Mistrzu nie chce się kłócić o to zamykanie i barykadowanie ale uczciwie mówiąc nie wiem jak miałbym jaśniej opisać to co Stefan i jego pomocnicy robili jak w opisie ze swojego fabularnego posta :
"-Robimy tak, bierzemy te belki którymi zamyka się bramy i wnosimy je do środka wieży, jak jacyś wrogowie dorwą się do bramy to przynajmniej nie zamkną jej na stałe przed regimentem. Po tym zamykamy jedne i drugie drzwi na parterze i barykadujemy. Z Bramy mogą wychodzić drzwiami na wyższych poziomach, tylko tak jak Wam mówiłem wcześniej, porządnie zastawiamy tak żeby barykadujące przedmioty ciągneły sie aż po przeciwległej ścianie.
-Lepiej prosić o wybaczenie czegoś niż prosić o pozwolenie - pomyślał, biorąc się do pracy. "
To że ktoś został w tym czasie na zewnątrz Stefana absolutnie nie obchodzi, jak ktoś dobija się do drzwi z którejkolwiek ze stron powoduje tylko krótką informacje że drzwi są zamknięte i niech idą drabinami. droga jest taka sama. Jedynie bezpośredni rozkaz wydany osobiście przez sierżanta odciągnie go od barykadowania.
Co do czasu kiedy mam to zrobić to jest czas pomiędzy wejściem Jego i sierżanta z powrotem do wieży a wezwaniem go na blanki na rozmowę w pełni poświęca na to właśnie, po tym jak idzie na blanki na wezwanie sierżanta to Wieselowie barykadują dalej bez niego aż nie przyjdzie po nich po odprawie. (Albrecht i Stefan barykadują razem jedne z drzwi, Olaf przechodzi przed zamknięciem tych drzwi do drugiej wieży zamyka ją i barykaduje samemu, aż pewnie jego ojciec do niego dołączy żeby mu pomóc po tym jak uznał pierwsze drzwi za ogarnięte).
Co do rozmowy z strażnikami/ żołnierzami to Stefan będzie chciał wyciągnąć z nich jeszcze trochę info o tym co się dzieje w mieście(zakładam że raczej całego w doku nie rozpiszemy więc daje tutaj highlity) i spróbuje się spytać co to za gościu wisi na tablicy ogłoszeń. Liczę na to że wspomnienie o skrzynce złota może ich zainteresować bardziej niż my sami i nasze pochodzenie i nie będą nas zbyt dokładnie wypytywać(Stefan starał się też wcześniej w prawie w niczym nie kłamać, po prostu nie podaje dokładnie że grupa w której podróżował to taki Mały regimencik wojska , że przez Speck to on tylko tranzytem przechodził itd.), może Ci się nawet skuszą pójść "pomóc" biednym ocalałym, w żadnym wypadku w celu "wyzwolenia mytnika spod brzemienia jego geldów.
BTW to chciałem się spytać na co trzeba by rzucać ewentualny test żeby rozpoznać jak strażnicy są do nas nastawieni, czy są z nami uczciwi itp. Bo w sumie w umiejętnościach to jest tylko Przekonywanie ale to mi średnio pasuje, może jakiś test INT?
No bo bez odczytania jakoś ich reakcji trudno decydować co mówić dalej:
Stefan byłby otwarty na pójście dalej jeszcze w miasto ale nie wiem czy w wyznaczonym czasie da radę(jak dobrze pamiętam sierżant chciałby żebyśmy wrócili w ciągu jednego dzwonu).
A pytania:
-Czy jesteśmy wstanie stwierdzić czy nieszczęśnik na tablicy nie żyje?
- Czy widzimy bez nachalnego gapienia się przez nich więcej szczegółów o osobach wewnątrz zajazdu? Najważniejsze dla mnie to to czy wyglądają na członków tego samego oddziału co Ci sprzed zajazdu?
Gdyby zrobili się agresywni i np. kazali nam oddać broń to będziemy chcieli ich uspokoić ale jak to nic nie da to będziemy się bronić, najlepiej starając się ich zaskoczyć, rozbroić i wziąć do niewoli zanim wezwą pomoc z zajazdu (wiem mało prawdopodobne).co dalej to za dużo gdybologii ale jeśli dojdzie do walki to Stefan raczej będzie chciał się wycofać pod bramę ale wcześniej myląc ewentualny pościg/chowając ewentualne ciała/zabierając jeńców, jeśli człowiek na tablicy żyje to jego też by zabrał.
).
) porozmawiali z resztą żeby Ci nie pili teraz. Jak już zabezpieczymy miasto to niech chleją do woli ale nie teraz.