Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
CaiC

Cai

@Cai

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Informacje
Posty
25
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Mikołaj się przysłuchiwał. Nawet w rozmowie telefonicznej ciało żołnierza przyjmowało postawę zasadniczą. Tak wytresowane. Zabawne, choć do śmiechu wcale nie było. Zrobiło się nerwowo, aż włosy na ciele uniosły się naelektryzowane napięciem w powietrzu. Ojciec z ciężkim westchnieniem poszedł się przebrać. Wiązał krawat przed lustrem. W ostatnich tygodniach wyraźnie wzrosła ilość siwych pasm przecinających zaczesaną na prawo, zawsze schludnie przystrzyżoną fryzurę. Ucałował mamę.

    – Poczekam na zewnątrz – uśmiechnął się z wyrazem „ot, kolejny poniedziałek w armii”. Ewakuował, chcąc oszczędzić sobie dalszych pytań.

    Stanął na schodach prowadzących na ganek. Obok walizki. Zawsze spakowana. Telefon mógł zadzwonić w każdym momencie, psując przyjemny wieczór, rodzinny wyjazd, jakiekolwiek plany. Na niej spoczywała garnizonowa czapka z gwiazdą na otoku. Podwójnym galonem na daszku. Wysunął do połowy pocisk z magazynku Camela, zabijający z opóźnieniem. Bawił się zapalniczką, gdy Mikołaj przysiadł koło niego.

    – Myślałem, że rzuciłeś – chłopak zagaił.

    – Kawa i papieros, tak się zaczęło, sposób na przetrwanie nocnej wachty – pstryknął krzemieniem. Iskry rozświetliły zmęczoną twarz. Wbił fajkę z powrotem do opakowania.
    – Nigdy nawet nie zaczynaj – wyciągnął ostrzegawczo wskazujący palec.

    Trwali dłuższą chwilę w milczeniu. Aura nocnego nieba sprzyjała spojrzeniu z dystansu, ułożeniu myśli.
    – Chcą rozformować Centrum – major legnickich wojsk łączności wycedził ostrożnie, prawie niesłyszalnie.

    Odpowiedział mu uniesiony wzrok, trafiony wiadomością artyleryjskiego kalibru.
    – To pewne?

    – Bolesławiec, Kętrzyn, nawet WSW z Mińska. Dlaczego nas mają oszczędzić? – wojak spojrzał tęsknie na schowanego kiepa. – Po reformacji, jedyne co ciągle słyszę to „reorganizacja”.

    – Co będzie?

    – Nic. Najwyżej zdejmę mundur. Szkoda zostawiać wszystko. Zaczynać w innej części Polski.

    – Może bliżej stolicy wyślą? – Mikołaj kombinował. – Lepsze stanowisko, perspektywa awansu. Jakby coś jadę z tobą.
    Cisnął uwierającym, wygrzebanym spod tyłka kamieniem. W dal, w nic konkretnego i w całe przeklęte miasto zarazem.

    – Nie bądź taki do przodu – poczuł kokosa wwiercanego w czaszkę. – Żołnierze przelewali krew stawiając nasz luksusowy klocek.

    – Trzeba było kotom bhp kazać przestrzegać – nastolatek wysmyknął się spod pięści wbijanej w czubek głowy.

    Przed ogrodzenie zajechał Honker. Zatrzymał się trzeszcząc szutrem. Kierowca wysiadł. Chciał dzwonić do furtki, lecz zobaczył przełożonego przed drzwiami. Zaniechał. Cofnął się kilka kroków. Oczekiwał przy samochodzie.

    Major Pogorzelski poprawił marynarkę, krawat, założył czapkę.
    – Trzymaj się, młody. Będą rozkazy, będziemy się martwić – poklepał syna po plecach. Wyszedł na chodnik. Kierowca zasalutował. Zniknęli we wnętrzu pojazdu. Smugi świateł rozświetliły ściany sąsiednich posesji przy nawrocie. Silnik zawarczał. Nabierali prędkości. Przesłonił ich zakręt.

    – Trzymaj się, Ogar. Będą rozkazy, będziemy się martwić – dzieciak przedrzeźniając, poklepał psiaka po karku. Wrócił do domu.

    Długo stał pod natryskiem, zmywając z siebie dzień. Nie tylko brud. Słowa, dźwięki, zapachy. Ludzką obecność. Przebrany, z ręcznikiem na głowie poszedł zrobić tosty. Zamknął się z nimi w pokoju i czekając aż włosy wyschną, robił błogie nic. Siedząc na łóżku, oparty o poduszkę, chrupał warstwy sera, szynki, ogóra i pomidora. Muzyka w tle przygrywała.

    The more I drink, the more I see
    That suicide could be the key
    To the place called paradise
    Where pain not dwells, not hate nor lies
    But if I look beyond all this
    I reckon something I would surely miss
    Because in my dreams I rule my life
    And the sleeping beauty is my wife…

    Myśli wędrowały w stronę Felicji. Nie zauważył, kiedy zasnął.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Mikołaj obserwował grand entrance Adama i zabiegi chłopców po chemioterapii w bazarowych dresach. Trzy paski Abidosa zmarszyły się kreszem, gdy zwracającą uwagę lepą, troskliwie upewniali się, czy aby nie ma żadnego problemu. Odpowiedź wyszła poza schemat, bo stali tak z rozdziawionymi paszczami i zwiechą wymazaną na ryjach. Co puste łby były w stanie wydalić, ściekało z kącików ust i spływało strużkami po brodach.

    Odwrócił się, sprawdzając czy Kasia wciąż za nim stoi wytrwale jak Jason Voorhees. Raz jedziesz potem. Potem się trzyma blisko. Nie czaił awangardy. Zniknęła w tłumie w reporterskiej pogoni za sensacją. Otwarcie. Oto nadszedł moment, by porzucić normików ich interesowaniom i po angielsku wyparować. Wszystkie oczy wbite w człowieka-biedronę i mało kogo obchodził zupełny nikt, przemykający wzdłuż ścian.

    – Nara, wariaty – szepnął pod nosem, opuszczając oddział zamknięty.

    Już na zewnątrz, z torbą przewieszoną przez ramię, odetchnął mieszaniną mgły i chłodnego powietrza. Wolnym krokiem oddalał od przygaszonych dźwięków Miami. Sycił nocą. Noc była bliska. Noc, Sen i siostra jego, Śmierć. Najlepsza rodzina.

    Wytężył słuch, zbliżając się do brudnej plamy na mapie Sokołowa. Siedliszcza wszy, hivu i wąchaczy kleju. Z torby wyciągnął kastet, przełożył do kieszeni. Zimno metalowych obręczy opinających palce przynosiło komfort. Uspokajający dotyk ochronnego talizmanu. Naprężył mięśnie, gotowy by w razie potrzeby odcisnąć runę zaklęcia na kaprawej mordzie zniekształconej FAS, gdyby która się przypadkiem nawinęła. Trzymał się ciemności, czujny. Jak zawsze, gdy tędy przechodził. Odkąd pamiętał.

    Furtka w ogrodzeniu zgrzytnęła zawiasami. Pchnął mocno by zatrzasnąć zamek. Chodził ciężko. Metaliczne uderzenie rozeszło się hałasem, wywołując wilka z lasu. Ogar wyjrzał spod schodów zaspanym wzrokiem. Polski Gończy, piękny, dumny, najmądrzejszy i najleniwszy ze wszystkich psów. Chłopak przyklęknął przy pupilu, tarmosząc wielkiego pluszaka, nazywając go „Ziewaczem” i „Kochanym Nieogarem”.

    Kilka kroków, przekręcony klucz i był na ganku.

    – Cześć, już jestem – krzyknął przez przedpokój w boazerii, w stronę zapalonych w głębi świateł. Mama wyszła z kuchni z krzyżówką w ręce.

    – Czesc, dziecnko – przegryzała jabłko, z zawodową ciekawością przyglądając się opuchliźnie nad okiem. – Wypisze cie z mordowni, zobaczysz.

    Groziła za każdym razem.

    – Wezme Ogara na spacer – Mikołaj nie chciał kończyć dnia.

    – Jak zdołasz go wyciągnąć – najpierw delikatnie uniosła mu włosy, potem dźgnęła palcem w śliwę.

    – Mamo – syknął.

    – Jak biją, nie przeszkadza – odgryzła kęs Antonówki. – Ne krecie sie byt ugo. Przyotuje ompres.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    – Czeeeeść! – Kasia przeciągała jak syrena przejeżdżającej karetki. – Fuj! Śmierdzisz!

    Wzięła go z zaskoczenia. Nie wychwycił co mówi. Po pierwsze Majka Jeżowska z głośników, po drugie dzwoniło mu w uszach. Coś „chuj”. Coś „śmierdziel”. Odsunął się od napalonej zbereźnicy.

    – Co? A… – Uniósł koszulkę, niuchnął kontrolnie. – Giorgio Ormianin Aqua Profundo… być pod natrysk. Zimna, czerwona woda. Mydło spaść i bać się schylić.

    Tryb jaskiniowy nie obciążał umysłu. Pociągnął łyka ze szklanicy. Dobra do nawilżenia i świetna na okład. Czujnik rozróby zamigotał zachęcająco, wskazując miejsce przy wejściu. Jak mógłby przegapić doroczne deptanie patusa.

    – Bejbi noł hart me, noł hart mi, noł mor – ruszył w stronę rozwijającej się zadymy, tanecznie kołysząc biodrami przy każdym kroku. – Kiedy masz dwadzieścia lat i teraz matka krzyczy „rzuć picie”!

    Zdarł łacha z chlora. Umościł się przy przedsionku. Z ciekawością obserwował rozwój sytuacji.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    @brilchan Ty nie psujesz zabawy, ty ją rozkręcasz 😜

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Zamek Falkenstein. Godz. 12:15

    – Ty, Mikołaj tak? – Adam pytał neandertalską modłą. Przed prześmiewczym podjęciem jaskiniowego dialektu uchroniła wyciągnięta z plecaka ciupaga. Pogorzelski z czujnością zmrużył oczy i odsunął o krok, biorąc dystans od młynka.

    – Mikołaj – potwierdził, wcale nie za nisko, nie tak wyraźnie i nadmiernie powoli.

    Typ sprawiał wrażenie uśpionego odpaleńca. Zapobiegawczo wolał nie widnieć na czarnej liście. Jaki kraj, taka szkolna masakra.

    – Ja mieszkam na Błoniach – Krzysiek rzucił faktem wszak już całkiem znanym. – Ale muszę jeszcze wrócić po rower pod szkołę. I mam parę spraw po drodze, więc sam se podreptam.

    – Dreptaj szybko, zanim go Rumuny na złom pokroją.
    Rzec do trve człeka mainsteamowe „nara" byłoby nietaktem.
    – Tymczasem.

    text alternatywny

    Dyskoteka "Miami". Godz. 19:40

    Mikołaj przedostał się do pulsujących energią trzewi Miami w wyniku szczególnej koincydencji. Podmiejskiej konspiracji między ludźmi o poznaczonych strupami wargach i przekrzywionych nosach. Wymieniali porozumiewawcze spojrzenia, a druga zasada ich klubu brzmiała zupełnie tak samo jak pierwsza. Bramkarz zza okularów przeciwsłonecznych przyglądał się ukrytej pod rozpuszczonymi włosami opuchliźnie na łuku brwiowym stojącego przed nim nastolatka. Pogorzelski wpatrywał się w schowane za przyciemnionym szkłem żółto-fioletowe limo. Pomimo sportowej torby, wielokieszeniowych bojówek i szwejowskiego obuwia, ochroniarz przesunął się na bok i wyciągniętą dłonią zaprosił do środka.

    Siedział zanurzony w miękkiej kanapie. Przed nim stała szklanica wody. Już nie mineralnej, tą opróżnił haustem. Teraz po taniości uzupełniona orzeźwiającą kranowianką ze źródła w WuCecie. Torbę zostawił w pomieszczeniu Securitas. Nic za darmo. Musiał pójść na współpracę i wtapiając się w tłum, wyłapywać szlaki przemytu alkoholu. Widział już prezerwatywę napełnioną wódą, ukrytą w spodniach. Przelewaną w kiblu do butelki. Próbę wciągnięcia Bolsa przez kiblowy lufcik. Kibel był kluczowy.

    Kula disco mieniła się refleksami. Muzyka dudniła w płucach monosylabowym tekstem. Dziewczyny w wygodnych strojach śmigały po parkiecie. Strój tym mniej krępujący im mniej materiału. Wyginały się z naturalną lekkością, uprzyjemniając relaks pod neonową palemką. Próbujący nadążyć chłopacy w większości wzbudzali zażenowanie. Pinokio przybity do krzyża miałby więcej gracji. W pobliżu wejścia klubu, 1B knuła w reprezentacyjnym gronie, walcząc o wysokie miejsce na liście psychola.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Dla przejrzystości podsumuje plan dnia Mikolaja:
    do 14:00 - coś coś coś, dowolny czas spontaniczny
    15:00 - je obiad w domu oglądając Batmana na Polsacie
    17:00 - trening w klubie Gwardii
    19:30 - zajrzenie co tam w Miami przy powrocie z treningu

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Mikołaj zamilkł. Włożył lizaka do ust i ciumknął z niewinnością dziecięcia miętoszącego smoczek. Wychodził z kamiennych murów ociągliwie powoli. Z nadzieją, że zapieczonego Niemca w kolorze dojrzałego pomidora z nerwów ściśnie zawał.

    Przystanął pod wiatr, przysłuchując się nauczycielskiej rozmowie. Z przymarszczonym czołem, wędząc się w papierosowym dymie, wyłapywał kropki, które dałyby się powiązać z podejrzaną sytuacją na zamku. Łącząc je jak w Misiu, pisemku dla przedszkolaków, próbował znaleźć ukryty kształt. Na razie wychodził jeden wielki…

    – Fiu fiu – Daniel przeciął rozmyślania. Przemieszczał się w trybie cichociemnego. Zdawał się wyrywać w głowie wszystkie szczegóły. Numery blach, kształt bieżnika. Z chęcią zajrzałby do wnętrza fury…rer wagena, lecz Helmut ze szczękościskiem skutecznie odstraszał.
    – Na setę naziol czegoś szuka. Albo złoto, albo…

    – „Upadła Madonna z wielkim cycem” – Pogorzelski pozostawał sceptyczny.

    – Te, a może na freskach była wskazówka gdzie szukać? – fantasta się nie poddawał.

    Bleck metalowiec już nie słuchał. Oddychał głęboko. L&M’y, wychwytywał niuanse w papierosowym smrodzie niesionym lekką bryzą. Wciągając dym pomiędzy szeroko rozwarte nozdrza. Red Label, wewnętrzny chromatograf uzyskał niemal osiemdziesięcioprocentową pewność. Zmrużył z satysfakcją oczy drażnione oparami nikotyny, jedną tajemnicę rozwikłał.

    Skorupski coś tam jeszcze mówił. Patrzył wyczekująco, licząc na odpowiedź.

    – Taaa… – dostał komentarz dosadnie krótki, uniwersalnie pasujący do wszystkiego, od człowieka który nie wiedział na czym stanęło. Żeby nie poczuł się kompletnie zlany, uzupełniony o głębokie – Jak się za mocno pochylisz, jedyne co tu znajdziesz to Aids.

    Chłopcy przemieścili się w pobliże pozostałych niedobitków na placu, Krzycha i trajkoczącego jak na speedzie, chyba Adama. Jeszcze dobrze nie wiązał twarzy z imionami. Wkręt blondasa był mocny. Musiał się rozkasłać, by nie zdradzić parsknięciem.

    – Chlebowski, tak? – upewniał się. – Chlebowski i Bochenek. Jak tutaj nie wyjdzie, tej przyjaźni już na pewno nic nie zatrzyma. Po grobową deskę… do krojenia.

    Wycelował palca w publiczność, jak Strasburger po rzuceniu suchara.

    – Wraca kto na Błonia?

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Też zrozumiałem, że do jutra. Posta mam prawie gotowego, tak se tylko czekam co Krzychu Adamowi odpowie. Z ciekawości czekam, nie żeby dobić zza pleców ciosem w szczepionkę 😜

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Stukał o zęby przerzucanym z prawa na lewo kojakowym lizakiem. Topniał, uwalniając słodko przyjemny smak coli. Wrzesień podgryzał porannym chłodem. Z rękami wbitymi w ciepło kieszeni, bawił się wymacanym pękiem kluczy. Zadzierał głowę, spoglądając w sufit sali balowej. Błędnik lekko zawirował, jakby odtwarzał udział w dawnym walcu. Bębenki nagle przeszył wzmocniony echem zgryźliwy szwargot. Mikołaj się wzdrygnął, wzięty z zaskoczenia. Z uniesioną brwią, wsłuchiwał w potok słów wypływający z paszczy germańca. Kiwał ze zrozumieniem przy co trzecim. W pamięci kołotały wujasowe „Ja wol iś libe alkohol”, „Cigareten nach Berlin”, „Cak cak cak”. Coś tam umiał.

    – Dziedzic, jego mać – zrekompensował hałaśliwy blitzkrieg. – Dziedzic pruski.

    – Żywy, jak na kogoś kto się zerwał z Norymberskich – Daniel go trącił, sugestywnie dotykając palcami kołnierzyka.

    – I bezczelny, jak na kogoś kto zabłądził na „polskiej” ziemi – co sądził o szwejach to jego, lecz koniec końców Pogorzelski był synem oficera wojsk łączności, z rodziny z tradycjami. – Niech pilnuje, by lusterka mu się z fury nie zerwały.

    Każdy uczeń miał swojego Józefiaka. Tym razem pod tablicę wywołano Wronę, przyłapanego na lewiźnie.

    – Du hast mich gefragt und ich hab nichts gesagt – Mikołaj ściągnął rysy. Żaden szwab nie będzie brał na spytki rodaka. Odpowiedź na niemieckie plugastwa mogła być tylko jedna. Zaintonował wyprostowany, z powagą i dumą. Wyciągnął nawet lizaka z japy.

    – NIE RZUCIM ZIEMI SKĄD NASZ RÓD, NIE DAMY POGRZEŚĆ MOWY!

    Skorupski się dołączył. Było już dwóch, dwóch partyzantów walczących z okupantem. Do pełnej mocy brakowało jeszcze wielu gardeł.

    – POLSKI MY NARÓD, POLSKI LUD, KRÓLEWSKI SZCZEP PIASTOOOWY. NIE DAMY BY NAS ZGNĘBIŁ WRÓG! TAK NAM DOPOMÓŻ BÓG!

    Bóg stanowił palący kompromis. Przywoływać żydowskiego, narzuconego Jahwe, gdy mieli choćby rodzimych Welesa i Peruna. Pogarda. Weszła druga, oceniająca kto godzien, kto dołączy, komu hańba? „Przetłumacz to, kolaborantko".

    – DO KRWI OSTATNIEJ KROPLI Z ŻYŁ. BRONIĆ BĘDZIEMY DUCHA...

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    A to mamy odpisywać? Myślałem, że to kolejka dla Krzycha jest 😜 Eeee, jak by tu ładnie ubrać w słowa "idem".

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    @Pan-Elf napisał w [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały:

    Musicie jaśniej komunikować sobie rzeczy

    Dodałbym też, że szybciej. Gdyby od razu po poście poszło info, że szafeczki są zbyt futurystyczne, @billie miała by szanse przeedytować, zmienić na jakie mazianie kurtki w szatni, czy coś. Teraz już nie ma co grzebać. No i brałbym pod uwagę, że zaczyna w erpegi. Trochę cierpliwości, wskazówek, z kwasów będzie akwaforta 😉

    Nie ukrywam, czytając miałem - geeez jaka ta Ariadna jest antypatyczna. Ci hołota, tamtych można kupić, bullying na dziewczynie, bo słaba i się nie obroni. Wciąga wrażliwego typa, który sam był gnębiony i wie jak to jest. Józefiak przegryw, mało zarabia. Może on w RAFie latał i ma walizkę medali za zasługi. Może enigmę rozgryzał. Co to w ogóle za ocenianie. No, ale nie można winić Jacka Gleesona, że Joffrey to wuj xD

    Responsywność. Gdyby zapytanie @johnytrs "Jak daleko maja/mogą sięgać nasze posty w tej kolejce?" znalazło odpowiedź, nie wystrzeliłbym Mikołaja pod Miami Disco 😜

    Gramy, gramy >.</

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    @JohnyTRS napisał w [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały:

    Tak samo jak Cai wymyślił nauczyciela Józefiaka, to go wplotłem i rozwinąłem.

    Podobnie jak blok cyganuchów. Cai daje wam wszystko co najlepsze 😜

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Uff, trzeba było się spieszyć, ale ostatnia ławka wyrwana 😆

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Mikołaj przemknął na koniec sali, z gracją ducha omijając niezdecydowane zawalidrogi. Zmaterializował się na krześle w ostatniej ławce. Przekornie w linii za Kasią. Teraz by na niego spoglądać, musiała nadwyrężać kark kątem co najmniej stu dwudziestu. Daniel przebijał się na tyły metodą Bismarcka po Cieśninie Duńskiej, blokując ster i całą na przód. Brał przeszkody na pancerz w wyścigu o najbardziej atrakcyjne miejsce. Przycumował rzutem na taśmę o włos przed przedstawicielami brytolskiej floty - HMS Mazurem i Chabrem, ciężkimi krążownikami typu cunt. Usiadł podekscytowany jak tajniak na misji.

    – Stary, zadro – wyszeptał z cieniem żalu, że żadna smukła kanonierka nie wzięła go za cel. Nie wiedział co mówi.

    – Czy ona, w wyobraźni ma nas przed ołtarzem? – Pogorzelski drapał się po szyi. Próbował rozgryźć niepokojącą fiksację na punkcie swojej osoby. Rozsupłać święty węzeł małżeński.

    – Będę świadkiem – Daniel potwierdził najgorsze, klepiąc go po plecach. – Wygrałeś Randkę w Ciemno, łóżko wodne i wyjazd do Ciechocinka. Się prężyło, jak czyściciel basenu z scheisse deutsche video…

    – A to nie taka konwencja była? – na okazaniu Mikołaj odgrywał niewiniątko. Rozbawienie tłumił ból szerszych manewrów żuchwą. Prawie zszedł od ostatniego treningu, prawie. – Stary, trochę, a Felicja wbije mi siekierę w potylice. Przedziałek pięcioma kilo żelaznej głowicy.

    – Felicja kto? Taa, cały harem dla siebie – dostał na dokładkę kubłem zazdrości wymieszanej z wyrzutem w polewie z podziwu i niedowierzania. Potem radę drzemiącego w Danielu husarza-tradycjonalisty, świadomego i pogodzonego, że koła dziejów nie zatrzymasz.

    – Bądź Polakiem. Jedź na dwa fronty. Oczekuj rozbiorów.

    Napompowali mu ego jak zeppelin gazem, to i prawie odleciał. Przełożył rękę za oparcie krzesła. Bujnął się z nonszalancką niedbałością. Korzystał, roztaczając aurę szefa, któremu Bochenek w ofierze złożyłby całą kolekcję „Twojego Weekendu” byleby tylko dostać się na nauki.

    Przemalował plan lekcji na kraciastą kartkę. Na okładce Michael Jordan wbijał piłkę w obręcz. Zbezcześcił czysty, pachnący drukiem i nowością zeszyt pismem lekarskim, odziedziczonym po mamusi. Na dokładkę rozmazał grubszą kropę tuszu z długopisu, zostawiając smugę przy „jenzyk polski”. Błąd był celowy.

    Z końca sali obserwował, samemu pozostając trudnym do uchwycenia. Tak jak lubił. Ukradkiem przyglądał się nowym kolegom, klasie, wychowawcy. Teraz z głową zwróconą w stronę szyby śledził krajobraz za oknem. Spokój kontemplacji przerwał żar ognia odczuwalny na karku. Oczy Daniela płonęły na informację o wycieczce.

    – Szwab co się po zamku kręci, to stary SS-man, wiara – szturchał, zwracając uwagę. Nie potrafił powstrzymać języka przed zdradzeniem stuprocentowej teorii – Złoto z zawalonych...

    – Ale nie uprzedzajmy faktów – Mikołaj zdarł łacha stylizując głos na Wołoszańskiego. – Te, a słyszałeś o Ahnenerbe?

    Dorzucił węgla do pieca. Interesował się Drugą na tyle, by wiedzieć gdzie nacisnąć w moment taki oto jak ten. Z kamienną twarzą podkręcał atmosferę.

    – W Sudetach prowadzili badania. Z rozkazu Himmlera – dodał dla powagi. – Z odtajnionych akt wynika, że w Falkenstein mieli kwaterę.

    Daniel złapał haczyk, rozdziawiając japę jak Teresa Orlowski. Okazja, by nadziać go bujdami o innych wymiarach, mocach psionicznych i Cthulhu z kosmosu. Patrzeć jak w bezwstydnym spektaklu pochłania wszystko, została przerwana poleceniem Wrony by dobierać się w pary.

    – Trzymaj się mnie, prośba – Mikołaj wydusił desperacko, widząc co kolega zamierza.

    – Żonka czeka – odpowiedź nie znała litości. Skorupski wyszczerzył się, pchnął go w niebezpiecznym kierunku Kasi. Sam oddalił. Pokrążył jak Messerschmitt i zachęcony brakiem konkurencji, ustawił koło Justyny.

    – Siema – zza zgiełku dobiegła próba dziwnej bajery. – Daniel jestem. Nie mówisz wiele? Nic nie szkodzi. Mogę mówić za nas dwoje. Chcesz posłuchać o armatohaubicy Goździk? Ona też zazwyczaj milczy, ale jak już się odezwie…

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Mikołaj mierzył grupę rozstrzelańców, bez zaskoczenia składem pod ścianą. W oczach odbijał obraz szkody całkowitej, największy dla niebieskiej. Basistki widywał. Panna z elektrykiem jawiła się mityczną istotą skali jednorożca. Wpływ chodzącej katastrofy stawił ją w epicentrum. W wielkim iksie poligonu, nad którym wyrósł grzyb. Znowu, widać pragnienie ostrego łojenia inicjowało do klubu lesbij masosado.

    Queen B. zatoczyła pętle, kołysząc odwłokiem. Brzęczała słodko nad uchem, kusząc lepkim miodem i krągłym obwodem.

    – Dziadowska prekognicja. Ryzykowne akcje w sekstylu Wenus do Marsa? Pfff bieda – wydał tarociarze negatyw, farmazonem inspirowanym horoskopami z Wróżki, ezoterycznego miesięcznika ze stosu fryzjera.

    Przeniósł spojrzenie, z powolną uwagą odwzajemniając otrzymaną lustrację. Przeczesał palcami grzywę, zupełnym przypadkiem uwydatniając bic zgiętej ręki. Rękaw koszuli przyciaśniał. Nie tylko on.
    – Wolałbym, by kto inny zarżnął mnie na parkiecie, ale dzisiaj będzie to Rouba.

    Miał wrażenie, że Kasi niezdrowo spodobała się nazwa tranzytu planet, aż do rumieńca.
    – A ty? Jakie masz supermoce? – zapytał, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, widząc podekscytowanie okolicznych uczniów, którzy również chcieliby się dowiedzieć, jaką ze Spicetek lubi najbardziej?

    text alternatywny

    Sala klubu sportowego Gwardia Sokołów. Godz. 17:00

    Krzywo ciosane schody opadające w podpiwniczenie. Biurko recepcji zza którego wyglądały zdjęcia z turniejów. Wąski korytarz. Na prawo szatnia i kantorek skrywający wygodny fotel, telewizor Sanyo i przeszkloną gablotę z trofeami. Z lewej, drzwi toalety i łazienki, kiedyś w białych kaflach, dzisiaj kremowych, z kratą odpływową na środku podłogi zbierającą popłuczyny. Rząd umywalek i prysznice przesłonięte zasłonami z ceraty. Z deszczownic obrośniętych kamieniem woda leciała w każdą możliwą stronę, za zimna lub za gorąca. W głębi przejścia, miejscami odrapane z farby znajdowały się wrota do halki.

    Zajęcia rozpoczynała rozgrzewka. Biegali w koło, plaskając bosymi stopami o powycierane materace, wdychając niemiły zapaszek, którym pomieszczenie przesiąkło do cegły. Czuć było ducha poprzedniej epoki tak w wystroju, stanie sprzętu jak i samym trenerze. Mieczysław Rouba, niepozorny, lekko przygarbiony facet z wąsem, koło pięćdziesiątki. Ręką równie ciężką jak drętwe poczucie humoru, prawie sięgnął po mistrzostwo Europy. Miał ambicje wystrzelić podopiecznych podobnie wysoko. Pot, krew i rzyg z wycieńczenia znaczyły drogę pięściarskich juniorów. Ból zakwaszonych mięśni i stłuczonej żuchwy szedł zaraz obok.

    Mikołaj opadł na krzesło wymacując palcami, czy aby chrząstka nosa przetrwała. Koło niego zdychali towarzysze niedoli, wyrżnięci jak szmaty. Jedyny moment, gdy odzywała się zazdrość z łysej glacy, którą wystarczyłoby włożyć pod kran i mieć spokój. Przekrój. Paru skinów, dresik, zwyklaki, turyści, którzy wpadali na zajęcia czy dwa, po czym znikali w niebycie. Mocne w gębie cwaniaki, szybko wyjaśniane i sprowadzane do parteru. Nie musieli się lubić. Zwłaszcza, że dla niektórych wyżyną dowcipu była poduszka kolegi z internatu napchana śmierdzącymi skarpetami. Pięści lądujące na ryjach budziły we wzajemnie obijanych łbach cichy, nigdy nie wypowiedziany, ale respekt. Przed rozejściem Rouba odpalił jeszcze kasetę VHS z nagraniem walki z czerwca. Poprzewijał, pośnieżył. Pauzując, omawiał manewry i taktyki. Dużo nie było. W trzeciej rundzie Tyson odgryzł Holyfieldowi ucho.

    text alternatywny

    Dyskoteka „Miami”. Godz. 19:30

    Przechodził obok, przemierzając szarzyznę. Zatrzymał się przyciągnięty płynącym z okien różnobarwnym światłem rozmytym przez mgłę. Dudnieniem stłumionej muzyki. Nietypowy punkt wrześniowo-wieczornego krajobrazu miasta, które niczym staruszek w ciszy i spokoju chciałoby już położyć się spać. Na ramieniu niósł torbę z brudami, rękawicami i hełmem. Nawet nie wiedział czy go wpuszczą. Wykończony, jutro do budy, tylko pragnienie suszyło, a bidon ział pustką. Chęć relaksu pod palmą przeważyła, choćby na godzinę.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Ciężko było znaleźć wtedy dłuższy kawałek równego chodnika, żeby se na desce pośmigać i zębów nie stracić. Lepiej pozostańmy przy romantyźmie 😜

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Zajmowali ławkę na skwerze przed budynkiem liceum. On z wyrzuconymi nogami. Z piętą buta wspartą o czubek drugiego, bujając nim do muzyki rozbrzmiewającej spod gąbek słuchawek. Zsunięty, z głową odchyloną poza krawędź oparcia, wpatrywał się w korony drzew, zupełnie niezainteresowany pierwszorocznym poruszeniem wokół. Czuł ciężar jej ciała zogniskowany w łokciu wbitym w bark. Z dawką bólu i dyskomfortu. W pozostałym obszarze dotyk niósł ciepło i przyjemną miękkość. Coś za coś.

    – Chciało ci się? – odchylił od ucha źródło hałasu, wciąż zdziwiony fatygą.

    – Insomnia – no tak nie trzeba wstawać, jeżeli wpierw się nie położysz.

    centered paragraph

    Mózg nadał czerwony alert. Przy ławce naprzeciw mignął welurowy płaszczyk Klaudii, elegancko dopasowany do botków na niewysokim podbiciu. Zamarł, wtapiając się w deski, smog i mgłę. Bliskość paraliżowała dawką niezręczności. Może, jako berbecie przemierzali chodniki wózek w wózek i próbowali dopasowywać różnokształtne klocki w wycięte otwory, gdy matki, psiapsiółki z medycznego, plotkowały przy kawie i ciastkach. „Jaka śliczna para”. „O, mój przyszły zięć”… co gorsza kiedyś naprawdę się w Klaudii bujał, platoniczną miłością pięciolatka. Ślad echa rezonował. Może była ułożona i uporządkowana. Świadoma czego chce i do czego dąży. Wszystkim co zagubił. Obiekt grupy kontrolnej wskazujący jak bardzo odstał od próby. Przypomnieniem, zazdrością, zespołem, któremu kibicował. Zbyt dużą ilością naraz.

    Wrotkara wykazała niewątpliwą brawurę. W końcu gdy padnie i sobie ryj rozwali, zszywać ją będzie nie kto inny jak rodzice Klaudii, ich znajomi, w przyszłości, ona sama.

    – Dlaczego niebieski? – zahaczył o wspomnienie przywołane obecnością elementu. Deptak przemierzyły gwiazdy kroniki kryminalnej. Wasyl i jego siostra spod znaku wróżby za piątaka. Medialne ofiary rodzinnej tragedii. Typ wyrośnięty, jakby hurtem pożerał kolegom kanapki, potem kiblował z cztery lata. Zniknęli wewnątrz budynku.

    – Podoba mi się w kolorze – po dłuższej chwili odpowiedź przeniknęła agresywne tło Enthrone Darkness Triumphant, kasety której taśmę od miesiąca w zapętleniu zdzierały rolki.

    – Chyba udręka – załączył daltonizm. – Stara kadra ją zje i wypluje. Nie słyszałaś o Józefiaku? Uczył moją matkę, a może i ojca założyciela króla Kołodzieja. Kolczyka w uchu nie zdzierży, a…

    – Słyszałam – otrzymał kolejną. Wpatrywał się badawczo w oczy schowane pod cieniem rzęs, by powrócić do kontemplacji symfonii brutalnych riffów. Plany Ofelii krążyły po stratosferze. Nawet nie próbował sięgać. Próba charakteru, jak i prztyczek za krzywą akcje w Bolkowie. Wszystko podchodziło.

    – Dowie się kto ukradł znicze z grobu żony, a stosy rozświetlą błękit.

    Kradzieży w Sokołowie nie był świadomy, dopóki kościelny nie wyskoczył zza krzaków, gdy skracał drogę przez cmentarz, goniąc i oskarżając o całe zło tego świata. Wpasowywał się w profil – satanistyczne symbole, mszalna absencja, no i historia z „płaczącą” Maryjką. Tym razem Mikołaj nie wiedział za kogo zbierał cięgi, dopóki modus operandi nie powtórzył się w Bolkowie. No i wyszło, kto zacz. Uczestnicy Castle oswajali mieszkańców na pierwszym festiwalu po przeprowadzce z Grodźca, Ariadna popełniała karygodne faux pa, stawiając pod znakiem zapytania kolejne edycje. Zupełnie nie śmieszne w porównaniu z rzeźbą, przed którą stara Komeda leżała krzyżem, pielgrzymki się zjeżdżały, a proboszcz pakował walizki do Watykanu. Podejrzenie anemii i groźba szpitala to rachunek, który z przyjemnością zapłacił.

    Kościelne dzwony rozbiły się echem po Starym Mieście, oznajmiając najwyższą porę. Spłoszone stada gołębi wzbite z trzepotem, poszukiwały schronienia ponad dachami kamienic. Strząsnął z siebie ramie, napotykając obruszenie podobne kotu wyproszonemu z kolan. Rozpiął plecak. Odszukał w przegrodach starannie złożoną koszulę z kołnierzem. Narzucona na plecy śnieżna biel zakontrastowała z czernią wełnianego golfa.

    – Hmm? – przyciągnął pytającą ciekawość.

    – Tysiącletnia tradycja Pogorzelskich – wyjaśnił, wsuwając ramiona w rękawy, dopinając mankiety. – Wojenny kamuflaż.

    Związał włosy. Ciągiem niezgrabnych zabiegów przywołał zęby błyskające w nieznacznym uśmiechu. Z powodu wstydliwego zgryzu, stłoczenia górnych trójek, wypchniętych i odstających, jak dotąd nigdy nie ujrzał go w pełni. Sepleniący butelkowy, gdyby w dwóch słowach miał opisać głos, którego mu szczędziła, darując siłowanie z kakofonią dźwięków. Jakby dmuchać w szyjkę szkła. Podobał mu się.

    Palce lakierowanych paznokci pomogły wyrównać rząd zapięć przesuniętych o guzik. Oddech przybliżony do policzka niósł nadzieję pocałunku z życzeniami powodzenia. Zamiast, poczuł kąśnięcie. Dostał w co się wgapiał. Obowiązek rozerwał spojrzenia. Wprawił w ruch zawieszoną chwilę. Ociągał się. Pchnęła go w stronę wejścia.

    Kursy zwiększające szanse powodzenia egzaminów wstępnych prowadzili profesorowie z liceum. Owocowały. Nie podążał za gwarem tłumu. Kroki stawiane w korytarzach wyrażały pewność osoby wiedzącej, gdzie i po co idzie. Zaznajomionej z rozkładem budynku. Stanął przed salą gimnastyczną. Wziął głęboki oddech i wraz silniejszym uderzeniem serca, dudniącym w płucach jak bęben odliczający los straceńca, przekroczył próg. Rozpoczął nowy rozdział.

    Przeszedł na lewo i do końca, jak belfer przykazał. Szukając swego miejsca dostrzegł Daniela kitrającego się na tyłach grupy.

    – Piękna, galowa kurtka – zagaił wyciągając rękę do kolegi z podwóra.

    – C’nie? – ujrzał minę króla zdobywcy. – W życiu nie zostawie samiuteńkiej w szatni.

    Przyjrzał się uważniej. Zmężniał i zmienił zabawki na profesjonalne. Bieganiny po bramach z patykami udającymi karabiny. Wyścigi kapsli po torach wygrzebanych w ziemi. Gra w grzyba zaostrzonym kawałkiem pręta. Wykopaliska dinozaurów. Próba wbicia się w kadr filmu. Beztroskie dzieciństwo mające lepszy pomysł na pogrzebanego psa i geodetę z tyczką. Stamtąd wywodził się Daniel.

    – W kominach robisz, że tak poczerniałeś? – Skorupski bez trudu przeniknął ghillie Mikołaja, niczym Jankes miesiącami wypatrujący żołnierzy Vietkongu.

    – Brudu nie widać. Wyszczupla. Powinieneś spróbować – odpowiedział z zaczepnością granatu obronnego za cel biorąc wałek wyglądający jak Helmut z okopu sponad paska opinającego kolegę.

    Wysondował salę. Powitalnie uniósł dłoń w stronę Pauliny, siory Michała. Michał lubił gitarowe brzmienie i jeździł na koncerty. Szło się podczepić i uspokoić rodziców, że pozostaje pod opieką dorosłego, bezcenny człowiek. Jeszcze Krzycha kojarzył z sesji u Kozy, choć nigdy nie grali w jednej ekipie. Podobno ministrant, chyba nawet ulubieniec koleżanek babci, co to tak zawsze ładnie przy ołtarzu klęczy i ręce do modlitwy składa, jak aniołek z obrazka. Coś aniołek ryzykował strąceniem, igrając z okultyzmem i magią fantastycznych światów. Mikołaj zamiast słuchać ględzenia dyrektor, znalazł dzięki niemu lepsze zajęcie. Z uniesionym podbródkiem i zmrużonymi oczami odcyfrowywał kvlt trve logosy, którymi blondas poobszywał kamizelkę.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Jak trzeba się zadeklarować ze znanymi npcami, to dla Mikołaja wziąłbym tak:
    Daniel - kolega z podwóra, sprzed przeprowadzki na domki, z którym za smarka biegał po bramach z patykami udającymi karabiny i bawił się w wojnę.
    Klaudia - córka dobrej koleżanki matki z roboty. Rodziły mniej więcej w tym samym czasie, więc o ich pieluchach wtedy głównie toczyły się rozmowy. Lepili razem babki z piasku i kręcili na karuzelach.
    Michał, brachol Pauliny i przez to ona sama. Lubi rock, to i pewnie jeździ na koncerty, a że pomocny to i można się do niego podczepić, rodzicom sprzedając temat, że ma się "dorosłego" opiekuna.
    Marek Koza, mistrz gry z piwnicy, a przez niego Krzysztof i ludzie którzy się tam kręcą, bo dobra sesyjka zawsze na propsie.
    No i jeżeli ktoś chodzi na treningi do klubu bokserskiego, to może go znać z regularnego okładania ryja na sparingach.
    Ariadne kojarzy z newsów w gazetach i telewizji, jak i akcji hurtowych zaginięć zniczy w Sokołowie i Bolkowie, a Iwonę, wedle podpowiedzi, bo zrobiła się na festiwalu na niebiesko 😉
    Tak się bazowo ustawie, reszta to większe/mniejsze nołnejmy. W końcu samotny wilk, nie może znać za dużo osób.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Ja tam się przyznam się, że nazwisko wziąłem stąd: Klik
    I to była "Mirga". Przypasowali mi cyganie wyżynni, może nie regionalnie, ale mentalnie, jako ci najbardziej patusiarscy, pogardzani przez inne szczepy, co to się nie asymilują, trudnią żebractwem, kradzieżami, no offence bo o Ariadnie jeszcze nie słyszałem 😉
    A jako, że zawierają małżeństwa przeważnie między sobą, taka tam Alabama, czy nieco ładniej Habsburg mode, nie było by nic dziwnego gdyby połowa cygańskiego rewiru w Sokołowie, wraz z ciotką Ariadny tak się nazywała 😜

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    @billie
    Yup, Aishe powstała zanim Ariadna się ujawniła. Wielkie umysły myślą podobnie 😉 Pisałem MG, czy aby ze względu na zbieżność nazwiska i pochodzenia lepiej by jej nie usunąć, no i na wszelki wypadek dorzuciłem dwóch kolejnych npc'ów, gdyby tak się stało. Jak dla mnie można zrobić z nią wszystko na potrzeby opowieści, od zmiany personaliów po przeniesienie gdzie tam trzeba.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy