Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
GreKG

GreK

@GreK
Mecenas
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
343
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
1
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalasnikov, Sadza, deklaracja

    • zamknąć drzwi używając karty Chimika
    • jeśli karta nie zadziała, to użyć umiejętności Joshua
    • rozeznać gdzie jesteśmy, przeszukać pomieszczenie, trupy
    • co tam kapitan rozkaże... 🙂
    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

    text alternatywny

    Bleinert

    Sadza przez chwilę patrzył na Hannigana bez słowa.

    Nie przekonało go to do końca. Ale przynajmniej tym razem kapitan odpowiedział. Bez wykrętów. Bez zasłaniania się regulaminem.

    Schował młotoko-klucz do plecaka.

    — Dobra... na razie. Tylko już żadnych łgarstw. Blat', co tutaj tak jebie?

    Dopiero wtedy rozejrzał się po pomieszczeniu.

    Zrobił krok i pod podeszwą coś zachrzęściło. Spojrzał w dół.

    Łuski.

    Dużo łusek.

    Dopiero teraz zauważył, że podłoga jest nimi zasypana. Między nimi leżały zwłoki w mundurach Weyland-Yutani. Część niemal całkowicie pochłonął już rozkład. W powietrzu wisiał ten sam ciężki, słodkawy odór, który poczuł wcześniej, tylko tutaj wydawał się jeszcze bardziej intensywny.

    Sadza skrzywił się i odruchowo zasłonił nos przedramieniem.

    — Ja pierdolę...

    Uniósł wzrok.

    W półmroku dostrzegł rozbite tuby, zaschniętą substancję na podłodze i ścianach, a dalej zarys instalacji, której wcześniej nie zauważył.

    — Chodowali tu te chyorty?

    Przeniósł wzrok na Chimika.

    — Winda?

    Przyjrzał się jej przez chwilę, po czym spojrzał na pozostałych.

    — Działa?

    Spojrzał za ramię. Stamtąd skąd przyszli.

    — Zamknijmy za sobą gródź. Elias, ta twoja karta działa?

    Odwrócił się raz jeszcze do Starego.

    — Gdzie teraz?

    W ustach Nikołajewicza zabrzmiało to pojednawczo.

    Rozgrywka

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @Ketharian napisał:

    czy Switch chciałby dopiąć zakupy na mieście przed powrotem do H10 (przydała by mi się szczegółowa lista)

    Tak. Gdzieś o tym pisałem. W poście lub na disco.
    Dwie rzeczy:

    • gnat, osobista broń
    • dron, w miarę możliwosci nawet lepszy od poprzedniego
      I chciałbym negocjować.
    Komentarze cyberpunk2077

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    @Ketharian napisał:

    czy też korporacyjną kartę kodową znalezioną przy zwłokach agenta W-Y w kapsule ratunkowej

    W pytaniu kapitana do Crowe wyraźnie pada:

    Czy ma Pan znalezioną w kapsule kartę?

    Pragnę przy okazji zauważyć, z jakim szacunkiem, z dużej litery, zwraca się Stary do Chimika.

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

    text alternatywny

    Bleinert

    Siergiej Nikołajowicz Kalashnikov nie wierzył w przypadki.

    Nie dlatego, że był przesądny. Wręcz przeciwnie. Uważał, że większość rzeczy, które ludzie nazywają przypadkiem, jest po prostu wynikiem tego, że nie widzą całego równania.

    Kamień nie spada dlatego, że "tak wyszło”.

    Kamień spada, bo coś poluzowało podporę.

    Gaz wybucha, bo ktoś nie sprawdził zaworu.

    Człowiek ginie pod zwałem skały, bo wcześniej gdzieś pojawiło się pęknięcie, którego nikt nie zauważył.

    A jeśli ktoś mówił, że miał pecha, Sadza zwykle odpowiadał:

    — Pech to słowo dla człowieka, który nie wie dlaczego.

    Nauczył się tego bardzo wcześnie.

    Miał wtedy dwadzieścia kilka lat i pracował jeszcze na jednym z niższych poziomów kolonii. To była robota, której nikt nie chciał. Gorąco, pył, wilgoć, smar, metal i skała. Trzeba było schodzić tam, gdzie automaty nie mogły pracować, bo albo nie mieściły się w szybach, albo ich sensory głupiały od zakłóceń.

    Tego dnia nic nie zapowiadało kłopotów.

    Właśnie dlatego wszyscy byli spokojni.

    Zmiana zaczęła się normalnie. Kontrola sprzętu, zjazd, odprawa, potem robota. Siergiej pamiętał nawet, że jeden ze starszych górników żartował, że może tym razem wrócą na powierzchnię przed końcem swojej kawy.

    Pół godziny później zawalił się szyb.

    Nie cały.

    Tylko fragment.

    Wystarczyło.

    Trzech ludzi znalazło się po drugiej stronie zwału.

    Siergiej przeżył, bo pięć minut wcześniej zmienił miejsce pracy.

    Do dzisiaj nie wiedział dlaczego.

    Kierownik kazał mu przejść na drugi odcinek, bo jeden z wiertaków zaczął wariować. Siergiej był zły. Miał już rozłożone narzędzia, chciał skończyć swoją robotę i wrócić. Kłócił się nawet przez radio.

    Gdyby został, byłby dokładnie tam, gdzie zawaliła się skała.

    Kiedy później ktoś powiedział:

    — Miałeś szczęście, Sadza.

    Siergiej spojrzał na niego.

    — Nie.

    — Jak nie?

    — Wiertak.

    — Co wiertak?

    — Wiertak zaczął wariować.

    Tamten wzruszył ramionami.

    — No i?

    — Nic nie dzieje się bez powodu.
    Wtedy jeszcze sam nie wiedział, jak bardzo będzie się tego trzymał.

    Kilka lat później przekonał się po raz drugi.

    Tym razem to on był człowiekiem, który zauważył „przypadek”.

    Na jednej ze zmian zgasła lampa.

    Jedna z wielu.

    Zwykła rzecz.

    W kolonii światło gasło bez przerwy. Przepalone przewody, przeciążenia, stare instalacje. Technik miał przyjść następnego dnia.

    Siergiejowi jednak nie spodobało się, że zgasła akurat ta lampa.

    Nie potrafił powiedzieć dlaczego.

    Po prostu nie pasowało mu to.

    Podszedł do niej.

    Popukał w obudowę.

    Nic.

    Wtedy usłyszał ciche syknięcie.

    Nie światła.

    Rury.

    Zatrzymał się.

    Przyłożył dłoń do ściany.

    Czuł drżenie.

    Poszedł za nim.

    Kilka metrów dalej znalazł pęknięcie instalacji. Niewielkie. Prawie niewidoczne. Gaz sączył się do szybu technicznego.

    Gdyby nikt tego nie znalazł, przy następnym większym obciążeniu instalacji mogło dojść do wybuchu.

    Później komisja powiedziała, że wykrycie nieszczelności było przypadkowe.

    Siergiej się wściekł.

    — Nie przypadkowe.

    — Panie Kalashnikov, znaleziono ją przy okazji awarii oświetlenia.

    — A dlaczego awaria?

    — Przeciążenie.

    — A dlaczego przeciążenie?

    — Nie wiem.

    Siergiej popatrzył na nich długo.

    — No właśnie.

    Od tamtej pory, kiedy coś działo się „przypadkiem”, zaczynał szukać przyczyny.

    Nie zawsze ją znajdował.

    Ale zawsze szukał.

    Czasem oznaczało to pęknięty przewód.

    Czasem źle dokręconą śrubę.

    Czasem człowieka, który skłamał.

    A czasem coś znacznie gorszego.

    Najgorsze było to, że po latach zaczął dostrzegać wzór również tam, gdzie inni widzieli tylko zbieg okoliczności.

    Ktoś pojawił się w niewłaściwym miejscu.

    Drzwi otworzyły się, choć nikt ich nie otwierał.

    Światło zamrugało.

    Maszyna zatrzymała się sekundę przed awarią.

    Siergiej zawsze zadawał wtedy to samo pytanie:

    Dlaczego właśnie teraz?

    Dlatego teraz, stojąc w ładowni Bleinerta, patrzył na otwierające się drzwi i nie potrafił uwierzyć, że stało się to przypadkiem.

    Za nimi był pusty statek.

    Za nimi zginął Adam.

    Za nimi polowało coś, czego Siergiej nie umiał nazwać.

    A drzwi właśnie się otworzyły.

    Nie wcześniej.

    Nie później.

    Teraz.

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov nie wierzył w przypadki.

    W jego świecie przypadek był tylko nazwą dla przyczyny, której jeszcze nie znalazł.


    Sadza drgnął szczęką, kiedy kapitan wyrwał mu młotoko-klucz z ręki.

    — Ej!

    To jedno słowo zabrzmiało ostrzej, niż zamierzał. Przez moment miał ochotę po prostu odebrać mu narzędzie. Młotoko-klucz był jego. Nie zabawką, nie częścią wyposażenia kapitana. Był jego.

    Patrzył, jak Hannigan wali nim w kamerę.

    Raz.

    Drugi.

    Trzeci.

    Sadza zacisnął palce.

    — Stary... - odezwał się w końcu, wyciągając rękę po narzędzie. - Jak chcesz coś rozwalić, bierz własny.

    Odebrał młotoko-klucz i odruchowo sprawdził głowicę.

    Dopiero wtedy spojrzał na kapitana.

    — Może nie mogli się z nami skontaktować. Nie przyszło ci to do głowy? - prychnął. - Jakby to coś chciało nas zabić, to zostawiłoby nas na pastwę chyorta, nie? Po co miałoby otwierać drzwi, odcinać korytarze i pchać nas gdzieś dalej?

    Wzmianka o karcie sprawiła, że Sadza odwrócił głowę.

    — Co za karta?

    Popatrzył najpierw na Crowe'a, potem na kapitana.

    — Czegoś nam nie mówisz?
    W jego głosie nie było już złości. To było gorsze. Zainteresowanie.

    — Znaleziona w kapsule? I dopiero teraz sobie o niej przypomniałeś?
    Sadza zrobił krok w stronę kapitana.

    — Skoro mogą na niej być informacje, które pozwolą nam stąd wyjść, to dlaczego wcześniej nikt jej nie użył?
    Zmrużył oczy.

    — Albo inaczej. Dlaczego ty wiedziałeś, że może być na niej coś ważnego?
    Przez chwilę patrzył na Hannigana bez słowa.

    Potem zerknął na Crowe'a.

    — Chimik. Pokaż kartę. Zobaczymy, co takiego Stary trzymał przed nami w tajemnicy.

    Coś w Sadzy pękło.

    Nie chodziło już o młotoko-klucz. Ani nawet o kartę. Chodziło o to, że po raz kolejny dowiadywał się o czymś ważnym dopiero wtedy, kiedy kapitan uznawał, że nadszedł odpowiedni moment.

    A tutaj każdy taki "odpowiedni moment” mógł być ostatnim.

    Spojrzał na Hannigana. Jeszcze niedawno był dla niego Starym - człowiekiem, który miał wiedzieć, co robić, kiedy reszta zaczynała panikować. Teraz Sadza po raz pierwszy zaczął się zastanawiać, ile właściwie z tego, co mówi kapitan, jest prawdą, a ile jest tylko tym, co Hannigan chce, żeby wiedzieli.

    To nie było dobre uczucie.

    — Wiesz co... - powiedział cicho. - Zaczynam mieć problem.
    Zrobił krok bliżej.

    — Jak mamy się stąd wydostać, skoro ty chowasz przed nami informacje?
    Uniósł młotoko-klucz. Nie jak broń. Raczej jak ciężki argument, który przypadkiem znalazł się w jego dłoni.

    Pokręcił głową.

    — Nie.
    Spojrzał kapitanowi prosto w oczy.

    — Koniec tego.
    Głos Sadzy stał się twardszy.

    — Wyłóż wszystko. Tutaj. Teraz. Wszystko, co wiesz o Bleinercie. O tej karcie. Co przed nami chowasz?
    Przerwał.

    — Bo jeśli masz jeszcze jakieś informacje schowane pod mundurem, a my mamy je odkrywać po jednej, kiedy już będzie za późno...
    Ścisnął mocniej rękojeść młotoko-klucza.

    — ...to nie jesteś kapitanem, który nas stąd wyprowadza. Jesteś kolejną zagadką do rozwiązania.
    Sadza odsunął się pół kroku.

    Nie spuszczał jednak wzroku z Hannigana.

    W głowie znów pojawiło się pytanie, które zadawał sobie przez całe życie.

    Dlaczego właśnie teraz?

    Za dużo tego.

    Sadza nie wierzył w przypadki.

    Może więc ich obecność tutaj też nie była przypadkiem.

    Może Hannigan wiedział o Bleinercie więcej, niż mówił.

    A może nie tylko wiedział.

    Może właśnie dlatego tutaj byli.

    — Co tu się odpierdala Hannigan?

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Baw się dobrze.
    Sadza zaopiekuje się Eliasem. A już na pewno jego flaszeczką. Wiadomo... trupy nie piją...

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Jakby mieli opory, Sadza zgłasza się na ochotnika, byle prędzej.
    Nu dawaj, dawaj! Bystro!

    Komentarze

  • Ogarnę start sesji w Wampira i robię R do 5ed WFRP, będą chętni?
    GreKG GreK

    @Wired napisał:

    @ketharian i @grek to jedna osoba? Bo ja do Ketha pisałem, konta zapomniałeś zmienić?

    No i się wydało... 😉

    Sondy

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Sadza. Deklaracja.

    Siergiej będzie naciskał, żeby natychmiast skorzystać z otworzonego przejścia. Wg niego ktoś im pomaga zostać przy życiu.
    Nie będzie chciał dźwigać złomu.
    Szyk dla niego nieistotny.

    Komentarze

  • Ogarnę start sesji w Wampira i robię R do 5ed WFRP, będą chętni?
    GreKG GreK

    @Wired napisał:

    Twój głos mnie dziwi

    Parafrazując...
    I po cholerę drążysz temat? Zagłosowałem, to zagłosowałem.

    Mam odruch wymiotny jak myślę o Warhamerze na tym forum. Lubię universum ale te dyskusje na temat technikaliów mnie <pip>-lają.

    Sondy

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

    text alternatywny

    Bleinert

    Sadza znieruchomiał.

    Nie od razu spojrzał na pozostałych. Jego latarka powoli przesunęła się po ciemności ładowni, zatrzymując się na otwierających się drzwiach.

    Nie tych, którymi weszli.

    To było najważniejsze.

    Ktoś je otworzył.

    Albo coś.

    Siergiej poczuł, jak napięcie zaciska mu kark. Przez chwilę słuchał tylko pracy hydrauliki. Ten dźwięk był teraz niemal kojący. Mechaniczny. Kontrolowany. Ktoś musiał wydać polecenie.

    Jak wtedy, z kurtyną przeciwpożarową, albo wejściem do ładowni.

    Ktoś z Bleinerta?

    Załoga?

    Nie.

    Załoga nie odpowiadała.

    Matka. Jedyne logiczne wytłumaczenie.

    Gdyby wtedy weszli przez nie od razu, nie pierdoląc się z kurtyną, nie straciliby Adama.

    Siergiej przypomniał sobie, jak chwilę wcześniej, gdy próbował reanimować syntka, stojąc przy jednym z interkomów, mówił do głośnika niemal jak do człowieka.

    — Tu Kardashian. Słyszysz mnie?

    Cisza.

    — Jeśli mnie słyszysz... zamrugaj światłami dwa razy.

    Odczekał.

    Nic.

    Siergiej spojrzał wtedy na lampy.

    Jedna.

    Druga.

    Trzecia.

    Wszystkie świeciły równym, zimnym światłem.

    — No dalej...

    Nic.

    — Dwa razy. Tylko dwa.

    Znów cisza.

    Wtedy uznał, że albo nie ma żadnej Matki, albo ta suka nie zamierza z nimi rozmawiać.

    Teraz jednak drzwi otworzyły się same. Może Matka nie miała możliwości ich usłyszeć? Może tylko ich widziała? Albo odczytywała ich sygnatury w pomieszczeniach? Wiedziała, że tutaj są. Rozumiała co stało się z załogą Bleinerta. Czuła zagrożenie i chciała ich ocalić.

    Sadza zrobił krok w kierunku drzwi.

    Snop latarki wpadł w otwartą przestrzeń za nimi.

    — Hannigan.

    Nie odrywał wzroku od przejścia.

    — Zabierz nas stąd.

    Odwrócił głowę w stronę Starego.

    — Tam.

    Wskazał otwarte drzwi.

    — To MUSI być ktoś z Bleinerta. Albo jego Matka. Inaczej po co by się otworzyły?

    Przez moment jeszcze się wahał.

    Potem wskazał mocniej.

    — Idziemy tam. Dawaj. Już raz to spierdoliliśmy. Nie zróbmy tego po raz drugi.

    Spojrzał na pozostałych.

    — Tutaj już wiemy, co jest.

    Krótka pauza.

    — Tam jeszcze nie.

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Skoro pisze, że sam trzymał i że mu wypadł, to wie co pisze.
    Jakby Nadia trzymała to na pewno by dał rady zrzucić cum.
    To się trzyma kupy.

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

    text alternatywny

    Bleinert

    Sadza przez chwilę tylko przyglądał się nieruchomemu blaszakowi.

    Android leżał bezwładnie na podłodze. Brakowało mu kończyn, a jego korpus nosił ślady tego, co musiało być wyjątkowo brutalnym spotkaniem. Nie znał konstrukcji tego modelu. Nie wiedział nawet, czy po czymś takim powinien jeszcze próbować go uruchamiać.

    Ale skoro miał jeszcze źródło zasilania...

    Może miał też pamięć.

    A pamięć mogła powiedzieć im, co wydarzyło się na Bleinercie.

    — No dobra...

    Odchylił wyrwany brutalnie panel techniczny i przyświecając latarką zajrzał głębiej w otwartą przestrzeń korpusu. Palcami ostrożnie odsuwał przewody, szukając czegoś, co przypominało główne zasilanie.

    Znalazł.

    Albo raczej znalazł jego resztki.

    Moduł był uszkodzony. Jeden z przewodów został wyrwany, drugi wyglądał na przypalony. Sadza przyjrzał mu się przez chwilę, potem zerknął w stronę rozbebeszonego panelu instalacyjnego.

    — Można spróbować...

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov był górnikiem.

    Nie mechanikiem androidów.

    Nie elektronikiem.

    Ale przez trzydzieści lat pracy nauczył się jednej bardzo ważnej rzeczy: jeżeli coś ma przewód, zasilanie i nie jest całkowicie rozerwane, to można spróbować to uruchomić.

    A jeśli nie działa, znaczy, że trzeba było podłączyć inaczej.

    Przeciągnął złom do awaryjnego źródła zasilania. Zaczął podpinać przewody. Końcówki zacisnął prowizorycznie, ale mocno. Sprawdził pierwsze połączenie. Potem drugie.

    Jeszcze raz spojrzał na korpus.

    — Dawaj blaszak.

    Włączył zasilanie.

    Przez ułamek sekundy nic się nie wydarzyło.

    Nachylił się nad syntkiem. Może coś źle podłączył? Nie, wszystko było dobrze.

    I wtedy...

    TRZASK!

    Wnętrze androida rozświetlił gwałtowny błysk. Przez przewody przebiegła seria iskier, a gdzieś pod panelem coś huknęło i zgasło. Zapach spalonej izolacji uderzył w nozdrza.

    Sadza odskoczył gwałtownie.

    — Blyat'!

    Przez chwilę stał nieruchomo, patrząc na syntetyka.

    Nic.

    Żadnego ruchu.

    Żadnego światła.

    Żadnego głosu.

    Tylko cichy syk uszkodzonego układu.

    — No i chuj...

    Tym razem ciszej.

    Złość przyszła dopiero po chwili.

    Siergiej kopnął androida w korpus.

    — Blyat'!

    Metal zazgrzytał po podłodze.

    Sadza odwrócił się, zrobił dwa kroki, po czym zatrzymał się i spojrzał przez ramię na nieruchomego syntetyka.

    — Nic nie dało się z tym zrobić.

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    @Ketharian napisał:

    do próby uruchomienia Androida potrzeba będzie rzutu z co najmniej dwoma sukcesami

    2 +5 +4 +1 +1 +4 +3 +2

    @Ketharian napisał:

    serdecznie podziękować @macabra78 za krótką, ale naprawdę godną pochwały grę

    Ale, że co? Zabili nam Adasia chorty?

    @macabra78 , świetnie odegrana postać. Do samego końca. Sam bym się chyba nie podjął. Oklaski.

    Komentarze

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    GreKG GreK

    text alternatywny

    Raze Switch More

    Jig-Jig Street w Japantown

    niedziela 15.07.77,

    Switch jeszcze przez chwilę patrzył w kierunku, w którym zniknął Hector.

    — Kawał chuja... — mruknął pod nosem. — Sam jesteś kawał chuja Garcia. Właściwie, małego kutasa.

    Raze wypuścił powoli powietrze i ruszył przed siebie, wtapiając się w tłum Jig-Jig Street. Nie zamierzał za nim biec. Nie teraz. Hector był wkurwiony, ale nie zerwał kontaktu. Powiedział: "będę czekał na telefon”, a nie "pierdol się”. W ich branży była to istotna różnica.

    Przynajmniej na razie.

    Switch wsunął dłoń do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyczuł palcami drzazgę.

    Dwa kawałki.

    Zatrzymał się na moment przed jedną z pulsujących witryn, jakby zainteresował go wyświetlany na niej reklamowy braindance. W rzeczywistości jeszcze raz przeliczał w głowie pieniądze.

    Dwa patyki eurodolarów.

    Pierwsze co zrobił, to napisał wiadomość na Noise Feed do HiFi:

    "Młody, ile ci jestem krewny za oko?"

    Wczoraj nie miał praktycznie nic. Dzisiaj miał pieniądze, świeży implant w oczodole, kontakt do Cesarzowej i — co chyba było najważniejsze — możliwość, że Wakako Okada jeszcze do niego zadzwoni.

    Nie był to majątek.

    Ale wystarczająco dużo, żeby przestać przez chwilę zastanawiać się, czy stać go na zainwestowanie w sprzęt.

    Wystarczająco dużo, żeby zacząć myśleć o tym, co zrobić dalej.

    Odpowiedź od technika przyszła prawie natychmiast:

    "Dasz e€550, gdy będziesz miał wolne fundusze. Nie stresuj się."

    Uśmiechnął się i przelał e$600 na konto HiFi.

    "Sprzedałbym taki towar z biegu za sześć stówek. Następnym razem jak będziesz coś chciał opchnąć przyjdź do mnie. Razem na tym skorzystamy. Dzięki."

    Wieczór.

    Spotkanie z Cesarzową zakończone. Hector obrażony. Arte na kwaterze. Chłopaki pewnie kroją własne interesy. Do tego SlimWire, Trensi, Szóstki i całe to gówno, które jeszcze wczoraj wyglądało jak kilka niepowiązanych ze sobą problemów, a dzisiaj zaczynało układać się w jeden cholernie niebezpieczny obraz.

    Switch skrzywił się lekko.

    I oczywiście miał jeszcze jeden problem.

    Arte.

    Po tym wszystkim, co wydarzyło się przed jego wyjściem, nie miał pojęcia, jak będzie wyglądał ich wieczór.

    Spojrzał na tłum przed sobą.

    — No dobra, Raze — powiedział cicho do siebie. — Najpierw wracasz żywy. Potem martwisz się resztą.

    Ruszył dalej.

    Tym razem już bez pośpiechu. Po drodze chciał się jeszcze doposażyć. Szkoda mu było starego Snitcha. Ale może teraz uda mu się wyhaczyć coś lepszego w dobrej cenie? I dobrze by było jeszcze skombinować jakąś klamkę.

    Mijając krzyczące witryny Japantown zwolnił nagle przy jednej z nich. Zatrzymał go nie krzykliwy neon ani reklama z Podświata, lecz zapach. Zawahał się tylko chwilę nim wszedł.

    W środku było zdecydowanie ciszej. Na podświetlonych półkach stały kosmetyki, perfumy i różnego rodzaju pachnidła, od tanich syntetyków po rzeczy, których ceny wyglądały jak pomyłka. Switch przeszedł kilka kroków, aż dostrzegł niewielką, czarną buteleczkę.

    Wziął ją do ręki i przeczytał nazwę. Jig-Jig No. 9. Jaśmin, bergamotka, piżmo.

    — Arte by się spodobało — mruknął.

    Spojrzał na cenę. Sto osiemdziesiąt edków.

    Przez chwilę kalkulował. Miał teraz niecałe półtorej tysia i mnóstwo rzeczy, na które mógł je wydać. Potrzebował sprzętu, broni, a przede wszystkim zapasu na wypadek, gdyby wieczór z Cesarzową okazał się początkiem, a nie końcem problemów.

    Odłożył flakonik.

    Zrobił dwa kroki.

    Wrócił.

    — Pieprzyć to.

    Podał go sprzedawcy.

    — Pakuj.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @Gladin podziękować

    Komentarze cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    GreK napisał:

    @gladin , Switch wyśle do HiFi pytanie na NoiseFeed:
    Młody, ile ci jestem krewny za oko?

    Odpisze?
    Zawrę w moim poście.

    Podbijam, bo chyba przeszło niezauważone.
    Jutro puszczę posta. Niezależnie od tego czy będzie odpowiedź.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [D&D 5E 2014] Witajcie w Stubramiu
    GreKG GreK

    Bardzo podoba mi się wprowadzenie i styl w jakim piszesz. Chętnie poczytam.
    Zagrać jednak nie zagram.
    Za dużo srok za ogon trzymam.
    Poza tym mechaniczna część postaci jest dla mnie zawsze problemem
    Powodzenia w rekrutacji!

    Rekrutacje

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    GreK napisał:

    Sadza. Deklaracje.

    Szuka wyjścia, zapasowych skafandrów i sposobu komunikacji z... AI? "Jeśli nas obserwujesz, zamrugaj światłami dwa razy". "Jeśli jesteś Matką Bleinerta, zamrugaj światłami dwa razy."

    Jak wyzej, plus próba reanimacji syntka y-w.

    Komentarze

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @gladin , Switch wyśle do HiFi pytanie na NoiseFeed:
    Młody, ile ci jestem krewny za oko?

    Odpisze?
    Zawrę w moim poście.

    Komentarze cyberpunk2077
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa