Szczerze mówiąc nie wiedziałem do jakiego stopnia ingerować w tych npców jakich wybierał Hazar i w sumie też za mocno nie miałem na nich pomysłu, lol
eTo
Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.
Posty
-
U bram raju - komentarze -
U bram raju - komentarzeTo ja spróbuję utrzymać narwanego kolegę w ryzach, i niech mądrzejsi od Hazara negocjują
-
'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2Hazar Baraz-Felak

Hazar zaczynał planować swoje bardziej agresywne poczynania poprzez niespodziewane opuszczenie młota aby odłożyć go obok swojej stopy kiedy sytuacja zaczęła się zmieniać na lepsze. Krasnolud nie puścił więc swojej broni, lecz nadad miał ją obniżoną.
- Szwar jego mać! - warknął zdecydowanie agresywnie, lecz nie krzyknął aby spróbować nie pogorszyć sytuacji - Rusz sie jeszcze raz bez pozwolenia to ci poza rękami nogi z dupy powyrywam przy samej szyi… i to powoli, żeby bardziej bolało. - kontynuował niemalże warcząc co ujawniało jego niezadowolenie z poczynań kolegi po górniczym fachu. - Tego tłumaczyć chyba nie potrzeba… - zakończył zdecydowanie spokojniej powracając jednocześnie do bardziej defensywnej postawy. Zamierzał jednak być gotowy do ataku na odległość ujawniając część swoich możliwości jakimi chwalił się bardzo rzadko i niechętnie. Jeśli jednak sytuacja wymknęła by się ponownie spod kontroli zamierzał odłożyć młot i zaatakować mefita biorącego na cel doktora Quolleba. -
'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2Hazar Baraz-Felak

Sytuacja zaczynała się coraz mniej podobać Hazarowi. Szczególnie przez brak dostępu do przeciwników. Jakby nie było, lekki nie był więc podskakiwać za mocno nie mógł. Niby miał w zanadrzu inne zagrania niż machnięcie młotkiem… ale czy chciał się takimi możliwościami tak otwarcie chwalić? Chociaż przetrwanie stawało się bardziej istotnym pytaniem. Szczególnie przy przeciwnikach wybuchających przy śmierci biorąc jednocześnie pod uwagę swój własny stan po oberwaniu improwizowanym działem. Zdecydowanie lepiej zdawało się walczyć z latającymi i plującymi piekliszczami na odległość… Póki co krasnolud mimo wszystko postanowił zdać się na polecenia reszty drużyny wiedzącej z czym mają do czynienia.
- To jak mocno wybuchają te mefity? Jak trzeba to mówcie kiedy zacząć lać albo co dalej… - dopytywał jaki był dalszy plan działania.
Jego plan był zdecydowanie prosty. Podejść albo poczekać aż któryś mefit do niego podejdzie i przyłożyć młotkiem. Problem polegał tylko na tym, że stojąc nie tak daleko od ziemi miał nikłe szanse na uderzenie latającego przeciwnika… co w zasadzie zmuszało go do wykorzystania swoich innych talentów… Dlatego póki co zamierzał być przygotowany bardziej do obrony niż ataku. Przynajmniej dopóki reszta drużyny nie zdecyduje, że przyszedł czas na zdecydowanie brutalniejsze podejście do sprawy. -
U bram raju - komentarzeHazar nadal defensywnie chyba, że ktoś z wiedzących jak uporać się z tymi mefitami da polecenia żeby lać co popadnie.
Najprawdopodobniej rzuci coś w stylu:
"To jak mocno wybuchają te mefity? Jak trzeba to mówcie kiedy zacząć lać albo co dalej..." -
U bram raju - komentarzePonownie Hazar postępuje bardziej defensywnie aby nie przeszkadzać w rzucaniu iluzji. Ale jak jakiś mefit zechce go zaatakować, albo iluzja się nie powiedzie, to bronić się zamierza zdecydowanie.
-
'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2Hazar Baraz-Felak

Decyzja zapadła aby ruszyć od prawej strony. Hazar nie miał nic przeciwko. Podążył więc za wskazanym kierunkiem i sugestią aby iść pierwszym. Przed otworzeniem drzwi spodziewał się pomieszczenia prowadzącego do systemu wentylacyjnego ze względu na zauważalnie odczuwalny powiew powietrza. Albo przynajmniej pomieszczeń czy korytarzy wiodących gdzieś na powierzchnię. Po otwarciu drzwi zaczął się zastanawiać nad tym co widzi… trochę zbyt dokładnie poświęcając uwagę widocznemu piecu oraz rurom. Zastanawiał się bowiem, czy ta cała ścieżka używała wentylacji opartej na piecach używanych do zasysania powietrza z powierzchni. Dodatkowo poświęcił za dużo uwagi rozmyślaniu jak świeże powietrze jest odprowadzane do reszty kompleksu oraz jak powietrze po spaleniu jest odprowadzane na powierzchnię aby zanalizować wystającą w jego stronę rurę. Ledwie zauważył też co z tą rurą się działo albo aż tak znajomy z zasadami pneumatyki nie był aby domyślić się, że ciśnienie w zapchanej rurze zmienia ją w improwizowane działo. Dotarło to trochę zbyt późno aby zrobić cokolwiek poza zabluźnieniem kiedy był uderzany przez odblokowany z jakiegoś powodu zator.
Hazar został trzepnięty na tyle porządnie, że był zdecydowanie bliżej krasnoludzkiego rekordu lotów w płaszczyźnie poziomej niż by tego sobie życzył. Szczególnie biorąc pod uwagę masę zawodnika. Trochę na jego szczęście był krasnoludem, więc do ziemi nie miał tak daleko dzięki czemu sam upadek kończący lot zdał się mniej bolesny niż początkowe trzepnięcie jakie spowodowało jego odlot. Całokształt zdarzenia zdezorientował krasnoluda na tyle mocno, że dziękując za pomoc przeszedł na swój domyślny rodzimy język.
Obolały był zdecydowanie oraz dość porządnie. Uzębienia nie stracił, więc było dobrze… albo przynajmniej było zdecydowanie lepiej niż kiedyś. Nie narzekał więc za mocno a zdecydowanie bardziej skupiony na aktualnym zagrożeniu zdołał rzucić ostrzeżenie przed kolejnym epizodem związanym z rurą poza kontrolą.
Tym razem na scenę wkroczyły lokalni mieszkańcy. Hazarowi się to nawet podobało, gdyż pojawiło się coś na poprawienie zepsutego właśnie humoru. Tym bardziej mając dwa okazy to poobijania niedaleko siebie. Słysząc opis przeciwników postanowił jednak nie szarżować do ataku. Tym bardziej kiedy pojawił się plan uporania się z całą grupą przeciwników na raz.
- Przygotować się do uników… i niech magia zrobi swoje… - rzekł do górników aby spróbować dać im coś do zrobienia poza robieniem w gacie. Samemu również planował bardziej się bronić niż przeszkadzać atakowaniem. Przynajmniej dopóki reszta drużyny nie zdecyduje się na bardziej brutalne rozwiązania sytuacji dając mu znać co i gdzie bić. -
'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2- Zgadza się. - krasnolud poparł Randala - Jednak w pierwszej kolejności trzeba zdecydować czy idziemy wedle prawej czy lewej strony. Możemy zacząć iść w stronę gdzie jest ta magia. Ale idziemy tylko wedle jednej strony, zawsze pierwszymi napotkanymi drzwiami czy korytarzami, żeby sie nie pogubić. Resztę drzwi zapieczętować po naszemu, żeby mieć pewność, że coś z kądś nie wylezie. Albo przynajmniej narobi hałasu jak bedzie wyłazić. - krasnolud rozejrzał się zwracając uwagę na stan widocznych drzwi. - Przynajmniej tam gdzie to możliwe… - skinął głową w stronę przejścia gdzie wiodły szyny.
- Tak czy inaczej wszystko zależy od tego jak szybko chcemy się poruszać... czy na szybko oglądamy co gdzie się znajduje i przechodzimy przez wszystkie dostępne pomieszczenia żeby rozpoznać plan pomieszczeń, czy spokojnie skupiamy się na jednym pomieszczeniu kontynuując dopiero po dokładnym zabezpieczeniu aktualnego pomieszczenia? Czy też jakoś pomiędzy tymi sposobami... - Hazar podrapał się po swoich bliznach na głowie - Sugerowałbym nie poruszać się ani za szybko ani za wolno. Spokojnie najpierw zbadać pomieszczenia i korytarze pod względem bezpieczeństwa, stabilności, innych przejść czy pułapek. A przeszukać porządnie to możemy je sobie już po zabezpieczeniu w drodze powrotnej. Oczywiście uważając na potencjalne pułapki jakie mogliśmy przeoczyć.
Krasnolud powrócił do oceniania niedawno poruszających się konstruktom.
- A tego typu rzeczom powiązać kostki, tak żeby sie je spowolnić jeśli to możliwe. - zaproponował ustawiając się przed jednym z konstruktów jednocześnie ustawiając obronnie tarczę. - Ja osłaniam, ochotnik potrzebny do wiązania… czy ufamy im, że sie znowu nie poruszą? - zwrócił się do reszty. -
U bram raju - komentarzeMogę spokojnie zadeklarować, że Hazar będzie sugerował stare dobre trzymanie się jednej ściany. Czy to lewej, czy to prawej przynajmniej do wstępnego zapoznania się ze środowiskiem. Tak żeby wiedzieć co gdzie prowadzi i żeby były mniejsze szanse pogubienia się... I teraz jeszcze mam pomysły aby wstępnie zapieczętować, albo przynajmniej ustawić przed każdymi drzwiami/korytarzami proste "pułapki", ale nie jakieś niebezpieczne, tylko takie żeby było wiadomo czy ktoś pod ich nieobecność otworzył te drzwi, czy przeszedł korytarzem. Możliwie żeby wydały jakiś odgłos jeśli by się ktoś lub coś o nie potknąć, tak po prostu dla informacji drużyny ( i bezpieczeństwa czy coś nie próbuje wyleźć z nierozpoznanych pomieszczeń).
Dodatkowo wpadł mi do głowy taki pomysł, żeby tym zbrojom powiązać ze sobą kostki... jeśli nie mają siły rozerwać liny, to się ładnie i głośno wywalą jakby się znowu aktywowały.... ale te następne pomysły to trochę pokrywają się z ochroną lub są lub kompletnie odnośnie ochrony.
Tak czy inaczej Haraz będzie się pytał i zaczynał odpowiedź coś w stylu:
- Wszystko zależy od tego jak szybko chcemy się poruszać... czy na szybko oglądamy co gdzie się znajduje i przechodzimy przez wszystkie dostępne pomieszczenia żeby rozpoznać plan pomieszczeń, czy spokojnie skupiamy się na jednym pomieszczeniu kontynuując dopiero po dokładnym zabezpieczeniu aktualnego pomieszczenia? Czy też jakoś pomiędzy tymi sposobami... - Hazar podrapał się po swoich bliznach na głowie - Sugerowałbym nie poruszać się ani za szybko ani za wolno. Spokojnie najpierw zbadać pomieszczenia i korytarze pod względem bezpieczeństwa i stabilności a przeszukać porządnie już po zabezpieczeniu. -
U bram raju - komentarzeTak tylko napiszę jakby co, że oczywiście Hazar pomaga z liną.
-
U bram raju - komentarzePost jest, i trochę na przekór sobie, lecz zgodnie z historycznymi poczynaniami postaci w trzymaniu się wyznaczonej robocie zaczynam defensywnie. (udając że Hazar tu tylko tunele kopie i zabezpiecza)
-
'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2Hazar Baraz-Felak

Hazar nie przejmował się ceremoniami rozpoczynającymi wyprawę. Ceremonie dla niego były zbędne chociaż rozumiał, że dla prowadzących wyprawę są one bardzo istotne gdyż inaczej nie czuli by się ważnymi osobami. Tak czy inaczej krasnolud spokojnie czekał na rozpoczęcie wyprawy. Na szczęście nie przyszło mu czekać długo, gdyż po niedługiej przemowie naukowcy z grupy zajęli się otworzeniem dalszej części ścieżki. Trzeba było przyznać, że poszło im to sprawnie. Oczywiście Hazar był z tego faktu zadowolony gdyż wreszcie wiele jego wysiłku aby dostać się do drużyny eksplorującej Ścieżkę przyniosło pożądany efekt. Dlatego wkraczając do nowo-otwartej części Ścieżki uśmiechnął się lekko pod nosem.
Póki co trzeba było dalej wykonywać robotę jaką miał wykonywać. Dlatego przy wkraczaniu do hallu rozglądał się uważnie co trzeba by było zabezpieczyć. Uwagę krasnoluda przykuły wywrócone wozy wraz z ich rozrzuconym ładunkiem jaki wyglądał na przydatny do zabezpieczania korytarzy. Trzeba było się im przyjrzeć. Ale bez pośpiechu, niech te ważne osobistości pchają się na pierwszą linię. Jakby nie było byliby pierwszymi wchodzącymi w pułapki co krasnoludowi zdecydowanie odpowiadało.
Nie trzeba było również długo czekać na aktywację pierwszych pułapek. Albo przynajmniej na to wyglądało sądząc po odgłosach zgrzytania jakie zaczęły dochodzić z dalszej części. Dało się również zlokalizować źródło dźwięku, więc sytuacja nie zdawała się tragiczna. Mimo wszystko i na wszelki wypadek Hazar zamierzał przygotować się do starcia przez zdjęcie plecaka, dobycie swego młota bojowego oraz tarczy, którą poprawił przez dwa lekkie uderzenia w jej krawędź aby pewniej trzymała się na jego ręce.
- No panowie, zachowywać się spokojnie i nie wychylać się przed szereg zbrojnych i będzie cacy. - stwierdził po odwróceniu się w stronę podwładnych mu górników.
Następnie Hazar odwrócił się z powrotem w stronę zagrożenia zastanawiając się nad swoimi następnymi poczynaniami. Zdecydowanie chciał ruszyć na pierwszą linię aby wreszcie móc czemuś przyłożyć… jednakże nie byłoby to zbyt rozważne ze względu na pozycję jaką miał w drużynie. Był specem od górniczej roboty, nie wojaczki. Co prawda był wyglądał jakby był częścią zbrojnego ramienia wyprawy, ale mógł to wytłumaczyć krasnoludzkimi zwyczajami. Póki co zamierzał posłuchać własnej rady i samemu nie wychylać się przed szereg. Dlatego wyraźnie ustawił się defensywnie, między powstającym zagrożeniem a ludźmi pod jego komendą (oraz oczywiście pozostałą nie-bojową częścią wyprawy) podnosząc tarczę w gotowości do blokowania ataków.
- Obserwować wszystko uważnie ludzie, coś się ruszy z innej strony dajcie znać. - wydał kolejną komendę decydując się na czysto defensywną postawę pozwalając zbrojnej części wykonać swoją robotę. Widać było wyraźnie przez sposób jaki Hazar ważył w ręce dzierżony młot, że zdecydowanie chciałby znaleźć się w pozycji aby czemuś przyłożyć. -
U bram raju - komentarzePost poszedł. Mam nadzieję, że obrazki będą widoczne... bo ja widzę tylko "niedostępne w twoim regionie".
I generalnie muszę rozpracować jak na tym nowym wynalazku pisać posty...
I jak coś opisałem za mało, to co poprawić? Pewnie więcej opisu tych górników? Czy wybrałem im złe narzędzia? Jak coś jeszcze by było przydatnego tej ekipie inżynieryjnej to Hazar bierze... (ale ja niestety taki inżynieryjny nie jestem żeby to wiedzieć)
Generalnie planowałem aby na 7 osób mieć 9 zestawów narzędzi i te dwa dodatkowe zestawy rozlokowane po całej ekipie (jeśli nie wychodzi za ciężko).
No i Grimbald jednak zostaje, bo nie ma szans żebym tak dobrze jego styl gadania odegrał xDEdit: tak tylko testuje jak wstawić coś z imgura
Edit2, ok, testy zakończone, burdel z postu posprzątany ^^' -
'U bram raju' [DD5, Greyhawk] - epizod 2Hazar Baraz-Felak
Hazar był zdecydowanie zadowolony z otrzymania propozycji pracy na Ścieżce. Może nie była to pozycja przy eksploracji tej najciekawszej porcji Ścieżki, ale mimo wszystko był bliżej swojego celu. A w najgorszym wypadku był w stanie wykuć sobie własne wejście do głębszej części Ścieżki. Jakby nie było był krasnoludem. Rycie w skałach miał we krwi i przychodziło mu to łatwo nawet jeśli nie był jakoś szczególnie wybitnym górnikiem wśród swoich pobratymców. Po prostu jak to krasnolud spędził w kopalniach wystarczająco dużo czasu aby w porównaniu z innymi górnikami być w tym fachu całkiem dobry.
Dlatego również nie minęło dużo czasu zanim sprawdził się na nowej pozycji. Dobra rada tu, trochę nadgodzinowej pracy tam, propozycja jak lepiej zorganizować ekipę oczyszczającą boczne tunele Ścieżki i Hazar był w stanie zapewnić sobie kierownicze stanowisko. Co prawda nie każdemu się to podobało, gdyż większość ludzi nie zdawała się lubić krasnoludów. Szczególnie tych próbujących dyrygować jak mają wykonywać swoją robotę. Na szczęście Hazar znał się na górniczym fachu na tyle dobrze, że nie można było mu zarzucić niekompetencji. Dzięki temu udało mu się wyrobić swojego rodzaju szacunek również wśród górników pracujących na Ścieżce co okazało się bardzo przydatne kiedy obejmował kierownictwo nad ekipą zajmującą się zabezpieczaniem tuneli w wyższej sekcji Ścieżki.
Ogólnie to dzięki konkretnemu podejściu do pracy znalazł się w pozycji żeby być zatrudnionym na ścieżce. Tym bardziej, że dzięki bliznom po poparzeniach przeoranymi innymi bliznami po zwykłych ranach pokrywającymi jego skalp i twarz wyglądał bardziej jak bandyta-awanturnik niż górnik. Trochę głębiej osadzone, czerwonawe oczy dopełniały tylko do złowieszczego wyglądu. Na szczęście z usposobienia nie szukał zbyt dużych kłopotów, albo przynajmniej był wystarczająco zdyscyplinowany aby nie szukać przesadnych kłopotów tak jak sugerowałby jego wygląd. Dyscyplina okazała się szczególnie przydatna kiedy po zniknięciu jakiś wieśniaków z Pogorzeli wszyscy ludzie byli generalnie niespokojni i skorzy do rozładowania jakiejś nieokreślonej frustracji na wszystkim wokół co tylko popadnie pod pięści. Hazarowi to trochę odpowiadało. Sam kłopotów nie szukał, ale zamierzał pozwolić innym siebie zgnoić… może dając upust swoim frustracjom. Oczywiście pogorszyłoby to tylko jego reputację jako nie-ludzia, tego złego, odpowiedzialnego za to, że dzisiaj pada. W końcu był potężnie zbudowanym krasnoludem wyglądającym jak bezwzględny zbir, więc wszystko to była jego wina. Na szczęście miał reputację dobrego fachowca co doprowadziło do przysługi od przełożonego owocującej zatrudnieniem do pracy na Ścieżce, co pomogło w uniknięciu kłopotów z tą mniej zdyscyplinowaną częścią społeczeństwa szukającą problemów.
Kiedy był już na pozycji kierowniczej i potrzebował zatrudnić więcej ludzi oczywiście odwdzięczył się Grimbaldowi zatrudniając go jako majstra. Hazar był świadomy części tego co było mówione za jego plecami. Nie żeby się tym przejmował, ale jako kierownik potrzebował aby ludzie się go słuchali. Prosić się i wkupiać w łaski innych nie zamierzał, dlatego zatrudnienie Grimbalda, świadomie czy nie, było posunięciem genialnym. Ten człowiek go nawet lubił, a przynajmniej zdecydowanie szanował jako fachowca. Dlatego mając go jako pośrednika polepszyło nieco morale i atmosferę wśród jego ekipy. Samemu zajmował się logistyką, zdawaniem raportów z przebiegu prac, doradzaniem górnikom co i jak mogą robić lepiej. Nie robił tego ostatniego aby się wywyższać, tylko generalnie polepszyć jakość wykonywanej pracy. Jako kierownik nie kładł największego nacisku na szybkość prac tylko jakość wykonanej roboty jednocześnie próbując nie zatyrać swoich podwładnych. Jeśli widział co można zrobić lepiej albo łatwiej to po prostu szkolił. Tym razem szkolił trochę więcej niż na poprzedniej posadzie mając na to więcej czasu. Po raz kolejny zaczęło to wyrabiać mu pewnego rodzaju szacunek pomimo oporności w lubieniu krasnoludów.
Prawdopodobnie dlatego nikt nie próbował szukać u niego większych problemów… albo dlatego, że był dość dobrze zbudowany i silny jak to przystało na krasnoluda. Udowadniał to oczywiście tym jak pracował kiedy łapał się za kilof kiedy miał na to czas. “Zniżanie” się do poziomu swoich podwładnych oraz pracowanie kiedy mógł zamiast wiecznie zajmować się organizacją, jak to robiła większość ludzi na kierowniczych stanowiskach, pomogło oczywiście w budowaniu reputacji.
Całokształt jego poczynań został ponownie zauważony kiedy przyszedł czas na wybranie drużyny mającej na dalszą eksplorację Ścieżki. Hazar dostał się do drużyny jako lider inżynieryjnej części ekspedycji. Było to dla niego trochę zaskoczeniem, gdyż nie liczył na kolejne kierownicze stanowisko… ale zadowolony był. Nie próżnował więc z przygotowaniami. Zebrał wszystkim z jego wybranych komplet narzędzi, kilof, łopate, lampę, zapas oliwy do lamp, liny, młot, dłuta. Dodatkowo upewnił się, że każdy z jago ekipy wypadowej będzie miał jedno lub dwa zapasowe narzędzia w wyżej wymienionego zestawu. Może i lekki ten zestaw nie był, ale brak zapasowych narzędzi bardzo łatwo mógł skończyć się żenującym spacerem z powrotem na powierzchnię po nowe narzędzia. Czyli cała ekspedycja mogła zostać zatrzymana i zablokowana przez brak narzędzia. Całego warsztatu ze sobą zabrać nie mógł, ale podstawowy sprzęt z małym zapasem zamierzał mieć do dyspozycji.Oczywiście wybierając ekipę sześciu górników skonsultował się z Grimbaldem. Podkreślił jednak, że potrzebuje górników do zdecydowanie niebezpieczniej roboty. Na jego szczęście Grimbald odmówił udziału w ekspedycji ze względu na swój wiek. Hazarowi to odpowiadało. Nie żeby nie mógł polegać na jego koledze po fachu, ale przy eksploracji nieznanych tuneli lepiej mieć fizycznie zdolniejszych osobników. Doświadczenie to jedno, zdolność do wykonania co trzeba zrobić to drugie.
Dlatego wybrani przez niego górnicy byli koło trzydziestki. Ubrani byli, jak to zwyczajni górnicy, w znoszone proste ubrania. Znając jednak reputację Hazara, wybrał on ludzi znających się na rzeczy. Krasnolud jednak odstawał trochę od swoich kolegów. Ubrany był w swoją krasnoludzką kolczugę i skórzane spodnie. U jego pasa miał bojowy młot, a do porządnego skórzanego plecaka miał przywiązany kilof, łopatę oraz tarczę.Z pewnością w plecaku miał resztę narzędzi jak wybrani przez niego górnicy. Biorąc jednak jego pokaźną, umięśnioną posturę skrywającą się pod kolczugą, blizny na głowie oraz spojrzenie nie znoszące bez sensu wyglądał bardziej jak zaprawiony w boju zbrojny niż górnik. Tak czy inaczej na miejscu zbiórki był na czas, razem z górnikami pod jego komendą.

-
U bram raju - komentarzePowitać wszystkich

Jak dla mnie spoko, generalnie mam chyba za dużo cierpliwości, więc jeśli o mnie chodzi to jest ok. Bardziej mam nadzieję, że nie będę popełniał jakiś wielkich błędów ze względu na ogólną nikłą znajomość mechaniki. -
Powitania, pożegnania i powrotyNie żartuje, tylko nieco zaskoczony, że ktoś więcej poza modami i graczami czytał sesje w jakich grałem, bo aż taki dobry chyba nie byłem, lol
-
Powitania, pożegnania i powrotyNikt mnie pewnie ni kojarzy, ale witam wszystkich księgowych jak i graczy rpg
