Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje Warhammer
  3. Rozgrywka
  4. [WFRP 2ed] Bögenhafen
Bögenhafen
DeklineD
Dekline jako
Złośliwość losu
Mistrz Gry
SantorineS
Santorine jako
Ulrich Rotzniesser
Niekatywny
WiredW
Wired jako
Marcus Funke
Niekatywny
SeachS
Seach jako
Modi Wagner
Niekatywny
MortarelM
Mortarel jako
Mały Kurt vel Knut
MarrrtM
Marrrt jako
Ergo Sum
KermK
Kerm jako
Oswald Braun
KetharianK
Ketharian jako
Hieronim Bosch
JhnWJ
JhnW jako
Ulrich (von) Guttenluft
ZellZ
Zell jako
Nadja Schmidt

[WFRP 2ed] Bögenhafen

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
wfrp 2edkrótkie odpisysurvivalbögenhafen
239 Posty 10 Uczestników 7.1k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • MarrrtM Niedostępny
    MarrrtM Niedostępny
    Marrrt jako Ergo Sum
    Mecenas
    napisał ostatnio edytowany przez
    #196

    - Do środka! - krzyknął Ergo, po czym zgarnął Lindę i tak samo mając zamiar zgarnąć Laleczkę stojącą kawałek dalej, rzucił się ku wejściu do najbliższej kamienicy.
    Cokolwiek konnica zamierzała, przypadkowych ludzi na drodze w najlepszym razie roztrąci, a w najgorszym zmiażdży, lub poświęci więcej czasu, biorąc ich za wściekłych posrańców. Swoją drogą wyglądało na to, że tych już nie ma w mieście. Zebrał ich kto gdzie? Czy się pod ziemię zapadli?

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • KermK Niedostępny
      KermK Niedostępny
      Kerm jako Oswald Braun
      napisał ostatnio edytowany przez
      #197

      Ziemia się nie zatrzęsła, ale kłopoty jakimś trafem nadciągały. I to, można by rzec, galopem.

      - Na demony! - rzucił Oswald, równocześnie rzucając się do drzwi, z których przed chwilą wyszedł. Kalectwo lub śmierć pod kopytami wierzchowca nijak mu nie odpowiadała. A logika sugerowała, iż szkapa nie zechce wejść do budynku.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      0
      • JhnWJ Online
        JhnWJ Online
        JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
        Administrator Obsługa Developer
        napisał ostatnio edytowany przez
        #198

        Cyrulik zrobił to co mógł, gestem palca przy ustach wskazał cisze i zaszył się w głębi budynku. Nie czas było myśleć nad czymkolwiek większym, a spotkanie z wojskiem, dla cywili nieczęsto kończyło się dobrze. Nie w takich warunkach.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • ZellZ Niedostępny
          ZellZ Niedostępny
          Zell jako Nadja Schmidt
          Moderator Obsługa Mecenas Grafik
          napisał ostatnio edytowany przez
          #199

          Nadja nie czekała na rozwój sytuacji, gdy uciekać trzeba było. Pognała do środka jak i reszta, jedynie z żalem wspominając dawne wojenne wyprawy, jakie co innego by tętent kopyt sugerował. Wtedy to były posiłki lub wróg. Teraz nie było pewności.

          Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          1
          • KetharianK Online
            KetharianK Online
            Ketharian jako Hieronim Bosch
            Obsługa Moderator Mecenas
            napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
            #200

            text alternatywny


            Uliczki Bögenhafen


            - Szubrawy suczy chwoście! - ryknął rozjuszony do żywego Hieronim Bosch, kiedy człowieczek nic sobie nie robiąc z jego polecenia pognał w przeciwną stronę - Niechaj cię otchłań pochłonie!

            Potrząsając ściskaną kurczowo włócznią w wyrazie usprawiedliwionej frustracji, cesarski urzędnik spojrzał na towarzyszącego mu mocarza.

            - To heretyk jako wszyscy inni, widziałeś na własne oczy. Nie potrafił znieść brzmienia imienia najświętszego Pana, sromotny grzesznik! Niechaj będzie przeklęty, on i jego kumotrzy, ale musimy dać na jemu podobnych wielkie baczenie. Widzi mi się, że to inny rodzaj szaleństwa niźli ci plugawcy o pustych umysłach, co jeno pragną rozrywać ludzkie ciała. Ten tutaj to jakiś knuciciel, widać to po tych bezecnych zabawach z trupami, które sobie zbierał. Jeszcze nas gotów w zasadzkę wciągnąć, gdzie więcej jemu podobnych czeka. Wracajmy do reszty, zanim co narobią i nam na głowy nieszczęście ściągną! A co to za hałas?!

            Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • MortarelM Niedostępny
              MortarelM Niedostępny
              Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
              napisał ostatnio edytowany przez
              #201

              Kurt odprowadził uciekającego szabrownika wzrokiem, po czym powoli skinął głową. Wszystko zaczęło układać mu się w całość. Strażnik przy świątyni usłyszał słowa Hieronima i ustąpił. Ten człowieczek nie tylko ustąpił, ale uciekł na samo wspomnienie Sigmara.

              Widocznie byli ludzie, do których Sigmar jeszcze docierał. I byli tacy, którzy odwrócili się od niego tak daleko, że zostało im już tylko uciekać. Kurt spojrzał na Boscha z uznaniem. Im dłużej go słuchał, tym mniej rzeczy wydawało mu się przypadkowych.

              — Dobrze gadasz.

              Powiedział to z pełnym przekonaniem.

              — Chodźmy.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • DeklineD Online
                DeklineD Online
                Dekline jako Złośliwość losu
                Obsługa Moderator Mecenas
                napisał ostatnio edytowany przez
                #202

                Dla Morta i Keta

                Człowieczek zniknął w budynku. Zorientowawszy się że nikt go nie goni, ledwie tylko do niego wszedł, a już odwrócił się i jął obserwować przez okno. Zupełnie jakby wszedł do jakiegoś schronu, wyznaczonego miejsca, gdzie człowiek może czuć się bezpieczny przed całym złem tego świata.

                Tyrada Hieronima odbijała się echem w tym na wpół martwym mieście. Kurt usłyszał zbliżająca się konnicę, były to dźwięki które w obecnych warunkach nie mogły wróżyć nic dobrego. W mgnieniu oka pochwycił swojego towarzysza za ramię i wciągnął w głąb budynku, aby zejść z ulicy. Nie było czasu na zastanowienie, Hieronim mógł się sprzeciwiać, lecz nie byłby w stanie oprzeć się siłę swojego ochroniarza, bez wyrządzania mu krzywdy. Kurt wiedział jak złapać, tak by ochraniany nie pomyślał nawet o sprzeciwie. Po chwili rumor ustal, jeźdźcy zatrzymali się na moment na głównej ulicy, po czym swoje z nich zbliżyło się do stosu ciał. Mały i jego szef zdążyli zająć dobrą pozycję obserwacyjna.Kurt miał 100%pewność że ich kryjówka jest dobra, najlepsza z uwagi na małą ilość czasu.

                Dwoje jeźdźców zatrzymało sie między bohaterami a sterta ciał. Wyglądali na żołnierzy, mieli na sobie przeszywalnice, a w rękach kuszę. U boku wisiały miecze. Mężczyźni byli raczej młodzi, raczej niedoświadczeni w walce a już w walce z konia tym bardziej. Zwrócili się w stronę mężczyzny, który przed chwilą uciekł przez słowami Hieronima. Ów szabrownik wychylił się nieco i pokazał na palcach kilka znaków, z których najbardziej wymownym było wskazanie kryjówki bohaterów oraz dwóch palców. Reszty znaków nie odszyfrowali.

                Jeźdźcy zwrócili się ku bohaterom z opuszczonymi kuszami, spojrzeli po sobie, jeden z nich zagwizdał. Ciężko było określić co ów znak miał oznaczać.

                • Wychodźcie, ta dzielnica i tak już jest skończona. Możecie iść z nami. Zaraz i tak zrobimy tu spęd talatajstwa do odstrzału.

                Mężczyźni wyglądali na zestresowanych.

                Dla reszty

                Bohaterowie bardzo szybko wbiegli do najbliższego budynku, a byl nim stety niestety gabinet Ulricha. Cyrulik i Oswald pierwsi, nawet na dobre z niego nie wyszli, następnie całą reszta.

                Konnica pojawiła się bardzo szybko i zatrzymała dokładnie idealnie naprzeciw wejścia. Był ich tuzin, jeden wyglądał na doświadczonego żołnierza, prawdopodobnie dowódcę, dwoje na zwykłych huderlawych mężczyzn, reszta to zwykli żołnierze, raczej młodzi i niezbyt bardzo doświadczeni. W rękach mieli kusze, u boku miecze. Dwóch żołnierzy pognało za zaułek, tam gdzie udali się Kurt i Hieronim. Cywile zaczęli rozwijać pakunki, wewnątrz których znajdowały się metalowe misy i wykonane z tego samego materiału krótkie pałki.

                Dowódca odchrzaknal i cichym lecz stanowczym głosem powiedział:

                • Macie trzy zdrowaśki aby wyjść. Inaczej spalimy ta chatę razem z wami. Jesliśliście zdrowi to włos wam z głowy nie spadnie.

                Dowódca wyglądał na pewnego siebie. Odsunął się od wejścia, schował za swoimi ludźmi i gestem nakazał im opuszczenie kusz.
                Bohaterowie usłyszeli modularny gwizd, zarejestrowany przez wszystkich, lecz dowódca nawet nie drgnął na ten dźwięk, chociaż po żołnierzach było widać że coś musiał oznaczać.

                Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                0
                • KermK Niedostępny
                  KermK Niedostępny
                  Kerm jako Oswald Braun
                  napisał ostatnio edytowany przez
                  #203

                  - Demony ich przyniosły... - syknął Oswald, równocześnie rozglądając się dokoła w poszukiwaniu wyjścia z tej sytuacji. Niezbyt wierzył w obietnice składane przez wojaków. - Jeśli nie masz tu tylnego wyjścia - spojrzał na właściciela domu - to trzeba będzie im pomachać przed nosem pismem ze świątyni.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • JhnWJ Online
                    JhnWJ Online
                    JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
                    Administrator Obsługa Developer
                    napisał ostatnio edytowany przez
                    #204

                    Cyrulik wypuścił powietrze ciężko.
                    - Jak chcecie, to możecie dać dyla przez okno górą, ale prędzej kark skręcicie, ja nawet się nie wygramolę. Szczerze, będzie co ma być. Idę pierwszy jako gospodarz, potem pogada się o pismach.
                    Mówiąc to poprawił trochę marne szaty i miecz przy pasie, po czym przez drzwi ryknął.
                    - Wychodzę!
                    Dawszy o sobie znać, wyszedł powolnym krokiem z lekko uniesionymi dłońmi na widoku. Szukając kogoś własnego wzrokiem od razu zaczął głośno i wyraźnie.
                    - Ulrich von Guttenluft, cyrulik! To mój dawny zakład, nie jestem sam, po mnie wyjdzie reszta -wyjaśnił sprawę aby nikomu nie omsknęła się kusza czy samopał.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • KetharianK Online
                      KetharianK Online
                      Ketharian jako Hieronim Bosch
                      Obsługa Moderator Mecenas
                      napisał ostatnio edytowany przez Ketharian
                      #205

                      text alternatywny


                      Uliczki Bögenhafen


                      Hieronim postąpił krok do przodu opuszczając włócznię trzonkiem ku kocim łbem, ale nie tracąc niczego z podejrzliwości w swoim spojrzeniu.

                      - Nim cokolwiek więcej rzeknę, przysięgnijcie na imię najświętszego Sigmara Młotodzierżcy, żeście są wolni od klątwy martwego umysłu i plugawej czarnej magii! Wieleśmy od wczoraj widzieli i jedno jest prawdziwe: te parszywce nie potrafią znieść brzmienia imienia Sigmara, przez gardła im nie przejdzie. Jeśliście jak my po stronie świątyni Mlotodzierżcy, żwawo, zaklinać się na jego imię!

                      Jeźdźcy spojrzeli po sobie nieco zmieszanym wzrokiem, dając po sobie poznać, że nie spodziewali się chyba takiego wezwania.

                      - W imię Sigmara Protektora Imperium, jest m jego oddanym sługą! - rzucił jeden z nich.

                      - Klnę się na Młotodzierżcę! - dodał pospiesznie drugi.

                      - Panu naszemu niechaj będzie chwała! - Bosch odetchnął z ulgą i nakreślił na piersiach ochronny znak - Jestem sługą tutejszej świątyni, wysłannikiem najwyższego kapłana, co poświadcza glejt, który od niego otrzymałem. Zostaliśmy wysłani poza miasto z misją przekazania ważkich wieści na ręce cesarskich władz. Wy wyglądacie na cesarskich zbrojnych, kim zatem jesteście? Opowiadajcie, a żwawo! Czyście forpocztą odsieczy, stoi już pod murami armia idąca nam z pomocą? Mówcie, co tak milczycie jakbyście nagle kolki mieli w gębach miast języków!

                      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      • MarrrtM Niedostępny
                        MarrrtM Niedostępny
                        Marrrt jako Ergo Sum
                        Mecenas
                        napisał ostatnio edytowany przez Marrrt
                        #206

                        Ergo nie był skłonny zaufać konnym.
                        - No przeca nie są tak głupi, żeby spalić warsztat i ryzykować, że się ogień na całe miasto rozniesie. A typy jakieś takie mało stróżowe się mnie zdają... Powinniśmy zostać… - próbował przekonać pigułkarza, ale gruby podjął już swoją decyzję i cyrkowiec machnął tylko ręką. Przygotował jednak kuszę, by wyjść za nim z opuszczoną jako i konni opuścili.

                        - Słuchaj… - zagaił do Lindy - Jesteś całkiem niezła w łażeniu po ścianach… Wyjdź może tym oknem na wszelki wypadek i wejdź na dach. No co się gapisz głupia! Ja też wspinam się tak jak gruby. To już lepiej, żebym wyszedł. Idź tam. Będziesz widzieć co się dzieje…

                        - A Ty Laleczka? - zapytał Nadii - Dach, czy drzwi?

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • MortarelM Niedostępny
                          MortarelM Niedostępny
                          Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
                          napisał ostatnio edytowany przez
                          #207

                          Kurt stał tuż za Boschem i nie odrywał od niego wzroku.

                          Jeszcze przed chwilą nie był pewien, czy słowa Hieronima rzeczywiście niosły w sobie moc Sigmara. Teraz wątpliwości powoli ustępowały. Szabrownik uciekł, jakby samo imię Młotodzierżcy paliło go żywym ogniem. Ci dwaj na koniach odpowiedzieli zaś od razu, bez kręcenia i bez wykrętów, głośno przyzywając Sigmara na świadka.

                          Kurt poczuł, jak po plecach przebiega mu przyjemny dreszcz.

                          Ojciec Zygfryd opowiadał o potędze Sigmara. Hieronim był z kolei człowiekiem, przy którym Kurt miał wrażenie, że tej potęgi można dotknąć. Im dłużej Mały nad tym myślał, tym trudniej było mu uwierzyć, że to wszystko jest zwykłym przypadkiem.

                          Przesunął spojrzenie z Boscha na jeźdźców. Jeśli Hieronim uzna ich za ludzi Sigmara, Kurt nie będzie miał żadnych wątpliwości. Jeśli zaś nazwie ich heretykami, nie zawaha się ani chwili.

                          Milczał. Czekał, co Sigmar nakaże ustami Hieronima.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          ♥
                          1
                          • ZellZ Niedostępny
                            ZellZ Niedostępny
                            Zell jako Nadja Schmidt
                            Moderator Obsługa Mecenas Grafik
                            napisał ostatnio edytowany przez
                            #208

                            W zwykłych okolicznościach zaufałaby wojsku bez obawy... ale to nie były zwykłe okoliczności. Niemniej...
                            - Drzwi. - Nadja szepnęła do Ergo i z wyraźną obawą, jaka należna człekowi zagonionemu w róg i niepewnemu bezpieczeństwa swojej skóry, wraz za cyrulikiem wyszła z uniesionymi rękoma i szerokimi ze strachu źrenicami.

                            Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • DeklineD Online
                              DeklineD Online
                              Dekline jako Złośliwość losu
                              Obsługa Moderator Mecenas
                              napisał ostatnio edytowany przez
                              #209

                              Dla Keta i Morta

                              Jeźdzcy wyglądali na zbitych z tropu, nie tego się spodziewali.

                              • No my wojacy zwykli, żadna odsiecz, za murem stacjonujemy i robimy co nam każą, tam jeszcze ludzie żyją, znaczy ledwo, ale zawsze, ale co dalej to nie wiemy. Choćta Państwo z nami, glejta okażem oficyrejnemu.

                              Hieronim, a w ślad za nim Kurt, ruszyli wraz z żołnierzami w stronę gabinetu Ulricha, gdzie prawdopodobnie stała reszta wojska i mieli nadzieje jeszcze reszta ich grupy. Lada moment miną narożnik budynku.

                              Dla Keta

                              Hieronim zdał sobie sprawę z tego że rozmawia z ludźmi z łapanki. Jeśli oni są żołnierzami to on jest najmniej Rajcą Bögenhafen. Zwykłe chłopki bez wykształcenia i obycia, gada się z nimi jak z rolnymi, prosto i nie za dużo słów, bo nie zrozumieją. Podobnie jak Kurt, ale ten to przynajmiej specjalista w swoim fachu, gadać nie musi a co trzeba to i tak rozumie. Chociaż ci tutaj to przynajmniej będą udawali że łapią o co się rozchodzi, zapewne dlatego ze ktoś im tak kazał.

                              Dla Morta

                              Mały bał się ... bał się nawet kichnąć ... bał się że zrobi coś niewłaściwego, że ci pożal się Sigmarze żołnierze ja jego pierdnięcie, ze strachu zrobią coś głupiego. Toć to chłopi co jeszcze wczoraj na roli robili, tej kuszy to bankowo na koniu nie przeładuje, a miecz to chyba tylko za taki większy nóż robi. Kurt musiał unikać ich wzroku, inaczej jeszcze by się posikali albo co.

                              Dla Arbuza, Marrrta oraz Zell

                              Linda ruszyła na górę, zapewne wykonać polecenie Suma. Ulirch wyszedł przed budynek, zaraz za nim Ergo oraz Nadja. Żołnierze wyglądali na przestraszonych, wzrokiem wędrowali po bohaterach jakby czegoś szukali. Czuć było strach i niepewność. Broń trzymali tak jakby dostali ją wczoraj, niepewnie, jakby się jej bali. Tylko dowódca stał niewzruszony. Zignorował słowa Cyrulika, miast tego skinął na stojącego przy nim żołnierza. Mężczyzna wyciągnął zawiniątko wyglądające jak pochodnia, pachnące jak pochodnia i ogólnie rzecz biorąc będące pochodnią, tylko taka trochę inna i taką większą, ale z krótkim trzonkiem, w sam raz by rzucić i .... czekał.

                              • Zostały dwie, jeśli chcecie tak, to nie ma sprawy .

                              Oficer rzucił nad głowami tych którzy wyszli, a następnie zwrócił się bezpośrednio do nich.

                              • A wy, rozbierać się. Ino chyżo. Wszyscy, nawet pan von Spocon - skierował się w stronę Ulricha.

                              • I obrót, powoli...

                              Po chwili słychać było Hieronima, który prawił swoje kazania na temat Sigmara, misji i tym podobnych. , co na moment odwróciło uwagę dowódcy i jego kompani od trójki bohaterów która wyszła przed budynek.

                              Dla Arbuza

                              Ulrich wychodząc od razu dostrzegł wśród żołnierzy, syna jednej ze swoich niedawnych pacjentek, który nie tak dawno czuwał przy łozu prawie-śmierci swej matuli. Biedna kobiecina płakała jak dziecko, gdy zacny mąż "uzdrowił nogę co już tylko do obycięcia się nadawała". Historia ta nauczyła Cyrulika kilku rzeczy:

                              • ludzie są ogólnie głupi
                              • ludzie mieszkający w tej dzielnicy są SZCZEGÓLNIE głupi
                              • liście modrej kapusty ubarwiają zewnętrzne powłoki ludzkie równie dobrze co te ukiszone
                              • ocet jest tanim zamiennikiem mydła w takich sytuacjach, ale wysusza skórę, wiec trza się łojem nacierać ( a łój jako cud środek pierwej sprzedać oczywiście również należy)
                              • podczas ugniatania kapusty jedną noga, ważne jest aby stołek na którym się siedzi był wyższy nieco od bali z kapusta, aby krew krążyła lepiej w kończynach dolnych i paniki mniej było

                              Generalnie w tłumie wojaków było kilka znajomych twarzy, lecz tyle ich się przewinęło .... aczkolwiek jest to jakiś trop, że pochodzili z tej dzielnicy.

                              Dla Zell

                              Konie wyglądały jakoś dziwnie, na pewno nie były to wojskowe wierzchowce, ani wierzchowce w ogóle, właściwie zwykłe rolne, w najlepszym wypadku pociągowe. No .. poza tym dosiadanym przez dowódce.

                              Dla Krema

                              Oswald ze swojej pozycji nie widział zbyt wiele. Jeśli chciał mieć dobry punkt obserwacyjny to sam również byłby widoczny, także póki co dochodziły do niego tylko dzwięki, słowa dowódcy.

                              • Zostały dwie, jeśli chcecie tak, to nie ma sprawy .
                                ...
                              • A wy, rozbierać się. Ino chyżo. Wszyscy, nawet pan von Spocon - skierował się w stronę Ulricha.
                                ...
                              • I obrót, powoli...

                              Ulrich, Marrrt i Nadja wyszli, Linda pognala na górę, prawdopodobnie wykonać polecenie Ergo.

                              Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              0
                              • ZellZ Niedostępny
                                ZellZ Niedostępny
                                Zell jako Nadja Schmidt
                                Moderator Obsługa Mecenas Grafik
                                napisał ostatnio edytowany przez Zell
                                #210

                                Nadja spojrzała po koniach... i miała już pewne spojrzenie na sytuację, chociaż była ona po prostu szalona... ale czego innego można było się spodziewać w tych okolicznościach?
                                - Tak jest! - odezwała się do dowódcy, jakiego obecność i ton przypominał wojskowe życie jakiego zaznała, choć żołnierzem nie była. Kobieta nie wahała się rozdziać wedle rozkazu dowódcy... a w jakimś stopniu miała nadzieję, że ponownie wygra sytuację swoim własnym powabem.
                                Wytarmoszone w więzieniu ubrania z niejaką ulgą zrzuciła na ziemię.

                                Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                0
                                • KermK Niedostępny
                                  KermK Niedostępny
                                  Kerm jako Oswald Braun
                                  napisał ostatnio edytowany przez
                                  #211

                                  - Oby was sraczka dopadła...
                                  To było najłagodniejsze z życzeń, jakie Oswald skierował pod adresem tych, co zażyczyli sobie publicznego rozbierania się. Oczywiście na tyle cicho, by jeźdźcy tego nie usłyszeli.
                                  Ale mimo niechęci do zrzucenia z siebie odzienia nie protestował. Nie wierzył co prawda w możliwość puszczenia domu z dymem, ale zbrojni mieli inne możliwości okazania swego niezadowolenia, więc nie zwlekając Oswald zbytnio poszedł w ślady Nadji.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  1
                                  • JhnWJ Online
                                    JhnWJ Online
                                    JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
                                    Administrator Obsługa Developer
                                    napisał ostatnio edytowany przez
                                    #212

                                    Cyrulik za to nabrał powietrza aby wydać z siebie przeciągły odgłos wypuszczenia powietrza. Znajome twarze dodały mu otuchy i hardości, a i wyostrzały na coś jeszcze - nie chciał aby kto jednak wypatrzył zaschnięte plamy na przesuwnicy. I w opuszczonych gaciach czy też nago źle się uciekało. Biorąc te okoliczności przyrody, oraz niechęć obnażania się przy potencjalnych damach (i nie miał tu na myśli Nadji której damą nikt znający by nie nazwał) oraz pospólstwie podjął męską decyzję.
                                    Narzekanie.
                                    - Otto von Guttenluft - powtórzył dumnie zwracając się do gawiedzi i wyławiając wzrokiem syna swej niedawnej pacjentki - Herman, pamiętasz jak Ci matulę ocaliłem? To mój zakład jest, szukałem resztek medykamentów aby dalej pomagać ludziom dobrej woli...
                                    Rzekł i zrobił coś, co może niezbyt dobrze mu wychodziło (jednak Ergo miał więcej czaru) a mianowicie spokojnie postąpił kroku ku znajomkowi, nadrabiając intelektem, to jest widząc rozproszenie dowódcy, po prostu na bezczelnego i z pewnością siebie która wiele go kosztowała, zagaił.
                                    - Jak tam matula? I jak tam wasze nogi, też nacieracie jak żem wspomniał coby wrodzone skłonności do opadania fluidów w nogach nie uderzyły?

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    0
                                    • MarrrtM Niedostępny
                                      MarrrtM Niedostępny
                                      Marrrt jako Ergo Sum
                                      Mecenas
                                      napisał ostatnio edytowany przez
                                      #213

                                      Już miał Ergo zawołać, że hola, ale zoczywszy, że Nadia się rozbiera odczekał strategiczne mgnienie oka niezbędne markietance do fachowego wyraźnie zzucia przyodziewku i jeszcze jedno na oblizanie spierzchniętych warg. A wtedy dało się słyszeć kazania spadkobiercy pożal się Morrze brata Zygfryda, które jakimś cudem odwiodły uwagę koniuchów od Nadii.

                                      • Mam cię na celu! - zawołał wycelowując z bliska w kapitana z kuszy - sodomicki chaośnik jebany, tfu! Jeszcze, że fajną babkę dupczyć chciałeś to bym zrozumiał, ale że grubasa kusia Ci się zachciało oglądać??? Tfu! Nawet nie pytam gdzieś wkładać te pałki myślał, bo po gębie widać, żeś zwyrodnialec, albo inny Bretończyk! Oooo... zaraz się tobą inkwizytor zajmie pederasto chędożony. Brat... Hieronim, a z nim brat... Insolenty już tu idą. Inkozgnito, znaczy pod przebraniem! Ze świętą misyją od brata Grimmiga!
                                        Oczywiście przemowa mimo iż kierowana do kapitana, przeznaczona była dla jego wystrachanych podkomendnych. Ergo bowiem był marny w zasadzie we wszystkich dziedzinach życia. Nie wyłączając słuchania rozkazów.
                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      😱 🤦
                                      2
                                      • KetharianK Online
                                        KetharianK Online
                                        Ketharian jako Hieronim Bosch
                                        Obsługa Moderator Mecenas
                                        napisał ostatnio edytowany przez
                                        #214

                                        Uliczki Bögenhafen


                                        Podążając za parą jeźdźców w bezpiecznej bliskości Kurta, Hieronim Bosch złapał się jedną ręką za głowę widząc los zgotowany swoim kompanom.

                                        - Co tu się wyczynia?! - krzyknął potrząsając drugą dłonią po zaciśnięciu jej w pięść - Psubraty chciwe, żywym odzienie kradniecie jak wkoło tyle dobra na trupach się poniewiera?! Odstąpcie od nich i nie ważcie się zabierać ich strojów, bo ci ludzie są pod protekcją najwyższego kapłana Sigmara w Bögenhafen!

                                        Skupiwszy na sobie tą gniewną perorą uwagę wszystkich zbrojnych, mytnik przywołał na swe oblicze bardziej spolegliwy wyraz twarzy, bardziej stosowny dla nawykłego do swej władzy cesarskiego urzędnika.

                                        - Jestem Hieronim Bosch, z nadania najwyższego kapłana Sigmara w tym mieście wysłannik świątyni do dowództwa odsieczy - oznajmił wspierając się na włóczni - Świątynia wciąż się opiera, pełno tam pobożnych ocaleńców, wszelako to myśmy zgłosili się do świętej misji. Kto nam przeszkadza, może ściągnąć na siebie słuszny gniew Młotodzierżcy. Dla waszego dobra, odstąpcie i pozostawcie tych nieboraków w spokoju.

                                        Bosch wstrzymał na chwilę przemowę, by dać dowódcy żołdaków szansę na zrehabilitowanie i okazanie staremu mężczyźnie należnego mu szacunku, wówczas jednak ponad ulicą poniósł się wściekły okrzyk ukrytego gdzieś chytrze Suma.

                                        Mytnik zagotował się w myślach z wściekłości, przez chwilę gotów zawrzasnąć, że tego akurat łachmyty wcale nie zna, zwyciężyło w nim jednak niechętne poczucie odpowiedzialności nawet za takiego pyskatego i niewdzięcznego szubrawca.

                                        - To jeden z moich zbrojnych, człek głęboce bogobojny, a przez to gotowy uczynić wszystko w imię Sigmara, lepiej go nie denerwujcie! Mówcie lepiej, kto wami dowodzi i co tu robicie, a szczerze, bo kto do mnie przemawia, jakby do samego świątobliwego ojca Zygfryda Grimmiga przemawiał!

                                        Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        0
                                        • MortarelM Niedostępny
                                          MortarelM Niedostępny
                                          Mortarel jako Mały Kurt vel Knut
                                          napisał ostatnio edytowany przez
                                          #215

                                          Kurt starał się wyglądać możliwie niegroźnie, co przy jego posturze, pokiereszowanej twarzy i mieczu u pasa było zadaniem wymagającym niemal większego skupienia niż walka. Unikał patrzenia żołnierzom w oczy, ręce trzymał z dala od broni i nawet poruszał się ostrożniej niż zwykle. Jeźdźcy wyglądali na takich, którzy mogliby wypuścić bełt tylko dlatego, że ktoś za szybko podrapał się po nosie, a Mały nie zamierzał sprawdzać, czy dobrze celują. Dlatego z rosnącym zdumieniem obserwował Hieronima.

                                          Bosch nie tylko się ich nie bał. Beształ ich jak niesforne dzieci, powoływał się na świątynię, groził gniewem Sigmara, a potem jeszcze wziął w obronę pozostałych. Nawet Ergo, którego wrzaski mogły właśnie wszystkim napytać biedy, został w ustach Hieronima człowiekiem głęboko bogobojnym.

                                          Kurt słuchał tego z coraz większym podziwem. Sam uważał, że przy tych kuszach najlepiej było stać spokojnie i nikogo nie drażnić. Hieronim najwyraźniej uważał inaczej. I mówił z taką pewnością, jakby naprawdę wiedział, że nic złego nie może mu się stać.

                                          Dopiero ostatnie słowa sprawiły, że Kurt spojrzał na niego zupełnie inaczej.

                                          „Kto do mnie przemawia, jakby do samego świątobliwego ojca Zygfryda Grimmiga przemawiał.”

                                          Mały powoli pokiwał głową. A więc jednak. Kurt poczuł znajome już ukłucie nabożnego respektu.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          ♥ 🤣
                                          2

                                          Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                                          Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                                          Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                                          Zarejestruj się Zaloguj się
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy
                                          • Strona startowa