Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje WoD
  3. Rozgrywka
  4. Stille Nacht
The Night Walkers, antologia
ZellZ
Zell jako
Zmierzch
Mistrz Gry
GreKG
GreK jako
GreK
Lord MelkorL
Lord Melkor jako
Lord Melkor
MuagorM
Muagor jako
Muagor
SirionS
Sirion jako
Simon de Bourgogne

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Stille Nacht

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
owodwampir mroczne wiekithe night walkers
34 Posty 2 Uczestników 283 Wyświetlenia 1 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • Lord MelkorL Niedostępny
    Lord MelkorL Niedostępny
    Lord Melkor jako Lord Melkor
    napisał ostatnio edytowany przez Zell
    #25

    Próbował zrozumieć...... teraz kiedy już zaspokoił już to potępieńcze pragnienie. Lecz twarz zmarłego kompana wypełniła jego świat, wraz z poczuciem spełnienia, które przyniosła krew. Czym on był i co się stalo z jego nieśmiertelną duszą?

    Syknął gniewnie na przybocznego Deotheriego, odsłaniając kły.
    - Odejść gdzie?! I kim ty jesteś?

    Nie miał zamiaru podążąc za Deotherim jeśli nie pozna jakiś odpowiedzi. Dlaczego miałby ufać jemu i jego sługom, po tym co się stało? Czy byli oni lepsi od tych pogańskich demonów, które wymordowały właśnie jego braci?

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • ZellZ Niedostępny
      ZellZ Niedostępny
      Zell jako Zmierzch
      Moderator Obsługa
      napisał ostatnio edytowany przez Zell
      #26

      Człowiek jakiego poznał jedynie jako przybocznego Deotheriego nie cofnął się czy nie drgnął w przestrachu na złość Zygfryda, a jednak zachowywał jakąś uległą postawę wobec młodszego rycerza.
      - Skryć się. - wyjaśnił spokojnym głosem - Przed słońcem, młody panie. Powrócić do obozu. - spojrzał w stronę dowódcy wciąż zajętego rozmową nim ponownie odezwał się do Zygfryda, zginając przed nim kark - Nie moje miejsce tłumaczyć tych zawiłości. Jestem jedynie sługą mojego pana i nie roszczę sobie możliwości wejścia w buty Twego nauczyciela.

      Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      0
      • Lord MelkorL Niedostępny
        Lord MelkorL Niedostępny
        Lord Melkor jako Lord Melkor
        napisał ostatnio edytowany przez Zell
        #27

        - Przed słońcem?! Czyli ono nam zagraża? - Zygfryda ogarnęła zgroza gdy zaczęły do niego docierać implikacje tego co własnie usłyszał, szczególnie że mógł już próbować myśleć o czymś innym niż o tym wszechorganiającym uczuciu głodu.... i nie były to myśli mogące przynieść jakikolwiek spokój. Czy miał teraz uciekać przed światłem dnia jak te pogańskie upiory z którymi się starli?

        W złości odepchnał przybocznego Deotheriego i rozejrzał się za jego Panem. Chciał też sprawdzić co się stało ze Svajone.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • ZellZ Niedostępny
          ZellZ Niedostępny
          Zell jako Zmierzch
          Moderator Obsługa
          napisał ostatnio edytowany przez
          #28

          Zygfryd odepchnął przybocznego z nieoczekiwaną łatwością, jakby ten nic nie ważył i nie stawiał oporu. Mógłby nad tym dumać dłużej, gdyby nieoczekiwana sytuacja w jakiej się znalazł nie zajmowała tak jego umysłu. Szybko też wypatrzył Svajone stojącą posłusznie nieopodal Deotheriego , jaki tłumaczył coś swoim podkomendnym.

          Zwróciła się na Zygfryda jej przyglądającego i wtedy Rohrbach zobaczył, że w wejrzeniu poganki kryje się czysty strach, jaki widzialny nie był w samych ruchach ciała zamrożonych jak w kamieniu; krył się głęboko w spojrzeniu oczu.

          Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • Lord MelkorL Niedostępny
            Lord MelkorL Niedostępny
            Lord Melkor jako Lord Melkor
            napisał ostatnio edytowany przez Zell
            #29

            Zygrfyd czuł gniew i obrzydzenie do tego w co się przemienił, do tego co właśnie zrobił, wysysając resztkę życia z tego, którego nazywał bratem z zakonu. Zakonu, gdzie miał udowodnić swą wartość jako rycerz w bożej sprawie, nie stać się jakimś potworem. A ponieważ rozumiał że cokolwiek się z nim stało, uczynił mu to Deotheri to skierował sie więc prosto ku niemu. W pierwszym odruchu chciał nawet rzucić mu się do gardła ale coś, jakby głos w środku, go przed tym powstrzymał. Nie znał tego głosu.

            - Co mi uczyniłeś?! Nie prosiłem cię o to! - syknął znad odsłoniętych kłów.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            2
            • ZellZ Niedostępny
              ZellZ Niedostępny
              Zell jako Zmierzch
              Moderator Obsługa
              napisał ostatnio edytowany przez
              #30

              Deotheri gestem ręki odprawił swojego rozmówcę by stanąć oko w oko z Zygfrydem.

              - Dziecię. - odezwał się spokojnym głosem - To wszystko stało się zbyt szybko i nieoczekiwanie. Nie planowałem tego tak. Na pewno nie teraz. - z tonu mężczyzny dało się wyłapać podźwięk prawdziwego żalu na sytuację - Ale innego sposobu nie było. Albo teraz, albo nigdy.
              Zirytowanemu Zygfrydowi głos Detheriego wydał się w pewnym sensie przyjemny i taki... troskliwy? Ojcowski prawie. Mimo złości nie potrafił w sobie wytworzyć furii na dowódcę. Irytacja była nawet ciężka do utrzymania.
              - Wszystko ci wytłumaczę, nie pozostaniesz bez wiedzy o tym co się stało i jak teraz będzie wyglądać twoje istnienie. Rozumiem, że jesteś skołowany. Rozumiem, że masz wiele pytań, ale muszą one poczekać do jutrzejszej nocy w obozie.

              Zygfryd zobaczył, że wciąż żywi przyboczni Deotheriego zbierają się do powrotu.
              - Nadciąga świt, Zygfrydzie.

              Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              0
              • Lord MelkorL Niedostępny
                Lord MelkorL Niedostępny
                Lord Melkor jako Lord Melkor
                napisał ostatnio edytowany przez Zell
                #31

                Zygfryd słuchał kojącego głosu Deotheriego w milczeniu. Nie rozumiał....gdzie się podział czerwony gniew który przed chwilą odczuwał?

                W końcu skinął głową lekko i niepewnie, bezradny niczym zagubione dziecko, już nie dumny rycerz zakonny
                - Dobrze...wracajmy więc do obozu. Czy ponieśliśmy tutaj klęskę? - spojrzał się dookoła po zmasakrowanych ciałach.
                Zastanawial się jakie znaczenie miał teraz wynik tego starcia. Czy była ta walka sług bożych z pogańskim pomiotem, czy coś jeszcze, biorąc pod uwagę czym on się stał i kim mógł być Deotheri? Ale jego przywódca miał rację, musieli wracać...

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                0
                • ZellZ Niedostępny
                  ZellZ Niedostępny
                  Zell jako Zmierzch
                  Moderator Obsługa
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #32

                  - Próbowaliśmy ugryźć za dużo niż powinniśmy. - w głosie Deotheriego była ukryta irytacja lecz na siebie samego - Nie zobaczyłem w porę ostrzeżeń, nie zrozumiałem... Bitwa nie tyle co została przegrana, co ponieśliśmy straty lecz udało się zapobiec całkowitej klęsce.

                  Słowa dowódcy mogły brzmieć dziwnie, jako że wokół leżeli martwi towarzysze broni, a przyboczni Deotheriego by być pewnymi przebijali każdemu leżącemu gardło.

                  - Czy zależy ci na tej pogance? - odezwał się do Zygfryda - Czy widzisz dla niej zastosowanie w przyszłości?

                  Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • Lord MelkorL Niedostępny
                    Lord MelkorL Niedostępny
                    Lord Melkor jako Lord Melkor
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Lord Melkor
                    #33

                    Zygfryd rozejrzał się dookoła zamglonym spojrzeniem, słowa Deotheriego były dla niego kojące ale to co się działo dookoła nie miało sensu.

                    -Svajone? - rozejrzał się za nią. Nie, nie zasłużyła na śmierć, wiele wycierpiała a przecież próbowała mu pomóc.
                    -Próbowała ostrzec mnie przed zasadzką choć ma wszelkie powody by nienawidzić nasz Zakon.. myślę że możemy się od niej czegoś więcej dowiedzieć. I jakbyśmy chcieli rozmawiać z miejscowymi to przyda się nam ktoś kto zna ich język i zwyczaje...-z jego ust powoli wylewały się słowa kiedy zwrócił spojrzenie z powrotem ku Deotheriemu.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • ZellZ Niedostępny
                      ZellZ Niedostępny
                      Zell jako Zmierzch
                      Moderator Obsługa
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Zell
                      #34

                      Deotheri skinął powoli głową i odwrócił się w stronę wciąż zamrożonej strachem Svajone, która nie próbowała nawet wykonać najmniejszego ruchu z miejsca, w jakim została pozostawiona.
                      - Podążasz za nami, trzymaj się blisko Zygfryda. Jemu życie zawdzięczasz.

                      Następnie uniósł głos i władczo wydał rozkaz odejścia z powrotem do obozu.

                      Zygfryd zobaczył jak poganka zbliżyła się do niego mimo strachu malującego się na twarzy. Szeptała pod nosem jakąś modlitwę, pewnie do któregoś ze swoich bożków, a gdy znalazła się po boku młodego Rohrbacha usłyszał on wypowiedziane szeptem przeprosiny skierowane w jego stronę...

                      Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      Odpowiedz
                      • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                      Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                      • Najpierw najstarsze
                      • Najpierw najnowsze
                      • Najwięcej głosów


                      • Zaloguj się

                      • Nie masz konta? Zarejestruj się

                      • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                      Powered by NodeBB Contributors
                      • Pierwszy post
                        Ostatni post
                      0
                      • Kategorie
                      • Ostatnie
                      • Tagi
                      • Popularne
                      • Świat
                      • Użytkownicy
                      • Grupy