Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
211 Posty 7 Uczestników 2.1k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • JohnyTRSJ Niedostępny
    JohnyTRSJ Niedostępny
    JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
    napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
    #187

    Hartley Mack Mackinaw4.jpg
    Hartley "Mack" Mackinaw


    Cały dzień był po prostu szalony. Czy może ostatnie godziny, od chwili gdy skończył z harówą na ten tydzień. Najpierw (tfu!) stróże prawa, potem gangusy z sąsiedztwa, teraz w piątkę w małym samochodziku jadąc n Vine Street gdzie zaginął Switch. Nie miał on wprawdzie wszczepionego żadnego lokalizatora, ale zamilknięcie jego smarthinga wystarczyło żeby przestraszyć Brazil.

    Siedząc na tylnym siedzeniu ze swoją kurierską torbą na kolanach. Nawet jej nie przepakowywał, miał tam te same rzeczy co zwykle. Pomijając zbierające się zawsze po torbach, kieszeniach i plecakach typowe smieci miał tam też swój mocno rozbudowany zestaw medyczny oraz broń, dobrą bardziej na postrach i przeganianie natrętów, ewentualnie ostrzał w czasie ucieczki.

    Na szyi zawieszona maska mikroporowa, w kieszeni etui ze smartgoglami.

    Uciekające procenty we krwi.

    178.255.46.143
    Pan Psuj
    Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    1
    • KetharianK Online
      KetharianK Online
      Ketharian jako Soulkiller
      Obsługa Moderator
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #188

      Korytarze megabloku H10, 22:30

      Wnętrze gigantycznego budynku tętniło życiem sobotniej nocy. Po korytarzach kręciło się mnóstwo rozweselonych ludzi, niesionych falą alkoholowego upojenia, potencjałem chemicznych dopalaczy i zwyczajną radością życia, której nie zdołały jeszcze pożreć bezlitosne demony Night City. Butelki Brosepha i Spunky Monkey krążyły z rąk do rąk razem z tubami owocowego Orgiastica i próżniowo pakowanymi kanapkami z sojową szynką, suplementowane rozprowadzanymi przez dilerów tabletkami zefiru, grzmota i euforii.

      HiFi przemieszczał się przez te korytarze krokiem lokalsa krążącego po własnym terytorium, ale jego czujne oczy bezustannie śledziły najbliższe otoczenie. Rozum podpowiadał mu, że Chakkasi siedzieli teraz w jakimś klubie nawaleni po uszy używkami własnej roboty, lecz zawsze istniało pewne prawdopodobieństwo, że działając pod wpływem narkotyków postanowią raz jeszcze odwiedzić HiFi w jego własnej części H10.

      Dziesięć pięter wyżej i jedno skrzydło megabloku dalej zatracił poczucie bezpieczeństwa. Wielkie mrówkowce aglomeracji stanowiły swoiste odbicie całego Night City w zminiaturyzowanej formie - podzielone na strefy wpływów gangów, grup straży sąsiedzkiej, rodzinnych klanów, rządzących się niepisanymi prawami i niechętnie patrzących na obcych, za których mogli uchodzić również lokatorzy mieszkający dwa piętra niżej czy dziesięć numerów dalej.

      Zachowując jeszcze większą czujność technik dotarł poprzez kilka klatek schodowych, wind i łączników między głównymi korytarzami megakonstrukcji w pobliże mieszkania Shivy Lacroix. Przez dłuższą chwilę obserwował jego drzwi udając jednocześnie, że ogląda coś niebywale interesującego na wyświetlaczu swojego smarthinga. Z lokum zajmowanego przez rodzinę Tyrone dobiegały dźwięki głośnej muzyki i jakieś pokrzykiwania, w których młodzieniec z zimnym dreszczem rozpoznał głos temperamentnej matki, ale żaden z lokatorów nie wychodził na korytarz.

      HiFi wiedział, że zamykając apkę NoiseFeed ukrył swój lokalizator, zniknął z ekranów swoich kompanów. Świadomość ta sprawiała, że serce biło mu szybciej i że czuł dziwne mrowienie w całym ciele, ale z pewnym zdziwieniem odkrył, że nie było to bynajmniej wrażenie nieprzyjemne.

      Czas uciekał. Im dłużej wystawał w korytarzu, tym większe rosło ryzyko, że napatoczy się na braciszków z Chakkasów albo innych lokalsów chcących się dowiedzieć, czego właściwie szuka przy ich mieszkaniu. Panel drzwi mieszkania 877 pulsował leciutką poświatą, gotowy do zareagowania na przyłożoną doń kartę dostępu.

      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      2
      • KetharianK Online
        KetharianK Online
        Ketharian jako Soulkiller
        Obsługa Moderator
        napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
        #189

        text alternatywny

        Vine Street w Heywood, 22:43


        Świat za Mostem Kongresowym zmienił się w sposób, którego człowiek bawiący w Night City przelotem pewnie by nie zauważył. Spoglądając przez szyby Aigo Shawn widział te same reklamy na ścianach budynków, te same kontenery na śmieci i hydranty, ale jego wzrok dostrzegał subtelne szczegóły różniące Vista del Rey od Japantown. Samochody stojące na mijanych parkingach były w gorszym stanie niż te widziane wcześniej po przeciwnej stronie kanału, sterty worków piętrzyły się w cuchnące rozkładem sterty, niektóre witryny sklepów trzymały się całości dzięki pasom przeźroczystej folii naklejonej na popękane szkło, a fasady budynków dawno już nie były malowane na nowo. A jaskrawe kształty liter hanzi stworzących logo Tygersów zostały zastąpione graffiti latynoskich gangów z Heywood.

        Im głębiej Shawn wjeżdżał w Vista del Rey, tym bardziej zmieniali się też ludzie na ulicach. W miejscu elegancko ubranych korposów i ruchliwych turystów z Japantown pojawili się przechodnie w znoszonych strojach, w często przetartych ortalionowych płaszczach, pchający przed sobą sklepowe wózki wyładowane podniszczonym dobytkiem. Przy budkach zulicznym jedzeniem stali młodzi mężczyźni i kobiety z butelkami w rękach, pozornie pogrążeni w rozmowach, ale obserwujący z ukosa chodniki, wiecznie czujni lub wypatrujący okazji do nieoczekiwanego zarobku. Vista del Rey była tą częścią Heywood, dokąd bezlitosne tryby korporacyjnych wpływów wpychały ludzi, którym w Mieście Snów nie wiodło się zbyt dobrze, mieszając ich z lokalną latynoską społecznością niechętnie spoglądającą na obcych. Na tworzone w ten sposób lokalne napięcia nakładały się sporne terytoria gangów działających w Heywood, raz za razem wchodzących też w krótkotrwałe wojny z paramilitarystami z Szóstej Ulicy. Funkcjonujące w tak niestabilnym i pełnym przemocy środowisku biznesy ledwie łatały koniec z końcem, tylko pogłębiając stopień zubożenia Vista del Rey i nie przysparzając zaniedbanej dzielnicy dobrej sławy.

        - To ten budynek - powiedział Dingo wychylając się w siedzeniu i pokazując na odrapany apartamentowiec po lewej stronie ulicy - Gdzieś tam znikła jego pinezka.

        - Trochę dalej po prawej jest wolne miejsce na auto - odezwał się ze swojego miejsca Mack - Przed tym furgonem, koło paśnika All Foods.

        Shawn zatrzymał Aigo przy krawężniku i rozejrzał się bacznie po ulicy. W Japantown byłoby na niej mnóstwo ludzi, w Vista del Rey przechodniów można było policzyć na palcach. Camara nie mógł nie zauważyć, że praktycznie nikt nie chodził w pojedynkę, tylko w grupkach po dwie albo trzy osoby. Od Mostu Kongresowego nie zauważył też ani jednego radiowozu, chociaż wcześniej w Japantown minął nie tylko kilka wozów prewencji NCPD, ale i dwa zaparkowane u wylotu Silk Road czarne SUVy Netwatchu, wściekłe błyskające niebiesko-czerwonymi światłami.

        - Nieciekawa okolica - powiedział Leif cmokając z dezaprobatą ustami - Raze obraca się w dziwnym towarzystwie, Brazil, musiałabyś go ostrzej wziąć pod pantofelek.

        Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        3
        • MarrrtM Online
          MarrrtM Online
          Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #190

          Shawn Frog Camara

          - Wzbudzamy litość - stwierdził Żaba parkując gruchota. Pół godziny drogi wystarczyło, żeby się uspokoił. Przynajmniej na tyle, żeby już nie truć - Ja bym się w każdym razie na nas nie połasił. Ale wolę tu nie siedzieć dłużej niż trzeba i się nie przekonać, czy się mylę.

          Odwrócił się na tylne siedzenie do Macka, Artemidy i głowy Leifa wystającej z bagażnika.
          - SlimWire, tak? Dobra. Zrobimy tak... Ja i Brazil pójdziemy do tamtych ćpunów na rogu. Zapytamy kto tu lewe recepty może wypisać. Dingo i Mack wypytają tamte cizie pod latarnią kto tu ulicą trzęsie i z kim gadać w razie by się chciało jakiś ekstra serwis. A Leif siądzie za kółkiem i czeka i paczy po kogo trzeba szybko podjechać w razie się sprawia spierdoli. No. I co się kurwa może nie udać?

          Spojrzał jeszcze na Artemidę.
          - Weź se tylko te włosy... no zmierzw. I mejkap rozmaż. Bo na ćpunkę to nie wyglądasz i jeszcze nas za gliny wezmą.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          4
          • WilczyW Niedostępny
            WilczyW Niedostępny
            Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #191

            Houston "Dingo" Dawn

            Dingo obrzucił spojrzeniem okolicę, wyglądającą jak miejska ściółka i podobna w swej naturze do tej prawdziwej, niemetaforycznej. Tutaj najmniejsze organizmy walczyły o każdy ochłap substancji odżywczej miejskiej tkanki, czy to było faktycznie jedzenie, czy dragi lub po prostu eurodolce. Z padlinożercami nigdy nic nie wiadomo - czasem uciekną przed większym zwierzem, a czasem przeważy w nich desperacja.

            Wzruszył ramionami na słowa Shawna. Plan dobry jak każdy inny, choć po co komplikować prostą sprawę.
            a- Dobra, mogę zagadać do tych dziewczyn, choć jeśli nawet nie wezmą nas za gliniarzy, to za prawiczków na pewno. - powiedział bez złośliwości, po prostu stwierdzając fakty - Bez obrazy, Mack. Jesteśmy nietutejsi. Ale dziewczyny do towarzystwa pewnie znają sieciarzy... znają, prawda?

            Spojrzał na Brazil, która może wiedzieć więcej... choć ona była daleka od stereotypowego, pryszczatego nerda zamkniętego w swoich czterech ścianach. Ale może znała podobnych? Nawet jeśli, to pewnie nie spotykała ich na żywo.
            a- Mamy może jakieś zdjęcie jak ten cały Slim wygląda? - spytał Houston - No wiecie, skoro to ten... Druciarz, tak? To pewnie przychodzą do niego różni ludzie w interesach. Wiecie, biznesmeni. Jak my.

            Spojrzał ukradkiem na swojego smarthinga. Jak dokładnie mógł określić ostatnią pinezkę Switcha? Pewnie jak zwykle w komórkowym GPS... czyli za mało, żeby znaleźć konkretne miejsce w budynku.
            a- W razie czego po prostu zapytamy o Raze'a. Pewnie ktoś go tu widział.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            2
            • NanatarN Niedostępny
              NanatarN Niedostępny
              Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
              napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
              #192

              Vine Street w Heywood, 22:43; 14.07.77

              Miasto przypominało rekombinującą się strukturę informacyjną, maszyny i ludzie jak nośniki zdarzeń sunące wzdłuż rdzeni komunikacji. Zasilani konsumpcją. Nęceni marzeniami.
              Hakerka zakończyła zwiad w podświecie i znacznie już spokojniejsza mogła przez chwilę znów poczuć głód mięsa. Zagłuszała go adrenaliną i widokiem z Mostu Kongresowego. Wcale nie była już pewna jaki ma plan na miejscu i z sekundy na sekundę oddalała decyzję.

              za szybą3.jpg

              Kiedy tylko wjechali do Vista del Rey pojęła jak bardzo zmieniło się to miejsce przez siedem, a może i osiem lat. Nie poznawała ulic i budynków, dzielnica zdawała się zaklęta w entropi, przypominała nowotwór w ciele żyjącego miasta. Przeszło jej przez myśl, że pcha kompanów w cienie, w których rozpłynął się jej kochanek.
              Rozpłynął się, jak wiele razu mu życzyła, a kiedy to się stało czuła się głupio, trochę winna.

              Na miejscu rozpoznała apartamentowiec, zapamiętała zasięg kamery. Czujna, już wchodziła w rolę.
              -A chcemy, żeby nas było widać na kamerze, czy nie? Chyba wole nie. - wskazała miejsce nie objęte monitoringiem.

              Na uwagę Froga aż oczami przewróciła, że wygląda zbyt ładnie na ćpunkę. Nie odważyła się jednak na rozmycie zaklęć na policzkach, użyła szminki i zaciągnęła na kąciki ust. Schowała deck do torby, mocno dopięła szelkę.

              brazil do cięcia1.jpg

              Plan Shawna wydał się jej dobry, nawet bardzo dobry, ale nie byłaby sobą jak by swojego nie dorzuciła. - Panienki mogą widzieć kto dealuje afrodyzjakami i pilkami na wzwód. To na pewno fajne dziewczyny. Przypuszczam, że apartamentowiec może mieć drugą klatkę schodową z tyłu budynku, albo schody pożarowe. Nie mam niestety fot druciarza, ale z historii wnioskuję, że miękiszon. Znaczy nie wytrzymał rygoru żarcia i może mieć nadwagę. Ja pierdolę, też jestem głodna. Jak znajdę się na ulicy spróbuję namierzyć miejscowe urządzenia podpięte do sieci, jeśli są to frontowe drzwi budynku to będziemy mieli spore szanse dowiedzieć się gdzie dobijano się o 21.07 i 21.45. Ale to: jeśli. - wygięła brzydko usta - ta blondyna ze zdjęcia to Rosita Cortez, bruxa gangu Tren de Aqua.
              Na koniec nieco mniej złowieszczo - dodała - Hajfi opuścił mieszkanie sam i dalej go nie śledziłam. Miał na ramieniu swój przybornik. - Wzruszyła ramionami - Ugaśmy jeden pożar.

              brazil223.jpg

              Kiedy znalazła się sama z Camarą, uwiesiła się na jego ramieniu, ale nagle powstrzymała. Oddała się w objęcia protezie, która użyła jej zmysłów jak interfacu, żeby odszukać w okolicy punkty dostępu do sieci, wszystkie widziane działające roboty, zintegrowane z siecią maszyny.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              3
              • MarrrtM Online
                MarrrtM Online
                Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                #193

                Shawn Camara

                Solos pokręcił głową wskazując paluchem na deck Artemidy.
                - Nie... Pies jebał co kurewki wiedzą o druciarzach i prochach. Mi chodzi o alfonsa. Bo to najpewniej gangus i bonza z tej ulicy. Może i z tego Tren de Agua. Jeden chuj. Ale ten z kadru co go Brazil pokazała to właśnie tak mi wyglądał. Jeśli to nie on nam Switcha wyłączył, to nie ma tematu. Ale jak ma coś z tym wspólnego to dobrze złapać namiar przez cizie. Powiedzcie im... nie wiem... że z dziesięciu dziewczyn potrzebujemy na za tydzień. Z kim gadać o hurcie, a nie detalu.

                Po czym trącił w bok kolegę z łokcia.
                - A Ty Dingo może i wyglądasz na burka z prerii, ale weeeeeź... Z pewnością nie na psa z policji. Ani szczeniaka. A niunie lubią dzikusów. Nie pytajcie tylko o Raze'a. Jeśli się wygłupiliśmy z tą rajzą tutaj, to nas Switch zjebie, że mu tu smrodu robimy i rozpytujemy o niego.

                Już chciał wyjść, ale coś go tknęło. Brazil miała rację z pożarami. Jeden na raz. Tylko, że ich się zbierało co raz więcej.
                - HiFi pewnie znowu idzie coś opchnąć. Ostatnią parę gaci spyli jak mu kto zapłaci. Napalił się ostro na ten staroć od Kretów i kasę zbiera. Ale kurna, żeby nikt z Was mu nawet centa nie pożyczył! - mruknął złowróżbnie - Może nie będzie trzeba nic robić, bo mu ten deal sam się posypie. Nie znam się na tych pokątnych handlach. Pewnie Switch by coś więcej wiedział. Ale wiem, że nic dobrego nie wyjdzie jak się wejdzie między Kretów, a Brzytwiarzy. I to za jakiś przedpotopowy szmelc.


                Podchodząc do ćpunów z uwieszoną na ramieniu hakerką, nieprzesadnie się zataczał. Raczej szampańsko. Wysiadłszy z samochodu sięgnął jeszcze łapskiem nad oponę i utytłał się z deka smarem. Na latynosa to w ogóle nie wyglądał. A jakby się lokalsi zwiedzieli o jego przeszłości to mógłby i wpierdol dostać. Ale ćpuńska brać rządziła się swoimi prawami bez rasowych uprzedzeń. Poza tym była przecież Artemida... Czy ona... nie była z Vista del Rey?
                - Ty strzelasz im jakąś gadkę - mruknął do Brazil.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                3
                • GladinG Niedostępny
                  GladinG Niedostępny
                  Gladin jako HiFi
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #194
                  ♫♪     HiFi     ♪♫
                  Awatar HiFi Drzwi otworzyły się bez potrzeby uciekania do specjalistycznego sprzętu.

                  Otworzył je przyklejony do ściany korytarza i obrzucił wnętrze spojrzeniem. Wydawało się puste. Wślizgnął się do mieszkania i zamknął za sobą drzwi. Zastygł na pewien czas nasłuchując. Wewnątrz panowała cisza.

                  Mieszkanie było puste. Rozejrzał się identyfikując salon, wnękę sypialną, mikrołazienkę z prysznicem i toaletą. Kuchni było brak, zamiast niej stał paśnik All Foods, podłączony do zewnętrznej pompy z pastą. W kącie stał komputer, telewizor (jeszcze jeden!) oraz mnóstwo rzeczy osobistych.

                  Ustalając priorytety technik rozejrzał się za miejscem na umieszczenie kamerki. Gdzieś, gdzie będzie podgląda na wejście. Zamaskowane, bądź zacienione, schowane za czymś. Chodził od jednego takiego miejsca do drugiego sprawdzając od razu, czy kto inny nie wpadł wcześniej na równie genialny pomysł i nie monitorował Hajfiego swoim urządzeniem. W końcu zdecydował się na paśnik. W końcu naprawiał takie rzeczy. To było swego rodzaju znakiem dla niego. Zabrał się za rozkręcanie urządzenia. Przez chwilę przez głowę mu przyszło, że mógł podpiąć się sprzętem diagnostycznym i sprawdzić, kiedy ostatnio używano sprzętu. Ale odrzucił ten pomysł. Co by mu to w końcu dało?

                  Gdy skończył instalację, przetestował działanie oraz zapisywanie w chmurze. Potem sprawdził drzwi wejściowe. Ekran obok początkowo wziął za elektronicznego judasza. Ale okazało się, że pokazuje korytarz pod takim kątem i z takiego miejsca... uznał, że Shiva powiesiła sobie na zewnątrz własną prywatną kamerkę, ukrytą równie sprytnie jak jego własna. Przyszła mu do głowy myśl, że mógłby ją odnaleźć, zdemontować i wykorzystać. Ale potem.

                  Komputer. Włączony, lecz zablokowany. Korciło go, by chociaż wykręcić z niego dysk twardy... ale może zapyta późnij Artemidę, czy nie pomogłaby się dostać do kompa łatwiej, gdy jest włączony?

                  Cóż zatem? Czas na przetrząsanie w poszukiwaniu rzeczy wartościowych, które mogłyby się przydać. Czegoś, co możnaby przehandlować. Metodycznie, Hajfi, metodycznie. Na spokojnie. Krok po kroczku. Nie przegap niczego. Spokojnie...


                  Sesja Karak Varn | Gladinhammer

                  A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  4
                  • KetharianK Online
                    KetharianK Online
                    Ketharian jako Soulkiller
                    Obsługa Moderator
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                    #195

                    text alternatywny

                    Vine Street w Heywood, 22:45


                    Trójka ludzi stojących przy krawężniku ulicy zerkała w stronę Aigo już wtedy, gdy samochodzik parkował przy automacie z jedzeniem, ale widząc nadchodzącą parę obcych wszyscy nagle zaczęli otwarcie się gapić na Brazil i Shawna. Facet w przeciwdeszczowym płaszczu nie przestawał ściskać w palcach szklanej lufki, podgrzewanej przez starszą kobietę w dresie za pomocą zapalniczki. Shawn nie miał pojęcia, jaka substancja znajdowała się w środku lufki, ale obstawiał jeden z tuzina śmieciowych i aktualnie modnych ulicznych narkotyków niszczących mózgi i umysły uzależnionych od nich nieszczęśników.

                    Wysoki i przeraźliwie szczupły mężczyzna z dredami poprawił ułożenie palców na trzonku opartej o bark siekiery. Jego cybernetyczna ręka, ewidentnie uszkodzona i pozbawiona zdemontowanej amatorsko dłoni, warczała głośno w nieregularnym rytmie, zmieniając kąt ustawienia w łokciu w nieprzewidywalnie chaotyczny sposób.

                    - Czego? - spytała szorstkim tonem stateczna dresiara, mierząc Artemidę i Shawna podejrzliwym wzrokiem. Dredziarz zachichotał do siebie w dziwacznie piskliwy sposób, chociaż Brazil nie miała pojęcia, co go właściwie rozbawiło. Gość trzymający lufkę zaczął poruszać bezgłośnie ustami jakby próbował coś powiedzieć, ale nie potrafił wytworzyć dźwięku za pomocą naturalnych organów mowy.

                    - Bela noite, cidadãos. Que bom ver vocês - powiedziała Artemida - Precisamos de remédio para a haste - jej dłoń poruszyła się w obscenicznym geście przyciągając momentalnie uwagę dredziarza.

                    - Códigos de farmácia, - tym razem wykonała gest z wypięciem brzucha - um comerciante gordo.

                    Para przygotowujących narkotyczną działkę lokalsów popatrzyła po sobie z dziwnymi minami, ewidentnie nie rozumiejąc niczego z portugalskiego języka. Młodzieniec z zepsutą cyberręką rozpromienił się na dźwięk słów Brazil, odsłonił w serdecznym uśmiechu poczerniałe dziąsła i pękniętą zębową protezę.

                    - Jestem dziobakiem - przedstawił się wymachując z radosnym podekscytowaniem siekierą - Potrafię zajebiście dziobać!

                    - Uspokój się, Weird! - sarknęła po angielsku starsza pani w dresie - Nie wiem, co gadasz, zdzirko. Działki nie dostaniesz, już dzielimy na troje, spadaj stąd.

                    - Nie mów tak do niej! - dredziarz zdenerwował się w jednej chwili, napiął jak postronek swoje przeraźliwie szczupłe ciało - Te lala, pokazać ci mojego dzioba?

                    Gość trzymający w dłoni szklaną lufkę przewrócił oczami w wieloznaczny sposób, a potem przysunął nos do przyrządu węsząc smarkotliwie.

                    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    3
                    • JohnyTRSJ Niedostępny
                      JohnyTRSJ Niedostępny
                      JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                      #196

                      Hartley Mack Mackinaw4.jpg
                      Hartley "Mack" Mackinaw


                      Vine Street, bardzo późny wieczór

                      Mack pokręcił głową, wzruszył ramionami
                      - Sieciarzy raczej nie znają, chyba że ci idą na ulicę zamoczyć - przypomniał sobie jeszcze co Brazil mówiła o tym, czym zajmuje się ten Slimwire. - Z opisu to ten sieciarz to raczej z tych co jadą na ręcznym do wirtuala. Po drugie gdybym był dziwką to bym nie stał pod własnym domem.

                      Jaką ksywę ma ten sieciarz? Slimwire?

                      - To spytamy je czy to po prostu właściwy adres, mamy sprawę do sieciarza z polecenia. Pytamy o adres budynku, pytamy o sieciarza. Nie jesteśmy z gangu, nie jesteśmy z policji. A ja ... nie ablam espaniol czy jakoś tak. Jak nas zleją to odpuszczamy, zgoda?

                      178.255.46.143
                      Pan Psuj
                      Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      1
                      • NanatarN Niedostępny
                        NanatarN Niedostępny
                        Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #197

                        Vine Street w Heywood, 22:45

                        Prędko traciła Artemida cierpliwość, równie prędko jak napalała się na nowe wyzwania. Świadomość własnego temperamentu, nie zawsze idącego w parze z oczekiwaniami otoczenia, nauczyły ją kontrolować emocje. Tak grała chwili owej, bazując na szczątkach nadziei, że się czegoś dowie od zaoranych ćpunów. Twarz pieściła uśmiechem, teatr domykając zwolnionymi o pięć ruchami samby. Kołysanki.

                        -Santa Muerte cantou sobre o ornitorrinco - wystawiła palec w kierunku chudego - Nie odjebój! Patrz na znaki na mojej twarzy, powinieneś to widzieć.

                        -Szukamy handlarza kodami aptecznymi. Sildenafil, Tadalafil, Monostearynian glicerolu. Dostałam namiar od Rodriga w klubie, na tę kamienicę. Vine Street. - leniwie przeszła do konkretów.

                        -Eles não sabem de nada. - zwróciła się nieoczekiwanie do Shawna, zaraz znów leniwie w kierunku rezydentów - Ktoś coś, czy tracimy czas?

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        1
                        • KetharianK Online
                          KetharianK Online
                          Ketharian jako Soulkiller
                          Obsługa Moderator
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                          #198

                          text alternatywny

                          Vine Street w Heywood, 22:45


                          Dwie młode kobiety stały przy paśniku All Foods komentując między sobą coś, co wyższa z nich oglądała na ekranie smarthinga. Dostrzegając kątem oka zbliżających się mężczyzn obie odwróciły głowy w ich kierunku. Houston ujrzał wykwitające na twarzach kobiet fałszywe uśmiechy, pełne przyjaznego ciepła, które nie sięgało ich zimnych oczu. I chociaż poświata bijąca od automatu z przekąskami nie pozwalała dostrzec zbyt wielu szczegółów, Dingo zauważył coś jeszcze.

                          Błysk nadziei, trwający zaledwie sekundę, który przeszedł w wyraz rozczarowania, zastąpiony w następnej sekundzie pozorowaną życzliwością.

                          Houston wiedział, co było powodem tego rozczarowania, ale i tak poczuł nieprzyjemne ukłucie niezadowolenia. Ani on ani Mack nie wyglądali na ten rodzaj klientów, na których ulicznym dziwkom najbardziej zależało, wręcz przeciwnie. Przyjechali zdezelowanym samochodzikiem i nosili stroje nie wieszczące zamożności. Najniższa kategoria w oczach obu kobiet.

                          - Cześć kochanie - powiedziała ta wyższa, z ufarbowanymi na czerwono włosami, zaciągając się jednocześnie mentolowym papierosem - Szukacie z kolegą towarzystwa? Żadnych chorób zakaźnych ani wirusów? Jakieś posrane wszczepy genitalne?

                          - Jak macie aktywne biomonitory to pokażcie od razu - powiedziała druga, niska szatynka w minispódniczce - Zaoszczędzimy na czasie, czas to pieniądz.


                          text alternatywny

                          Vine Street w Heywood, 22:45


                          Kobieta w dresie spojrzała na Brazil wyraźnie podejrzliwie, zgasiwszy wpierw zapalniczkę i obracając się w stronę pary intruzów całym ciałem. Gość z siekierą kiwał się w przód i tył, ale szczęśliwie umilkł wpatrując się w zamian oczarowanym wzrokiem w Brazil.

                          - Sildenafil? - powtórzyła po Artemidzie uśmiechając się sarkastycznie i przenosząc spojrzenie na Shawna - A wygląda na chłopa na schwał, nawet bym nie pomyślała. Po co go chemią trujesz jak może sobie Studda zainstalować? Albo el Guapo? Ale to nie moja sprawa, jak chcecie kupić leki, to dobrze trafiliście, my wam wszystko załatwimy. Weird, opuść tą siekierę, klientów straszysz. Idź na Disco ludzi na BBS-ach wkurwiać jak nie masz nic lepszego do roboty. Ja tu z dziunią interesy robię.

                          Dredziarz sapnął z niezadowoleniem, ale wykonał polecenie starszej pani, opierając się na trzonku siekiery. Właściciel sklepowego wózka zaciągał się w międzyczasie oparami podgrzanego w amatorski sposób narkotyku, przewracając z lubością oczami i posapując ledwie słyszalnie.

                          - Tutaj nikt nie handluje towarem z mieszkania, ale mogę kogoś ściągnąć na telefon - powiedziała kobieta wyciągając z kieszonki dresu zmaltretowanego niemiłosiernie smartfona, jakiegoś przedpotopowego Samsunga Galaxy 320 albo podobnie leciwego gruchota - Oczywiście płacicie prowizję. Czego dokładnie wam trzeba? I kasę pokażcie, tego twojego sztuchlika w rozliczeniu nie wezmę jak jedzie na Sildenafilu. Jestem naturalistką, taka chemia mi obrzydza seks.

                          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          2
                          • KetharianK Online
                            KetharianK Online
                            Ketharian jako Soulkiller
                            Obsługa Moderator
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                            #199

                            Mieszkanie 877 w H10, 22:45

                            Ściany utrzymanego w zaskakującej czystości i ładzie mieszkania całkiem nieźle tłumiły dźwięki dzięki naklejonym na nie matom, toteż poruszający się w jego wnętrzu HiFi słyszał zaledwie pogłos puszczanej w sąsiednim apartamencie muzyki. Us Cracks, topowy żeński zespół technofolkowy z Japonii i ich niekwestionowany hit sprzed dwóch lat, Watashi no Yunikon.

                            Tournée Us Cracks po Stanach i ich zapowiadany koncert w Night City budziły ekstremalne emocje w mediach, u konesera muzyki retro pokroju HiFi wywołując ciarki i ból głowy.

                            Shiva Lacroix musiała całkiem nieźle zarabiać, czymkolwiek się nie trudniła w Sieci. Podczas gdy Brazil cisnęła się ze Switchem w jednym zagraconym pokoiku, Shiva najpewniej miała do swojej wyłącznej dyspozycji całe mieszkanie - HiFi nie znalazł w nim żadnych męskich ubrań ani kosmetyków; nie znalazł też damskich butów o odmiennym rozmiarze czy różnych zestawów perfum sugerujących istnienie współlokatorki.

                            Wbudowany w ścianę obok wnęki sypialnej paśnik funkcjonował na bazie opłacanego co miesiąc abonamentu. Sprawdzając na ekranie automatu jego ustawienia, HiFi ostatecznie utrwalił się we wcześniejszych podejrzeniach: właścicielka apartamentu 877 wykupiła pakiet dla jednej osoby.

                            Nieco uspokojony, technik po raz kolejny obejrzał poprzez swoją kamerkę korytarz na zewnątrz mieszkania, a potem wyciągnął z paśnika torebkę paszy z mączników i puszkę wiśniowej NiColi i usiadł na obrotowym krześle przyciągniętym na środek salonu.

                            Posilając się nieśpiesznie, oglądał jednocześnie punkt po punkcie wnętrze mieszkania netrunnerki, skrzętnie odnotowując w pamięci każdy element jego wyposażenia, który mógłby szybko spieniężyć. Nie był wybredny i gdyby okoliczności mu sprzyjały, zapewne zdjąłby nawet akustyczne panele ze ścian, aby je sprzedać, ale musiał kalkulować swoje plany na chłodno. Zaledwie kilka metrów dzieliło go od wejścia do legowiska rodziny Tyrone, zaledwie jedno telefoniczne połączenie od wizyty coraz bardziej uciążliwych Chakkasów. Każdy inny sąsiad Shivy też pewnie zacząłby się interesować zorganizowaną akcją czyszczenia apartamentu, a HiFi nie miał pojęcia jak dobrze żyła z sąsiadami i czy widok obcych wynoszących graty z jej apartamentu nie uruchomiłby jakiegoś drastycznego sąsiedzkiego alertu.

                            Komputerowa stacja robocza z rezerwową baterią na wypadek zaniku zasilania i układem niestandardowego chłodzenia. Wielki wiszący telewizor na ścianie, do tego tablet monitoringu przy drzwiach. Lodówka pełna pudełek z soją, mikrofalówka. Składane łóżko z materacem w doskonałym stanie. Dwie szafy wypchane mnóstwem damskich ciuchów. Dwa regały kosmetyków w miniaturowej łazience.

                            Technik odłożył niedopitą puszkę NiColi na podłodze i podszedł do łóżka Shivy, po czym uklęknął przy nim i wyciągnął ukrytą pod spodem szufladę. I gwizdnął z nieudawanym zadowoleniem.

                            Pęki spiętych trytytkami kabli do braindancu. Przezroczyste pudło z goglami i chipami rozrywkowymi. Drugie pudło, z przegródkami, w których tkwiło kilkanaście nieoznakowanych drzazg neuralnych w różnych wzorach kolorystycznych. Dwa przyborniki elektroniczne w nienaruszonym stanie. Rozpylacz gazu łzawiącego, dwa paralizatory, drogi womaniser w eleganckim pudełku. I czarna walizeczka z wytłoczonym na wierzchu logo Arasaki, zaopatrzona w ergonomiczny uchwyt do przenoszenia.

                            HiFi wyciągnął walizeczkę na łóżko i otworzył ją spoglądając na eleganckie kształty włożonego w piankowe wnętrze czarnego pistoletu. Markowa broń Arasaka, towar ewidentnie z wyższej półki.

                            Mieszkanie wypłaszczonej na tyłach Ferguson Street nieboszczki okazało się żyłą złota, a siedzący na tej żyle HiFi nie zwykł myśleć jednotorowo. Inwestycja w deal z Kretami była akcją na już, ale z apartamentu 877 dało się potencjalnie wyciągnąć znacznie więcej przy odpowiednim zaplanowaniu działań.

                            Musiał to wszystko zaplanować z głową i w najmniejszych szczegółach.

                            Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            2
                            • WilczyW Niedostępny
                              WilczyW Niedostępny
                              Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez
                              #200

                              Houston "Dingo" Dawn

                              Dingo rzucił szybkim spojrzeniem na Macka i przekalkulował pospiesznie ich szanse. Uznał, że w ich sytuacji nie ma co czarować, tylko lepiej podejść biznesowo. Tak samo jak dziewczyny, czas to pieniądz. Jak to powiedział Shawn w aucie? Hurt, a nie detal, tak?

                              - Hej dziewczyny. Szukamy, ale nie dla nas, tylko dla naszego bossa - zełgał pospiesznie - Człowiek biznesu... tak jak my. Domyka transakcję, a nas wysłał, żeby było towarzystwo do świętowania. Lubicie świętować? Pewnie, że tak, kto nie lubi. Macie jakieś koleżanki? Albo... nie wiem, kierownika?

                              Starał się obrzucić dziewczyny spojrzeniem mówiącym "ja tu tylko pracuję". Czy przydupas zamożnego fiksera (nawet wyimaginowanego, jak w tym przypadku) różni się tak bardzo od ulicznej dziewczyny i jej alfonsa?

                              - I jeszcze druga sprawa... - powiedział powoli, zadzierając głowę i patrząc na górujący nad Vine Street budynek - Szukamy sieciarza, Slimwire, też do interesów. Podobno jest dobry i mieszka gdzieś tutaj. Znacie go, dziewczyny?

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              3
                              • MarrrtM Online
                                MarrrtM Online
                                Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                #201

                                Żaba

                                - Rodzynka tym słodsza, im bardziej pomarszczona, co mamciu? Nie, nie szukamy lewego towaru - powiedział Shawn. Tak jak i Artemida i on był nieco zniecierpliwiony mimo, że nadal stawiał na bajerkę. Ale cierpliwość mu się kończyła. I zakonotował sobie w pamięci, żeby tej brazylijskiej żartownisi więcej gadania nie zostawiać. Sildenafil… Pół godziny się tłukł po mieście po dropsy na erekcję… - Szukamy kogoś kto nam zfiksuje lipny kod na receptę na apteczny towar szybko wystawi. I śpieszno nam. Znacie tu kogoś, czy nie?
                                Wyciągnął ostentacyjnie na zachętę Smarthinga i wpisał na szybki Blink piątaka. Takie żule to i znały takie źródełka gdzie i za piątaka można się napierdolić.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                3
                                • GladinG Niedostępny
                                  GladinG Niedostępny
                                  Gladin jako HiFi
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                  #202
                                  ♫♪     HiFi     ♪♫
                                  Awatar HiFi – Łaaaał... - wydobyło się niezbyt głośno z ust technika, bo i cóż innego mógł powiedzieć?

                                  Same pudełko od broni pewnie dałoby radę nieźle spieniężyć, a co dopiero ze spluwą? Sprawdził, czy jest zabezpieczona. Taki egzemplarz mógł mieć blokadę i działać tylko w sprzęgu z właścicielem. Co to za model? Co to za kaliber? I czy jest do niego amunicja?

                                  Oczy mu się iskrzyły. Może nawet go sobie zatrzyma. Albo przehandluje, by mieć na Macintosha... Ucieszył się jeszcze bardziej. Po oględzinach chwilę się zastanowił. Pudełko weźmie... ale później, gdy będzie miał wolne ręce... a broń ukrył w kieszeni. Od razu uzbroił się też w paralizator i gaz, resztę fantów pakując. Womaniser, kosmetyki, drzazgi, czipy... to, co dało się na tu i teraz zabrać ze sobą. To co było małe i cenne.

                                  Najważniejszą część roboty zrobił. Miał podgląd i oględziny lokalu. Na większe wynoszenie rzeczy potrzebna będzie większa ekipa. Sam zbyt łatwo mógłby paść łupem kogoś innego...

                                  Podszedł by sprawdzić, czy droga na zewnątrz jest wolna. Planował jak najszybciej wrócić do siebie. Czekając na resztę może chwilę podłubać przy oczyszczaniu wszczepów, zanim pójdzie w kimę. Plan wydawał się dobry...


                                  Sesja Karak Varn | Gladinhammer

                                  A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  3
                                  • KetharianK Online
                                    KetharianK Online
                                    Ketharian jako Soulkiller
                                    Obsługa Moderator
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                    #203

                                    text alternatywny

                                    Vine Street w Heywood, 22:46


                                    Dziewczyny wymieniły pomiędzy sobą spojrzenia, w których niedowierzanie walczyło o lepsze z rozbawieniem. Ta wyższa rzuciła okiem na zaparkowane opodal Aigo, pokręciła przekornie głową starając się nie roześmiać na głos.

                                    - Wasz szef przysłał was tym gównianym złomem, żebyście zorganizowali mu ekipę do towarzystwa, bo domyka jakiś gruby interes? - powiedziała przechylając się w stronę Houstona - Wiesz, my mamy koleżanki, nawet całkiem sporo, i one potrafią za odpowiednie pieniądze zrobić rozmaite fajne rzeczy, ale wy mi nie wyglądacie na klientów, których byłoby na to stać. Jeśli macie gotówkę, to możemy zabawić się u nas, tu są pokoje na godziny, ale jak chcecie akcję wyjazdową to musicie podać szczegóły. Nie jesteśmy głupie, każdy słyszał o jakiejś dziwce wywiezionej do Northside i pociętej na organy przez Kosiarzy.

                                    Dingo rozłożył ręce w spolegliwym geście, przywołał na twarz wyraz przyjaznego zatroskania. Mack obejrzał się ponad ramieniem w stronę Brazil i Froga, rozmawiających z grupką miejscowych kilkanaście metrów dalej w głębi ulicy. Leif odwzajemnił jego spojrzenie zza przedniej szyby Aigo, wiercąc się w siedzeniu samochodu i kręcąc na wszystkie strony głową.

                                    Dostawczy Columbus przejechał ulicą w stronę Republic Avenue, za nim kilka osobówek. Na chodnikach ruch pozostawał znikomy, ale Hartley nie mógł się oprzeć wrażeniu, że obserwują go liczne oczy ukryte za oknami wygaszonych pomieszczeń w wyrastających ponad ulicę apartamentowcach.

                                    - Jak byśmy was mieli porwać dla Kosiarzy, tobyśmy podjechali drogą furą na lewych papierach i z paralizatorami - powiedział weterynarz dołączając do rozmowy - Żniwiarskie gangi się nie bawią w grzeczne rozmowy, a poza tym to jest teren Valentinos i Tren de Agua, kto normalny chciałby z nimi zadzierać? Mamy kasę, ale woleliśmy przyjechać wozem pasującym do tej okolicy, jeszcze by nas wasi alfonsi skroili za korposki wygląd. To jak z tym sieciarzem, znacie tu kogoś dobrego w okolicy?

                                    - Wy się lepiej zdecydujcie czy chcecie podupczyć w realu czy w wirtualu - odezwała się druga z dziewczyn, sprawiająca niewinne wrażenie nastolatka w spódniczce - Ci, co tam z wami przyjechali to kto? Ten gość to wasz szef czy szef siedzi w aucie?

                                    Spojrzenie czarnowłosej dziewki pobiegło w stronę Brazil i Shawna, a potem zatrzymało się na Aigo.

                                    - To reszta naszej ekipy - odpowiedział Dingo - My organizujemy dziewczyny, a oni dopalacze. Nie chcecie zarobić, nie ma sprawy, nie będziemy się upierać. Za namiar na sieciarza dam wam gotówkę, wystarczy słówko albo pokazać palcem, gdzie on siedzi.

                                    - Wybacz, pięknisiu, ale nic nie wiem o żadnym SlimWire - pokręciła głową ta wyższa - Tacy ludzie się reklamują w Sieci, jeśli są dobrzy w swoim fachu, ulotek na ulicy nie rozdają. Fajnie się gada, ale my w robocie jesteśmy, czas to pieniądz. Pięć dych od każdego z was, może być jedna na jednego albo orgia, nam pasuje wszystko. Żadnych wszczepów penetracyjnych, o których wcześniej nie powiedzieliście. Płacicie PayPalem, przelew od razu, żeby wisiał w chmurze. Jeśli za drogo to sorki, będziecie musieli obciągnąć sobie nawzajem. Albo poprosić szefa. To jak będzie, decydujecie się?

                                    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    2
                                    • KetharianK Online
                                      KetharianK Online
                                      Ketharian jako Soulkiller
                                      Obsługa Moderator
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                                      #204

                                      text alternatywny

                                      Megablok H10, 22:55


                                      Korytarz był pusty. HiFi odczekał jeszcze chwilę wypatrując śladu rodziny Tyrone, a potem wymknął się pośpiesznie na zewnątrz mieszkania zamykając za sobą drzwi. Starając się wyglądać na przypadkowego przechodnia skręcił w stronę najbliższej klatki schodowej, zdecydowany wrócić do własnej części H10 bezpieczniejszą okrężną drogą.

                                      Dwa piętra niżej odetchnął z ulgą, chociaż nie zwalniał kroku. Ukryte po kieszeniach fanty Shivy wypychały materiał ubrania, ciążyły wręcz namacalnie, chociaż żaden znajomy zmarłej netrunnerki nie miał szans na rozpoznanie jej własności w rękach HiFi.

                                      Docierając do tarasu obiegającego studnię wnętrza bloku, technik przystanął pomiędzy dwoma automatami All Foods i otworzył przeglądarkę smarthinga sprawdzając w Sieci witryny sklepów z bronią. Wystarczyło mu kilkadziesiąt sekund, żeby znaleźć u autoryzowanych dealerów Arasaki model pistoletu znaleziony w mieszkaniu Shivy. Dziewięciomilimetrowy Kenshin, warty w fabrycznym zestawie czterysta pięćdziesiąt eurodolarów.

                                      Wpatrując się w pulsujące światła wielkie ekrany reklamowe wiszące na przeciwnej stronie studnbi HiFi pozwolił sobie na przelotny uśmiech. Wszystko układało mu się tego dnia w stopniu wręcz niewyobrażalnym, wszystko spinało się doskonale, a dobra passa miała spore szanse, aby się utrzymać. Interesy z Kretami nabierały koloru i jedynie zaplanowana na poniedziałkowy wieczór rozprawa z Brzytwiarzami nieco psuła technikowi humor.

                                      Grupa lokalsów okupowała najbliższe ławki i stoliki, upijając się na wesoło i puszczając sobie braindance. Jeden z nich leżał na betonie pomiędzy nogami kumpli, wyginając się w rytmie dyktowanych przez elektronikę gogli spazmów, zabezpieczony przed stłuczeniami wsuniętym pod ciało kocem. Reszta śmiała się z niego do rozpuku, nagrywając ziomka bez cienia zażenowania telefonami. Żaden nie zwracał najmniejszej uwagi na HiFi.

                                      Młodzieniec wyciągnął z kieszeni spodni energetycznego batona wyciągniętego z paśnika Shivy, rozerwał jego opakowanie i ruszył żwawym krokiem w stronę swojej części megabloku, żując z entuzjazmem twardą białkową masę o smaku miodowej szarańczy.

                                      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      2
                                      • WilczyW Niedostępny
                                        WilczyW Niedostępny
                                        Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                        #205

                                        Houston "Dingo" Dawn

                                        Nomada przez chwilę przyglądał się dziwce bez słowa. Wyglądało na to, że najlepszym sposobem, żeby ściągnąć ich alfonsa, byłoby zacząć jakąś rozróbę... co jednak mijałoby się z celem. Pewnie już i tak zwracali na siebie wystarczająco dużo uwagi. W takich miejscach zawsze ktoś patrzył - jeśli nie jeden z miejskich drapieżników, czekających na ofiarę, to ktoś z dolnej części łańcucha pokarmowego, ukrywający się w ciemnej uliczce. Obserwowanie oznaczało przetrwanie.

                                        - Chyba jednak spasujemy, dziewczyny. Bawcie się dobrze - rzucił tylko, puszczając mimo uszu komentarz o obciąganiu. Spojrzał na Macka i wskazał brodą na frontowe drzwi do megabloku. Kamery, nie kamery, wyglądało na to, że i tak będzie trzeba się pofatygować do środka.

                                        Podszedł tam powolnym krokiem, na razie trzymając się chodnika i ściany budynku. Wyciągnął smarthinga z kieszeni i szybko wpisał "SlimWire" w wyszukiwarkę - a nuż koleś faktycznie się gdzieś reklamuje? Ale nie wierzył w to, Brazil by to już wyłapała. Chodziło mu bardziej, o to, żeby dla postronnych oczu był kolejnym smarthingowym zombie, wpatrzonym w ekran.

                                        Rzucił okiem na Shawna i Brazil, dyskutujących z lokalsami - poczeka jeszcze chwilę, bo może oni się czegoś dowiedzą. Ale jeśli nie, pozostanie szukanie po korytarzach ludzkiego mrowiska. Zwrócił się do Macka.
                                        - Może bardziej poszczęści nam się w środku - powiedział. Najlepszym tropem na razie było pytanie mieszkańców wewnątrz... jednocześnie to też najlepszy sposób, żeby napytać sobie biedy - Choć to jak szukanie igły w stogu siana.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        2
                                        • KetharianK Online
                                          KetharianK Online
                                          Ketharian jako Soulkiller
                                          Obsługa Moderator
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                          #206

                                          text alternatywny

                                          Vine Street w Heywood, 22:46

                                          Kobieta w dresie uniosła spolegliwym gestem jedną rękę, kciukiem drugiej wystukując jakiś numer na dotykowej klawiaturze swojego telefonu. Obserwujący ją uważnie Shawn zauważył, że nie miała tego numeru zapisanego w pamięci urządzenia, ale wstukiwała go cyfra po cyfrze z głowy - co świadczyło, że musiał być dla niej ważny, a jednocześnie przeznaczony jedynie dla jej wiadomości.

                                          - Poczekajcie tu na chwilę, zaraz ściągnę kogoś, kto ma dojście do różnych środków na recepty - powiedziała przywołując na popękane wargi cień uśmiechu - Znacie Bonifaca? Opłaca się go znać. Sam robi dużo własnych receptur, to eksperymentator. Trochę męczydupa i uparty jak wrzód na dupie, nie odpuści jak na coś sfiksuje, ale ma dobre ceny.

                                          Nawiązawszy połączenie starsza pani odeszła na kilka kroków od grupy, odwróciła się do pary obcych bokiem rozmawiając ledwie słyszalnie, ale z ożywieniem. Jej towarzysze przyglądali się w tym czasie Brazil i Shawnowi w wielkim skupieniu: dredziarz z wyrazem tęsknej melancholii, gość z lufką bardzo podejrzliwie.

                                          - Już jedzie - oznajmiła kobieta w dresie głosem pełnym satysfakcji - On nocami jeździe po Vista z towarem i receptami, cały czas w ruchu i pod telefonem. Będzie do pięciu minut. To jak, odpalisz dwudziestkę za pomoc, przystojniaku? Dam ci w zamian pociągnąć z lufki, crack taki, że łeb urywa przy samej dupie.

                                          - Termu tu nie urwał - odpowiedział chłodno Camara spoglądając na gościa opartego o sklepowy wózek - Chyba ci się trafiła słabsza działka.

                                          - Jemu nic już dupy nie urywa - prychnęła wymijająco kobieta zabierając towarzyszowi lufkę i wyciągając ją w stronę Froga. Słyszący jej słowa dredziarz zaniósł się piskliwym śmiechem.

                                          Brazil obejrzała się za siebie, na Dingo i Macka przechodzących właśnie w poprzek ulicy na jej przeciwną stronę, pod drzwi apartamentowca, w którym zniknął Switch.

                                          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          1
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy