Rozmowy rzemieślnicze i nie tylko
Ari złapała Dianę za dłoń:
-Ty. Ja. Tacos.
Arsenio tylko im pomachał na do widzenia:
-Pozdrów szwagra!
-Moim bratem się nie przejmuj. Ale jeśli weźmiesz zlecenie, to nie mogę obiecać, że nie będzie w zasięgu…
Ariadna nie przestawała trzymać dłoni Sinclair. Dianie mogło się nawet wydawać, że palce dziewczyny masują jej kręcąc kółka.
Niesnaski w drużynie…
Mephisto pstryknął palcami w stronę Diany:
-Henryk? Mieli w rodzinię jakiś Polaków co spieprzyli z Syberii i skręcili w Chiny? Dziadek Samuel dostał imię po pół Chińczyku, pół Polaku, który wylądował w Stanach z jakim kumplował się Pradziadek. Nielegalnie leczył. Jeszcze wyjdzie, że byli z jednej bandy ucieczkowców.
W sumie to było głupie Nataniel. Ale czy twoi rodzice to też Chińczycy? Większość azjatyckich dzieciaków jakich znam sprawia dużo bardziej spięte wrażenie. Wyluzowana mniejszość była adoptowana albo z trzeciego pokolenia.
Szczury Ackermanów
Im dłużej Nataniel mówił tym większe zrobiło się poruszenie wśród gryzoni. Ruszyły zwartą grupą przed nastolatkiem marszcząc wąsikami. Po jakimś czasie przed szereg przeszły dwa: biały i czarny. Stanęły na dwóch łapkach i ogonami w pionie na wzór psów proszących o danie smakołyka. Reszta stada zaczęła jednak się rozpraszać i kierwać w różne kierunki sklepu. Ta para jednak stała uparcie przed Sewer Ratem.
-Czy w takim razie jest pan zainteresowany nimi? - spytał Eryk.
Dean z kolei stanął między Natnielem, a czarodziejem z wyciągniętą ręką jakby próbował coś zatrzymać:
-Nic nie kupuje bez dokładnej instrukcji jak się tym zajmować, ani bez wyszczególnienia ceny. Z dokładnością i dosłownością, CV ofiar do siódmego pokolenia. Sewer Rat- czytałeś lub widziałeś “Pet Horror Shop”, “Gremliny” lub co gorsza “Sklepik z marzeniami”?
Eddie z kolei starał się przytrzymać swojego geparda, który poderwał się na widok wybiegaących szczurów.
Pytanie Diany
Eryk Ackerman poprawił kołnierz prochowca jak ktoś kto rozdaje najlepsze karty:
-Jak wiesz Diano, magia wymaga kontroli i wyczucia, a magiczne rody są… bardzo terytorialne. Żelazną zasadą Ackermanów jest zachowanie neutralności. Robota jaką chcę wam sprawić ma przysłużyć się zachowaniu delikatnej równowagi i zachowaniu neutralnośći Ackermanów… Ostatnio wasza gromada poradziła sobie całkiem nieźle z nadprzyrodzonymi istotami, więc myślę, że powinniście sobie poradzić?
-Coś większego niż elfy w parku lub wkurwione połączenie nekromantki i ducha? -zapytał Dean.
-ERYŚ?! JESTEŚ TAM?- zawołał dziewczęcy głos z góry. Półmrok pomieszczenia rozświetliło ostre światło. W kilku miejscach rozległy się piski, skrobanie szybko uciekającyh się łap, a Drużyna mogła się przekonać, że niemal całą powierzchnię wypełniają stosy mebli, skrzynek i książek. Wyglądało na to, że do jedynego materialnego wejścia prowadzą schody na którego szczycie stała trójka ludzi: chłopak, dziewczyna nieco starsi od Eryka, a także ktoś- w czymś co wyglądało jak maska Hanibala Lectura, kaftan bezpieczeństwa owinięty łańcuchami, którego drugi koniec trzymała dziewczyna.Z kolei chłopak do nich pomachał?
-Diana? I kolegów nie znam. Ktoś tutaj korzysta z nieobecności starych?