Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
CaiC

Cai

@Cai
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
65
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Zbliża się nawet podobna godzina. Chyba słyszałem pod oknem kroki.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Nawet nie będę próbował rzucać jedną kością, nie wierze w aż taki fart. Używam automatycznego sukcesu za pokonanie wstydu 😉

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Miał ich, a teraz oni mieli jego. Stał skuty, gdy trzeba było działać. Skuty lękiem wzbudzonym ciemnością wypływającą przez zwierciadła źrenic. Mirażem drugiej strony, pożerającej całe światło i wszystko co szlachetne. Odwagę, solidarność, wiarę w zwycięstwo. Cienie obleczone w ciała próbowały ich dopaść, porwać do swojego świata, a on nie potrafił się wyrwać spod wpływu pętających, duszących macek. Niemoc napędzała lęk przed tym co go czeka. Lęk wzmacniał niemoc ściskając oddech jeszcze mocniej. Trwał w labiryncie pętli, z której nie istniało wyjście.

    — Tchórz, tchórz tchórz — zanikał w swej świadomości, a im słabszy się stawał tym kpiące słowa rosły w siłę.

    — Zamknij się — próbował odparować. Tak nikle, jakby go wcale nie było, rozpuszczony między ogromem galaktyk. W próżni, w której głos się nie niesie, a nawet gdyby, to wcale nie ma znaczenia.

    — Się nie popłacz siuśmajtku — atak był charczący, przepalony, prawie rozkasłany.

    — Kim...? — Mikołaj dopytywał.

    — Jestem? Sie wcisnąłeś pod fotel. Teraz “JA” prowadzę. Patrz. Pod prąd.

    Pierwsza ręka przełamała opór. Zrzuciła plecak z ramienia. Zanurzyła w głąb, pod podszewkę. Wymacała artefakt. Kanciasty. Szeleszczący folijka. Mający na koncie miliony trupów. Pięć każdego roku. Naziol mógłby w obliczu wziąć w palce lizaka, założyć czapkę ze śmigiełkiem i wrócić do piaskownicy ze swym złem pięciolatka. Nie-Mikołaj wystukał z kartonowego pudełeczka podłużny kształt, złapał między zęby. Drżącą dłonią uniósł zapalniczkę. Zaiskrzył krzemieniem. Moment, gdy przyczyna drżenia przeszła z lęku w ekscytację, rozmyła się w akcie. Tak, był wcale nie wyjątkowy, wcale nie lepszy od patusów za szkołą co klną i szlugi jarają. Zawodem rodziców. Śmierdzącym chuchem. Żółcią firanek. Tak, stary mógł go sadzać teraz do stołu i kazać palić paczkę za paczka, aż do porzygu. Matka wcisnąć twarz w otwarte, przepalone płuca denata co zszedł na raka. Z błogością odetchnął dymem. Z kiepem przyklejonym do dolnej wargi, był jak cholerny Clint Eastwood. Pierwotne instynkty nie miały już nad nim władzy. Najgorszy z nich wszystkich, wyszczerzony nałóg westchnął rozkosznie.

    — Drogie dzieci, uwierzcie we mnie tak jak i ja w was uwierzyłem.

    Czuł, że mógłby umrzeć szczęśliwy. Tylko, już wcale nie zamierzał. Nikotyna krążyła w krwiobiegu kojąc nerwy. Poganin lał przez okno na łyse pały, dodając mieszankę rozbawienia do fajki pokoju. Magdy i Kasi stupor nie opuścił. Potrzebowały czasu. Pogorzelski odpalił kuchenkę, nalał wodę do czajnika i postawił na palniku nad dużym płomieniem. Przecież lepsze niż szczochy będzie lanie łysych wrzątkiem. Tymczasem zaczął wznosić barykadę przy drzwiach. Wysilając mięśnie, przesuwał pod nie wszystko co wydawało się ciężkie i nie przytwierdzone do podłogi. Łącznie z lodówką i pralką, gdyby się dało. Starał się opóźnić koleżków. Pozwolić pozostałym odnaleźć totemiczne zwierzę i wrócić do obiegu.

    — Noże na kije, włócznie róbcie — w międzyczasie dysponował, memlonc filtrem Davidoffa, smakiem luksusu, smakiem potęgi.

    Każda reduta wymagała uzbrojonych obrońców.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Nie znajo techniki obronnej, leszcze
    text alternatywny

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Hoł hoł hoł, mam sukcesy, a już szykowałem się na czelendż - przeżyć, w całej sesji wyrzucając tylko jeden 😆 Eyes Gouge Attack Ciało + Siła + Sup 7k6: 2, 1, 6, 1, 2, 6, 2

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Pogorzelski zamarł w mieszaniu farby. Niespodziewane postacie zabiły w nim radość z prowokacji. Wdeptały w ziemię poczucie bezpieczeństwa. Zrobił się nerwowy. Postąpił krok do tyłu, trącając łapami pozostałych, by nie stali jak kołki. “Dwie postacie, dziwne ruchy”. Słowa Pauliny opisujące przebieg porwania zakołotały w czaszce z budzącym dreszcze echem antaby na wrotach pałacu hrabiego Drakuli. Nie pozostawiały wątpliwości z kim przyszło się mierzyć. Trupy sterowane z zamku, jak kukły na sznurkach. Plączących się, zaczepiających, uwalniających z szarpnięciem opadające kończyny.
    — Zdjęcia, zdjęcia im róbcie — wskazywał puszką napastników, by chociaż porozrzucane wydruki Polaroida świadczyły o gębach sprawców, gdyby ich samych już miało zabraknąć.

    Z dwóch reakcji na zagrożenie, zmrożona krew w żyłach wybierała za niego. Pragnął utrzymać dystans, ale przecież sam wiedział najlepiej, jak bardzo potrafił być złudny. Zacisnął dłoń na rękojeści noża. Wyciągał przed siebie, chcąc szpicem odgrodzić się od niebezpieczeństwa.

    — LUUDZIE, RATUNKU! POMOCY! — wydarł się na całe płuca. — NIEMIECKIE PEDERASTY CO ASIĘ PORWAŁY! ZNOWU ATAKUJĄ!

    Dzięki Orłosiowi, mało kto w kraju o przestępstwie jeszcze nie słyszał.
    — DOBRZY LUDZIE! POMOCY!

    Rozejrzał się. Potrzebą chwili chciałby się znaleźć za grubą przegrodą. Jak Alicja zakluczona za drzwiami. Zazdrościł.

    — Szybko, do środka! — wspomniana zawołała ich z piętra. Nie zamknęła na zamek? Niech żyje niedbalstwo.

    Chłopak podbiegł do drzwi, nadusił klamkę. Zniknął we wnętrzu. Odnalazł okno z widokiem na podwórze. Nie podchodził do szyby. Z głębi pomieszczenia zza firany wypatrywał łysą parę. Nie rozumiał po co im okulary przeciwsłoneczne? Albo ukrywały kosmiczne robale siedzące w oczodołach. Albo z ich pomocą Niemiec wysyłał sygnały do ożywionych mózgów, albo tysiąc innych rzeczy. Uznał, że zmysłami kierować się muszą. Węch, słuch? Nie sądził. Wzroku musieli używać i współdzielić ze swym władcą. Postanowił wydusić im oczy, jak dryluje się wiśnie na ciasto. Pyszne, chrupiące ciasto wprost z piekarnika. Zje takie, rozrzucając wszędzie okruchy. Zje ich jeszcze wiele i nie da się zabić. Wytężył wolę, wyobrażając sobie kciuki przebijające się przez pedalskie ciemne szkła, przez oczy, wprost do głębi czaszki. Wiercące się pod powiekami jak bączek zabawka kręcący na stole.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    "Mama Asi parkuje na podjeździe, gasi silnik, wtedy z ciemności (błyskawicznie! błyskawicznie!) przy samochodzie pojawiają się dwie postacie". Podejrzewam, że they got the powa

    Deptacz optymizmu, niszczyciel dziecięcych uśmiechów 😉

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    A jak to ich wcale nie zatrzyma i w tej samej turze oni nam zrzucą zęby, pięścią? 😜

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    A jaki byłby rzut na atakowanie z dystansu lewitującym nożem? Umysł + Ruch?

    Bo żeby wbić im w oczy niewidzialne palce to tak jak z wykręcaniem wora, Umysł + Siła?

    Jest jeszcze teoria, że im dalej od zamku, tym kontrola nad nimi jest słabsza, czy rzut ma Umysł + Pojmowanie pozwoliłby ocenić jak daleko trzebaby się oddalić od zamku, by marionetki opadły ze sznurków?

    No i czy w okolicy jest na tyle gęsta zabudowa, że na darcie się o niemieckich pederastach, co dziewczynki do burdeli porywają, wściekli lokalsi ruszyli by z bejsbolami i siekierami?

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Pogorzelski spoglądał w dal za wojami niosącymi na swych ramionach biednego Kręciwora. Czmychającymi z bitwy. Splunął mieszaniną krwi i śliny z rozciętego o zęby policzka. Stłuczone żebra ignorował. W jego kronikach rzadko zdarzały się momenty by stare siniaki w pełni ustąpiły nim pojawią się nowe. Wniosek nasunął się jeden.

    — Nasi muszą to przejąć… lub zniszczyć — zarzucił. — Gdyby wszystko się zesrało. Znajdźcie mojego starego. Aktualnie siedzi w jednostce.

    Niemcy nie mogły położyć łapy i wywieźć kosmicznej technologii. Wdrożyć militarnie, bo na urzędach znów zawisną swastyki i żadne powstanie nie pomoże. Elastyczność do sytuacji. Przewaga na tyle znacząca, że paru improwizujących dzieciaków wykręciło kitę wyrośniętym kmiotom, ale dość czarnowidzenia. Ustał. Nie roztrzaskali mu łba butelką i nie zbutowali leżącego. Miał powody do świętowania.

    — Dobra robota — pochwalił towarzystwo — ale racja, zawijajmy się.

    Tknęła go myśl jak zwiększyć pieczenie w gaciach inwalidy. Wywołać wojnę kulturową, którą godzinami mógłby oglądać z popcornem w ręku.

    — Alicja? A znajdziesz gdzieś resztkę farby? Bylejakiej?

    Napis “Lubań Pany” na cygańskim bloku, pozostawiony przy powrocie do domu, byłby idealnym zwieńczeniem dnia. Deser po robocie, której jeszcze trochę zostało. Chciał poobserwować zamek. Zostawić szklaną pułapkę na podjeździe. Może cyknąć fotę szwabom. Odprowadzić dziewczyny. Porywacze wydawali się leniwi i zamiast uganiać po mieście, woleli czaić się przy domach.

    — I nóż? — wyniósł ich na ranking groźniejszy od napitych odpadów ludzkiej cywilizacji.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    U mnie jak zwykle, najpotężniejszy horror boss, własny roller. Nagły atak ortalionów - Ciało+Siła+Kastet 7d6: 5, 1, 5, 5, 3, 4, 1 . Jakby brakło sukcesów, dajcie znać to jeszcze przeforsuje. Do naszej puli sześciu wymaganych sukcesów liczą się łącznie te z siły i z ruchu?

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    — Może być przypadkiem — Mikołaj się odniósł do słów koleżanki. — Jeżeli nie panują nad tym co wygrzebali.

    — Słyszeliście o Ahnenerbe? — zagaił, chcąc urozmaicić monotonną drogę pośród wąskich uliczek ściśniętych pnącymi się ścianami kamienic. W towarzystwie pogrążonych w myślach, zasępionych twarzy. — Oddziały pod wodzą Himmlera. Od parapsychologii. Okultystycznego gówna. Się kojarzą, nie?

    Nie czekał na potwierdzenie. Pewnie, że się kojarzyły. Ślepiec by nie dostrzegł. Oddawał się układaniu intelektualnych klocków. Nie miał kompletu w zestawie, to i krąg ze Stonehenge chwiał się niedomknięty. Widać lubił snuć teorie. Zabijały czas, stymulowały mózg.

    — W czasie wojny, przewaga za wszelką cenę — rozkminiał, idąc za wątkiem. — Znaczy znaleziona za późno. Teraz po zbóju. Osobista potęga, chyba że wskrzeszenie trzeciej rzeszy i zombie Adiego.

    Minęli chawirę Pauliny, pobłądzili jeszcze aż ukazał się kolejny ropny pryszcz na mapie Sokołowa. Gniazda patologii rozprzestrzeniały się szybciej niż trąd. Nie zazdrościł Alicji rodzeństwa. Doceniał, że żyjąc w tym bagnie, nie dała się wciągnąć i nie łoi z nimi na schodach.

    Twarz Pogorzelskiego stężała na widok zapijaczonych ryjów. Przeczuwał zakończenie. Doświadczenie podszeptywało. Po tym jak zaczęli wyrzucać z siebie mądrości, pewność ścisnęła go wokół przepony. Był jak lustro. Prezentowaną agresję kumulował i odbijał zogniskowaną w miejsca, które bolały. Tętno podskoczyło. Oddech przyspieszył. Rozszerzone źrenice przeskakiwały po źródłach zagrożenia. Stojąc w rozkroku bezwiednie balansował na lekko ugiętych nogach.

    Butelka, tulipan, rzut. Czterej, więksi. Nachlani, gorsza reakcja, równowaga. Mózg radził uciekaj, serce kusiło walcz - czas oczyścić "Gotham". Kątem pola widzenia złapał Poganina. Blondas się zawziął jak Gandalf na moście z Balrogiem. Wbił chorągiew, ogłaszając zajmowany grunt swoim królestwem. Paulina zasłoniła koleżanki i nawet cieszył się, że ma przeciwko sobie dresów, a nie wściekłą osę. Gotową żądlić i wydrapywać oczy, wszystko by chronić rój i królową.

    Z dwóch opcji jedna została wykopana jak “Sokół” Sokołów z szans na IV ligę. Nie ustępowali. Chłopak wsunął palce w kastet. Ustawił się przed Krzychem. Miał większe szanse na przytankowanie, tak sądził. Dając magowi ze szkoły w "Gacie Starej", więcej czasu na ułożenie zboczonego zaklęcia. Uniósł gardę. Wypuścił powietrze, oczyszczając umysł z rozpraszaczy. Instynkt. Pamięć mięśniowa wyuczonych odruchów. Rozluźnił się. Sprężysta szybkości kobry. Czekać na atak. Lepiej wyglądało na psiarni. Obrona własna. Spłakane prawilne dresy pierwsze leciały się rozpruć. Uwaga na cep prawą. Zawsze zaczynają cepem. Szykował się na zejście w dół pod ramię i kontrę lewym hakiem w odsłoniętą wątrobę. Podanego z naprężonego w skręcie tułowia ostro jak kebab z “Alibaby”.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    Paulina, Magda i Kasia wpatrywały sie w zdjecie jak sroka w gnat. Jeszcze ten tekst Kuby o niespotykanym efekcie i tajemnicy jak powstał sprawił, ze w ogóle nie bardzo rozumiały co sie tu stalo.
    — Czyli ona juz przepadła a my jesteśmy następni? — Wymamrotala Paulina. — Emm… Kuba… To na pewno dobrze sie wywołało? Dziwnie wygląda.

    Kasia nie do końca byla przekonana, co do jakości zdjec, wiec wywołała osobę, która powinna znać sie na tym najlepiej.

    — Ej, a co jest z wami nie tak, ze swiecicie? I czemu Aśka to w ogóle swieci, ze ojacie? — Magda wziela zdjecie do ręki i zaczela patrzeć na nie pod różnym kątem wyraźnie zdziwiona.

    Kuba zawrócił na pięcie.
    — Nie, z wywołaniem jest wszystko w porządku, film i aparat też były w porządku.

    Patrzyli na niego domagając się dalszych wyjaśnień.
    — Gdyby coś było z tym nie tak, to ta wada byłaby na wszystkich zdjęciach dokładnie w tym samym miejscu, ale ten błąd cały czas się przesuwa, jest tylko tam, gdzie ta dziewczyna.

    Wziął od nich zdjęcia i znalazł takie, na którym nie było Asi.
    — Gdyby to był błąd, to i to zdjęcie miało by tą wadę. Dlatego się pytałem, jak to zrobiłaś, ja nie mam dla tego wyjaśnienia. Na odbitce nie może wyjść negatyw, a na negatywie.

    Oddał zdjęcia i wziął jeden z pasków z wywołanym filmem.
    — Nie może wyjść pozytyw, czyli to, co chcecie mieć na odbitce. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Tej poświaty wokół was też nie, to nie jest prześwietlony film ani brudny obiektyw, ten efekt jest cały czas przyczepiony do was. I jeszcze do niego — palcem wskazał Adama, którego teraz z nimi nie było.

    Wychodziło na to, że to nie wina zdjęć. Albo inaczej - aparat uwiecznił coś, co nie jest widoczne gołym okiem. Asia wyglądała wczoraj zupełnie normalnie, podobnie jak nikt z nich nie świecił jak po Czarnobylu.

    Krzysiek patrzył na zdjęcie ponad ramieniem Magdy i czuł, jak robi mu się zimno. To nie mógł być przypadek ani partactwo Kuby. Coś się z nimi stało, a poświata, która ich otaczała w Miami stanowiła koronny dowód. Zostali naznaczeni. On, Paulina, Mikołaj, a nawet Alicja i Chlebowski. Z Asią też stało się coś strasznego. Od razu przypomniała mu się matka. Chociaż chodził wtedy do przedszkola do dziś pamiętał jak próbowała wciskać mu na łyżce ten obrzydliwy płyn. Lugola, tak się chyba nazywał. Krzesiek darł się, płakał, kopał ale Helena Komeda niczym rzeźnik wlewała mu lek do gardła.
    — Chcesz świecić na zielono Krzysiu? Chcesz, żeby wyrosła ci druga głowa? Nikt się nie będzie chciał z tobą bawić w przedszkolu! — groziła.

    Krzysiek wtedy niewiele z tego wszystkiego ogarniał, nie wiedział, że na Ukrainie wybuchł reaktor atomowy. Dopiero gdy był starszy a matka wracała wspomnieniami do tamtej katastrofy zaczął rozumieć, że chciała go ratować przed promieniowaniem.
    — Czy to możliwe, że jestem popromiennym mutantem? — pomyślał przerażony. Może gdzieś w Sokołowie składują radioaktywne odpady? Nie powiedział jednak tego głośno, dalej wpatrując się w zdjęcie z imprezy.

    Alicja przysłuchiwała się rozmowie, przyglądając się szopie, przed którą wszyscy się zgromadzili. W dłoniach trzymała niewielki pęk kilku kluczy z prostym brelokiem, którymi bezwiednie się bawiła, przekładając z jednej dłoni do drugiej. Ostatecznie jej wzrok padł na omawianą fotografię, trzymaną przez Magdę.
    — Słuchajcie, być może coś w tym jest — zagadnęła, podchodząc bliżej. — Obiektyw aparatu zdaje się widzieć więcej, ale efekt widoczny jest dopiero po wywołaniu. Te zdjęcia zrobione zostały wczoraj, a dopiero dzisiaj je wywołaliśmy. To dosyć szalona teoria, ale co jeśli prześwietlona Aśka to znak, że ona była pierwsza?

    Alicja zamilkła na chwilę, bo dotarło do niej jak szalony i kompletnie z kosmosu był to pomysł. Czuła jednak, że z jakiegoś powodu nie było to wcale najdziwniejsze, co pozostali dzisiaj usłyszeli lub czego doświadczyli.
    — Masz tutaj jakiegoś polaroida? — zapytała Kubę. — Jak nie masz, to mój ojciec kiedyś miał, pewnie leży nieużywany gdzieś na strychu… Moglibyśmy zrobić sobie fotkę i zobaczyć czy ktoś ma podobny efekt.

    Kuba przecząco pokręcił głową.
    — Nie mam polaroida.

    Pogorzelski wiedział o wywoływaniu tyle co zobaczył w telewizji. Potrzebne były wanny z dziwną cieczą, sznurki, na których suszył się papier fotograficzny, no i specjalna żarówa. Żeby nie prześwietlić, bo szkoda wysiłku włożonego w pół godzinne stanie w bezruchu, gdy stary poprawiał pokrętła w aparacie. Potem zdziwiony, że matka na zdjęciach zabijała wzrokiem. Przeważnie czerwonym.
    — Odjazd — wpatrywał się w fotę, trzymaną przed sobą obiema rękami. To bliżej, to dalej. — Mamy aureole jak święci z księżulowych obrazków. Nowy, lepszy święty Mikołaj. Rózga dla każdego.

    Adama się spodziewał. Alicja maskowała się najlepiej ze wszystkich. Zgodził się z mistrzynią w chowanego.
    — Polaroid byłby świetny — przytaknął. Znalazł już dla niego kilka zastosowań, o których nie chciał głośno mówić przy kolejnym postronnym. Jeszcze spalą mu budę, a jego razem z nią. Wystarczy, że sami byli zagrożeni.

    — Asi bym tak nie przepadał, ona jest… jak dla mnie… — nie miał pojęcia jak aparat mógłby nawet coś takiego uchwycić? — W świecie negatywu. Po drugiej stronie lustra. Inaczej się nie klei.

    Alicja spojrzała na Mikołaja, unosząc lekko brwi. Ta teoria była jeszcze bardziej z kosmosu, niż to co sama wymyśliła chwilę wcześniej. Normalnie roześmiałaby się, postukała w głowę i odeszła jak najdalej od takich czubków, twierdząc, że musieli się zjarać lub być bardzo naćpani. Tym razem jednak coś mówiło jej, że to wcale nie efekt przepalonego zielskiem mózgu. Nie tylko fakt, z jaką powagą i przejęciem podchodzili do tego Mikołaj, Krzysiek, Paulina i jej przyjaciółki, ale też pozostałe elementy układanki sprawiły, że Alicja zrozumiała, że to wszystko nie jest żartem.
    — Dzięki za fotki. Będziemy pamiętać, żeby o tobie wspomnieć, że pomogłeś w szkolnym projekcie — powiedziała do Kuby, widząc, że pozostali z jakiegoś powodu nie chcą go wciągać w zbyt wiele. Chciała ukrócić więc temat i zmylić chłopaka, by nie nabrał podejrzeń.

    — Może Paulina kiedyś podzieli się swoim fotograficznym sekretem — dodała, spoglądając wymownie na koleżankę.

    Alicja liczyła, że wkrótce dowie się więcej. I że wszystko w jakiś sposób łączy się z tym, że poprzedniej nocy ktoś ją śledził. I jeszcze ten kubek…

    — A ten? Gdzie i kiedy najlepiej cię łapać, gdybyśmy chcieli sprawdzić jeszcze kilka efektów? — Mikołaj podchwycił, ustawiając się z Kubą, przyszłościowo i ewentualnie.

    Gdy odsunęli się nieco od wywoływacza, pozostawiając go jego szopie i autyzmowi, wyszczerzył się do wrotkary, bodnięty uniesioną brwią niedowierzania.
    — Łi’r all mad here, Alice — koślawo cytował, bo starał się przy tym nie zdjąć ani na chwilę uśmiechu kota z Cheshire. — Podążaj za białym królikiem.

    Czasem warto za nim pobiec. Być znowu jak dziecko i w nic nie wątpić. Jak w bazie ekspedycji po amazońskiej dżungli, zrobionej z foteli i kocy. Na poszukiwaniach zaginionej arki.
    — Na moje, strzelić dziadzię i przydupasów — zawyrokował wskazując aparat. — Niby wszystko się bierze z zamku. Oni są z zamku. Sprawdzić ich aury, ocenić czy też… no wiecie.

    Trącił dziwną Asię na zdjęciu.
    — No i może to się zmienia, myślicie, że się zmienia? Wczoraj chodziła zupełnie po ziemi. Gdy ją odwiedzą, wejdą w negatyw? Byłaby pewność.

    Paulina wpatrywała się jeszcze chwilę w zdjęcie, marszcząc brwi.
    — To nie zaczęło się w Miami… — powiedziała w końcu cicho. — My byliśmy tam razem, ale wcześniej… byliśmy też na zamku.
    Uniosła wzrok na resztę.
    — I tylko część z nas świeci.

    Kasia zmrużyła oczy, patrząc na zdjęcie.
    — Byliśmy w dwóch miejscach — rzuciła. — Miami i zamek.
    Wzruszyła ramieniem.
    — W Miami była połowa miasta. Na zamku już nie.

    Na chwilę zapadła cisza. Paulina znowu spojrzała na zdjęcie Asi.
    — Czyli to tam coś się zaczęło. Ktoś lub coś nas wybrało i… Chyba będzie zgarniać po kolei. Musimy codziennie robić sobie zdjęcie, aby wiedzieć czy coś się zmienia. A te aktualne, grupowe, sobie zostawię. Gdyby ktoś z nas… Zniknął… Może coś się na nim zmieni też.

    Potem przeniosła wzrok na Mikołaja
    — Myślę, że to dobry trop, skoro zdjęcia potrafią obnażyć, że “coś” jest nie tak, możemy pójść na zamek aby po prostu porobić zdjęcia. Ale czy zastaniemy tam tego dziada? Nie wiem, nie przesiaduje tam przecież… Ale chyba warto pójść, tylko, że dziś już za późno, nie będzie tam ludzi. Możemy przejść obok, cyknąć kilka zdjęć jeśli jest jakaś ochrona i wrócić do domu. Ale musielibyśmy ciągle zbierać kasę na wywoływanie tych zdjęć.

    Paulina sięgnęła do kieszeni i wyjęła jeszcze resztę pieniędzy, która jej została ze zbiórki.
    — Trochę jeszcze mamy, na jedno wywoływanie wystarczy.

    Pogorzelski nie był Hannibalem, a nadchodził czas na muzyczkę z “Drużyny A”. Spawanie, cięcie i wdrożenie genialnego planu pułkownika. Zresztą, zawsze wolał Murdocka.
    — Farba — wystrzelił. Człowiek-biedrona służył za muzę. — Noście puchę farby. Gdy spróbują porwania, oblejcie się. Wszystko w farbie. Wy, oni, chodnik, samochód i macajcie łapami każdą ścianę, drzwi, powierzchnię.

    Codzienne wypatrywanie na zdjęciu czy kto znika? To zbyt wiele co mógł zaoferować, tyle to nie. Konieczne były działania zaczepno-obronne.
    — Ciągną ofiary na zamek? — drugie co wymyślił, z rzeczy tanich i nawet bezpiecznych dla psotnika. — Wysypać podjazd Falkensztajnu kolcami. Takimi co to zawsze jeden w górze. Merol uziemiony, porwania trudniejsze, więcej szans na ucieczkę, reakcję świadków.

    Nie było tragedii. Powstańcy Warszawscy w młodszym wieku wchodzili na wojenną ścieżkę, z wrogiem liczniejszym, uzbrojonym w czołgi.
    — Nóż, warto mieć przy sobie nóż na lamusów — kontynuował. — Niby martwi, ale warto próbować. No i, zakładając, że będą Asi donosić jedzenie i wodę, mam nadzieję. Że jest gdzieś na zamku? Raczej w nocy, gdy mniej ludzi wkoło.

    Miał jeszcze parę. Ten niósł spore ryzyko, ale też duży zysk.
    — Najszybsze — ostateczność, choć może lepiej wdrożyć go, gdy byli jeszcze w miarę w komplecie? Zanim wyciągną ich pojedynczo jak kury na rzeź. — Dopaść starego i wykopać z niego, gdzie i po co trzymają Asię?

    Krzysiek słuchał tego wszystkiego z narastającym niedowierzaniem. Zdjęcia jako proroctwo, złowróżbna przepowiednia kto zniknie następny. Kiedyś Marek podrzucił mu kilka książek Stephena Kinga, i chłopak teraz czuł się jak jeden z bohaterów jego powieści. Im dłużej o tym myślał, tym bardziej trzymało się to kupy. Skoro Asia świeciła jako pierwsza i zniknęła jako pierwsza, to reszta pewnie była na liście, tylko w innej kolejności.
    — Z farbą i kolcami może być problem — odezwał się w końcu. — Zróbmy sobie zdjęcie grupowe. Zobaczymy, kto jest w negatywie, i tę osobę zostawimy jako przynętę. Zastawimy pułapkę na tych, co przyszli po Asię.
    Popatrzył po wszystkich.
    — Nie jesteśmy już bezbronni. Mamy moce. Jak potrenujemy, możemy skopać zombiakom dupsko.

    — Najgorsze, że oni też — Mikołaj przyjmował poze do foty, w której chciał zostać uwieczniony. — Zobaczycie, Helmut na zdjęciu będzie miał aureolę wielką jak Jezus Krystu, kurwa Zbawiciel.
    Zreflektował się. Klepiąc ministranta Krzycha w ramię.
    — Sorry stary, bez urazy — wytrzeszczył oczy, wywalił język i ułożył palce w rogi szatana. — Zuoooo!

    Niespodziewanie do rozmowy włączyła się Magda, jak dotąd cicho stojąca obok wszystkich, tylko w milczeniu oglądając zdjęcia.
    — Właściwie to tylko WY macie te moce — zaczęła mocno niepewnie. — I skąd wiecie że Alicja też je ma? Bo aureola? — spojrzała się na Alicję, kryjąc się przy tym niepewnie za plecami zdziwionej tym Kasi. Zupełnie jakby Ala miała ją tu zaraz na miejscu spopielić, albo zamienić w kamień.

    Alicja odwzajemniła spojrzenie, choć jej mina wyrażała raczej skonfundowanie, niż zamiar zamiany Magdy w kupkę popiołu. Nie odpowiedziała nic z początku, przenosząc wzrok na pozostałych, by w końcu wzruszyć ramionami z lekkim rozbawieniem na twarzy.
    — Moce i zombie? Wy tak na serio? — przyjrzała się im, ale chyba żadne z nich nie żartowało. No, może poza Mikołajem, którego potok słów ciężko było pojąć.

    — Bo chyba zdajecie sobie sprawę jak brzmicie? Jak banda czubków. I okej, fotka jest faktycznie dziwna, Aśka serio zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach i to super dziwne, że jako jedyna jest w negatywie na zdjęciu. No ale zombie z zamku to chyba drobna przesada. Zjaraliście się czymś?

    — Jak chcecie fotkę grupową, to oferta Polaroida mojego ojca wciąż aktualna. Czubki. — Alicja dodała po chwili, wciąż przyglądając się im z lekkim rozbawieniem.

    Krzysiek spojrzał na Paulinę a potem na Mikołaja. Marek ostrzegał go by nie nadużywał swojej mocy, ale skoro Alicja potrzebowała dowodów, ktoś musiał jej pokazać, że wcale nie żartują i to wszystko jest prawdą.
    — Mogę powtórzyć mój popisowy numer z matematyczką. Kto na ochotnika?

    — Trenuj, trenuj — Pogorzelski ironizował. — Będzie nas gonił voodoo zombie. Zsuniesz mu gacie, se głupi ryj rozwali. A Polaroida chętnie, daleko jest?

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Ja bym skoczył do Alicji pożyczyć tego polaroida, jaki nóż i jak ma to puste szklane butelki. Butelki bym porozbijał na jakie ładne ostre odłamki, zwłaszcza denka ze sterczącymi w górę fragmentami. Do 22:00 poobserwowałbym zamek z terenu parku, może bliżej jak są jakieś dobre punkty obserwacyjne i mało ochrony. W międzyczasie, gdy się bardziej ściemni porozstawiałbym na drodze dojazdowej szklane pułapki na opony merola. A gdyby jaki dziki parkowy lokator miał w pobliżu stały obóz rozpoznawalny po zchomikowanych żulerskich skarbach, a i zapewne dużo wolnego czasu na leniwe wpatrywanie się w most i drogę na zamek, to mozna by go wypytać czy widział wczoraj jak co późno w nocy jedzie na Falkenstajn i czy ogólnie po nocach ktoś tam się kręci.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    left aligned paragraph

    Mikołaj Pogorzelski

    Pierwotnie nie zamierzał wchodzić do domu. Potem uświadomił, że wyzbył się Frugosa, a Hobbit musi zrobić kolejne “z powrotem”, w warunkach postępującego przesuszenia ogniem Góry Przeznaczenia. Brat był, ale siedział na piętrze. Za to babcia? Nono, jak nikt nie patrzył oddawała się spotkaniom towarzyskim z brydżem i likierkiem. A bardziej spirytusem. Spirytus Santusem. Wyszło, że Krzychu jest z rodu dewoty co krzyżem leżała przed spreparowaną Maryjką. Łzami płaczącej krwią Pogorzelskiego. Ale jaja i to była jego matka a nie babka. Księdzem byłby zacnym. “Odrzućcie dobra doczesne. Zrzućcie szaty i żyjcie jak w raju. Czekajcie, pomogę, trrrrrrr”.

    Wypadły tylko trzy, Polski, matma i chemia. Dość ważne dla biedaka, który musiał własnymi rękami dorobić się pierwszego miliona. Na plastyce spisywał z pożyczonego od Daniela zeszytu listę lektur i inne dyrdymały, odnotowując, że będzie trzeba w miarę szybko polecieć do biblioteki, nim wszystkie egzemplarze wyjdą. Kolega bazgrolił nie gorzej od niego, lecz innym typem hieroglifów. Z górnego biegu Nilu. No i gdzie dajesz “oko Ra”, zmokły papirusie? “Ankh” z początku zdania? Analfabetyzm, ale nie wybrzydzał. “Mamo, mamo, potrzebna bibułka i farbki na jutro”. Akcesoria artysty malarza też skrupulatnie wyłapywał ze słów nauczycielki, by potem nie truć dupy z wieczora o dwudziestej drugiej. Nie oblać przedmiotu i zostać kolejnym niespełnionym akwarelistą.

    Na angielskim miał już ogarnięte zaległości, to zaczął kminić. Pomiędzy “maj nejm is szur nie nejtiw spiker”, and “tudejs topik is…”. A może by tak pojechać do szpitala? Spróbować uzdrowić matkę Asi? Wypytać o szczegóły? Tylko A - połer mógł mieć ograniczenia zasięgu wokół zamku, nie łapał przykładowo totalizatora sportowego… bądź przyszłości. B - kobiecina tak szybko dostała w dyńkę, że nic nie zarejestrowała. Zamiast po omacku błądzić po Falkensteinie, najpierw by wypytać kumpla Wrony? Tego się złapał, a nim wszyscy rozeszli się po ostatnim dzwonku, w oko wpadła mu Alicja.

    — Cześć, słuchaj, Paulinie udało się załatwić błyskawiczne wywołanie zdjęć z Miami. Będą gotowe dzisiaj wieczorem. Odbiór o osiemnastej. Idziesz z nami? Wszyscy składamy się po tych kilka złotych.

    Łańcuszek szczęścia. Dawaj kasę, wyślij wiadomość do dziesięciu osób, albo twój chomik… UMRZE. W sumie nie wiedział czemu zagadał? Jakiś spontaniczny odruch. Być może chciał ją wkręcić w temat, bo widział jak na dysce się razem bujają. Może nie groziło jej inne niebezpieczeństwo poza krzywą brukówą i chciał to rozszerzyć o voodoo zombie esesmanów?

    Siedząc w domu nad talerzem ogórkowej, wertował tomiszcze książki telefonicznej. Bałecki, Bałkłarzański, Bałwański… Adresu i numeru domowego Bałuckiego nie było. Typ musiał pochodzić spoza Sokołowa. Dojeżdżał, albo nocował w jakim pensjonacie dla roboli. Znalazł tylko kontakt do Polskiej Pracowni Konserwacji Zabytków, instytucji dla której pracował. Przeniósł się w pobliże stacjonarnego aparatu przy końcu przedpokoju. Usiadł na schodku, przeczesał włosy, układając rozegranie konwersacji.

    — Dzień dobry — obniżył głos by wydawał się bardziej dorosły i poważny. — Czy zastałem magistra Bałuckiego?

    Kobieta po drugiej stronie brzmiała, jakby wybijała jej godzina, szykowała się do domu i nie zamierzała zostać w pracy ani chwili dłużej.

    — W sprawie ekspertyzy drewna parkietu. Poza obiektem? A czy może mi pani powiedzieć, gdzie mógłbym go zastać?

    — To chuj ci w dupę, stara — to już powiedział do odłożonej słuchawki. — Ja tu na deszczu, wilki jakieś!

    Pomachał wyprostowanym środkowym palcem w kierunku telefonu, wywołując skonsternowane spojrzenie brata, który cały czas obserwował go znad kotleta w kuchni.

    — O, siema — Mikołaj się przywitał. Zaabsorwowany, nie zauważył wcześniej niemego, bo napchanego mizerią, świadka. — Jak ta polska kinematografia wulgaryzuje młode pokolenia.

    Nie wysiedział. Musiał co zrobić. Poszedł szukać Poganina. Nawet jak żadnego planu nie ułożą, pocieszy się darciem z niego łacha, “Darciem łacha”.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Wybywam od jutra na tydzień, to tym razem wygodniej mi będzie wrzucić tylko posta. Przy następnej okazji 😉

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Mikołaj odprowadza psa i wraca na lekcje. Są do 15:25 to jeszcze sporo ich złapie. Potem do domu na obiad. Było wstępnie ustalenie, żeby wieczorem iść na zamek, bo ponoć w jego piwnicach trzymają Asie. Znaleźć wejście do tych piwnic. Zaczyna wątpić, czy to dobry pomysł. Bo - A będzie ciemno i uja widać, B - można wpaść na zombie szwabów. To po obiedzie pójdzie do domu Krzycha (jest blisko) skonsultować, co myśli. Że może lepiej znaleźć w książce telefonicznej adres magistra Bałuckiego i podpytać go czy wie coś o wejściach do podziemi. No i może lepiej żeby zrobiły to dziewczyny bo mają większe umiejętności społeczne. Jeżeli Krzychu będzie chciał iść zanieść pieniądze do wywołania fot, zabierze się z nim. Przy okazji poogląda je z resztą, szukając na kadrach porywaczy.

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Oszczędziliśmy mu poprawiania gwiazdek, żeby pochylenie weszło 😜

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

  • [Horror] Gruzy przeszłości
    CaiC Cai

    część 2

    Mikołaj nadął policzki. Drapnął się po szyi. Podpora rzeczywistości leciała na łeb ciężkimi proporcjami doryckiej kolumny. Pies zaciągnął powietrze. Szarpnął w stronę Pauliny. Kontrolował go czujnie i nieufnie, próbując przewidzieć następny ruch. Czy bardziej interesowała go dziewczyna, czy to co z niej wyleciało?
    — Ani mi się waż — pogroził wyprzedzająco. Zluzował smycz, pozwalając czystorasowemu o nieczystych zamiarach się zbliżyć. Byle nie do tui. Obwąchać wyplutą wieszczkę bez możliwości wytarzania.

    — Są powody do mruczenia — ironizował. — Ogólnie grubo. Wiecie co jest słabe? Nie ważne jak mocno i celnie przywalisz w trupa, pójdzie dalej. Siekiera w plecach? A wsadź mi drugą. Wolę parzyście.

    Plan awaryjny z przewidzeniem szóstki w lotto i opuszczeniem przeklętego Sokołowa wyrastał na horyzoncie dumnie niczym trójmasztowy żaglowiec, radujący oczy rozbitka.
    — Zamek to szwab. Sługusy szwaba… wiadomo. Kloce z kołami w dupie jak ten od Merola.

    Nie miał dobrych wieści. Posmak padliny z rana przebijał się do tej pory. Wyciągnął z plecaka butelkę. Jeżeli coś mogło złagodzić objawy to tylko ona. Podrzucił Kwiatkowskiej.
    — No to Frugo — pojechał reklamą. — Świeży smak zielonych owoców bez żadnych ograniczeń.

    Paulina złapała niezgrabnie napój. Wciąż lekko drżały jej ręce, ale dopiero teraz stało się to bardziej widoczne.
    — Dzięki — mruknęła krótko i odkręciła butelkę. Słodki smak faktycznie pomagał. Popijała niespiesznie, co by znowu nie wywołać wymiotów.

    — Ej, o jakiej mocy wy mówicie? — Kasia wtrąciła się do rozmowy. Przecież cały czas stała przy Paulinie.

    — Ludzie too ni widzo jakie sily drzymiom w naturze — Pogorzelski przyniósł odpowiedź niczym mistrz krzyżacki dwa nagie miecze.

    — Że jak? — Kasie nie zrozumiała.

    Krzysiek chciał uwierzyć Paulinie na słowo, ale słysząc o żywych trupach porywających nastolatki jego umysł po prostu odmówił posłuszeństwa. Próbował sobie wyobrazić scenę, którą opisała koleżanka, ale miał zbyt małą wyobraźnię by przywołać obraz martwych kidnaperów. Wtedy jednak przypomniał sobie książkę "Religie świata", którą kiedyś przydybał na plebanii w biblioteczce księdza proboszcza i przekartkował ją zatrzymując się na rozdziale kulcie praktykowanym na Haiti.

    Szczególnie wrażenie zrobił na nim fragment o kapłanach, którzy za pomocą magicznego proszku doprowadzali ciało ofiary do pozornej śmierci a gdy nieszczęśnik został pochowany przez rodzinę, mag wykopywał jego zwłoki z grobu i od tego czasu truposz był pod jego kontrolą.
    — Voodoo — wyszeptał przypominając sobie nazwę tej mrocznej religii po czym spojrzał na zdezorientowaną Kasię. — Oni mówią o voodoo. Chyba.

    — Och — Kasia mruknęła wciąż nie odstępując Pauliny na krok — A to nie jest z Afryki? Niemiec i Voodoo?

    Paulina otworzyła szerzej oczy wciąż popijając napój od Mikołaja.
    — Krzysiek, to genialne! Masz rację!

    — Paula, a ty… Nie zaczęłaś z nimi ćpać czy coś? — Kaśka spojrzała podejrzliwie na przyjaciółkę, która mało co nie opluła się podarowanym frugo. — Kurde, odkąd poszłyśmy do tego liceum i poznałaś nowe osoby…

    — Zwariowałaś?! — Paulina przerwała jej gwałtownie — Ja serio rozumiem, że to co mówię jest… Idiotyczne. Sama sobie ledwo wierzę! Ale to na pewno da się udowodnić! Prawda?

    Paulina spojrzała na chłopaków, jakby licząc na wsparcie. Że oni w to wierzą i będą podążać tym tropem razem z nią, aż udowodnią, że mieli rację! Kasia zamilkła, jakby próbowała sama dojść do jakichś wniosków.

    Pogorzelski nie wyglądał jakby zamierzał cokolwiek wyjaśniać. Niech się paple tłumaczą. Zajął się robotą.
    — Tu stało auto porywaczy? — wskazał ręką, wywołując Paulinę do tablicy. Upewniał się do miejsca postoju. — Jeżeli pachną jak smakują, pies będzie miał używanie. Uwielbia smród padliny.

    Rozejrzał się, czy nie odbili śladu bieżnika na podjeździe przy gwałtownym manewrze.
    — Niuchaj Ogarku, niuchaj — przywołał gończego, zachęcał. — Zapamiętaj dobrze woń naszych wrogów.

    Głośno myślał, starając się nakreślić jakikolwiek plan. Siedzenie z podkulonymi nogami nie było w jego stylu. Albo stoisz, albo leżysz nieprzytomny.
    — Może idąc na zamku za smrodem trupa, znajdziemy wejście do podziemi? Może przekonamy jakiego Mietka, by zeznał na policji, że widział jak ją tam wciągają.

    Pstryknął.
    — Może sami powiemy, że znaleźliśmy tam jaki drobiazg, który miała na dyskotece, ale nie na szkolnej wycieczce. Inne pomysły? Nosz ruszcie łepetynami.

    — A myślicie, że ja też mam takie moce? — odezwała się Kasia, wstając na równe nogi i dając krok w stronę Mikołaja. Nie podeszła jednak blisko. Widać było, że czuje się niepewnie ze względu na psa.

    — W sensie… No bo czemu wy je akurat macie? Ja też byłam wtedy na tym zamku. Asia była… — dodała krzyżując ręce pod piersiami. — I w sumie, jeśli to wszystko ma związek z nazistowskim eksperymentem, to Asia jest dobrym celem, nie? No bo wiecie, jej ojciec był biznesmenem gdzieś w Berlinie, ona ma kasę, była z nami wtedy na zamku, może też ma jakieś moce? Może… Może ktoś chciał napromieniować Asię, a że staliśmy wszyscy obok siebie, to dostaliśmy rykoszetem?

    Kasia zaczęła się głośno zastanawiać nad powodem, póki co nie mówiąc nic o dalszych pomysłach na akcje. Paulinie kamień spadł z serca, że jej przyjaciółka zaczęła myśleć o tym wszystkim jakby próbowała uwierzyć. Czuła dzięki temu wsparcie, choć wiedziała, że nie swoim opowieściom nie ułatwiła tego nikomu. Były niewiarygodne. Upiła ostatni łyk frugo i podniosła się z ziemi.
    — To po odebraniu zdjęć wbijamy na zamek? Ja… Chciałabym się najpierw umyć, mówiąc szczerze… Ale myślę… Myślę, że pójście tam to dobry pomysł…

    — Dobry pomysł?! — Kasia spojrzała na nią uważnie — Paula, to chore! A jak nas złapią i będą na nas eksperymentować?
    Paulina wzruszyła ramionami. Nie wiedziała nawet, co odpowiedzieć.

    — A, zdjęcia — Mikołajowi kliknęło. Mieszał w kieszeni przyglądając się uważnie Kasi i Paulinie. Dwa piątaki obijały mu się o palce. Zdecydował. Ocenił, że dziewczyny są zaradne i bez problemu zorganizują brakującą kwotę. Wyciągnął monetę. Druga była jego przepustką do lepszego świata.
    — Moja dola — wyprostował rękę z krążkiem na dłoni.

    — Spokojnie, nie ugryzie — zachęcił, widząc obawę wywołaną obecnością czworonożnej bestii. Igrał — Chyba, że wyczuje cygańską krew.

    Dziewczyny przyjęły pieniądze od Mikołaja. Kasia posłała mu lekki uśmiech.
    — Dzięki. To sporo dla nas znaczy, że chcesz pomóc… I próbujesz.
    Choć wiedziały, że daleko im do cyganów, nie odważyły się podejść do psa.

    Krzysiek przełknął ślinę. Przypomniał sobie zakład z Bochenkiem. Miał spędzić sam noc na zamku, jeśli przegra. Już wtedy Falkenstein był straszny, a po tym co usłyszał wydawał się jeszcze bardziej przerażający. Mimo to zwrócił się do Kaśki.
    — Ale jeśli Asia tam jest to nie mamy wyboru. Nikt przecież nie uwierzy, że porwały ją jakieś zombie voodoo. Tylko my możemy jej pomóc.

    Spojrzał na psa, którego przeprowadził Mikołaj. Nie odważył się go pogłaskać, choć był niemal pewien, że nie płynie w nim żadna cygańska psa i jest bezpieczny.
    — Zawsze możemy zabrać ze sobą Ogara do obrony. I zostawić komuś wiadomość, na wypadek gdyby nas złapali. Chlebowskiemu, Bochenkowi albo Alicji.

    Po pierwszych kilkunastu sekundach, gdy wydawało się ze Ogar złapał trop, ekscytacja opadła. Pies złapał jakiś trop, ale od razu było widać, że nie może to być trop samochodu. Pokręcił się trochę po ulicy, zachęcany przez Mikołaja, ale potem zaczął łapać własne tropy, te wzdłuż płotów i pod latarnią, którą z dumą obsikał. Mikołaj musiał pogodzić się z porażką pomysłu, który był przecież dobry.

    Ślepy zaułek.

    Musiało to oznaczać kilka rzeczy. Po pierwsze, o ile zombie śmierdzieli, to sam samochód w ogóle nie śmierdział, co raczej nie było prawdą, po smród padliny przenika wszystko. Po drugie, truposze mogli mieć dostęp do bardzo dobrego niemieckiego dezodorantu, a nie byle czego z bazaru (choć w sumie niektóre rosyjskie wynalazki z pewnością zabijały zapach wraz użytkownikiem). Po trzecie, porywacze nie śmierdzieli.

    Tylko czy to była dobra, czy zła wiadomość?

    — Paula — odezwał się Mikołaj zwracając się do Pauliny tak jak Kasia. — Jesteś pewna że oni śmierdzieli? I co był za samochód?

    Paulinie już na samo przypomnienie tego co odczuwała zrobiło się niedobrze. A samochód? Po prostu samochód, w swojej "wizji" nie widziała szczegółów.
    — Możesz zapytać te tuje, co je obrzygałam… Chyba nie sądzisz, że mnie zbiera z byle powodu? Padlina, trup… Weź nie przypominaj.

    Paulinę znowu zemdliło na samo wspomnienie. Miała ochotę zabić Mikołaja wzrokiem. Mimo iż wydawało jej się, że dowiedziała się wiele, wciąż okazywało się, że to było zbyt mało. Choć nie miała ochoty na więcej prób oraz naprawdę czuła się już źle i wstrętnie, bo pot dalej nie wysechł, to spróbowała skupić się ponownie. Miała nieodparte wrażenie, że musi udowodnić, że jest coś warta. Chciała móc ponownie coś podpowiedzieć, czuła ogromną presję ze strony rówieśników, jednak im bardziej się starała, tym jedynie gorzej się czuła. W pewnym momencie jedynie zakręciło jej się w głowie i musiała usiąść na ziemi.
    — Nie mogę… Chcę wrócić do domu… Potrzebuję przerwy…

    Mikołaj przyklęknął przy zwierzaku.
    — Starałeś się — tarmosił futrzaka za uszami. — No nie bądź smutny. Kto jest najlepszym Nieogarem? No kto? Piesek jest!
    Piesek polizał go po twarzy.

    — Spadamy — ogłosił reszcie załogi. — Albo zgnilizna jest metaforycza, albo trzeba jej szukać tam gdzie wysiedli z auta.

    Nie mówił głośno, że wraca do budy, żeby nie wzięli go za mięczaka. Zwyczajnie nie chciało mu się przepisywać tony notatek i świecić oczami przed starymi.
    — Widzimy się z wieczora? — upewniał się na odlocie.

    Paulina kiwnęła głową. Nie miała już nawet sił, aby odpowiadać. Kasia chwyciła ją pod ramię i pomogła wstać z ziemi.
    — Jasne. Dzięki — odpowiedziała za nią Kaśka, uśmiechając się przy tym do Mikołaja. Wciąż, jak widać, miała do niego jakąś słabość, lecz teraz były rzeczy ważniejsze do ogarnięcia.

    — My idziemy do Pauli, jej rodziców nie ma w domu o tej godzinie, a brat jest raczej… Niegroźny.

    Paulina uśmiechnęła się słabo.
    — Mój brat zawsze pomoże, ma tyle dojść… Możecie wpaść, jeśli nie wiecie co ze sobą robić.

    Paulina podała adres zamieszkania, tak gdyby naprawdę ktoś potrzebował. Wsparła się na Kasi tylko delikatnie, nie chciała się do niej przylepić swoim spoconym ciałem.

    text alternatywny

    Mikołaj wracał przez rynek, odprowadzając psa. Przystanął przy blaszanej budce. Niebieskie ściany, żółty daszek z wielkim napisem LOTTO. Kolektura kusiła otwartymi drzwiami. Zacisnął pięść na pięciozłotowej monecie, aż zrobiła się ciepła i zaczęła wgryzać w wnętrze dłoni. Skupił się na obrazie studia, Komisji Kontroli Gier i Zakładów, głosie Rembiszewskiego.

    “Komora maszyny losującej jest pusta. Następuje zwolnienie blokady.”

    Próbował wychwycić liczby na tańczących kulkach, które dadzą mu zwycięstwo, majątek, wolność i… nic. Zupełnie nic. Kropli potu na czole. Strużki krwi z nosa. Kapcia w ustach. Wizji, podpowiedzi.
    — Bieda — zmielił pod nosem. Durna szwabska moc. Żydowska, na pewno przyniosłaby kasę. — W dupę se ją wsadźcie.

    Zawiedziony ruszył przed siebie.

    Rozgrywka horror własny stranger things nastolatkowie

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    CaiC Cai

    Z pytań - jakimi funduszami babcia poratowała oraz ile czasu zajmie dotarcie do pozostałych?

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa