Moje pytanie jest takie, czy Siergiej widzi czarne coś na hełmie Eliasa.
Posty
-
Krzyk Pustki -
Krzyk PustkiAdam, Marcus, Caleb, Siergiej, Elias, Joshua.
Mi pasuje
-
[Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - KOMENTARZEDziękuję raz jeszcze. Mimo, że nie lubię takich klimatów, granie Paladinem sprawiło mi trochę radochy.
-
Pechowa siódemkaBardzo miodne opisy i mam nadzieję, że jak wypuścisz rekrutkę to będę miał wolny slot.
Najbardziej przypadły mi do gustu pozycje 1-3, w kolejności: 3, 2, 1.
Śledztwa, intrygi, rozmowy, dobywanie informacji, mrok, dylematy.
Ten rodzaj horroru, który buduje się przez klimat a nie wyskakujące nagle z ciemności potwory.
To lubie. -
[komty] Syreni Śpiew Neonów@marrrt , w nawiązaniu do posta, Frog dostał wiadomość na NoiseFeed: trzymaj się z daleka od VdR. Aigo rozebrane na części. Trensi szukają właściciela.
BTW, chyba niezbyt trudno jest dojść do tego kto jest właścicielem wozu, a jeśli jest z wypożyczalni - kto go pożyczył. Chyba, że był pożyczony na lewe papiery.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Raze Switch More
Night City, Megablock 10tka
niedziela 15.07.77, popołudnie
Wieczór zbliżał się szybciej, niż by sobie tego życzył.
Switch zamknął za sobą drzwi łazienki i przez dłuższą chwilę stał bez ruchu, opierając dłonie o umywalkę.
W lustrze patrzył na niego ktoś obcy.
Jedno oko ciągle było spuchnięte. Drugie wyglądało nienaturalnie — pożyczone Kiroshi wciąż wydawało mu się cudze. Twarz pokrywały sińce, rozcięta warga zdążyła zasklepić się cienką, ciemną strużką.
— Da się sprzedać — mruknął do własnego odbicia.
Odkręcił wodę.
Gorący prysznic zmywał z niego zaschniętą krew, kurz Vista del Rey i zapach śmietnika, z którego kilka godzin wcześniej wyciągnęli go przyjaciele.
Stał pod strumieniem dłużej niż zwykle.
Pozwalał wodzie spływać po karku.
Oddychał.
Powoli.
Równo.
Jak przed każdą ważną robotą.
─── ◈ ───
Nie miał pieniędzy na nowe ubrania.
Musiał poradzić sobie tym, co znalazł w szafie.
Odrzucił skórzaną kurtkę.
Za bardzo krzyczała.
Koszulki z nadrukami również.
Wybrał ciemne spodnie, czarną koszulę i grafitową marynarkę, której nie zakładał od miesięcy. Wymagała jedynie kilku ruchów dłonią, by strzepnąć z niej kurz.
Spojrzał na siebie jeszcze raz.
Nie wyglądał dobrze.
Nie wyglądał naturalnie.
Ale wyglądał... poważnie.
To musiało wystarczyć.
Na półce odnalazł niemal zapomniany flakonik perfum.
Dwie krople.
Jedna na szyję.
Druga na nadgarstek.
Więcej byłoby przesadą.
─── ◈ ───
Usiadł przy stole.
Wyjął drzazgę i skopiował na nią nagranie.
Pasek postępu przesuwał się leniwie, jakby specjalnie chciał wystawić go na próbę.
Gdy transfer dobiegł końca, odłączył nośnik i przez chwilę obracał go między palcami.
Tyle zamieszania.
Kilka gramów plastiku i krzemu.
Przepustka do wyższej ligi.
Albo bilet w jedną stronę.
Schował drzazgę do wewnętrznej kieszeni marynarki i odruchowo klepnął się po piersi, upewniając się, że siedzi na miejscu.
Dopiero wtedy wyszedł z pokoju.
W salonie zatrzymał się na moment.
— A... jeszcze jedno.
Spojrzenia kilku osób oderwały się od swoich zajęć.
— Po Aigo nie ma już po co jechać.
Oparł się ramieniem o futrynę.
— Trensi rozebrali je do gołej blachy. Szukali śladów tych, którzy odwiedzili Slima przed całą rozpierduchą.
Wzruszył ramionami.
— Podobno jeszcze zostawili ludzi przy wraku. Liczą, że ktoś wróci po fanty albo będzie chciał zatrzeć ślady.
Krzywo się uśmiechnął.
— Więc jeśli komuś chodzi po głowie wycieczka do Vista del Rey... to lepiej, żeby ją sobie odpuścił. Wysłałem wiadomość do Froga.
─── ◈ ───
Dopiero wtedy przypomniał sobie Brazil.
Od rana praktycznie rozmawiali wyłącznie o trupach, gangach, hakach i pieniądzach.
Westchnął cicho.
— Debil...
Mruknięcie skierowane było wyłącznie do niego samego.
Przeszedł do niewielkiego aneksu.
Odnalazł kilka zapomnianych świec.
Jedna pachniała wanilią.
Druga czymś cytrusowym.
Trzecia była zwykłą, białą świecą awaryjną.
Ustawił je na stoliku w sypialni.
Nieidealnie.
Ale z wyraźnym zamiarem.
W łazience znalazł buteleczkę olejku do masażu, który kiedyś kupił bardziej z ciekawości niż z planu jego wykorzystania.
Postawił ją obok świec.
Przez chwilę przyglądał się swojemu dziełu.
Wyglądało... zaskakująco przytulnie.
Kąciki ust uniosły mu się odrobinę.
— Tylko się nie śmiej...
Powiedział to cicho, jakby Brazil już stała obok.
Po raz pierwszy od wielu godzin pomyślał o czymś innym niż Fuentes.
I było mu z tym zaskakująco dobrze.
Jedyne co psuło jego dobry nastrój, to że musiał opuścić megablok najpóźniej o siódmej wieczorem.
-
[komty] Syreni Śpiew Neonów@Grek , jak to spierdolisz, pretensje tylko do Switcha, tam bardzo istotna będzie kurtuazja, szacunek i maniery. Jak chcesz świeże ubranie pod taką okazję, wyciągnij z wspólnego konta 100 e$ i zasuwaj do odzieżowego!
Czasami nie jestem pewien czy mówisz poważnie, czy żartujesz.
Chyba nie przyszło Ci do głowy, że Switch założy garniak?
A sugerowanie wyciągnięcia kasy ze wspólnego konta na prywatne spotkania też nie jest w stylu Switcha. I tak już czuje się źle z tym, że jedzie na pożyczonym Kirioshi.
Umówmy się, że znajdzie coś świeżego w szafie. Właściwie może to już mieć na sobie. Chyba nie chodzi w ciuchach ze śmietnika? -
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Raze Switch More
Night City, Megablock 10tka
niedziela 15.07.77, rano
Javier Morales akurat był w jednym ze swoich garaży, bo kiedy odebrał, Switch usłyszał w tle wizg elektrycznych wkrętarek, stukot młotków i warkot pracujących kompresorów, a ponad nimi skoczne dźwięki płynącej z radia „Cintury” Sancheza Loco.
— Hola Raze — powiedział Kubańczyk lekko zniekształconym głosem i Switch oczami wyobraźni ujrzał Moralesa leżącego pod jakimś Villefortem ze śrubokrętem w zębach. — Como estas?
— Siemasz Torque — odpowiedział pozornie rozluźnionym tonem fikser. — Dzwonię, bo oglądam od rana wiadomości z Visty. Ta nocna uliczna wojna wygląda masakrycznie w TV. To sprawdzam znajomków czy mogę jakoś pomóc. Wiesz... Może jakieś medykamenty z MedCenter, środki przeciwbólowe albo jakąś zapasową cybernetykę z trzeciej ręki. Bo mam tam człowieka, który mógłby coś załatwić na już. Za dobrą cenę. Na WNS mówią, że tam u was było pół setki zabitych. To w chuj masakra! Ludzie mogą potrzebować pomocy. Z tobą wszystko w porządku. Z garażami? Aut ci nie spalili?
— Dzięki za telefon. Doceniam troskę — głos Moralesa odzyskał normalne brzmienie, ale mocno jednocześnie spoważniał. — Media nie kłamią, była tu w chuj rzeźnia. Wjechały w nas Szóstki, na pełnej kurwie. Ale jakoś tak dziwnie. Powiem ci, że trochę to do nich niepodobne. Taki rajd. A podobno to była bardzo mocna ekipa. Nabita wszczepami na maksa. Rozwalili grupę Trenu na Vine Street. Potem wbili się w apartamentowiec na tej samej ulicy. Zawinęli stamtąd takiego sieciarza, który tam mieszkał. Taki grubas. Chyba z pół tony waży. SlimWire. Czekaj! Ty go chyba znasz! Kiedyś gadaliśmy pod jego metą. Pamiętasz?
— SlimWire? — Switch poczuł jak na dźwięk pytania Torque oblewa go lodowaty pot. — Kurwa. Ciężko go zapomnieć. Nawet jakby się chciało. Tego nie da się odwidzieć. Raz czy dwa robiłem mu przysługę. Potrzebował lekarstw na te odleżyny i inne powikłania. Sixth Street go porwał z mieszkania? Czym kurwa? Dźwigiem? Avką DTR-u? I dlaczego?
— Ludzie gadają różne rzeczy. W połowę nie ma co wierzyć — odpowiedział Javier. - Ale ja mam swój rozum. W Vista del Rey może się zrobić nieciekawie, gringo. A ja pierdolonych garaży ot tak nie przeniosę w inne miejsce. Myślę, że jak Militech odjebał dwa tygodnie temu Nicholasa Fuentesa, Will Gunner poczuł świeżą krew i myśli, że Manuel się wydyga i ugnie przed ultimatum... Bo Gunner ma duże ambicje i chciałby sobie wykroić kawałek Vista del Rey dla siebie. Żeby tu zacząć inwestować w nieruchomości. Ale Manuel jest mocno… no wiesz... Podobno to bękart Diabła i Santa Muerte, a nie dzieciak starego Fuentesa. Ciesz się stary, że go nigdy nie poznałeś.
Javier ściszył ton głosu do konspiracyjnego szeptu.
— Ode mnie tego nie słyszałeś, ale to prawdziwy pojeb. Dla niego zabić człowieka za nic to jak strzelić palcami. Padre Ibarra i inni starsi Valentinos robią się na niego cięci. Na razie chyba tylko obserwują, co się będzie działo.
— Ale to jak, to cała ta akcja była o SlimWire? — Switch w pozornie rozluźniony sposób zmienił temat konwersacji, poprawiając kciukiem wolnej dłoni pozycję pożyczonego od HiFi Kiroshi wewnątrz oczodołu. — Streetsi załatwili pół setki waszych, żeby się dobrać do tego grubasa?
— No tak to wygląda, gringo — potwierdził Torque. — Myślę, że Wieloryb robił dla Tren de Agua. Sąsiedzi ponoć mówili, że często do niego zachodził sam młody Fuentes i jedna z jego dupci. Taka Rosita. Bardzo dobra w sieciowaniu. Grubas na sto procent coś dla nich robił. Może czesał w Sieci komunikację Szóstek? Musieli się dowiedzieć i go zwinęli, żeby to skończyć, a SlimWire'a najpierw przesłuchać gdzieś u siebie. Sprawdzaj co jakiś czas wiadomości. Dam sobie głowę uciąć, że jutro albo pojutrze ktoś powiesi jego trupa za nogi na tamie za Santo Domingo. Takiego tłuściocha będzie widać nawet z Visty.
Javier przestał mówić, ale Raze nie podjął od razu konwersacji, myśląc nad czymś intensywnie.
— Jesteś tam, gringo?
— Torque, coś ci teraz powiem. Potraktuj to jako dowód zaufania. Nie byłem z tobą do końca szczery na początku rozmowy. Bo nie wiedziałem, na ile się orientujesz w sytuacji. I czy wciągać cię w niebezpieczne sprawy. Ale jeśli to usłyszysz, będziesz musiał dobrze uważać, komu i coś powiesz. Mówić dalej?
— Weź kurwa nie pierdol, tylko dawaj! - prychnął Kubańczyk. — Po takim ostrzeżeniu muszę wiedzieć, co tam masz.
— Będziesz musiał bardzo szybko zatroszczyć się o swój biznes, amigo. Przenoś, co tylko dasz radę poza dzielnicę. Młody Fuentes jest jeszcze bardziej popierdolony niż sądzisz. On chce przejąć dla siebie całą Vista del Rey. Przygotowywał się na to jeszcze przed śmiercią Nicolasa. Rozpracowywał szlaki przerzutowe i skrytki Szóstek, żeby przejąć ich składy broni i obrócić się przeciwko Valentinosom. Do tego potrzebował SlimWire. Do czesania Sieci. Sprawdzania transportów broni.
— Ja pierdolę! Naprawdę? Ale skąd ty wiesz takie rzeczy? Kto ci dał cynk?
— Mówiłem prawdę, że znałem SlimWire. Ale nie powiedziałem prawdy, że tylko smarowałem mu odleżyny na dupie. Znaliśmy się trochę lepiej. Grubas wysypał się pod koniec roboty. Chyba się zorientował, że Streetsi go namierzyli. W końcu mają własnych sieciarzy. Zadzwonił do mnie z prośbą o pomoc jak Szóstki wypierdalały mu drzwi. Potem zerwało połączenie. Jesteś pierwszym gościem, któremu o tym mówię. Bo jesteśmy kumplami. Pakuj, co tylko możesz i wypierdalaj stamtąd, amigo. Albo, jeśli nie możesz wyjechać, zadzwoń, gdzie trzeba. Jak nie uciszycie na dobre Fuentesa, narobi w dzielnicy jeszcze większego gówna. Sam wiesz, co to za człowiek.
— Ja pierdolę! Daj mi pomyśleć. Kurwa. Robi się naprawdę nieciekawie. Dzięki za cynk. Naprawdę jestem wdzięczny. Będę musiał przekazać twoje info dalej. Oczywiście anonimowo. Kurwa! Muszę nad tym dobrze pomyśleć.
— Javier, jeszcze jedno pytanie. — Switch przestał poprawiać cyberoko. Podrapał nasadę nosa. — Vista to jeden temat w TV. Ale nawijają też o tym zamachu na wycieczkę w Japantown. Ten przystanek na Silk Road. To przecież niedaleko Mostu Kongresowego. Miasto jest pełne świrów, ale nawet świr dwa razy pomyśli, zanim wejdzie na teren Tygersów i odpali tam w biały dzień kilka dzieciaków. Myślisz, że to jakaś prowokacja była, że Trenosi chcą napuścić Tygersów na Szóstki albo na odwrót, Szóstki na Tygersów? Albo Tygersów na Valentinosów? Jak tak teraz myślę, to ostatnie wydaje się najbardziej prawdopodobne. W sumie, nie zdziwiłbym się, gdyby to była robota tego popierdoleńca Fuentesa.
Morales milczał dość długo, by „Cintura” dobiegła końca i z radia popłynęły pierwsze nuty nowego albumu Us Cracks.
— Nawet o tym wcześniej nie pomyślałem — powiedział po chwili namysłu. — Może być jak gadasz. Masz ten łeb, stary. Muszę kończyć. Muszę podzwonić w sprawie Fuentesa. I pogadam z paroma osobami, czy ktoś nie potrzebuje dostawy z MedCenter, ale pamiętaj, na krzywdzie rodziny zysku się nie robi, będziesz musiał mocno spuścić z marży, vale? Dam znać, co i jak, na razie. Ja pierdolę.
— Jasne amigo. Odviję sobie innym razem. Uważaj na ulicy. Teraz w Vista trzeba mieć oczy dookoła dupy, stary.
Switch rozłączył rozmowę. Odłożył smarthinga na kolano. Dotychczasowe konwersacje pozwalały mu zbudować w głowie obraz bieżącej sytuacji na pograniczu Vista del Rey i Santo Domingo i chociaż fikser daleki był od entuzjazmu, zaczynał pomimo pozornej beznadziejności swojej sytuacji zaczął dostrzegać pewne światełko w tunelu.
Smarthing zaczął wibrować obwieszczając przychodzące połączenie. Raze zerknął na jego ekran i z miejsca rozpoznał ciąg wyświetlonych tam cyfer.
Hector Garcia.
-
Krzyk PustkiSiergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

Ambulatorium
Siergiej uśmiechnął się krzywo.
Durak.
Naprawdę myślał, że ktoś sięgnie po broń tutaj? Na mostku? Przy całej załodze, kamerach i Opiekunie zapisującym każdą sekundę?
To byłby nie bunt. To byłoby samobójstwo.
Co innego na obcej jednostce.
Tam kamery mogły od miesięcy nie działać. Tam nikt nie wiedział, co naprawdę wydarzyło się w środku. Tam łatwiej było zginąć przez "nieszczęśliwy wypadek" niż udowodnić, że ktoś pomógł losowi. Tam sprawiedliwość mógł wymierzyć "niezidentyfikowany obcy".
Stary chyba o tym nie pomyślał.
Bleinert
Sadza zatrzymał się przy planie pokładu, przesuwając po nim grubym palcem.
— Mostek nie ucieknie.
Przesunął palec niżej.
— Załoga też nie.
Zatrzymał go na oznaczeniu maszynowni.
— Ale jak serce statku przestanie bić, to niczego się już nie dowiemy.
Spojrzał na kapitana.
— Zacząłbym od maszynowni. Jak ktoś przeżył, prędzej znajdziemy go tam niż przy automacie z kawą. A jak nie przeżył... to reaktor powie nam więcej niż dziesięciu trupów.
W tym momencie odezwał się Gleeson.
Sadza przekrzywił głowę.
— Nic nie słyszę.
Chwilę nasłuchiwał.
— Ale jak coś stuka rytmicznie...
Spojrzał w stronę grodzi prowadzącej do ładowni.
— ...to albo pompa. Albo zawór. Albo coś, co jeszcze próbuje pracować.
Wzruszył ramionami.
— Duchy nie stukają równo.
-
Krzyk PustkiW kopalniach nie było lepiej.
Dawajmy ten abordaż.
Co może pójść nie tak? -
Krzyk PustkiNu vot... Prawdę mówi. Staremu we łbie się coś poprzestawiało.
-
Żywe Trupy i Maski Nyarlathotepa - badanie gruntuW kult też bym zagrał. Z zastrzeżeniem — jak będę miał miejsce na kolejną sesję.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Raze Switch More
Night City, Megablock 10tka
niedziela 15.07.77, rano
Switch przez chwilę milczał. Nie próbował się odgryźć. Nie szukał ciętej riposty. Po prostu patrzył na Brazil, jakby dopiero teraz naprawdę usłyszał, co powiedziała.
— Masz rację.
Słowa przeszły mu przez gardło z wyraźnym trudem.
— Spierdoliłem to.
Oparł się barkiem o ścianę.
— Wczoraj myślałem tylko o sobie. O Fuentesie. O Keirze. O tym, że wszystko znowu się wali. A ty... byłaś obok.
Krzywo się uśmiechnął.
— I nawet nie powiedziałem, że wyglądasz zajebiście.
Na moment spuścił wzrok.
— Przepraszam.
Westchnął cicho.
— Nie będę cię ciągnął do tych decków na siłę. Zrób robotę dla Misty. To ma sens.
Po chwili uniósł dłoń.
— Ale z tym czystym deckiem... to jest dobry pomysł. Tyle, że jestem spłukany. Życie mnie przeorało.
Stał przez chwilę milcząc.
— I ze SlimWire też zjebałem. W ogóle mam wrażenie, że wszystkie moje wybory są złe. A grubasa zabrały Szóstki. Wyjebały całą ścianę w kwaterze, żeby go z tamtąd wyciągnąć.
Kiwnął głową.— Arkusz też zrobię. Wszystko, co wiem o Shivie, Slimie, Fuentesie, Szóstkach, Trensach. Bez zgadywania. Same fakty.
Kiedy Brazil odwróciła się do wyjścia, odezwał się jeszcze raz.
— Arte...
Zaczekał, aż spojrzy.
— Dzięki, że po mnie wróciłaś.
Krótka pauza.
— I... uważaj na siebie na tej siłowni. Wróć. Wymasuję ci wszystko bejbe.
-
Krzyk PustkiSadza będzie przy tym obecny. Jest ciekawy odpowiedzi.
Nie będzie drążył. -
Krzyk Pustki@Marrrt dobre. Wezmę ze spawarką

-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Raze Switch More
Night City, Megablock 10tka
niedziela 15.07.77, rano
Switch wyszedł z pokoju, zamykając za sobą drzwi trochę ciszej niż zwykle. Rozmowa zostawiła po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Przez moment stał nieruchomo na korytarzu, pocierając kciukiem skroń.
Akurat wtedy z pokoju wyszła Brazil. Sportowy top, włosy związane do treningu. Wyglądała, jakby szła spalić kalorie i zły humor.
— Arte.
Zatrzymał ją gestem.
— Zanim pogadam z Sixth Street, muszę wiedzieć, co mam.
Spojrzał jej prosto w oczy.
— Potrzebuję, żebyś przeorała sprzęt Shivy. Wszystko. Dyski, cache, ukryte partycje, śmieci po usuniętych plikach. Cokolwiek znajdziesz o Slimie, Fuentesie, transportach Szóstek albo Arasace.
Na moment zawiesił głos.
— Jeśli tam siedzi coś, co pozwoli mi wejść do Szóstek z kartami na stół, to chcę to mieć, zanim otworzę mordę.
Przycisnął ją do siebie. Złapał za tyłek.
— Siłownia nie ucieknie.
-
Krzyk Pustkikto jeszcze oprócz niego zabiera oręż typu śmiercionośnego?
Spawarkę. Taką podręczną, którą można wziąć w rękę i będzie działać w próżni.
Coś czym można otworzyć zamkniętą gródź a jednocześnie, w razie potrzeby, zamknąć. -
[komty] Syreni Śpiew NeonówGdzie jest Brazil gdy Switch kończy rozmowę z informatorem?
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówSwitch musi wykonać kilka telefonów, dla celów dyskretnych i spokojnych rozmów wykorzysta pusty pokoik Dingo i Froga.
@nanatar , w kontekście rozmowy z Szóstkami, zawartość komputera Shivy jest bardzo istotna. Czy ja dobrze zrozumiałem, że Arte nie ma zamiaru jej sprawdzić? Switch o to prosił.
-
Krzyk PustkiTo tak na szybko jeszcze trzy grosze od Sadzy.
- chciałby przycisnąć soldatika co do łusek znalezionych w kapsule
- nie podoba mu się nowy skład abordażowy
- finalnie podporządkuje się decyzji kapitana