Zagrałbym sesję na dzikim zachodzie. Najchętniej klasyczne poszukiwanie złodzieja, który okradł bank lub jako grupka nastolatków chcących zgarnąć nagrodę z listu gończego.
Cygan
Posty
-
W co byście zagrali? Lista życzeń. -
Serce tajgi [Zew Cthulhu]Za chwilę Madame zdradzi więcej sekretów o masce, tym samym obdarzając Waltera jeszcze większym zaufaniem a przynajmniej tak powinno się wydarzyć. Madame miała już zaczynać opowieść o handlarzu, gdy nagle cały kieliszek armagnaku wylądował na spodniach Waltera.
- Nic się nie stało, proszę tylko dać mi chusteczkę a pani... - Madame niezbyt obchodziły prośby. Jej osoba niemal natychmiastowo pojawiła się przed nim i zaczęła osuszać jego spodnie. Walter jeszcze kilka razy próbował przekonać kobietę, że sam sobie z tym poradzi, ale bezskutecznie.
Ale to musi głupio wyglądać dla osoby wchodzącej do pokoju. Na szczęście Madame zakluczyła drzwi. Chyba. Uspokojony tym faktem Walter nie protestował już. Czekał aż Madame uzna, że skończyła i zacznie swoją opowieść. Spokój został przerwany przez antropolożkę, gdy przywitała gości. Gości!? Walter natychmiast odwrócił się w stronę drzwi z których dobiegł krzyk Violet. Spojrzał na towarzyszki, potem na Madame, znów na towarzyszki. Przez chwile patrzył tępym spojrzeniem na towarzyszki nie wiedząc co powiedzieć. Ten stan utrzymał się do momentu, aż Violet nie wskazała na maskę ośmiornicy. W tej chwili Walter poczuł w sobie obowiązek chronienia prywatności Madame. Pomógł jej wstać z kolan i delikatnie posadził ją przy biurku w taki sposób, żeby zakrywała swoim ciałem maskę. Przeciągnął dłonią po swojej twarzy jakby chciał zmyć z siebie wstyd. -Armagnak. Zwyczajnie rozlał się Madame na moje spodnie i chciała mi pomóc nic więcej. Na prawdę. Walter mówił z zawiedzeniem. Powodem tego było nie sprawdzenie drzwi. Zaufać z dopilnowaniem czegokolwiek komuś pijanemu. westchnął i kontynuował -Violet wiem, że jesteś ciekawska. W twoim wieku też pewnie bym wparował do pomieszczenia bez zaproszenia gdybym chciał się czegoś dowiedzieć. Więc nie żywię urazy. - po tych słowach lekki uśmiech i pogodna mimika skierowana w stronę Violet zmieniła się w czyste zawiedzenie, którym przez chwilę obdarzył Eleonorę. Chciał coś powiedzieć, ale zdawał sobie sprawę, że to też jego winna. Jedno pociągnięcie klamki i sytuacja by nie istniała. Z jednej strony dobrze, że jesteście. Z chęcią bym was zaprosił, ale nie zapominajmy, że to własność Madame i jeśli nie będzie chciała wam pokazać kolekcji to musicie to zaakceptować. Możecie na chwilę wyjść? Ja i Madame musimy coś obgadać. Kiedy jego towarzyszki opuściły pokój Walter znów podszedł do Madame. -Oczywiście zrozumiem jak nie będzie pani chciała pokazać im tej maski. Jest to pani własność i wspominała pani, że zazwyczaj nie pokazuje ich gościom więc nie mam zamiaru nalegać. Jednak Eleonora. Ta wyższa jest specjalistką w Japonistyce a także Antropologii więc na pewno bardzo by nam pomogła z tym znaleziskiem - Walter wskazał na znaki zapisane czerwonym. Co do Violet może i jej wiedza niezbyt nam się przyda, ale mogę ręczyć za jej błyskotliwość i spostrzegawczość. Może ona zauważy coś jeszcze na tej masce czego my nie widzimy? Decyzja należy jednak do pani. Ja ją uszanuje i moje towarzyszki z pewnością też. -
Krzyk Pustkija tak samo
-
Serce tajgi [Zew Cthulhu]Walter delikatnie otworzył gablotę i wyjął z niej idealnie wypolerowaną maskę ośmiornicy. Oglądanie zaczął od oczu. Patrzenia na nie a bardziej w nie, można było porównać tylko do jednego - oceanu nocą. Nim dłużej go obserwujesz, tym bardziej wydaje ci się, że to on obserwuje ciebie. Dokładnie takie samo wrażenie wywoływały oczy maski. - Panie Walterze. Czy wszystko w porządku? - zapytała Madame zaskoczona tak długą przerwą w poruszaniu się inżyniera. - Tak, tylko oczy tej maski wydają się jakby żywe. - odpowiedział ewidentnie skołowany tym jak dobrze wykonana może być maska.
Po tym lekkim zaskoczeniu kontynuował oglądanie. Macki, zęby i przyssawki wykonane równie dobrze jak oczy. Jak można coś takiego stworzyć? Ta myśl przechodziła mu przez głowę podczas obracanie maski na drugą stronę. Z tyłu spodziewał się gładkiego miejsca na twarz i bez zaskoczenia to też ujrzał. Chwilę się przyglądał powierzchni jakby od niechcenia, gdy nagle zauważył małe symbole zapisane czymś czerwonym. Madame. - zwrócił uwagę kobiety i podszedł powoli do biurka. Proszę spojrzeć. Na odwrocie maski są jakieś azjatyckie symbole. - powiedział przekazując maskę do rąk Madame.
Kiedy kobieta była zajęta symbolami, oczy Waltera powędrowały na biurko, na którym znajdowały się kartki z bardzo podobnymi symbolami, a może nawet i identycznymi. W gromadzie obcych znaków ujrzał mniejszą kartkę z treścią zapisaną w angielskim - "Decyzje najlepiej podejmować szybko. Masz czas do wieczora. Cena jest wysoka, ale przecież warto! T." Dość tajemnicza wiadomość. Pomyślał zaciekawiony inżynier, aczkolwiek nie zapytał o tą notatkę. Gdyby Madame chciała pomocy lub rady sama by o to poprosiła. Walter nie był chamem, żeby narzucać swoją pomoc.
-
Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarzeSkoro @ketharian wrzucił podsumowanie to pozwolę sobie przedstawić relację jakie się wytworzyły w grupie a także rolę Rena w zespole.
Ren jak do tej pory najbardziej spoufala się z Walterem. Obaj posiadają podobne cele w głównej mierze oparte na wzbogaceniu się. Na statku jak i już w samej Yokahomie Walter zwracał się o pomoc do Japończyka. Na statku była to prośba o sprawdzenie paszportów natomiast od zejścia na ląd Walter często zaczyna jakąś interakcje społeczną a potem wysyła Rena żeby ten przekonał rozmówce do jego racji. Ren chyba lubią tą współprace, ponieważ dzięki niej zyskał dość duże uznanie w grupie.
Jeśli chodzi o innych członków ekspedycji to wydaję mi się, że John i Violet są przyjaźnie nastawieni do Rena ponieważ ten sprawdził ich paszporty a także z samego sposobu bycia tej postaci.
Odnoszę wrażenie, że Eleonora wydaję się mało interesującą postacią dla Rena, możliwe, że przez stosunkowo podobne wykształcenie.Cała reszta grupy (NPC) uważają Rena za świetnego mówce i negocjatora. Pokazał swoją kompetencję, po przez dowodzenie grupą i załagodzenie sytuacji z japońskim oficerem po zejściu z statku. Obecnie można powiedzieć, że Ren dowodzi trochę ekspedycją głównie z powodu niekompetencji Profesora Chance, którego uważa za lekkomyślnego kretyna z resztą jak cała ekspedycji, a także przez znajomość japońskiego i świetne umiejętności społeczne.
Mam nadzieję, że niczego nie przekręciłem, jednak jeśli coś wydaję się wam niezgodne z prawdą proszę mnie poprawić. -
Serce tajgi [Zew Cthulhu]Wystrój piętra można było określić jako tajemniczy z dużą dozą ekscentryczności. Korytarz prowadzący do drzwi przypominał wejście do grobowca lub jakieś starej świątyni. Sam dobór oświetlenia sprawiał, że Walter trochę się niepokoił, a do tego te wszystkie maski. Komentarz Madame wzbudził kolejny dreszcz na skórze inżyniera. Nawet odrobinę drgnął, ale szybko się wyprostował i spojrzał z nadzieją, że kobieta tego nie zauważyła. Kolejną dziwną rzeczą jaką zauważył była ogromna gracja, jaką wykazała się antropolożka przy drugiej próbie otwarcia drzwi. Przypadek. Wszedł do środka i zobaczył dość przytulne pomieszczenie. Gdyby Walter kiedyś dorobił się Wili to pewnie jego pracowania wyglądała tak samo. Biurko do pracy, rysunków i prowadzenia notatek. Mała stylowa biblioteczka i kominek dla klimatu, a także łóżko do odpoczynku. To pomieszczenie zrobiło na inżynierze takie wrażenie, że nawet nie spostrzegł się kiedy w jego ręce znalazł się kieliszek. Madame wypiła swój jednym ruchem, natomiast Walter odpuścił sobie.
Chwilę ciszy przerwała niespodziewana opowieść Beaumont o podróżach. Z początku brzmiało to trochę jak raport, ale z każdym zdaniem opowieść stawała się bardziej potoczna i mniej profesjonalna. Madame zaczęła dodawać więcej swoich odczuć i zmniejszać ilość suchych faktów. Przez te parę minut Walter dostrzegł w tej kobiecie samotność. Chciał coś powiedzieć, lecz kobieta skierowała jego uwagę na maskę tak niezwykłą, wydawałoby się, że wręcz żywą. Na chwilę jego oczy zamarły na przedmiocie, ale szybko madame przywróciła mu świadomość.
-Oczywiście. Zostanę z panią ale, Będę szczery to dzieję się za szybko. Powiedział po czym spojrzał na Madame z nadzieję, że to zrozumie.
-Chciałbym najpierw panią lepiej poznać, jest pani w końcu dość tajemniczą osobą. Zaczął mówić po chwili niezręcznej ciszy.
-Mam pytanie które nurtuję mnie od początku przyjęcia. Co panią tak pociąga w maskach? Muszę przyznać, że pani kolekcja jest dość pokaźna, a także bardzo jakościowa. Walter po tych słowach zrobił ruch w stronę tajemniczej maski. -Czy mogę dotknąć? zapytał stojąc przed oczami ośmiornicy. -
Krzyk PustkiWiliam od wybudzenia doskonale zdawał sobie sprawę ze swojego statusu zbędnej jednostki marnującej tlen. Miał zamiar poczekać na koniec akcji i wrócić do hipersnu. Okazało się jednak, że wcale nie jest tak dojrzały, jak sobie myślał. Po kilku godzinach bezczynności i odbijania się z kąta w kąt, był znudzony do tego stopnia, że postanowił pozaczepiać kapitana. Niestety ten postanowił zlać młodego archeologa. Nie miał mu tego za złe. Zadanie kapitana to dowodzenia załogą a nie zabawianie pasażerów.
W końcu natrafiła się okazja, idealne zajęcie dla naukowca. Pilnowanie rozbitka, osoby, która wiele przeżyła, posiadała ogromną wiedzę a także była w stanie, który Bill widział po raz pierwszy. Kapitan i załoga ustalali jakieś mało interesujące sprawy, podczas gdy chłopak oczami wyobraźni widział, jak żołnierz opowiada mu o katastrofie. Jedynym, co wybiło Wiliama z wizji rozmowy była decyzja kapitana o podleceniu do Bleinerta kombajnem. Było to dziwne, z jego punktu widzenia dokowanie małym poręcznym statkiem jest dużo lepszą opcją. Zwinniejsza jednostka, a jak coś się nie powiedzie umiera tylko część załogi. Naprawdę bycie przyczepionym do wojskowego statku nie wydawało się dobrym pomysłem. Aczkolwiek Wiliam był tylko pasażerem, nie miał doświadczenia, może za tym krył się jakiś ważny powód. Niezbyt się tym przejął. Teraz liczył się tylko rozbitek.
W pomieszczeniu został tylko on, Siergiej i skarbnica wiedzy. Naukowiec usiadł wygodnie i już miał zadawać pytanie, gdy nagle po pomieszczeniu rozprzestrzenił się dźwięk sygnału. Siergiej musiał stawić się na mostku. Stary załogant wstał i bez żadnych emocji wskazał Wiliamowi, że musi opuścić pomieszczenie.
Bill patrzył przez chwilę na zamknięte drzwi do ambulatorium, westchnął i odszedł w stronę jedynej osoby, która mogła go zrozumieć.
-Panie Crowe. Czy mógłbym obejrzeć akcję ratunkową na kamerach? - spytał z wyrazem twarzy dziecka, któremu ktoś zabrał lizaka. -
Krzyk PustkiChętnie zajmę się pilnowaniem rozbitka jeśli załoga wyraża zgodę. Jeszcze Dzisiaj postaram się napisać posta
-
Serce tajgi [Zew Cthulhu]Towarzystwo jakim otoczony był Walter niezbyt go pociągało. Takie wystawne bankiety były dobre dla niego tylko, że sprzed dziesięciu lat. Obecnie wolał udać się do baru w deszczowy wieczór i pogawędzić z barmanem lub kimś wiedzącym więcej niż on sam. Na jego nie szczęście musiał wystawić się na ten dyskomfort. W głowie dalej siedziały mu plany limuzyny dla towarzysza Yeticzenko, a skoro los dał mu szanse na znalezienie sponsora to grzechem było nie skorzystać. Zadanie byłoby znacznie prostsze z Renem przy sobie, ale ten musiał zniknąć w najważniejszym momencie. Przez taki obrót spraw Walter był skazany wyłącznie na swoją kompetencję w fachu i urok Violet, lecz żeby ich użyć najpierw trzeba znaleźć potencjalny cel.
Szukanie go okazało się znacznie trudniejsze niż zakładał. Jedynymi osobami z jakimi dłużej porozmawiał była dwójka handlarzy, ale gdy inżynier tylko zaczął rozmowę o technologii i maszynach szybko dostrzegł w nich niechęć do dalszej konwersacji. Ich strata. pomyślał i ruszał na dalsze poszukiwania inwestora. W przerwach od przeszukiwania ludzi i smakowanie zagranicznych przekąsek, cały czas zaczepiała go madame Beaumont. Na początku były to zwykłe pogawędki czym się pan zajmuje? Jak podoba się panu przyjęcie? Czy przekąski smakują? Zwykła gościnność, ale z każdym podejściem madame zdawała się bardziej przymilająca i wręcz podekscytowana rozmową. Jedyne z czym Walter mógł to porównać to jak on patrzył i słuchał swojego mentora Borisa. Murdock zdążył się przyzwyczaić do tego zachowania. I wtedy kabelki w jego mózgu się połączyły, idealny inwestor właśnie opiera głowę na jego ramieniu. -Jak mógłbym odmówić. Powiem pani w sekrecie, że nie przepadam za takimi obszernymi bankietami. - po tych słowach wstał i wystawił dłoń, aby pomóc wstać swojej rozmówczyni. -Nie wiem nawet jak podziękować pani za tą propozycję. - dodał mając na myśli wyłącznie wdzięczność za spokojniejsze miejsce i możliwość ujrzenia tajnej kolekcji. Na nieszczęście madame Walter nie za dobrze czytał między wierszami.
-
Krzyk PustkiPraktycznie całą odprawę Wiliam spędził w stanie pół świadomości. Co nieco go zaskoczyło. Mógłby przysiądź, że jakąś chwilę temu był w pełni sił. Najwyraźniej kolejne symptomy wybudzenia, o których jeszcze nie wiedział.
Z słów kapitana wydedukował, że jego status to zbędny balast, który ma nie robić problemów. Najwyraźniej z dwójki pasażerów to ja jestem tym lepszym. Miło. Szkoda tylko, że konkuruje z istnym wrzutem na dupie. I tak rozmyślając o swoim niezbyt imponującym sukcesie. Młody chłopak nie zorientował się nawet kiedy zasnął. Zazwyczaj sen był przyjemnym doświadczeniem, lecz nie tym razem. W śnie Wiliama kapsuła, którą przechwycili miała w sobie ogromne kraby. Nie wiem, czy można doświadczyć gorszego spotkania niż to. Wielkie monstra powoli zbliżały się naukowca podczas gdy ten rzucał w nie rozpaczliwie wszystkim co ma pod ręką. Niestety bez żadnego skutku. Pancerze tych wynaturzeń były zwyczajnie zbyt twarde. Koniec drogi teraz jedyne co mógł zrobić Wiliam to czekać aż wielkie szczypce zgniecie mu szyję. Kiedy już żegnał się ze światem do jego uszu dotarła wiadomość głosowa "Nie zakłócać pracy załogi".
Otworzył oczy cały spocony i przerażony rozglądając się po pomieszczeniu. To tylko sen powiedział w myślach i zgarnął z automatu coś co miało przypominać czekoladę. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby stał się jawą. - ta myśl przeszła bez większych emocji jak większość, ale nagle. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby stał się jawą. Teraz przez całe ciało Wiliama przeszła fala gorąca, niemal natychmiast po niej jego szyja cała się napięła. Znał to uczucie ten moment, w którym był przekonany, że już po nim. Niecałe dwa lata temu wpadłby w histerię. Chciałby się ukryć, uciec, a najlepiej zniknąć. Jednak teraz miał przy sobie coś co pozwala mu zachować zimną krew. Jego tatuaż symbolu yin yang na nadgarstku. Wpatrywał się w niego pustym wzrokiem jakby jego oczy patrzyły gdzieś daleko za nadgarstek. Muszę coś zrobić. Długo nie myśląc przeanalizował plan ewakuacyjny i ruszył po to co go interesowało.
-
Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarzeWalter też cierpliwie czeka w hotelu na powrót Rena z urzędu
-
Krzyk Pustki -
Krzyk Pustki
Pierwsze spotkanie Wiliama z procedurą wybudzania było dokładnie takie jak je wszyscy opisują - Okropne. Stan, w którym się znalazł można było porównać do bycia noworodkiem, ledwo widział, ledwo kontaktował i ledwo się poruszał. Po jakiejś dłuższej chwili w takim amoku, chłopak trochę otrzeźwiał co jak miał się za chwilę przekonać nie było ani trochę lepsze od poprzedniego położenia. Teraz całe ciało Wiliama odczuwało zimno, ale nie takie jak wyjście z domu w środku zimy, coś takiego było niczym w porównaniu do chłodu jaki w tamtym momencie odczuł. Pomimo tego, że znał objawy wybudzania, to i tak postanowił się rozejrzeć czy przypadkiem jakaś asteroida nie rozwaliła tego złomu i czy teraz nie wędruje po bezkresnym kosmosie w tej puszce. Obserwując otoczenie chłopak przypomniał sobie o zbiórce, którą zarządził kapitan. Chwilo się tym przejął, ale szybko zdał sobie sprawę, że jako pasażer nie musi się spieszyć. Czas jaki reszta wykorzystuje na wykonywanie swoich obowiązków może poświęcić na przemyślenia i doprowadzenia swojego mózgu do porządku.Leżał w środku kapsuły i myślał nad obecnymi dźwiękami, jakie do niego docierały. Jako pierwszą usłyszał agentkę, która ewidentnie za szybko chciała wstać, bo chwile po odgłosie stawiania kroku do uszu archeologa doszedł także stukot kolan o podłogę. Ciekawski Wiliam wyjrzał przez krawędź kabiny, żeby zobaczyć, jak człowiek walczy z własnym organizmem. Biedaczysko, uwięziona w pogoni za wyższym stanowiskiem. Pewnie myśli, że stopień wyżej w hierarchii zmieni jej życie i zapewni jej szczęście. Głupia mentalność korposzczurów.
Kolejnym obiektem wartym przemyślenia był pilot Davy, który ani trochę nie przypominał kogoś wyrwanego z kilkumiesięcznego snu. Gość musi kochać swoją prace albo zajebiście to udaje. Oby moja praca dawała mi tyle szczęścia co pilotowanie jemu. Po tym Wiliam swoją uwagę skierował na najstarszych członków załogi Eliasa i Siergieja, ich widok wzbudzał w chłopaku mieszankę przerażenia i pożałowania niżeli ciekawości jak w przypadku poprzedniej dwójki. Czy mnie też czeka taki los. Praca tak długo jak tylko jestem w stanie. Ten świat naprawdę jest beznadziejnym miejscem. Kapitan i inżynierowie nie wzbudzili żadnych refleksji w umyśle młodego chłopaka może w przyszłości bardziej pomyśli nad tymi postaciami. Jednak teraz najwyższa pora, żeby wstać i zmyć z siebie ten kilkumiesięczny pot. Wiliam po zdrowej dawce rozmyślania i niewielkich ruchów podniósł się delikatnie i bez większych problemów ruszył w kierunku pryszniców, a później udał się na miejsce zbiórki.
-
Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarzeJa też uważam, że powinniśmy zniknąć w hotelu i zostawić resztę Renowi. Jeśli nie ma potrzeby odgrywać tego to proponuję żeby @elvis zadeklarował jakie działania podejmie Ren i wykonał odpowiednie rzuty po czym opiszę to w jednym poście i przejdziemy już do przyjęcia u antropolożki.
-
Serce tajgi [Zew Cthulhu]Walter po zobaczeniu, jak tylko kilka słów Rena wystarczyło, żeby rozwiązać konflikt, musiał przyznać, że adwokat to doprawdy złotousty diabeł.
-Ren nie uważasz, że obecność tak dużej grupy tylko utrudnia ci poruszanie się? - Walter zapytał Japończyka zanim ten zdążył podejść znów do grupy. -Na pierwszy rzut oka widać, że w słowach nie masz sobie równych. Jestem pewny, że bez problemu namówisz całą ekspedycję na pozostanie w bibliotece. My będziemy spokojnie siedzieć i planować nasze następne kroki. Podczas gdy, ty będziesz mógł na spokojnie wypytać o Nakamurę w urzędzie. Wydaje mi się to rozsądniejsze niż zostawianie profesora i tej czwórki debili samych sobie - po tych słowach Walter podszedł do profesora.
-Jeśli naprawdę grozi panu niebezpieczeństwo to faktycznie należałoby udać się gdzieś w bezpieczniejsze miejsce. Proponuje wymienić walutę w kantorze, a potem Ren nas gdzieś zaprowadzi Prawda? - powiedział Walter po czym skierował wzrok na Rena.
-
[ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja)Mi najbardziej podoba się koncept kombajna górniczego z opcji 1.B a co do transpondera to głosuję na United Americas
-
Serce tajgi [Zew Cthulhu]Podczas schodzenia ze statku Walter poczuł ulgę, która niemal momentalnie zniknęła po tym, jak ujrzał zupełnie obce miasto. Jego oczy instynktownie zwróciły się ku Renowi, który w tamtej chwili był jedynym łącznikiem z nową kulturą i językiem.
Obserwując niezbyt przemyślane poczynania profesora i ewidentnie zawiedzioną nimi drużynę, w głowie inżyniera zapaliła się lampka.
Jeśli chcę zdobyć pieniądze na części, najpierw muszę zdobyć zaufanie tych ludzi, a profesor dostarcza mi idealną okazję do zaprezentowania się jako osoba odpowiedzialna, która w przeciwieństwie do niego planuje swoje akcje.
-Ren, musimy przejąć dowodzenie nad tą ekspedycją, liczę, że mnie wesprzesz - Walter szybko rzucił do Japończyka, po czym wyszedł na środek i zaczął mówić.
-Naszym pierwszym celem powinien być kantor, przyda nam się tutejsza waluta. Osobą, która powinna zająć się wymianą gotówki jest zdecydowanie Ren, urodził się w tym kraju, więc na pewno nie da się oszukać. Prawda? - Walter spojrzał na Rena oczekując przytaknięcia.
Dopiero po tym zająłbym się poszukiwaniem Kazuo, co zresztą nie powinno być trudne, skoro mamy ze sobą adwokata. Jestem przekonany, że zdobycie adresu Nakamury to zwykła formalność dla niego - po tym zdaniu inżynier wskazał na Rena oczekując aż ten zabierze głos. -
Serce tajgi [Zew Cthulhu]Rejs oczami Waltera Murdock
Od wypłynięcia statku odczuwam chorobę morską. W pierwszym tygodniu ledwo zauważyłem, że coś mi dolega miałem tylko zawroty głowy nic więcej. Wtedy był mój najefektywniejszy czas, wymyśliłem pojazd, zacząłem szkolić moich asystentów Violet i Johna, i sam poszerzyłem swoją wiedzę dzięki książce zakupionej w San Francisco.
Drugi tydzień. Choroba się nasila, wstaję z uczuciem rozsadzania głowy i cały dzień nie mogę się skupić. Pomimo trudności dalej uczę mechaniki tylko krócej, zależy mi na tym, bo nauka tych ludzi sprawia mi radość. Żeby zająć sobie resztę dnia zacząłem gotować świeże ryby na różne sposoby. Do tego zajęcia szybko przyłączył się John, który chciał się tego nauczyć.
Trzeci tydzień. O poranku jestem praktycznie niezdolny do funkcjonowania, wymiotuję codziennie i wszystko mnie irytuje. Przestałem uczyć mechaniki i gotować, większość dnia spędzam w kajucie, staram się wykorzystywać ten czas na myślenie o tym, jak ulepszyć projekt i skąd wziąć na niego fundusze. Jak do tej pory zbiórka wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem.
Jedynym okresem, kiedy jestem aktywny jest noc. Siadam wtedy na dziobie statku i słucham Johna przekazującego mi wiedzę na temat nawigacji i przetrwania.Z tego rejsu najbardziej w pamięć zapadły mi trzy momenty. Ucieszona mina Violet po otrzymaniu aparatu, zaskoczenie Johna po zobaczeniu projektu pierwszy raz i moja własna radość podczas tworzenia rysunku pojazdu.
-
Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarzeRozwój Waltera:

-
Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
Jeśli chodzi o sens konstrukcji jestem prawie pewny że to zadziała. Moim wstępnym założeniem jest wzięcie przodu auta z złomowiska bo najbardziej zależy mi na układzie skrętu a silnik umieścić na pace i z niej wprawiać gąsienice w ruch. Nie chce przedłużać pobytu na statku więc załóżmy, że Walter będzie pracował nad tym projektem podczas lekcji mechaniki których będzie udzielał dla Violet i John'a bo i tak nie rozpocznie kupna części bez potwierdzenia pobytu yeti na Syberii.
Mam też pytanie czy dla Violet i John'a pasuje nauka mechaniki zamiast inżynierii? Sądzę, że w obliczu tego nowego projektu bardziej się przyda i trochę bez sensu uczyć projektowania maszyn kogoś kto się na nich nie zna. @ketharian @agnes