Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje inne
  3. Rozgrywka
  4. Serce tajgi [Zew Cthulhu]
Serce tajgi
GordianG
Gordian jako
Wielki Cthulhu
Mistrz Gry
KaworuK
Kaworu jako
Eleonora Croft (Anna White)
AgnesA
Agnes jako
Violet Shane
ElvisE
Elvis jako
Ren Watanabe
CyganC
Cygan jako
Walter Murdock (William Evans)
KetharianK
Ketharian jako
John Carter (Mike Dundee)

Serce tajgi [Zew Cthulhu]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
sercetajgi
86 Posty 6 Uczestników 1.5k Wyświetlenia 2 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • KaworuK Niedostępny
    KaworuK Niedostępny
    Kaworu jako Eleonora Croft (Anna White)
    napisał(a) ostatnio edytowany przez Kaworu
    #71

    Eleonora – a właściwie Anna White, jak była znana pod swoim imieniem z paszportu – westchnęła w duchu, patrząc na profesora i jego, em… „starania”. Nie tak, wszystko nie tak, o mój Boże, kami-sama, Tasukete!

    - Pan profesor pozwoli… - powiedziała grzecznie, ale stanowczo, po czym podeszła do niego i zręcznie mu zabrała zdjęcie poszukiwanego. Podeszła do pierwszej lepszej kobiety – dosyć wysokiej Japońki w kwiecistym kimonie – i przemówiła do niej po japońsku.

    - Przepraszam panią? Dzień dobry, jestem Anna White, oddaję się w pańskie ręce. Szukamy tego człowieka. Może pani spojrzeć na jego zdjęcie? Nazywa się Nakamura Kazuo, mieszka w tym mieście. Hm… nie wie pani, jak można znaleźć kogoś w Japonii? Prywatny detektyw, jakiś urząd zbierający dane o populacji, może jakaś organizacja się tym zajmuje? Jak pani myśli, kogo moglibyśmy poprosić o pomoc w tym kraju? Przepraszam, jestem z Ameryki… - usprawiedliwiła się na sam koniec.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    2
    • GordianG Niedostępny
      GordianG Niedostępny
      Gordian jako Wielki Cthulhu
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #72

      Kiedy Walter i Ren rozmawiali na boku o kantorze i potencjalnych planach, zbierając uwagę całej reszty, Eleonona (@kaworu) zwróciła uwagę profesorowi i poszła naprawić jego błąd. Odebrała mu fotografię i podeszła do kobiety przechodzącej obok nich, kłaniając się jej nisko. Ta, w średnim wieku i eleganckim kimonie, odwzajemniła jej ukłon po chwili wpatrywania się w nią twarzą pozbawioną wyrazu. Słuchała tego, co dziewczyna do niej mówi, ale kiedy Eleonora pokazała jej zdjęcie, jej powieki nieco się uniosły. Chwilę później jej wzrok powędrował w innym kierunku. Kiedy Amerykanka pyta ją o urzędy bądź detektywów, kobieta wyraźnie sztywnieje, a jej ciało zdradza oznaki niepokoju. Kiedy zaś padły z ust Eleonory słowa "Nakamura Kazuo", Japonka gwałtowanie się odwraca, rzuca jedynie szybkie "proszę wybaczyć, Anna-san, rodzina czeka na mnie w domu", po czym cofa się o krok. Próbuje odejść, ale za jej plecami jak diabeł z pudełka pojawia się młodzieniec w wojskowym mundurze.
      Widzieliście już nie raz amerykańskich żołnierzy. Jeśli nie na wojnie, to wracających z wojny. Większość z nich była, owszem, schludna i zdyscyplinowana, choć i tak nadchodzący oficer wywołał u was niemałe osłupienie. Jego czarne buty były wypastowane i wypolerowane na glanc, świecąc nawet mimo mgły. Jego kroki były pewne i regularne, jakby nigdy nie przestawał maszerować. Mundur miał idealnie równy, podobnie jak niewielkie, przystrzyżone wąsy. Przy jego boku zwisała szabla, a z jego piersi - kilka orderów. Japonka, z którą Eleonora dopiero rozmawiała, zamarła w bezruchu, choć oficer zdawał się zupełnie nie zwracać na nią uwagi. Patrzył za to na Eleonorę dość zimnym wzrokiem. Ktoś stojący z boku mógłby uznać tę scenę za dość groteskową, ponieważ wojskowy był niższy od dziewczyny niemal o głowę, było w nim jednak coś wzbudzającego autorytet, który nie pozwalał choćby pomyśleć o czymś takim.
      "Czego tu szukasz, omae?" - oficer zwrócił się do Eleonory nie tylko bez ukłonu, gdzie samo to byłoby już formą okazania pogardy, co jeszcze przy okazji w sposób właściwy do zwracania się do podwładnych. - "Japonia nie jest miejscem dla ludzi, którzy myślą, że mogą tu przyjechać jak do siebie i wypytywać o poddanych cesarza. To nie Ameryka!"
      Zanim Eleonora zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, została otoczona przez grupkę młodych mężczyzn, którzy patrzyli na nią w sposób wyjątkowo nieprzyjazny.
      "Zjeżdzaj stąd, gaijin!" - odezwał się w końcu jeden z nich. - "To niepodległy kraj, a nie kolejna z waszych kolonii!"
      Wszyscy ludzie dookoła zdają się omijać zarówno Eleonorę, jak i całą resztę grupy, szerokim łukiem, nie zdobywając się choćby na spojrzenie w ich kierunku. Nawet rikszarze przyśpieszają, kiedy zbliżają się do miejsca, w którym stoi ktokolwiek z was.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      1
      • KetharianK Niedostępny
        KetharianK Niedostępny
        Ketharian jako John Carter (Mike Dundee)
        Obsługa Moderator
        napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
        #73

        Dzielnica portowa w Jokohamie


        John Carter zdrętwiał porażony dreszczem wyjątkowo złego przeczucia. Architektura miasta, obce pismo na szyldach, dziwne stroje i zachowania mieszkańców - wszystko to dobitnie uświadamiało myśliwemu, że trafił do zupełnie innego świata, rządzącego się własnymi prawami, wyznającego inne wartości i mającego niekwestionowaną władzę nad przybyszami ze Stanów. Profesor Chance dowiódł bezsprzecznie swojej niekompetencji, ale w tej właśnie chwili John pojął, że nieporadna beztroska uczonego stała się wręcz niebezpieczna.

        Ren Watanabe nie zdołał wbić do głowy Alaskańczyka wiele więcej oprócz kilku słów powitalnych i przeprosin, dalece niewystarczających do przeprowadzenia jakiejkolwiek sensownej konwersacji, pokazał mu jednak sposób, w jaki w jego kraju powinno się kłaniać dla okazania szacunku.

        Widząc, że sytuacja zmierza ku groźnej eskalacji, traper zrobił kilka kroków ku otoczonej przez rozgniewanych mężczyzn Eleonorze zerkając przy tym ponaglająco na Watanabe.

        - Sumimasen - powiedział kłaniając się nisko w kierunku oficera - Sumimasen. Hajimemashite.

        Powtarzając z pochyloną pokornie głową jedyne słowa, które zdołał przywołać z wspomnień lekcji, Carter zaczął się jednocześnie modlić w duchu, aby pałkarze nie zechcieli przypadkiem wtrącić się do wystarczająco już groźnego zamieszania.

        Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • KaworuK Niedostępny
          KaworuK Niedostępny
          Kaworu jako Eleonora Croft (Anna White)
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #74

          Eleonora naprawdę nie wiedziała, co powiedzieć ani co zrobić. Patrzyła tylko nieprzytomnie na pana oficera, z szeroko otwartymi oczyma i wyrazem absolutnego strachu na twarzy.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • ElvisE Niedostępny
            ElvisE Niedostępny
            Elvis jako Ren Watanabe
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #75

            Po zejściu ze statku Ren poczuł powietrze, które były inne niż w stanach - powietrze, które znał bardzo dobrze i dawało mu jednoznacznie znać, że wrócił do domu, którego nigdy nie chciał opuszczać, ale niestety musiał. Zaszkliły mu się oczy ze wzruszenia, lecz szybko się opamiętał i doszedł do wniosku, że nie ma czasu na sentymenty i trzeba skupić się na zadaniu i znaleźć Nakamurę.

            Po przemówieniu Chance'a, i informacji, że posiada on tylko zdjęcie Kazuo i nic więcej, Watanabe zauważył malującą się złość na twarzach swoich towarzyszy. On oczywiście też poczuł zażenowanie zaistniałą sytuacją i brakiem profesjonalizmu ze strony organizatora wyprawy, ale nie rozwodził się nad tym zbyt długo i zaczął już rozmyślać nad rozwiązaniem tego problemu. Jednocześnie przed całą grupę wyszedł Walter przejmując inicjatywę i prosząc chwilę wcześniej Japończyka o poparcie. Ren po chwili namysłu dołączył do niego na środku. -Tak, tak musimy zacząć od wymiany waluty na jeny. Z dolarami wiele tu nie zdziałamy, są one tutaj używane tak naprawdę tylko na czarnym rynku. I tak, jasne mogę się tym zająć, lecz myślę, że szansę na próbę oszustwa są niewielkie. A w temacie Nakamury, to jeśli faktycznie pochodzi z Jokohamy i jest tutaj zameldowany, to wystarczy, że udamy się do pobliskiego urzędu, a tam to już dla mnie załatwienie tego będzie tylko formalnością. -powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy.

            Kątem oka prawnik zauważył Eleonorę, która bez wyczucia podeszła do jednej z kobiet, a potem okrążających ją kilku mężczyzn z oficerem na czele. W obronie Eleonory stanął John, który starał się jakkolwiek załagodzić sytuację. Ren ruszył szybkim krokiem w stronę całego zamieszania i zaczął mówić -Panowie, spokojnie, spokojnie, ta dwójka jest ze mną i przepraszam serdecznie za Pannę White i całe te zamieszanie, jest trochę zbyt podekscytowana przybyciem do naszego pięknego kraju, będę musiał jej jeszcze przedstawić panujące tutaj maniery. -powiedział w swoim ojczystym języku. Następnie zwrócił się ku chłopakowi w mundurze, ukłonił się i kontynuował: -Panie oficerze, jeszcze raz bardzo przepraszam w imieniu Anny. Taka sytuacja się więcej nie powtórzy, gwarantuje to Panu. Watanbe liczył, że udało mu się złagodzić napięcie i uniknąć kłopotów, zerkając raz po raz na Eleonorę z lekkim poirytowaniem.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            2
            • AgnesA Niedostępny
              AgnesA Niedostępny
              Agnes jako Violet Shane
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #76

              Violet, a właściwie od teraz oficjalnie Coral, energicznie zeszła na ląd. Wciągnęła głęboko powietrze pachnące z jednej strony znajomo - jak każdy port - ale zawierające też nieznane, egzotyczne dla niej nuty. Z fascynacją rozejrzała się po ulicy, próbując odgadnąć, co kryje się w budynkach oznaczonych jedynie tajemniczymi ornamentami tutejszego pisma. Z zainteresowaniem przyglądała się podpiesznie idącym ludziom. Nie miała pojęcia, jak mógł wyglądać tutejszy strój wieczorowy. Będzie musiała poprosić Eleonorę o pomoc przed spotkaniem z antropolożką. Dobrze, że jest Francuzką - w posługiwaniu się językiem francuskim Violet czuła się nieco pewniej niż w japońskim, który sprawiał wrażenie melodyjnego bełkotu.

              Jej uwagę przykuło nagłe zamieszanie spowodowane chyba przez Eleonorę. Sytuację próbowali załagodzić nerwowo kłaniający się, powtarzając jakąś mantrę, John oraz tłumaczący coś ze spokojem Ren. W pierwszej chwili Violet chciała włączyć się w wyjaśnienia, ale mogłaby co najwyżej dołączyć do błagalnej postawy Johna bądź odwrócić uwagę oficerów... jakimś zamieszaniem. Wykazując się jednak zaskakującą, jak na nią, roztropnością i cierpliwością, Violet postanowiła poczekać na dalszy rozwój wypadków.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • GordianG Niedostępny
                GordianG Niedostępny
                Gordian jako Wielki Cthulhu
                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                #77

                Młody oficer przez kilka sekund milczał, nie spuszczając wzroku z Eleonory. Wokół nadal napięcie wisiało w powietrzu, a grupka młodzieńców stojących za plecami oficera wyglądała tak, jakby tylko czekała na powód, żeby rozpętać tu rozróbę. To samo zresztą można było powiedzieć o Biggym, Tickym, Redzie i Frannym, którzy wyczuwając zbliżającą się okazję do spuszczenia komuś lania zaczęli szukać dookoła czegoś, co mogłoby im zastąpić tradycyjne sztachety. Na szczęście, w samą porę pojawił się Ren.
                Samo usłyszenie z jego ust czystej, poprawnej japońszczyzny zrobiło na nich większe wrażenie, niż chcieliby przyznać. Oficer powoli przeniósł wzrok na mecenasa Watanabego. Przez chwilę przyglądał mu się w milczeniu, jakby próbował ocenić kim on właściwie jest i dlaczego podróżuje z obcokrajowcami. Potem powoli skinął przed nim głową, bardziej formalnie, niczym urzędnik przyjmujący wyjaśnienie, a niekoniecznie jak człowiek okazujący szacunek.
                W takim razie pilnuj swoich gości lepiej - odpowiedział chłodnym, idealnie opanowanym tonem. Tu emocji się nie okazywało, ale ten chłód bywał o wiele gorszy, niż krzyk. - Bo chyba nie do końca wiedza, gdzie się znajdują.
                Mówiąc to, demonstracyjnie ignorował Eleonorę, jakby od chwili pojawienia się przed oficerem rodowitego Japończyka kobieta przestała być godna bezpośredniego zwracania się do niej. To było równie obraźliwe, jak wcześniejsze "omae".
                Coraz więcej ich tu ostatnio! - burknął w końcu jeden z młodzieńców, najwidoczniej szukając zaczepki. - Zachowują się, jakby świat należał do nich!
                Oficer uniósł lekko rękę, a ci natychmiast ucichli. To również mówiło samo za siebie. Dyscyplina, niemal wojskowa, z jaką reagowali, sprawiała że nie mogli być tylko grupką ulicznych awanturników. Tak się wam przynajmniej wydawało... Nie budziło jednak wątpliwości, że żołnierz ma tu ogromny posłuch.
                A jeśli naprawdę szukacie tego człowieka... - spojrzał krótko na fotografię Nakamury, którą później oddał Renowi, a nie Eleonorze. - ...to radziłbym robić to ciszej. W dzisiejszych czasach nie wszystko wypada mówić publicznie.
                Po tych słowach oficer odwrócił się na pięcie i odszedł, a grupka młodych nacjonalistów ruszyła za nim niemal natychmiast, rzucając wam jeszcze chłodne spojrzenia. Dopiero, kiedy zniknęli w tłumie, wciąż stojąca obok Japonka odetchnęła wyraźnie i niemal odbiegła w przeciwnym kierunku.
                Uff, mało brakowało... - skwitował to wszystko Chance głosem, który zapewne wydawał mu się rozładowującym napięcie, po czym zaśmiał się cicho. - No dobrze, no to... jaki mamy plan? Kantor, tak? Zaraz... powinien tu być jakiś drogowskaz do niego prowadzący, prawda? Panie Watanabe, to może ten? - spytał profesor, wskazując na szyld sklepu rybnego.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                2
                • KetharianK Niedostępny
                  KetharianK Niedostępny
                  Ketharian jako John Carter (Mike Dundee)
                  Obsługa Moderator
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #78

                  Dzielnica portowa w Jokohamie


                  John Carter odetchnął z ogromną ulgą, kiedy oficer i towarzyszący mu młodzi mężczyźni zniknęli w tłumie noszących dziwaczne ubrania przechodniów. Myśliwy nie znał tutejszych obyczajów ani miejscowego prawa, ale podejrzewał, że wejście w jakikolwiek zatarg z przedstawicielami władzy mogło się dla członków ekspedycji bardzo źle skończyć. Tak, to mogło się naprawdę bardzo źle skończyć.

                  Dźwięk głosu profesora odwrócił uwagę Cartera od posępnych dywagacji i uwolnił zarazem narastającą w mężczyźnie od dłuższego czasu złość. Uczony na początku znajomości sprawiał wrażenie niefrasobliwego i dziecięco naiwnego, ale opinia ta ulegała w myślach Aladkańczyka szybkim przemianom.

                  Chance był niekompetentnym głupcem bez krztyny instynktu samozachowawczego, niebezpiecznym dla siebie samego, ale i swoich towarzyszy.

                  - Myślę, że w tych okolicznościach powinien pan wrócić na pokład, profesorze - powiedział zimnym tonem myśliwy kładąc dłoń na ramieniu uczonego - Nie wiadomo, czy ten żołdak naprawdę stracił zainteresowanie pańską osobą czy też tylko wycofał się w obliczu tak dużej grupy jak nasza i zaraz wróci z całym oddziałem. Ja rozumiem, że brak szacunku dla osoby z takim autorytetem naukowym może być niepojęty, ale ten kraj rządzi się prawami, które nijak się mają do amerykańskich wartości, panie profesorze. Jeśli pan zostanie aresztowany, ekspedycja okaże się porażką. Proszę wrócić na pokład i czekać tam, aż ktoś z nas nie przyniesie panu nowych wiadomości.

                  Nie zdejmując ręki z ramienia uczonego Carter przeniósł znaczące spojrzenie na kwartet pałkarzy.

                  - Biggy i jego chłopaki zapewnią panu bezpieczeństwo, tutejsi potrzebowaliby więcej niż tuzina żołdaków, żeby się przez nich przebić, prawda, panie Biggy?

                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  2
                  • CyganC Niedostępny
                    CyganC Niedostępny
                    Cygan jako Walter Murdock (William Evans)
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #79

                    Walter po zobaczeniu, jak tylko kilka słów Rena wystarczyło, żeby rozwiązać konflikt, musiał przyznać, że adwokat to doprawdy złotousty diabeł.

                    -Ren nie uważasz, że obecność tak dużej grupy tylko utrudnia ci poruszanie się? - Walter zapytał Japończyka zanim ten zdążył podejść znów do grupy. -Na pierwszy rzut oka widać, że w słowach nie masz sobie równych. Jestem pewny, że bez problemu namówisz całą ekspedycję na pozostanie w bibliotece. My będziemy spokojnie siedzieć i planować nasze następne kroki. Podczas gdy, ty będziesz mógł na spokojnie wypytać o Nakamurę w urzędzie. Wydaje mi się to rozsądniejsze niż zostawianie profesora i tej czwórki debili samych sobie - po tych słowach Walter podszedł do profesora.

                    -Jeśli naprawdę grozi panu niebezpieczeństwo to faktycznie należałoby udać się gdzieś w bezpieczniejsze miejsce. Proponuje wymienić walutę w kantorze, a potem Ren nas gdzieś zaprowadzi Prawda? - powiedział Walter po czym skierował wzrok na Rena.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    1
                    • KaworuK Niedostępny
                      KaworuK Niedostępny
                      Kaworu jako Eleonora Croft (Anna White)
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #80

                      Teraz, kiedy zagrożenie w postaci oficera w pełni przeminęło, Eleonora miała szansę, by poczuć w pełni lęk i absurdalność całej tej sytuacji.

                      Jej serce biło intensywnie w jej piersi, co było średnio przyjemnym uczuciem, dodatkowo kobieta cała się dygotała i trzęsła. W końcu uklęknęła, by trochę odzyskać kontakt z rzeczywistością.

                      - Omae… - zachichotała cichym głosem. Ten chichot nie wyglądał na szczególnie zdrowy psychicznie – Nazwał mnie omae… - po jej policzkach popłynęły zły, sama nie wiedziała czemu. Ze stresu? Strachu? Ulgi? Wszystko po trochu?

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      • AgnesA Niedostępny
                        AgnesA Niedostępny
                        Agnes jako Violet Shane
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez Agnes
                        #81

                        Violet przez chwilę przyglądała się sytuacji, jakby oglądała jeden z filmów gangsterskich, zanim dotarło do niej, że to wszystko dzieje się naprawdę. Ze względu na nieznany język nie do końca rozumiała, co się stało, jednak po spokoju i pewności Rena domyśliła się, że ten wyjaśnił pomyślnie sytuacje. John natomiast tracił cierpliwość do zachowania profesora i usilnie próbował przekonać go do pozostania na statku. Violet postanowiła włączyć się do dyskusji:

                        -Jo... Mike ma rację, profesorze. Powinien pan poczekać na statku w towarzystwie... obstawy, a my ze wszystkim sobie poradzimy. W końcu za to nam pan przecież płaci.

                        Następnie podeszła do skulonej Eleonory i objęła ją delikatnie ramieniem.

                        -Już dobrze, Noo... Anno, już dobrze. Już po strachu - szeptała kojąco, łagodnie gładząc kobietę po ramieniu. - A co to słowo właściwie znaczy?

                        @kaworu @ketharian

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        1
                        • ElvisE Niedostępny
                          ElvisE Niedostępny
                          Elvis jako Ren Watanabe
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #82

                          Gdy oficer oddalił się, Ren natychmiastowo poczuł wielką ulgę. Wiedział, że cała ta sytuacja mogła się skończyć naprawdę niedobrze dla jego towarzyszy, a szczególnie dla Eleonory. Chwilę po całym zamieszaniu zmierzył ją wzrokiem, w którym wyryta była wyraźnie irytacja, chciał już powiedzieć jej klika ostrych słów, lecz zauważył, że Panna Croft jest cała roztrzęsiona, więc postanowił jej wytłumaczyć jej błędy z opanowniem. -Eleonoro... spokojnie..Musisz wiedzieć, że amerykanie delikatnie rzecz ujmując nie są tu jakoś specjalnie mile widziani. Pamiętaj o tym, aby... trochę subtelniej podchodzić do interakcji z innymi tutaj.

                          Kończąc rozmowę z damą zaczepił mecenasa Walter, który zasugerował mu odesłanie profesora i część drużyny do jakiegoś bezpiecznego miejsca i samodzielne odnalezienie Nakamury. Watanabe nic na to nie odpowiedział, tylko dogłębnie to przemyślał. Jednocześnie skierował swój wzrok w stronę Chance' którego bezskutecznie John próbował podejść strachem, jak i Violet wraz z Murdockiem, którzy również próbowałi przekonać Broephyle'a. Ren także postanowił do nich dołaczyć, lecz z innym, dyplomatycznym podejściem. Podszedł do profesora, i zaproponował spokojnym głosem. -Panie Chance, myślę, że pomysł moich towarzyszy nie należy do najgorszych. Tak jak powiedział John, nie możemy ryzykować aby coś się Panu stało, a więc sugeruję abyśmy najpierw udali się do kantoru, a potem odstawie was w jakieś bezpieczne miejsce - chociażby na ów pokład, a następnie wyruszę z dajmy na to Carterem do urzędu żeby ustalić aktualne położenie Kazuo. Co Pan na to?

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          1
                          • KaworuK Niedostępny
                            KaworuK Niedostępny
                            Kaworu jako Eleonora Croft (Anna White)
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #83

                            Eleonora pozwoliła sobie na przytulenie Violet - była taka roztrzęsiona, musiała coś zrobić z dłońmi.

                            - Oh, przepraszam, przepraszam... - wyszeptała - jestem kłębkiem nerwów. Oh...

                            -A co do słowa, to... znaczy ono coś w rodzaju "ty", ale jest bardzo, bardzo mało przyjemne i nieeleganckie. Coś jak... użyć "du" zamiast "Sie" w niemieckim? Tylko nieco bardziej, uważam... - wyjaśniła.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            1
                            • AgnesA Niedostępny
                              AgnesA Niedostępny
                              Agnes jako Violet Shane
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez
                              #84

                              Z racji zerowej znajomości niemieckiego Violet nie miała pojęcia, o czym mówi Eleonora, pokiwała jednak głową, nie chcąc drążyć trudnego tematu. Zważywszy na mocno emocjonalną reakcję kobiety postanowiła nigdy nie używać "du", zwracając się do Niemców.

                              W pierwszej chwili poczuła się niezręcznie, objęta przez ledwie poznaną kobietę, ale szybko rozluźniła się, żeby uspokoić rozmówczynię. Pomyślała, że odwrócenie jej myśli od sytuacji może pomóc, więc zwróciła się do kobiety:

                              • Profesor wspominał coś o kolacji u antropolożki i strojach wieczorowych... Zdaje się, że nie mam nic odpowiedniego i zupełnie nie znam się na tutejszej modzie. Czy mogłabym prosić Panią o pomoc w zakupie czegoś odpowiedniego, gdy już wymienimy pieniądze?
                                @kaworu
                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              1
                              • KaworuK Niedostępny
                                KaworuK Niedostępny
                                Kaworu jako Eleonora Croft (Anna White)
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                #85

                                - Tak kochana, z chęcią Ci w tym pomogę - powiedziała Eleonora, uśmiechająć się delikatnie do swojej nowej przyjaciółki (?).

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                1
                                • GordianG Niedostępny
                                  GordianG Niedostępny
                                  Gordian jako Wielki Cthulhu
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                  #86

                                  Profesor patrzył na próbujących go przekonać do tymczasowego odcięcia się od ekspedycji wraz z "ochroną" z pewnym zakłopotaniem, jednak z biegiem czasu jego wyraz twarzy łagodniał. Pod koniec wyglądał, jakby się nad czymś poważnie zastanawiał.
                                  Hmm... - mruczał pod nosem, gładząc się po brodzie, stojąc na środku ulicy i nie zwracając uwagi na dość nieprzychylne spojrzenia rzucane mu przez Japończyków. - Być może i macie rację. Weźmiemy wszystkie bagaże i zaniesiemy je do hotelu. Spotkamy się wieczorem, na przyjęciu u madame. No, panowie! Bierzemy bagaże i jedziemy do hotelu! - kiwnął na "pałkarzy", którzy mieli takie miny, jakby odejście było ostatnią rzeczą, na jaką mieli ochotę, ale ostatecznie wypełnili polecenie tego, który im płacił. - Panie Watanabe, może nam pan zatrzymać rikszę i poprosić o przetransportowanie do hotelu? Zapłacę temu panu na miejscu.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  🆒 ♥
                                  2

                                  Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.

                                  Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.

                                  With your input, this post could be even better 💗

                                  Zarejestruj się Zaloguj się
                                  Odpowiedz
                                  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                  Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                  • Najpierw najstarsze
                                  • Najpierw najnowsze
                                  • Najwięcej głosów


                                  • Zaloguj się

                                  • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                  Powered by NodeBB Contributors
                                  • Pierwszy post
                                    Ostatni post
                                  0
                                  • Kategorie
                                  • Ostatnie
                                  • Tagi
                                  • Popularne
                                  • Świat
                                  • Użytkownicy
                                  • Grupy
                                  • Strona startowa