Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje inne
  3. Rozgrywka
  4. Serce tajgi [Zew Cthulhu]
Serce tajgi
GordianG
Gordian jako
Gordian
Mistrz Gry
KaworuK
Kaworu jako
Eleonora Croft
AgnesA
Agnes jako
Violet Shane
ElvisE
Elvis jako
Ren Watanabe
CyganC
Cygan jako
Walter Murdock (William Evans)
KetharianK
Ketharian jako
John Carter (Mike Dundee)

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Serce tajgi [Zew Cthulhu]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
sercetajgi
55 Posty 6 Uczestników 785 Wyświetlenia 2 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • KaworuK Niedostępny
    KaworuK Niedostępny
    Kaworu jako Eleonora Croft
    napisał ostatnio edytowany przez Kaworu
    #9

    Eleonora pojawiła się na miejscu ubrania tanio, acz schludnie. Nosiła okulary, miała kręcone, brązowe włosy i wysokie kości policzkowe. Jej błękitne oczy zdradzały inteligencję poprzez błysk jasności, była też dosyć wysoka i szczupła jak na kobietę.

    Gdy znalazła się w środku, postanowiła podejść do protestujących - sama miała poglądy lewicowe i miała nadzieję na przyjemną rozmowę z osobami o zbliżonych poglądach. Na pewno nie chciała też zadawać się z pijusami, którym rzuciła chłodne spojrzenie, a potem udała, że w ogóþle ich nie dostrzegła.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    2
    • KetharianK Online
      KetharianK Online
      Ketharian jako John Carter (Mike Dundee)
      Obsługa Moderator
      napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
      #10

      Artisian’s Nook, 12 marca 1932

      John nie bywał wcześniej w lokalach podobnych do tego klubu. Bary w Anchorage w niczym nie przypominały przybytków z San Francisco, jawiły mu się zupełnie innym i niezrozumiałym światem. Egzekwowana z całą surowością prawa prohibicja, oferujące nietypowe gatunki muzyki szafy grające, poruszane w chmurach tytoniowego dymu dziwaczne tematy - wszystko to razem wzięte sprawiało, że Carter czuł się w Kalifornii jakby przez każdą minutę swojego życia stąpał po kruchej tafli wiosennego lodu na jeziorze, które dopiero co ujrzał na oczy.

      Zdjął kapelusz i usiadł przy jednym z pustych stolików. Przez chwilę zastanawiał się czy aby przez grzeczność nie powinien nawiązać z kimś rozmowy, rychło jednak zarzucił ten pomysł. Otaczali go ludzie wielkiego miasta, którzy nawet nieświadomie bardzo szybko uświadomili Johnowi jak ogromnie od nich odstaje.

      Odmowa złożenia zamówienia byłaby srogim nietaktem wobec personelu, toteż rozpaczając nad każdą wydaną ćwierćdolarówką Carter zamówił filiżankę czarnej kawy, dla oszczędności odmawiając sobie cukru.

      Czas do prelekcji na temat śnieżnych małp płynął upiornie powoli, jakby na przekór rosnącej niecierpliwości Alaskańczyka.

      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      2
      • AgnesA Niedostępny
        AgnesA Niedostępny
        Agnes jako Violet Shane
        napisał ostatnio edytowany przez Agnes
        #11

        Violet wpadła do pomieszczenia, trzaskając drzwiami. Już myślała, że się spóźni, ale wykład jeszcze się nie zaczął. Jakiś muzyk grał w najlepsze na scenie.

        Poczuła na sobie spojrzenia kilku osób przyciągnięte przez hałas, który wywołała. Nerwowo rozprostowała sukienkę, próbując zakryć plamę, którą zrobiła przy porządkach w magazynie. Uczesana była równie niedbale. Z jej wysoko upiętego koka wymykały się niesworne kosmyki rudawych włosów, sprawiając, że nie wyglądała nawet na jej 20 lat.

        Zawstydzona ruszyła ze wzrokiem wbitym w podłogę w stronę jednego ze stolików, przy którym siedział już mężczyzna.

        • Czy można? - spytała i usiadła obok, nie czekając na odpowiedź. - Pan wygląda na takiego doświadczonego, znaczy... nie że starego, tylko jakby pan dużo przeszedł i zwiedził. Nie jak ktoś stąd. Pan też na ten wykład o egzotycznych zwierzętach? Gdzie moje maniery... Violet się nazywam - powiedziała, wyciągając rękę w stronę Johna. @ketharian
        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        3
        • GordianG Niedostępny
          GordianG Niedostępny
          Gordian jako Gordian
          napisał ostatnio edytowany przez Gordian
          #12

          @kaworu

          Gdy Eleonora podchodzi do stolika, i tak wcześniej przyciszone rozmowy w jednym momencie niemal gwałtownie cichnie. Trójka młodych ludzi szybko, trochę za szybko, natychmiast zwraca ku niej parę swoich oczu. Kobieta o śniadej cerze, czarnych, spiętych z tyłu w niewielki kucyk włosach, ciemnych oczach i nieco pulchnej twarzy z widocznymi siniakami i strupami, rzuca jej twarde, badawcze spojrzenie. Obok niej siedzi szczupły, około trzydziestoletni mężczyzna, z krótką brodą i okrągłymi okularami w drucianych oprawkach na nosie. Zwraca uwagę zwłaszcza jego płaszcz - zdecydowanie zbyt cienki jak na tę porę roku - oraz zwisający, nieudolnie zapięty krawat będący jadłospisem z ostatniego tygodnia. Wcześniej zdawał się coś notować w niewielkim kajecie, który teraz stara się dyskretnie (a przynajmniej tak mu się pewnie wydaje) schować pod stół. Trzeci z nich, wyglądający na najmłodszego, chłopak o wąskiej twarzy, z poczochranymi włosami i małym wąsikiem pod nosem, szybko wypala:
          "Jeśli przyszłaś pytać o demonstrację, to jest jutro, na Market Street!"
          Na jego twarzy zagościł lekki uśmiech, który jednak natychmiast zbladł, kiedy dostrzegł na sobie oskarżycielskie spojrzenia pozostałej dwójki. Szybko zwiesił głowę, zrobił kwaśną minę i utkwił wzrok w podłodze. Przez kilka sekund panuje cisza, po której drugi mężczyzna w końcu się odzywa:
          Proszę wybaczyć... - mówi spokojnym, starannie dobieranym tonem. - Czy możemy się dowiedzieć kim szanowna panienka jest? Nie chcemy być nieuprzejmi, po prostu... chcemy się dowiedzieć, z kim mamy przyjemność.

          Rzuć na spostrzegawczość lub psychologię, w przypadku sukcesu - na priv dostaniesz wskazówkę.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          2
          • ElvisE Niedostępny
            ElvisE Niedostępny
            Elvis jako Ren Watanabe
            napisał ostatnio edytowany przez Elvis
            #13

            Ren po wpadnięciu do Artisian’s Nook przeżył lekki szok i podważył wiarygodność ogłoszenia Chance'a, uważając że żaden szanujący się profesor nie organizował by spotkania w tak obskurnym miejscu, lecz po chwili uświadomił sobie jak wygląda sytuacja w stanach, do których przyleciał zaledwie kilka tygodni temu w skutek ucieczki od zagrożenia jakie groziło mu w Japonii.

            Watanabe ubrany był wyjściowo w koszulę oraz miał zarzuconą marynarkę na ramieniu. Wyróżniał się spośród innych obecnych w klubie. Mimo trudnej sytuacji zawsze starał prezentować się schludnie i z klasą. Od większości swoich rodaków różnił się wzrostem, bo był stosunkowo wysoki jak na Japończyka. Po poprawieniu swoich gęstych czarnych włosów postanowił ruszyć w stronę lady i zamówić koktajl.

            Po otrzymaniu swojego zamówienia szybko przeskanował innych gości w celu znalezienia kogoś, do kogo mógłby się dosiąść, ponieważ jego ekstrawertyzm nie pozwolił by mu usiąść samemu. Jego uwagę przykuł samotnie siedzący oraz popijający tylko cole mężczyzna ubrany w ciemnoszary garnitur. Uznał, że to właśnie do niego usiądzie i ruszył w jego stronę pewnym krokiem z uśmiechem na twarzy.

            -Witam Pana, jestem Ren, a pan jak się nazywa? - nie mając zamiaru czekać na odpowiedź Ren kontynuuował: -Jest Pan w barze, nie pije alkoholu i siedzi sam? Jest tu Pan po coś, mam rację? Czy Pan również przyszedł z ogłoszenia doktora Chance'a? @cygan

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            1
            • CyganC Niedostępny
              CyganC Niedostępny
              Cygan jako Walter Murdock (William Evans)
              napisał ostatnio edytowany przez Cygan
              #14

              Walter lekko zaskoczony inicjatywą młodo wyglądającego mężczyzny i zmieszany jego nierozsądnymi słowami postanowił od razu go naprostować

              -Nazywam się Walter i jestem zaskoczony Pana pytaniem może Pan nie wiedzieć ale panuje prohibicja czyli zakaz sprzedawania alkoholu, ale pomimo niej nigdy nie ciągnęło mnie do upijania się, a tym bardziej w samotności.
              Z chęcią bym z Panem porozmawiał dłużej, ale proszę spojrzeć chyba nastąpił lekki konflikt - skrycie wskazuje w stronę Eleonory.@elvis

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • ElvisE Niedostępny
                ElvisE Niedostępny
                Elvis jako Ren Watanabe
                napisał ostatnio edytowany przez
                #15

                Ren zrozumiawszy swój błąd postanowił to naprostować i pociągnąć dalej rozmowę

                -Miło mi cię poznać i ach, tak, przepraszam bardzo, jestem w stanach dopiero od niedawna i wciąż zapominam o panującej aktualnie prohibicji. -po zwróceniu głowy w stronę rozmawiającej kobiety i trzech mężczyzn, powiedział: -Faktycznie, jest chyba między nimi lekkie spięcie. Na razie może poobserwujmy jak rozwinie się akcja. - po chwili ciszy Ren dodał: -To skoro już się poznaliśmy, to może przejdźmy na ,,ty", Walter, co ty na to? @cygan

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                0
                • CyganC Niedostępny
                  CyganC Niedostępny
                  Cygan jako Walter Murdock (William Evans)
                  napisał ostatnio edytowany przez Cygan
                  #16

                  Walter zrozumiawszy że skośnooki nie przestanie gadać uznaje że może zamienić z nim parę zdań
                  -Dobrze nie ma co sobie "panować" Ren. Skoro już rozmawiamy w luźniejszej atmosferze zajmuję się inżynierią a ty? wyglądasz jak ktoś z klasą wiec pewnie masz jakiś porządny zawód - Walter pociągnął konwersacje przyglądając się sytuacji na którą wcześniej zwrócił uwagę

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • KetharianK Online
                    KetharianK Online
                    Ketharian jako John Carter (Mike Dundee)
                    Obsługa Moderator
                    napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                    #17

                    Artisian’s Nook, 12 marca 1932

                    Melodyjny potok słów młodej kobiety skonsternował na chwilę milkliwego trapera. Alaskańczyk skinął jej na powitanie głową, łapiąc jednocześnie swoją filiżankę kawy i przysuwając ją bliżej swojej krawędzi stolika. Młode i pełne życia dziewczę sprawiało wrażenie równie uroczego, co roztrzepanego, aczkolwiek Carter zdążył się już przekonać jak łudzące bywało pierwsze wrażenie na dalekim południu kraju.

                    - Panienka wybaczy, jestem Carter, John Carter z Hopper Bay - zmieszany nieoczekiwanym towarzystwem uniósł ku skroni dwa złączone razem palce, w połowie tego ruchu uświadamiając sobie, że przecież zdjął chwilę wcześniej kapelusz - I prawdą jest, że bawię tutaj przejazdem.

                    Uścisnął lekko podaną mu kobiecą dłoń, zadziwiony uroczą na swój sposób bezpośredniością rozmówczyni.

                    - Przypłynąłem statkiem dwa tygodnie temu i szukam jakiegoś zajęcia, ale znalezienie pracy w San Francisco nie jest łatwe, sama panienka pewnie o tym wie. Ale mniejsza z pracą, proszę wybaczyć niestosowne żale. Tak, jestem ciekaw tej opowieści o stworzeniach śniegu i lodu. Prawie pięćdziesiąt lat spędziłem na Alasce i różne rzeczy dane mi było zobaczyć, ale yeti ani razu. Pewnikiem to tylko puste bajdurzenie dla łatwowiernych miastowych… oczywiście nie miałem na myśli panienki!

                    Pojąwszy w jednej chwili swoją gafę myśliwy zmieszał się i napił w rozmyślnie powolny sposób kawy, w myślach prosząc opatrzność o to, aby wykład rozpoczął się czym prędzej.

                    @agnes

                    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • AgnesA Niedostępny
                      AgnesA Niedostępny
                      Agnes jako Violet Shane
                      napisał ostatnio edytowany przez
                      #18

                      Violet puściła mimo uszu ostatnią uwagę Johna. Zbyt była zafascynowana jego osobą. Był jak człowiek z innego świata dostępnego dla niej tylko w marzeniach, gdy przed snem wyobrażała sobie piękne zaśnieżone lasy i ich mieszkańców. Cisnęło jej się do ust tyle pytań, które chciałaby zadać temu tajemniczemu podróżnikowi.

                      • Oh - rozdziawiła usta zaskoczona odpowiedzią mężczyzny. Szybko jednak je zamknęła, przypominając sobie napomnienia matki, że w życiu nie znajdzie męża, jeśli będzie się tak zachowywać. Chociaż... w tej sytuacji nie miało to chyba znaczenia. Nie ma co się przejmować, co pomyśli o niej nieznajomy w podeszłym wieku, którego już pewnie nigdy więcej nie spotka.

                      • Czyli pan jest z daleka! - zmierzyła Johna od stóp do głów zaciekawionym wzrokiem. - To fascynujące! Oh, jak ja bym chciała wybrać się w taką podróż, zamiast siedzieć całymi dniami za sklepową ladą... Oczywiście jestem wdzięczna za wszystko, czego nauczyli mnie rodzice i że mogę pracować u nich, i tylko trochę niecierpliwią się, że nie mam jeszcze... Nieważne - zreflektowała się, że nie wypada mówić aż tyle nowopoznanemu mężczyźnie. - A może... skoro i tak czekamy... opowie pan coś o Alasce - zmieniła temat. - Jak tam jest? Jaka niesamowita przygoda pana tam spotkała?

                      @ketharian

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      • KaworuK Niedostępny
                        KaworuK Niedostępny
                        Kaworu jako Eleonora Croft
                        napisał ostatnio edytowany przez Kaworu
                        #19

                        Eleonora było nieco zaskoczona takim obrotem sprawy - z drugiej strony licho jedno wie, jak policja traktowała tych ludzi wcześniej? Może mieli jakieś autentyczne nieprzyjemności i to dlatego?

                        - Em... dzień dobry. Nazywam się Eleonora, Eleonora Croft. Ja, em... chciałam tylko porozmawiać, bo... państwo tutaj wyglądają na w miarę normalnych, nie ja ci... - wskazała kciukiem na fanów 'wody brzozowej" - Ale jeśli w czymś przeszkadzam, to może lepiej będzie, jak sobie pójdę - skinęła ludziom głową, po czym odwróciła się i zostawiła ich samych - najwyraźniej nie była mile widziana w tym gronie.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • KetharianK Online
                          KetharianK Online
                          Ketharian jako John Carter (Mike Dundee)
                          Obsługa Moderator
                          napisał ostatnio edytowany przez
                          #20

                          Artisian’s Nook, 12 marca 1932

                          Nieoczekiwana wymiana słów z dziewczęciem najwyraźniej nie miała się skończyć na etapie powitalnym. John chrząknął niejednoznacznie w odpowiedzi na pytanie Violet, próbując zebrać myśli i ułożyć je w formie dość składnej, aby należąca do elokwentnych mieszczuchów kobieta nie uznała go za prostaka.

                          - Alaska to dzika kraina, panienko - rzekł upiwszy wpierw kolejny łyk kawy - Niewiele się tam dzieje rzeczy, które mogłyby ekscytować ludzi z wielkiego miasta. Śnieżyce, niedźwiedzie i wilki, Indianie. Nie ma tam tylu samochodów, co u was, a przede wszystkim nie ma tak wielu Chińczyków. Jeszcze nigdy nie widziałem tylu Chińczyków w jednym miejscu, nawet nie wiedziałem, że coś takiego jest możliwe! Ale byłem raz w kinie w Anchorage, to naprawdę coś niezwykłego. Widziała panienka „Światła Miasta”? Charliego Chaplina? Nie potrafię pojąć jak można coś takiego zachować na filmowej taśmie, znaczy się, zapisać.

                          @agnes

                          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          0
                          • AgnesA Niedostępny
                            AgnesA Niedostępny
                            Agnes jako Violet Shane
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #21

                            Violet zmierzyła wzrokiem mężczyznę. Ktoś, kto na co dzień miał na wyciągnięcie ręki dziką, nieokiełznaną naturę, zachwycał się technologią kina... i ilością Chińczyków w mieście. Niebywałe. Gdyby ona miała okazję przeżyć to, co ten naznaczony srogą zimą i wiatrami człowiek, niewątpliwie opowiadałaby o tym bez ustanku. Chociaż... prawdę mówiąc, i teraz usta jej się nie zamykały.

                            • "Światła wielkiego miasta" to jeszcze nic. Niech Pan sobie wyobrazi, że teraz rejestrować można nie tylko obraz, ale również dźwięk. "Mały Cezar" to dopiero film! To jest przyszłość kina. Dużo ciekawszy od zwykłego życia miasta z nieco głupimi żartami. Pościgi, strzelaniny... - zrobiła pauzę. - Ale cóż to jest wobec życia wśród wspaniałej, dzikiej natury, jakie Pan wiódł? To dopiero ciekawe. Łosie, niedźwiedzie polarne, zaprzęgi ciągnięte przez psy... Co niezwykłego jest w Chińczykach? Ale za to Indianie, to musi być fascynująca społeczność. Jacy oni są?

                            @ketharian

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • GordianG Niedostępny
                              GordianG Niedostępny
                              Gordian jako Gordian
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez Gordian
                              #22

                              ELEONORA

                              Widząc reakcję Eleonory (@kaworu), troje ludzi spojrzało po sobie z różnymi wyrazami twarzy. Po tym, jak dziewczyna zrobiła kilka kroków do przodu, usłyszała za sobą głos najmłodszego z towarzystwa, tego który zaczął z nią rozmowę na początku:

                              • Hej, nie! To znaczy... chwila! - zawołał za nią po kilku sekundach. - Nie o to chodzi. To znaczy...
                              • Siadaj! - odezwała się w końcu siedząca pomiędzy dwoma młodzieńcami kobieta o czarnych włosach. W jej sposobie mówienia Eleonora wyraźnie wyczuła, że jej rozmówczyni nie jest stąd (udany rzut na język ojczysty/wykształcenie - rozpoznasz dokładnie akcent). Jej spojrzenie jest nadal twarde i czujne. - Albo stój. Jak wolisz.

                              W końcu odzywa się ostatni, ten który pytał Eleonorę o imię:

                              • Proszę nie brać tego do siebie, panno Croft - mówi z krzywym i nieco wymuszonym uśmiechem. - Po prostu mamy... pewne doświadczenia, które każą nam nie ufać obcym. - po chwili milczenia dodaje: - ...ale jeśli już tu panienka przyszła, domyślam się, że w tym samym celu, co my - chcąc zobaczyć na własne oczy Kraj Rad i rozpocząć w nim nowe życie, z dala od krwiożerczego amerykańskiego kapitalizmu, postkolonialnej i niewolniczej mentalności, rasizmu, fanatyzmu, konsumpcjonizmu i tego wszystkiego, co wyznacza amerykański styl życia. Jeśli panna Croft pracuje dla FBI, to może im panienka od razu przekazać, że z wielką ulgą opuścimy terytorium tego państwa i przestaniemy "sprawiać kłopoty". A jeśli nie, to... proszę wybaczyć moją podejrzliwość. - wstaje i wyciąga rękę w kierunku Eleonory, tak aby ją delikatnie chwycić i pocałować. - Jestem Samuel. A to są Nathanael i Rosa.

                              Nate uśmiechnął się szeroko, pomachał Eleonorze i wyciągnął ku niej rękę, a Rosa tylko skinęła lekko głową.
                              Możesz rzucić na psychologię, jeśli chcesz "czytać" kogoś z nich.

                              WSZYSCY

                              Drzwi otworzyły się, wpuszczając do klubu dość sporą ilość chłodnego powietrza. Do środka weszło czterech rosłych mężczyzn, w różnym wieku. Jeden, najmłodszy z nich, był łysy. Miał na sobie zieloną, luźną bluzkę i zupełnie niepasujące do niej białe, szerokie spodnie oraz zniszczone buty. Mimo tego, że słońca w San Francisco brakowało od dobrych kilku tygodni, nosił ciemne okulary i w wyjątkowo charakterystyczny sposób poruszał głową bez przerwy. Za nim wszedł mężczyzna około pięćdziesiątki, z rozczochranymi, brązowymi włosami i pokaźnymi wąsami. Miał na sobie czerwone spodnie oraz lnianą koszulę i również nosił ciemne okulary. Trzeci, wyjątkowo gruby i z najbardziej pokaźnym wąsem oraz przylizanymi do tyłu czarnymi włosami, był ubrany najbardziej kolorowo. Wreszcie ostatni i wyraźnie najstarszy ze wszystkich, nosił rozpiętą, dresową bluzę w kolorach flagi USA bez podkoszulka pod nią, pokazując swój mięsień piwny i wytatuowany tors. Wszystkich łączyły dwie rzeczy: wymalowana na twarzy wyraźnie nie dorastająca do średniej krajowej i gatunkowej inteligencja oraz umieszczona za paskiem pałka, w której ci z was, którzy walczyli na wojnie, mogą rozpoznać broń używaną w okopach. Cała czwórka zajęła miejsce przy jednym z wolnych stolików. Nie mówili jednak nic, jedynie siedzieli i przyglądali się wszystkim dookoła. Jednak na ich widok grupa przy stoliku Eleonory schowała swoje transparenty...

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              0
                              • KetharianK Online
                                KetharianK Online
                                Ketharian jako John Carter (Mike Dundee)
                                Obsługa Moderator
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                #23

                                Artisian’s Nook, 12 marca 1932

                                Młoda dama wydawała się chłonąć każde słowo trapera, a sam John nie potrafił się oprzeć zgubnemu wrażeniu, że tonie coraz bardziej w jej szeroko otwartych, skrzących się ciekawską inteligencją oczach Violet. Z równą fascynacją słuchała o zastawianiu wnyków na zające, o sposobach suszenia łosiego mięsa i o ślubnych obyczajach plemion Atabasków. Raz i drugi Alaskańczyk złapał się na myśli, kiedy właściwie ostatni raz jakaś kobieta spoglądała na niego z równie żywym zainteresowaniem.

                                I wyglądało na to, że jeszcze nigdy.

                                Nie był nawykły do takiego gadulstwa, toteż szybko skończyła mu się kawa, wypita żwawymi łyczkami dla przepłukania zaschłego gardła. Zaczął nieco nieskładnie opowiadać o wyrobie własnych naboi do myśliwskiej broni, kiedy w lokalu pojawili się czterej jegomoście o nieco niepokojącej aparycji. Ich widok w przewrotny sposób wywołał u Johna nostalgiczne wrażenie czegoś autentycznie znajomego. Ludzie o takim wyglądzie byli równie powszechni w Kalifornii, co na Alasce - zapalczywie szukający jakiejkolwiek okazji do nabicia komuś guza albo utracenia paru własnych zębów.

                                Obrzuciwszy czwórkę mężczyzn bacznym spojrzeniem skinął każdemu z nich z osobna uprzejmie głową, a potem tak przestawił krzesło, aby w trakcie dalszej rozmowy z uroczą młodą damą przez cały czas mieć owych jegomościów w kącie oka.

                                Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                0
                                • ElvisE Niedostępny
                                  ElvisE Niedostępny
                                  Elvis jako Ren Watanabe
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                  #24
                                  Ten post został usunięty!
                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  0
                                  • KaworuK Niedostępny
                                    KaworuK Niedostępny
                                    Kaworu jako Eleonora Croft
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Kaworu
                                    #25

                                    Wyglądało na to, że protestujący RZECZYWIŚCIE mieli jakieś nieprzyjemne doświadczenia z policją, co wyjaśniało całkiem wiele. Eleonora została więc i z nimi porozmawiała.

                                    Osobiście uważała ZSRR za kraj imperialistyczny, nawet jeśli nie kapitalistyczny i wiedziała, że miał on swoje własne problemy. Nie chciała jednak niczego o tym powiedzieć na głos – podejrzewała, że tych ludzi i tak nie przekona, a co najwyżej ich do siebie zniechęci.

                                    Została więc i zadawała przyjazne pytania – „czy znacie rosyjski?”, „dużo wiecie o kulturze ZSRR?”, „w jakim regionie tego kraju chcielibyście się osiedlić?” – ażeby podtrzymać dyskusję. I tak lepsi fanatycy ZSRR niż fanatycy wody brzozowej…

                                    Gdy pojawili się nowi mężczyźni na sali, a protestujący schowali swoje transparenty, Eleonora uznała, że to ten moment, by się wycofać. Podziękowała swoim rozmówcom za ich czas, po czym podeszła do najbliższego wolnego stolika – czyli tego, przy którym siedzieli Walter i Ren.

                                    - Dzień dobry, mogę tu usiąść? – spytała.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    0
                                    • ElvisE Niedostępny
                                      ElvisE Niedostępny
                                      Elvis jako Ren Watanabe
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                      #26

                                      Ren odczuwając ulgę, że znalazł wreszcie kogoś chętnego na rozmowę odpowiedział na pytanie będąc jednocześnie zaintrygowany osobą Waltera.

                                      -Och, z wykształcenia jestem adwokatem, lecz od czasu mojego przybycia do Ameryki tułam się po różnych stanach szukając tymczasowego zatrudnienia w zakładach pracy, magazynach i tego typu miejscach. -Ren mimo tego, że nie przepadał za mówieniem o swojej przeszłości to zdecydował się jednak uchylić rąbka tajemnicy Walterowi. -W Ameryce jestem zaledwie od kilku tygodni, musiałem wyemigrować z Japonii, z Kyoto, z powo- -Renowi nieudało się dokończyć swojej historii ze względu na pewną kobietę, która wyraziła chęć aby usiąść wraz z Japończykiem i jego kompanem.

                                      Ren poprawił koszulę i wstał aby okazać jej szacunek oraz powitał ją z entuzjazmem i uśmiechem na twarzy.
                                      -Witam damę, tak, oczywiście, to żaden problem. Ja jestem Ren, a to Walter. -powiedział wskazując na swojego towarzysza w rozmowie. -A Pani, jak się nazywa i co sprowadza taką niewiastę do tak obskurnego miejsca? Ach, tak, gdzie moje maniery? -po wypowiedzeniu tych słów Ren wyciągnął rękę w stronę dziewczyny
                                      @cygan @kaworu

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      0
                                      • AgnesA Niedostępny
                                        AgnesA Niedostępny
                                        Agnes jako Violet Shane
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                        #27

                                        Z początku John wydawał się chłodny i niedostępny jak ziemie, z których pochodził. Jednak ku zaskoczeniu Violet jej potok słów przełamał rychło lody i John rozgadał się na dobre. Metoda ta zwykle działała w przypadku klientów, którzy ujęci szczerością i otwartością Violet, nieraz zwierzali jej się z problemów czy dzielili plotkami. Dziewczyna uprzejmym zainteresowaniem wysłuchiwała wtedy historii o przedziurawionych butach, kolejnych amantach zaszczyconych uwagą panny Rose (wymieniała ich szybciej niż pary butów) czy też wybrykach syna Andersonów. A w ostatnich czasach, póki kloyenci jeszcze się pojawiali, także o wszechobecnych narastających problemach finansowych. Momentami miała już po dziurki w nosie wszystkich tych historii. Natomiast opowieść trapera śledziła z największą uwagą godną wspomnianego wcześniej filmu gangsterskiego. Z zapartym tchem podążała za opowieściami o czynnościach i zdarzeniach, które sądząc po tonie Johna, były jego chlebem powszednim.

                                        Gdy mężczyzna przerwał na chwilę opowieść i skinął parokrotnie głową, Violet przez chwilę zastanowiała się, gdzie właściwie się znajduje. Podążyła za wzrokiem rozmówcy i dostrzegła nowoprzybyłych mężczyzn. Po jej plecach przebiegły ciarki. Poczuła ulgę, że nie jest tu sama. Mimo że znała Johna zaledwie od kilku chwil, jego obecność dodała jej otuchy.

                                        - A ci czego tu mogą szukać? - spytała ściszonym głosem, pochylając się nad blatem w stronę Johna. - Nie wyglądają na miłośników wiedzy... - Dodała, lustrując kątem oka ich niegrzeszące inteligencją twarze.

                                        @ketharian

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        1
                                        • KetharianK Online
                                          KetharianK Online
                                          Ketharian jako John Carter (Mike Dundee)
                                          Obsługa Moderator
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                          #28

                                          Artisian’s Nook, 12 marca 1932

                                          Carter spodziewał się po rozmówczyni przejawów niepokoju, jakiegoś zalęknienia wywołanego złowieszczą aparycją przybyszów; ale gotów był przysiąc, że w głosie Violet brzmiała raczej ciekawość niż strach. I jakaś zadziwiająca dziewczęca ekscytacja.

                                          - Panienka się nie martwi - powiedział traper obracając w palcach pustą filiżankę - Nie sądzę, aby w tak zacnym przybytku komukolwiek przyszło do głowy warcholić, ale jeśli się mylę, i tak nic panience nie grozi. Gdyby się coś złego działo, proszę tylko szybko wyjść.

                                          @agnes

                                          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          0
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy