Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
GaranilG

Garanil

@Garanil
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
43
Tematy
9
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Warhammer - Ścieżki przeklętych
    GaranilG Garanil

    @Gordian Jest sens robić kartę, czy nie?

    Generalnie jak będzie więcej miejsc, to albo ktoś musi być na ławce rezerwowych, albo konkurs kart, albo nagięcie zasad do większego teamu.

    Szczerze powiedziawszy, chodzi za mną zrobienie postaci w archetypie takiego tarczownika - obrońcy, który trzyma linię przed drużyną, lub naciera szarżą, dosłownie wgniatają wroga impetem (i tarczą) w ścianę za nim.

    Rekrutacje warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Warhammer - Ścieżki przeklętych
    GaranilG Garanil

    Cholera, Człowiek dowiaduje się o rekrutacji z profilu Rolltellingu Facebooka, a tu nagle okazuje się, że komplet w 4 dni i rekrutacja zamknięta.

    Rekrutacje warhammer ścieżkiprzeklętych

  • 21 dni Kwarantanny
    GaranilG Garanil

    Muzyka!

    Sytuacja zaogniała się jeszcze bardziej, oraz, jak nie trudno się domyślić, narastała przemoc werbalna. Panie lekkich obyczajów, końskie zwisy i złamane męskie przyrodzenia były rozdawane szczodrze między właściwie każdego, kto się nawinął, ale drzwi pozostały niewzruszenie zamknięte.

    Dr. Wójcik sama podjęła jakiegoś rodzaju próbę negocjacyjną, co było zaskakujące.

    token_1 (5).png
    Dr Alicja Wójcik

    -Musimy ich w końcu wypuścić. Kończy im się cierpliwość. Ryzykujecie rozruchy, moją paść trupy, ci z zielonymi kartami są zdrowi, mogą wyjść...-

    -Pani doktor, z całym kurwa szacunkiem, ale jak ktoś stąd wyjdzie, zapłacę za to własnymi jajami. Kwarantanna, to jest kwarantanna, a nie przedszkole i sranie po krzakach! Pretensje o lockdown do Rzecznika Praw Pacjenta, czy tam do Ministra Zdrowia, nie wiem, zwisa mi to!- Odburknął jeden ze strażników.

    -JA-TO-PIERDOLĘ.- W rozmowę wciął się jeden z pracowników Darpolu. Z "zieloną" przepustką. Doszło do krótkiej szamotaniny, a następnie bezceremonialnie dostał kolbą w łeb, i zwalił się na ziemię.

    Czas się zatrzymał. Ochroniarze Darpolu właściwie "drgnęli", ale wydawałoby się, że nic konkretnego się nie stało. Po prostu przez chwilę, zawieszoną w czasie, wszyscy analizowali coś, co fachowo jest przekroczeniem granic obrony konieczniej przed atakiem...

    token_1 (6).png
    Tomasz Kaczmarek

    -PIERDOLĘ.- Tomasz, szef ochrony, wziął do ręki megafon i uznał za stosowne zareagować, zanim więcej granic zostanie przekroczonych.
    -WSZYSCY MAJĄ SIĘ NATYCHMIAST ROZEJŚĆ. OSOBY W KWARANTANNIE PROSZONE SĄ UDAĆ SIĘ NA PIĘTRA. OCHRONĘ OBIEKTU I DRZWI PRZEJMUJE OCHRONA FIRMY DARPOLSA. A WY MACIE STĄD WYPIERDALAĆ W KABANICH PODSKOKACH.-

    Widać było, że puściły mu nerwy. Właściwie natychmiast ochrona Darpolu pojawiła się przy drzwiach, kazali rządowcom opuścić budynek - z wyjątkiem personelu medycznego. Doszło do wzajemnego celowania bronią, przy czym ochrona budynku miała potężny, nieprzyjemny argument w postaci paralizatorów na wyposażeniu. Wreszcie dowódca rządowej ochrony dał za wygraną, uświadamiając sobie, że ochroniarze toteż cywile w kwarantannie, ale uzbrojeni - a więc bardziej niebezpieczni. Chyba tylko autorytet Tomasza utrzymywał tę formację w jakichś ryzach.

    Wartę nad drzwiami przejęli ludzie Kaczmarka, ale drzwi nadal pozostały zamknięte. Ranny został przetransportowany do szpitala polowego - po coś go przecież rozstawili.
    Było niewiele lepiej, ale jednak lepiej. Chwilowo ponownie zapanował względny spokój.


    Dzień II, wieczór

    Do wieczora, upływ czasu przyniósł poprawę. Pracownik po łomocie wyszedł, z siniakiem na łbie, oraz ze zwiększoną niechęcią do każdego, kto był z rządu. Nastroje były podłe. Do wieczora Robert otrzymał obiecane przez Wójcik leki.

    Zarząd Darpolu rozesłał do wszystkich oficjalne maile, zaczęły się też telefony. Mocno korporacyjna śpiewka typu "przepraszamy za niedogodności", "wracajcie do pracy", "wypłacimy ekstra bonus za kwarantannowe nadgodziny", ale nikt nie brał tego na poważnie. Wszelka praca w budynku technicznie rzecz biorąc, stanęła.

    Maksymilian

    Do Maksymiliana, Artura i reszty alpinistów uśmiechnęło się szczęście, uśmiechem paskudnie szerokim. Tomek po incydencie ściągnął niemalże całą ochronę na dół. Nikt nie zauważył braku tego jednego, jedynego klucza.

    Michał i Wiktoria

    Oczywiście oboje - zarówno Wiktoria Wrońska, jak i Michał owczarek, mieli pełne ręce roboty po incydencie. na próbowała uspokajać ludzi, wdawała się w rozmowy. On pomagał komu mógł, w jaki sposób mógł, czy to rozmową, czy to wiedzą medyczną.

    A za ścianami i za oknami, dzień się powoli kończył. Echo nie tak odległego wycia syren wszelkiej maści - najpewniej pojazdów policji, pogotowia i straży pożarnej - docierało do lobby...
    Kiedy oboje sądzili, że dzisiejszy dzień nie będzie już gorszy i spotkali się na chwilę przy automacie z kawą, podeszła do nich dr. Wójcik.
    -Mamy problem. A po tym przedstawieniu pod drzwiami, istnieje duże ryzyko wywołania paniki. Nie możemy doliczyć się dwóch ludzi z listy, którą mi daliście. Nie ma ich, nie stawili się na badanie, ale papiery z recepcji wskazują, że MUSZĄ być w budynku. Jakieś pomysły? Nie mogę tak po prostu wziąć megafonu i wszystkim tego ogłosić, bo jeszcze pomyślą, że padły trupy, albo jeszcze co gorszego. Jeżeli któryś z nich jest chory... wolę nawet nie myśleć.

    Rozgrywka

  • 21 dni Kwarantanny
    GaranilG Garanil

    Dzień II,popołudnie

    Muzyka!

    "Szpital polowy" Hazmatowców działał bardzo sprawnie. Ale wbrew temu, czego można by się spodziewać, pojawiające się identyfikatory na szyjach kolejnych przebadanych, zamiast budzić zaufanie, zaczęły wzbudzać jedynie dodatkową paranoję, lęk, oraz podziały.

    Jedni nosili zielone identyfikatory, sugerujące, że są zdrowi. Drudzy żółte - świadectwo tego, iż czegokolwiek lekarze szukali, nie byli w stanie jednoznacznie stwierdzić "zdrowy". Była to grupa podwyższonego ryzyka. No i byli jeszcze ci, którzy nie zdążyli się jeszcze załapać na którykolwiek z tych identyfikatorów. Ci stanowili osobną grupę, której unikali wszyscy.

    Dziwnym trafem, ochroniarze Darpolu wszyscy mieli zielone identyfikatory, jak również można było odnotować wzmożone używanie przez nich maseczek, oraz rękawiczek jednorazowych i płynów dezynfekcyjnych do rąk.

    Znana już dawniej z okresu Covid-19 paranoja zaczęła powoli sunąć przez budynek. I chociaż medycy po przebadaniu części ludzi oraz zabezpieczeniu skrzydła lobby, nieco się rozluźnili i zrezygnowali z maseczek, właściwie natychmiast zaczęły się szerzyć plotki. Że już mają lekarstwo. Że są zaszczepieni. Że tak naprawdę wszyscy są zarażeni. Że padł już pierwszy trup i ukryto go w schowku na szczotki...


    Maksymilian I Artur zeszli do Lobby, żeby podjąć próbę podwędzenia ochronie kluczy do magazynu sprzętu alpinistycznego. Co najgorsze co się może stać, wywalą ich z Darpolu? może wlepią, cholera, grzywnę? a kogo to teraz, cholera, obchodzi?

    I okazało się, że nie mogli trafić lepiej. trwała właśnie kłótnia, pomiędzy ochroniarzami z jednostki rządowej, a resztą ludzi, w większości z zielonymi identyfikatorami. Ochroniarze Darpolu wykazali daleko posunięty instynkt samozachowawczy i postanowili, że będą jedynie dekoracjami gdzieś w tle, a ten problem w całości pozostawią na głowie rządowców.

    a5ad2f45-8744-4c93-8f99-85cf3508e618-image.jpeg

    Ludzie mieli dość mocne argumenty.

    • że już przebadani i zdrowi.
    • Że dzieci w domu płaczą.
    • Że mają serdecznie dość zamknięcia.
    • Że za moment największym zmartwieniem Rządowej Jednostki Ds. Zwalczania Zagrożeń Biologicznych, może być ręczna, amatorska korekta sylwetek twarzy i uzębienia.

    Tymczasem Artur podszedł do stróżówki i... nie zaczął zagadywać ochroniarza. Nie było potrzeby. Wszyscy byli skupieni na tym co się działo. Ryzyko otwartego buntu społecznego wisiało w powietrzu. Maks mógł swobodnie podjąć próbę zdobycia kluczy, wiszących na wieszaku, za biurkiem strażnika...

    Rozgrywka

  • 21 dni Kwarantanny
    GaranilG Garanil

    Michał Owczarek

    Wiktoria wiele się nie pomyliła. Kiedy tylko Michał wrócił do ludzi w kombinezonach, został zagoniony do roboty w ramach szeroko pojętego przynieś-wynieś-przenieś-rozstaw-pozamiataj. Może nie było to idealne rozwiązanie, ale przynajmniej miał czym zając ręce i mógł przez chwilę zapomnieć o chęci sięgnięcia po flaszkę i wszywce, która niemalże paliła żywym ogniem.
    Umysł niedoszłego pijaka, walczył z umysłem byłego, zmęczonego życiem lekarza, a obecnie ratownika medycznego, którego cel w tej chwili był przynajmniej trudny do określenia.

    Na parterze Darpolu powstał istny szpital polowy, oddzielony od reszty budynku korytarzami dekontaminacyjnymi. Lobby na poły opustoszało, na poły wciąż utrzymywało względny ruch. Oczywiście Michał jako pierwszy został przebadany od góry do dołu, z pobraniem wymazu, próbki śliny i próbki krwi. Wyglądało na to, że chociaż oni tutaj wiedzą co robią. Gdy tylko ustalono, że jest zdrów, otrzymał smycz z karabińczykiem, a na niej drukowaną, laminowaną odznakę w kolorze zielonym.


    Wiktoria Wrońska

    Wiktoria bez większego problemu dostarczyła Wójcik odpowiednie dokumenty, a ta oczywiście wysłała ochronę, żeby zgromadzić pięciu pechowców, którzy mieli pecha przyjść do pracy danego dnia.

    Zgodnie z opisem Michała, wyglądało istotnie na to, że w Darpolu nie ma żadnych zarażonych. Nie było pewnym, czy to dobra, czy zła wiadomość. Potencjalnie byli tu zamknięciu ze śmiercionośnym wirusem, rodem z horrorów. Ale potencjalnie, byli tu również zamknięci sami zdrowi ludzie i trwało polowanie na duchy, podczas gdy gdzieś tam, na zewnątrz, plaga mogła już zacząć zbiór swoich żniw...


    Maksymilian Kruk

    Maks bez większego problemu zszedł z dachu. Problem napotkał dopiero gdy dotarł do pomieszczeń technicznych, dobrze mu znanych - szatnia, magazyn sprzętu do pracy na wysokości...
    Oraz drzwi pozamykane, Poirytowany ochroniarz, oraz jeszcze bardziej poirytowany kierownik jego zmiany, Artur Kierwiński.

    60dcd39d-b4e9-49e2-8548-b45cd1d6244e-image.jpeg

    -Borkowski kazał wrócić do pracy, więc...
    -Arturze. Na litość boską. Nie ja podejmuję decyzję. Idźcie sobie zrobić kawę, pograć w karty, zapalić fajkę, nie wiem. Ja mam polecenie, że magazyn ze sprzętem ma być pod kluczem i żadnego mycia okien. Ktoś na górze ma niejasne, paranoiczne przeświadczenie, że weźmiecie setkę metrów liny z okładem i po prostu stąd spierdolicie. Pretensje nie do mnie, ja tu tylko wykonuję swoją pracę, Człowieku. Nawet nie mam klucza do tych drzwi, wszystkie klucze są zabezpieczone w stróżówce ochrony na parterze.- Wyłożył ochroniarz.

    Napięta atmosfera wisiała w powietrzu. Chyba jedyne co powstrzymywało Kierwińskiego przed siłową korektą uzębienia ochroniarza to brak kluczy...


    Około południa

    Sytuacja w Darpolu zrobiła się napięta. Rytuał kolejkowania się w Lobby na parterze powtórzył się, ale tym razem akcja zdawała się być...nieco lepiej skoordynowana. Policja dostarczyła zapasy do lobby, rozdawała je załoga szpitala polowego. Odrobinę się "rozluźnili" i z kombinezonów ochronnych, przeszli po prostu do ubrań, masek wysokiej klasy z filtrem, oraz gumowych rękawic.

    Racje też się poprawiły - teraz każdy otrzymał faktyczną całodzienną rację żywnościową zawierającą ok. 2 tysiące kalorii, oraz 2-litrową butelkę wody. Wyglądało jakby do sprawy zaangażowano wojsko, oraz użyto jakiegoś rodzaju wojskowych, rezerwowych racji. A może po prostu do ogarniania całego kwarantannowego cyrku nareszcie dopuszczono jakiegoś eksperta.

    Tyle z rzeczy przyjemnych. Z mniej przyjemnych - rozdawali też śpiwory, po jednym na głowę. Co niestety prawdopodobnie oznaczało, że 24 godzinna kwarantanna, przedłużona awaryjnie na 72 godziny, najprawdopodobniej jeszcze się nieco przedłuży.

    Co było z resztą już zbyt dużo, dla przynajmniej jednego Człowieka w strefie socjalnej na parterze.
    Krzesło z głośnym łoskotem zmierzyło się ze ścianą, rzucone przez człowieka w stroju kuriera dpd.
    -Cholera! ja miałem tylko dostarczy jedną pierdoloną paczkę! MUSZĘ STĄD WYJŚĆ! NIE MAM LEKÓW, NIE WIEM GDZIE JEST MOJA RODZINA, OSZALEJĘ TUTAJ KURWAAAAAA! -

    Kurier, stosunkowo młody chłopak, otoczony był wianuszkiem gapiów, którzy z bezpiecznej odległości oglądali wyładowanie frustracji na krześle i na ścianie... Włącznie z jednym ochroniarzem, który jednak nadal udawał dekorację. Widocznie mieli polecenie reagować tylko, jeżeli komuś faktycznie stanie się krzywda.

    Rozgrywka

  • 21 dni Kwarantanny
    GaranilG Garanil

    Karol, Michał, Wiktoria.

    Nie trzeba być geniuszem, żeby się domyślić, że przybycie chłopców i dziewczyn w ołowianych piżamach w normalnych warunkach spowodowałoby chaos i zamieszki, oraz próbę panicznej ucieczki. Ochrona budynku stanęła jednak na wysokości zadania.

    Tym razem dla odmiany, ochroniarze uspokajali ludzi, oraz podeszli do sprawy o wiele bardziej profesjonalnie, niż to miało miejsce dzień wcześniej. Zmiana była zauważalna, chociaż chłopcy z ochrony zdawali się nie być przekonani co do swojego położenia. Najwidoczniej ich szef, Tomek, przejął stery nieco mocniej, niż "Góra" by tego chciała. Chwilowo trudno było ocenić, po czyjej stronie stanie ochrona Darpolu w momencie próby.

    I oby ten moment nie nadszedł, a jeżeli trzeba - nadszedł jak najpóźniej.

    Karolowi i Wiktorii pozostawało obserwować co się dzieje, a Michał zdaje się miał jakiś plan. Epidemiolożka opuściła megafon i przez chwilę biła się z myślami. Następnie dała znać ochronie, żeby go przepuścili.

    Michał Owczarek
    ||Co ustaliłeś? Możesz się odprężyć, jeżeli wirus tu jest, przenosi się jedynie przez płyny ustrojowe. Krew, ślina, limfa, ugryzienie. Pierwszymi objawami są gorączka, z reguły wysoka, osłabienie, czasami anemia. Okres inkubacji wynosi do tygodnia. Nie sądzę, zeby ktokolwiek tutaj był zarażony.-Powiedziała mu cicho.||


    Tymczasem Maksymilian, jedynie na poły świadomy tego jak bardzo sytuacja się pogorszyła, ruszył za pomocą jednej z klatek shodowych, na górę budynku. Jak się okazało, żarówno dojście na piętra techniczne, jak i na dach, były wolne i otwarte. Większość ludzi była albo zajęta wydarzeniami na parterze, albo "uchylaniem się od pracy".

    Rozgrywka

  • 21 dni Kwarantanny
    GaranilG Garanil

    Muzyka!

    Życie w biurowcu toczyło się swoim tempem, po wydaniu racji przez Policję, ludzie się rozeszli. Atmosfera przygnębienia i beznadziei jeszcze pogłębiła się, podczas gdy wśród ludzi kwitł niepewny barter. Ja tobie kromkę chleba, ty mi margarynę na moją kromkę. Ja tobie serek wiejski, ty mi pół cebuli.
    Najgorzej mieli przypadkowo schwytani w pułapkę cywile, którzy okupowali pokój socjalny parteru i Lobby. Wpadli na chwilę do budynku załatwić jakąś sprawę i niestety, tak już zostali.
    Najgorsze było to, że nie było wdać żadnych objawów choroby. Kaszlu. Kichania. Żadnych zgłoszeń. Każdy patrzył na każdego, nie jak na "zdrowego", ale jak na potencjalne źródło śmiertelnego patogenu.
    Nie ma "Zdrowych". Są tylko "niezdiagnozowani"...

    Karol zajmował się swoimi sprawami. Krążył wśród techników, dokręcał śrubki, rozmawiał z ludźmi. Jako że był "prawie swój" chociaż zewnętrzny kontraktor, to jednak przyjęli go jak swego i miał okazję spędzić noc właśnie w dziale technicznym. Dostał własne legowisko - co prawda złożone, jak wszystkie, ze wszystkiego co było dość miękkie i pod ręką, ale przynajmniej techniczni mieli własny zapas kawy, oraz nie patrzyli na każdego jak na potencjalne zagrożenie. Trzymali się razem.

    Maksymilian miał najtrudniej - mycie okien zostało odwołane. Wszyscy ci, którzy zajmowali się wielkomiejską alpinistyką na wieżowcach, byli obecnie bez zajęcia. Z braku lepszego pomysłu, unikał ludzi. Miejsce do sprania przygotował sobie w jednym ze schowków, o którym wiedział, że może go po prostu zamknąć od zewnątrz, jest tam dość miejsca żeby się położyć, oraz dość suchych, świeżych mopów, aby umościć sobie coś w stylu łóżka.
    Śmierdziało wszelkiego rodzaju chemią, ale było bezpiecznie, a to najważniejsze.

    Muzyka!

    Tymczasem, w gabinecie Wiktorii, ona i Michał prowadzili szeroko zakrojone śledztwo, szukając potencjalnych zarażonych, którzy mogli przywlec choróbsko z Niemiec. Zamiast biernego obserwowania sytuacji, próbowali coś zrobić. Coś o co nikt nie prosił, nikt nie potrzebował, może nawet nikt nie zasłużył.
    Może nawet nikt nie był świadomy potrzeby takiego działania. Ale to pozwoliło im się czymś zająć.

    Do wieczora mieli już gotową listę 10 nazwisk, która po paru telefonach, skróciła się do zaledwie 5 pozycji - ponieważ właśnie tylu z listy znajdowało potwierdzenie swojej obecności w budynku w dniu dzisiejszym. Problemem był brak objawów, jak również destynacje lotów - cholera, wszystko wskazywało na to, że znowu dobrnęli do ślepego zaułka. Że to bogu ducha winni ludzie, którzy są zdrowi, a zawinili jedynie tym, że mieli przesiadkę w Niemczech, w miejscu w którym nawet techncznie nie było ogniska choroby.

    Przyniesiona przez Wiktorię z socjalnego Kawa szybko została otwarta, a jej zapasy podczas śledztwa zaczęły niebezpiecznie topnieć.


    Oczywiście Wiktoria i Michał w jakiś sposób umościli się w jej gabinecie na noc. Pierwszy - i jak mieli płonną nadzieję, ostatni - dzień kwarantanny, dobiegł końca. Zapadła noc. Niepewna, wątła. Z rzadka przerywana przejazdami na ulicy, bądź pojazdami na sygnale. Z ludźmi, śpiącymi w różnych zakamarkach, niekiedy najbardziej zapomnianych przez Bogów miejscach w tym cholernym budynku. Okupując kanapy, stoły, podłogi, przestrzenie pod biurkami, próbując umościć sobie w miarę wygodne legowisko, że wszystkiego co było pod ręką.

    Poranek przywitał wieźniów Darpolu w nietypowej porannej rutynie. Duży ruch w łazienkach - mycie rąk, twarzy, załatwianie potrzeb, oraz zużywanie papierowych ręczników w ilości, której nikt by nie podejrzewał. o godzinie dziesiątej kwarantanna miała się zakończyć. Mieli wyjść do domu.
    Nikt nie pracował, może z wyjątkiem ochroniarzy. W lobby powoli zbierał się coraz większy tłum, gotowy do wyjścia. Praca w budynku uległa całkowitej dysrupcji i było jasnym, że czy ktokolwiek tego chce, czy nie - czy zarzuci zwolnieniami, zagrozi karami, czy nie - zaraz po zakończeniu kwarantanny budynek będzie świecić pustkami.

    Jakże głęboko się zawiedli. Jakże straszliwie się pomylili. I jak bardzo niszczący psychicznie był to zawód.
    Tuż przed godziną ósmą, dało się słyszeć syreny pojazdów uprzywilejowanych. Za oknami Lobby zrobiło się niebiesko od charakterystycznych szklanek. Otworzyły się drzwi, a do środka weszła grupa ludzi, którzy zmrozili Michałowi Kaczmarskowi krew w żyłach.

    Sytuacja właśnie przestała być zabawna.
    text alternatywny

    Chłopcy i dziewczęta w ołówianych Piżamach zabezpieczających CBRN (Chemical, Biological, Radiological Nuclear) weszli do budynku razem z uzbrojoną ochroną. Zaczęli wnosić ze sobą sprzęt.
    U policjantów też było widać różnicę - nosili teraz gumowe rękawice sięgające im daleko za nadgarski, a jednorazowe maseczki zostały zastąpione przez bardziej porządne z filtrem. Jeden z nich wszedł, razem z tą dziwną ekipą i megafonem.
    -Uwaga, Uwaga wszyscy...- Zaczął. Tylko po to, żeby ktoś w kombinezonie zabrał mu megafon. Dało się słyszeć kobiecy głos, nakazujący kretynowi spierdalać. Po chwili ten sam głos mówił już przez megafon.
    -Uwaga, uwaga. Kwarantanna została przedłużona o kolejne 48 godzin, z powodu wiarygodnego zagrożenia biologicznego. Rządowa Jednostka Ds. Zwalczania zagrożeń biologicznych zajmuje lewe skrzydło lobby. Wszyscy tam obecni mają natychmiast się stamtąd wynieść. Jestem epidemiologiem, Doktor Alicja Wójcik. Jesteście w dobrych rękach, nie ma powodu do obaw. Wkrótce zaczniemy pobieranie wymazów. Darpol został zamknięty prewencyjnie, ale jestem przekonana, że wszyscy jesteście zdrowi. Niestety moje przekonanie to zbyt mało, żeby kwarantannę zakończyć. Prosimy o współpracę.-

    HAZMAT-ciarze zaczęli rozkładać swoją placówkę - ściany z grubej folii ochronnej, dekontaminacja, wnoszenie sprzętu medycznego...Chryste, czy oni tu urządzają szpital polowy, czy co?!

    Rozgrywka

  • Śmieszki i memy sesji
    GaranilG Garanil

    To jest temat specjalnie po to, żebyście mogli tu powrzucać wszystkie swoje memy, wybrane najlepsze cytaty postaci, wszystko co zabawne i związane z sesją.
    Oraz obrazki wygenerowane przez AI, które powodują bogactwo audiowizualne oraz wzrost cen RAMu.

    Materiały

  • 21 dni Kwarantanny
    GaranilG Garanil

    Muzyka!

    Cóż. Trio ratownika medycznego, gwiazdy działu Human Resource, oraz kontraktora technicznego, wskórało relatywnie niewiele, poza faktem, iż ustalili, że system wentylacji budynku jest w kompetentnych rękach. Pozostało rozejść się do swoich zajęć...

    Atmosfera w Darpolu była... napięta. Coś wisiało w powietrzu. Ludzie "próbowali" pracować, ale świadomość, że nie możesz tak po prostu wyjść po 16 do domu, bardzo przeszkadzała w produktywności. Dlatego z ludzi pracujących, tak naprawdę pracowali jedynie technicy, utrzymujący budynek w należytej kondycji. Oraz prawdopodobnie dział IT. W końcu Internetu nikt kwarantanną nie objął.

    Kolejne godziny minęły każdemu inaczej.

    Wiktoria
    Wiktoria wróciła do swojego gabinetu, zaparzyła sobie kawę i zaczęła metodycznie przeszukiwać bazę danych firmy, maile, media społecznościowe, media internetowe, a nawet najnowsze papierowe dokumenty działu HR. Sama nie była do końca pewna, czego szuka. Śladów, że ktoś jest chory, a może śladów spisku mającego zamknąć budynek w absurdalnej kwarantannie. Im dalej w sytuację, tym bardziej zaczynała rozumieć stwierdzenie "Paranoja to tylko znajomość wszystkich faktów."


    Maksymilian
    Maksymilian ruszył razem z Sebastianem na górę, na piętro 25. Wpadli to techników właściwie zaraz po Wiktorii, Karolu i Michale. Technicznie rzecz biorąc, minęli się w drzwiach.
    Tylko po to, żeby Kazimierz po chwili powiedział im, że mają grzecznie odstosunkować się od ichniej kanapy, jako iż dział techniczny to jedyny, który faktycznie pracuje.
    Właściwie, to chłopaki zdążyli zauważyć, że dział techniczny też pracuje na pół gwizdka, bo jego pracownicy zaczęli już przygotowywać sobie bety na dzisiejszą noc. Cóż. Zgrane chłopaki.
    Sebastian zniknął w palarni, a Maksymilian miał dłuższą chwilę dla siebie, unikając roboty.
    Właściwie nie było to specjalnie trudne, bo jego manager już dawno powinien się odezwać, a tymczasem w krótkofalówce służbowej cisza. Zupełnie jakby zmywacze okien i ludzie zajmujący się konserwacją wymagającą uprawnień wspinaczkowych, też zaczęli się zajmować własnym losem, aniżeli pracą.


    Karol
    Wysocki został w dziale technicznym. Wziął od Kazimierza byle jaką robotę która akurat była do zrobienia i poszedł dokręcać śrubki, byle zająć czymś głowę. Praca mu nie szła. Rozmyślał o tym, że jest uwięziony w cholernym budynku i nie ma pojęcia co się właściwie dzieje. To o czym mówił Michał też nie dawało mu spokoju, a jedynie podsycało niepokój...


    Michał
    Owczarek zajął się przeglądaniem własnego telefonu oraz rozmowami z ludźmi. Próbował się dostać do Rosińskiego, ale bezskutecznie. Karolina Maj - sekretarka zarządu - poinformowała go, że członkowie zarządu mają bardzo ważne spotkanie, omawiają sytuację w kwestii bezpieczeństwa i mają na łączach pracowników Państwowej Inspekcji Sanitarnej, oraz przynajmniej jednego eksperta od chorób zakaźnych. W większości były to puste frazesy, które Michał znał aż za dobrze, więc ostatecznie skończył siedząc na krześle w poczekalni przed gabinetem Wiktorii. Wrońskiej., przeglądając swój telefon. i szukając informacji na temat tego, co się do cholery zaczęło odpierdalać w mieście wraz z nadejściem dnia dzisiejszego.


    około godziny drugiej po południu, ponownie odezwał się system radiowęzła budynku. Dwa razy jednego dnia - to ani przypadek, ani nic przyjemnego. Jednak tym razem to była dobra wiadomość.
    -Uwaga, uwaga! W związku z faktem iż kwarantanna była nagła i niezapowiedziana, aby ograniczyć dyskomfort związany z sytuacja, zostały dostarczone racje żywnościowe. Proszę się zgłosić do lobby budynku, celem odebrania swojej porcji. Prosimy o zachowanie ładu, porządku i spokoju. Dla wszystkich wystarczy.

    k*rwa...Skąd to wrażenie, że coś się zaraz spierdoli jeszcze bardziej niż powinno?

    Lobby

    Nie wiadomo co byłoby głupsze - unikanie ludzi i w związku z tym, unikanie swojej porcji, czy może właśnie stanąć wraz ze wszystkimi w kolejce. A więc również z potencjalnymi nosicielami choroby, którą "chyba" tropiły służby. Chyba, ponieważ nie było widać żadnych oznak. Żadnych testów, wymazów z nosogardzieli, badań... Samo to było niepokojące.

    Policja, w pełnym służbowym umundurowaniu i uzbrojeniu, wjechała do budynku wraz z wózkiem widłowym. Paleta reklamówek z logo każdego możliwego marketu w mieście, paleta wody pitnej. Policjanci mieli na sobie maseczki, rękawiczki i widać było, że sami też nie chcą tutaj być. Rozdawali bardzo prostą rację żywnościową. Każdy dostawał litrową butelkę wody (-jak ci się skończy, to sobie z kranu dolejesz.-), oraz reklamówkę z jedzeniem. Cholerną, foliową reklamówkę, której skład wydawał się być wyciągnięty żywcem z lotto. Komora maszyny losującej jest pusta, następuje zwolnienie blokady, rozpoczynamy losowanie twojej kolacji na podstawie tego co akurat funkcjonariusz znalazł w sklepie i czego było akurat więcej niż 5 sztuk na krzyż.

    To jeszcze bardziej podsycało atmosferę nagłej kwarantanny bez celu, sensu i przygotowania. W jednej siatce były 2 kajzerki, pasztet drobiowy, paczka Draży-Korsarzy, obite jabłko i soczek z rurką. W drugiej konserwa turystyczna, 5 mandarynek i pół kilo margaryny "Delmy"...
    A w trzecim wagonie siedzą grubasy, siedzą i jedzą tłuste kiełbasy.
    A tych wagonów jest ze 40, sam nie wiem co się w nich jeszcze mieści, kurwa jego mać!

    Wiktoria stała już w kolejce, kiedy nagle przed nią wepchnął się jeden z pracowników.

    token_1 (4).png

    -Ja tu stałem, Lala. Poszedłem się tylko odlać. - Zarechotał wrednie, jakby to był dowcip godny gwiazdy stand-upu.

    Rozgrywka

  • 21 dni Kwarantanny
    GaranilG Garanil

    Maksymilian

    Sebastian poprowadził Maksa do palarni, a następnie zamknął za nimi drzwi. Tym razem była to palarnia na parterze.

    9061c6f4-fe7e-4527-8d24-b39d0b5823e2-image.jpeg

    -parszywa sytuacja. Śmierdzi czymś grubszym na kilometr. Wolę palarnię na 25 piętrze. Na parterze ogląda często zagląda w różne miejsca. Im wyżej siedzisz, tym mniejsze ryzyko, że ktoś się zainteresuje tym, ile czasu spędzasz na fajce. Dodatkowo z góry widać więcej. Wiedziałem o tym że będą problemy jakieś 10 minut przed zamknięciem budynku, ale i tak nie zdążyłbym wyjść. Po prostu to nie jest normalne że w naszym kierunku jadzie 6 radiowozów i 2 suki na raz. Ale nie sądzę, żebyśmy mieli tutaj kogokolwiek chorego, a jeżeli już, to raczej nie przenosi się przez wentylację. Stawiam na to gówno z Niemiec. A do Niemiec oczywiście przypłynęło z Hamburgeryki, razem z tym pieprzonym Mercosurem.- Stwierdził Sebastian. Zapalił papierosa i zaciągnął się dymem. Zerknął na spód paczki.

    -Eh, 25,50 za paczkę LD czerwonych. Świat oszalał. Obym był fałszywym prorokiem, ale wygląda jakby godziny grania w zombie-survivale miały wreszcie zaowocować. - Stwierdził cynicznie. Zabrzmiał jak rasowy defetysta, który widząc zapaloną świeczkę, przed oczyma ma pożar trawiący pół Warszawy.

    -Pamiętaj, nikomu tu nie można ufać. Nie wiadomo kto jest bardziej zakłamany. Korpoludki, ochroniarze, policjanci, urzędnicy czy politycy. Zakład o paczkę fajek, że w ciągu 3 dni sytuacja jeszcze się pogorszy. Przyjmujesz? - Zapytał.


    Wiktoria, Karol, Michał

    Biuro działu technicznego budynku znajdowało się blisko serca budynku - szybów wind, oraz arterii wentylacyjnych. Samo biuro sprawiało wrażenie wyrwanego z innego świata. Biurka zawalone papierami, ale nie bezeensownymi górami typowych białych kartek i blankiecików. Nie - tu były róznego rodzaju plany budynku, jego poszczególnych pięter, pomieszczeń, części budynku, części technicznych, wyposażenia, oprzyrządowania. W biurze znajdowało się kilka ekspresów do kawy, a puste kubki które "za chwilę miałem umyć" układano w cholerne piramidy i wymyslne konstrukcje, które utrzymywała w kupie fizyka. Regały pod ścianami były wypełnione najróżniejszymi częsciami mechanicznymi i komponentami do napraw. To było miejsce gdzie siedzieli lokalni MacGyverzy budynku. Jeżeli coś się gdzieś zepsuło, ale nie było powiązane z komputerami - to to była rola technicznych. Zepsute krzesło, ułamana noga stołu, niedziałający ekspres do kawy, niedziałająca klimatyzacja, dziura w ścianie, skrzypiące drzwi, złamany klucz w drzwiach, zacięta winda - to tylko kilka rzeczy, za które ci ludzie byli odpowiedzialni.

    content2.png

    -Borkowski kazał sprawdzić, czy wszystko działa jak należy. - Usłyszeli, jak podstarzały technik, najpewniej szef działu, wydaje polecenia młodszym kolegom, wśród tego bałaganu.

    token_1 (3).png

    Wrońska kojarzyła Kazimierza Wójcika. Człowiek o krok od emerytury, mający bardzo sztywny kodeks moralny, stawiający na 1 miejscu bezpieczeństwo i szczerość, a na ostatnim papierologię. Z tego też powodu Wójcik trafiał do HRu średnio raz na kwartał lub nawet częściej. Raz nawet próbowali go zwolnić i musieli go potem zatrudnić z 30% podwyżką, bo nikt inny nie dawał rady na tym stanowisku, a budynek zaczął się bez niego sypać. On też pierwszy zauważył trójkę gości.
    -Pani Wrońska? Nech zgadnę, Bartek znowu opowiedział jakiś dowcip niewłaściwej osobie i przyszła go pani usłyszeć osobiście? czy może tym razem to ja będę miał jakiś problem?- Zapytał rzeczowo i upił łyk kawy z kubka.
    -Napijecie się kawy?- Zapytał, zupełnie jakby 24-godzinna kwarantanna była niczym więcej jak zwykłą środą.

    Rozgrywka

  • 21 dni Kwarantanny
    GaranilG Garanil

    Wiktoria udała się oczywiście z powrotem do swojego gabinetu. Jak zwykle. Krótka przechadzka do windy i wjazd na 25 piętro, gdzie mieściła się tak zwana "HRownia", "dział zarządzania zasobami ludzkimi".
    Niektórzy pracownicy mieli tendencję do nazywania tego konkretnego piętra po cichu "działem nadzorców niewolników" lub "Piętrem z którego się nie wraca", gdyż zazwyczaj po wizycie na tym piętrze, wychodziło się z budynku marszem wstydu, z całą swoją karierą zredukowaną do jednego kartonowego pudełka. Żart był tak świetny, że Anetka z HRu też chciałaby go usłyszeć, prawdaż.

    Karol i Michał poszli za nią. i udało im się wsiąść do tej samej windy. Mieli czas od parteru do 25 piętra, żeby zainicjować rozmowę. To właśnie była jedna z tych praktycznych definicji "czasoprzestrzeni".


    Maksymilian usiadł na chwilę w holu i zaczął przeglądać telefon. Wszystkie hasła kluczowe oczywiście powodowały wyskakiwanie cholernych reklam, prezentacji korporacyjnych, zdjęć budynku i masy innych, zbędnych śmieci. Coś jednak przyciągnęło jego uwagę. Po paru minutach śledztwa w internecie, udało mu się znaleźć kilka postów w mediach społecznościowych, oraz kilka lakonicznych informacji w głównym nurcie. Więcej natomiast udało się uzyskać na grupie "mycie okien- nienawidzę swojej pracy" na telegramie, do której dołączył właściwie z ciekawosci.

    Zauważył przy okazji, że internet niekoniecznie działa tak szybko, jak powinien, zgodnie ze specyfikacją jego pakietu.
    Ogólnie z wiadomości wyłaniał się obraz nieco chaotycznego okwarantannowania wielu budynków w Warszawie i nie tylko. Przypominało to w niewielkim stopniu pandemię Covid-19, ale... reakcja nie była wtedy ani tak nagła ani tak nerwowa. Morawiecki z Szumowskim wtedy co chwila występowali w mediach, policja wlepiała mandaty za brak maseczek, i tak dalej... Ale nie było żadnej kwarantanny tak nagłej i tak... twardej.

    Zamknięcie dużego biurowca na 24 godziny ze wszystkimi w środku? to nie wróżyło absolutnie nic dobrego. Do Maksymiliana podszedł Sebastian. Maks znał go właściwie zaledwie z imienia. Niby wszyscy go znali, ale chyba nikt nie pamiętał, jak Seba właściwie miał na nazwisko.

    token_1 (2).png

    -Jedyny normalny z głową. Reszta poszła nadal obracać papierki, albo zaczepiać Wrońską, tak jakby jaśnie HRówna mogła im w czymkolwiek pomóc. Maks, chodźmy do palarni, bo jak tak będziemy za długo stać w jednym miejscu, to za chwilę będą zjeby za obijanie się. Borkowski pieprzył o powrocie do swoich zajęć, ale ja jakoś nie wierzę, że ta kwarantanna się skończy po jednym dniu.

    Rozgrywka

  • 21 dni Kwarantanny
    GaranilG Garanil

    darpol.png

    Muzyka!

    Dzisiejszy poranek w siedzibie korporacji "Darpol SA" zaczął się jakoś tak ciężko i to jeszcze przed 10-tą. Woźny jak zwykle przeciera po raz n-ty pierwszy tę samą podłogę, które nigdy nie udało mu się domyć i która nigdy nie może być czysta dłużej niż 5 minut. Główny korytarz.
    Przechodząca obok sekretarka usłyszała dochodzący ze słuchawek woźnego przebój Big Cyca "Nienawidzę Szefa" i uśmiechnęła się. I był to uśmiech korporacyjny, nieszczery, a ona już robiła w głowie notatkę, czy można to w jakiś sposób wykorzystać, żeby po woźnym wspiąć się o jeden szczebel w drabinie korporacyjnej kariery.

    Maksymilian był już w pracy. Zdążył umyć od 8 całkiem sporo okien, upuścić jedną (na szczęście pustą) butelkę po środku do mycia szyb (najtańszym), oraz oblać się wspomnianym płynem, zanim kierownik jego działu kazał mu natychmiast wrócić do środka budynku, bez podania powodu.

    Karol był na 20 piętrze. Właśnie wczołgał się do tunelu technicznego w ścianie i miał rozkręcić obudowę jednego z wentylatorów, które odmawiały posłuszeństwa. Awaria wentylatorów w tym konkretnym budynku to nie było niestety nic nowego. W pewnym momencie ktoś trącił go w but.
    -Zostaw to, mamy problem. Chodź. - Oznajmił Sebastian. Korpo-szczur będący bywalcem palarni, którego Karol znał z widzenia i okazjonalnej wymiany zdań.

    Michał wszedł do budynku z torbą medyczną, wezwany do nagłego ataku duszności u jednego z pracowników. Szybko okazało się, że to nic poważnego, obyło się bez intubacji i skończyło na dawce leku rozkurczowego. Ale Policja zdążyła zablokować drzwi. Nie chcieli go już wypuścić. Na szczęście Zbyszek został w karetce i mógł odjechać.

    Wiktoria znajdowała się w swoim gabinecie. Rozmawiała właśnie z jednym z pracowników z działu IT, konkretnie z Michałem Zielińskim z działu IT. Znała go i jego przypadek aż za dobrze. Świetny fachowiec, znający systemy firmy jak własną kieszeń, ale przy tym nieufny wobec innych i niemalże stale na skraju paranoi, pomimo leków, które brał sumiennie i regularnie. Może to "nie był" atak paranoi, ale martwił się o wydarzenia zasłyszane w wiadomościach... o epidemii. Zbyt dobrze pamiętał Covid-19.

    Nagle zatrzeszczał radiowęzeł budynku. To się nie zdarzało. Najstarsi pracownicy nie pamiętali, kiedy ostatnio miało miejsce nadanie jakiegoś komunikatu w całym biurowcu używając tego, poniekąd archaicznego, systemu.
    -Uwaga, uwaga. Na polecenie Administratora Budynku Darpol S.A. Marka Borkowskiego, w związku z ogłoszoną kwarantanną, wszyscy mają się zgłosić natychmiast do lobby budynku.-

    ***

    Wszyscy obecni w budynku zebrali się na parterze w przestronnym lobby. Widzieli jak niebiescy oklejają wejścia i szyby parteru budynku taśmą, oraz rozkładają znaki, mówiące o kwarantannie.
    Na improwizowane podwyższenie wykonane ze stołu i krzesła, wszedł mężczyzna w garniturze
    Marek Borkowski2.png

    -Szanowni Państwo, bardzo proszę o chwilę uwagi. Nazywam się Marek Borkowski i jestem odpowiedzialny za funkcjonowanie tego budynku. Wiem, że sytuacja może wydawać się… nietypowa. Chcę jednak Państwa zapewnić, że mamy do czynienia z działaniami prewencyjnymi.
    Służby zewnętrzne wprowadziły czasowe ograniczenia w przemieszczaniu się — jest to standardowa procedura w przypadku podejrzenia zagrożenia epidemiologicznego.
    Na ten moment nie ma żadnych potwierdzonych informacji o realnym niebezpieczeństwie dla Państwa zdrowia. Bardzo proszę o zachowanie spokoju i pozostanie na swoich piętrach, zgodnie z wytycznymi ochrony. W budynku dostępna jest woda, zaplecze sanitarne oraz podstawowe środki bezpieczeństwa. Służby publiczne zobowiązały się dotarczyć prowiant i wszystkie niezbędne rzeczy. Musimy odbyć 24-godzinną kwarantannę. Dołożę wszelkich starań, aby ta niedogodność nie była nadmiernie uciążliwa.
    Jesteśmy w stałym kontakcie z odpowiednimi służbami i będziemy Państwa informować na bieżąco.
    Najważniejsze w tej chwili jest zachowanie porządku. Chaos nikomu nie pomoże.
    -

    Wśród pracowników przeszedł szmer.
    -Dlaczego nie możemy wyjść?!-
    -Co to za choroba?-

    Paru pracowników wyciągnęło telefony i zaczęło nagrywać Borkowskiego.
    Ochrona zareagowała dość nerwowo, wchodząc w tłum, zabraniając nagrywać, nakazując usunięcie materiałów.

    Administrator po prostu zignorował trudne pytania.
    -Zapewniam, że sytuacja jest pod kontrolą. Proszę się rozejść do swoich zajęć i wrócić do swoich prac, natomiast jeżeli ktoś jest "z zewnątrz" i nie ma dla niego pracy, zapraszam do pokoju socjalnego.-

    Maksymilian, Karol, Michał i Wiktoria stali przypadkiem obok siebie w zgromadzonym w lobby tłumie ludzi. Sebastian, który przyszedł z Karolem, westchnął. -Taa, nie ma zagrożenia, ale spędzę was wszystkich do lobby, żeby to zagrożenie na pewno powstało. - mruknął ironicznie. Możnaby przysiąc, że gdyby tylko mógł, to tu i teraz zapaliłby papierosa. -Zastanawiałem się kiedy jebnie, ale miałem nadzieję, że będę wtedy w domu. - Dodał.

    I tak się to właśnie zaczęło...
    a43ede50-a9fa-49c2-afb6-2d6615eb579e.png

    Rozgrywka

  • Bohaterowie Graczy
    GaranilG Garanil

    Przedstawienie swojej postaci. Zdjęcie, opis, te klimaty. Mechanika opcjonalna. Warto również zrobić sobie od razu avatar postaci do używania w samej sesji. Ze swojej strony polecam:
    https://rolladvantage.com/tokenstamp/
    Aczkolwiek, jeżeli macie lepsze pomysły, albo nawet lepiej - któreś z was jest bardziej obrotne w te klocki i chce porobić avatary dla postaci graczy w jakimś bardziej zombie-klimacie, to śmiało.

    Przykład przedstawienia postaci:
    token_1 (1).png
    Dane Osobowe: Karolina Maj
    Wiek: 35 lat
    Stanowisko: Sekretarka Zarządu Darpol SA
    Opis: Karolina piastuje stanowisko najważniejszej sekretarki w tej firmie od 3 lat. Wie niemal wszystko, o niemal wszystkich, jest dyskretna, wierna względem firmy i ambitnie pnie się po szczeblach kariery, pomimo tego iż technicznie jest po prostu ekskluzywną wersją Człowieka pełniącego funkcję "przynieś-wynieś-zrób kawę. Chłodna względem współpracowników. Szczegóły życia "poza firmą" nieznane.

    Materiały

  • 21 Dni
    GaranilG Garanil

    @Nami spokojnie, mamy czas.

    https://discord.gg/z8PAz9x7

    Tu macie link do discorda sesji. Zaraz zrobię temat żebyście mogli się zaprezentować.

    Komentarze

  • 21 Dni
    GaranilG Garanil

    @nami @arthur-fleck @mareenk @milob Już niebawem rozpoczniemy sesję, właśnie ogarniam wszystko, muszę też zrobić discorda na którego was zaproszę. Proszę wybaczyć opieszałość, ale dopiero poznaję system "budowania" podforum na Rolltelingu, ale na szczęście jest intuicyjny.

    Post niebawem, będę was informował na bieżąco.

    Komentarze

  • [Year Zero Engine] 21 dni
    GaranilG Garanil

    Moi państwo. mamy komplet uczestników, mam 4 karty, więc dzisiaj po pracy, jak już się ogarnę, zacznę nam robić podforum i będziemy powoli ruszać z tym kramem.

    Archiwum apokalipsa zombie yearzeroengine

  • [Year Zero Engine] 21 dni
    GaranilG Garanil

    @milo-b. w takim razie czekam na kartę

    Archiwum apokalipsa zombie yearzeroengine

  • [Year Zero Engine] 21 dni
    GaranilG Garanil

    JJak będzie czas xD

    Moi drodzy, rekrutacja zakończona, kolejnych aplikacji nie widzę. Do sesji wchodzą @nami @arthur-fleck oraz @mareenk. Rekrutacja pozostanie "semi otwarta" gdyż po rozpoczęciu sesji, możemy ewentualnie dokoptować postać która dała radę przetrwać początki apokalipsy zombie. Jutro się przyjrzę dokładnie założeniu forum i powoli będziemy sesję zaczynać 🙂

    Archiwum apokalipsa zombie yearzeroengine
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa