaczenia dla tego co w świecie można zrobić a czego nie ;).
    https://m.youtube.com/watch?v=5enBMSH5ghc&pp=ygUTbWFyayBvZiBjaGFvcyBpbnRybw%3D%3D#bottom-sheet

    Po za tym chciałem się Szanownych kolegów spytać co do tego czy chcemy się umówić z rozwojem naszych bohaterów na jakieś specjalizację? Chodzi mi o to że na pierwszy rzut oka mamy bardzo podobne postacie(leśnych zwiadowców) jak zrozumiałem dotąd z rozgrywki to Duivela i Tobias to bardziej łucznicy, Stefan też potrafi strzelać z łuku ale w walce zdecydowanie bardziej ciąży w kierunku walki wręcz w oparciu o włócznie i tarcze. Po za walką to ciąży w kierunku tropienia, skradania się ,nawigacji, leczenia, spostrzegawczości, czytania i pisania i zielarstwa teraz trochę w stronę Przekonywania.
    Mam też z zaawansowanych umiejętności język tajemny bitewny chciałem się spytać czy któryś z Was też ma taką umiejętności żebyśmy mogli się między sobą komunikować?( Wydaje mi się że kiedyś się o to na LI pytałem ale odpowiedź mi zaginęła w pomrokach dziejów.)

    EDIT2:
    Przed wyjściem na zwiad ustalmy jakieś hasła z załogą bramy żeby wiedzieli mogą nas wpuścić, moje sugestie:
    Zawołanie z wieży do nas:
    -Jak się macie?
    Nasze odzewy

    • Krowa się ocieliła- wszystko w porządku, otwierajcie
      -Nie mają masła -otwierajcie ale możemy mieć kłopoty np. wydaje się nam że ktoś za nami idzie,ale zagrożenie nie jest natychmiastowe.
    • Słabe wino w tym mieście- otwierajcie ale Mamy poważne kłopoty ścigają nas/ itd.
      -Spalone gary- nie otwierajcie! Chcą nas wykorzystać żeby dostać się do bramy( taki mały ester egg dla lurkującego nas Kethariana z innej nasze sesji o Cygnarskim wywiadzie 😉)

    EDIT 3 Oczywiście zapomniałem się określić czy zabieram jakieś przedmioty z wozu przed bramą. Stefan chwyci z wozu linę( na spokojnie w wieży spojrzy ile ma metrów) i jeśli to możliwe to chwyci też tą siekierę do drewna.
    Obydwa przedmioty zostawi w wieży.
    Linę zasugeruje żeby przymocować w takim miejscu żeby jak co można ją rzucić komuś po wewnętrznej stronie miasta z blanków jako alternatywną drogę wejścia do bramy.
    Po zajęciu miasta będzie chciał te przedmioty oddać prawowitym właścicielom, jeśli uda mu się ich odnaleźć.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Czołem!
    Wybacz Cioldanie rzeczywiście trochę się poszarogęsiłem ale starałem się trzymać tego co było nam podane w poście MG. Stąd np. nie opisuje niczego po za bramą.
    Co do niejasności/nie porozumień w moim poście.
    Co do uciszania Thiemo to ja go nie uciszam jak rozmawiacie o Duchach Lasu itp. tylko jak w bramie zaczyna trochę bełkotać.
    Co do tego że opisuje działanie w pośpiechu w jednym miejscu a w drugim piszę o np. metodycznym barykadowaniu. Chodzi o to, że opisuje to co na szybko robię/każe moim ludziom na teraz . Natomiast jak już ściągniemy na miejsce resztę oddziału to zakładałbym bardziej metodyczne działania żeby przeszukać/zabezpieczyć bramę. Co do przeszukania wozu to zakładam, że Stefan zajrzy do niego już w trakcie wracania do wieży z resztą oddziału po rozmowie z sierżantem.
    Co do tego co powinniśmy robić po wejściu do miasta, to ja także jestem za tym żebyśmy ruszyli eksplorować, tylko uważam, że utrzymanie bramy jest absolutnie krytyczne dla swobody działania regimentu względem miasta jak i dla naszego własnego bezpieczeństwa.
    Argumentuje to tym, że najprawdopodobniej jakąś jeszcze nie rozpoznana przez nas siła zajeła miasto/albo jest w trakcie jego zajmowania, najprawdopodobniej to ten zbuntowany regiment ale może być to też jakiś zagon norsmenów albo i sam regiment popadł w herezję, kto wie? W każdym razie zakładam że w mieście jest dość wrogiego nam wojska żeby w sytuacji bronienia się w oparciu o mury miejskie absolutnie nam zmasakrować regiment (myślę, że spokojnie setka zbrojnych by wystarczyła żeby stawić naprawdę twardy opór). Ale jak okaże się że trzymamy bramę i wpóścimy regiment do miasta to już będzie to walka na równych zasadach a nawet jak się postaramy zachować dyskretnie to może nawet uda się dla regimentu osiągnąć efekt zaskoczenia.
    Tylko, że to działa w dwie strony i jak siły zajmujące się właśnie paleniem miasta zorientują się że maszeruje na nich jakieś wojsko i że jeszcze trzymają jedną z bram miejskich to albo zaczną wiać z miasta albo rzucą na nas wszystko co tylko mają żeby tą bramę odzyskać i móc bronić skutecznie murów miejskich(roztropność nakazuje zakladać to gorsze dla nas założenie czyli atak na nas wszystkim co mają)
    Co do środków jakie zaproponowałem(barykadowaniu drzwi/ bram, polewanie wodą co bardziej łatwopalnych materiałów w wieży, przygotowanie kamieni do rzucania czy gotowanie wody do polewania na wrogów itd. to nawet nie my się musimy tym zajmować tylko to by były moje sugestie dla sierżanta i jego ludzi a my w tym czasie moglibyśmy eksplorować miasto. Na początek wolałbym przeszukać bezpośrednią okolicę bramy ale po tym nie mam nic przeciwko zapuszczeniu się dalej.
    Trzymanie bramy zapewni nam też bezpieczne miejsce do którego będziemy mogli się wycofać jeśli trafimy na coś co nas przerośnie. Jak zostawimy bramę nie obsadzoną to ryzykujemy tym, że wróg ją znowu zajmie i zamknie nas w pułapce za murami miejskimi.
    Co do innych sugestii to myślę, że dobrze by było Thiemo się wypytać gdzie by proponował się udać żeby spotkać kogoś kto powie nam co się dzieje w mieście, pewnie chciałby też odnaleźć swoich bliskich( takie zadanie pewnie pomogłoby mu pozbierać z tego ewidentnie wstrząśniętego stanu w jakim jest teraz). Po za tym miałbym oczy szeroko otwarte na jakieś konie które możnaby zagarnąć i wysłać na nich kilku ludzi( tak ze trzech) z raportem do regimentu i prośbą o posiłki.
    Już tak metagrowo to wydaje mi się też że działanie naszym obecnym zespołem(BG+henchmeni/psy+ Thiemo) będzie najbardziej wygodne dla MG( w ewentualnych walkach nie będzie hordy npc-ów do ogarnięcia no i jak nie będziemy się dzielić to nie będzie trzeba oddzielnych scen dla wszystkich pisać.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Czołem!

    Post poszedł.
    Co do deklaracji to tak jak w poście Stefan rozkazuje swoim ludziom zamykać/barykadować wszystkie wejścia do wieży. na razie tak na szybko ale po tym będzie chciał to zrobić porządnie czyli tam gdzie to będzie możliwe pociągnąć linie mebli czy innych sprzętów od barykadowanych drzwi do przeciwległej ściany, wtedy ewentualnii szturmujący nie będa musieli odepchnąć tylko masy ustawionych przeszkód tylko będą napierać na konstrukcję samego budynku.
    Co do dalszych działań to jestem tak jak pisałem za tym żeby myśliwi bronili bramy, i trzymali posterunek na skraju lasu, a nasza grupa w tym samym składzie co do sprawdzenia bramy uda się na rozpoznanie miasta, najlepiej w pierwszej kolejności znalezienie jakiś mieszkańców do wypytania.
    Oczywiście przed tym rozejrzymy się co widać z samej bramy, i czy nie uda się nam znaleźć w środku jakiś interesujących rzeczy, Stefan będzie szczególnie zainteresowany tym żeby przejrzeć jakieś księgi jeśli takie tu mają, pewnie mytnicy prowadzili jakieś zapiski i może zostawili jakieś wskazówki co do tego co się tu wydarzyło. A no i najpierw przed wyruszeniem napewno pomógłbym w przygotowaniu wieży do obrony przed ewentualnym kontratakiem(dalsze barykadowanie, zgromadzenie amunicji w postaci kamieni na pozycjach do rzucania w atakujących. Trzebaby też zagotować jeśli jest czym wodę do ewentualnego polewania wrżątkiem ewenualnych napastników jak i trzebaby polać wodą drzwi/wrota oraz wysypać na podłogi piach żeby utrudnić wykurzenie nas ogniem.

    A wracając do bramy Stefan Chciałby rzucić okiem co jest na tym porzuconym wozie, bo może coś się nam przyda.

    BTW wybaczcie podkład dźwiękowy do części z świrowaniem Stefana ale jako ojciec hordy dzieci wybór mógł być tylko jeden 😉

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy
    DekaresD Dekares

    Mając zgodę sierżanta zajął się wspinaniem na wyglądające na najbardziej perspektywiczne pod względem obserwowania murów i okolicy drzewo. Niestety bycie na górze nie pomogło mu dostrzec niczego więcej poza drobnymi szczegółami jak to, że dym pochodził gdzieś z głębi miasta.

    Podczas dyskusji co do tego kto powinien iść na rozpoznanie bramy:
    -Już tam nie mędrkuj o mojej bohaterszczyźnie elfie- powiedział Jaeger do Duivela gdy ten zaczął swoją odpowiedź na jego propozycję pójścia samemu albo z Wendorfczykiem do bramy, w jego oczach zagrały iskry irytacji, a może rozbawienia - Nie musisz mi przypominać o tym jak ostatnio strugałem bohatera na bagnach… tutaj sytuacja jest inna i uważam że samemu albo w dwóch byłoby lepiej iść…
    Spojrzał na Tobiasa i Duivela którzy ewidentnie nie mieli zamiaru ustąpić i dodał wesołym głosem:
    -Ale jak macie zamiar się uprzeć to dobrego towarzystwa nie odmówię, tylko do mnie nie przychodźcie po pomoc później jak wam dupska przerobią z tych murów na poduszki do igieł!

    Chwilę po tym kiedy już wszystko było gotowe aby ruszać łyknął łyk wody z manierki aby złagodzić narastającą suchość w gardle.
    W pełni zgadzał się z Tobiasem co do złych przeczuć, ale starał się nie okazywać tego innym, żeby nie załamywać ich na duchu:
    Dobra ruszajmy, tylko Panowie proszę starajmy się wyglądać jak najniewinniej jak się da, nie dawajmy im powodów żeby zacząć strzelać.


    Mały podkład dźwiękowy do spacerku w kierunku brany w wykonaniu Stefana https://www.youtube.com/watch?v=I35OQy2AeGs


    Po tym ruszył spomiędzy drzew w kierunku bramy. Starał się zająć myśli powtarzaniem sobie w myślach przygotowanej historii którą mieli sprzedać strażnikom bramy, jednocześnie jednak nieprzerwanie lustrował wzrokiem blanki w poszukiwaniu znaków czyjejś obecności. Nic nie widział, co najdelikatniej mówiąc nie polepszało jego nastroju, coraz mocniej zaciskał dłoń na niesionej w lewej ręce włóczni.
    -Ktoś tam musi być i nas widzieć, nie wierzę, że zostawili by nam otwartą bramę!
    Przebyli połowę drogi do bramy mijając porzucony na drodze wózek, Stefan coraz bardziej zdenerwowany zaczął się pomimo panującego chłodu pocić intensywnie. Zostało sto pięćdziesiąt metrów, Jeager czuł na sobie wzrok strażników, wyobrażał sobie jak podnoszą kuszę do strzału… .
    Sto metrów.
    Stefan musiał koncentrować całą swoją wolę żeby iść spokojnie i nie zacząć się zasłaniać tarczą przed spodziewanym ostrzałem który jak sądził zasypie ich w każdej chwili.Obserwował mijane spalone zbożą i nie podobało mu się to co widzi ale nie był w stanie skupić się na tyle żeby wyciągnąć głębsze wnioski z tego faktu. Mijane kury przejawiały nad wyraz duży poziom instynktu samozachowawczego uciekając przed nimi, bo biorąc pod uwagę poziom jego zdenerwowania każda która znalazłaby się w zasięgu jego buta dostałaby kopniaka za niewinność w imię rozładowania jego narastającej “frustracji”(w żadnym wypadku nie mylić z ogarniającą go paniką).
    Pięćdziesiąt metrów.
    - Strzelajcie dranie! A nie się z nami bawicie! - przeklinał gorączkowo w myślach wyimaginowanych strażników na murach pokonując ostatnie metry do bramy. Kiedy już przed nią stanął trochę nie wiedział co zrobić, był pewien że ktoś ich zatrzyma wcześniej albo że zaczną strzelać.
    Obejrzał się na resztę po czym w końcu wzruszył ramionami, dał im sygnał żeby na moment się zatrzymali i ruszył naprzód przechodząc przez otwarte wrota coraz szybszym krokiem mając nadzieję, że nie dostanie z góry porcji wrzątku wylanego przez otwory strzeleckie które na pewno znajdowały się tuż nad nim. Starał się poruszać jak najciszej, możliwie ukryć się przed wzrokiem ewentualnych obrońców. Kiedy tylko udało mu się dotrzeć żywym do wewnętrznych wrót rozejrzał się i jako, że nie zauważył niczego niebezpiecznego przywołał resztę. Miał już na oku kolejny cel, drzwi do poszczególnych wież.
    Jak tylko Thiemo zaczął swoją gadaninę podniósł dłoń do ust aby nakazać mu ciszę. Musieli pozostać niezauważeni jak najdłużej
    Kiedy później o tym myślał następne minuty zbijały mu się w pamięci jako zlepek chaotycznych scen. Podzielili się na dwie grupy i wpadli jednocześnie do obydwu wież które też okaząły się otwarte.
    Z niedowierzaniem biegli w górę po schodach wieży przeczesując fortyfikację i przekonująć się że ta jest całkowicie opustoszała i splądrowana. Ale jednocześnie nie wyglądało na to żeby ktoś ją zdobył w walce tylko po prostu pośpiesznie zrabował. Kiedy tylko po dotarciu na szczyt lewej wieży dostał potwierdzenie od reszty że druga wieża też jest pusta, nabrał powietrza i zmusił się od opanowania.
    Cały czas spodziewał się podczas wchodzenia na kolejne stopnie, że zaraz ich zaatakują i że obrońcy po prostu chcieli ich wciągnąć za mury żeby reszta nie widziała co się z nimi stało. Teraz musiał w końcu przed sobą przyznać że naprawdę udało im się zająć bramę bez żadnej walki.
    -Lepiej weź się w garść, bo zaraz może się okazać że może bramę zdobyliście ale zaraz ją stracicie w kontrataku! - zganił się, po czym cicho ale zdecydowanie rozkazał Wieselom:
    - Biegnijcie na dół i zawrzyjcie najpierw wewnętrzne wrota a po tym drzwi do obydwu wież, prawą wieże zabarykadować na stałe! - kiedy mówił jednocześnie podszedł na wieży do blanków spoglądających na zewnątrz i pomachał do reszty oddziału aby zwrócić ich uwagę. Po tym wyciągnął rękę aby pokazać im ustalony znak mający ich poinformować że droga wolna i mogą dołączyć ale w połowie gestu zamarł właśnie uświadamiając sobie, że wezwanie całego oddziału do środka to może być fatalna pomyłka ale jednocześnie potrzebują posiłków do utrzymania bramy… po sekundzie namysłu pokazał znak że droga wolna ale dodał jednoczęśnie ustalony znak żeby przysłali tylko trzech ludzi. Obrócił się na pięcie i zamachał do Duviela i Tobiasa na drugiej wieży.
    - Chłopaki zawrą wszystkie wrota i drzwi, proszę obserwujcie z wieży czy nic się nie zbliżą - rzucił do ntowarzysze najciszej jak się dało.
    Po tym ruszył biegiem po schodach w dół nie czekając nawet na odpowiedź, do drzwi prowadzących na mury lewej wieży i zawarł je na głucho, jednocześnie prosząc Thiemo żeby zajął się zabarykadowaniem podobnego wyjścia po prawej stronie bramy. Zbiegł na dół, minął zajmujących się barykadowaniem towarzyszy wspominając im że zaraz powinni dostać posiłki, po czym zrzucił z siebie przy wrotach na zewnątrz łuk, plecak i tarczę. Tylko z włócznią w ręku ruszył najszybszym biegiem na jaki mógł się zdobyć w kierunku skraju lasu, z Azurem wesoło biegającym dookoła jako towarzystwo. Droga która pokonywana spacerkiem wcześniej zajęła im kilka minut, teraz sprint trwał tylko chwilę i był już wśród drzew przy sierżancie:

    - Nie mogę… w to uwierzyć!... - wyrzucił z siebie ciągle łapiąc powietrze - brama jest pusta!...splądrowana…ale nie jak po walce…barykadujemy się w środku, przybiegłem tutaj bo dopiero…na wieży sobie uświadomiłem…, że chyba najlepiej by było żebyśmy zostawili tu posterunek na skraju lasu, tak z trzech ludzi może? Żeby mogli odpowiednio wcześniej zatrzymać regiment jak nadejdzie i wprowadzić ich w to co wiemy. No i jak byśmy zostali w tej bramie otoczeni to zawsze będą mogli ruszyć do regimentu żeby jak najszybciej sprowadzić odsiecz, Panie sierżancie.

    Rozgrywka import

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    @Pipboy79 napisał:

    • No psy brały udział w przeszukiwaniu trupów zwierzoludzi więc raczej są z wami.

    Chodzi mi Mistrzu o to czy psy są z nami teraz w bramie?

    - co do studni i źródła wody to źle się wyraziłem, jeśli nie ma studni to czy jest jakiś zapas wody np. w piwnic?
    Edit

    Mistrzu co do reszty to rozumiem że te rzeczy trzeba zadeklarować/ na następną turę itp. po prostu pisałem to też jako swoje propozycje/ przemyślenia dla reszty. Nie do dałem na końcu zapytania ci o tym wyślij resztą towarzystwa, co w sumie było niedopatrzeniem.

    Co myślicie Panowie?
    Czy pomysł żeby obsadzić myśliwymi bramę i skraj lasu a samemu z Thiemo udać się na eksplorację miasta się Wam podoba? I gdzie byście chcieli zacząć jeśli ewentualną eksplorację (tutaj nota bebe trzeba by chyba Mistrza się spytać co tam widzimy w mieście ciekawego/dowiadujemy się od naszego przewodnika).
    Ja osobiście zacząłbym od przeszukania kilku najbliższych budynków do okoła bramy. Zakładam że pewnie uda nam się trafić na mniej lub bardziej ukrywających się mieszkańców i przesłuchać ich.
    Po za tym może uda się znaleźć jakieś wierzchowce, a wtedy może udałoby się wysłać kogoś galopem do regimentu w celu poinformowania ich o naszej sytuacji.
    A może macie jakiś inny pomysł?
    EDIT 2
    A Mistrzu czy Stefanowi udało się powiesić na tym drzewie co wlazł tą linę dla ułatwienia wspinaczki innym?( Jak dobrze pamiętam to któryś z myśliwych miał mieć linę).
    I czy drzewo zapewnia w miarę dobry ogląd okolicy skraju lasu? Bo myślę że jakby został tu posterunek to dobrze żeby choć jeden myśliwy siedział cały czas na drzewie zarówno dla obserwacji okolicy jak i ewentualnej komunikacji jakimiś znakami z naszą obsadą wieży.

    Komentarze

  • Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)
    DekaresD Dekares

    Czołem!
    Dzięki za nowy post!

    Takie pytania:
    - Czy nasze psy są z nami( mój Azur i suka Wiselów)? Bo sam w sumie o nich zapomniałem wspomnieć czy ich zabieramy czy nie ale ogólnie to nie widzę powodu żeby nie było ich z nami
    - Czy widzimy ślady walk w bramie czy wieżach?
    - czy sprawdziliśmy wszystkie poziomy bramy i wież czy tylko parter
    ( nie wiem, ale zakładam że mogą być też jakieś poziomy podziemne np. magazyn czy loch? Ale szczególnie chodzi mi o pozostałe poziomy wzwyż. Najbardziej chodzi mi o to jak wygłądają przejścia na mury miejskie (zakładam ,że z każdej strony będą to stosunkowo małe wzmocnione drzwi zamykane od wewnątrz z możliwością ostrzału zarówno przez nie same jaki i pewnie otwory strzelnicze po bokach w murach wieży), czy na mury miejskie prowadzą prowadzą jakieś oddzielne schody obok wieży czy wejśc na nie można tylko od wewnątrz wieży bądź nadejść po nich z kierunku innych wież bram?
    - czy brama ma jakąś studnie albo inne źródło wody
    - zakładam, że widzimy też w jakiejś odległosci inne wieże? Czy coś na nich zwraca naszą uwagę, zdradza że są obsadzone?
    - czym dysponuje wieża w kwestii systemów obronnych? Zakładam, że mamy bramę od strony zewnętrznej, jakąś kratę do opuszczenia za nią wraz z mechanizmem do upuszczania i wznoszenia jej. Zakładał bym też ewentualną drugą bramę za kratą w celu utrudnienia wydostania się z miasta oraz ataku z tego kierunku. Po za tym zakładam że mamy sporo otworów strzelniczych wewnątrz murów zarówno do ostrzeliwania przedpola dookoło jak i samego przejścia przez bramę. Na samym szczycie zakładam że są blanki za których można strzelać itd. . Poza tym nie można zapomnieć o ikonicznym polewaniem najeźców gorącym olejem tudzież po prostu wodą, dlatego rozejrzał bym się zarówno za jakimiś kotłami do podgrzewania, opałem jak i otworami do polewania. Zrozumiałem że chyba nie ma żadnej fosy i mostu zwodzonego? Inne rzeczy o których nie pomyślalem
    - Rozumiem, że nie widzimy broni ale czy nie ma też jakiś ilości zmagazynowanych kamieni czy innych pociskówdo rzucania w ewentualnych najeźców z blanek?
    - jakież to odgłosy zaczynamy słyszeć po wejściu za mury miasta z jego wnętrza? Co widzimy?
    /Rozumiem że opisu w poście, że z poziomu ulicy do każdej z wież jest oddzielne wejście ale zakładam że już na wyższych poziomach jest mizliwość przemieszczania się między nimi?

    Przepraszam za pisanie takiej litanii (jeszcze trochę bym podisał😉 np. kwestię czy nie widzimy np. jakiś zapisków do przewertowania w poszukiwaniu wskazówek co się dzieje w mieście albo czy na bramie są jakieś sztandary które rozpoznajemy, nie wspominając o konieczności upewnienia się czy nie ma jakiś ukrytych wejść do wieży/ pomieszczeń)
    ale traktuje ją jako listę rzeczy do sprawdzenia w najbliższym czasie.
    Dla Stefana w pierwszej kolejności liczy się żeby zabezpieczyć wejście do miasta do czasu aż sierżant do nas dołączy z resztą oddziału, a po tym do czasu przybycia regimentu.
    Dlatego w będzie chciał pozamykać wszelkie zaobserwowane wejścia do wież/bramy (w dalszej perspektywie zabarykadować wszystkie po za jednym, a dla tego jednego mieć przygotowane rzeczy do barykadowania).
    Po tym jest pierwszy dylemat dla mnie, bo uważam że trzebaby zacząć sygnalizować żeby resztą oddziału do nas dołaczyła. Tylko,że właśnie uświadomiłem sobie że najlepiej byłoby zostawić tam na skraju lasu kilku ludzi żeby jak co zatrzymali nasz regiment i ich wprowadzili w to co się do tej chwili dowiedzieliśmy i że trzymamy bramę. Bo i jak by nas np. jakiś kontratak otoczył w wieży to mogliby sprowadzić posiłki albo iderzyć na tyłu oblegających. Dlatego myślę żeby po wstępnym zabezpieczeniu wieży pobiec co sił w nogach do Sierżanta żeby zdać mu raport i zasugerować zostawienie tego posterunku.

    - Co do dalszej gry to myślę, że oddział myśliwich(chyba ośmiu by ich było plus sierżant i jeden pies mysliwych) minus ten posterunek(trzech myśliwych plus pies jednego z myśliwych) trzymaliby wieże do czasu przybycia posiłków od regimentu. W międzyczasie nasza obecna grupa(BG+henchmeni i psy+Thiemo) by zaczęli zwiad miasta najpierw bezpośredniej okolicy bramy w celu wyjaśnienia co się dokładnie dzieje w mieście.
    Na tą chwilę to tyle.

    Komentarze
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa