
Pierwsze spotkanie Wiliama z procedurą wybudzania było dokładnie takie jak je wszyscy opisują - Okropne. Stan, w którym się znalazł można było porównać do bycia noworodkiem, ledwo widział, ledwo kontaktował i ledwo się poruszał. Po jakiejś dłuższej chwili w takim amoku, chłopak trochę otrzeźwiał co jak miał się za chwilę przekonać nie było ani trochę lepsze od poprzedniego położenia. Teraz całe ciało Wiliama odczuwało zimno, ale nie takie jak wyjście z domu w środku zimy, coś takiego było niczym w porównaniu do chłodu jaki w tamtym momencie odczuł. Pomimo tego, że znał objawy wybudzania, to i tak postanowił się rozejrzeć czy przypadkiem jakaś asteroida nie rozwaliła tego złomu i czy teraz nie wędruje po bezkresnym kosmosie w tej puszce. Obserwując otoczenie chłopak przypomniał sobie o zbiórce, którą zarządził kapitan. Chwilo się tym przejął, ale szybko zdał sobie sprawę, że jako pasażer nie musi się spieszyć. Czas jaki reszta wykorzystuje na wykonywanie swoich obowiązków może poświęcić na przemyślenia i doprowadzenia swojego mózgu do porządku.
Leżał w środku kapsuły i myślał nad obecnymi dźwiękami, jakie do niego docierały. Jako pierwszą usłyszał agentkę, która ewidentnie za szybko chciała wstać, bo chwile po odgłosie stawiania kroku do uszu archeologa doszedł także stukot kolan o podłogę. Ciekawski Wiliam wyjrzał przez krawędź kabiny, żeby zobaczyć, jak człowiek walczy z własnym organizmem. Biedaczysko, uwięziona w pogoni za wyższym stanowiskiem. Pewnie myśli, że stopień wyżej w hierarchii zmieni jej życie i zapewni jej szczęście. Głupia mentalność korposzczurów.
Kolejnym obiektem wartym przemyślenia był pilot Davy, który ani trochę nie przypominał kogoś wyrwanego z kilkumiesięcznego snu. Gość musi kochać swoją prace albo zajebiście to udaje. Oby moja praca dawała mi tyle szczęścia co pilotowanie jemu. Po tym Wiliam swoją uwagę skierował na najstarszych członków załogi Eliasa i Siergieja, ich widok wzbudzał w chłopaku mieszankę przerażenia i pożałowania niżeli ciekawości jak w przypadku poprzedniej dwójki. Czy mnie też czeka taki los. Praca tak długo jak tylko jestem w stanie. Ten świat naprawdę jest beznadziejnym miejscem. Kapitan i inżynierowie nie wzbudzili żadnych refleksji w umyśle młodego chłopaka może w przyszłości bardziej pomyśli nad tymi postaciami. Jednak teraz najwyższa pora, żeby wstać i zmyć z siebie ten kilkumiesięczny pot. Wiliam po zdrowej dawce rozmyślania i niewielkich ruchów podniósł się delikatnie i bez większych problemów ruszył w kierunku pryszniców, a później udał się na miejsce zbiórki.

