[Autorski storytelling] Ropa i krew
-
Wieża
Wstrzymał i osiągnął efekt. Nie szedł za głosem szaleństwa, choć go ciągnęło. Ten głos, ten śmiech, coś za czym tęsknił, gdzie mógł bezpiecznie wrócić. Nie, pozostawił ten rozdział za sobą, miał teraz inne obowiązki. Złożył obietnice w Jarze, złożył obietnicę przed swym sumieniem, że będzie chronił Liorę.
Ten głos mu się tylko zdawał. Uznał. To tylko zjawy, mary tęsknego umysłu. Zamachał rękami w powietrzu koło uszu dając znać obserwującej go dwójce, że coś mu się zdawało.
Pomyślał, że jeśli jest poddawany jakiejś chemicznej substancji wywołującej halucynacje, powinien się z jednej strony zabezpieczyć fizycznie, naciągnięta na usta chusta była jakąś namiastką maski tlenowej, ale ważniejsze odciągnąć uwagę od omamów. Potrzebował fetyszu, niezapominajki.
Zdjął z głowy kapelusz i włożył do środka zerwaną garść traw porastających podnóże wieży. Kręcił ręką jak w żarnie śpiewając piosenkę.
Do ukrytych towarzyszy dobiegły słowa piosenki
Noa z uśmiechem na twarzy wszedł do środka strażnicy.
Nie strzela rewolwer, ani dłoń, która go prowadzi, nie strzela oko, strzela świadomość, przekonanie o konieczności.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się