
Dzisiejszy poranek w siedzibie korporacji "Darpol SA" zaczął się jakoś tak ciężko i to jeszcze przed 10-tą. Woźny jak zwykle przeciera po raz n-ty pierwszy tę samą podłogę, które nigdy nie udało mu się domyć i która nigdy nie może być czysta dłużej niż 5 minut. Główny korytarz.
Przechodząca obok sekretarka usłyszała dochodzący ze słuchawek woźnego przebój Big Cyca "Nienawidzę Szefa" i uśmiechnęła się. I był to uśmiech korporacyjny, nieszczery, a ona już robiła w głowie notatkę, czy można to w jakiś sposób wykorzystać, żeby po woźnym wspiąć się o jeden szczebel w drabinie korporacyjnej kariery.
Maksymilian był już w pracy. Zdążył umyć od 8 całkiem sporo okien, upuścić jedną (na szczęście pustą) butelkę po środku do mycia szyb (najtańszym), oraz oblać się wspomnianym płynem, zanim kierownik jego działu kazał mu natychmiast wrócić do środka budynku, bez podania powodu.
Karol był na 20 piętrze. Właśnie wczołgał się do tunelu technicznego w ścianie i miał rozkręcić obudowę jednego z wentylatorów, które odmawiały posłuszeństwa. Awaria wentylatorów w tym konkretnym budynku to nie było niestety nic nowego. W pewnym momencie ktoś trącił go w but.
-Zostaw to, mamy problem. Chodź. - Oznajmił Sebastian. Korpo-szczur będący bywalcem palarni, którego Karol znał z widzenia i okazjonalnej wymiany zdań.
Michał wszedł do budynku z torbą medyczną, wezwany do nagłego ataku duszności u jednego z pracowników. Szybko okazało się, że to nic poważnego, obyło się bez intubacji i skończyło na dawce leku rozkurczowego. Ale Policja zdążyła zablokować drzwi. Nie chcieli go już wypuścić. Na szczęście Zbyszek został w karetce i mógł odjechać.
Wiktoria znajdowała się w swoim gabinecie. Rozmawiała właśnie z jednym z pracowników z działu IT, konkretnie z Michałem Zielińskim z działu IT. Znała go i jego przypadek aż za dobrze. Świetny fachowiec, znający systemy firmy jak własną kieszeń, ale przy tym nieufny wobec innych i niemalże stale na skraju paranoi, pomimo leków, które brał sumiennie i regularnie. Może to "nie był" atak paranoi, ale martwił się o wydarzenia zasłyszane w wiadomościach... o epidemii. Zbyt dobrze pamiętał Covid-19.
Nagle zatrzeszczał radiowęzeł budynku. To się nie zdarzało. Najstarsi pracownicy nie pamiętali, kiedy ostatnio miało miejsce nadanie jakiegoś komunikatu w całym biurowcu używając tego, poniekąd archaicznego, systemu.
-Uwaga, uwaga. Na polecenie Administratora Budynku Darpol S.A. Marka Borkowskiego, w związku z ogłoszoną kwarantanną, wszyscy mają się zgłosić natychmiast do lobby budynku.-
***
Wszyscy obecni w budynku zebrali się na parterze w przestronnym lobby. Widzieli jak niebiescy oklejają wejścia i szyby parteru budynku taśmą, oraz rozkładają znaki, mówiące o kwarantannie.
Na improwizowane podwyższenie wykonane ze stołu i krzesła, wszedł mężczyzna w garniturze

-Szanowni Państwo, bardzo proszę o chwilę uwagi. Nazywam się Marek Borkowski i jestem odpowiedzialny za funkcjonowanie tego budynku. Wiem, że sytuacja może wydawać się… nietypowa. Chcę jednak Państwa zapewnić, że mamy do czynienia z działaniami prewencyjnymi.
Służby zewnętrzne wprowadziły czasowe ograniczenia w przemieszczaniu się — jest to standardowa procedura w przypadku podejrzenia zagrożenia epidemiologicznego.
Na ten moment nie ma żadnych potwierdzonych informacji o realnym niebezpieczeństwie dla Państwa zdrowia. Bardzo proszę o zachowanie spokoju i pozostanie na swoich piętrach, zgodnie z wytycznymi ochrony. W budynku dostępna jest woda, zaplecze sanitarne oraz podstawowe środki bezpieczeństwa. Służby publiczne zobowiązały się dotarczyć prowiant i wszystkie niezbędne rzeczy. Musimy odbyć 24-godzinną kwarantannę. Dołożę wszelkich starań, aby ta niedogodność nie była nadmiernie uciążliwa.
Jesteśmy w stałym kontakcie z odpowiednimi służbami i będziemy Państwa informować na bieżąco.
Najważniejsze w tej chwili jest zachowanie porządku. Chaos nikomu nie pomoże.-
Wśród pracowników przeszedł szmer.
-Dlaczego nie możemy wyjść?!-
-Co to za choroba?-
Paru pracowników wyciągnęło telefony i zaczęło nagrywać Borkowskiego.
Ochrona zareagowała dość nerwowo, wchodząc w tłum, zabraniając nagrywać, nakazując usunięcie materiałów.
Administrator po prostu zignorował trudne pytania.
-Zapewniam, że sytuacja jest pod kontrolą. Proszę się rozejść do swoich zajęć i wrócić do swoich prac, natomiast jeżeli ktoś jest "z zewnątrz" i nie ma dla niego pracy, zapraszam do pokoju socjalnego.-
Maksymilian, Karol, Michał i Wiktoria stali przypadkiem obok siebie w zgromadzonym w lobby tłumie ludzi. Sebastian, który przyszedł z Karolem, westchnął. -Taa, nie ma zagrożenia, ale spędzę was wszystkich do lobby, żeby to zagrożenie na pewno powstało. - mruknął ironicznie. Możnaby przysiąc, że gdyby tylko mógł, to tu i teraz zapaliłby papierosa. -Zastanawiałem się kiedy jebnie, ale miałem nadzieję, że będę wtedy w domu. - Dodał.
I tak się to właśnie zaczęło...


-|

](https://i.imgur.com/L8QEvAn.png)








