Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje Warhammer
  3. Rozgrywka
  4. [WFRP 2ed] Bögenhafen
Bögenhafen
DeklineD
Dekline jako
Dekline
Mistrz Gry
JhnWJ
JhnW jako
Ulrich (von) Guttenluft
ZellZ
Zell jako
Nadja Schmidt

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

[WFRP 2ed] Bögenhafen

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
wfrp 2edkrótkie odpisysurvivalbögenhafen
142 Posty 10 Uczestników 1.8k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • WiredW Online
    WiredW Online
    Wired
    napisał ostatnio edytowany przez Wired
    #83

    ea234017-ad07-455d-b7b5-3be09f86019b-image.png

    Kapłan słuchał w milczeniu, mimika niewiele zdradzała, poza nieufnością.
    Ulrich zrobił na nim niemałe wrażenie, wszak ranny, ale z bogiem na ustach i z kulturą w słowie. W kolczudze, były żołnierz pewnie, a takich do obrony świątyni mu trzeba. Grubiaństwo dziewki w łachmanach co nawet się przedstawić nie chciała, i jawnie kpiła z obyczajów oraz wiary kompana, jak i knura co się za lekarza uważał, a języka w gębie zapomniał, o szacunku gdy kapłan pyta nie mówiąc, kontrastowały z nim wielce, tak mocno że aż Zygfryd zmrużył oczy.

    Wtenczas jeden ze strażników szepną mu coś do ucha.
    - Rannym się zajmiemy, bracie Albercie - wydał krótko komendę, jeden z kapłanów po jego stronie skłonił się lekko po czym wrócił do świątyni i z tym samym osiłkiem co zamykał bramę wyszli by wziąć Ulricha pod ramiona i przenieść do lecznicy przyświątynnej, Gdy przechodzili kapłan dodał jedno słowo - miecz - strażnik bez słowa zrobił krok w stronę odchodzących by odebrać oręż zza pasa rannego. Gdyby cyrulik chciał iść z nimi zostanie zatrzymany przez strażników.

    - Pomoc zawsze potrzebna, i z otwartymi ramionami ją przyjmiemy - odpowiedział Oswaldowi

    Dopiero na słowa Hieronima kapłan Sigmara widocznie się rozluźnił, nabierając do Was odrobinę więcej zaufania.
    - Jeśli Wasz kompan ma wiarę w sercu, to może jest dla niego nadzieja, ale musicie po niego wyjść sami, tylko Wy wiecie który to z leżących przed świątynią - zaproponował robiąc krótką pauzę i uważnie obserwował ich reakcję, może nie wierzył by dobrze znali tego, którego porzucili dopiero co na śmierć?

    - Chaos to choroba duszy, jak przy każdej epidemii zalecana jest kwarantanna. Bracia z Zakonów Srebrnego Młota i Oczyszczającego Płomienia niebawem przybędą na czele oddziałów, które oczyszczą miasto, jestem tego pewien. Do tego czasu powinniśmy skupić się na modlitwie i ochronie tych, których umysłem i ciałem jeszcze nie zawładnęły Niszczycielskie Potęgi.
    - Jeśli chcecie wyjść, zdejmijcie kolczugi, dźwięk jaki wydaje metal przyciąga odmienionych, a nie tylko umysł potrafi im się zmienić. Nie możemy zostawić zwłok na ulicy, jedyne czego tu trzeba to kolejnej zarazy, dostaniecie taczki by poskładać rannych na kupie, mamy dość oliwy by spalić zwłoki.
    - Następnie zapraszam na wspólną modlitwę, a po niej chętnie porozmawiam.
    - Na terenie świątyni nie możecie nosić broni, jeśli chcecie zostać musicie ją zdać. W wypadku ataku będzie wydawana jak w wojsku. Słuchacie kapłanów póki jesteście pod moją opieką, to są Wasi przełożeni.
    - Czy wyrażam się jasno? - zapytał twardo po podaniu warunków, niczym sierżant na odprawie wojska

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    0
    • MarrrtM Niedostępny
      MarrrtM Niedostępny
      Marrrt
      napisał ostatnio edytowany przez
      #84

      Ergo
      text alternatywny

      - Ależ najjaśniej Wasza najjaśniejszość! - zawołał Ergo, który również wolał kiedy motłoch nie dysponuje bronią przed którą nader często przyszło mu niesłusznie i niezasłużenie uciekać, a którą on jako człek pokojowy zwykł używać jeno w ostateczności i co się rozumie, w szeroko rozumianej obronie własnej - Teee, dziadu! - zwrócił się do Hieronima - Może miast pyrtolić ozorem, pomożesz mi, he? We dwóch go tu przytaszczymy, bo nawet półżywej teściowej bym tam na bruku nie ostawił, a Baleron - wskazał Kurta jakby oczywistym dlań było, że wielki groźnie wyglądający zbir nie odmówi chuderlawemu cyrkowcowi - dopilnuje by nam się co złego nie przydarzyło.

      Do zbierania trupów się wszelako nie kwapił i wycieczkę na zewnętrze planował zakończyć po sprowadzeniu portowego szczurka. No chyba, żeby braciszkowie użyli bardziej dosadnych metod perswazji niźli zygfrydowe "jeśli chcecie wyjść". Ergo chciał. Ale tylko na chwilę.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      1
      • SantorineS Niedostępny
        SantorineS Niedostępny
        Santorine
        Developer
        napisał ostatnio edytowany przez
        #85
        Ulrich Rotzniesser
        Portrait

        Ulrich skinął głową, biorąc miecz w pochwie i odsupłując rzemień, którym go przytwierdził do swego pasa. Im szybciej medycy będą mogli go obejrzeć, tym większa szansa była, że wkrótce nie odejdzie w zaświaty.

        – Zaiste, rzecz to jasna, dzięki wam po stokroć – rzekł Rotzniesser przymilnie, kłaniając się jeszcze raz mimo bólu. – Jeśli zaś atak by był, pikę albo lochaber bym wolał, by potępieńców na dystans trzymać… Miecz ów zacny jest, przyjmijcie go, moiściewy, w darze i niechaj ci co mocniejsi rąbią nim.

        Oprych, choć wiedział, że w mieście grały siły nieczyste, z niejakim zaskoczeniem przyjął wygłoszoną otwarcie wiadomość, że w sprawy był zaangażowany Chaos. Słowa o tym, że wkrótce jacyś woje przyjdą ich odbijać poddał w wątpliwość. Jak dla Ulricha, byli sami w tym obsranym, zafajdanym i obrzyganym złem mieście i jeno kwestią czasu było, zanim owe wesołe zbiegowisko zostanie oblężone. Było to niebezpieczeństwo. Ale i też okazja.

        Z tymi ponurymi myślami, pilnując, aby flaki nie wypłynęły mu z brzucha przypadkiem, udał się we wskazaną stronę.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • ZellZ Niedostępny
          ZellZ Niedostępny
          Zell jako Nadja Schmidt
          Moderator Obsługa
          napisał ostatnio edytowany przez
          #86

          text alternatywny

          Nadja Schmidt

          .
          Ton głosu kapłana zdał się wyciągnąć Nadję ze stanu po ucieczce od demonicznych mieszkańców oraz braku ruchu w więzieniu. Był jak wspomnienie z czasu wolności i dbania o potrzeby imperialnego wojska. Wtedy to żołnierze mieli władzę nad czeladzią obozową, która posiadała własną hierarchię, jednak nigdy nie przewyższającą niektórego pułapu hierarchii wojskowej.
          Przyklejenie się do oficerów pomagało, co Nadja szybko zauważyła i wykorzystywała.

          - Wszystko jasne, der Hellste.

          Młoda kobieta wcisnęła Ergo do rąk pożyczoną kuszę chcąc uczynić jej zdanie czyimś innym problemem, sama mając zamiar oddawać mały miecz jaki miała ze strażnicy.
          Wiedziała, że na słowa przyjdzie czas po modlitwie i niezależnie jak by ich chciała uniknąć, to tym razem nie będzie to możliwe.

          Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • JhnWJ Niedostępny
            JhnWJ Niedostępny
            JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
            Administrator Obsługa Developer
            napisał ostatnio edytowany przez
            #87

            Ulrich (von) Guttenluft
            https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1768655534425-avatar_doc.jpg
            Ulrich z pewną radością przyjął przejęcie pacjenta, nawet jeśli przeciwstawiała się jej urażona duma, radością co do której miał wyrzut sumienia - oznaczało to, że przez moment cenił wyżej swą wygodę i zapasy nad dobry towarzysza. Niech Sigmar mu wybaczy, bo to rzecz była u Sigmara, a nie bogini uzdrowień, rzecz wierności.
            Spokojnie zdał broń, nie miał planu wyruszać teraz za mury, a przynajmniej nie bez planu... A ten już się rodził w głowie. Co prawda krążył w tej chwili wokół wypuszczenia świniaka obwieszonego fragmentami kolczugi lub dzwoneczkami, czyli czegoś nierealizowanego, lecz myślał co dalej - może bełty z wysoka? Jakby wspiąć się na budynek, przejrzeć grupy odmienionych i skierować ich daleko od docelowego szlaku? Nie wierzył w odsiecz, mimo, że raz jednej, cudownej doświadczył... Ale to był temat na inną opowieść. W wolnej chwili, postanowił podzielić się pomysłem z Ergo i Nadją.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • KermK Niedostępny
              KermK Niedostępny
              Kerm
              napisał ostatnio edytowany przez
              #88

              Oswald.jpg
              Oswald Braun

              Oswald, z oczywistych powodów, nie obawiał się trupów. Ale słowo Chaos zdecydowanie mu się nie podobało.
              - Ojcze Święty - powiedział. - Chętnie pomogę w usuwaniu zwłok, ale jeśli to m coś wspólnego z Chaosem... Czy dotykanie zarażonych nim nie jest groźne?

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              0
              • KetharianK Online
                KetharianK Online
                Ketharian
                Obsługa Moderator
                napisał ostatnio edytowany przez
                #89

                Wyzwany od dziadów, Hieronim Bosch zmierzył bezczelnego plebejusza wzrokiem, który tylko cudem tamtego nie zabił; potem zaś wzdrygnął się pojmując do końca, czego właściwie kapłan od przybyszów oczekiwał.

                - Ten tutaj słusznie rzecz, wasza świątobliwość - powiedział łapiąc deskę rzuconą w otmęt jego paniki przez człeka zwącego się Oswaldem - Nie strach to stawać do boku z orkami albo goblinami, takich bić, a zarzynać to prawdziwa przyjemność i jam pierwszy jest do tak zbożnego dzieła, tu wszelako mamy do czynienia z czarną magią. Prawdziwie nauczają kapłani, że Chaos plugawi wszystko, czego się dotknie i niczym zaraza się szerzy. Może by nam lepiej było, coby tych trupów nie tykać, a jak już naprawdę nas chcecie za bramą wypędzić jak nieszczęsne psy w deszcz i może nawet na zgubę wystawić nasze dusze, to może by jeden z waszych braci nam towarzyszył, coby zło i zepsucie swoją czcigodną i świątobliwą bliskością odpędzać?

                Wygłosiwszy swą prośbę pełnym szacunku tonem Bosch złożył ręce w znak komety i opuścił pokornie głowę czekając na odpowiedź kleryka.

                Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • MortarelM Niedostępny
                  MortarelM Niedostępny
                  Mortarel
                  napisał ostatnio edytowany przez Mortarel
                  #90

                  ochroniarz-awatar2.png

                  Mały Kurt vel Knut

                  Kurt wysłuchał w milczeniu. Nie drgnął, gdy padły słowa o Chaosie, kwarantannie i spalaniu zwłok. Gdy mowa zeszła na zdanie broni, tylko przesunął dłonią po rękojeści miecza, jakby sprawdzał, czy nadal tam jest.

                  Rozumiał ten ton. Rozkazy. Warunki. Zasady terenu.

                  Spojrzał na bramę. Na ulicę za nią. Na miejsce, gdzie zostawili ciało.

                  Potem wrócił wzrokiem do Zygfryda.

                  Powoli odpiął pas z mieczem. Nie rzucił go, nie oddał niechlujnie. Wyciągnął rękę z bronią w poprzek dłoni, rękojeścią do przodu, aby zdać broń. Następnie udał się na wspólna modlitwę.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • DeklineD Niedostępny
                    DeklineD Niedostępny
                    Dekline jako Dekline
                    Obsługa Moderator
                    napisał ostatnio edytowany przez
                    #91

                    Dla Santorine

                    ||Nie wiesz czy to zasługa kapłana, świątyni czy może inny, nomen omen, czort, lub ... po prostu umierasz, ale czułeś się jakoś tak ... lepiej? Dziura w trzewiach była dokładnie tam gdzie ostatnią ją czułeś, ramie szczypało, choć jakby mniej.

                    Oddałeś broń i przy pomocy kapłana oraz osiłka zdjąłeś z lekka uszkodzoną kolczugę, zakrwawione ubranie, i położyłeś się na stole. Strażnik który przejął oręż czknął, czym zwrócił Twoją uwagę

                    Kapłan miał na podorędziu kilka narzędzi, głównie służących do dezynfekcji i opatrywania ran. Wiedziałeś że będzie bolało i tak też się stało. Ręka została opatrzona szybko i sprawnie. Szybka dezynfekcja, maść i bandaż. Mężczyzna pracował dalej w skupieniu, nad raną na brzuchu i wyraźnie się nad czymś zastanawiał. Przecierał ranę, patrzył, po czym znów przecierał i grzebał szczypcami.

                    - Synu
                    Zaczął
                    - Jak dawno doznałeś pierwszej rany w tym miejscu? Co to było?
                    Głos kapłana był spokojny, lecz stanowczy i surowy, widać było że jest wychowankiem Zygryda. Kapłan skierował głowę w stronę osiłka który mu pomagał jednocześnie szykując narzędzia.
                    - Stań mu za głową, żeby mnie nie walnął, a jak będzie się wierzgał to wiąż.
                    - Będzie bolało. Jeszcze takiego czegoś nie czułeś, ale gwarantuje że cokolwiek poczujesz to będzie jak najbardziej normalne. No, to jak z tą raną? Opowiadaj, czym więcej się dowiem tym lepiej dla Ciebie.||

                    Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • SantorineS Niedostępny
                      SantorineS Niedostępny
                      Santorine
                      Developer
                      napisał ostatnio edytowany przez
                      #92
                      Ulrich Rotzniesser
                      Portrait

                      Oprych był przygotowany na swoją śmierć. W zasadzie, miał to głęboko, głęboko w dupie. Cała ta rzecz z Bögenhafen zdawała się mieć jeno powab wisielczego sznura, który choć z początku ciągnął się żmudnie, niechybnie kończył się pętlą.

                      Rotzniesser nie ufał cholernym klerykom, w rzyć chędożonym świętoszkom. Ale! Mogli się okazać przydatni, ba, już się okazali, zapraszając ich za mury. Z krwawiącym bebechem sczeznąłby prędzej czy, więc jeśli miłośnicy młodych chłopców mieli i tak posłać go w zaświaty, cóż. I tak już żył całkiem długo.

                      – Jak masz gorzałę, święty mężu, to daj, bo już dawno żem nie skosztował – Rotzniesser wycedził przez zęby, szykując się na ból. – Czy dawno żem doznał? A niedawno, se wystawcie… Zaraz pod świątynią napadł na mnie diabeł. Cholerny diabeł! Bestia szarpała mnie, nie chciała puścić. Ledwo żem go usiekł, psiego syna jego! Włochate to było, wielkie pazury, ślepia niby czerwone węgle! Diaboł pierdolony, ot!

                      I stęknął z bólu.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      • DeklineD Niedostępny
                        DeklineD Niedostępny
                        Dekline jako Dekline
                        Obsługa Moderator
                        napisał ostatnio edytowany przez
                        #93

                        Dla Santo

                        Kapłan kiwnął głową twierdząco w kierunku pomocnika. Ten po chwili wrócił trzymając w ręce bukłaczek.

                        - Ok. Rozumiem. Nie będę oszukiwał, wygląda to źle, jeśli masz sobie żałować to nie jest to dobry moment, możliwe że Twój ostatni, pij ile wlezie. Bebechy masz podarte jakbyś szrapnelem oberwał, przy okazji się trochę odkażą.

                        Alkohol pachniał normalnie, znaczy jak ostra breja, może nawet ciut lepsza niż karczemna i tak też smakował. Kapłan w oczekiwaniu na zadziałanie alkoholu przygotowywał narzędzia. Ulrich podnosząc się poczuł ból, osiłek za nim podtrzymał go aby pacjent mógł się napić. Samogon zaczął działać bardzo szybko.

                        < Masz chwilę zanim alko zacznie działać. Jeśli chcesz o cos spytać to wal, jeśli nie to nie. Czas miedzy Toba a resztą musi sie wyrównać, wiec mamy czas. Jeśli nie chcesz nic pisać to nie musisz. Pisz w sesji w spojlerze>

                        Dla Arbuza i Mortarela

                        Dwójka bohaterów kręciła się trochę po obejściu i świątyni w oczekiwaniu na powrót grupy od sprzątnięcia zwłok. Poza kapłanami, strażnikami i kilkoma osiłkami, większość ludzi wyglądała raczej zwyczajnie. Mężczyźni, kobiety, starcy oraz kilko dzieci. Dzielnica w której się znajdowali nie była zbyt bogata, to też ludzie przyodziani byli raczej zwyczajnie lub wręcz marnie.

                        Strażnicy o dziwo zachowywali się tak jakby nie znali bohaterów. Nie byli im wrodzy, chociaż ich obojętność i izolacja była widoczna, zarówno względem bohaterów jak i reszty ludzi w ogóle. Czwórka z nich zajęła pozycje strzeleckie aby wesprzeć grupę od sprzątania ciał. Piąty, ten który odebrał broń Ulrichowi-zbójowi, mimo że wcześniej również używał kuszy, tym razem stał na placu i wymachiwał bronią zarekwirowaną pacjentowi, mając z tego powodu widoczną uciechę.

                        Dla Arbuza

                        Podejście do Ulricha-cyrulika było neutralne, to też Guttenluft miał pole do manewru. Mógł spokojnie porozmawiać, a gdy plotka na temat jego profesji rozeszła się wśród tłuszczy, od razu zyskał grono słuchaczy. Zygfryd ciągle patrzył na niego z ukosa i śledził poczynania, lecz nic nie mówił. Po chwili, do zarządcy podszedł mężczyzna i szepnął do Kapłana kilka słów. Niestety Ulrich nie usłyszał słów, tak był zajęty swoją grupką.

                        < Rzut na plotkowanie wyszedł bardzo dobrze, co widać w poście. Możesz zadać 10 pytań, na które odpowiem. Bez znaczenia czy 10 pytan jednej osobie, czy 1 pytanie 10 osobom czy jaki tam sobie podział wymyślisz. Pisz w sesji, w spojlerze>

                        Dla Mortarela

                        Kurt musiał mocno się postarać aby nie przestraszyć ludzi. Masa mięśniowa, spojrzenie mogące zabić oraz zasychająca krew jego wrogów zazwyczaj pomagała w uzyskaniu odpowiedzi, lecz nie tym razem. Teraz najważniejszym było aby Kapłani byli im przychylni. Mały zajął się więc obserwacją. Jego uwagę skupił strażnik z bronią Ulricha. zachowywał się jak dziecko które dostało zabawkę, co samo w sobie nie byłoby dziwne, gdyby nie dziwne słowa wypowiadane pod nosem. Kurt zbliżył się nieco, lecz nie za blisko. Mężczyzna ignorował wszystko i wszystkich, zajęty był ćwiczeniem poz i machaniem mieczem, a z jego ust wydobywały się słowa których znaczenia Kurt nie znał. Mężczyzna co jakiś czas wykonywał dziwny nieskoordynowany ruch, zupełnie jakby doznawał chwilowego skurczu mięśni. Kurt zauważył również coś na kształt tików nerwowych. Po chwili strażnik wszedł do świątyni, lecz miecza nie schował, dalej trzymał go w dłoni, chociaż szpikulcem do dołu. Mały zauważył chłopa podchodzącego do Głównego Kapłana. Nie udało mu się usłyszeć wszystkiego, lecz jedno słowo zrozumiał dobrze: "bukłak".

                        < Pisz w sesji, w spojlerze>

                        Dla Reszty

                        Ergo, Nadja, Hieronim oraz Oswald otrzymali taczki, widły i kto chciał również zaostrzone żerdzie do obrony. Ciał było 15, w tym jedno Modiego i jedno Diaboła z którym walczył Ulrich. Wasz towarzysz był martwy, nie bylo w nim ni pulsu ni oddechu. Moglibyście nawet złożyć przysięgę że jest już zimny. Wcześniej, podczas walki i ucieczki, ciężko byłoby to określić na pewno, lecz teraz nie mieliście wątpliwości, trup jak nic.

                        < Czy ktos poza Ergo zajmuje się procedurą metodycznego przeniesienia praw własności z osób martwych na osoby żywe? Czy ktoś ma zamiar robić coś więcej niż zebranie ciał i ich spalenie jak prosił Kapłan? Nie oczekuje nie wiadomo czego, to zwykłe sprzątanie, ale czas jest, bo musi się wyrównać miedzy grupami. Posty piszcie w sesji, w spojlerze>

                        Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • MortarelM Niedostępny
                          MortarelM Niedostępny
                          Mortarel
                          napisał ostatnio edytowany przez
                          #94

                          ochroniarz-awatar2.png

                          Mały Kurt vel Knut

                          Kurt nie odzywał się. Stał w cieniu kolumny, wzrok miał spokojny, ciężki. Strażnik z mieczem Ulricha przyciągał uwagę jak zadra pod skórą. Szept. Nieskoordynowany ruch. Drganie barku.

                          Gdy strażnik zniknął w świątyni, Kurt nie ruszył za nim od razu. Najpierw spojrzał na innych strażników. Czy któryś reaguje? Czy ktoś widzi to samo?

                          Słowo „bukłak” utkwiło mu w głowie.

                          Następnie bez pośpiechu wszedł do świątyni na modlitwę. Nie za blisko, nie za daleko. Ustawił się tak, by mieć strażnika w polu widzenia, kątem oka, jakby przypadkiem.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          0
                          • SantorineS Niedostępny
                            SantorineS Niedostępny
                            Santorine
                            Developer
                            napisał ostatnio edytowany przez
                            #95
                            Ulrich Rotzniesser
                            Portrait

                            – Rób tak, ojcze, żeby było dobrze, wicie-rozumicie – Rotzniesser uniósł w geście toastu bukłak i wychylił, pijąc solidnie. – A jeśli by mi się miało zejść, to spal truchło na wszelki stłuczaj.

                            I pił wódkę dalej, koncentrując się na wybornym smaku.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • JhnWJ Niedostępny
                              JhnWJ Niedostępny
                              JhnW jako Ulrich (von) Guttenluft
                              Administrator Obsługa Developer
                              napisał ostatnio edytowany przez JhnW
                              #96

                              Ulrich (von) Guttenluft
                              https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1768655534425-avatar_doc.jpg

                              Ulrich był zaskoczony pozytywnym odbiorem gawiedzi. Ludzie jego fachu budzili różne emocje, a bez autorytetu własnego przybytku... cóż, dość powiedzieć, że von Guttenluft nie był najbardziej charyzmatyczną personą. Jednak cieszył się, że udało się mu wykorzystać zainteresowanie, a przy tym miło spędzić czas, mimo szorstkiej powierzchowności był człowiekiem który lubił rozmawiać.
                              Pytania:
                              Skąd pochodzą zbrojni? Zakładam, że jakiemuś obserwując lub słuchając może się wymsknąć o przenosinach garnizonu.
                              Czy widziano aby ktoś zdrowy na zmysłach jak ocaleni nagle oszalał? Przy jakiej okazji?
                              Kiedy się właściwie zaczęło szaleństwo?
                              Czy niesprowokowani szaleni omijają świątynie?
                              Czy komuś mleko się skwasiło lub koń się zapocił? Taki drobny przesąd o obecności sił nieczystych...
                              Na podstawie czego powstało Bögenhafen? Miasteczka, watowanej twierdzy, klasztoru? Z czego przerodziło się w miasto. Przypomniałem sobie gadki szaleńca, może do czegoś bonusowo naprowadzi, co było przed miastem.
                              Czy widzieli co interesującego na ulicach? To pytanie 4x, do cywila, wojaka i kogoś z kleru i do losowej osoby w swobodnej gadce dopełniając limit 10

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              0
                              • MarrrtM Niedostępny
                                MarrrtM Niedostępny
                                Marrrt
                                napisał ostatnio edytowany przez
                                #97

                                Ergo
                                text alternatywny

                                - To do obrony? - zapytał sceptycznie Ergo akolitę, które wręczył mu widły - Czy do przerzucania?
                                Nie żeby darowanemu widłowi miał w zęby zaglądać, ale naprawdę nie do końca rozumiał intencje kierujące sigmarytami gdy wręczali im narzędzia szanującego się stajennego. Postanowił nie czekać na odpowiedź. Wziął swoje widły i ruszył ku wyjściu.

                                - Oooo... dziadzio też jednak... - zagaił Hieronima jakby niepamiętny straszliwego spojrzenia jakie tamten mu posłał - To nas się drużyna doborowa uzbierała. Dziad, szalbierz, przybłęda i... Ty to mi koleżko wyglądasz jakbyś trupy widywał częściej niż dziadzio cycki. Dooobra! Pomogę Wam przy umarlakach, ale... - zrobił nieprzyjemnie naciągniętą, poważną minę, a z jego ust dobył się głos niemal kapka w kapkę wielebnego Zygfryda Grimmiga - Chaos to choroba duszy. Słuchajcie mnie póki jesteście pod moją opieką. Czy wyrażam się jasno?

                                Modi'm zainteresowali się tylko we dwoje z Nadią. Ale zaraz okazało się, że... niestety nie było się już czym interesować. Modi był nieżywy. Kompletnie. I Ergo tego ni w ząb zrozumieć nie mógł. Przecież chwilę temu jeszcze pomagał mu przebierać kulasami. I głowę by dał, że Modi mniej, lub bardziej świadomi tymi kulasami trochę przebierał. A teraz nie żył.
                                - Patrz śliczna. W pierś dostał. Ale jakoś tak lekko się mnie zdaje. Krwi mało i w ogóle... - wahał się przez chwilę, ale ostatecznie kucnął i rozpiął przemytnikowi koszulę odsłaniając małą ranę kłutę... i dziwnie powybrzuszane i wklęśnięte żebra - Aaaa co mu się kurwa stało???

                                Nie był medykusem i cofnął się od ciała z niejaką obawą.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                0
                                • ZellZ Niedostępny
                                  ZellZ Niedostępny
                                  Zell jako Nadja Schmidt
                                  Moderator Obsługa
                                  napisał ostatnio edytowany przez
                                  #98

                                  text alternatywny

                                  Nadja Schmidt

                                  .

                                  Nadja trzepnęła Ergo otwartą dłonią przez łeb, gdy ten zaczął imitować głos kapłana.
                                  - Dajże już spokój. Nie pajacuj, nie miejsce na to. - sama kobieta nie była w nastroju pośród otaczającej ich śmierci. I czegoś wręcz nieboskiego, jakiego nie umiała zrozumieć. Wpierw ruszyła w stronę ich kompana wraz z cyrkowcem, by określić jego stan. Potem przyjdzie czas zebrać te ciała... a przynajmniej tyle z nimi pomóc, na ile jej niewieście ciało da radę. A może siła nie będzie potrzebna?

                                  - Jebany Guttenluft, cyrulik od siedmiu boleści. - parsknęła z irytacją widząc niezauważone rany Modiego. Nazwał ją ladacznicą, jasne, ale jednak śmierci z tych bezsensownych obrażeń mu nie życzyła. Podobnie jak Ergo nie oczekiwała takiego zwrotu akcji. Wybrzuszenie na klacie jej się nie podobało, więc także odsunęła się od ciała... Cokolwiek to było... Wystarczy jej wrażeń na jeden dzień, który się jeszcze nie skończył.

                                  Writing is a socially acceptable form of schizophrenia.

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  0
                                  • KermK Niedostępny
                                    KermK Niedostępny
                                    Kerm
                                    napisał ostatnio edytowany przez
                                    #99

                                    Oswald.jpg
                                    Oswald Braun

                                    Widły... Zdaniem Oswalda nie był to najlepszy oręż, ale nadzianie napastnika na cztery żelazne zęby powinno wspomnianego oponenta zniechęcić, a może nawet wysłać onego do królestwa Morra.
                                    A takoweż widły pozwalały na całkiem bezpieczne przenoszenie nie tylko siana na wóz, ale i truposza na taczkę. I trzymanie się z dala od potencjalnego źródła Chaosu. A z takim źródłem Oswald bratać się nie zamierzał.
                                    Co nie znaczyło, że był przeciwny sprawdzeniu, czy skazane na spalenie ciała nie mają przy sobie czegoś wartościowego, co truposzowi zdecydowanie nie jest potrzebne.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    0
                                    • DeklineD Niedostępny
                                      DeklineD Niedostępny
                                      Dekline jako Dekline
                                      Obsługa Moderator
                                      napisał ostatnio edytowany przez
                                      #100

                                      Dla Santo

                                      Mimo ran, Ulrichowi było coraz lepiej. Alkohol szumiał w głowie, a rany nie były aż tak bolesne. W pewnym momencie ilość wlanej w gardło gorzały przekroczyła pewien limit. Rotzniesser zamknął powieki ... i już ich nie otworzył. Bohater był przytomny jeszcze przez jakiś czas, na tyle długo by poczuć ukłucie, to kapłan musiał zacząć swoje działanie. Po chwili Ulrich stracił przytomność ... już na zawsze.

                                      Dla Mortarela

                                      Kurt ciągle bacznie obserwował to co dzieje się w świątyni. Strażnik kręcił się jakby bez celu, dalej nie wypuszczając broni z dłoni. Zygryd ani inni kapłani nie zwracali na niego uwagi, zajęci byli przygotowaniem do odprawienia modłów.

                                      Dla Arbuza

                                      Cyrulik otoczony wiankiem ludzi zebrał całkiem sporo informacji:

                                      Skąd pochodzą zbrojni? Zakładam, że jakiemuś obserwując lub słuchając może się wymknąć o przenosinach garnizonu.

                                      Nie jest wielka tajemnicą że strażnicy ginęli podczas zamieszania, mała ocalała część uciekła do garnizonu, ale motłoch ich gonił to się przenieśli, bo nie byli w stanie się bronić. Coś strasznego się tam jeszcze wydarzyło , ale nie chcieli mówić. Świątynia była punktem zbornym dla ocalałych to tam uciekli.

                                      Czy widziano aby ktoś zdrowy na zmysłach jak ocaleni nagle oszalał? Przy jakiej okazji?
                                      Kiedy się właściwie zaczęło szaleństwo?

                                      Tak. Bez “okazji”, po prostu, nagle zaczęło się zachowywać inaczej. Ciężko powiedzieć kiedy, Jakby się nad tym zastanowić to trwało to intensywnie tydzień, ale znaki były od kilku tygodni nawet.

                                      Czy niesprowokowani szaleni omijają świątynie?

                                      Tak, dzięki modłom kapłanów. Główny kapłan bardzo na to ciśnie.

                                      Czy komuś mleko się skwasiło lub koń się zapocił? Taki drobny przesąd o obecności sił nieczystych…

                                      Ło Panie, jeszcze jak!

                                      Na podstawie czego powstało Bögenhafen? Miasteczka, watowanej twierdzy, klasztoru? Z czego przerodziło się w miasto. Przypomniałem sobie gadki szaleńca, może do czegoś bonusowo naprowadzi, co było przed miastem.

                                      To dość powszechna wiedza. Nie dowiesz się więcej niż w postach rekrutacyjnych. Z plotek dodatkowych to pod miastem jest drugie miasto szczuroludzi ( którzy oczywiście nie istnieją).

                                      Czy widzieli co interesującego na ulicach? To pytanie 4x, do cywila, wojaka i kogoś z kleru i do losowej osoby w swobodnej gadce dopełniając limit 10

                                      Strażnik nie jest chętny do rozmowy. Zbywa Cię.

                                      Kapłan podzieli się obserwacja że większość zła, w sensie ludzi odmienionych, pochodzi od strony przeprawy.

                                      Większość osób uczestniczących w jarmarku została odmieniona wczesniej niz inni.

                                      Jeden z kapłanów został odmieniony, ale nie wolno o tym mówić.

                                      Czy ktoś z ocalałych oszalał po wybuchu (chcę dowiedzieć się czy są odporni...)

                                      Tak, zdecydowanie.

                                      Czy na jarmarku było coś interesującego?

                                      Nie, nic nadzwyczajnego

                                      Czy strażnicy w świątyni są tutejsi? Tego nie chwyciłem a wyglądają na bardzo karnych

                                      Dla grupy od ciał

                                      Nikt ani nic nie zagłuszało porządków. Wszystkie ciała udało się zwieźć na kupię i podpalić. W międzyczasie kapłan który miał uzdrowić Ulricha zbója, oraz mężczyzna który mu pomagał, wyszli przez bramę z ... ich kompanem. Zakonnik w krótkich prostych słowach stwierdził że obrażenia były zbyt duże, pacjent wykrwawił się - co było zresztą widać, masa krwi pokrywała Ulricha i kapłana. Osiłek widłami przeniósł ciało z taczki na stos.

                                      Dla Marrrta

                                      Ergo wśród ciał znalazł:
                                      - 36 mosiężnych pensów
                                      - 5 srebrników
                                      - 1 złotą monetę
                                      - 3 sztuki broni improwizowanej
                                      - 3 przedmioty powszechnego użytku które każdy mógł mieć przy sobie

                                      Ergo postanowił przyjrzeć się ciału Diaboła. Pierwsze co zauważył to podobieństwo z wyglądu oraz zachowania do jegomościa z karceru, aczkolwiek ten tutaj nie miał na sobie zbroi no i jednak ciut się od niego różnił. Na tyle na ile Sum znał sie na medycynie, czyli prawie wcale, Diaboł naznaczony był kilkoma ranami, gdzie każda z nich mogłaby być śmiertelna, aczkolwiek najbardziej znacząca była ta zaczynająca się na grdyce a kończąca się z tyłu karku. Czarci pomiot miał również odciętą rękę i była to rana raczej świeża. Postura Diaboła przypominała ludzką.

                                      Dla Kerma

                                      Oswald wśród ciał znalazł:
                                      - 29 mosiężnych pensów
                                      - 7 srebrników
                                      - 1 sztukę broni improwizowanej
                                      - 2 przedmioty powszechnego użytku które każdy mógł mieć przy sobie

                                      Dla Keta

                                      Hieronim wśród ciał znalazł:
                                      - 48mosiężnych pensów
                                      - 4 srebrników
                                      - 4 złote monety
                                      - 5 sztuki broni improwizowanej
                                      - 1 przedmiot powszechnego użytku który każdy mógł mieć przy sobie

                                      Dla wszystkich.

                                      Grupa od sprzątania ciał wróciła do świątyni, w której zaczęli zbierać się ludzie. Zygryd przygotowywał się do odprawiania modłów. Bohaterowie mieli chwile na wymianę informacji. Do grupy nie wrócił Ulrich, ten co zbójem był.

                                      Discord nie jest dla mnie wiążący ani obligatoryjny. Chcesz coś ode mnie, to zawrzyj w poście.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      0
                                      • MortarelM Niedostępny
                                        MortarelM Niedostępny
                                        Mortarel
                                        napisał ostatnio edytowany przez Mortarel
                                        #101

                                        ochroniarz-awatar2.png

                                        Mały Kurt vel Knut

                                        Wnętrze świątyni wypełniał półmrok i szmer zbierających się ludzi. Kurt stał z boku, jak wcześniej, nie w pierwszym rzędzie, nie przy ołtarzu. Wzrok miał spokojny, ale nieustannie pracujący. Jego zawodowy instynkt ochroniarza działał nieprzerwanie.

                                        Strażnik dalej kręcił się z mieczem w dłoni. Bez celu. Bez potrzeby. Jak ktoś, kto czeka na znak.

                                        Kurt policzył twarze towarzyszy. Ulrich nie wrócił.

                                        Przesunął się bliżej swoich, na tyle, by mówić cicho.

                                        – Coś tu nie gra.

                                        Nie patrzył na nikogo wprost. Jakby mówił do kamienia. Potem zamilkł.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        0
                                        • KetharianK Online
                                          KetharianK Online
                                          Ketharian
                                          Obsługa Moderator
                                          napisał ostatnio edytowany przez
                                          #102

                                          Hieronim Bosch wyszedł za ogrodzenie świątyni z duszą na ramieniu, szczękając w zalęknienia zębami i bez przerwy rozglądając się wokół siebie. Każdego napotkanego nieboszczyka dźgał najpierw zaciekle ostrą jak włócznia tyczką w twarz, z upodobaniem mierząc w oczodoły. Nikt wciąż żywy, a jeno markujący zgon nie zdzierżyłby tak brutalnego traktowania bez wydania choćby jęku - nikt też nie jęknął dowodząc tego, że prawdziwie wszyscy oni wyzionęli ducha.

                                          Jedynie strasznego diaboła mytnik nie tknął, nie zmusił się nawet do tego, aby na mutanta spojrzeć. Kapłani powiadali, że od ludzka dusza mogła ulec zepsuciu od samego patrzenia na bezeceństwa zrodzone z upodobania do Niszczycielskich Potęg.

                                          Ściskając pod pachami drewnianą pałkę, tępy stary miecz i ciesielską siekierę, w kieszeni szaty zaś skrywając mieszek nabity wygarniętymi ze strojów nieboszczyków monetami, Bosch przytaszczył zakrwawione zwłoki w pocie czoła pod ogrodzenie świątyni, w myślach błagając Młotodzierżcę, aby jego mordęga dobiegła już końca.

                                          Współwięzień o imieniu Modi leżał wśród trupów mieszczan, martwy niczym kamień. Hieronim zmówił za niego modlitwę, choć co prawda nie za długą, skoro tamten był słusznie za coś aresztowanym zbrodzieniem. Sigmar miał teraz na głowie inne troski, wśród nich opiekę nad nieszczęsnym mytnikiem i nie wypadało nadużywać jego miłosierdzia modlitwami za tych, którzy odeszli już w objęcia Morra.

                                          Starzec odetchnął z ulgą, gdy taczki przejechały po raz ostatni przez bramę świętego przybytku. Sapiąc i ociekając potem odstawił swoją pośrodku dziedzińca i powlókł się w ślad za kompanami w kuszące chłodem wnętrze świątyni.

                                          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          0
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy