Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje Warhammer
  3. Rozgrywka
  4. [WFRP 2ed] Bögenhafen
Bögenhafen
DeklineD
Dekline jako
Złośliwość losu
Mistrz Gry
SantorineS
Santorine jako
Ulrich Rotzniesser
Niekatywny
WiredW
Wired jako
Marcus Funke
Niekatywny
SeachS
Seach jako
Modi Wagner
Niekatywny
MortarelM
Mortarel jako
Mały Kurt vel Knut
MarrrtM
Marrrt jako
Ergo Sum
KermK
Kerm jako
Oswald Braun
KetharianK
Ketharian jako
Hieronim Bosch
JhnWJ
JhnW jako
Ulrich (von) Guttenluft
ZellZ
Zell jako
Nadja Schmidt

[WFRP 2ed] Bögenhafen

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
wfrp 2edkrótkie odpisysurvivalbögenhafen
239 Posty 10 Uczestników 7.1k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • MortarelM Niedostępny
    MortarelM Niedostępny
    Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #227

    Kurt przyglądał się nadciągającym z trzech stron grupom, próbując ocenić sytuację tak, jak robił to zawsze. Tych od zachodu było najmniej, więc tam najłatwiej byłoby się przebić. Można też było schować się w którymś z budynków albo spróbować dostać do bramy, o której mówił żołnierz. Ulrich chciał ciągnąć Ergo, Oswald mówił o barykadzie, a sam ranny najwyraźniej chciał przede wszystkim nie zostać na ulicy.

    Każdy czegoś chciał. Kurt zmarszczył brwi.

    Jeszcze niedawno wybrałby po prostu rozwiązanie, które wydawało mu się najprostsze. Złapałby Suma, zarzucił go sobie na ramię i ruszył tam, gdzie stało najmniej przeciwników. Teraz jednak takie postępowanie wydało mu się pochopne. Ostatnie godziny nauczyły go przecież, że rzeczy nie zawsze były takimi, na jakie wyglądały. Hieronim potrafił dostrzec heretyka tam, gdzie Kurt widział zwykłego szabrownika, rozpoznać wolę Sigmara w bezładnej strzelaninie i wskazać, kto zasługiwał na ocalenie, a kogo Młotodzierżca postanowił pokarać.

    Mały spojrzał więc na Hieronima. Bosch milczał. Kurt poczuł się z tym zaskakująco niekomfortowo.

    Ponownie zerknął na ludzi nadciągających ulicami, potem na Ergo, następnie na przygotowywane przez Ulricha prześcieradło. Mógł pomóc. Oczywiście, że mógł. Tylko czy powinien? A jeśli Hieronim za chwilę nakaże iść w przeciwną stronę? Albo uzna, że Sigmar przeznaczył dla nich inną drogę? Kurt nie zamierzał po raz kolejny przekonywać się, że własnymi oczami widzi mniej, niż Bosch potrafi wyczytać z woli Młotodzierżcy.

    Na pytanie Ulricha nie odpowiedział od razu. Zamiast tego podszedł bliżej Hieronima i nachylił się ku niemu.

    – Co robimy?

    I czekał.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    1
    • ZellZ Online
      ZellZ Online
      Zell jako Nadja Schmidt
      Moderator Obsługa Mecenas Grafik
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #228

      Nadja naprawdę zaczęła się bać. Nie miało to nic wspólnego ze stanem jej odzienia, jakiego nie zdołała dokończyć zakładać, jak Ergo uczepił się jej ramienia tym samym nie dając jej choćby zarzucić na siebie jakiegokolwiek odzienia by skryć swoją pierś. Ona po prostu czuła się ustawiona między młotem a kowadłem, a do tego straszliwie bezbronna, choć kusza jaką upuścił Sum kusiła wyglądem. Spojrzała na Urlicha, jaki zobaczył w jej oczach błaganie o pomoc. Zobaczył, że kobieta nie wiedziała jak się wyplątać z tej sytuacji.

      Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      1
      • KetharianK Online
        KetharianK Online
        Ketharian jako Hieronim Bosch
        Obsługa Moderator Mecenas
        napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
        #229

        Uliczki Bögenhafen


        Hieronim nie odpowiedział na pytanie Kurta od razu, bo bezsilna złość odebrała mu na chwilę mowę. Ledwie sprawy zaczęły podążać we właściwym kierunku, a niebezpieczeństwo samo się wręcz wyeliminowało, bogowie ciemności rzucili pod nogi szanowanego urzędnika świnie przemieszane z kłodami!

        Jęki ugodzonego bełtami Suma dodatkowo pogłębiły złość Boscha. Dlaczego ten kąpany w gorącej wodzie szubrawiec nie mógł bohatersko sczeznąć oszczędzając swoim towarzyszom z przymusu uciążliwości, tego mytnik nie pojmował.

        - Młotodzierżca dał nam znak - oznajmił Hieronim podnosząc dłoń i kładąc ją na przedramieniu Kurta - Ocalił od nagłej śmierci Suma i może nawet pozwoli mu wydobrzeć, to przejaw wielkodusznej łaski i nie wolno nam oczekiwać na te chwile więcej, grzechem byłoby wystawiać jego wielkoduszność na próbę. Trza nam odstąpić od powrotu do świątyni, zbyt wielkie stwarza niebezpieczeństwo dla naszego rannego druha.

        Mytnik oszacował wzrokiem odległość dzielącą wszystkie grupy szaleńców od kamienicy, wzdrygnął się mimowolnie na widok diaboła, nakreślił na piersiach ochronny znak.

        - Cyruliku, dacie radę z dziewką pociągnąć tego nieboraka za nami?! - krzyknął kanał ciągnąć Kurta za rękę w stronę reszty grupy - Musimy wyrwać się czym prędzej z tej matni, tedy lepiej bić w tych najmniej licznych! I niech ktoś zastrzeli tego diaboła, zanim nas dogoni!

        Plan nie był ani bezpieczny ani szybki w realizacji, ale gdyby wysłannicy świątyni przebili się przez najmniejszą grupę roznosząc ją na ostrzach Kurta, Oswalda i Hieronima, zawsze można było porzucić ciągniętego w tyle Suma na żer pościgowi i zwiększyć w ten sposób odległość od pozostałych dwóch hord.

        Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        😢 😨
        1
        • DeklineD Niedostępny
          DeklineD Niedostępny
          Dekline jako Złośliwość losu
          Obsługa Moderator Mecenas
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #230

          Grupa bohaterów mimo odmiennych zdań i szczegółowego planu, mimo wszystko zebrała się dość szybko. Wybrali kierunek, gdzie było najmniej wrogów. Ulrich i Nadja na prędce naszykowali prowizoryczne nosze i zabezpieczyli Ergo. W tym samym czasie Oswald, Hieronim, ostatni z żołnierzy, oraz mimo wszystko Kurt, oddali strzały w kierunku diaboła. Dwa z czterech pocisków minęło zbyt odległy cel. Kurt trafił, lecz ledwie drasnął oponenta. Paul miał większe szczęście, bełt wbił się głęboko i lekko spowolnił przeciwnika.

          Nigdzie nie było widać Lindy.

          Bohaterowie ruszyli naprzód, z Kurtem na czele. Mały rozpłatał dwóch oponentów, jednego próbował stratować Paul - nie udało mu się, lecz odrzucił przeciwnika od grupy. Dwóch rzuciło się na Oswalda, jeden na Hieronima. Duchowy przewodnik grupy oberwał solidnie, na jego ramieniu pojawił się czerwony wykwit, lecz nie spowolniło to napędzanego adrenaliną bohatera. Ominięci przeciwnicy zrezygnowali z kontrataku, dalej zmierzali w tym samym kierunku.

          Grupa biegła dalej, aż ich oczom, w sporej odległości, ukazał się zarys bramy o której mówił Paul. Złą wiadomością było to że wedle zeznań, nie byli tam mile widziani. Bohaterowie zatrzymali się na chwile, udało im się wyrwać z okrążenia, prawie nikt ich nie gonił. Prawie, gdyż diaboł był niestrudzony i ciągle zmierzał ich tropem. Ulrich zajął się Sumem - wyglądał stabilnie, oraz Hieronimemem - tracił krew, wiec Cyrulik odkaził ranę i zatamował krwawienie, na ten moment nie było czasu na nic więcej. Kurt przekazał kusze Nadji i ponownie poleciała salwa. Cel dalej poruszał się w lini prostej, lecz był zdecydowanie bliżej, szanse na trafienie wzrastały. Trzy bełty wbiły się w diaboła, z czego jeden - wystrzelony przez Hieronima - trafił w sam środek krtani. Przeciwnik zapluł się krwią i padł na klepisko. Bohaterowie mieli nieodparte wrażenie że gdyby nie tak precyzyjne trafienie, wszystko mogłoby skończyć się walką w zwarciu.

          Po krótkim odpoczynku towarzystwo ruszyło, okrężną drogą, do pierwotnego celu: magazynu braci Kragów. Ulice były puste, śmiałkowie nie musieli zbytnio lawirować, w milczeniu, po dłuższym czasie, stanęli na przeciwko rzeczonego budynku. Magazyn wyglądał na obwarowany ale opuszczony. Gdyby nie wiadomości od Paula, nikt nie pomyślałby że jest tam jakieś przejście. Drzwi i okna były zabarykadowane i dopiero wnikliwa analiza wskazała że jedna ze ścian jest w rzeczywistości bramą, a górne okna nie zabite, a jeno zamknięte, w celu jakim każdy zdrowo myślący człowiek mógł się domyśleć. Na przedpolu nie było ciał. Panowała cisza która przerwał Paul.

          • Nie paczajcie na mnie, ja ni znam tych. A jak ni tu to ja do Łojca pognam. Czort wie co tam za jest. Znaczy wiadoma, dzilnica naszo, ale przejść wpierw trza.

          Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • MarrrtM Niedostępny
            MarrrtM Niedostępny
            Marrrt jako Ergo Sum
            Mecenas
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #231

            Ciągnięty na skleconych noszach Sum miał doskonały widok na ścigającego ich potwora. Bardziej jednak niż grozę tej wynaturzonej bestii, odczuwał każdą nierówność miejskiego bruku, która sprawiała mu niewysłowiony (a przynajmniej tak go sobie egzemplifikował) ból. Jęczał więc niezmiennie jak i wcześniej dzięki czemu diaboł nawet jakby ofiary zniknęły mu z oczu, miał łatwe zadanie w ponownym ich namierzeniu. Ale Ergo nie myślał o tym. Myślał o swoim życiu. O tym jakich doznał krzywd i niesprawiedliwości. I że jego aktualne cierpienia są tego nieprzypadkowym podsumowaniem. Chlipał więc i jęczał. Jęczał i chlipał. I patrzał niemal ze zrozumieniem w oczach na upadającego diaboła tak jak on naszpikowanego bełtami...

            Aż w końcu droga przez mękę dotarła do nieoczekiwanego interludium pod magazynem Braci Kragów, o których Ergo chuja wiedział i nijak nie mógł pomóc swej kompanii w przedostaniu się do środka.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            1
            • MortarelM Niedostępny
              MortarelM Niedostępny
              Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #232

              Kurt zatrzymał się przed magazynem i przyjrzał zabarykadowanym oknom oraz ścianie, za którą według Paula miało znajdować się przejście. Można było próbować dostać się do środka, nawoływać ludzi po drugiej stronie albo poszukać innej drogi. Każde z tych rozwiązań miało jakiś sens, co dla Małego oznaczało przede wszystkim, że nie należało wybierać żadnego z nich samemu.

              Kurt zerknął jeszcze na Suma. Dwa bełty w piersi, ciągnięcie po bruku, ucieczka przed hordą, a ten skurczybyk nadal żył. Hieronim mówił, że to łaska Sigmara, więc Mały nie widział powodów, żeby się z tym spierać. Najwyraźniej Młotodzierżca chciał mieć Ergo tutaj jeszcze przez jakiś czas. Kurt nie bardzo rozumiał po co, ale uznał, że bogowie też czasem podejmują dziwne decyzje.

              Kurt odruchowo zwrócił się ku Hieronimowi, oczekując dalszych instrukcji. Ostatnim razem Bosch wiedział, co robić. Położył wtedy dłoń na przedramieniu Kurta, oznajmił mu wolę Młotodzierżcy i poprowadził resztę we właściwym kierunku. Później sam Sigmar potwierdził słuszność tej decyzji, prowadząc bełt Boscha prosto w gardło ścigającego ich diaboła. Kurt nie potrzebował więcej dowodów.

              Podszedł do Hieronima i położył wielką dłoń na jego przedramieniu, dokładnie tak, jak wcześniej zrobił to mytnik. Nie powiedział jednak nic. Stał tak przez chwilę, najwyraźniej oczekując, że dalsza część nastąpi sama. Kiedy nie nastąpiła, lekko ścisnął ramię Boscha.

              – Hieronim.

              Zawahał się.

              – Co mówi Sigmar?

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              ⛪ ♥
              2
              • KermK Niedostępny
                KermK Niedostępny
                Kerm jako Oswald Braun
                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                #233

                Z pewnym opóźnieniem, gdy już natarli na stojących na ich drodze, Oswald pomyślał, iż trzeba było szkapę dowódcy nakierować na oponentów, a potem żgnąć czworonogie bydlę w zad, by to ono rozproszyło żywą przeszkodę, ułatwiając życie uciekinierom.
                Ale, dzięki bogom, i bez tego pomysłu się udało... Podobnie jak i dzięki bogom zapewne hieronimowy bełt powalił diabelskie nasienie, co za nimi postępowało ze zbyt wielkim, zdaniem Oswalda, zapałem.
                Co to był za pomiot diabelski, tego Oswald nie wiedział i nie zamierzał wracać i sprawdzać. Brak wiedzy można przeżyć, a nadmierną ciekawość niekiedy nie.

                - To co robimy? - spytał, przenosząc wzrok z budynku na Hieronima, potem na drogę, skąd przybyli, by skończyć na Nastji. Z innych niż poprzednie powodów. - Zastukać trza, czy obwołać? - zadał kolejne pytanie, znów na Boscha spoglądając.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • ZellZ Online
                  ZellZ Online
                  Zell jako Nadja Schmidt
                  Moderator Obsługa Mecenas Grafik
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #234

                  Nadja nie kupowała tego przedstawienia jakie odwalał mytnik, ale po przeciągnięciu Ergo przez miasto miała po prostu dosyć. Pomoc z jednej strony nie wystarczała dla kobiety.
                  - I cokolwiek zostanie ustalone... - wyspała łapiąc oddech - ...to chociaż niech ktoś inny przejmie moją robotę.

                  Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  🐢
                  1
                  • KetharianK Online
                    KetharianK Online
                    Ketharian jako Hieronim Bosch
                    Obsługa Moderator Mecenas
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #235

                    Pod magazynem Kragów


                    Hieronim Bosch został ranny. Świadomość tego faktu po części starego mytnika elektryzowała, po części budziła w nim z trudem skrywane przerażenie. Cesarski urzędnik całe swoje życie był człowiekiem skrzętnie stroniącym od budzącej jego obrzydzenie przemocy fizycznej, miał od niej swoich przybocznych, więc sam rąk sobie brudzić nie musiał, ale przez to dopiero teraz miał okazję zasmakować tego nieprawdopodobnego tygla emocji kipiącego w ludzkim umyśle, kiedy człowiek toczył walkę na śmierć i życie. A ten doskonały pod każdym względem strzał z kuszy okazał się jeszcze bardziej niewyobrażalnym majstersztykiem, kładąc diaboła na miejscu trupem budząc nabożny podziw nie tylko samego Boscha.

                    Hieronim gotów był przysiąc, że nawet Nadja - niepokorna, butna i całkowicie dotąd nieczuła na urok osobisty urzędnika - raz czy dwa posłała za nim spojrzenie, w którym mężczyzna dostrzegł w końcu błysk czegoś mogącego śmiało uchodzić za wyraz podziwu.

                    Czy może nawet uwielbienia!

                    - Bóg nas dotąd nie opuścił, chwała mu za tę łaskę - oznajmił z męczeńską emfazą - Wszelako nie bierzemy tego błogosławieństwa za darmo, własną krwią za nie płacimy, daleko nie szukając choćby moją własną.

                    Mężczyzna zlustrował podejrzliwym spojrzeniem budynek pełniący rolę zarówno magazynu jak i miejskiej bramy, bacznie, aczkolwiek nieskutecznie poszukując wzrokiem śladu czyjejś bytności.

                    - Poczciwi ludzie, wiemy, że nas obserwujecie! - zawołał po krótkiej chwili śląc słowa w kierunku magazynu - Jeśli służycie mrocznym mocom, żaden z was nie zostanie oszczędzony, lecz jeśli prawdziwie jesteście czcicielami Sigmara Młotodzierżcy jak my, wykrzyknijcie jego imię. Ci, których umysłów dotknęła heretycka klątwa nie potrafią wypowiedzieć na głos imienia Pana naszego! Zaklnijcie się na Sigmara, a potem otwórzcie bramę, jesteśmy bowiem wysłannikami świątyni i głosem samego arcykapłana Grimmiga, którego pieczęcie niesiemy na pismach! Otwierajcie, a żwawo!

                    - Poczekamy chwilę, lecz niedługą - powiedział znacznie ciszej do Kurta - Jeśli nikt się nie odezwie, biegniemy pod drzwi, ale zakosami jakby mu przyszło do łba do nas strzelić.

                    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    🏃
                    1
                    • MarrrtM Niedostępny
                      MarrrtM Niedostępny
                      Marrrt jako Ergo Sum
                      Mecenas
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #236

                      Widząc do jakiego stanu doprowadził markietankę i słysząc, że nikt nie kwapi się do przejęcia noszy, a nawet jakby się kwapił, to będzie to ponowny bieg przez męki biednego cyrkowca, Ergo ponownie zajęczał.
                      - Dooość... to na nic... Nie dam rady!
                      Pewnie by dał. Ale do tego musiałby być ulepiony choć trochę lepszej gliny.
                      - Zostaaawcie mnieeee i uciekaaajcieee...

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      • JhnWJ Online
                        JhnWJ Online
                        JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
                        Administrator Obsługa Developer
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #237

                        Cyrulik spojrzał na Ergo z oczami pełnymi czegoś, co można byłoby wziąć za irytację. Mimo ogólnie niegroźnej aparycji Ulricha, teraz, gdy stał nad pacjentem w pełni swej postury człowieka postury godnej kogoś, kto łamie i ponownie nastawia kości, wyglądał na...
                        Nie trzeba było się długo domyślać emocji medyka gdy strzelił z otwartej dłoni cyrkowca w pysk.
                        - Słuchaj no, nie po to narażaliśmy życie abyś mi teraz tu zdechł jak pies. Poza tym, nie umiera się bez uregulowanych rachunków za leczenie. Morr tego nie lubi...
                        Drugie zdanie które doda było częstą maksymą którą powtarzał pacjentom, lub częściej ich rodzinom. Zwykle wtedy dawał rabat i po nieudanym zabiegu trochę grosza wyciągnął. Rozejrzał się czy ktoś mu pomoże z Ergo albo przejmie robotę. Cyrulik nie pchał się do bitki, ale obiektywnie rzecz biorąc był również atutem bojowym kompanii,biorąc pod uwagę swoją postawę, pancerz i miecz.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        🍖
                        1
                        • DeklineD Niedostępny
                          DeklineD Niedostępny
                          Dekline jako Złośliwość losu
                          Obsługa Moderator Mecenas
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #238

                          Hieronimowi odpowiedziała jeno cisza, także zgodnie z planem, podbiegli wraz z Kurtem w stronę bramy. Ze strony magazynu nie poszedł żaden bełt, ani ruch,czy dźwięk w ogóle. Cisza trwała mała chwilę, lecz zanim Bosh zdążył cokolwiek zrobić, jedna z okiennic, doskonale udająca zabite deskami okno,.powoli uchyliła się, a z wnętrza, równie powoli wysunęła się ręka, ciągnąc za sobą resztę ciała. kontrukcja była tak sprytna, że tylko ktoś stojący bardzo blisko, widział całego wystającego strażnika, to jest: mierzenie doń z odległości byłoby bardzo trudne. Mężczyzna gestem nakazał cisze, po czym zaintonował jedna z powszechnie znanych Sigmaryckich pieśni, sugerując aby bohater dokończył resztę zwrotki, co oczywiście ów uczynił.

                          • Dziwne macie metody - skwitował szeptem
                          • Ale dobrze, jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie. Zapewne chcecie przejść, aby opuścić tą przeklętą dzielnicę. Dobrze, jest taka możliwość, nawet jesteśmy na to otwarci, ale trza przejść inspekcję, to jest rozebrać sie w celu upewnienia, że kto dodatkowych członków nie posiada i takie tam. Standardowa procedura. Widzę że macie rannego, go chirurg obejrzy, reszta musi ...

                          Coś stuknęło okrutnie, trzask łamanej belki był doskonale słyszalny, dochodził z wnętrza, łącznie z okrzykiem bojowym wymieszanym z dziwnym zwierzęco-podobnym rykiem.

                          • $#^#!@ rozmówca wskoczył na powrót do wnętrza, klapa zatrzasnęła się na moment, po którym meżczyzna znów pojawił się w oknie
                          • Otworzyć północną bramę - zarządził inny głos - formować szyk

                          Nie trzeba było być mistrzem nawigacji w terenie, aby wiedzieć że chodzi o brame od ich strony magazynu

                          • %#^4!!@!!! powtórzył się rozmówca Hieronima. Włażą do nas. Jak chcecie przejść to pomóżta nam ich odeprzeć, a jak nie to ... odsuńcie się, jak się nam nie uda to puścimy ich tak że po was przejadą, inaczej się nie da.

                          Po tych słowach strażnik odskoczył od okna i tyle go widzieli. Natomiast po chwili faktycznie wrota rozwarły się ukazując wnętrze. Długi i szeroki budynek był pusty, nie licząc około tuzina mężczyzn pod bronią, stojących tyłem do bramy znajdującej sie na lewej ścianie. Żołnierze starali się odpierać ataki niepoliczalnego motłochu który wdzierał się przez resztki bramy stojącej po stronie prawej. To już nie była zbieranina, czterech kuszników na chłodno ładowało bełty, podczas gdy pozostała ósemka utworzyła mur tarcz oraz włóczni i sukcesywnie dźgała kolejnych oponentów. Mimo swego profesjonalizmu, było ich zauważalnie zbyt wielu. Rozmówca Hieronima nie kłamał, wrogów było sporo i prędzej czy później przedostaną się dalej i to raczej nie w kierunku zaostrzonych włóczni.

                          Bohaterowie mieli zaledwie chwilę na zastanowienie; mogli włączyć się do walki wręcz - w kącie stał zapas tarcz - aby szybciej dotrzeć do wyrwy i ją zatkać; szyć w oderwane jednostki, aby oddział nie musiał co chwila się cofać; uciec, póki jeszcze mogą, licząc na inne przejście; lub zrobić cokolwiek innego, na przykład tak jak Paul, który zrealizował swój poprzedni plan i pognał do świątyni - z Ergo lub bez niego.

                          Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          0
                          • MarrrtM Niedostępny
                            MarrrtM Niedostępny
                            Marrrt jako Ergo Sum
                            Mecenas
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #239

                            Zaaplikowany mu przez cyrulika, z fachowością fizjoterapeuty plaskacz, oraz chwila wytchnienia jaką zapewnił krótki przystanek pod bramą pozwoliły cyrkowcowi na ponowną ewaluację swojego żywota. Nie. Nie lubił cierpieć. Nie lubił gdy coś go bolało. Bał się bólu wręcz panicznie. A dzięki tchórzliwej naturze los aż do dziś mu go oszczędzał. Los mógł sobie myśleć, że Ergo tam pod zakładem cyrulika szukał śmierci. Ale to nie było prawdą. Jego zachowanie tam, było wypadkową niezbyt lotnego umysłu i wrodzonej krnąbrności wspartej brakiem poszanowania do nakazów i hierarchii. Sum jednak lubił żyć. I jeśli ów złośliwy los dał mu teraz okazję do tego o co się chwilę wcześniej prosił, to nie znaczyło przecież, że konsekwentnie Sum zamierza z niej skorzystać.

                            - Wiejmy stąd! Wiejmy! - tym razem ułapił się ramienia cyrulika, po czym zawołał do Nadii - Daj mi kuszę... jak będziecie ciągnąć, ja będę mógł strzelać.

                            Pomijając karkołomność jaką było zdanie ciężkiej wojskowej kuszy, rannemu cyrkowcowi, który miałby z niej strzelać podczas podrygów na noszach do ruchomych celów, byłoby to z pewnością bardzo widowiskowe.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0

                            Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                            Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                            Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                            Zarejestruj się Zaloguj się
                            Odpowiedz
                            • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                            Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                            • Najpierw najstarsze
                            • Najpierw najnowsze
                            • Najwięcej głosów


                            • Zaloguj się

                            • Nie masz konta? Zarejestruj się

                            • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                            Powered by NodeBB Contributors
                            • Pierwszy post
                              Ostatni post
                            0
                            • Kategorie
                            • Ostatnie
                            • Tagi
                            • Popularne
                            • Świat
                            • Użytkownicy
                            • Grupy
                            • Strona startowa