Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje Warhammer
  3. Rozgrywka
  4. [WFRP 2ed] Bögenhafen
Bögenhafen
DeklineD
Dekline jako
Złośliwość losu
Mistrz Gry
SantorineS
Santorine jako
Ulrich Rotzniesser
Niekatywny
WiredW
Wired jako
Marcus Funke
Niekatywny
SeachS
Seach jako
Modi Wagner
Niekatywny
MortarelM
Mortarel jako
Mały Kurt vel Knut
MarrrtM
Marrrt jako
Ergo Sum
KermK
Kerm jako
Oswald Braun
KetharianK
Ketharian jako
Hieronim Bosch
JhnWJ
JhnW jako
Ulrich (von) Guttenluft
ZellZ
Zell jako
Nadja Schmidt

[WFRP 2ed] Bögenhafen

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
wfrp 2edkrótkie odpisysurvivalbögenhafen
268 Posty 10 Uczestników 9.2k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • ZellZ Niedostępny
    ZellZ Niedostępny
    Zell jako Nadja Schmidt
    Moderator Obsługa Mecenas Grafik
    napisał ostatnio edytowany przez
    #228

    Nadja naprawdę zaczęła się bać. Nie miało to nic wspólnego ze stanem jej odzienia, jakiego nie zdołała dokończyć zakładać, jak Ergo uczepił się jej ramienia tym samym nie dając jej choćby zarzucić na siebie jakiegokolwiek odzienia by skryć swoją pierś. Ona po prostu czuła się ustawiona między młotem a kowadłem, a do tego straszliwie bezbronna, choć kusza jaką upuścił Sum kusiła wyglądem. Spojrzała na Urlicha, jaki zobaczył w jej oczach błaganie o pomoc. Zobaczył, że kobieta nie wiedziała jak się wyplątać z tej sytuacji.

    Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    1
    • KetharianK Online
      KetharianK Online
      Ketharian jako Hieronim Bosch
      Obsługa Moderator Mecenas
      napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
      #229

      Uliczki Bögenhafen


      Hieronim nie odpowiedział na pytanie Kurta od razu, bo bezsilna złość odebrała mu na chwilę mowę. Ledwie sprawy zaczęły podążać we właściwym kierunku, a niebezpieczeństwo samo się wręcz wyeliminowało, bogowie ciemności rzucili pod nogi szanowanego urzędnika świnie przemieszane z kłodami!

      Jęki ugodzonego bełtami Suma dodatkowo pogłębiły złość Boscha. Dlaczego ten kąpany w gorącej wodzie szubrawiec nie mógł bohatersko sczeznąć oszczędzając swoim towarzyszom z przymusu uciążliwości, tego mytnik nie pojmował.

      - Młotodzierżca dał nam znak - oznajmił Hieronim podnosząc dłoń i kładąc ją na przedramieniu Kurta - Ocalił od nagłej śmierci Suma i może nawet pozwoli mu wydobrzeć, to przejaw wielkodusznej łaski i nie wolno nam oczekiwać na te chwile więcej, grzechem byłoby wystawiać jego wielkoduszność na próbę. Trza nam odstąpić od powrotu do świątyni, zbyt wielkie stwarza niebezpieczeństwo dla naszego rannego druha.

      Mytnik oszacował wzrokiem odległość dzielącą wszystkie grupy szaleńców od kamienicy, wzdrygnął się mimowolnie na widok diaboła, nakreślił na piersiach ochronny znak.

      - Cyruliku, dacie radę z dziewką pociągnąć tego nieboraka za nami?! - krzyknął kanał ciągnąć Kurta za rękę w stronę reszty grupy - Musimy wyrwać się czym prędzej z tej matni, tedy lepiej bić w tych najmniej licznych! I niech ktoś zastrzeli tego diaboła, zanim nas dogoni!

      Plan nie był ani bezpieczny ani szybki w realizacji, ale gdyby wysłannicy świątyni przebili się przez najmniejszą grupę roznosząc ją na ostrzach Kurta, Oswalda i Hieronima, zawsze można było porzucić ciągniętego w tyle Suma na żer pościgowi i zwiększyć w ten sposób odległość od pozostałych dwóch hord.

      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      😢 😨
      1
      • DeklineD Online
        DeklineD Online
        Dekline jako Złośliwość losu
        Obsługa Moderator Mecenas
        napisał ostatnio edytowany przez
        #230

        Grupa bohaterów mimo odmiennych zdań i szczegółowego planu, mimo wszystko zebrała się dość szybko. Wybrali kierunek, gdzie było najmniej wrogów. Ulrich i Nadja na prędce naszykowali prowizoryczne nosze i zabezpieczyli Ergo. W tym samym czasie Oswald, Hieronim, ostatni z żołnierzy, oraz mimo wszystko Kurt, oddali strzały w kierunku diaboła. Dwa z czterech pocisków minęło zbyt odległy cel. Kurt trafił, lecz ledwie drasnął oponenta. Paul miał większe szczęście, bełt wbił się głęboko i lekko spowolnił przeciwnika.

        Nigdzie nie było widać Lindy.

        Bohaterowie ruszyli naprzód, z Kurtem na czele. Mały rozpłatał dwóch oponentów, jednego próbował stratować Paul - nie udało mu się, lecz odrzucił przeciwnika od grupy. Dwóch rzuciło się na Oswalda, jeden na Hieronima. Duchowy przewodnik grupy oberwał solidnie, na jego ramieniu pojawił się czerwony wykwit, lecz nie spowolniło to napędzanego adrenaliną bohatera. Ominięci przeciwnicy zrezygnowali z kontrataku, dalej zmierzali w tym samym kierunku.

        Grupa biegła dalej, aż ich oczom, w sporej odległości, ukazał się zarys bramy o której mówił Paul. Złą wiadomością było to że wedle zeznań, nie byli tam mile widziani. Bohaterowie zatrzymali się na chwile, udało im się wyrwać z okrążenia, prawie nikt ich nie gonił. Prawie, gdyż diaboł był niestrudzony i ciągle zmierzał ich tropem. Ulrich zajął się Sumem - wyglądał stabilnie, oraz Hieronimemem - tracił krew, wiec Cyrulik odkaził ranę i zatamował krwawienie, na ten moment nie było czasu na nic więcej. Kurt przekazał kusze Nadji i ponownie poleciała salwa. Cel dalej poruszał się w lini prostej, lecz był zdecydowanie bliżej, szanse na trafienie wzrastały. Trzy bełty wbiły się w diaboła, z czego jeden - wystrzelony przez Hieronima - trafił w sam środek krtani. Przeciwnik zapluł się krwią i padł na klepisko. Bohaterowie mieli nieodparte wrażenie że gdyby nie tak precyzyjne trafienie, wszystko mogłoby skończyć się walką w zwarciu.

        Po krótkim odpoczynku towarzystwo ruszyło, okrężną drogą, do pierwotnego celu: magazynu braci Kragów. Ulice były puste, śmiałkowie nie musieli zbytnio lawirować, w milczeniu, po dłuższym czasie, stanęli na przeciwko rzeczonego budynku. Magazyn wyglądał na obwarowany ale opuszczony. Gdyby nie wiadomości od Paula, nikt nie pomyślałby że jest tam jakieś przejście. Drzwi i okna były zabarykadowane i dopiero wnikliwa analiza wskazała że jedna ze ścian jest w rzeczywistości bramą, a górne okna nie zabite, a jeno zamknięte, w celu jakim każdy zdrowo myślący człowiek mógł się domyśleć. Na przedpolu nie było ciał. Panowała cisza która przerwał Paul.

        • Nie paczajcie na mnie, ja ni znam tych. A jak ni tu to ja do Łojca pognam. Czort wie co tam za jest. Znaczy wiadoma, dzilnica naszo, ale przejść wpierw trza.

        Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • MarrrtM Niedostępny
          MarrrtM Niedostępny
          Marrrt jako Ergo Sum
          Mecenas
          napisał ostatnio edytowany przez
          #231

          Ciągnięty na skleconych noszach Sum miał doskonały widok na ścigającego ich potwora. Bardziej jednak niż grozę tej wynaturzonej bestii, odczuwał każdą nierówność miejskiego bruku, która sprawiała mu niewysłowiony (a przynajmniej tak go sobie egzemplifikował) ból. Jęczał więc niezmiennie jak i wcześniej dzięki czemu diaboł nawet jakby ofiary zniknęły mu z oczu, miał łatwe zadanie w ponownym ich namierzeniu. Ale Ergo nie myślał o tym. Myślał o swoim życiu. O tym jakich doznał krzywd i niesprawiedliwości. I że jego aktualne cierpienia są tego nieprzypadkowym podsumowaniem. Chlipał więc i jęczał. Jęczał i chlipał. I patrzał niemal ze zrozumieniem w oczach na upadającego diaboła tak jak on naszpikowanego bełtami...

          Aż w końcu droga przez mękę dotarła do nieoczekiwanego interludium pod magazynem Braci Kragów, o których Ergo chuja wiedział i nijak nie mógł pomóc swej kompanii w przedostaniu się do środka.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          1
          • MortarelM Niedostępny
            MortarelM Niedostępny
            Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
            napisał ostatnio edytowany przez
            #232

            Kurt zatrzymał się przed magazynem i przyjrzał zabarykadowanym oknom oraz ścianie, za którą według Paula miało znajdować się przejście. Można było próbować dostać się do środka, nawoływać ludzi po drugiej stronie albo poszukać innej drogi. Każde z tych rozwiązań miało jakiś sens, co dla Małego oznaczało przede wszystkim, że nie należało wybierać żadnego z nich samemu.

            Kurt zerknął jeszcze na Suma. Dwa bełty w piersi, ciągnięcie po bruku, ucieczka przed hordą, a ten skurczybyk nadal żył. Hieronim mówił, że to łaska Sigmara, więc Mały nie widział powodów, żeby się z tym spierać. Najwyraźniej Młotodzierżca chciał mieć Ergo tutaj jeszcze przez jakiś czas. Kurt nie bardzo rozumiał po co, ale uznał, że bogowie też czasem podejmują dziwne decyzje.

            Kurt odruchowo zwrócił się ku Hieronimowi, oczekując dalszych instrukcji. Ostatnim razem Bosch wiedział, co robić. Położył wtedy dłoń na przedramieniu Kurta, oznajmił mu wolę Młotodzierżcy i poprowadził resztę we właściwym kierunku. Później sam Sigmar potwierdził słuszność tej decyzji, prowadząc bełt Boscha prosto w gardło ścigającego ich diaboła. Kurt nie potrzebował więcej dowodów.

            Podszedł do Hieronima i położył wielką dłoń na jego przedramieniu, dokładnie tak, jak wcześniej zrobił to mytnik. Nie powiedział jednak nic. Stał tak przez chwilę, najwyraźniej oczekując, że dalsza część nastąpi sama. Kiedy nie nastąpiła, lekko ścisnął ramię Boscha.

            – Hieronim.

            Zawahał się.

            – Co mówi Sigmar?

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            ⛪ ♥
            2
            • KermK Niedostępny
              KermK Niedostępny
              Kerm jako Oswald Braun
              napisał ostatnio edytowany przez
              #233

              Z pewnym opóźnieniem, gdy już natarli na stojących na ich drodze, Oswald pomyślał, iż trzeba było szkapę dowódcy nakierować na oponentów, a potem żgnąć czworonogie bydlę w zad, by to ono rozproszyło żywą przeszkodę, ułatwiając życie uciekinierom.
              Ale, dzięki bogom, i bez tego pomysłu się udało... Podobnie jak i dzięki bogom zapewne hieronimowy bełt powalił diabelskie nasienie, co za nimi postępowało ze zbyt wielkim, zdaniem Oswalda, zapałem.
              Co to był za pomiot diabelski, tego Oswald nie wiedział i nie zamierzał wracać i sprawdzać. Brak wiedzy można przeżyć, a nadmierną ciekawość niekiedy nie.

              - To co robimy? - spytał, przenosząc wzrok z budynku na Hieronima, potem na drogę, skąd przybyli, by skończyć na Nastji. Z innych niż poprzednie powodów. - Zastukać trza, czy obwołać? - zadał kolejne pytanie, znów na Boscha spoglądając.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • ZellZ Niedostępny
                ZellZ Niedostępny
                Zell jako Nadja Schmidt
                Moderator Obsługa Mecenas Grafik
                napisał ostatnio edytowany przez
                #234

                Nadja nie kupowała tego przedstawienia jakie odwalał mytnik, ale po przeciągnięciu Ergo przez miasto miała po prostu dosyć. Pomoc z jednej strony nie wystarczała dla kobiety.
                - I cokolwiek zostanie ustalone... - wyspała łapiąc oddech - ...to chociaż niech ktoś inny przejmie moją robotę.

                Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                🐢
                1
                • KetharianK Online
                  KetharianK Online
                  Ketharian jako Hieronim Bosch
                  Obsługa Moderator Mecenas
                  napisał ostatnio edytowany przez
                  #235

                  Pod magazynem Kragów


                  Hieronim Bosch został ranny. Świadomość tego faktu po części starego mytnika elektryzowała, po części budziła w nim z trudem skrywane przerażenie. Cesarski urzędnik całe swoje życie był człowiekiem skrzętnie stroniącym od budzącej jego obrzydzenie przemocy fizycznej, miał od niej swoich przybocznych, więc sam rąk sobie brudzić nie musiał, ale przez to dopiero teraz miał okazję zasmakować tego nieprawdopodobnego tygla emocji kipiącego w ludzkim umyśle, kiedy człowiek toczył walkę na śmierć i życie. A ten doskonały pod każdym względem strzał z kuszy okazał się jeszcze bardziej niewyobrażalnym majstersztykiem, kładąc diaboła na miejscu trupem budząc nabożny podziw nie tylko samego Boscha.

                  Hieronim gotów był przysiąc, że nawet Nadja - niepokorna, butna i całkowicie dotąd nieczuła na urok osobisty urzędnika - raz czy dwa posłała za nim spojrzenie, w którym mężczyzna dostrzegł w końcu błysk czegoś mogącego śmiało uchodzić za wyraz podziwu.

                  Czy może nawet uwielbienia!

                  - Bóg nas dotąd nie opuścił, chwała mu za tę łaskę - oznajmił z męczeńską emfazą - Wszelako nie bierzemy tego błogosławieństwa za darmo, własną krwią za nie płacimy, daleko nie szukając choćby moją własną.

                  Mężczyzna zlustrował podejrzliwym spojrzeniem budynek pełniący rolę zarówno magazynu jak i miejskiej bramy, bacznie, aczkolwiek nieskutecznie poszukując wzrokiem śladu czyjejś bytności.

                  - Poczciwi ludzie, wiemy, że nas obserwujecie! - zawołał po krótkiej chwili śląc słowa w kierunku magazynu - Jeśli służycie mrocznym mocom, żaden z was nie zostanie oszczędzony, lecz jeśli prawdziwie jesteście czcicielami Sigmara Młotodzierżcy jak my, wykrzyknijcie jego imię. Ci, których umysłów dotknęła heretycka klątwa nie potrafią wypowiedzieć na głos imienia Pana naszego! Zaklnijcie się na Sigmara, a potem otwórzcie bramę, jesteśmy bowiem wysłannikami świątyni i głosem samego arcykapłana Grimmiga, którego pieczęcie niesiemy na pismach! Otwierajcie, a żwawo!

                  - Poczekamy chwilę, lecz niedługą - powiedział znacznie ciszej do Kurta - Jeśli nikt się nie odezwie, biegniemy pod drzwi, ale zakosami jakby mu przyszło do łba do nas strzelić.

                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  🏃
                  1
                  • MarrrtM Niedostępny
                    MarrrtM Niedostępny
                    Marrrt jako Ergo Sum
                    Mecenas
                    napisał ostatnio edytowany przez
                    #236

                    Widząc do jakiego stanu doprowadził markietankę i słysząc, że nikt nie kwapi się do przejęcia noszy, a nawet jakby się kwapił, to będzie to ponowny bieg przez męki biednego cyrkowca, Ergo ponownie zajęczał.
                    - Dooość... to na nic... Nie dam rady!
                    Pewnie by dał. Ale do tego musiałby być ulepiony choć trochę lepszej gliny.
                    - Zostaaawcie mnieeee i uciekaaajcieee...

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • JhnWJ Niedostępny
                      JhnWJ Niedostępny
                      JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
                      Administrator Obsługa Developer
                      napisał ostatnio edytowany przez
                      #237

                      Cyrulik spojrzał na Ergo z oczami pełnymi czegoś, co można byłoby wziąć za irytację. Mimo ogólnie niegroźnej aparycji Ulricha, teraz, gdy stał nad pacjentem w pełni swej postury człowieka postury godnej kogoś, kto łamie i ponownie nastawia kości, wyglądał na...
                      Nie trzeba było się długo domyślać emocji medyka gdy strzelił z otwartej dłoni cyrkowca w pysk.
                      - Słuchaj no, nie po to narażaliśmy życie abyś mi teraz tu zdechł jak pies. Poza tym, nie umiera się bez uregulowanych rachunków za leczenie. Morr tego nie lubi...
                      Drugie zdanie które doda było częstą maksymą którą powtarzał pacjentom, lub częściej ich rodzinom. Zwykle wtedy dawał rabat i po nieudanym zabiegu trochę grosza wyciągnął. Rozejrzał się czy ktoś mu pomoże z Ergo albo przejmie robotę. Cyrulik nie pchał się do bitki, ale obiektywnie rzecz biorąc był również atutem bojowym kompanii,biorąc pod uwagę swoją postawę, pancerz i miecz.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      🍖
                      1
                      • DeklineD Online
                        DeklineD Online
                        Dekline jako Złośliwość losu
                        Obsługa Moderator Mecenas
                        napisał ostatnio edytowany przez
                        #238

                        Hieronimowi odpowiedziała jeno cisza, także zgodnie z planem, podbiegli wraz z Kurtem w stronę bramy. Ze strony magazynu nie poszedł żaden bełt, ani ruch,czy dźwięk w ogóle. Cisza trwała mała chwilę, lecz zanim Bosh zdążył cokolwiek zrobić, jedna z okiennic, doskonale udająca zabite deskami okno,.powoli uchyliła się, a z wnętrza, równie powoli wysunęła się ręka, ciągnąc za sobą resztę ciała. kontrukcja była tak sprytna, że tylko ktoś stojący bardzo blisko, widział całego wystającego strażnika, to jest: mierzenie doń z odległości byłoby bardzo trudne. Mężczyzna gestem nakazał cisze, po czym zaintonował jedna z powszechnie znanych Sigmaryckich pieśni, sugerując aby bohater dokończył resztę zwrotki, co oczywiście ów uczynił.

                        • Dziwne macie metody - skwitował szeptem
                        • Ale dobrze, jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie. Zapewne chcecie przejść, aby opuścić tą przeklętą dzielnicę. Dobrze, jest taka możliwość, nawet jesteśmy na to otwarci, ale trza przejść inspekcję, to jest rozebrać sie w celu upewnienia, że kto dodatkowych członków nie posiada i takie tam. Standardowa procedura. Widzę że macie rannego, go chirurg obejrzy, reszta musi ...

                        Coś stuknęło okrutnie, trzask łamanej belki był doskonale słyszalny, dochodził z wnętrza, łącznie z okrzykiem bojowym wymieszanym z dziwnym zwierzęco-podobnym rykiem.

                        • $#^#!@ rozmówca wskoczył na powrót do wnętrza, klapa zatrzasnęła się na moment, po którym meżczyzna znów pojawił się w oknie
                        • Otworzyć północną bramę - zarządził inny głos - formować szyk

                        Nie trzeba było być mistrzem nawigacji w terenie, aby wiedzieć że chodzi o brame od ich strony magazynu

                        • %#^4!!@!!! powtórzył się rozmówca Hieronima. Włażą do nas. Jak chcecie przejść to pomóżta nam ich odeprzeć, a jak nie to ... odsuńcie się, jak się nam nie uda to puścimy ich tak że po was przejadą, inaczej się nie da.

                        Po tych słowach strażnik odskoczył od okna i tyle go widzieli. Natomiast po chwili faktycznie wrota rozwarły się ukazując wnętrze. Długi i szeroki budynek był pusty, nie licząc około tuzina mężczyzn pod bronią, stojących tyłem do bramy znajdującej sie na lewej ścianie. Żołnierze starali się odpierać ataki niepoliczalnego motłochu który wdzierał się przez resztki bramy stojącej po stronie prawej. To już nie była zbieranina, czterech kuszników na chłodno ładowało bełty, podczas gdy pozostała ósemka utworzyła mur tarcz oraz włóczni i sukcesywnie dźgała kolejnych oponentów. Mimo swego profesjonalizmu, było ich zauważalnie zbyt wielu. Rozmówca Hieronima nie kłamał, wrogów było sporo i prędzej czy później przedostaną się dalej i to raczej nie w kierunku zaostrzonych włóczni.

                        Bohaterowie mieli zaledwie chwilę na zastanowienie; mogli włączyć się do walki wręcz - w kącie stał zapas tarcz - aby szybciej dotrzeć do wyrwy i ją zatkać; szyć w oderwane jednostki, aby oddział nie musiał co chwila się cofać; uciec, póki jeszcze mogą, licząc na inne przejście; lub zrobić cokolwiek innego, na przykład tak jak Paul, który zrealizował swój poprzedni plan i pognał do świątyni - z Ergo lub bez niego.

                        Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • MarrrtM Niedostępny
                          MarrrtM Niedostępny
                          Marrrt jako Ergo Sum
                          Mecenas
                          napisał ostatnio edytowany przez
                          #239

                          Zaaplikowany mu przez cyrulika, z fachowością fizjoterapeuty plaskacz, oraz chwila wytchnienia jaką zapewnił krótki przystanek pod bramą pozwoliły cyrkowcowi na ponowną ewaluację swojego żywota. Nie. Nie lubił cierpieć. Nie lubił gdy coś go bolało. Bał się bólu wręcz panicznie. A dzięki tchórzliwej naturze los aż do dziś mu go oszczędzał. Los mógł sobie myśleć, że Ergo tam pod zakładem cyrulika szukał śmierci. Ale to nie było prawdą. Jego zachowanie tam, było wypadkową niezbyt lotnego umysłu i wrodzonej krnąbrności wspartej brakiem poszanowania do nakazów i hierarchii. Sum jednak lubił żyć. I jeśli ów złośliwy los dał mu teraz okazję do tego o co się chwilę wcześniej prosił, to nie znaczyło przecież, że konsekwentnie Sum zamierza z niej skorzystać.

                          - Wiejmy stąd! Wiejmy! - tym razem ułapił się ramienia cyrulika, po czym zawołał do Nadii - Daj mi kuszę... jak będziecie ciągnąć, ja będę mógł strzelać.

                          Pomijając karkołomność jaką było zdanie ciężkiej wojskowej kuszy, rannemu cyrkowcowi, który miałby z niej strzelać podczas podrygów na noszach do ruchomych celów, byłoby to z pewnością bardzo widowiskowe.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          1
                          • KetharianK Online
                            KetharianK Online
                            Ketharian jako Hieronim Bosch
                            Obsługa Moderator Mecenas
                            napisał ostatnio edytowany przez
                            #240

                            W magazynie braci Kargów


                            Przez jedną krótką chwilę Hieronim Bosch gotów był uwierzyć, że znudzony ustawicznym ratowaniem życia więźniów Sigmar oddał ich w ręce Ranalda. Jakim innym wytłumaczeniem mógł być ustawiczny pech towarzyszący im podczas ucieczki z miasta, tak złośliwy, że wręcz doskonale pasujący do Wielkiego Szydercy?

                            Lecz stawający tego dnia już kilka razy do spotkania z Morrem Hieronim nie był tym samym skromnym i powściągliwym cesarskim urzędnikiem jaki obudził się poprzedniego dnia w więziennej celi na kupce przegniłej słomy. Przerażające doświadczenia obudziły w nim naturę walczącego o przetrwanie drapieżnika, który wciąż pokładał wielką wiarę w roztoczoną nad nim protekcję Młotodzierżcy.

                            - W imię naszego boga, śmierć tym grzesznym degeneratom! - krzyknął podnosząc kuszę, do władania którą odkrył w sobie tak wielki talent - Bij zabij! Kurt, zarżnij ich wszystkich! Reszta do kusz!

                            Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            👼
                            1
                            • MortarelM Niedostępny
                              MortarelM Niedostępny
                              Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
                              napisał ostatnio edytowany przez Mortarel
                              #241

                              Kurt patrzył przez otwartą bramę na wnętrze magazynu. Tuzin zbrojnych trzymał szyk naprzeciw napierającego tłumu, włócznie raz po raz wysuwały się spomiędzy tarcz, kusznicy strzelali ponad ich ramionami, a mimo to przeciwnicy wdzierający się przez wyrwę po przeciwnej stronie budynku powoli połykali kolejne metry przestrzeni. Przeciwników było po prostu zbyt wielu.

                              Ergo chciał uciekać. To akurat Kurt rozumiał. Sum miał w sobie dwa otwory więcej, niż powinien, ledwo trzymał się życia i nawet Sigmar musiał się ostatnio sporo napracować, żeby go przy nim utrzymać. Rozsądnie byłoby więc znaleźć inną drogę.

                              Niemniej strażnik magazynu poprosił ich o pomoc. To też miało sens. Jeśli obrońcy magazynu padną, przejście zostanie stracone, a tłum ruszy dalej. Można było wziąć tarcze, można było strzelać, można było spróbować zatkać wyrwę. Za dużo możliwości. Kurt odruchowo spojrzał na Hieronima. I wtedy wszystko stało się proste.

                              – Kurt, zarżnij ich wszystkich! -Mały znieruchomiał na krótką chwilę.

                              Przez ostatnie godziny Hieronim tłumaczył mu wolę Sigmara na różne sposoby. Czasem wymagało to przemyślenia. Czasem trzeba było zrozumieć, dlaczego jeden człowiek uciekł, drugi zginął, a trzeci przeżył dwa bełty. Kurt robił, co mógł, ale boskie zamiary bywały skomplikowane. Tym razem Sigmar wyraził się wyjątkowo jasno.

                              Na twarzy Kurta pojawiło się coś, czego pozostali nie widzieli na niej od dłuższego czasu - szeroki uśmiech.

                              – Dobrze. - Ruszył.

                              Po drodze zgarnął jedną z tarcz stojących w kącie, wsuwając przedramię w pasy bez zatrzymywania się dłużej, niż było to konieczne. Przez ostatnie godziny nauczył się wprawdzie pytać Hieronima, czego chce Sigmar, ale nie oznaczało to jeszcze, że zapomniał wszystkiego, czego sam nauczył się o pozostawaniu przy życiu. Jeżeli ktoś zostawiał przed walką porządną tarczę, należało ją wziąć.

                              Nie zamierzał jednak ustawiać się grzecznie na końcu szeregu. Hieronim nie powiedział "stań z nimi". Powiedział "zarżnij ich wszystkich". Kurt opuścił tarczę przed siebie i ruszył w stronę wyrwy, początkowo ciężkim krokiem, a po kilku następnych już biegiem. Chciał wykorzystać własny ciężar i rozpęd, żeby wbić się w pierwszych napierających przeciwników tarczą, odepchnąć ich od obrońców i zrobić sobie miejsce do pracy. Dopiero wtedy zamierzał puścić w ruch broń.

                              Przez pół miasta słuchał o znakach, łasce, grzechu, przysięgach i boskich zamiarach. Starał się nadążać, choć Sigmar najwyraźniej lubił komplikować proste sprawy. Teraz wreszcie Młotodzierżca przemówił do niego językiem, który Kurt rozumiał bez żadnego tłumaczenia. Najwyraźniej liturgia miała właśnie swoją część praktyczną.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              ⚔
                              1
                              • KermK Niedostępny
                                KermK Niedostępny
                                Kerm jako Oswald Braun
                                napisał ostatnio edytowany przez
                                #242

                                Są w życiu decyzje mądre, są też i głupie.
                                Do mądrych na przykład należałoby zrobienia zwrotu w tył i wzięcie nóg za pas.
                                Albo zamknięcie wrót z zewnątrz i podpalenie całego budynku, nie zwracając uwagi na tych, co znajdowali się w środku.
                                Rozsądne (punktu widzenia Oswalda), ale i okrutne - z ogólnego punktu widzenia.
                                Zostawienie kompanów w potrzebie było uczciwe, ale mało rozsądne.
                                Oswald zgrzytnął zębami, chwycił miecz i tarczę i dołączył do tych, co stawili czoła "odmieńcom".

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                1
                                • JhnWJ Niedostępny
                                  JhnWJ Niedostępny
                                  JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
                                  Administrator Obsługa Developer
                                  napisał ostatnio edytowany przez
                                  #243

                                  Ulrich chciał rzucić wiązką wulgaryzmów w stylowy sposób, ale tak się składało, że ogólnie stylu było dość mało w jego osobie, a wszystkie dzisiejsze zasoby zużył na poprzednią awanturę. Nie był kimś, kto pcha się do bitki. Zamiast zaszarżować do walki jak inni wybrał technikę osłaniania tyłów. Postarał się wraz z Laleczką usadowić Ergo w dogodnej pozycji, pozwalając kompanom szyć z kuszy do wszystkiego, co do niuch podejdzie, możliwe wykorzystując zwężania - sam cyrulik zaś walczył mieczem.
                                  Rachunek był prosty, ucieczka byłaby pozostawieniem towarzyszy, ale mając pacjenta pod opieką nie mógł iść w pierwszą linię. Mógł też na bieżąco opatrywać straż.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  0
                                  • ZellZ Niedostępny
                                    ZellZ Niedostępny
                                    Zell jako Nadja Schmidt
                                    Moderator Obsługa Mecenas Grafik
                                    napisał ostatnio edytowany przez
                                    #244

                                    Nadja nie była chętna do bitki, więc i ustawiła się na tyłach by zapewniać jakąkolwiek osłonę rannemu, nawet jeżeli miałoby być nią tylko wspomaganie kibicowaniem mu. Ergo otrzymał całusa w policzek oraz ostry przykaz:
                                    - Jedynie możesz strzelać z odległości, nie podchodź.

                                    Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    0
                                    • DeklineD Online
                                      DeklineD Online
                                      Dekline jako Złośliwość losu
                                      Obsługa Moderator Mecenas
                                      napisał ostatnio edytowany przez
                                      #245

                                      Mimo najszczerszych chęci Ergo nie był w stanie obsługiwać kuszy, dlatego, aby nie marnowac okazji, przejęła ją Nadja. Sam sum musiał zadowolić się funkcją obserwatora. Ulrich nie miał zbyt wiele pracy z rannymi, za to zdarzało mu się raz po raz dobijać obłąkańca który jakimś cudem przetrwał konfrontacje z murem tarcz. Zadanie było łatwe, jeśli było się szybkim, a przynajmniej szybszym niż podnoszący się ranny przeciwnik. Oswadl dołączył do szyku, a Hieronim walił z odległości.

                                      Każdy osiągał mniejsze lub większe sukcesy, jednocześnie stosunkowo mało ryzykując. Sytuacja, powoli, ale jednak, szła ku lepszemu. Jednakże dopiero atak Kurta całkowicie wywrócił stolik.

                                      Potężny mężczyzna wbił się w tłum, jakby zupełnie ignorując liczebność wrogów. Przeciwnicy rozpierzchli się, nie wiadomo czy ze strachu czy w wyniku impetu. Sytuacje wykorzystał dowódca nakazując parcie naprzód:

                                      • Raz!
                                      • Raz!
                                      • Raz!

                                      Mur tarcz krok za krokiem przesuwał oniemiałych wrogów, ubijając połowę przy okazji. Napływ nowych na chwile jakby ustąpił. Mały przebił sie przez pozostałości bramy i parł dalej młócąc okrutnie. Po chwili znikł z pola widzenia, lecz dalej było słychać odgłosy bitki.

                                      • Luzuj szyk - wydał polecenie dowódca
                                      • Thomas, Arthur, Ginter, za mna zwiad. Reszta w pogotowiu

                                      Czterech żołnierzy z włóczniami wyszło na drugą stronę,a by powrócić po chwili. Dowódca mówił do wszystkich:

                                      • Pouciekali gnojki, ale ten Wasz obijmorda razem z nimi. Gonić go nie będziemy, blokujemy przejście póki można. Lucas, na wieże, wypatruj Osiłka, żeby miał jak wrócić

                                      Mężczyzna z kusza pognał gdzieś schodami

                                      Dla Morta

                                      Kurt wbił się w motłoch. Wszedł jak nóż w masło, kładąc sporą ilość przeciwników samym tylko impetem, kolejnych kilku padło od ciosu mieczem. Mały poczuł zapach krwi, dosłownie i w przenośni - część skapła mu na twarz i wargi. Wojownik poczuł jak dreszcz przechodzi całe jego ciało, mieśnie napięły się błyskawicznie i Kurt, bez większego pomyślunku skoczył dalej aby ciąc, miażdzyć i rąbać. Czuł jakby cały świat wokół nagle zwolnił i tylko on poruszał sie normalnym tempem. Ciął raz za razem, precyzyjnie wymierzając ciosy, a czym więcej położył trupem tym mocniejszy czuł zew aby robić to dalej i dalej. Szukał wrogów, wybijał każdego którego zauważył, a gdy wokoło nie było nikogo kto chciałby z nim walczyć, szukał dalej i dalej, aż w pewnym momencie zorientował się że stoi na ulicy sam, zostawiwszy za sobą ulice trupów.

                                      Mały przystanął na chwilę, zorientował sie że jest cały we krwi i właściwie to nie bardzo wie gdzie aktualnie jest oraz z którego kierunku przybiegł. Ciało jeszcze chodziło, jeszcze czuł adrenalinę, lecz powoli dochodziło do niego zmęczenie oraz fakt że jednak nie wyszedł z potyczki bez szwanku. Czuł jak pali go łydka, zauważył jest jest właściwie przebita na wylot czymś co przypominało nóż lub kawałek blachy. Palił go bok, a gdy go dotknął, zorientował się że obficie z niego krwawi. Kurt miał na sobie jeszcze wiele pomniejszych ran, które teraz dawali mu się we znaki. Ale nie to było najdziwniejsze, dotarło do niego że właściwie mało pamięta co robił od czasu pierwszego wbicia się w tłum aż do teraz - pamietał tylko emocje, agresje i ciosy, szybsze i bardziej smiercionośne niż zazwyczaj.

                                      Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      0
                                      • MortarelM Niedostępny
                                        MortarelM Niedostępny
                                        Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
                                        napisał ostatnio edytowany przez Mortarel
                                        #246

                                        Pierwsze uderzenia miały jeszcze jakiś związek z tym, czego Kurt nauczył się przez lata pracy ochroniarza. Tarcza przyjmowała cios albo odpychała człowieka z drogi, miecz szedł zaraz za nią, a każdy kolejny krok prowadził go w stronę wyrwy. Nie walczył ładnie, ale też nigdy nie widział powodu, żeby walka miała być ładna. Miała się skończyć, najlepiej szybko i z nim po właściwej stronie ostrza.

                                        Hieronim kazał mu zarżnąć ich wszystkich. I to znacznie uprościło sprawę.

                                        Kurt parł naprzód, akiedy przeciwnicy zaczęli ustępować, nie zwolnił wraz z żołnierzami. Przeciwnie. Każdy cofający się przed nim przeciwnik robił miejsce na następny krok.

                                        – SIGMAR! - Ryknął to imię pierwszy raz, kiedy przebił się przez resztki bramy.

                                        Nie był pewien, czy była to modlitwa, okrzyk bojowy, czy może należało tak robić, kiedy wykonywało się wolę boga. Hieronim często wołał imię Sigmara przed ważnymi rzeczami, więc Kurt uznał, że nie zaszkodzi. Tarcza huknęła o następnego przeciwnika. Miecz zatoczył szeroki łuk.

                                        – SIGMAR! - Ktoś zaczął uciekać. Kurt ruszył za nim.

                                        Nie zauważył chwili, w której przestał słyszeć miarowe komendy dowódcy. Nie zauważył również, że mur tarcz został za nim, a potem zniknęła wyrwa w bramie. Widział tylko plecy uciekających i następnych ludzi rozpierzchających się przed nim po ulicy.

                                        Hieronim powiedział wszystkich. Kurt nie miał zwyczaju poprawiać Hieronima w sprawach Sigmara.

                                        Dopadł kolejnego marudera, zasłonił się tarczą i ciął, nie zatrzymując się dłużej, niż było trzeba. Oddychał już ciężko, pot spływał mu po twarzy, a ręka zaciskająca miecz zaczynała ciążyć, lecz po raz pierwszy od wielu godzin wszystko wokół wydawało mu się całkowicie zrozumiałe.

                                        Był Sigmar, był Hieronim, byli grzeszni degeneraci i był Kurt. Mały uniósł tarczę i ruszył za następnymi.

                                        – SIGMAR!

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        0
                                        • KetharianK Online
                                          KetharianK Online
                                          Ketharian jako Hieronim Bosch
                                          Obsługa Moderator Mecenas
                                          napisał ostatnio edytowany przez
                                          #247

                                          Miejsce srogiej bitwy


                                          Hieronim grzmotnął jakiegoś podnoszącego się z ziemi człowieka kuszą prosto w głowie krzywiąc się z odrazą na rozbryzg krwi i mózgu. Walka, zażarta i pełna brutalnych obrazów, z łaski Sigmara ponownie okazała się zwycięska, chociaż z wielkim dla Boscha kosztem. Sędziwy urzędnik czuł się wyczerpany, miał spowodowane tym zmęczeniem zawroty głowy i chciało mu się rzygać, a na dodatek odniesiona wcześniej rana paliła jego ciało żywym ogniem.

                                          Kiedy zgraja obłąkańców została odparta, cesarski urzędnik odetchnął z ulgą, gotowy czym prędzej zwołać oblanych potem kompanów i ruszyć w dalszą drogę, coś jednak znienacka pokrzyżowało mu plany - nieobecność Małego Kurta!

                                          Jeszcze kilka dni temu Hieronim Bosch machnąłby ręką na podobnego Kurtowi łajdaka nie zaprzątając nim sobie ani chwili głowy, jednak ostatnie wydarzenia ogromnie starca zmieniły.

                                          Sam czuł zdumienie pojmując jak bardzo potrzebował tego olbrzyma.

                                          - Tchórzliwe łajdaki, co czynicie?! - ryknął wymachując z wściekłością rękami - Toż ten człek został napełniony świętą esencją samego Sigmara! Jest wybrańcem świątyni, sam arcykapłan świątobliwy Grimmig go namaścił na posłannika jego słowa! Kto pozwoli mu szczeznąć w obliczu przemożnego wroga, lepiej niechby sam se uwiesił kamień młyński i na stosie spłonął! Toż to grzech! Dawać mi tu czterech pobocznych ludzi i za mną, mus nam błogosławionego Kurta czym prędzej tu sprowadzić, wielce jest on nieodzowny dla powodzenia misji świątobliwego arcykapłana!

                                          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          😂
                                          1

                                          Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                                          Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                                          Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                                          Zarejestruj się Zaloguj się
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy
                                          • Strona startowa