Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
CaiC

Cai

@Cai
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
51
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Pierwotnie nie zamierzał wchodzić do domu. Potem uświadomił, że wyzbył się Frugosa, a Hobbit musi zrobić kolejne “z powrotem”, w warunkach postępującego przesuszenia ogniem Góry Przeznaczenia. Brat był, ale siedział na piętrze. Za to babcia? Nono, jak nikt nie patrzył oddawała się spotkaniom towarzyskim z brydżem i likierkiem. A bardziej spirytusem. Spirytus Santusem. Wyszło, że Krzychu jest z rodu dewoty co krzyżem leżała przed spreparowaną Maryjką. Łzami płaczącej krwią Pogorzelskiego. Ale jaja i to była jego matka a nie babka. Księdzem byłby zacnym. “Odrzućcie dobra doczesne. Zrzućcie szaty i żyjcie jak w raju. Czekajcie, pomogę, trrrrrrr”.

    Wypadły tylko trzy, Polski, matma i chemia. Dość ważne dla biedaka, który musiał własnymi rękami dorobić się pierwszego miliona. Na plastyce spisywał z pożyczonego od Daniela zeszytu listę lektur i inne dyrdymały, odnotowując, że będzie trzeba w miarę szybko polecieć do biblioteki, nim wszystkie egzemplarze wyjdą. Kolega bazgrolił nie gorzej od niego, lecz innym typem hieroglifów. Z górnego biegu Nilu. No i gdzie dajesz “oko Ra”, zmokły papirusie? “Ankh” z początku zdania? Analfabetyzm, ale nie wybrzydzał. “Mamo, mamo, potrzebna bibułka i farbki na jutro”. Akcesoria artysty malarza też skrupulatnie wyłapywał ze słów nauczycielki, by potem nie truć dupy z wieczora o dwudziestej drugiej. Nie oblać przedmiotu i zostać kolejnym niespełnionym akwarelistą.

    Na angielskim miał już ogarnięte zaległości, to zaczął kminić. Pomiędzy “maj nejm is szur nie nejtiw spiker”, and “tudejs topik is…”. A może by tak pojechać do szpitala? Spróbować uzdrowić matkę Asi? Wypytać o szczegóły? Tylko A - połer mógł mieć ograniczenia zasięgu wokół zamku, nie łapał przykładowo totalizatora sportowego… bądź przyszłości. B - kobiecina tak szybko dostała w dyńkę, że nic nie zarejestrowała. Zamiast po omacku błądzić po Falkensteinie, najpierw by wypytać kumpla Wrony? Tego się złapał, a nim wszyscy rozeszli się po ostatnim dzwonku, w oko wpadła mu Alicja.

    — Cześć, słuchaj, Paulinie udało się załatwić błyskawiczne wywołanie zdjęć z Miami. Będą gotowe dzisiaj wieczorem. Odbiór o osiemnastej. Idziesz z nami? Wszyscy składamy się po tych kilka złotych.

    Łańcuszek szczęścia. Dawaj kasę, wyślij wiadomość do dziesięciu osób, albo twój chomik… UMRZE. W sumie nie wiedział czemu zagadał? Jakiś spontaniczny odruch. Być może chciał ją wkręcić w temat, bo widział jak na dysce się razem bujają. Może nie groziło jej inne niebezpieczeństwo poza krzywą brukówą i chciał to rozszerzyć o voodoo zombie esesmanów?

    Siedząc w domu nad talerzem ogórkowej, wertował tomiszcze książki telefonicznej. Bałecki, Bałkłarzański, Bałwański… Adresu i numeru domowego Bałuckiego nie było. Typ musiał pochodzić spoza Sokołowa. Dojeżdżał, albo nocował w jakim pensjonacie dla roboli. Znalazł tylko kontakt do Polskiej Pracowni Konserwacji Zabytków, instytucji dla której pracował. Przeniósł się w pobliże stacjonarnego aparatu przy końcu przedpokoju. Usiadł na schodku, przeczesał włosy, układając rozegranie konwersacji.

    — Dzień dobry — obniżył głos by wydawał się bardziej dorosły i poważny. — Czy zastałem magistra Bałuckiego?

    Kobieta po drugiej stronie brzmiała, jakby wybijała jej godzina, szykowała się do domu i nie zamierzała zostać w pracy ani chwili dłużej.

    — W sprawie ekspertyzy drewna parkietu. Poza obiektem? A czy może mi pani powiedzieć, gdzie mógłbym go zastać?

    — To chuj ci w dupę, stara — to już powiedział do odłożonej słuchawki. — Ja tu na deszczu, wilki jakieś!

    Pomachał wyprostowanym środkowym palcem w kierunku telefonu, wywołując skonsternowane spojrzenie brata, który cały czas obserwował go znad kotleta w kuchni.

    — O, siema — Mikołaj się przywitał. Zaabsorwowany, nie zauważył wcześniej niemego, bo napchanego mizerią, świadka. — Jak ta polska kinematografia wulgaryzuje młode pokolenia.

    Nie wysiedział. Musiał co zrobić. Poszedł szukać Poganina. Nawet jak żadnego planu nie ułożą, pocieszy się darciem z niego łacha, “Darciem łacha”.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Wybywam od jutra na tydzień, to tym razem wygodniej mi będzie wrzucić tylko posta. Przy następnej okazji 😉

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Mikołaj odprowadza psa i wraca na lekcje. Są do 15:25 to jeszcze sporo ich złapie. Potem do domu na obiad. Było wstępnie ustalenie, żeby wieczorem iść na zamek, bo ponoć w jego piwnicach trzymają Asie. Znaleźć wejście do tych piwnic. Zaczyna wątpić, czy to dobry pomysł. Bo - A będzie ciemno i uja widać, B - można wpaść na zombie szwabów. To po obiedzie pójdzie do domu Krzycha (jest blisko) skonsultować, co myśli. Że może lepiej znaleźć w książce telefonicznej adres magistra Bałuckiego i podpytać go czy wie coś o wejściach do podziemi. No i może lepiej żeby zrobiły to dziewczyny bo mają większe umiejętności społeczne. Jeżeli Krzychu będzie chciał iść zanieść pieniądze do wywołania fot, zabierze się z nim. Przy okazji poogląda je z resztą, szukając na kadrach porywaczy.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Oszczędziliśmy mu poprawiania gwiazdek, żeby pochylenie weszło 😜

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    część 2

    Mikołaj nadął policzki. Drapnął się po szyi. Podpora rzeczywistości leciała na łeb ciężkimi proporcjami doryckiej kolumny. Pies zaciągnął powietrze. Szarpnął w stronę Pauliny. Kontrolował go czujnie i nieufnie, próbując przewidzieć następny ruch. Czy bardziej interesowała go dziewczyna, czy to co z niej wyleciało?
    — Ani mi się waż — pogroził wyprzedzająco. Zluzował smycz, pozwalając czystorasowemu o nieczystych zamiarach się zbliżyć. Byle nie do tui. Obwąchać wyplutą wieszczkę bez możliwości wytarzania.

    — Są powody do mruczenia — ironizował. — Ogólnie grubo. Wiecie co jest słabe? Nie ważne jak mocno i celnie przywalisz w trupa, pójdzie dalej. Siekiera w plecach? A wsadź mi drugą. Wolę parzyście.

    Plan awaryjny z przewidzeniem szóstki w lotto i opuszczeniem przeklętego Sokołowa wyrastał na horyzoncie dumnie niczym trójmasztowy żaglowiec, radujący oczy rozbitka.
    — Zamek to szwab. Sługusy szwaba… wiadomo. Kloce z kołami w dupie jak ten od Merola.

    Nie miał dobrych wieści. Posmak padliny z rana przebijał się do tej pory. Wyciągnął z plecaka butelkę. Jeżeli coś mogło złagodzić objawy to tylko ona. Podrzucił Kwiatkowskiej.
    — No to Frugo — pojechał reklamą. — Świeży smak zielonych owoców bez żadnych ograniczeń.

    Paulina złapała niezgrabnie napój. Wciąż lekko drżały jej ręce, ale dopiero teraz stało się to bardziej widoczne.
    — Dzięki — mruknęła krótko i odkręciła butelkę. Słodki smak faktycznie pomagał. Popijała niespiesznie, co by znowu nie wywołać wymiotów.

    — Ej, o jakiej mocy wy mówicie? — Kasia wtrąciła się do rozmowy. Przecież cały czas stała przy Paulinie.

    — Ludzie too ni widzo jakie sily drzymiom w naturze — Pogorzelski przyniósł odpowiedź niczym mistrz krzyżacki dwa nagie miecze.

    — Że jak? — Kasie nie zrozumiała.

    Krzysiek chciał uwierzyć Paulinie na słowo, ale słysząc o żywych trupach porywających nastolatki jego umysł po prostu odmówił posłuszeństwa. Próbował sobie wyobrazić scenę, którą opisała koleżanka, ale miał zbyt małą wyobraźnię by przywołać obraz martwych kidnaperów. Wtedy jednak przypomniał sobie książkę "Religie świata", którą kiedyś przydybał na plebanii w biblioteczce księdza proboszcza i przekartkował ją zatrzymując się na rozdziale kulcie praktykowanym na Haiti.

    Szczególnie wrażenie zrobił na nim fragment o kapłanach, którzy za pomocą magicznego proszku doprowadzali ciało ofiary do pozornej śmierci a gdy nieszczęśnik został pochowany przez rodzinę, mag wykopywał jego zwłoki z grobu i od tego czasu truposz był pod jego kontrolą.
    — Voodoo — wyszeptał przypominając sobie nazwę tej mrocznej religii po czym spojrzał na zdezorientowaną Kasię. — Oni mówią o voodoo. Chyba.

    — Och — Kasia mruknęła wciąż nie odstępując Pauliny na krok — A to nie jest z Afryki? Niemiec i Voodoo?

    Paulina otworzyła szerzej oczy wciąż popijając napój od Mikołaja.
    — Krzysiek, to genialne! Masz rację!

    — Paula, a ty… Nie zaczęłaś z nimi ćpać czy coś? — Kaśka spojrzała podejrzliwie na przyjaciółkę, która mało co nie opluła się podarowanym frugo. — Kurde, odkąd poszłyśmy do tego liceum i poznałaś nowe osoby…

    — Zwariowałaś?! — Paulina przerwała jej gwałtownie — Ja serio rozumiem, że to co mówię jest… Idiotyczne. Sama sobie ledwo wierzę! Ale to na pewno da się udowodnić! Prawda?

    Paulina spojrzała na chłopaków, jakby licząc na wsparcie. Że oni w to wierzą i będą podążać tym tropem razem z nią, aż udowodnią, że mieli rację! Kasia zamilkła, jakby próbowała sama dojść do jakichś wniosków.

    Pogorzelski nie wyglądał jakby zamierzał cokolwiek wyjaśniać. Niech się paple tłumaczą. Zajął się robotą.
    — Tu stało auto porywaczy? — wskazał ręką, wywołując Paulinę do tablicy. Upewniał się do miejsca postoju. — Jeżeli pachną jak smakują, pies będzie miał używanie. Uwielbia smród padliny.

    Rozejrzał się, czy nie odbili śladu bieżnika na podjeździe przy gwałtownym manewrze.
    — Niuchaj Ogarku, niuchaj — przywołał gończego, zachęcał. — Zapamiętaj dobrze woń naszych wrogów.

    Głośno myślał, starając się nakreślić jakikolwiek plan. Siedzenie z podkulonymi nogami nie było w jego stylu. Albo stoisz, albo leżysz nieprzytomny.
    — Może idąc na zamku za smrodem trupa, znajdziemy wejście do podziemi? Może przekonamy jakiego Mietka, by zeznał na policji, że widział jak ją tam wciągają.

    Pstryknął.
    — Może sami powiemy, że znaleźliśmy tam jaki drobiazg, który miała na dyskotece, ale nie na szkolnej wycieczce. Inne pomysły? Nosz ruszcie łepetynami.

    — A myślicie, że ja też mam takie moce? — odezwała się Kasia, wstając na równe nogi i dając krok w stronę Mikołaja. Nie podeszła jednak blisko. Widać było, że czuje się niepewnie ze względu na psa.

    — W sensie… No bo czemu wy je akurat macie? Ja też byłam wtedy na tym zamku. Asia była… — dodała krzyżując ręce pod piersiami. — I w sumie, jeśli to wszystko ma związek z nazistowskim eksperymentem, to Asia jest dobrym celem, nie? No bo wiecie, jej ojciec był biznesmenem gdzieś w Berlinie, ona ma kasę, była z nami wtedy na zamku, może też ma jakieś moce? Może… Może ktoś chciał napromieniować Asię, a że staliśmy wszyscy obok siebie, to dostaliśmy rykoszetem?

    Kasia zaczęła się głośno zastanawiać nad powodem, póki co nie mówiąc nic o dalszych pomysłach na akcje. Paulinie kamień spadł z serca, że jej przyjaciółka zaczęła myśleć o tym wszystkim jakby próbowała uwierzyć. Czuła dzięki temu wsparcie, choć wiedziała, że nie swoim opowieściom nie ułatwiła tego nikomu. Były niewiarygodne. Upiła ostatni łyk frugo i podniosła się z ziemi.
    — To po odebraniu zdjęć wbijamy na zamek? Ja… Chciałabym się najpierw umyć, mówiąc szczerze… Ale myślę… Myślę, że pójście tam to dobry pomysł…

    — Dobry pomysł?! — Kasia spojrzała na nią uważnie — Paula, to chore! A jak nas złapią i będą na nas eksperymentować?
    Paulina wzruszyła ramionami. Nie wiedziała nawet, co odpowiedzieć.

    — A, zdjęcia — Mikołajowi kliknęło. Mieszał w kieszeni przyglądając się uważnie Kasi i Paulinie. Dwa piątaki obijały mu się o palce. Zdecydował. Ocenił, że dziewczyny są zaradne i bez problemu zorganizują brakującą kwotę. Wyciągnął monetę. Druga była jego przepustką do lepszego świata.
    — Moja dola — wyprostował rękę z krążkiem na dłoni.

    — Spokojnie, nie ugryzie — zachęcił, widząc obawę wywołaną obecnością czworonożnej bestii. Igrał — Chyba, że wyczuje cygańską krew.

    Dziewczyny przyjęły pieniądze od Mikołaja. Kasia posłała mu lekki uśmiech.
    — Dzięki. To sporo dla nas znaczy, że chcesz pomóc… I próbujesz.
    Choć wiedziały, że daleko im do cyganów, nie odważyły się podejść do psa.

    Krzysiek przełknął ślinę. Przypomniał sobie zakład z Bochenkiem. Miał spędzić sam noc na zamku, jeśli przegra. Już wtedy Falkenstein był straszny, a po tym co usłyszał wydawał się jeszcze bardziej przerażający. Mimo to zwrócił się do Kaśki.
    — Ale jeśli Asia tam jest to nie mamy wyboru. Nikt przecież nie uwierzy, że porwały ją jakieś zombie voodoo. Tylko my możemy jej pomóc.

    Spojrzał na psa, którego przeprowadził Mikołaj. Nie odważył się go pogłaskać, choć był niemal pewien, że nie płynie w nim żadna cygańska psa i jest bezpieczny.
    — Zawsze możemy zabrać ze sobą Ogara do obrony. I zostawić komuś wiadomość, na wypadek gdyby nas złapali. Chlebowskiemu, Bochenkowi albo Alicji.

    Po pierwszych kilkunastu sekundach, gdy wydawało się ze Ogar złapał trop, ekscytacja opadła. Pies złapał jakiś trop, ale od razu było widać, że nie może to być trop samochodu. Pokręcił się trochę po ulicy, zachęcany przez Mikołaja, ale potem zaczął łapać własne tropy, te wzdłuż płotów i pod latarnią, którą z dumą obsikał. Mikołaj musiał pogodzić się z porażką pomysłu, który był przecież dobry.

    Ślepy zaułek.

    Musiało to oznaczać kilka rzeczy. Po pierwsze, o ile zombie śmierdzieli, to sam samochód w ogóle nie śmierdział, co raczej nie było prawdą, po smród padliny przenika wszystko. Po drugie, truposze mogli mieć dostęp do bardzo dobrego niemieckiego dezodorantu, a nie byle czego z bazaru (choć w sumie niektóre rosyjskie wynalazki z pewnością zabijały zapach wraz użytkownikiem). Po trzecie, porywacze nie śmierdzieli.

    Tylko czy to była dobra, czy zła wiadomość?

    — Paula — odezwał się Mikołaj zwracając się do Pauliny tak jak Kasia. — Jesteś pewna że oni śmierdzieli? I co był za samochód?

    Paulinie już na samo przypomnienie tego co odczuwała zrobiło się niedobrze. A samochód? Po prostu samochód, w swojej "wizji" nie widziała szczegółów.
    — Możesz zapytać te tuje, co je obrzygałam… Chyba nie sądzisz, że mnie zbiera z byle powodu? Padlina, trup… Weź nie przypominaj.

    Paulinę znowu zemdliło na samo wspomnienie. Miała ochotę zabić Mikołaja wzrokiem. Mimo iż wydawało jej się, że dowiedziała się wiele, wciąż okazywało się, że to było zbyt mało. Choć nie miała ochoty na więcej prób oraz naprawdę czuła się już źle i wstrętnie, bo pot dalej nie wysechł, to spróbowała skupić się ponownie. Miała nieodparte wrażenie, że musi udowodnić, że jest coś warta. Chciała móc ponownie coś podpowiedzieć, czuła ogromną presję ze strony rówieśników, jednak im bardziej się starała, tym jedynie gorzej się czuła. W pewnym momencie jedynie zakręciło jej się w głowie i musiała usiąść na ziemi.
    — Nie mogę… Chcę wrócić do domu… Potrzebuję przerwy…

    Mikołaj przyklęknął przy zwierzaku.
    — Starałeś się — tarmosił futrzaka za uszami. — No nie bądź smutny. Kto jest najlepszym Nieogarem? No kto? Piesek jest!
    Piesek polizał go po twarzy.

    — Spadamy — ogłosił reszcie załogi. — Albo zgnilizna jest metaforycza, albo trzeba jej szukać tam gdzie wysiedli z auta.

    Nie mówił głośno, że wraca do budy, żeby nie wzięli go za mięczaka. Zwyczajnie nie chciało mu się przepisywać tony notatek i świecić oczami przed starymi.
    — Widzimy się z wieczora? — upewniał się na odlocie.

    Paulina kiwnęła głową. Nie miała już nawet sił, aby odpowiadać. Kasia chwyciła ją pod ramię i pomogła wstać z ziemi.
    — Jasne. Dzięki — odpowiedziała za nią Kaśka, uśmiechając się przy tym do Mikołaja. Wciąż, jak widać, miała do niego jakąś słabość, lecz teraz były rzeczy ważniejsze do ogarnięcia.

    — My idziemy do Pauli, jej rodziców nie ma w domu o tej godzinie, a brat jest raczej… Niegroźny.

    Paulina uśmiechnęła się słabo.
    — Mój brat zawsze pomoże, ma tyle dojść… Możecie wpaść, jeśli nie wiecie co ze sobą robić.

    Paulina podała adres zamieszkania, tak gdyby naprawdę ktoś potrzebował. Wsparła się na Kasi tylko delikatnie, nie chciała się do niej przylepić swoim spoconym ciałem.

    text alternatywny

    Mikołaj wracał przez rynek, odprowadzając psa. Przystanął przy blaszanej budce. Niebieskie ściany, żółty daszek z wielkim napisem LOTTO. Kolektura kusiła otwartymi drzwiami. Zacisnął pięść na pięciozłotowej monecie, aż zrobiła się ciepła i zaczęła wgryzać w wnętrze dłoni. Skupił się na obrazie studia, Komisji Kontroli Gier i Zakładów, głosie Rembiszewskiego.

    “Komora maszyny losującej jest pusta. Następuje zwolnienie blokady.”

    Próbował wychwycić liczby na tańczących kulkach, które dadzą mu zwycięstwo, majątek, wolność i… nic. Zupełnie nic. Kropli potu na czole. Strużki krwi z nosa. Kapcia w ustach. Wizji, podpowiedzi.
    — Bieda — zmielił pod nosem. Durna szwabska moc. Żydowska, na pewno przyniosłaby kasę. — W dupę se ją wsadźcie.

    Zawiedziony ruszył przed siebie.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Z pytań - jakimi funduszami babcia poratowała oraz ile czasu zajmie dotarcie do pozostałych?

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Pokonywał susami przeszkody oszczędzając na czasie. W zamian łapał zadrapania od jeżyn, oparzenia od pokrzyw i błoto na butach. W końcu dotarł pod dom. Furtka zwyczajowo zazgrzytała. Ogar leżąc koło schodów przegryzał kość wyłowioną z zupy. Te zapraszająco prowadziły na ganek i do wnętrza. Na pozór pustego, nim z dołu dobiegły odgłosy szklistych brzdęków. Babcię zastał w piwnicy w otoczeniu słoików, metalowych klamer do wieczek, gumowych uszczelek i wielkiego gara. Za pomocą tajemniczej aparatury i sobie tylko znanych receptur szykowała się na zimowe przetwory. Nosiła swój ulubiony fartuch, siwe kręcone włosy, drobne dziwactwa i przeszłość odciśniętą na twarzy tysiącem zmarszczek.

    — Nie powinieneś być aby w szkole? — uniosła wzrok znad rozgardiaszu, kołysząc trzymaną w ręku chochlą.

    — W szkole, w szkole — potwierdził. Z zasady babci nie należało okłamywać, nigdy. — Koleżankom pomagam. Po dyskotece porwali ich przyjaciółkę. Są załamane.

    — Matko Bosko — kobiecina się przeżegnała. Ścisnęła mocniej rączkę nabieraka. — Porwano, powiadasz?

    — Do budy przyszedł spaślak z komendy — pospiesznie wprowadzał w temat. — Ten co cyganów umarzał, bo mu statystyki psuli. Nie wierze, by coś znalazł.

    — Aaa nygus w niechlujnym mundurze — charknęła dając znać, że wie kto zacz i jest równie sceptyczna.

    — Wezmę psa, spróbujemy trop znaleźć. Nim zapachy znikną.

    — Piesek dobry. Ogarek pomoże — Tenia była silniejszej wiary niż on sam, ale może natchniony „mocą” odkryłby w sobie ducha psa Cywila.

    — Na lekcjach nie da się wysiedzieć. Aśkę trzymają w jakiejś dziurze, a wszyscy udają, że nic się nie stało, ględzą o Sumerach i systemach dwójkowych. Wierutne nieporozumienie.

    — No szkoda, że Adasia nie ma, by podrzucił. Jak nie urok, to sraczka. Wszystko na raz. Ojciec będzie zły — przewidywała. Podeszła bliżej. Poczuł dotyk szorstkiej dłoni na twarzy. — Ale najważniejsze, to mieć serce, a babcia ma sześć klas podstawówki i żyje, o.

    Uśmiechnął się. Jeżeli miałby wyznawać jakikolwiek kult, byłby to kult przodków.
    — Baabciu, a poratujesz choć z dychą? Dziewczyny mają zdjęcia z nocy w aparacie, może na którym złapał się porywacz. Chcielibyśmy wywołać.

    — Jak w Kolumbie? — poklepała go po ramieniu. — Przynieś no portmonetke. U mnie w pokoju leży. Wczoraj listonosz emeryture przyniósł. Coś może będzie, babcia jeszcze nie przehulała.

    — Nie lepsze konto w banku?

    — Konto śmąto. Z kontem mnie już trzech króli nie odwiedzi.

    Parę kursów wtem i nazad. Pożegnał się i ruszył w dalszą gonitwę. Wciąż nie był pewien, czy powinien troskać seniorkę problemami takiego kalibru? Miała pełne zawirowań życie i zasługiwała teraz na relaks przy ulubionych telenowelach, pachnących wypiekach i pnących się pomidorach z ogródka. Ogar chyżał tuż przy nim. Widząc zacięte miny członków stada. Wzięty na rozmowę przez wiekową, szacowną starą wilczycę, która wciąż polowała i przynosiła mięso, rozumiał powagę sytuacji. Mikołaj nie nadkładał drogi. Mając u boku wiernego towarzysza był gotowy na każdą wymianę zdań z cyganami.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Anybody home, 2d6: 4, 1 Klik

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Skoro już i tak się zerwał, to Mikołaj spróbuje wykorzystać najlepsze opcje. Skoczy do domu, gdzie powinni być w tych godzinach tylko babcia i braciak (zaczyna studia od października). Babcia z tych co w czasie wojny robiła ruskim zatrute pierożki. Ona uczyła go ksenofobii i jest jej ulubionym uczniem. Nie będzie ściemniał, powie jak jest, że pomaga koleżankom z klasy, które się martwią o przyjaciółkę. Ciosem siekiery zza pleców obecnie nie poratuje, ale może odpali wnukowi parę złotych na zrzutkę do wywołania zdjęć i pogoni brata, żeby podwiózł go i Ogara Peugeotkiem na miejsce zdarzenia, bo im szybciej się uwinie, tym szybciej wróci na dzisiejsze lekcje, mniej materiału straci i może mniejsze zjeby od ojca dostanie.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Na lekcjach Mikołajowi aż tak nie zależało. Nie w obecnych okolicznościach. Na pewno nie tak mocno jak wojskowemu staremu. Dla niego podział był oczywisty. Uczniowie są od uczenia się. Policja od łapania bandziorów. Uczniowie łapiący bandziorów to bujda z młodzieżowego kina, czy bajek Hanna-Barbera. Ojciec nie musiałby nawet prawić kazania, jego treść był w stanie przytoczyć już teraz prawie co do słowa i nie potrafiłby nie przyznać mu racji.

    — Że sprawca złapał się w kadrze? — zignorował dyszenie Chlebowskiego. — Nie głupie, ale Kuby nie znam.

    Kierunek został wskazany i jeżeli nie trafią na Józefiaka, dyrkę, czy woźną, była szansa, że do celu dotrą. Tylko, czy był sens ograniczać duże grono do wciąż niemałego? Omiótł Paulinę, Kasię, Magdę. Krzycha, zakalca Bochena. Daniel z tylnej ławki też z ciekawością się przyglądał. Zarzucił pytająco.

    — Gdzie idziecie?

    — Potrójna randka — Pogorzelski przypiekł wyobraźnie co najmniej Piotrka i Kasi. Skorupskiego niestety musiał przygasić. — Sorry stary. Brak miejsc.

    — Jak znajdziecie Asię, będzie poczwórna? — dzieciak w kurtce M65 usłyszał więcej niźli powinien. Uśmiechnął się wątło.
    — Do roboty, ciołki — ponaglił. — W razie co, dam ci spisać notatki.

    Kiedy wyszli z klasy, dziewczyny rozejrzały się wokół. Na korytarzu był gwar, ale póki trzymali się blisko, słyszeli się nawzajem.
    — A wy, głąby, znacie kogoś z 3A? — Kasia rzuciła spojrzenie Krzychowi i Piotrkowi — Jak znajdziemy ich klasę, to i Kuba się znajdzie. Ale to ponoć dziwak jakiś.

    — Poza tym, wiem gdzie dokładnie miało miejsce... zdarzenie.

    Paulina ruszyła korytarzem rozglądając się, przy okazji zaczepiła kogoś pytając czy wie, gdzie lekcje ma 3A.

    — Pod domem Asi. Powinniśmy tam pójść, gdy dogadamy się z Kubą — westchnęła. — Wiem, że to może brzmi durnowato, jak serial i w ogóle, ale chciałabym coś zrobić. I miałam taką nadzieję, że was też to interesuje. Że zechcecie pomóc — powiodła wzrokiem po chłopakach.

    — Co z ojcem Asi? — Pogorzelski się interesował. Tego klocka mu brakowało. Widział, że dziewczyna ma gadżety. Wpływ z zagranicy? — Może stary uprowadził ją do Niemiec w ramach burzliwego rozwodu. Walki o dziecko. Chuj wie czego?

    — Mnie interesuje - zapewnił Paulinę Krzysiek — W sensie…chciałbym, żeby wróciła do domu bezpieczna. I pomogę tylko…w sumie nie wiem jak.

    Inwektywę Kasi zignorował. A przynajmniej próbował. Czasem czuł się ostatnim głąbem, ale wolał żeby nikt mu o tym nie przypominał. Powoli, krok po kroku, dochodził też do wniosku, że kolegowanie się z Bochenkiem nie poprawi jego notowań. Przyspawany do niego sam niedługo dostanie łatkę klasowego idioty i erotomana bo jak to mawiała Helena Komeda, kto z kim przystaje takim się staje.

    Wysłuchał teorii Mikołaja, które na pewno miała więcej sensu niż romans z cyganem i ucieczka z miasta, którą wysnuł na informatyce jego niewydarzony kolega.

    — Ja znam Kubę z 3A — odezwał się Bochenek znów obdarzając każdą z dziewczyn promiennym uśmiechem. Wydawał się kompletnie nie przejmować tym, że chwilę wcześniej Magda naskoczyła na niego w klasie za jego niewyparzony język i absolutny brak taktu — Kupuję mu czasem w “Źródełku” fajki na sztuki.

    Zrobił dramatyczną pauzę i nie przestając się uśmiechać dokończył.

    — Ale on chodzi do podstawówki a nie liceum.

    Kasia bezdźwięcznie poruszyła ustami jakby odprawiała czarną magię za pomocą przekleństw. Musiała nawet na chwilę zamknąć oczy i wziąć wdech, aby uspokoić się wypuszczając pomału powietrze. Nie obraziła Piotrka, co mogło na początku wydawać się dziwne. I podejrzane.
    — W takim razie, to nie ten. My szukamy go tutaj, w tej budzie. Ile masz kasy?

    Kaśka nie pierdoliła się w półsłówka. Teraz było wiadomo, czemu nie nawyzywała Bochenka od zjebów i tumanów.

    — Kuba na pewno będzie chciał zapłaty za zdjęcia — dziewczyna wyciągnęła otwartą dłoń i kiwnęła palcem, aby sypał forsą. — Dawaj ile masz. Przysłużysz się, może częściej gdzieś razem się będziemy bujać po mieście.

    Magda zakrztusiła się śliną, kaszlnęła kilkakrotnie dusząc się. Szybko jej minęło, kiedy to Kwiatkowska klepnęła ją parokrotnie między łopatkami. Blondynka jak zwykle zwróciła na siebie tymczasową uwagę.
    Paulina jedynie uśmiechnęła się pod nosem na zagrywkę Kaśki i nie wtrącała się w to. Nowakówna zawsze potrafiła dobrze zagrać swoimi kartami.
    Paula kiwnęła Krzyśkowi w podzięce za słowa i odezwała się do niego jak i Mikołaja.

    — Mam nadzieję, że na zdjęciach znajdziemy jakąkolwiek wskazówkę. W sumie robiłyśmy zdjęcia cały wieczór i w samochodzie też, ale nie wiem… To może być ślepy trop. Dlatego też chciałybyśmy potem obejrzeć miejsce, gdzie to się stało. Myślę, że razem… może coś wymyślimy.

    Paulina wzruszyła ramionami. W tym samym czasie Magda zaczepiła kilka osób bezpośrednio pytając o Kubę z 3A. Co ciekawe, faceci bardzo chętnie zatrzymywali się, aby nie tylko odpowiedzieć na jej pytanie, ale i poznać jej imię. Jeśli teraz nie znajdą Kuby, to na następnej przerwie z dużym prawdopodobieństwem, być może on sam znajdzie je.

    — Ojciec Asi jest rzadko obecny w domu, jakieś biznesy zagranicą robi. Ale nie wiem jakie. Najpewniej w Niemczech, tak mi się wydaje. Sądzę, że nawet wczoraj nie było go w domu, a może i od tygodnia. W sumie ciekawe pytanie, nie wiem wiele o nim…

    Bochenek na propozycję Kaśki roześmiał się i zawadiacko założył rękę na rękę rzucając dziewczynie rozbawione spojrzenie.

    — Sorry Katarina, ale jestem zbyt młody i przystojny żeby za to płacić. Skoro bujanie się w twoim towarzystwie jest takie inkluzywne to czemu nie zaproponujesz temu całemu Kubie, by potrzymał cię za…

    — Bochen - syknął ostrzegawczo Krzysiek.

    — …za rączkę.

    Komeda miał wrażenie, że ten cyrk nigdy się nie skończy i za chwilę koleżanki Pauliny i Bochenek się pozagryzają. Wiedział, że czasem do kolegi trzeba twardo i po męsku.

    — Wyskakuj z kasy głąbie, albo powiem wszystkim jak zepsułeś odkurzacz matki.

    Uśmiech zniknął z twarzy chłopaka, ale nie minęła chwila jak powrócił w całej swej rozciągłości.

    — Na żartach się nie znacie?

    Sięgnął do kieszeni i wyciągnął garść żółtego bilonu, głównie w nominale 5 groszy po czym otworzył dłoń Kaśki i wsypał tam monetki. Posłał dziewczynie niewidzialnego całusa.

    — Przez ciebie nie zjem dziś drożdżówki, ale liczę, że później mi to jakoś wynagrodzisz piękna.

    Kasia nawet się nie uśmiechnęła.
    — Gdybyś był chociaż w połowie tak błyskotliwy, jak ci się wydaje, to może bym się zastanowiła.
    Drobne wsunęła do tylnej kieszeni swojej jeansowej mini spódniczki.

    Odpowiedź Pauliny pozostawiła teorię o konflikcie rodzinnym w mocy. Pogorzelski szedł z resztą, choć wcale nie czuł się wybitnie potrzebny. Poznał parę nowych twarzy, nowych imion. Parę metod dziewczyn, owijających cele wokół palców. Miłe i zalotne pajęczyce wabiące w sam środek sieci. Nie grało, że platfus w stylu Piotrka przywołał anomalię, a jemu nie wyszło. Szarpało go za dumę.
    — „Inkluzywne”? — się odpieklił — No podziw za słownictwo. W „Twoim weekendzie” jest kącik literacki?

    Bochen wyglądał za zdrowo i za głupio. Znał „Inkluzywnie”, to może maskował iloraz za sumą zboczeń. Krzychu idąc korytarzem miejscami przytykał krokiem Herr Flicka. Jakby rozerwanie ubrania w okolicach cudzego tyłka, naruszyło integralność jego własnego. Kosmiczna równowaga, cena za potęgę. Nie był pewien, który?

    Kasia zerknęła na Mikołaja i przez ułamek sekundy pojawił się na jej twarzy cień uśmiechu, szybki i niemal niezauważalny, jakby doceniła jego słowa, ale nie zamierzała robić z tego sceny.
    Magda po kolejnej wymianie zdań z jakimś chłopakiem, wystrzeliła do przodu, stając obok gabloty i przesuwając po niej palcem. Paulina przyspieszyła kroku, a za nią i Kasia, a gdy znalazły się obok Wiśniewskiej, z podziwem na nią zerknęły.

    — Znalazłaś plan lekcji wszystkich klas.

    Paulina uśmiechnęła się. Po minie Magdy widać było, że jest z siebie dumna. Najpewniej nieczęsto jej się zdarzało zaimponować koleżankom.

    — Jak załatwimy sprawę zdjęć, to zrywacie się z nami, czy wolicie tu siedzieć? Ogólnie, jeśli was nie interesuje to wszystko, to lepiej jak od razu to powiecie. Naprawdę chcemy pomóc odnaleźć Asię.

    Kwiatkowska sunęła wzrokiem po zebranych w oczekiwaniu. Klasa Kuby była już w zasięgu ręki, więc to była ostatnia prosta. Zaczęła się też trochę martwić, że nie będą mieli z czego zapłacić, ale na pewno coś jeszcze na to wymyśli.

    Krzysiek na pytanie Pauliny rozejrzał się nerwowo po korytarzu, upewniając się, że nikt postronny go nie usłyszy po czym rzucił niepewnie.
    — Zrywam się — potwierdził. — Muszę wam coś później pokazać.
    — Ha. I to ja jestem zbokiem? — parsknął Bochenek, ale Komeda całkowicie go zignorował i skupił się tylko na dziewczynach oraz Mikołaju.
    — Ta rozpruta spódnica matematyczki...to byłem ja. Wyobraziłem sobie jak szwy puszczają, skupiłem się i...
    Nie dokończył, ale każdy kto był obecny na lekcji informatyki zobaczył efekt.
    — Rano na mszy miałem podobną sytuację — Krzysiek postanowił oszczędzić samego siebie i pominąć szczegóły komu, co i dlaczego rozdarł. — A potem był ten apel i Paulina zaczęła lewitować. Ja w takie rzeczy normalnie nie wierzę, ale trzy razy jednego dnia dzieje się coś, czego nie da się wyjaśnić. I jeszcze to porwanie. Może to wszystko się jakoś łączy?

    Mikołaj złapał Krzycha pod ramię, odciągnął o krok.
    — Się tak nie obnoś — wycedził przez wpół przymknięte usta. — Co jeśli “to” było powodem porwania? Chcesz być następny? Kurwa.. a obstawiałem Bochena. Co te życie klasztorne robi z deklem?

    Odsunął się. Z pobłażaniem poprawił koledze ubiór wymiętoszony chwytem.
    — Taa, aha, a Piotrek to dziewica — dodał już z powszechniej słyszalną szyderą.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    @johnytrs jaki jest plan zajęć na dzisiejszy dzień, teraz polski, a potem ile jeszcze, jakich lekcji?

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Ruszyłem z tematem na czacie jakby coś.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    No nie wiem, czy się wyrobię, no nie wiem. Tak mało czasu 😜

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Wrócił do budynku po dzwonku. Korytarze były puste, nie licząc niedobitków z gabinetu dyrki. Nie widział nikogo ze swoich. Stał przed drzwiami, zakręcony, czy aby klasa właściwa? Na pewno teraz „Historia”? Pukać, wbijać na pewniaka? Panika pierwsza zaczęła pukać, od środka po żebrach. Mógł sprawdzić w przebazgranym do zeszytu planie lub zawierzyć swej pamięci, a komu innemu dziś ufać jak nie sobie? Nacisnął klamkę. Chwilę dopasowywał poznane twarze do tych co siedziały w ławkach. Wszedł i nie wybrzydzał. Nie pchał się na koniec. Usiadł, gdzie było wolne. Koło ziomka z włosami na żel i ciemnymi okularami podciągniętymi na czoło. Kontrastowali. Typ wolał ubiór w bieli.

    Rozpakował się i starał wsłuchać w słowa Wrony. Podziwiał jak otoczenie potrafiło umiejętnie schować się za fasadą. Za tym co znali i robili od zawsze. Niewrażliwi na wszelkie turbulencje. Też tak spróbował. Sumerowie, jasne, że Sumerowie. Najważniejsi. Jeżeli przyczyną porwania było przejawienie mocy, cieszył się, że ujawnili się inni. Planował zejść poniżej linii radaru, ukryć, obserwować i zbierać dane. Uczyć się na pociskach strącających migające jasną czerwienią punkty. Dobrze, że Bochenek. Pozostałych byłoby szkoda.

    Wbijał się wzrokiem w zboczeńca. Nadeszły ciężkie czasy dla dziewczyn. Oto nadciągał postrach żeńskich szatni. Z rentgenem w oczach. Siłą woli zrywający majtki i staniki. Krzywym uśmiechem sprawiający, że chętne i napalone oddają mu się w szkolnym kiblu. Niedługo Sokołów nawiedzą niechciane ciąże. Świeży chlebek dla każdego. Złamał w dłoni obgryziony ołówek.

    Czuł się poddawanym analizie. I nie była to Kasia. Łukasz Zaręba, jak dowiedział się z odczytywanego dziennika. Obecny kolega z ławki. Niby od niechcenia przybliżał się krzesłem, że prawie styknęli się ramionami. To coś szurnął, coś poprawił, cały czas zerkał.

    — Te, trenujesz? Ile masz w bicu? — w końcu się zdradził z fiksacją.

    Mikołaj zaskoczony wykrzywił usta w podkowę. Nie wiedział.
    — Stary — napiął muła, starając się oszacować. — Nie idzie o obwód, a o pierdolnięcie.

    — A — Zarębie z przyłożenia było łatwiej. Odmierzył i wyraźnie się uspokoił. — Mój większy. Boks?

    — Taa, w Gwardii — zaczepiony Pogorzelski przyjrzał się uważniej rozmówcy. Przytyrany. Białko, może meta, a mimo to niepewny. — Siłka?

    — Aha, k-u-l-t-u-r-y-s-t-y-k-a — Łukasz pilnował by się nie pomylić w literkach. Zagrał mięśniami karku dla podkreślenia. — Wujo robił w kopalni. Większy ode mnie. Wózek mu przejechał po ręce. I co? Się napiął i nie ucięło.

    — Spoko, jak chcesz robić w kopalni — chłopak spuentował puentę.

    — W kopalni może nie. Tatuaże. Patrz… — wygrzebał zeszyt ze szkicami. Z kartki łypał groźnie Schwarzeneger z wyrzutnią rakiet, wyjęty z filmu „Commando”. Trochę kanciasty i komiksowy.

    Pogorzelski skinął z aprobatą.
    — Przydałby się w mieście.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Wewnętrzny leń kazał mi dodać zdanie zaskoczenia i uniknąć większych przeróbek 😜 Osobiście utrzymuje Felicje w pewnym niedopowiedzeniu. Założyłem sobie, że Mikołaj nigdy nie był u niej w mieszkaniu. Spotykali się zawsze gdzieś na zewnątrz, w umówionych miejscach, czasami o dziwnych porach. Nie wiadomo, czy trzyma zwłoki babci w kanapie i żyje z jej emerytury. Czy jest pacjentką szpitala psychiatrycznego, którą wypuszczają w stanie remisji. Może to sierota, która żyje po squatach i pustostanach do których się włamie. Wampir, albo istota z wyobraźni jak Tyler Durden. Co pewne, jest wyjątkowa 😉

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Może nie odebrać, mam zmienić?
    Nie wiedziałem, gdzie zlokalizować budkę telefoniczną. Dałem ją gdzieś na zewnątrz w pobliżu szkoły. Mikołaj wróci do budy, zapewne lekko spóźniony na lekcje, bo przerwy nie są aż tak długie. Jak ojciec mu przekaże coś istotnego, to zamiast na lekcje pójdzie do gabinetu dyrektorki.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    A skrótowo deklaracje z posta to:

    1. Wypatrzeć w klasie osoby, które mogłyby próbować używać nieziemskich mocy i teraz cierpią przez feedback
    2. Wypytać starego, czy jadąc w nocy do jednostki nie widział niczego podejrzanego? (A może to on jest porywaczem, razem z kierowcą to dwóch, czyli tylu ilu było. Bedo robić eksperymenta w wojskowym labie @.@) Jak powiedział coś sensownego to możnaby przekazać gliniarzowi.
    3. Telefon do przyjaciela, aby poskładać swojo psychykie
    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Ledwo wysiedział. Dechy krzesła uwierały. Sprawy organizacyjne wykładane przez nauczycielkę osiągały głęboką entropię tuż po dotarciu do uszu. Nie potrafił się skupić. Przez to nie oblazły go groźby systemów dwójkowych i architektur. Co odjął chustkę od nosa, krople krwi rozbijały się w abstrakcyjne kleksy na śnieżnej bieli kartki. Zapach wciąż pachnącego drukarnią zeszytu mieszał się z trupim posmakiem wypełniającym usta. Jakby gniły mu dziąsła. W teście Rorschacha widział rozdarte nietoperze. Do galerii osobliwości tańczących po głowie, pełnych Piotrusiów Panów, Alicji z Krain Czarów, Dalszimów i opętanych dzieci z horrorów, dołączył Batman i jego gromada schizofrenicznych oponentów. Mikołaj tłumił ochotę wyrżnięcia czołem o ławkę, by przywołać myśli do porządku, zaprząc do roboty. Potrzebował odpowiedzi. Nie wyczerpania i paraliżujących emocji.

    Po wielu odprężających oddechach i próbach zogniskowania wzroku na bohomazach, rozkładał zdarzenia na części. Wiedział, że pierwszy kontakt z mocą nie wywołał negatywnych skutków. Niósł dziką satysfakcję i poczucie wielkości. Teraz cierpiał. Warianty. Spróbował zbyt szybko. Czegoś zbyt trudnego, spoza swej dziedziny, zupełnie niewłaściwie. Bardziej Mag niż Wampir. Ręka trzymająca długopis chodziła mimowolnie po fakturze kartki. Półświadome ruchy pozostawiały bazgroły wokół rozlanych czerwonych plam. Z ostrokształtnych hieroglifów pod dłonią rozkwitła róża. Przyczyną, promieniowanie z Czarnobyla. Chemikalia podane razem z płynem Lugola. Nanoboty przemycone w szczepionce. Kosmiczne kryształy. Starosłowiańskie kurhany odsłonięte przez powódź. Przypomniał sobie o Danielu siedzącym obok. Szwab i jego Ahnenerbe. Kumpel unikał kontaktu jakby on sam był upiorem. Gorzej, nauczycielem, szukającym pacjenta pod tablicę. Sprawcą porwania, całego zła tego świata, rysującym mapę ukrycia zwłok, świętokradcze symbole zsyłające ofiarę wprost do piekła.

    Mikołaja szturchnęło. Odrywając wzrok od ławki był w stanie wychwycić podobnych sobie. Tych, którzy próbowali, polegli i wyglądali jak gówno. Z uwagą przyglądał się uczniom, a już zwłaszcza Adamowi, którego pierwszego o nieziemskie konotacje podejrzewał.

    Zadzwonił dzwonek. Chłopak niedbale zrzucił rzeczy do plecaka i pognał do łazienki. Przemył twarz, orzeźwiając się wodą parskającą z kranu. W przybrudzonym lustrze odbijał się koszmar. Schodząca żółta śliwa na łuku brwiowym, wybijająca z tła pobladłej cery. Oczy o popękanych naczynkach. Zaschnięty poślad nad wargą. Wyszczerzył zęby dla dopełnienia efektu. Otworzył szeroko szczękę. Obrócił szyję na boki. Sprawdzał, czy aby z ust zdechła mysz nie wypadnie. Smak mówił, że właśnie tam dokonała żywota. Sięgnął do kieszeni. Poza jedną przesiąkniętą chustką, nie miał czym się wytrzeć. Papieru w kiblu nie było. Pochodzi do wyschnięcia. Haftowany inicjałami kawałek materiału wyrzuci. Powie, że zgubił. Po cóż rodzić zbędne pytania?

    W spodniach wymacał za to coś istotnego. Portfel piszczący cienko dolą biedaka, a w nim zakładkę skrywającą legitymację szkolną i kartę TP S.A. Całe częściowo zużyte pięćdziesiąt impulsów. Jak Indiana Jones ruszył na poszukiwania zaginionego automatu. W szkole, poza szkołą? Za jedno. W końcu stanął przed niebieskim aparatem telefonicznym. Marszcząc czoło szukał właściwych cyfr, które nawiązałyby taryfę z Centrum Szkolenia Wojsk Łączności. Gdy niesforne liczby w miarę równo ustawiły się w szereg, jak tylko wśród najlepszych chęci, żołnierze unitarki byliby w stanie, włożył kartę i wybrał numer, wciskając obtarte metalowe guziki. Tysiąc lat później, po przebrnięciu przez dyżurnych, niekończące się oczekiwanie trawiące cenne impulsy, niczym pożary, lasy deszczowe, usłyszał oficjalne i zmęczone.

    — Major Pogorzelski, słucham?

    — Cześć, Mikołaj mówi — szukał słów sprawnych i oszczędnych. — Ważna sprawa jest. Wczoraj była dyskoteka zapoznawcza…

    — No, zdaje się, nie wysiedziałeś do końca.

    — W nocy porwali dziewczynę z klasy. Joannę Kowalczyk. Jej matkę pobito. Jak jechaliście, widziałeś co podejrzanego? Dziwnych typów? Samochody na obcych blachach? — pytał z nadzieją.

    Na razie odpowiadało mu milczenie. Nie dziwił się. Pierwszy szok uderzał z mocą obucha. Wymagał pozbierania myśli.
    — Policja jest w szkole. Wypytują świadków — dodał sprawie ciężkości.

    Rozłączył się, oparł ciężarem ciała o obudowę kabiny. Westchnął ciężko. Zaraz miała się zacząć druga lekcja. Bawił się magnetycznym kawałkiem plastiku, świadomy, że i tak się spóźni. Był punktualnym uczniem, do czasów apokalipsy. Dobrze usprawiedliwiała wywrócenie społecznych porządków. Wybrał jeszcze jeden numer, zamierzając do końca patrzeć jak kreski z karty umierają niczym rybki w zaniedbywanym akwarium.

    Podniosła słuchawkę. Nic nie mówiła. Za cichym szumem połączenia, po drugiej stronie wyczuwał obecność. Tylko, czy o tej porze nie powinna być aby w szkole?

    — Felicja? — wolał się upewnić. Nie chciałby palnąć czegoś niewłaściwego do jej starego, albo rodzicielki. Większa szansa, że któreś z nich odbierze.

    — Kaj? — nie wiedzieć czemu, skracała Mikołaja, jakby nadmiar liter ją drażnił. Jak dzieciak z Andersena co to dostał odłamkiem lustra w serce i oko. Stał się złośliwy i obojętny. W sumie, spoko. Może i to była właściwa postawa na Krainę Lodu, świat pełen bałwanów i zimnych skurwieli. — Coś się stało?

    — Nic, nic, dobrze usłyszeć twój głos — oddałby ostatniego szluga byleby tylko wyrwać się z budy i pojechać do Złotoryi. Zobaczyć się. Byle nie tutaj, gdzie grasowały zbiry.

    — Ciężki drugi dzień? — nie pozwoliła się nabrać.

    — Jakby wykopali mnie z gniazda. Kazali wzlecieć pod niebo. Pośród jastrzębie. Znające każdy wir, prąd, każdy manewr. Głodne.

    — … — już któryś raz dzisiaj odpowiedziała mu cisza. Gdyby miał obstawiać, miała wyraz twarzy łudząco podobny do Krzycha z boiska. Przegrałby.
    — Dać się pożreć, spaść lub spalić w słońcu? — zapytała w rozbawieniu. Dla niej odpowiedź była oczywista. — Sądzę, że widok byłby wart wszystkiego.

    Telefon zdechł. Pozostał równomierny, bezduszny ciąg sygnału. Chłopak uśmiechnął się do siebie. I do świata, który wciąż obelżywie wystawiał mu środkowy palec. Zlekceważył nic nie znaczący gest pięciolatka. Zarzucił plecak na ramię i ruszył przed siebie. Pod koronami drzew, trzymając się cieni. Unikając wzroku drapieżników, jeszcze.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    @Nami Długie lepsze? Następnym razem się poprawie 😉 Jestem nieco w rozjazdach, wypatrujcie mnie dziewiątego dnia o świcie. Nie chciałem zostawiać ostatniego pytania z czatu w próżni, ale nie wiem czy odpowiedź po opóźnieniu się komuś do czego przyda 😉

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Nic z tego, snap back to reality 4d6: 5, 1, 1, 2

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa