Zdrowia 
Eleishar
Posty
-
[WOD/MAG] Magowie na Dzikim Zachodzie -
[WOD/MAG] Magowie na Dzikim ZachodzieDavid wrócił do przedziału i usiadł na podłodze. Zaczął wykonywać ćwiczenia oddechowe, które pozwalały oczyścić umysł. Znacznie łatwiej było wypędzać negatywne emocje, jeśli nie mogły się o nic zaczepić. Po chwili do rytmu oddechów zaczął składać mudry dłońmi i recytować Osiemdziesiąt Osiem Imion Buddy. Była to uświęcona praktyka, stosowana przez mnichów w trakcie egzorcyzmów. Nawet jeśli nie potrafił wypędzać upiorów, mógł po prostu utrzymać je na dystans.
Niestety pociąg trząsł mocniej niż Smok się spodziewał i młody kultywator nie był w stanie osiągnąć wystarczająco głębokiego skupienia by objąć oba wagony jednocześnie. Oznaczało to, że musiał udać się do strzeżonej części pociągu osobiście. Przeszedł do innego ćwiczenia, by dostroić umysł. Wpływanie na percepcję śmiertelnych wymagało innego stanu, niż wpływanie na ich emocje, a teraz tego właśnie potrzebował. Wchodząc do wagonu pocztowego użył zmącił umysły strażników, dzięki czemu wydawało im się, że jest po prostu jednym z członków personelu. To powinno dać mu dość czasu by odprawić rytuał również tutaj, gdy już zniknie im z oczu za jakąś skrzynią. W połączeniu z jego naturalnymi talentami, po wszystkim wartownicy mogliby nawet zapomnieć że tu był.
Szczęśliwie, wartownicy okazali się podatnik na jego wpływ, bo gdy przechodził w głąb wagonu, nikt go nie zaczepił. Niemniej, istniało ryzyko że nie zdąży wyrecytować całej litanii, zanim zamglenie ustąpi z ich umysłów, musiał wymyślić coś innego. Zaczął wykonywać sekwencje ruchów, które normalnie miały zastosowanie w przekierowaniu energii przeciwnika, przechwytywał wibracje, które tworzyła aura sąsiedniego wagonu i będąc niczym kamerton nastroił nimi ten. -
Powitania, pożegnania i powrotyCześć wszystkim

Wy mówicie, że LI działa, a mnie się już, od dłuższego czasu nawet nie otwiera.