Będę potrzebował listę zmian mechanicznych. Bez tego nie ma szans by cokolwiek ruszyć. Jakieś dodatkowe informacje odnośnie fabuły ostatnich dwóch lat też mile widziane
Posty
-
[KULT] The Walking Dead – Zielona Wyspa (18+) -
[KULT] The Walking Dead – Zielona Wyspa (18+)Wstępnie zainteresowany, ale to wstępnie. Mechanika uzależniona od dodatkowych informacji. Trochę straszny 72h termin odpisu, ale Kult lubię.
-
Popiół i ŚniegJak coś jestem bardzo słabo dostępny i tylko z komy co najmniej do niedzieli.
-
Popiół i ŚniegKraus miał proste zadanie. Pilnować, więc pilnował... ale pilnować na sucho nie wypadało... Chodził więc sprawdzał, upewniał się i jakoś tak zawędrował w okolice szynkwasu... a tam? Skarb. Pieprzony cholerny skarb obiecujący słodką beztroskę... Uśmiechnął się łagodnie. Prawda prawdą ciężki wybór... Chciwa strona jego natury mówiła zajumać i sprzedać, ale z drugiej strony? Wiedział, że było to dobre, a okazja napić się czegoś takiego szybko się nie nadarzy... Dumał więc i w ten, błysk. Oko powędrowało w stronę sali głównej... Parę kroków od niego...
Kiedy podniósł przedmiot poczuł jakby jego dusza miała zamiar wyrwać się z jego ciała razem z krwią. Znał ten symbol, aż nadto dobrze.... Pan Krwi i Czaszek... Z trudem przełknął ślinę. To nie wróżyło nic, a nic dobrego. W innych okolicznościach? Znaleźliby kupca... który dałby sporo złota... lecz teraz? Teraz wiedział jedno, jeśli tu były Krwawe sługi to mieli przerąbane. Khornici to byli jedyni słudzy Chaosu z którymi nie było najmniejszych szans na dogadanie się i wyłganie przed kłopotami...
Była tylko jedna opcja tego co należało zrobić. Jedna jedyna ze wszystkich zdająca się być słuszną. Włożył pierścień głęboko w kieszeń i ruszył na zewnątrz. Potrzebował przekazać wieści Sneiderowi...
-
Popiół i ŚniegHeinz czuł się jak pies. Bezdomny i opuszczony, ale czego innego mógł się spodziewać? Miał swoją historię. Swoje zaszłości z Łowcami, a przynajmniej z takim jednym. Zagryzł zęby w niemocy, bo co mógł zrobić? Niewiele tego było, ale szybki rachunek sumienia i prośba do Sigmara w duchu go pokrzepiała. Z założonymi rękoma na piersi i skrytymi skrzyżowanymi palcami prosił Randala o pomoc.
Kiedy zjawił się Herr Sneider, a za nim zielarka... zaczął się zastanawiać. Czy, aż tak zaślepiał go słuszny i sprawiedliwy, choć źle ukierunkowany gniew, że nie dostrzegł zepsucia? W sumie jak teraz o tym myślał, to historia Marty nie trzymała się kupy... Z jednej strony mówiła, że nic nie wie o mutantach, a jakby jakiś był to matka by się go pozbyła by nitk się nie dowiedział, a z drugiej później przyznała się, że odbiera porody... więc jak mogła nie wiedzieć o mutantach skoro odbierała poród? Czy może teraz myśl już mu się kołotała i coś przekręcał w swojej głowie?
Nie wiedział. Czuł się podle z sobą, bo zawiódł Młotodzierżcę w swojej rozpaczy. Teraz jednak bacznie słuchał słów Łowcy... Coś mu zgrzytało w całej tej sytuacji. Kontrast był nad wyraz wyraźny. Jeszcze przed chwilą Klaus był zaślepiony krwiożerczym zewem, a teraz? Teraz był nawet rozsądny i chłodny... Wyglądało mu to, że Łowca zdradził się ze swoją naturą, ale nadal Heinz potrafił podziwiać, a tu było co. Kontrolę nad własnymi emocjami i wyśmienitą grę aktorską...
– Herr Ashfield przekazał mi, iż targają panem wątpliwości – oznajmił spokojnie. – To zrozumiałe, acz proszę pojąć, że działamy w imię większego dobra i właśnie dlatego trzeba nam będzie uczynić... mniejsze zło. Musimy być niczym medyk zamykający ranę ogniem. Albo inaczej... gdy zgnilizna toczy ciało, czasem trzeba coś amputować. To właśnie trzeba teraz zrobić.
Przerwał na moment, jakby dawał mu czas, by słowa osiadły tam, gdzie powinny.
– W każdym razie docenię pańską obecność na tyłach, jeśli nie chce się pan osobiście angażować w ten... proceder.Heinrich skinął głową, a jego defensywna postawa nieco zelżała. Jego mimika twarzy się rozluźniła. Ostatecznie, jeśli jeden wyciągał dłoń to nie sposób jej przyjąć.
- Przypilnuje rzeczy. - powiedział spokojnie - Jeśli będę potrzebny, jestem do waszej, Herr Sneider, dyspozycji.Był zmęczony. Heretycy, mutanci, słudzy chaosu... oni wszyscy zasługiwali na łaskę śmierci. Zielarka nosiła znamię mutacji. Był to wszelki dowód który był mu potrzebny by podjąć decyzję. Nie mniej, nadal nie popierał tego do czego doprowadził Sneider, ale jeśli mógł odplątać cały ten chaos na podwórku którego był samodzielnym twórcą? Można go było uniknąć. Załatwić sprawę gładko i chirurgicznie... ale? Cóż.
Mawiali, że walcząc z bestiami trzeba uważać, by samemu nie stać się jedną z bestii, które poprzysięgło się zgładzić... Kraus przyjmował to zawieszenie broni, ale nie znaczyło to, że nie będzie obserwował Łowcy. Raz to jeszcze przypadek. Dwa, niebezpieczna zbieżność. Trzy? Pewność.
-
Popiół i ŚniegNa spokojnie. Nie śpieszy się. Grunt to bawić się dobrze i wyzdrowieć po zabawie

-
Podziel się muzyką! -
Podręczniki RPG i beletrystyka - promocje, okazje, darmoszkiMoże nie stricte RPG... ani belaterystyka... ale jest na co zawiesić oko!
Nie ważne, czy potrzebujecie zrobić Propa na sesje, czy interesuje was Cosplay.
Ten Humble Bundle ma dla was materiały instruktażowe na każdą okazję (no, prawie)!
-
Zbiórka na forum 10.2026-10.2027@wired Nie wiem o co ci chodzi i po co ci to. Orientuję się trochę w cenach i jak dla mnie jak najbardziej wszystko jest legitne. Dane danymi, osobiście? Nie ważne ile byś zapłacił mi pod stołem sam nigdy bym ci ich nie podał. Za dużo widziałem, swoje przeżyłem. Kropka. Oczekujesz transparentności, a sam zasłaniasz się anonimowością... Nie fajnie.
@jhnw Ode mnie na pewno wpłynie. Prędzej czy później. W końcu mamy własne, funkcjonalne, działające forum i robicie naprawdę lwią robotę z utrzymaniem tego na chodzie. O dodatkowych funkcjonalnościach nie mówiąc. Nie mam zamiaru was rozliczać jak żyd. Tym bardziej, że i tak ponieśliście koszta początkowe na własnych barkach. To mi wystarczy na dowód dobrej woli i zaangażowania.
-
Zbiórka na forum 10.2026-10.2027Jak wygląda sprawa z opłatami za Patronat? On akurat do mnie bardziej przemawia. Nie widzi się kwot które ubywają... ale jednak pozostaje kwestia otwarta co bardziej opłacalne
-
[Kroniki Mroku]Działkowcy ReaktywacjaSpoko oko, Bril. Do spokojnego i udanego!
...bo wiem, że wrócisz na forum jak się wszystko poukłada! -
Gry PC i Inne - Przeceny, darmoszkiMoże nie darmoszka, ale "prawie jak" 9 zeta bez grosza za:
-
Popiół i ŚniegHeinz jak siedział przy stole tak siedział. Krzyki Marty na dole w piwnicy. Drzwi w które wpatrywał się z intensywnością, która gdyby tylko mogła rozpuściłaby je jak masło na słońcu. Ordung kurdupla... Prychnął. W rozbawionej, gorzkiej pogardzie. Tego brakowało, by nizioł wydawał mu rozkazy. W oczach Heinricha? Byli równi pod względem zatrudnienia, ale nie hierarchii społecznej, czy jako istoty bliskie bogom i naturze...
- Idę po Klausa. - rzucił ten maluczki, a krzywy uśmiech zawitał na twarzy rudego który począł mówić spokojnie nim ten dotarł do schodów.
- Nie spierdol tego. Patrz i słuchaj uważnie... - warknął w stronę Tomasimo i zaczął wstawać od stołu.
- Pomogę tylko dlatego, bo wciąż wierzę, że macie szanse. - powiedział głośniej, i ruszył w stronę drzwi do stajni.
Splunął gęstą plwociną na bok. Od gadania zaschło mu w gardle.
- Moriz! Do mnie! - Nieugięty głos, nieznający sprzeciwu, autorytarny, ostry kontrast wszystkiego co mogli widzieć w nim wcześniej. Nie kończyło się to tylko na głosie. Postura i mowa ciała człowieka co wie co robi... albo przynajmniej myśli, że wie co robi. Echo przeszłości... tak blisko mu znane...
- Szybko! Miejmy to z głowy!Jednak myśl wróciła do halflinga i aż się obejrzał za siebie. Wiedział, że jeśli by zszedł do piwnicy... To by z niej nie wrócił... Nie miał szans z Łowcą i choć nie chciał tego przyznać nawet przed samym sobą to był wdzięczny kurduplowi, że zdecydował się tam zejść. Nie ufał swoim nerwom. Zdecydowanie nie ufał...
-
Popiół i ŚniegScena zaraz po zabraniu Marty
Drzwi do piwnicy się zatrzasnęły i nim padł pierwszy krzyk... Heinrich patrzył na Moriza z jadem i wściekłością która nijak pasowała do jego zwyczajnego wypalenia emocjonalnego.
- Co żeś najlepszego zrobił, durniu... - zasyczał z nienawiścią godną lepszej sprawy w stronę swojego towarzysza niedawnego przesłuchania. Padł drugi krzyk... - ...nie znasz ich metod. Im nie zależy na prawdzie... wystarczy... Posądzenie!
Jeżeli Heinrich sądził, że wywoła mocną reakcję u Moriza to się oszukał. Nie wyglądał jakby wina go trawiła. Szczerze próbował skupiać się na innych wydarzeniach niż krzykach kobiety.
- Wiedziałeś na co się piszesz. - mruknął zimno - Za późno na bycie świętym. Trzeba utrzymać wejście.
— A skąd wiesz, że nie znają prawdy? —odezwał się Pieter, nie odrywając wzroku od drzwi.
— Widzieliśmy zmutowanego wilka. Widzieliśmy czarne rany. Widzieliśmy martwe kruki spadające z nieba. W lesie wiszą pogańskie znaki, a ludzie na widok Łowcy Czarownic zachowują się jak szczury, którym ktoś zajrzał do nory. - Przepatrywacz spojrzał krótko na Heinricha.
— Jeśli w tej wsi siedzi kult, to właśnie tak wygląda. Najpierw każdy jest niewinny. Potem znajdują ołtarz. A potem okazuje się, że pół wsi wiedziało i milczało.
- Spokój! - rzekł Tomasimo donośnym głosem jakby nadal był kapralem podczsd wojny.
- Przecież jej nie zabije - dodał spokojniej i spojrzał na Bruno
- Moriz, co rzekłeś Łowcy? Kappel jest tu tylne wyjście? - po żołniersku zbierał informacje. O życie Marty się nie martwił, ale to była kochanica Berengara i na pewno gdy ją ujrzy po to będą problemy, może i wieś przeciw nim nastawi.
Ashfield skupił wzrok na rzeźniku pilnowanym przez Pietera, Ci poza karczmą raczej mało co słyszą, a i tak dzielą ich zaryglowane drzwi.
- Prawdę. Że ta kobieta udaje tylko brak oka, bo widziałem jego ruch pod szwami. A przynajmniej ruch czegoś jak oka. - odparł rozbawiony w duchu, że karypel wszedł w dowodzenie.
- Nie każde dziecko rodzi się zdrowe. Nie każdy dorosły wyrasta ze swojej choroby. - powiedział lekko warcząc Heinz - To fanatyk, oprawca i zwyrodnialec. Za nic ma metody śledcze. On tylko chce spalić ten świat w imię swojej ideologii... nie widzicie tego?
-Nie dość, że psojad, to jeszcze delikatny.- parsknął Pieter. — Jak ci tak żal każdego garbatego, ślepego i pokręconego przez Chaos, to może sam zacznij sprawdzać, gdzie kończy się choroba, a zaczyna spaczenie. Jak kiedyś zobaczysz chłopa z rogami, to pewnie też uznasz, że taki się urodził i nie należy go oceniać... - dodał.
Karczmarz Kappel nie przysłuchiwał się ich rozmowie. Właściwie wydawało się, że całkowicie pogrążył się we własnych myślach, tępo i oniemiale patrząc w stronę swojej piwniczki. Pytanie rzucone przez niziołka odbiło się od niego jak groch od ściany. Karczmarz jeśli zdawał sobie jakoś sprawę, że go zagadnięto, całkowicie zignorował Tomasimo, choć bardziej prawdopodobnym było, że po prostu był w szoku, na wskutek tego co doszło. Miał jeszcze na sobie spojrzenie Marty błagającej także jego, by coś uczynił. Jakoś jej pomógł.
- Oh? Specjalista się znalazł. - Heinz wbił gniewnie pogardliwe spojrzenie w Pietera - Może zejdziesz na dół i się poprzyglądasz. Nóż się czegoś nauczysz o spaczeniu... Wszyscy wiemy, że nie masz jaj. Nikt z was nie ma.
Następnie dodał z jadowitą drwiną.
- Ot, biedne żołnierzyki co "tylko wykonują rozkazy", a co złego to nie oni i patrzą by kasa się zgadzała... Udowodnijcie, że się mylę!Pieter wzruszył ramionami na słowa Heinricha. Następnie zwrócił się do Tomassimo i Moritza - Panowie, wygląda na to, że wynagrodzenie od łowcy będziemy dzielić na troje.
- Heinz, kurwa, weź już zamknij rzyć, burzysz morale w oddziale! - zwrócił się do Heinricha.
- Nie masz podstaw do swoich oskarżeń rudzielcu - dodał z śmiertelną powagą wojskowy przypominając sobie że Kraus nie jest żołnierzem - jak Ci robota zbrzydła to odejdź póki masz czas, za zdradę będzie kara.
- Kappel! - krzyknął niziołek do karczmarza by zmienić temat - pytałem o możliwe drogi wyjścia z tego przybytku! - powiedział i ruszył w kierunku szynkwansu.
- Nalej też nam cydru gospodarzu - dodał łagodniej ale wciąż głośno - dla sołtysa i siebie też, niech alkohol ukoi nerwy.
Karczmarz po ponagleniu wyrwał się z marazmu i łypnął na niziołka wzorkiem w którym mieszała się złość na niziołka, gniew w stosunku do całej tej sytuacji i strach, jaki wywołał w nim Sneider.
-Sami sobie nalejcie. Dzban macie na ladzie. - odpowiedział niechętnie, ignorując pytanie niziołka o inne wyjścia z karczmy. Tomasimo jednak wiedział, że jest takowe z tyłu. Obchodził wczoraj karczmę w drodze do kaplicy i widział je. Pozostawało niejasnym, dlaczego Kappel nie odpowiedział mu na pytanie.
Gardłowy pomruk gniewu wydostał się z gardła Krausa kiedy odwrócił głowę patrząc na piwnicę. Milczał chwilę z twarzą odwróconą, ukrytą, by w końcu na nich spojrzeć chłodnym, bezdusznie okrutnym, kalkulującym okiem na "swój oddział".
- Nie było was tam. Nie znacie ich metody. - powiedział tylko szorstko i lodowato. Bardziej lodowato niż mróz na zewnątrz w czasie wilgotnej burzy śnieżnej - Jestem jeden, was jest trzech. Może kiedyś zrozumiecie. Im szybciej, tym lepiej... dla was i nas wszystkich...
Rudobrody nie miał zamiaru pić piwa. Nie miał nawet zamiaru siedzieć przy stole ze swoimi towarzyszami... którzy ślepo ufali osądowi "autorytety". Ślepe owce prowadzone na rzeź. On wiedział lepiej. Był tam. Swoje przeżył... ale nie mógł zrobić nic.... Był wściekły. Gotowało się w nim pod maską obojętnego chłodu, która wisiała na włosku. Nie widzieli oznak, które dawał Łowca.. Jawnych, otwartych, zdradzających go.
Siedział przy drzwiach wejściowych, opadły na oparcie ze skrzyżowanymi rękoma na piersi i zamkniętymi oczami. Czasami zło... ukrywało się pod płaszczykiem sprawiedliwości. Częściej niż rzadziej, właściwie. Co do Sniedera nie miał wątpliwości. Co do reszty? Był zawiedziony... ich ślepym oddaniem, posłuszeństwem.
W głębi duszy miał przegniłe przeczucie i wiedział, że to był zaledwie początek problemów. Nie mówił nic. Nie wydawał żadnego dźwięku. Miał tylko jedną nadzieję... wyjść z tego żywym. Nie dołączył do Łowcy dla złota, choć je bardzo lubił. Chciał tylko wyrwać się z pułapki jaką była tamta oberża. Wrócić do cywilizacji... nie pisał si na skazywanie ludzi na męki, na śmierć, na terror... prawdę mówiąc, był gotów przymknąć oko... był gotów... ale oni?
Zawiódł się na nich. Byli "wierni przedstawicielowi prawa", który stawiał się ponad prawo i wierzył, że jest ponad nim. Że jego słowo to słowo samego Sigmara? To była heresja! ...ale co z tego... oni tego nie widzieli. Ślepcy, który zabili by własną matkę dla garści miedziaków, a co złego to nie oni...
Zagryzł zęby i zacisnął dłonie. Ból wbijających się w ciało paznokci koił targające nim emocje... Chciał się napić. Sponiewierać. Chwycić bat i wybatożyć własne plecy prosząc Bogów o wybaczenie... Ból koił ból. Oczyszczał myśli, lecz teraz nie było na to czasu, ani możliwości. Kolejny grzech, kolejna mała śmierć...
...i nagle... rozległy się krzyki.
-
Gry PC i Inne - Przeceny, darmoszki -
Gry PC i Inne - Przeceny, darmoszkido 18.06 19:00 The Red Lantern - Steam
-
Podziel się muzyką!Mam taką małą... zajawkę... myślicie, że to zdrowe, czy moja dusza jest już zagrożona?
-
[Kroniki Mroku]Działkowcy ReaktywacjaMam pytanko... Jak bardzo alternatywnej rzeczywistości do naszej szarej i brudnej dzieje się sesja? Rysując plany zerknąłem co mówi nasze prawo PZD i inne takie... Smutne i ograniczające jest!
( ( Mniejsza, znalazłem obejście całego tego bólu głowy co miałem! ) )
-
Podręczniki RPG i beletrystyka - promocje, okazje, darmoszkiNadal nie darmo, ale w naprawdę Wielka Promocja! Przedstawiam nową odsłonę na Humble Bundle!
Aktywacja na DriveThruRPG. Dobre 54 podręczników gotowych do grania, a jeśli oko mnie nie myli... to niemalże same "Podstawki"!
-
WFRP 4e. według Marco "Dhratlach" Flint///Rezerwacja na poczet rozwoju tematu///
1 Revolution - Steam - do 09.07