Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
351 Posty 7 Uczestników 10.9k Wyświetlenia 4 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • JohnyTRSJ Niedostępny
    JohnyTRSJ Niedostępny
    JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
    Mecenas
    napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
    #340

    Hartley "Mack" Mackinaw

    Megablok


    - Dobry pomysł - Mack kiwnął Artemidzie głową.
    - Zuri! Zuri! Słuchaj uważnie. Włącz kamerę i pokaż mi co się tam dzieje. Już do was idę! - wyjął jeszcze z kieszeni smartgogle i uruchomił, sprzęt szybko połączył się ze smarthingiem, Hartley włączył jeszcze (wszystko ręcznie) podgląd obrazu.

    Okulary dał Brazil:
    - Masz, żebyś widziała co się tam dzieje. Ja mam podgląd na telefonie. Idę po sprzęt.

    Wszystko miał w sumie spakowane, dorzucił jeszcze paczkę opatrunkków bo nie wiedział co tam zastanie. Jedną rana? Dwie? Pokaz młodego brzytwiarza?
    Chwycił za kurierską torbę. Miał tam między innymi swój pakiet-przybornik i wiele innych rzeczy. Było to na tyle małe, a torba na tyle wielka, że ngdy tego nie wyciągał. Przełożył tylko kilka rzeczy do kieszeni.

    ***

    Ruszyli.
    - Trzymaj. - dał Brazil jednorazowe opakowanie z rękawiczkami.

    Współlokatorka pociągnęła go za ramię wskazując na sklep z bronią oraz Hajfiego i Houstona w środku. Przydadzą się? Mack nawet się nie namyslał.
    - Znasz Hajfiego, jak robi interes to będzie to długo trwało, nie mamy czasu. Napisz im tylko gdzie będziemy.

    Przyspieszył.

    178.255.46.143
    Pan Psuj
    Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    ♥
    2
    • KetharianK Niedostępny
      KetharianK Niedostępny
      Ketharian jako Soulkiller
      Obsługa Moderator Mecenas
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #341

      Przy mieszkaniu rodziny Ogunlesi


      Korytarz sprawiał wrażenie całkowicie bezpiecznej strefy, podobnie jak jego odnogi, zakamarki serwisowe i pobliskie klatki schodowe. Brazil podłączyła się kolejny raz bezprzewodowo do sieci udając, że przegląda menu na automacie AllFoods, przeleciała szybko po wszystkich dostępnych w pobliżu kamerach szukając ludzi mogących budzić jakiekolwiek zasadne podejrzenia. Nikogo takiego nie dostrzegła, podobnie jak Hartley, któremu posłała livestreama z podglądu na wyświetlacz smartgogli medyka.

      Wszędzie wokół kręcili się zwyczajni zapracowani mieszkańcy megabloku, zaniedbani, niedożywieni, szpanujący braną na wieloletnie kredyty cybernetyką w krzykliwych barwach, jedzący w ruchu sojową papkę z plastikowych pudełek, wymieniający z rąk do rąk chipy płatnicze i lekkie narkotyki, pijący w kątach tani alkohol i palący skręty. Chociaż Brazil nie rozpoznawała nikogo z twarzy, w mrówkowcu pokroju H10 wcale jej to nie dziwiło. W kompleksie żyło tuż obok siebie tak wielu ludzi, a większość apartamentów tak często zmieniała lokatorów, że zazwyczaj znało się z imienia i nazwiska zaledwie parę osób na piętrze.

      - Nic podejrzanego, według mnie czysto jak w klinice - powiedziała ściszonym głosem zawieszając pobieranie obrazów z kamer na dysk przenośnego deka - Dzwoń do małej, Mack.

      Hartley wybrał na smarthingu numer Adeoli, przełączył aparat w tryb głośnomówiący. Do uszu Brazil natychmiast popłynął zapłakany dziecięcy głosik, punktowany rozpaczliwymi krzykami matki.

      - Zuri, zaraz będę - powiedział uspokajającym tonem Mack - Włącz teraz jeszcze raz kamerę i pokaż mi znowu wasze mieszkanie, tak szybciutko, ale żeby było widać każdy pokój, dobrze? Muszę wiedzieć, kto gdzie się teraz znajduje i na ile jesteście bezpieczne.

      - Dobrze, proszę pana - dziewczynka wciąż była przerażona, ale wzięła się w garść słysząc konkretne polecenie. Na ekranie aparatu Macka pojawiły się rozkołysane, podskakujące chaotycznie obrazy kolejnych pomieszczeń; pustych z wyjątkiem salonu, gdzie Brazil dostrzegła dwie kobiece sylwetki.

      - Są same w domu! - rzuciła z pełnym przeświadczeniem w głosie - Dajemy!

      - Zuri, otwórz drzwi, teraz!

      Hartley już się przemieszczał wzdłuż ściany korytarza, jedną ręką ściskając pasek przewieszonej przez ramię torby, drugą odsuwając na bok stojących mu na drodze ludzi.

      Drzwi apartamentu stanęły otworem. Hartley i Artemida wpadli do środka, przez zagraconą przestrzeń salonu dobierając do sofy, przy której klęczała rozhisteryzowana Adeola. Medyk położył dłoń na jej ramieniu, odsunął kobietę stanowczym ruchem w bok i przyklęknął obok leżącej na sofie nastolatki.

      Czarnoskóra dziewczyna o zaplecionych w niezliczone warkoczyki włosach sprawiała wrażenie pogrążonej w głębokim śnie, ale jej bladosine wargi i przesiąkająca przez materiał koszuli krew zdecydowanie przeczyły tej iluzji.

      Krew była wszędzie, na torsie Chinwe, na sofie, na rękach Adeoli i na podłodze. Odchodząca od zmysłów matka nastolatki przyciskała zwiniętą w rulon bluzę z kapturem do brzucha córki, wbijając w twarz Macka oszalałe z trwogi spojrzenie.

      - Ma wbity nóż! - krzyknęła pociągając za tymi słowami szloch Zuri - Nie mogę go wyciągnąć!

      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      1
      • NanatarN Niedostępny
        NanatarN Niedostępny
        Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
        napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
        #342

        Mieszkanie rodziny Ogunlesi

        Trudno byłoby Artemidzie opowiedzieć jak dostała się z miaszkadła paczki do mieszkania rodziny Ogunlesi, a przecież aspirowała do gatunku wiecznej pamięci. Daleka była jeszcze jej droga do post człowieka.
        Skupiła się na goglach otrzymanych od Macka. Rzecz, która była jej bardzo potrzebna, ale wciąż na dalszej pozycji na liście zakupów. Śledzenie dwóch obrazów wymagało większej koncentracji, hakerka potraktowała to jako dobry test. W strefie handlowej wychwyciła kolegów w sklepie z bronią, ale równie jak jej przyjaciel uznała, że nie ma czasu na pogaduchy.

        Zaraz zaczęła sprawdzać kamery w zasięgu zmysłów. Na chwilę zapomniała o zakupowiczach. Nie mogła wyjść z podziwu jak przydatny przedmiot użyczył jej Hartley.

        O Dingo i HiFi przypomniała sobie dopiero pod drzwiami Ogunlesi.

        NoiseFeed Brazil do Dingo ]
        Brazil Widzałam was w sklepie trzy minuty temu. Mamy z Hartleyem interwencję medyczną. Nasze miszkadło puste.
        Brazil Wysyłam pineskę z naszym położeniem

        Jak to szybko śmigało i ogarniała tyle rzeczy na raz.

        Weszli. Krew, dużo krwi, żeby nie spanikować musiała się Brazil czymś zająć. W przebłysku świadomości zamknęła drzwi. Pozostając przy wejściu poleciła kobiecie odsunąć się od rannej. Ledwo chwilę na niej skupiła uspokajając i pozwalając przyjacielowi działać.

        -Nie martw się. Pozwól mu pracoać, jak będziesz spokojna to będę mogła mu pomóc. Zrobiłaś dość. - wypowiedziała stanowczo
        Tymczasem impy, karmione obrazem z gogli, analizowały obrażenia i wysyłały zamówienia na medykamenty, te korelowała Torquemada ze swoimi zasobami. Wszystko do konsultacji z medykiem.

        NoiseFeed Brazil do Dingo
        Brazil Mamy tu dużo krwi, ktoś pociął nożem młodą dziewczynę.
        Brazil Sprawdzam mieszkanie

        Wszystko trwało ledwie kilka sekund, Brazil ściskając w garści nóż do PCV ruszyła osobiście do przeszukania mieszkania. Zaczęła od namierzenia wszystkich urządzeń sieciowych w zamiarze wychwycenia niepasującego/nadmiarowego smarta. Przykleiła się do lewej ściany.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        2
        • JohnyTRSJ Niedostępny
          JohnyTRSJ Niedostępny
          JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
          Mecenas
          napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
          #343

          Hartley "Mack" Mackinaw

          Megablok, mieszkanie Adeoli


          To nie było miejsce, w którym mógł się spodziewać takiej jatki.
          - Zrobiłaś dobrze, że go nie wyciągnęłaś - przerwał Adeoli.

          Wyjął z torby sprzęt. Jeżeli dziewczyna miała nóż wbity w brzuch, to Mack nie był pewny czy jego pomoc będzie skuteczna. Nie wystarczy bandaż. Dziewczyna powinna trafić szybko na blok operacyjny. Nie wystarczy zszycie skóry. Mała ma uszkodzone bebechy i nawet przebranżowiony weterynarz vel. pichciciel prochów to wiedział. Rozejrzał się po pomieszczeniu.

          - Adeola, nie jestem cudotwórcą. Ona musi trafić na blok operacyjny, rozumiesz?
          Jeszcze zanim Adeola mu odpowiedziała, przerywając szloch, wiedział że nic z tego nie będzie. Ona nie ma pieniędzy nawet na nielegalną klinikę o szemranej reputacji.
          - Pieniądze... nie ma.. mamy pie... pie - Adeola zaniosła się szlochem - pieniędzy.

          Mack patrzył na leżącą dziewczynę. Szansę przeżycia oceniał na 50/50. Podjął decyzję.
          - Dobra, SPRÓBUJĘ pomóc. Teraz skupcie się. Bierzemy ją i kładziemy ją na stole.
          Nawet nie próbował odwinąć ciuchów. Wiedział, że tam jest nóż. Dziewczyna musi leżeć na płaskiej twardej powierzchni.

          Mack miał o tyle szczęścia, że nikt podczas przenoszenia nie zemdlał. Dopiero wtedy przyciągnął kilka krzeseł.
          - Adeola, przynieś mi CZYSTE ręczniki.
          Rozłożył je na krzesłach, a na nich rozłożył swój sprzęt. Sprzęt to było dobre określenie, wiele z tego co miał kupił z drugiej ręki na portalach aukcyjnych. A w sumie wszystko najlepiej nadawało się do opatrywania ran po bójkach, a nie operacji brzucha. Nawet kurwa nie miał odpowiedniej ilości leków!

          Od razu przykleił dziewczynie na szyi kilka derm ze środkami przeciwbólowymi, i to takich których w Żabce nie będzie.

          Dopiero wtedy założył rękawiczki i zdjął przesiąkniętą krwią bluzkę.
          - O kurwa! - to co zobaczył sprawiło, że nawet się nie kontrolował. - co to w ogóle jest?

          No, nóż. Coś w rodzaju motylka, ale to gówno miało więcej ruchomych części niż zwyczajny motylek. Tu jakaś blokada tutaj... dwa, nie trzy niezablokowane ostrza.
          - Nie mogę tego wyjąć, to cholerstwo jeszcze bardziej ją rozcharata.

          Adeola zaczęła zawodzić. Zuri jeszcze się trzymała, ale jej też niewiele brakowało. Szybko kalkulował, z pozycji i wielkości noża musiał określić które organy zostały uszkodzone.
          - Muszę poszerzyć nacięcie.

          A szanse przeżycia niewiele większe niż w loterii.

          Rozciąć powłokę brzuszną nie ruszając noża, spróbować usunąć nóż i nikogo przy tym nie zabić, zszyć organy, zszyć skórę. O ile dziewczyna w tym czasie nie umrze, to zadzwonić do Leifa z zamówieniem na antybiotyki dożylne. Tężec, zapalenie otrzewnej - to dopiero początek. Mack nie miał przy sobie takiej ilości środków, by móc leczyć dziewczynę.

          -Brazil! Potrzebuję twojej pomocy! W torbie mam narzędzia. Znajdź te małe kombinerki. Będę ich potrzebował. - Ostatnie czego chciał to być zranionym przed odskakujące ostrze. On, a może i Brazil, chwyci nóż kombinerkami i dopiero wtedy SZYBKO wyciągnie.

          1/10 że przeżyje. Albo i mniej.

          178.255.46.143
          Pan Psuj
          Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          💉 🍴
          4
          • NanatarN Niedostępny
            NanatarN Niedostępny
            Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #344

            Megablok, mieszkanie Adeoli

            Napędzana podejrzliwością hakerka prześlizgneła się po każdym sieciowym urządzeniu w zasięgu, dopiero wtedy obeszła na wzór komandosów z popularnych rolek wszystkie pomieszczenia. Czysto.
            Jakby niedowierzając własnym zmysłom, że mieszkanie bezpieczne, ale wypełniła polecenia Hartleya. Asystując łakomie łowiła każdy szczegół, równie łakomie jak programy, obdarzone nowymi zmysłami, spoglądające na verite jej oczami, nie przypadkową kamerą. Te prześcigały się w mądrościach i interpretacjach czerpiąc swoją wiedzę z maszynowo przeglądanych plików instruktarzowych i baz danych. Zepchnęła je w cień, by nie wprowadzały zamieszania.

            W torbie narzędzia. Kombinerki. Poddała się protezie, żeby wystudzić emocje. Wyważonymi ruchami wzięła torbę położyła w świetle i wybrała narzędzie. Starała się nie odzywać. Murzyn się mocno dobijał, przepuściła go, bo ten miał przynajmniej maniery.

            -Potrzeba na leki to mam. Krew też dam. Mam zerówkę na plusie - wypowiedziała cicho po konsultacji z programem. - Mów co trzeba.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            2
            • GladinG Online
              GladinG Online
              Gladin jako HiFi
              napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
              #345

              Technik po drodze wyjaśnił Dingo i to, że klucze do mieszkania Shivy wziął po prostu z garażu i że zdążył już przy okazji sprawdzić przelotnie co jest w środku.

              – Nie sądzę, aby na mieszkaniu pojawił się jakiś jej kumpel. Bardziej bym się bał, że pojawi się jakiś jej antykumpel. Za jakieś 2 tygodnie wygaśnie jej czynsz i wtedy ktoś tam wejdzie i zgarnie wszystko. Trzeba więc spróbować lokal wyczyścić. Po co ktoś inny ma się wzbogacić? Do tego ma opłacony paśnik. Pewnie dobrze będzie się wybrać tam większą ekipą, bo i komputery są do wyniesienia. Ale zanim się uda wszystkich zebrać, to kujmy żelazo póki gorące. A skoro i tak chcę zajrzeć, co u Czakasów, to możemy jedno z drugim na raz załatwić.

              – To zróbmy tak. Pójdziemy do Paula, sprawdzimy ceny, potem do mieszkania Shivy, rozejrzymy się. Później będę miał prośbę, abyś do mieszkania Czakasów zadzwonił. Ja się zaczaję wtedy gdzieś przy końcu korytarza, bo jeżeli ich mamuśka mnie zobaczy to nie wiem, jak zareaguje. Jeżeli otworzy mamuśka, to powiesz, że szukasz Tyrone. Albo Donga. A gdyby był Tyrone albo Dong, to powiesz, że przysyła cię SuperHitSuperStar, powinni wiedzieć, o kogo chodzi. Może tak być? Zresztą omówimy resztę na mieszkaniu Shivy?

              – Eee... czekaj, Paul... trzy strzelby po 450, to da 1350, tłumik... czekaj ile było za tłumik? Luneta za 180? To już ponad półtora? Moment... - HiFi podrapał się w głowę, wbił oczy w sufit i coś mamrotał niezrozumiale.

              – No i statyw... kurde... hmm... hmm... kurde... trochę tego jest... Houston, moglibyśmy się przejść obgadać to? Dzięki Paul, wiemy na czym stoimy. Temat jest aktualny, musimy tylko trochę poplanować, żeby nam jeszcze na żarcie na następny tydzień starczyło. Myślę, że wpadniemy jeszcze dzisiaj, bo jutro wiadomo, do roboty trzeba iść...


              A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • WilczyW Niedostępny
                WilczyW Niedostępny
                Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                Mecenas
                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                #346

                Dingo potrzebował chwili, żeby załapać, że tak naprawdę deal z Paulem jest już prawie przyklepany, a HiFi trochę droczy się ze sprzedawcą... może uda się w ten sposób utargować lepszą cenę? Odwrócił tęskny wzrok od półki z akcesoriami i spojrzał na technika.
                - No jasne, HiFi. Wiesz jak jest, Paul, gnata do garnka nie włożysz, nie?

                Przerwał, kiedy jego smarthing zawibrował. Spojrzał od niechcenia, spodziewając się głupiego SMS'a od Alertu RBC ("Uwaga, poziom smogu niebezpiecznie wysoki. Osobom starszym i dzieciom zaleca się pozostanie w mieszkaniach..."), ale uniósł brwi widząc wiadomość od Brazil. Sprawdził pinezkę, którą mu wysłała, przybliżył maksymalnie ekran. Przypomniał sobie jak jeszcze niedawno obserwowali sygnał od Switcha, który potem zniknął z ich zasięgów. Napisał szybką wiadomość:

                "Żyjesz Brazil? Potrzebujecie wsparcia? Co z Mackiem?"

                - Minęliśmy się z naszymi - rzucił do HiFi'ego, pokazując mu zapis rozmowy - Jak będzie trzeba to do nich zajrzymy po drodze, co? Mają jakąś jatkę... to znaczy, chyba nikt ich nie pochlastał, ale... kogoś. Ktoś został po-chlas-ta-ny.

                Ruszył w kierunku wyjścia z 2nd Amendment. Jego myśli skakały od Macka i Brazil do zbliżającego się spotkania z Czakasami. "Ja dzwonię, ty mówisz", przemknęła mu przez głowę myśl, na którą nie potrafił powstrzymać się od uśmiechu.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • KetharianK Niedostępny
                  KetharianK Niedostępny
                  Ketharian jako Soulkiller
                  Obsługa Moderator Mecenas
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                  #347

                  Mieszkanie rodziny Ogunlesi


                  Hartley wziął kombinerki do dłoni, przesunął palcami drugiej ręki po mokrym od krwi brzuchu Chinwe rozważając coś w myślach. Odchodząca od zmysłów Adeola złapała Zuri przyciskając dziewczynkę do siebie w sposób, który wydawał się tylko pogłębiać przerażenie córki.

                  - Mam symulację zranienia w tym miejscu - powiedziała Brazil spoglądając w dół poprzez pulsujące światłami napisów i obrazków szkła smartgogli - Prawdopodobne uszkodzenie jelita cienkiego albo okrężnicy poprzecznej, zanieczyszczenie jamy otrzewnej, ale to jedna wąska rana. Dasz radę zaszyć? I podać jej krew?

                  - Jestem weterynarzem, nie chirurgiem. A krew ma w tym momencie znaczenie drugorzędne - odpowiedział Mack spoglądając na grubą futurystyczną rękojeść wbitego głęboko w ciało nastolatki noża - Adeola, zabierz stąd Zuri, niech na to nie patrzy! Zabierz ją do jej pokoju!

                  Roztrzęsiona kobieta chwyciła dziecko na ręce, wybiegła z pomieszczenia zanosząc się histerycznym szlochem. Hartley odprowadził ją wzrokiem czekając, aż zniknie z jego pola widzenia.

                  - Brazil, to jest nóż modułowy, skomputeryzowany, od Badgera albo Wolverinos - zaczął mówić pełnym desperacji półgłosem - On po penetracji ciała na odpowiednią głębokość rozkłada ruchome ostrze na trzy mniejsze w trzech różnych kierunkach. Ta dziewczyna ma w brzuchu sieczkę, pocięło jej jelita, może nawet dosięgnęło macicy. Masakryczne obrażenia wewnętrzne, również masywny krwotok.

                  - Jak to wyciągnąć?! - zapytała głuchym głosem Artemida, chociaż zmieniająca się raptownie poświata gogli sugerowała, że sama już szukała odpowiedzi - Kurwa, tu piszą, że blokada jest zdejmowana przez właściciela broni poprzez impuls sprzęgu neuralnego albo kod podany przez aplikację do softu noża!

                  - Dlatego muszę użyć kombinerek - Hartley zmienił ułożenie narzędzia w ręce, nerwowo oblizał usta - Pociągnięcie rękojeści w górę spowoduje poszerzenie rozcięć, a i tak cud, że ona jeszcze żyje. Będę ściskał klongi kombinerkami, a ty będziesz jednocześnie powoli ciągnąć w górę. Jeśli uda mi się wywrzeć odpowiedni nacisk, może ostrza się złożą podczas wyciągania, ale nie ma na to gwarancji, rozumiesz?

                  Na prawym wyświetlaczu smartgogli pojawiła się ramka przychodzącej wiadomości i chociaż była z perspektywy Hartleya obrócona w przeciwną stronę, Mack od razu rozpoznał ikonkę przypisaną do Houstona.

                  - Na mój sygnał wyciągamy, tylko bez dzikich ruchów - powiedział oblizując raz jeszcze usta - Zaraz potem będę musiał przeciąć tu i tu jej powłokę brzuszną i zacząć zszywać organy wewnętrzne. Rób dokładnie, co ci będę mówił.

                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  2
                  • NanatarN Niedostępny
                    NanatarN Niedostępny
                    Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #348

                    Prędko się Artemida połapała, że powinna oddać dziewczynę w ręce Hartleya, ten choć wyrażał wątpliwości dla własnych kompetencji, to jej zdaniem wynikało to ze świadomej odpowiedzialności, a nie braku umiejętności. Mrugnęła tylko oczkami raz i dwa, wysyłając wiadomość do nomady wprost z myśli, proteza błyskawicznie zamieniała decyzję w informację.

                    NoiseFeed Brazil do Dingo
                    Brazil Jest OK 💋

                    Nic już jej więcej nie rozpraszało. Czasem tylko wykonując z całkowitym zaangażowaniem polecenia veterynarza zagryzała dolny usteczek. Wygasiła wszystkie sugestie cisnące się na gogle całą swoją uwagę skupiając na poleceniach Mackinaw.

                    Trzymała, rozwierała, odbierała, podawała, wycierała.

                    Posłuszna laleczka w przetartej pancernej kurtce. Do rytmu, w ruchu bioder, wszystko, żeby nie przebić bariery empatii. Się nie rozczulić, jak tylko pomyślała, ręka jej zadrżała, wężowy jakoś regulował hormony.
                    Wyprostowała się.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    ♥
                    1
                    • KetharianK Niedostępny
                      KetharianK Niedostępny
                      Ketharian jako Soulkiller
                      Obsługa Moderator Mecenas
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                      #349

                      Sklepik przy Pinewood w Kabuki


                      Pełen entuzjazmu Wietnamczyk ściągnął ze szklanej płyty zamrażarki kartony z sojowymi kotletami i zaczął w zamian wykładać na niej pudełka z bronią, które całkiem prawdopodobnie spadły jakiś czas temu z ciężarówki jakiegoś koncernu zbrojeniowego w ulicach Arroyo. Nguyễn Văn Hải sprzedawał w swoim sklepiku wszystko, od żywności poprzez odzież, elektronikę i medykamenty po sprzęt do miejskiego survivalu i broń palną i chociaż nie należał do tanich sprzedawców, w przeciwieństwie do wielu innych w branży udzielał rzetelnej gwarancji.

                      - Prostota, funkcjonalność, wysoka efektywność - oznajmił wciskając w ręce Switcha krzykliwie pomarańczowego Magamastera Ultra - Magazynek na dwadzieścia naboi, szyna uniwersalna, w zestawie latarka. Prawdziwa amerykańska jakość, nie jakieś chujowe chińskie składaki. Syndykat Trumpów robi je według najwyższych standardów w fabrykach na Florydzie, lepszej broni osobistej w takiej cenie nie dostaniesz.

                      - W takiej cenie, czyli w jakiej? - Raze przywołał na twarz ćwiczoną wcześniej wielokrotnie minę człowieka o bardzo skąpym budżecie - Nie wiem, czy mnie stać na gnata z logo Trumpa.

                      - Cena jak marzenie, normalnie minimum pół tysiąca za wersję podstawową bez malowania i bez pudełka, ale potrafi dobić do dziesięciu tysięcy za taką pobłogosławioną przez pastorów z Odrodzonego Kościoła Republikańskiego z Mar-a-Lago, wyobrażasz sobie? Ale dla ciebie tylko czterysta pięćdziesiąt, dla dobrego znajomego mogę upuścić marżę prawie do zera.

                      - Cena marzenie, cały czas marzę o takiej kasie na koncie - przyznał z fałszywie smętną miną More - Nie masz czegoś dla biednych ludzi?

                      Wietnamczyk uniósł znacząco jedną brew, wsadził dłoń do innego pudełka i wyciągnął z niego wsadzony pomiędzy inne egzemplarze rewolwer o krótkiej lufie i plastikowej kolbie.

                      - Jak jesteś biedny to weź tego Magnum - oznajmił - Nowość od Bombardiera, limitowana seria Eco. Całość zrobiona z pozyskiwanego z odzysku metalu oraz plastiku w stu procentach z recyclingu. „Zabija jednym strzałem, ratuje planetę”. Jedyne sto baksów, chujnia jakich mało, lubi się zacinać i wybuchać w ręce, no ale jest świetną ofertą dla biednych. Sześć naboi w cylindrze…

                      - A co to takiego? - Switch samemu wyciągnął z pudła jeszcze jeden pistolet, ciemnoniebieski w odcieniu podobnym do jego skradzionego u Slimwire Streetmastera.

                      - To Tamayura od Arasaki, remaster drugiej generacji, dziesięć milimetrów, magazynek na piętnaście naboi i z góry ci mówię, że poniżej czterystu eurodolarów nie zejdę. Tygersi mi na haraczu upustów nie dają, pozwól człowiekowi zarobić.


                      Pod mieszkaniem Shivy Lacroix


                      Houston zerknął wzdłuż korytarza wyłapując niespokojne spojrzenie i uniesiony kciuk wyglądającego zza pobliskiego rogu HiFi. Wciąż pozostając pod wrażeniem oględzin mieszkania Shivy, nomada zlizał z ust resztki wyciągniętej z jej paśnika winogronowej pasty, a potem nacisnął dzwonek na domofonie wskazanego przez HiFi mieszkania.

                      Znaleziona w wannie dziewczyna okazała się jeszcze większą żyłą złota niż Dingo na początku zakładał. Miała w pełni umeblowane mieszkanko i kupę sprzętów, zarówno profesjonalnych komputerów jak i domowej elektroniki, a jeśli opłacała czynsz stałym zleceniem przelewu, wbrew obawom HiFi jej mieszkanie jak najbardziej mogło pozostawać jej własnością po ostatnim lipca - nie wspominając o tym, że gdzieś w środku lokalu mogły się skrywać informacje prowadzące do danych dostępu do jej bankowych kont.

                      Nacisnął dzwonek raz, potem drugi, a potem cofnął się o krok słysząc zbliżający się do drzwi gderliwy kobiecy głos. A potem cofnął się jeszcze o krok, kiedy w progu mieszkania stanęła tęga czarnoskóra matrona w trzeszczącej niebezpiecznie podkoszulce, z dumą obnosząca się z imponującym afro.

                      - Czego szuka? - warknęła spoglądając na Houstona podejrzliwym wzrokiem - Się chyba pomylił z adresem.

                      - Niekoniecznie - odpowiedział pojednawczo Dingo - Szukam Tyrone. Albo Donga. Zastałem ich?

                      - Tyrone? I Donga? - oczy matrony zwęziły się momentalnie w wąskie szparki przywodząc na myśl ślepia polującego lamparta - A czego od nich chcesz? Mój Tyrone to łobuz, ale porządny, on się z jakimiś szemranymi białasami nie zadaje. Policja?

                      - Żadna policja - zapewnił natychmiast Dingo - Sprawę mam do nich, interes. Są w domu?

                      - Tyrone przed chwilą gdzieś poleciał, telefon dostał. A Dong nie ma teraz czasu, żeby do nas zaglądać, bo ma ważne interesy na głowie. A czego od nich chcesz, może ze mną załatwisz?

                      - Wątpię, droga pani - pokręcił głową nomada podnosząc głos na tyle, aby ukryty nieopodal HiFi dobrze słyszał jego słowa - Przysłał mnie wspólny znajomy, SuperHitSuperStar, ale jak ich nie ma, nie pogadamy, są inni, którzy chętnie zarobią na takiej okazji.

                      - Zaraz, dokąd?! - matrona złapała Houstona za ubranie obdarzając go jednocześnie szerokim i do bólu fałszywym uśmiechem. Miała najbardziej białe i idealnie równe zęby jakie nomada w życiu widział.

                      Uśmiechnięty od ucha do ucha głodny lampart.

                      - Nikt nie jest winien temu, że się urodził z gębą kapusia - oznajmiła pojednawczym tonem matka Tyrone i nie okazała przy tym najmniejszej chęci do puszczenia rękawów nomady - Pan wejdzie do środka, zapraszam. Ja też kapusiem nie jestem i nie powiem, gdzie poszedł mój synek, ale za pięć dyszek mogę do niego zadzwonić.


                      Mieszkanie rodziny Ogunlesi


                      Brazil uświadomiła sobie, że nigdy jeszcze nie widziała Hartleya w równie krytycznej sytuacji, nigdy wcześniej nie spoglądała na jego umazane krwią rękawiczki zanurzone w rozciętym brzuchu innego żywego człowieka. Było to doświadczenie otwierające oczy, budujące, przerażające, fascynujące i budzące dreszcze - wszystko na raz i w gigantycznej dawce emocji.

                      Mack pracował w ogromnym skupieniu, pełnym posępnej determinacji i pasji. Operował swoimi narzędziami niczym wirtuoz, reperując jeden organ wewnętrzny Chinwe po drugim jak profesjonalny chirurgiczny robot, nie zważając na krew i odstręczający zapach perforowanych jelit. Brazil wykonywała bez wahania każdą otrzymaną instrukcję, przez cały czas próbując szukać w Sieci informacji mogących chociaż trochę zmniejszyć jej zrodzony z braku fachowej wiedzy dyskomfort.

                      Im głębiej szukała, tym bardziej paradoksalnie rosła jej złość. Pocięta na skrupulatnie monitorowane przez NetWatch części Sieć ukrywała praktycznie wszystko za paywallami. Czasy dostępu do darmowej wiedzy skończyły się z dniem, w którym korporacje i współpracujące z nimi rządy postawiły na masowe tworzenie niewykształconych i łatwych w kontroli rzesze szarych obywateli - teraz każda dziedzina wiedzy obwarowana była ścianami płatnego dostępu, a rzekomo darmowe domeny oferowały zbyt często bezwartościowe lub wręcz fałszywe informacje.

                      Nieliczni wybrańcy - wśród nich sama Artemida - mieli możliwości obchodzenia większości paywallów dzięki swoim netrunnerskim umiejętnościom, ale nie było ich dość wielu, aby mogli się w jakikolwiek efektywny sposób przeciwstawić nastawionemu na wszechobecną komercję systemowi.

                      Chinwe wciąż była nieprzytomna, a parametry jej funkcji życiowych wyświetlane na wszytym pod skórę ramienia biomonitorze zmieniały wartości w pozornie niekontrolowany sposób, co chwilę przyciągając w stronę wyświetlacza pełne niepokoju spojrzenia Macka.

                      Nagłe poruszenie w przedpokoju przyciągnęło jak magnes wzrok Artemidy. Doskonale rozpoznawalna w tle wyświetlanych na smartgoglach obrazów, Adeola Ogunlesi wybiegła z pokoju córek z przyciśniętym do ucha telefonem i otworzyła drzwi apartamentu.

                      Do środka wpadł wielki mężczyzna, atletycznie zbudowany, krótko ostrzyżony, ale zdobiący twarz doskonale wypielęgnowaną brodą. Miał czarną jak smoła skórę i wręcz promieniował kontrowersyjną aurą męskości. Mięśnie, testosteron i pełne podejrzliwej wrogości oczy, które mocno się rozszerzyły na widok leżącej na stole dziewczyny oraz ubabranych jej krwią obcych.

                      - Co tu się odpierdala?! - huknął muskularny Afrykanin pokonując kilkoma szybkimi krokami przedpokój i spoglądając w dół wprost w wielką ranę pośrodku brzucha nastolatki - Ja pierdolę, Chinwe! Kto jej to zrobił?!

                      - Jeden z twoich chłopaków ją przyprowadził, ten mały Samuel! - krzyknęła Adeola - Zostawił i uciekł! Dong, ratuj ją, proszę, ona nie może umrzeć! Zwrócę ci wszystkie pieniądze, których trzeba na leczenie, tylko ją uratuj! I znajdź Nkechi, ona nie wróciła! Nie wiem, gdzie jest!

                      - Adeola, zajmij się Zuri - przybysz okręcił się w miejscu dość raptownie, aby zachrzęszczały grube ogniwa pozłacanego łańcucha wiszącego na jego masywnym karku - Idź do córki! Tyrone!

                      Depczący Dongowi po piętach młodzieniec oderwał pełen przerażenia wzrok od Chinwe i ratujących jej życie ludzi, spojrzał z wyrazem szoku na twarzy na swojego towarzysza.

                      - Zapierdalaj po tyle chłopaków, ilu namierzysz i znajdź mi tego gnojka Samuela! Możesz mu wpierdolić, ale nic nie połamać! Chcę go tutaj mieć na już!

                      Młodzieniaszek drgnął niczym rażony piorunem, wyparował z mieszkania krzycząc coś po drodze do telefonu. Dong przeniósł wściekłe spojrzenie na szyjącego wnętrzności Chinwe Hartleya i jego malowniczo zakrwawioną asystentkę.

                      - Lalunia, doktorku - skinął głową na wciąż mocno podejrzliwe w tonie powitanie - Co z nią?

                      Pytając wyciągnął dłoń i dotknął ramienia nastolatki gestem tak delikatnym, że wręcz kompletnie przeczącym jego właśnie zademonstrowanej groźnej osobowości.

                      - Będzie żyła? Co jej zrobili?


                      Ulice Little China w drodze do H10


                      Sparing w „Tekkenie” oczyścił nieco głowę Shawna, pozwolił dać tak potrzebny upust złych emocji i budowanego od dwóch dni napięcia. Oferta pana Lee wciąż powracała do mężczyzny w szczegółowych wspomnieniach i chociaż finansowo wcale nie rzucała tak na kolana jak tego by sobie życzył Jet Lee, nie była jednocześnie dość kiepska, by Frog mógł ją bez żalu odrzucić.

                      Ruch na ulicach pozostawał intensywny, bo też Night City nie zasypiało nawet na sekundę. Nieznośna kakofonia odpowiedzialna od lat za trwałą degradację słuchu mieszkańców metropolii pozostawała tak głęboko wrytą w ludzką psychikę, że Shaw bez namysłu brał za prawdziwe opowieści o ludziach, którzy nie wytrzymywali psychicznie ani jednego dnia na pustkowiach Badlandów.

                      Klaksony samochodów, ryk napędów aerodyn, policyjne i strażackie syreny, zgiełk reklam z billboardów, gwar ludzkich głosów; wszystko to otulało Shawna niczym gęsta pajęczyna zapewniając mu paradoksalne poczucie bezpieczeństwo w jedynym świecie jaki znał.

                      Villefort Columbus nadjechał od tyłu, zwolnił na wysokości idącego chodnikiem Froga i pojechał dalej, aby po pokonaniu dziesięciu następnych metrów wbić się ku złości przechodniów na skraj zatłoczonego chodnika.

                      Shawn rozpoznał natychmiast pojazd, który stał się w ostatnich dwóch dniach integralną częścią historii jego życia. Światła hamowania furgonu płonęły intensywną czerwienią, a silnik pracował na jałowym biegu, ale nikt z wozu nie wysiadł, nikt nawet nie otworzył drzwi. Jakiś człowiek zabębnił pięścią w bok karoserii i zwyzywał przez przyciemnione szyby kierowcę, to również jednak nie pociągnęło za sobą żadnej reakcji.

                      Grafitowy Columbus z tablicą rejestracyjną, którą Shaw znał już na pamięć zwyczajnie stał sobie osiem metrów od zmierzającego do H10 solosa.

                      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      ⚡
                      4
                      • WilczyW Niedostępny
                        WilczyW Niedostępny
                        Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                        Mecenas
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #350

                        Sytuację, w której znalazł się Houston musiał zrzucić na karb rozkojarzenia. W myślach liczył eurobaksy, które zobaczył w mieszkaniu Shivy... na razie co prawda w mało praktycznej formie mebli, komputerów i innego sprzętu, ale pieniądz to pieniądz. Samo mieszkanie było prawie tak duże jak ich melina, a zajmowała ją jedna, teraz już świętej pamięci, netrunnerka. Całkiem niezła nora. Czy może bardziej trafnym określeniem byłoby: leże pająka?

                        Może właśnie dlatego, że zaprzątał sobie głowę metaforami, był przekonany, że rozmowa z ludźmi od Czakasów pójdzie gładko. Zamiast tego trafił na Cerbera. Całym wysiłkiem woli starał się nie uciec spojrzeniem w głąb korytarza gdzie chował się HiFi. Miał tylko nadzieję, że technik słucha.

                        - Droga pani, ja jestem prosty chłopak - powiedział stawiając opór trzymającej go kobiecie - Jest interes do zrobienia, to robię interes. Nie ma interesu, to nie robię.

                        Zawahał się. Przez myśl przeleciał mu vid z Animal Planet o hipopotamach. "Krowy hipopotama są z natury agresywne, ale samice chroniące młode w wodzie stają się prawdziwymi maszynami do walki".

                        - Nie mogę dysponować nie swoją kasą, ale... - spróbował pojednawczo - ... chodzi o transakcję. Takie dobre chłopaki na pewno podzielą się zyskiem. Taki trochę rodzinny interes, nie? Miasto to dżungla, tacy jak my musimy sobie pomagać.

                        Nie wspomniał, że to właśnie na końcu łańcucha pokarmowego Night City dochodzi zazwyczaj do najzajadlejszej rywalizacji o przetrwanie. Był skłonny wejść do mieszkania kobiety... do jaskini lwa... ale niech już puści jego kurtkę, zanim urwie mu rękaw!

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        2
                        • GladinG Online
                          GladinG Online
                          Gladin jako HiFi
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #351

                          Obserwujący całe zajście z ukrycia HiFi ustawił swój implant audio tak, że dość dobrze słyszał całą rozmowę.

                          NoiseFeed HiFi, Dingo
                          HiFi Dingo, zabieraj się stamtąd. Jak chłopaków nie ma w domu, to matula pewnie nic nie wie i tylko chce cię na kasę naciąć.
                          HiFi Niech przekaże synalkom, że sprawa aktualna tylko dziś. Jutro będzie za późno.

                          Jeżeli nomadzie nie uda się urwać samodzielnie, technik planował wykonać do niego telefon i udawać, że przekazuje polecenia dla Houstona od szefa. I że ma natychmiast się zameldować. Liczył, że to wystarczy by Dawn się wyrwał.

                          Skoro Czakasów nie było w domu, należało udać się do chaty, zorientować gdzie kto jest i co się dzieje. Jeżeli gangusy się nie odezwą to trzeba udać się do Paula i wyposażyć na poniedziałek.


                          A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          1

                          Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                          Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                          Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                          Zarejestruj się Zaloguj się
                          Odpowiedz
                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                          • Najpierw najstarsze
                          • Najpierw najnowsze
                          • Najwięcej głosów


                          • Zaloguj się

                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                          Powered by NodeBB Contributors
                          • Pierwszy post
                            Ostatni post
                          0
                          • Kategorie
                          • Ostatnie
                          • Tagi
                          • Popularne
                          • Świat
                          • Użytkownicy
                          • Grupy
                          • Strona startowa