Nie jestem jakimś wielkim fanem 5e 
Dhratlach
Posty
-
Dhratlach'owe sondowanie, czyli snucie realistycznych planów na sesję -
Dhratlach'owe sondowanie, czyli snucie realistycznych planów na sesję@multikonciara napisał w Dhratlach'owe sondowanie, czyli snucie realistycznych planów na sesję:
C na natywnej mechanice?
Tak, i nie, powoli dłubię w docu, ale natywna mechana słabo się nadaje by wykorzystać ją w pełni w formie pisanej. Więc tak, look i założenia takie same, działanie zbieżne, ale w przystępniejszej turlaniowej formie.
@JohnyTRS napisał w Dhratlach'owe sondowanie, czyli snucie realistycznych planów na sesję:
czekaj... wróżę z fusów: za rok? Nie jestem w stanie zawęzić do konkretniejszej daty. Jeżeli jako MG "spadnę z rowerka" to będę miał czas wcześniej.
Rowerek fajna sprawa i smutek z niego spaść, gdy śmiga się na nim radośnie. Na spokojnie, jak coś w kontakcie, choć standard u mnie to kolejka tygodniowa i nie wymagam wiele w kwestii objętości postów. Tak na awatar to dobra, kompromisowa długość.
-
Dhratlach'owe sondowanie, czyli snucie realistycznych planów na sesję -
Polecane gry "bez prądu"
Splendor, czyli gra karciana, taktyczna, o wykupywaniu kart za walutę jaką są klejnoty (żetony). Każda karta, daje jakiś kolor klejnoty "na stałe". W skrócie, dobieracie klejnoty i kupujecie karty, a każda ma karta ma koszt. Powiedzmy 2 zielone i jeden biały, a daje 1 niebieski na stałe. No to jak uzbieracie 2 zielone i jeden biały i kupicie tą kartę i wpadnie wam jeden niebieski to potrzebujecie 1 niebieski mniej w żetonach, by kupić kartę która ma w wymaganiach niebieskie klejnoty. Wydane klejnoty (żetony) wracają do puli ogólnej z której się je bierze.
Ah, i niektóre karty, te droższe w wykupie, dają punkty zwycięstwa. Są też szlachcice, takie kafelki o koszcie w klejnotach stałych, czyli kartach które macie na swojej ręcę. Powiedzmy, że szlachcic wymaga 3 niebieskich, 3 czerwonych i 3 białych... no to pierwszy gracz co uzbiera taką pulę kart "stałych" klejnotów zgarnia szlachcica, a taki jest wart 3 punkty zwycięstwa.
Żeby nie było za łatwo, można rezerwować sobie kartę biorąc na rękę, ale nie mogąc jej używać. Do tego dobieracie "złotą monetę", czyli taki złoto-żółty żeton, który zastępuje jeden dowolny klejnot w wymaganiach. Polecam monitorować i przewidywać ruchy pozostałych graczy, bo czasami podebranie karty przeciwnikowi może dać wymierny zysk, a czasem lepiej rezerwować sobie to co chce się samemu kupić.
Przyjemna, taktyczna gra na myślenie prosta w swoich założeniach, choć jak traficie na grupę co lubi kombinować... można nieźle i przyjemnie się zdziwić!
Wyszły tego zdaje się trzy dodatki, ale nawet wersja podstawowa potrafi dać szybką i przyjemną rozgrywkę. Jakieś może pół godziny z rozstawieniem, graniem i złożeniem. Idealna na szybkie partyjki. Do czterech graczy!
Ah, i nie... nie dajcie się na kupowanie "Pojedynku". Nie dość, że tylko na dwóch graczy, to jeszcze cenowo nie urywa. Lepiej dopłacić jakąś połowę tego co kosztuje Pojedynek i mieć pełnoprawnego boxa na czterech graczy... Jedyne logiczne zastosowanie pojedynku dla mnie to gra gdzieś, gdzie wiesz, że będzie was tylko dwóch i potrzebujecie czegoś przenośnego. Z mojego doświadczenia jednak gra ukazuje swoje prawdziwe piękno przy większej ilości graczy.
-
Oceń poprzedni utwórPiękna historia polskiej kolei, pełna nadziei!
To ja... coś surowego
-
Dhratlach'owe sondowanie, czyli snucie realistycznych planów na sesję
Szybkie badanie popytu na sesję. Pierwsze badanie. Start dalej w przyszłości. Głównie chciałbym się wstępnie zorientować w nastrojach, ale od ręki zaznaczam, że do każdej z opcji mam już dobry szkielet założeń. Dopracowanie szczegółów to z kolei inna sprawa.
-
A) WFRP 4e "Zaraza w Reiklandzie" -- Gracze wcielają się w zwykłych mieszkańców terenów wiejskich, lub przejezdnych. Każdy ma w miejscowości kogoś na kim mu zależy... i ten ktoś jest chory, a śmiertelność nie mała. Trzeba zdobyć lek! ...ale nikt nie wie co to za zaraza...
-
B) Neuroshima 1.5 "Kronika Dni Końca: Dzień w którym zgasły światła." -- Czyli rok 2020. Gracze to zwykli przyjezdni większego miasta, lub metropolii, w US. Wszyscy się znają, bo wynajmują wspólnie jedno lokum. Studenci, ludzie pracujący, uczniowie. Dzień jak co dzień zajmują się swoimi sprawami i nagle... stary świat przestaje istnieć. Historia o przetrwaniu w nowej rzeczywistości.
-
C) Neuroshima 1.5 ""Kronika Opuszczonej Faktorii: Raz gambel, raz gamblem." -- Graczej to grupa mniej, lub bardziej zaznajomionych ze sobą poszukiwaczy gambli. Wszędzie, jakby nie patrzeć są gamble. Te z dawnych czasów i te które można upolować... oraz te które można stworzyć. Są mieściny które opustoszały, są faktorie z którymi urwał się kontakt... i nadrzędną misją graczy jest ustalenie co się stało z jedną z takich faktorii, a następnie zaraportowanie do Bossa trzymającego region żelazną ręką.
Z wielką chęcią poznam wasze typy, pomysły, sugestie, oraz odpowiem na pytania. Jak coś sonda jest wielokrotnego wyboru z opcją zmiany oddanego głosu. Jak taka zmiana oddanego głosu działa... nie wiem, ale podoba mi się ta opcja, bo w życiu bywa różnie!
-
-
Sesje PvPInaczej, niż dedykowany kanał na discordzie? Tego nie widzę. To medium ma wszystkie rozwiązania do tego typu rozgrywki. Trochę zabawy z uprawnieniami, ale nic strasznego. Na forum teoretycznie można by dawać część jawną... choć jawna to pojęcie względne, ale i tak to by było powielanie pracy.
-
Starbase ECHO-1Stacja ECHO-1, Pokład 2, Lab/MedLab
- Czyli… - zaczął z namysłem Mikhail przyglądając się trzymanemu w dłoni ręcznemu urządzeniu w formie pistoletowej do forsowania przeszkód w innych sytuacjach otwieralnych.
- …to ustrojstwo to taki ręczny taran? Są jakieś zagrożenia o których powinienem wiedzieć? - Nic poza tym co powiedziałem. Używaj zgodnie z zaleceniami, to nie powinno być problemu.- odparł Janos drapiąc się po brodzie.
- A co by się stało jakby przyłożyć do człowieka… albo robota? -
- No na pewno by go odrzuciło.- odparł Janos i wzruszył ramionami. - Ale skoro taki twardziel jesteś i znawca sztuk walki to powinieneś od razu zauważyć, że nie da się tego zrobić w walce na bliski dystans przeciw człowiekowi, a robot najwyżej się przewróci. -
- Mam parę lekcji za sobą. - wzruszył ramionami Ivanovich nie wchodząc w szczegóły swojego szkolenia. Były w Dossier… i były znaczące. - Ot, moja ciekawość, choć bardziej liczyłem na coś… ciekawszego. Jak stoimy z poszukiwaniem kombinezonu?
- Jest kilka modeli. Żaden tani. - odparł Benjamin.- Od firmy nic nie dostaniemy, bo stacja ma komplet kombinezonów.
- Zdaję sobie z tego sprawę.- mruknął geolog - Żydzą na nas… ale nie ma co odkrywać naszych kart. Wyślij mi kosztorysy i zalecenia.
- Mogę ci wysłać zestaw linków do modeli i ceny.- wzruszył ramionami Benjamin.- Nie mam zielonego pojęcia jednak po co w ogóle nam nowy kombinezon. Nie mam żadnych zaleceń.-
- W kwestii zaleceń polegam na Janosie, on jedyny z nas ma pojęcie o akcjach ratunkowych, a nie ufam… tym kombinezonom co mamy. Są okrutnie kruche, a i zbiornik tlenu niewielki. Jednostka z kolei zapowiada się na sporą. Co tu dużo mówić? - zapytał inżynier górnictwa.
- Że nie kupimy nic sensownego?- odparł Janos drapiąc się po karku.- Te cywilne są ogólnie… niezadowalające.
- Mwaaaah… - Mikhail przeczesał w niezadowoleniu dłonią włosy - …sucza krew… cóż, widać zostaje działać z tym co mamy, a to oznacza, że muszę być po dziesięciokrotność ostrożniejszy co odbije się na szybkości eksploracji. Dobra, ale przynajmniej bardziej pojemny zbiornik tlenu da się znaleźć?
- Pojemny… oznacza większy i cięższy.- przypomniał mu Janos.
Pietroszenko wypuścił powietrze nosem. - Zapomniałem… - przyznał - Mamy tylko cywilne dostępne. Dobra, działamy z tym co mamy. Innej drogi nie ma.
- Kiedy tylko znajdziesz czas.- dodał Janos z uśmiechem.
We wnętrzu obcego statku
Nowy sprzęt, stara sytuacja. Wystartowali statkiem w podobnym składzie i wylądowali na księżycu powtarzając schemat działania z poprzedniej misji. Po co naprawiać to co działało?
Krótka wędrówka do włazu statku, procedura otwierania, procedura zamykania. Odpompowywanie, wpompowywanie atmosfery. Dość szybko stało się to nawykiem, zamiast przygodą. Niemniej… od teraz, dalsze działania zależały od decyzji inżyniera i tu… zaczynała się jego przygoda.
Cóż, Mikhail wiedział, gdzie się udać. Do kraty prowadzącej na korytarz. Przywiązany liną do włazu. Nie było innej opcji, jak przemieszczać się z liną. Nie miał zamiaru się zgubić, a tylko pustka wiedziała co go tam mogło czekać.
Podążał w ciszy i ciemnościach rozświetlonych światłem latarki przy kombinezonie. Była to monotonna wędrówka, jak ostatnio. Niemniej tym razem wiedział, gdzie iść i… w końcu dotarł do kraty.
Nie myśląc długo postanowił sprawdzić działanie urządzenia. Przyłożył centralnie i… nacisnął spust. Urządzenie wydało z siebie głośne “puff” i fala ciśnienia wyrwała kratkę rzucając ją gdzieś w dół. Droga była otwarta.
“No proszę, a jednak działa….”
Obejrzał dokładnie miejsce po kratce, a dokładniej po mocowaniach szukając ostrych krawędzi. Bezpieczny zawsze ubezpieczony… czy jak to tam mówili.
W pobliżu mocowań kratki było widać ostre wyszczerbienia, ale pomiędzy nimi, była gładka powierzchnia.
“Dobra, wrócę z młotkiem.”
Z tą myślą i wiedzą, że zaostrzenia były niewielkie zaczął schodzić na dół korytarza.
Powoli zsunął się w dół. Na szczęście kratka była wysoko, a więc blisko sufitu, który akurat był podłogą. Korytarz był w miarę szeroki, choć bez przesady. Dwie osoby mogły przejść w nim bok siebie. Był też pusty i prowadził do pary drzwi. Jednych po jednej, a drugich po przeciwnej stronie.
Cóż, bez punktu odniesienia nie miało znaczenia w którą stronę się udać, więc udał się w lewą dobywając łomu. Pora była otworzyć drzwi. Jak nie te… to tamte.
Ruszył powoli w kierunku drzwi, krok za krokiem sprawdzając napięcie liny. Póki co była luźna, więc spokojnie mógł sobie pozwolić na wędrówkę. Drzwi oczywiście znajdowały się powyżej niego, więc nie mógł dosięgnąć mechanizmu otwierającego je… zakładając że jeszcze działał.
Na co nie liczył. Liczył jednak na stary dobry łom i podważanie. Zresztą, innej opcji nie miał i jakoś nie widział by ustrojstwo Janosa mogłoby sobie poradzić z tą przeszkodą.
Drzwi wyglądały na takie, które dałoby… na pewno dałoby się wcisnąć łom w szczelinę pomiędzy nimi. Co Mikhail zrobił. Stara szkoła. Nie było w niej większej filozofii.
Drzwi opierały się jego działaniom. Wymagało to siły i cierpliwości… i zwiększonego zużycia tlenu. Niemniej po chwili zdołał nieco rozchylić je i otworzyć. Po drugiej stronie drzwi pierwsze co dostrzegł to pozbawiony głowy zasuszone ludzkie ciało… a nie… głowa tu była, rozrzucona po korytarzu w kilkunastu kawałkach.
Mikhail przyjrzał się bliżej scenie starając się zrozumieć co się stało z głową tego człowieka. Nie wyglądało to jak typowe obrażenia z braku tlenu? Jakieś śladu wymiany ognia? Tego nie wiedział, ale miał zamiar się dowiedzieć… ale tylko pobieżnie. Miał wrak do przebadania i szkoda było marnować czas na coś co nie miało większego znaczenia. Udokumentować? Tak, ale nie poświęcać na to zbytniej ilości ograniczonego czasowo tlenu.
Wchodząc do środka, latarka kombinezonu rzuciła więcej “światła” na tą tajemnicę. Trup był uzbrojony w jakiś rodzaj śrutówki. Broń o tej prostej konstrukcji leżała niedaleko zwłok. Po przeciwnej zaś stronie leżał ruchomy automat strażniczy wyposażony w ciężki karabin maszynowy. I… jednak z jego kontrolek… nadal migała… nawet jeśli słabo.
Co nie było dobrym znakiem. Zostało mu ocenić uszkodzenia automatu i ewentualnie potraktować go ołowiem… dla pewności. Śrutówka byłaby do tego znakomitym rozwiązaniem, a martwy? Członek załogi, czy ktoś z zewnątrz… to było dobre pytanie. Nie mniej, sam automat dawał szansę na ocenienie wieku wraku.
Trudno było ocenić same zwłoki, mocno zmurszałe i pokryte pyłem. Robot miał uszkodzone kończyny i pewnie nie mógłby się poruszyć, ale sama broń nie wyglądała na uszkodzoną. Pytanie tylko… czy się zbliżyć do broni?
Nie było co ryzykować. Pustka wiedziała w jakim trybie był automat, ale i tak jedno było pewne. Cud, że miał zasilanie. Chwycił więc śrutówkę i sprawdził czy jest nabita.
Zanim zdążył ocenić zawartość komory z nabojami… głośne pikanie od strony maszyny sprawiło, że zerknął odruchowo w tamtą stronę. Karabin drgnął celując w niego, a kontrolka już nie migała, tylko świeciła mocno.
Pikanie… i pierwszy rzut kątem oka na maszynę było jedynym co potrzebował by zacząć biec w kierunku wyjścia. Domyślnie trzymając się strony ściany pod którą leżał robot. Z nadzieją, że wyjdzie cało z opresji wydawało się to mu jedyną logiczną opcją. Jakby nie patrzeć, był limit obrotu broni w unieruchomionym automacie.
Za sobą usłyszał charakterystyczny dźwięk odblokowania zamka i świst kul lecących w jego stronę. Poczuł ból i na ekranie hełmu pojawiły się alarmujące informacje o rozszczelnieniu kombinezonu, toksyczności atmosfery etc. Odruchowo zbagatelizował je. Rany które zgłaszał kombinezon były jedynie draśnięciami… bolesnymi ale niegroźnymi. Powietrze choć z definicji “toksyczne” nie było obecnie groźne dla niego. Wypadł z pośpiechem z pomieszczenia i skrył się za ścianą. Słysząc jak maszyna przechodzi z trybu wyszukiwania celu na czuwanie, a potem uśpienie mógł spokojnie przyjrzeć się rano. Jedno draśnięcie na barku, jedno na łydce. Kombinezon rozerwany, trochę czerwieni… ale więcej krwi nie wypływało z “ran”.
Sięgnął do torby pasowej i wydobył “łatki”, które natychmiast zaaplikował na kombinezon. Miał więcej szczęścia niż rozumu… musiał przyznać i z tą myślą, i grymasem draśnięcia, wziął się za otwieranie drugich drzwi. Ot, chciał sprawdzić na ile draśnięcia były draśnięciami, a jeśli okazałoby się inaczej… zawsze mógł się ewakuować.
Maszyna na razie się uspokoiła, więc nie musiał się martwić o bezpośredni atak z jej strony. Przynajmniej na razie. Łatki wystarczyły by część czerwonych alarmów zniknęła z wizjera hełmu, a reszta przeszła w stan żółty… ostrzeżenie o rozszczelnieniu.
Co było mniej lub bardziej pocieszającą myślą i z nią Mikhail wziął się za otwieranie drugich drzwi. Skoro już tu był?
Oznaczało to długą drogę w drugą stronę, ale przynajmniej na razie nie musiał się mierzyć z robotem strażniczym. Niemniej gdy dotarł na miejsce… zatrzymał się w osłupieniu. Te drzwi zostały przerobione. Ktoś umieścił w nich dziwny obiekt, zapewne mechanicznej natury. Owalny obiekt z dziwną szczeliną, który to Mikhail widział pierwszy raz w swoim życiu.
Uniósł brew. To zdecydowanie wyglądało… “staro”. Na tyle staro, że nigdy czegoś takiego nie widział w swoim życiu, a nie pochodził z jakiegoś wysoce zaawansowanego technologicznie systemu… Co oznaczało jedną rzecz. Ten statek mógł być starszy niż im się wszystkim zdawało. Niemniej, nie wiedząc z czym ma do czynienia, zdecydował się na drogę powrotną. Te urządzenie mogło być wszystkim i wolał nie ryzykować.
Wdrapania się po linie na górę i wpełźnięcie do wąskiego kanału wentylacyjnego okazało się męczące i kłopotliwe. Nieco bolesne przy jego obrażeniach. Zużył przy tym więcej czasu i tlenu niż się spodziewał. Należało więc wziąć to pod uwagę przy kolejnych wyprawach.
Niemniej w końcu dotarł na tyle blisko wejścia że…
[I]- To automatycznie wygenerowany sygnał.-[/I] słyszał głos Benjamina.- [I]Powtarzany co pięć minut. Odezwij się, a zostanę powiadomiony przez odbiornik tej częstotliwości.[/I]
[i]- Tu Mikhail. [/i]- zakomunikował -[i]Coś mnie ominęło?[/i]
[I]- Nie nic. Czekamy i liczymy czas. I nudzimy się.[/I]- odparł Benjamin.
[i]- Cóż, zeszło mi jednocześnie dłużej i krócej niż bym chciał.[/i] - odpowiedział geolog - [i]Ale to jak się stąd ewakuuję.[i]
[I]-Ciarka czuwa przy wyjściu. Na razie żadnych problemów z naszej strony.[/I]- przyznał informatyk.
[i]- Chociaż jedna dobra wiadomość.[/i] - zauważył Ivanovich w rozbawieniu.
[I]- Nic ciekawego więc nie znalazłeś w tej kupie złomu?[/I]- zapytał Benji.
[i]- Znalazłem… dobra, można przepompowywać. Jestem na miejscu. [/i]
[I]- Dam znać Janosowi.[/I]- rzekł Benjamin.|--|*
Byli z Janosem w drodze powrotnej do promu, kiedy Mikhail zapytał.
[i]- To… jak się naprawia kombinezony?[/i]
[I]- Z pomocą replikatora… jeśli się da.[/I]- odparł Janos przyglądając się kątem oka na łatki.- [I]Rozerwały się na ostrych krawędziach?Takie coś da się chyba zalepić.[/I]
[i]- Bardzo ostre krawędzie… takie… wysokiego kalibru. Nie znam się na automatach strażniczych. [/i]- odpowiedział inżynier.
[I]- Automaty strażnicze? Cholibka… to może być problem.[/I]- przyznał Janos w zamyśleniu. - [I]Jeśli są automaty.[/I]
Nie dokończył, bo doszli do promu i wpierw wsiedli do środka. Po wyrównaniu ciśnienia w Dedalu Janos zdjął hełm.- To ktoś je tam zostawił. I być może inne pułapki. Solidny akumulator ustawiony w tryb uśpienia może zapewnić energię na dziesiątki a czasem i setki lat.- przyznał.
- To by tłumaczyło. - powiedział po zdjęciu hełmu Ivanovich - I tak miałem więcej szczęścia niż rozumu.
- Są budowane by być samowystarczalne.- przyznał Janos drapiąc się po karku.- I upierdliwe, bo amunicji penetrującej pancerz nie mamy.
- No cóż, to będę musiał jakoś przejść przez to ustrojstwo na drugich drzwiach. - stwierdził ze wzruszeniem ramion Mikhail - Nie wiem co tam się wydarzyło, ale mam złe przeczucie.
- Jakie ustrojstwo?- zapytał Janos zasiadając za sterami statku Dedala.
- Mechaniczne… coś. Owalne, ze szczeliną. Zresztą, daj chwilę… prześlę ci. - geolog zaczął przewijać nagranie, by uchwycić zdjęcie dziwnego obiektu, który następnie przesłał sierżantowi.
- Nie mam pojęcia co to jest.- przyznał Janos.
- Witam w klubie. - powiedział z uśmiechem Mikhail.
Stacja ECHO-1, Pokład 2, Lab/MedLab
- A więc…- zaczęła doktor Hojo, podczas gdy Vika pełniąca rolę sanitariuszki przylepiała plastry gojące na rany Mikhaila.- … żadnych poważnych obrażeń. Poziom tlenu we krwi prawidłowy. Miałeś szczęście. Zalepianie uszkodzeń kombinezonu plastrami to nie jest standardowa procedura. Bardziej… coś z podręcznika dla desperatów.
- Nadal legitne w mojej książce. - odpowiedział ze wzruszeniem ramion geolog - Desperackie rozwiązania na desperackie czasy. Od tego są, więc co będę wybrzydzał? Mądrość naszych przodków, że tak powiem.
- Znając historię nawyków żywieniowych naszych przodków, nie pokładam wiary w “mądrość naszych przodków”.- odparła sceptycznie Hojo, przyjrzała się pobliskiemu monitorowi.- Wszystkie wskaźniki biometryczne w normie. Niemniej zrób sobie jeden dzień przerwy, tak na wszelki wypadek.
- Obiecuję, że nie będę pracować fizycznie. - odpowiedział Mikhail. I tak miał dość papierkowej roboty która tylko się nakładała z każdą wizytą na planecie, a że Hojo nic nie wspomniała o alkoholu…
- Ok. I uważajcie tam na siebie. - odparła Hojo.- Nie jesteście opancerzonymi cyborgami wojsk… A przynajmniej ty nie jesteś.
- Jestem tylko jednym człowiekiem…. - odparł Ivanovich.
- Nie. Nie jesteś człowiekiem.- odparła z przekąsem Hojo. -Twój profil genetyczny jest mocno zanieczyszczony modyfikacjami.
- Prawdopodobnie pozostałości po moich przodkach. - wzruszył ramionami geolog - Uśpione geny, czy jak to mówią. U nas całkiem popularne. Ostatecznie Partia decyduje.
- Nie wciskaj mi kitu… umiem rozpoznać genetyczne modyfikacje w profilu DNA .- odparła ironicznie Hojo. - Poza tym jestem tu lekarką. Mam dostęp do twoich danych medycznych. Dobrze wiem co ci zmienono.
- Zaraz… te drobne zmiany to… aż taki szum? - Mikhail się wyraźnie zdziwił - Widziałem bardziej zmienionych ludzi. Na własne oczy i na papierze.
Kobieta pokręciła głową.- To że zmiany w twoim DNA są niezauważalne nie oznacza, że nie są potężną ingerencją w kod. - Zatem jest coś czego nie wiem…? Wtajemnicz mnie.
- To proste… im więcej twój kod genetyczny różni się od standardu tym mniej niestabilny się staje. Bo jest mniej ludzki. Usunięcie choroby genetycznej, poprawienie niektórych parametrów takich jak tolerancja na laktozę nie jest problemem. Zmiana koloru źrenic czy stopnia pigmentacji… ok, jeszcze ujdzie. Wychodzenie z możliwościami poza ludzkie granice… - wzruszyła ramionami Hojo.- To tu już zaczyna się rosyjska ruletka. I nie ma znaczenia czy te zmiany są widoczne gołym okiem. I jeśli dasz za kontrprzykład Vikę to… nie trafiłeś. Tak rozległe modyfikacje ciała nie są organiczne. Gdyby były, Vika musiałaby wstrzykiwać sobie codziennie mnóstwo stabilizatorów do krwi.
- Nadal nie widzę jak moje modyfikacje genetyczne zanieczyszczają, aż w taki sposób kod. No, ale ja się nie znam.
- Wytłumaczę ci po inżyniersku… żeby zmienić dna trzeba dosłownie rozerwać chromosomy, wstawić nowe sekwencje i złożyć dna z powrotem. Robi się to z pomocą odpowiednio zmodyfikowanych agresywnych wirusów. - odparła spokojnie Hojo.- I pomijając to, że osłabia to znacząco telomery będące stabilizatorami twojego kodu, obce geny mogą kolidować z resztą DNA co czasem powoduje efekty uboczne… dodatkowe mutacje. I nie, nie są to dodatkowe supermoce… tylko agresywne odmiany raka.- podrapała się po karku. - Owszem szansa na to jest mała obecnie. I są robione testy przed aplikacją nowych sekwencji w chromosomy. Ale im więcej obcych genów tym większa szansa na “wypadek przy pracy”.
- Hmmm… - zamyślił się geolog - …na szczęście nie przewiduję następnych mutacji.
- Nawet jeślibyś przewidywał, to nie mamy wyposażenia na taką operację ani odpowiedniego personelu. Taka procedura wymaga specjalisty. - wzruszyła ramionami Hojo. - To wszystko z mojej strony. Jest pan wolny.
- Dziękuję. - odpowiedział Mikhail - Jakby coś się działo, dam znać.
Kantyna
Mikhail wątpił by ktokolwiek wiedział czym było mechaniczne ustrojstwo… ale jedyną osobą która mogła coś wiedzieć była Yaris. Jej kulturalna niechęć do technologii była dość wymowna, więc istniał cień szans, by coś wiedziała. Nie pokładał w tej nadzieji jakiejś większej nadziei. Jeśli nie ona? Został tylko SAM…
- Co tam, Yaris? - zapytał zbliżając się do barku - Nie uwierzysz, ale mam dzisiaj wolne, a nasza Doktor nic nie wspominała o alkoholu… oczywiście, że pomyślałem o Tobie...
- Tak. To masz szczęście. Albo pecha, zważywszy że nikt nas tu nie nadzoruje dopóki raporty im się podobają.- odparła Yaris.- To co podać. Mamy do wyboru bimber i… bimber.
- Ostatnim razem, był dobry bimber, więc bimber. - odpowiedział z uśmiechem Mikhail - Opowiesz mi o swoim świecie?
- Nie jestem za dobra… w opowiadaniu o nim. I poznałam ją tylko poprzez spojrzenie mojej kasty.- odparła wymijająco kobieta.
- Rozumiem… - odpowiedział geolog sięgając do torby i wyjmując z niej przenośny komputer na którym wyświatlało się dziwne ustrojstwo ze statku - …a widziałaś w swoim życiu takie coś?
- Tak. To zamek.- odparła Yaris przyglądając się grafice. - Popularna rzecz u nas.
Mikhail zamrugał. Raz, dwa… - Dla mnie to coś nowego… - powiedział lekko zakłopotany, bo taki był. Sposób w jaki Yaris przedstawiła “zamek” zbił go z tropu. Czy on też powinien wiedzieć co to “zamek”? - …czym jest… zamek?
Nie wiedział, ale ona wiedziała i tylko to się liczyło. Gdzieś w tyle głowy starał się łączyć kropki, ale odkrycie “zameka” skutecznie go zdezorientowało. Nie był w stanie usadowić jego obecności nigdzie. Na żadnej lekcji technologicznej, żadnej historycznej. Nigdzie. “Zamek” był… niewiadomą. Utraconą częścią powszechnej wiedzy… która przynajmniej istniała na świecie Yaris. - Takim mechanizmem… z metalową sztabką blokującą drzwi. Trzeba do niego klucza, metalowego przedmiotu odpowiednio ukształtowanego. I on otworzy zamek i drzwi. - Yaris zaczęła wyjaśniać choć nie było jej łatwo. Możliwe że obiekt o którym mówiła, był dla niej tak powszechny że nigdy nie przyszło jej się zastanawiać jak dokładnie on działa.
- Czyli… to mechaniczna blokada? - mężczyzna podrapał się po brodzie i dodał ciszej w namyśle - Hmmm… ale czy łom tu się sprawdzi?
- No… nie wiem… nie jestem specjalistką.- przyznała Yaris przyglądając się zamkowi.- Chyba nie?
- Znasz się lepiej ode mnie. - odpowiedział z łagodnym uśmiechem Mikhail wiedząc już czego szukać. - Teraz potrzebuje się zastanowić jak otworzyć ten zamek.
- Można przewiercić. Chyba. Złodzieje… włamywacze ponoć tak właśnie robią.- podpowiedziała niepewnie Yaris. - A przynajmniej tak słyszałam.
- Zawsze trop. - Geolog wyraźnie się zastanowił nad czymś - Coś czuje, że dzisiaj czeka mnie trochę pracy… albo zlecę szukanie danych i nad “ranem” sprawdzę...
Westchnął i uśmiechnął się szeroko. - Yaris, jesteś nieocenioną pomocą. Teraz wiem czego szukać, dziękuję.
- Nie ma za co.- odparła kobieta z uśmiechem. - W końcu jestem częścią tej drużyny.
- To co? Napijesz się ze mną? - zapytał z uśmiechem.
- Jestem w pracy.- odparła żartobliwie, ale nalała alkoholu do dwóch kieliszków.
- Co będziemy sobie żałować. - odpowiedział inżynier - Za zamek.
- Za to co jest za nim. Nie ma zamyka się bezwartościowych rzeczy. - zasugerowała Yaris.
- Wypijmy za to. - odpowiedział - Za to czego nie widać, a co czeka.
Stacja ECHO-1, Pokład 3, Komunikacja i kontrola lotów kosmicznych
- Więc. Oto on.- Informatyk stuknął palcem w ekran na którym wyświetlał się szereg parametrów. - Skafander kosmiczny do użytku w miejscach o wysokich poziomie radiacji.
- Bojowe są za drogie i wymagają zezwoleń. - tłumaczył. - Więc cywilne do pracy w ciężkich warunkach są następnym oczywistym wyborem.-
Ten kombinezon służył co prawda do pracy przy wydobyciu i usuwaniu materiałów bardzo radioaktywnych, niemniej wkładki usztywniające z stopów metali o wysokiej gęstości sprawiały, że był odporny na ostrzał, odporny na rozerwania i miał dwa obiegi powietrza. Jeden główny drugi awaryjny. Niestety miał też dwie wady. Był ciężki i ograniczał nieco ruchy i… o ile obecne skafandry dzięki użyciu “inteligentnego” materiału dostosowywały się do każdej sylwetki, o tyle w tym przypadku takiej możliwości nie było. Oznaczało to, że trzeba było zamówić kombinezony pod konkretne wymiary kogoś z załogi stacji. A że specjalistyczny skafander był dość drogi, to stać ich było tylko na jeden (góra dwa jeśli Mikhailowi udałoby się jakoś wyciągnąć z obiegu zainwestowane w akcje pieniądze) egzemplarz. - To może być to czego szukamy… - zauważył geolog - …blyat, kosztowne to jest.
- Jak wszystkie sprzęty specjalistyczne. - odparł Benjamin wzruszając ramionami.- Te skafandry, które my mamy, też tanie nie są. Inteligentny materiał to nie jest coś co można znaleźć w każdym systemie gwiezdnym.
- Tak czy inaczej, całe ryzyko na mnie, więc raczej więcej niż jeden nam nie potrzeba. - wzruszył bezradnie ramionami Mikhail. Nie był skory sprzedawać swoich udziałów, które mogły przynieść zysk, a w które ciągle inwestował - Nie mniej, to konieczny sprzęt jest. Jedno przejście jest całkowicie zniszczone i nie nadaje się dla tego co mamy teraz.
- Mhmm… więc… pozostaje pytanie… pod kogo ten kombinezon? - zapytał dla formalności informatyk bo odpowiedź nasuwała się sama.
- Mamy innego kandydata, niż mnie? - zapytał Ivanovich.
- Ok… to wypełnij formularz i podeślij mi go. Złożę zamówienie.- odparł Benji.- Skafander przyleci z następnym transportem.
- Nie żeby nam się śpieszyło. - wzruszył ramionami geolog - Mamy czas, dużo czasu. Ile to jeszcze? Będzie z kilka lat? Swoją drogą, Benjamin, co skłoniło Ciebie do wzięcia tej fuchy? - Hmm… kasa. Głównie kasa. - odparł wymijająco informatyk.
- Hah… znam to. - odpowiedział Mikhail.
- Nikt nie siedzi na takim zadupiu dla idei.- odparł ze śmiechem Benjamin.
- Co prawda to prawda… - przyznał z uśmiechem geolog.
-
[Kroniki Mroku] Działkowcy Rewolucyjna ReaktywacjaRekrutacja dodatkowa zawsze jest opcją

-
[Warhammer 2ed] Kultyści - Lato 2519 - rekruta dodatkowa@pipboy79 Łap wiadomość na czacie

-
[Kroniki Mroku] Działkowcy Rewolucyjna ReaktywacjaTak, tak, jestem, jestem... od długa?

Prawie nic nie pamiętam z sesji... więc ciężko mi powiedzieć i potrzebowałbym przypomnienia kamieni milowych. To tak w skrócie, bo postać coś tam pamiętam, ale pamięć stricte o postaci wróci jak zerknę w kartę!
-
[Warhammer 2ed] Kultyści - Lato 2519 - rekruta dodatkowaOgólnie jestem skonfundowany.... bo limit PD jest ustawiony na 2000, a rozbójnik z przykładu jest na 3000PD. Zgaduje, że to artefakt z dawnych czasów?
-
[Warhammer 2ed] Kultyści - Lato 2519 - rekruta dodatkowaCzy dobrze widzę, że brakuje Nurgle'a i Slaanesh'a? Czy może dopuszczasz dublowanie się Patronów? Ogólnie jak widzisz udział nowego gracza? Jakieś specjalne preferencje co do profesji?
-
Polecane gry "bez prądu"Graliście w planszówki? Karcianki? Gry mieszane?
Podzielcie się wrażeniami i powiedzcie co dobre! Wszystko się liczy tak długo jak nie wymaga prądu. O co więcej pytać, nie?Jako, że zacząłem temat:
- Dominion
Czym jest Dominion? To karcianka... strategiczna. Każda partia jest inna w zależności od tego jaka grupa kart przypadnie na rozgrywkę. Mamy system waluty którą wykupujemy karty do naszej ręki którymi gramy partię. Odwieczny dylemat czy inwestować w nowe karty Królestwa dające możliwości, wyższego poziomu karty Bogactwa (początkowo miedziak, ale można dokupić więcej, droższe srebrne i najdroższe złote), czy karty Domeny dające punkty zwycięstwa.... przyjemna, i wcale nie taka łatwa gra jak by się wydawało, ale warta polecenia z całego, nie istniejącego, serducha!
Najlepsze? Można ją sprawdzić za Darmo na Steam. Tak, podstawka jest free to play! Co więcej mogę powiedzieć? Nic tylko grać!
- Dominion
-
W co byście zagrali? Lista życzeń.@gladin WH4e nie jest takie złe jak się spojrzy na co poniektóre systemy. Może jest kulawe mechanicznie, ale nie jest to coś czego nie dałoby się przeskoczyć

-
W co byście zagrali? Lista życzeń.System:
-
- Warhammer 4e
-
- Twillight 2013 (Twillight 2000 3e.)
-
- Neuroshima 1.5
Setting:
- Od dark fantasy, poprzez apokalipsę, po post apokalipsę
Theme:
- Zarządzanie surowcami, Baza, Popadanie w Obłęd, Niejednoznaczne wybory moralne, Kampania, Elementy obyczajowe, Wierność konwencji, Realizm
-
-
Niekochane klucze poszukują domuDo czego służy ten temat?
Do wymiany, bądź podarowania innymi chętnym, posiadanych nadmiarowych kluczy gier, których sami nie mamy jak użyć, lub po prostu nie chcemy użyć.
Dla przykładu. Kupujesz na https://www.humblebundle.com/ i nagle okazuje się, że już coś masz, albo nie chcesz? Dajesz znać tutaj. Są dwie opcje:
-
- Dajesz informacje o tym, że masz klucz i komunikujecie się prywatnymi kanałami
-
- Dajesz od razu klucz, a kto pierwszy ten lepszy (ale bardzo proszę dać znać, że się go wzięło!)
Akurat wpadł mi darmowy klucz, a nikt z mojego kręgu nie jest zainteresowany, więz zapodam propozycję tutaj:
- Disciples: Liberation - Paths to Madness (Steam)
Zainteresowanych zapraszam do kontaktu!
-
-
Oceń poprzedni utwórSą zabawy dla ludzi czytających, grających, dla wielbicieli kina oraz dla tych którzy lubią zgadywanki słowne.
Teraz coś dla wielbicieli muzyki.Zasady? Są proste jak drut!
- Ktoś daje piosenkę. Druga osoba jest wzobowiązana do przesłuchania jej. Potem wystawia jej ocenę w skali od 1 do 10, z, lub bez, komentarzem słowonym.
- Potem umieszcza swój utworek i tak do końca świata i jeszcze dalej.
Prosta i przyjemna zabawa, bo można poznać gust muzyczny co niektórych uczestników oraz np. znaleźć jakieś fajne, nie znane sobie zespoły, czy inne złote perełki o których nam się nie śniło.
Zacznę jako pierwszy (słucham "wszystkiego" jakby ktoś pytał!)
https://www.youtube.com/watch?v=7KQVwA6iOcINie mniej, dbając o pojemność dysku naszego forum muzykę zamieszczamy w postaci zwykłych linków!
-
Warhammer 4ed - dyskusje o mechaniceCóż... nie za bardzo tak działa adrenalina. Uwalniana do krwi w stanie zagrożenia utrzymuje się do godziny i pobudza organizm do walki/ucieczki. Mniej więcej w godzinę opada i przychodzi zmęczenie.
Autorzy podręczników często nie znają podstawowych faktów z.... czegokolwiek. Ja bym hausrulował. Co zresztą czynię często i nagminnie, bo nie ważne jak rzetelni starali się być twórcy to i tak wszystkiego nie pokryją - pokryją inni twórcy. Mniej, lub bardziej, rzetelnie. Mniej, lub bardziej, kinowo. Ale! Pokryją.
-
Konwent - Pyrkon - PoznańKiedy?
19-21.06.2026 (piątek - niedziela)Gdzie?
Międzynarodowe Targi Poznańskie
Głogowska 14, 60-734 PoznańStrona:
https://pyrkon.pl/