Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
SznycloveS

Sznyclove

@Sznyclove
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
12
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Powitania, pożegnania i powroty
    SznycloveS Sznyclove

    Hej! Z polecenia tego miejsca postanowiłem w końcu założyć konto i dołączyć do zabawy 😄

    W RPG gram już od... wielu lat. Nie wiem dokładnie ilu, ale około 18? Zaczynałem kiedy PBFy w świecie Naruto i posty na trzy slowa były normą, więc trochę czasu temu. Od tamtej pory grałem w RPG na żywo i pisałem bardzo dużo na przeróżnych forach PBF (Naruto, second life, Harry Potter, fantasy i różne autorskie inspirowane anime). Od jakichś 7 czy 8 lat gram też typowe sesje PRG na forum.

    Gram głównie jako gracz, mistrzuje na ten moment tylko na żywo, ale może w końcu zadebiutuję i na forum 😛

    Z klasycznych RPG najwięcej grałem w DnD (3.5e i 5e), Warhammer 2e, Zew Cthulhu 7e, Tajemnice Pętli. Obecnie prowadzę przyjaciołom sesję w systemie Marvel Multiverse RPG inspirowaną X-menami, akcja dzieje się w śląskiej szkole dla wybitnie uzdolnionych i jest dużo młodzieńczej dramy 😄 Marzy mi się kiedyś nauczyć i zagrać w Pathfindera, The One Ring, MASKS oraz Legend of the five ring.

    Witam wszystkich serdecznie i mam nadzieję że złapiemy się na jakiejś sesji!

    Hydepark

  • Kroczący we Wichrze
    SznycloveS Sznyclove

    Wprowadzony do poczekalni przez ochroniarza Miles rozejrzał się z zaciekawieniem po pomieszczeniu, ściągając uprzednio kapelusz dla zachowania kultury osobistej. Mężczyzna nieszczególnie miał okazję podziwiać, czy nawet przebywać w budynkach federalnych, miał więc doskonałą okazję chłonąć całą ich wyższość i powagę. Uśmiechnął się pod nosem i kiwnął sam do siebie z uznaniem, doceniając symetrykę układu drzwi z poszczególnymi meblami i dekoracjami. Zerknął jeszcze z przyzwyczajenia na sufit, który to za sprawą ornamentacji potrafił być najbardziej zaskakującym elementem architektury wnętrz, ale fotografowi pozostawił jedynie gorzkie poczucie rozczarowania. Być może jednak funkcjonalność i surowość była tym, czego powinien się spodziewać w podobnym miejscu.

    Zbliżył się do grupki osób czekających przy tych samych drzwiach, które wcześniej wskazał mu jeden z niezwykle poważnych ochroniarzy. Tak się akurat złożyło, że Miles zdążył dołączyć do grupy indywiduów akurat w momencie wymiany krótkich uprzejmości.
    -Miles Carson, fotoreporter z Arkham w Massachusetts, miło państwa poznać. Zakładam że czekamy na to samo spotkanie? - przedstawił się kulturalnie z wyraźną ekscytacją i pozytywną energią wyczuwalną w głosie, być może nieco kontrastującą z aurą otoczenia.

    Mężczyzna około trzydziestki o dość łagodnej urodzie, którego z łatwością można by ocenić na co najmniej pięć lat młodszego. Twarz starannie ogolona i gładka, średniej długości proste, brązowe włosy elegancko zaczesane do tyłu i utrwalone pomadą ze wsparciem noszonego jeszcze kapelusza. Miał na sobie długi, ciemnobrązowy, wełniany płaszcz za kolana, garniturowe spodnie oraz skórzane, garniturowe buty. Był to ten najdroższy zestaw odzieży, jaki Miles zdołał wygrzebać ze swojej szafy, wykorzystywany przede wszystkim na wszelkie biznesowe spotkania wyższej wagi. Nawet jeśli wielu mogłoby określić jego wizerunek jako dość typowy i przeciętny, nie można było oprzeć się przekonaniu, że w sposobie bycia mężczyzny było coś interesującego i przyciągającego.

    Wymienił pewne, ciepłe i przyjacielskie spojrzenie wraz z energicznym uściskiem dłoni z każdą osobą, Zatrzymał swoją uwagę na ułamek sekundy przy Alice, przyglądając się jej twarzy uważnie i intensywnie nad czymś myśląc. Nie był w stanie stwierdzić dlaczego, ale twarz tej kobiety wydawała mu się bardzo znajoma.
    -Przepraszam, czy my się przypadkiem nie znamy? - zapytał z zaciekawieniem, ale odpowiedź musiała zapewne poczekać na odpowiedni moment, bowiem właśnie w tym momencie postanowiono zaprosić wszystkich do środka…


    Miles nie do końca wiedział czego mógł spodziewać się po samym spotkaniu, choć wszelkie dotychczasowe znaki mogły dawać już pewne sugestie. Czy można było jednak w pełni przygotować się do spotkań na poziomie federalnym, nie będąc w zasadzie nikim w jakikolwiek sposób powiązanym z rządowym światem? Rozmowy w różnych grupach społecznych i na różnych szczeblach miały swoje specyficzne zasady i panujący klimat. W tym przypadku najbardziej odczuwalną cechą, z jaką spotkał się Carson, była wszechobecna śmiertelna powaga i drętwość. Mężczyzna odnosił wrażenie, że wszelkie jego interpersonalne umiejętności w tym momencie zderzyłyby się z bardzo grubym i twardym murem, a nawet mogłyby niebezpiecznie zrykoszetować z powrotem w jego stronę. W szczególności, kiedy jeden z ich rozmówców wypinał dumnie pierś z co najmniej tuzinem imponujących odznaczeń. Fotoreporterowi nie pozostało nic innego, jak tylko zaakceptować zasady panującej tutaj społecznej gry i się do nich dostosować. Miał mimo wszystko na uwadze swoje prywatne cele i nie zamierzał zawieść zaufania szanownego grona pracodawców.

    Wysłuchał z uwagą informacji przedstawionych im przez wysoko postawionych mężczyzn, po czym wraz z zebranymi tutaj członkami nowej ekspedycji dołączył się do rzetelnego przeglądania przygotowanych odgórnie materiałów dowodowych. Trudno było nie zgodzić się z panią profesor w kwestiach “czystego spojrzenia na sprawę” w momencie, kiedy pewne sugestie i hipotezy zostały wstępnie przez komisję przedstawione. Miles jednak nie należał do grona akademickich wyjadaczy i nie byłby w stanie naukowo podejść do wytknięcia wszelkich nieścisłości z zebranych informacji tak jak to zrobiła profesor Alice. Było mu raczej bliżej do spojrzenia na sprawę z perspektywy przeciętnego zjadacza chleba o pospolitym intelekcie, ale dość konkretnym fachu.

    -Dziękuję. - rzucił spokojnie odbierając przekazywane mu zdjęcia z wyprawy, na których zawiesił oko nieco dłużej z nieukrywanym zainteresowaniem.
    -Fachowa robota, mogę państwa zapytać kto był autorem? - zwrócił się bezpośrednio do komisji analizując fotografie dość dokładnie pod kątem technicznym niż artystycznym. Jakość nie budziła wątpliwości, choć Carson był przekonany, że byłby w stanie uchwycić miejsce katastrofy czy konstrukcję z lepszego, lepiej oddającego powagę sytuacji, kąta.
    Przyłożył dłoń do brody i pomasował ją w zamyśleniu, przekazując zdjęcia dalej i odbierając następnie telegramy i dokumenty, z których treścią dokładnie się zapoznał. Same dokumenty nie budziły w nim jakichkolwiek wątpliwości, sprawiały wrażenie dość typowego dla podobnej wyprawy raportu. Inaczej sprawa miała się natomiast co do samych telegramów, z których dało się wyłapać pewną nieścisłość w formułowaniu komunikatów. Gdyby tylko dać się ponieść wyobraźni, można by wysnuć z ich treści dość mroczną konkluzję, zapewne jednak odpowiedź była o wiele prostsza niż ta, którą mógłby podsuwać nazbyt fantazjujący umysł.
    -Pozwolę sobie jeszcze zwrócić państwa uwagę na zdjęcie konstrukcji. Zdjęcia mają to do siebie, że mogą w dość zmyślny sposób fałszować rzeczywisty obraz. Nie wchodząc w techniczne sprawy, otóż ta konstrukcja prawdopodobnie jest większa niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Mało tego, prawdopodobnie rozciąga się dalej pod lodem, a może i nawet pod ziemią, co by zresztą potwierdzały wzmianki o “dolnym poziomie”. Myślę że spokojnie można założyć, że to raptem niewielka część większej struktury ukrytej pod warstwą lodu. Niestety i dla mnie wygląda dość obco, nie przypomina znanych mi kultur, ani nie potrafię ocenić jej pierwotnej funkcji. - przedstawił spokojnie Miles, wodząc palcem po zdjęciu odkrytej konstrukcji, starając się zobrazować jej potencjalny ogrom.
    -Co zaś tyczyłoby się telegramów… Prawdę mówiąc, treść ostatniego telegramu ma zgoła inny charakter. Nie ma tu już mowy o sprzęcie czy o niedysponowanych członkach, wręcz jasno napisano że nie oczekują dalszych instrukcji. Proszę wybaczyć śmiałość mojego pytania, ale czy mają państwo pewność, że mieszkańcy Barrow nie podchodzą agresywnie do tej ekspedycji? Możliwe że ostatnia wiadomość została wysłana przez inną osobę, stąd jej odmienny charakter, natomiast dobrze by było wiedzieć z jakim powitaniem i odbiorem możemy zetknąć się na miejscu. Sami państwo rozumieją, to kwestia też i naszego bezpieczeństwa, a sam szanowny tutaj… - zerknął ukradkiem na jedną z plakietek z imieniem ustawioną przy dość groźnym mężczyźnie - …pan pułkownik Hargrove, zapewne znalazłby odpowiednie wojskowe określenie na zachowanie wśród podwładnych podobne do tego, jakie przedstawiono w ostatnim zdaniu ostatniego telegramu.
    Dezercja. Obecność wojskowego absolutnie nie była na tym spotkaniu przypadkowa, a Miles z pełnią swojego wścibskiego charakteru wolał się upewnić z jakim nastawieniem przywitają ich lokalni mieszkańcy, nim zdarzy mu się węszyć tam gdzie nie trzeba.

    Rozgrywka

  • Gry, które wciągnęły was bez reszty
    SznycloveS Sznyclove

    To może ja też podzielę się grami, które w jakiś sposób mnie fabularnie wciągnęły, przeorały psychicznie, zaciekawiły bądź po prostu wbiły się pozytywnie w pamięć i zostały w moich wspomnieniach na dłużej. 😄

    • Life is Strange - klimat tumblra z lat 2010s oraz pacific northwest wylewa się tam potężnie. Dodatkowo dla mnie jako osoby, która lubuje się w muzycznych klimatach indie, oprawa muzyczna tej gry była dla mnie niespodziewanym prezentem (Jose Gonzales, Syd Matters, Angus & Julia Stone, Alt J, Foals... no i później moja ulubiona Daughter z całym ost do serii Before the Storm). Fabularnie... jest w porządku. Jeden z ciekawszych plot twistów, postaci są całkiem interesujące, dużo storytellingu dzieje się w tle i w przedmiotach interaktwnych. Ogrywam teraz ponownie i ta gra to dla mnie trochę sentymentalny wehikuł czasu.

    • Mafia: The City of Lost Heaven - stara gra z 2002 roku, do której regularnie wracam z dużym sentymentem (dla wybrednych, można odpalić wersję Remake z 2020, jest milsza dla oka i gameplayu). Fabuła opowiada historię taksówkarza Tommy'ego Angelo, który pod wpływem nieszczęśliwego zbiegu wydarzeń staje się członkiem jednej z mafijnej rodziny. Jak się z czasem okazuje, zasady panujące w rodzinie bywają dość okrutne, o czym się przekonujemy w kolejnych misjach. Oprawa muzyczna jest przepiękna, fabuła bardzo filmowa i szczerze - widziałbym ją na wielkim ekranie, gdyby ktoś się za to porządnie wziął. Polecam zagrać chociaż raz, również w dwójkę - serie są pewnym stopniu powiązane. Odradzam jednak Mafię 3, zawiodłem się na niej całkowicie.

    • Baldurs Gate 3 - nie wiem nawet czy jest sens się więcej rozpisywać niż to, co mówiliście wyżej. Wolność opcji dialogowych i decyzji, charyzmatyczni towarzysze z bardzo dobrymi aktorami głosowymi, można przechodzić w co-op, wiele różnych zakończeń. Perełka dzisiejszych czasów, drzazga w oku chciwych korposów - oby więcej podobnie dopracowanych gier z sercem twórców, oby mniej chciwego developmentu nastawionego wyłącznie na zysk z półproduktów nazywanych "pełnymi grami".

    • Divinity Original Sin 2 - w jedynkę nie grałem, dwójka oczywiście polecana. Wciągająca fabuła, mechaniki walki trzeba się nieco nauczyć (i czytać ataki, bo w grze istnieją dwa typy pancerza), ale jest bardzo wynagradzająca. Pamiętam jak z kolegą graliśmy w co-opie i wykorzystywaliśmy feature z umieraniem i wskrzeszaniem, dzięki czemu udało nam się utrzymać bossa w permanentnym zamrożeniu. Polecam serdecznie.

    • Clair Obscur: Expedition 33 - jak pierwszy raz zobaczyłem tę grę na trailerach i gameplayach - wiedziałem że chcę w nią zagrać. Bardzo podobał mi się styl graficzny i połączenie turowych mechanik znanych z jrpg z aktywnym unikaniem/parowaniem. A potem... potem się okazało że to jeszcze ma potężną fabułę, ciekawych towarzyszy/NPC i niesamowitą muzykę. Muzyka dla mnie jest bardzo ważnym elementem gier i tutaj jestem zwyczajnie pełen podziwu nad kompozytorem Lorien Testard. To ile złączył w tej grze różnych muzycznych stylów... wow. Jako gracz kompletnie nie spodziewasz się, jaki banger zaraz wleci - zaskakuje za każdym razem (Monocco theme to był dla mnie chyba największy szok).

    • Persona 5 Royal - zagrałem tylko w tę wersję więc o niej się wypowiem, ale część opinii będzie się aplikowała do pozostałych odsłon (głównie warstwa muzyczna). W necie śmieją się że Persony to tak naprawdę przede wszystkim albumy muzyczne i przy okazji bardzo dobre gry, z czym mogę się zgodzić. Muzyka w Personie to jej jeden z najmocniejszych elementów, tematy muzyczne zapadają w pamięć i zostają na długo. W trakcie grania ich pojawianie się również zaskakuje i (przynajmniej u mnie), maluje wielki uśmiech na twarzy. Nie grałem w choćby Persona 3 Reload czy Persona 4 Golden, ale znam chyba wszystkie utwory, bo są tak dobre. Wracając do 5... Wcielamy się w rolę ucznia japońskiego liceum z pewną skomplikowaną przeszłością, stopniowo poznajemy swoją grupę przyjaciół i cóż... żyjemy sobie jak zwykły nastolatek. Jest jednak druga część rozgrywki charakterystyczna dla serii, gdzie toczy się cała jrpgowa i w dużej mierze fabularna zabawa. Jesteśmy częścią grupy Phantom Thieves of Hearts, samozwańczą grupą nastolatków, incognito walczącą z niesprawiedliwością systemu i świata. Wolna wola i bunt przeciwko niesprawiedliwości to główne motywy tej serii. Nie chcę więcej opowiadać, karty są tu odkrywane stopniowo i zgrabnie spinają się w całość. Seria jest pełna energii, mechanicznie co chwile wprowadza jakieś nowe rozwiązania. Bawiłem się świetnie i pogram w inne części jak znajdę czas!

    • Disco Elysium - och... ta gra mnie psychicznie przeorała. Jest jednocześnie nostalgicznie magiczna oraz obrzydliwie brudna. Nigdy w coś takiego nie grałem i szczerze mówiąc, to jest jedna z tych pozycji, które zostawiły mnie z poczuciem, że nigdy nie dostanę podobnej gry - takie to było unikalne doświadczenie. Bardzo dużo czytania, wymagany jest jakiś wyższy poziom angielskiego żeby czerpać z tej gry w pełni (albo używac regularnie słownika). Można też grać oczywiście po Polsku, ale ja jestem przeciwnikiem polskich wersji językowych do narracyjnie wymagających, zagranicznych gier, bo nie wierzę że przekład będzie dostatecznie dobry. Wracając do samej gry - poznawanie świata oczami detektywa-alkoholika z amnezją jest ciekawe o tyle, że zarówno postać jak i ja (gracz) nie wiemy o co chodzi. Odkrywamy wszystko razem z naszym bohaterem i możemy poczuć jego dezorientacje. Fenomenalne dialogi i postaci, mówiące do nas części naszej psychiki czy ciała i regularnie wchodzące w konflikty między sobą, próbując nam na różny sposób przedstawić jak odbieramy świat. Niesamowity był dla mnie koncept gabinetu myśli, gdzie możemy zinternalizować nowe myśli rzucone nam przez świat, poświęcając trochę czasu i otrzymując z tego tytułu jakieś benefity, kary, albo nic nie otrzymując (bo w końcu nie nad wszystkim trzeba się rozwodzić i nie wszystko trzeba przemyśleć). Gra z początku wydaje się brudna, może odrzucać, możemy czuć niechęć do bohatera i tego świata, ale taka jest rzeczywistość w Revachol. Jak przebrniemy przez początek, potem jest już o wiele przyjemniej, nie tak odrzucająco. No i z pozytywnych kwestii, można powiedzieć że to historia o nadziei, porzuceniu starego bólu i odnalezieniu nowej drogi. Oczywiście jeśli się na to naszemu oficerowi pozwoli.

    • The Walking Dead - uwielbiam serie, przeczytałem komiksy i obejrzałem serial do samego końca (nie wszystkie serie poboczne oglądałem). Mam nostalgię do tej gry, głównie związane z kwestiami kiedy gra wychodziła w formie epizodów i całej otoczki czekania i budowania jakichś teorii. Pierwszy "sezon" ikoniczny i warto ograć, potem jest już różnie i moim zdaniem warto tylko, jeśli bardzo kogoś interesuje domknięcie historii niektórych bohaterów. Z czasem dosięgnęła mnie iluzja wyborów w grach Telltale i czar prysnął, niemniej polecam ograć chociaż ten pierwszy sezon.

    • The Wolf Among Us - inna gra z wyborami od Telltale, moim zdaniem najlepsza jaką zrobili. Gra zdaje się czerpie z serii komiksów Fables, gdzie postaci ze znanych nam baśni i bajek przeniosły się do naszego świata i żyją wśród ludzi. Wcielamy się w rolę detektyka, Wielkiego Złego Wilka i zostajemy wrzuceni w rozwiązanie śledztwa morderstw. Zapowiedziany jest remake więc można poczekać aż wyjdzie. Klasycznie, istnieje iluzja wyborów znana nam z Telltale, ale postaci i gra jest bardzo klimatyczna.

    • Dispatch - gierka to po prostu interaktywny serial z elementami dyspozytorni superbohaterów. Sama dyspozytornia spokojnie mogłaby być osobną grą i bardzo bym w taką zagrał. To co mnie urzekło w tej grze to muzyka, animacje, świetne postaci i bardzo naturalne, bystre dialogi. Fabuła jest po prostu dobra, choć z czasem widać pewne bolączki, gdzie decyzje nie mają sensu i otoczenie reaguje nieadekwatnie do tego, co się dzieje. Dla samych dialogów między postaciami, relacjami między nimi, muzyki, humoru i elementów dyspozytorni - naprawdę warto. Gra jest krótka, zajmie jakieś 10h, ale co się uśmiałem to moje. Polecam grać po angielsku, bo można zgubić żarty w tłumaczeniu.

    Pewnie byłoby coś więcej bo ograłem też inne gry, ale zakładam że Skyrim czy Morrowind jest tak powszechnie znane, że nie ma co się nad tym rozwodzić 😄

    Hydepark

  • W co byście zagrali? Lista życzeń.
    SznycloveS Sznyclove

    Zagrałbym w:

    • DnD 5e/Pathfinder 2e - zwyczajne heroic fantasy, może niekoniecznie "od zera do bohatera" ze względu na to ile czas takie coś zajmuje i nigdy do tego "bohatera" nie dochodzi, ale już od jakiegoś 5-7lvl możnaby się pobawić. W Pathfindera bym wolał od 1lvl bo nie znam systemu.

    • Zew Cthulhu - dawno nie grałem, chętnie bym odświeżył sobie system. Raczej typowe lata 20/30 w USA, nie interesuje mnie klimat polski czy niemiecki.

    • Masks: A new generation - chciałbym się nauczyć systemu, plus podobają mi się elementy teen dramy w sesjach.

    • Jakikolwiek system superheroes - bo mam ochotę na superbohaterów 😛

    Sondy

  • [TOR] Nie każdy błądzi, który wędruje
    SznycloveS Sznyclove

    Zgłaszam się i pomyślę nad postacią! Nie znam systemu, ale chętnie się nauczę 😄

    Archiwum tor tolkien śródziemie pbf

  • Kroczący we Wichrze
    SznycloveS Sznyclove

    Hejo wszystkim! Gratulacje udanej rekrutacji do sesji i nie mogę się doczekać, aż nasze postaci zaczną wspólnie działać podczas ekspedycji 😄 @piołun odnośnie rzutów na umiejętności ze spoilera - jest jakiś limit do ilu testów można się przymierzyć?

    Komentarze

  • [Zew Cthulhu 7ed.] Kroczący we Wichrze [18+]
    SznycloveS Sznyclove

    @garanil to możliwe że zaciekawi cie też oficjalny podręcznik Zewu z Berlinem w latach 20., może akurat znalazłbyś jakieś stare niemieckie inspiracje!

    Archiwum

  • [Zew Cthulhu 7ed.] Kroczący we Wichrze [18+]
    SznycloveS Sznyclove

    Ja w oparciu o zgłoszenia te wstępne jak i kompletne, zamierzam uzupełnić wyprawę o postać fotoreportera 😉

    Archiwum
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa