Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
GreKG

GreK

@GreK
Mecenas
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
413
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
1
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

    text alternatywny

    Bleinert

    Sadza przez chwilę wpatrywał się w otwarty korytarz. Czerwone światło alarmów wydobywało z ciemności tylko fragmenty ścian i podłogi. Reszta tonęła w cieniu. Do tego smród. Znał zapach martwych ludzi, ale w zamkniętym kadłubie, wśród metalu i wychłodzonej instalacji, wszystko wydawało się bardziej intensywne.

    — Wchodzę.

    Nie czekał na odpowiedź. Nie wyciągał pistoletu. Na to kurestwo i tak niewiele by pomógł, a Sadza wolał mieć wolne ręce. Sprawdził mocowanie motoklucza przy pasie i oświetlił podłogę, potem ściany i sufit, przesuwając snop latarki powoli, kawałek po kawałku. Nie zamierzał wpakować się w pierwszą ciemną wnękę tylko dlatego, że na progu nic się nie ruszało.

    Przez moment nasłuchiwał. Szum komunikatora, własny oddech, gdzieś głębiej metaliczne trzaski stygnącego wraku. Żadnych kroków. Żadnego szurania. To jeszcze niczego nie dowodziło.

    Przesunął się przez otwór bokiem, ostrożnie stawiając stopy i zachowując równowagę na wąskim przejściu. Dopiero gdy znalazł oparcie dla obu stóp, odsunął się od wejścia, robiąc miejsce pozostałym. Nie szedł daleko. Najpierw chciał sprawdzić najbliższy odcinek korytarza i upewnić się, że nie ma tam niczego, co mogłoby wyskoczyć im na plecy.

    — Trzymajcie mnie na oku — mruknął przez komunikator. — Jak coś się ruszy, nie czekajcie, aż wam pomacham.

    Zacisnął szczękę i ponownie skierował światło w ciemność.

    — I uważajcie na krew. Nie wiemy, co tu zdechło.

    Rozgrywka

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    GreKG GreK

    text alternatywny

    Raze Switch More

    Parking podziemny H10. Zachód -1.

    niedziela 15.07.77,

    Switch przysiadł na masce jednego z zaparkowanych samochodów i przesuwał palcem po ekranie SmartThinga. Lista kontaktów nie wyglądała szczególnie obiecująco. Przewijał kolejne nazwiska, ksywki i numery, próbując dopasować ludzi do zadania, którego wcale nie miał ochoty się podejmować. Ktoś od transportu? Ktoś, kto obracał się w Northside? Pośrednik handlujący cyberwszczepami? Każdy z tych tropów mógł prowadzić donikąd, a przecież nawet nie miał pewności, gdzie właściwie powinien szukać.

    Kosiarze. Jeśli jego przypuszczenia były słuszne, właśnie te zjeby odpowiadały za porwanie jednej i próbę porwania drugiej z dziewczyn. Nkeri mogła być dla nich kolejnym źródłem organów, zestawem części zamiennych, które dało się sprzedać komuś z odpowiednią ilością eurodolarów. Tyle że Switch nie znał nikogo, kto miałby bezpośrednie kontakty z tym gangiem. Nie miał numeru, który mógłby wybrać, ani znajomego znajomego, któremu mógłby rzucić odpowiednio dużo pieniędzy, by zaczął zadawać pytania.

    Przewinął listę jeszcze raz, bardziej z uporu niż z nadziei.

    Po co my tu, kurwa, wszyscy jesteśmy?

    Oparł łokieć na kolanie, a drugą ręką obracał urządzenie, jakby zmiana kąta patrzenia mogła nagle wyczarować jakiś użyteczny kontakt.

    Zajmujemy się jakąś durną laską jakiegoś mało znaczącego gangu Chakkasów. Facet nawet nie potrafi upilnować własnych ludzi, a teraz wszyscy mamy rzucać się na ratunek, bo jego laska zniknęła.

    Nie chodziło nawet o samą Nkeri. Dziewczyna mogła być niewinna, mogła mieć rodzinę, ludzi, którzy czekali na nią w domu. Nie znał jej i nie miał pojęcia, kim była poza tym, że została porwana. Ale Night City codziennie połykało takich jak ona. Jednych znajdowano, innych nie. Niektórych wypluwano po paru dniach, pozostałych tylko w kawałkach.

    Jeśli mam rację, pewnie już ją tną na części zamienne.

    Przesunął kciukiem po ekranie. Kolejny kontakt. Kolejna ślepa uliczka.

    I po co? Po co wpierdalamy się w następną wojnę między gangami?

    Nie byli policją. Nie byli ekipą ratunkową ani organizacją charytatywną. Każde z nich miało własne sprawy, własne długi i wystarczająco dużo powodów, żeby nie dokładać sobie kolejnych problemów. Tymczasem stali na parkingu, grzebali w śladach i słuchali, jak Dong zastanawia się, co powiedzieć Adeoli. Jakby sama obecność większej liczby uzbrojonych ludzi miała zmienić cokolwiek.

    Co z tego będziemy mieli?

    Odpowiedź przyszła natychmiast.

    Gówno. Nic.

    Żadnej zapłaty, żadnej przysługi, żadnej gwarancji, że Chakkasowie zapamiętają, kto wyciągnął do nich rękę. Za to całkiem realna szansa, że ktoś uzna ich za stronę konfliktu, którego wcześniej nawet nie dotyczyły ich interesy. Wystarczyło, żeby jeden z ludzi Donga otworzył ogień w niewłaściwym kierunku albo żeby porywacze wrócili dokończyć robotę.

    Switch zatrzymał się na nazwisku Hectora Garcii.

    Tygrysy.

    Mógł spróbować dotrzeć do Kosiarzy, ale nie miał pojęcia, od kogo zacząć. Hector za to znał ludzi, którzy mogli zainteresować się tym, co działo się na ich terenie. Oczywiście, istniał jeden drobny problem: ostatnia rozmowa z Garcią nie należała do udanych. Hector wciąż mógł mieć mu za złe, że Switch nie wciągnął go w rozmowę z Wakako. I trudno było przewidzieć, czy tym razem w ogóle zechce odpowiedzieć.

    No pięknie. Najpierw Slim, później Hector, teraz Patch. Może powinienem zacząć pobierać opłaty za samo wysłuchiwanie cudzych pretensji.

    Przez chwilę rozważał, czy nie odpuścić. Hector nie był mu nic winien, a Switch nie miał zamiaru się przed nim płaszczyć. Z drugiej strony nie zamierzał też pozwolić, żeby ich osobiste niesnaski przeszkodziły w przekazaniu informacji, która mogła zainteresować Tygrysy.

    Otworzył okno wiadomości.

    Nie zamierzał prosić o przysługę ani opowiadać całej historii. Wystarczyło podsunąć Hectorowi trop i sprawdzić, czy uzna go za wart uwagi. Jeśli Tygrysy miały własne interesy na tym terenie, informacja o ludziach porywających dziewczyny i prawdopodobnie handlujących organami mogła okazać się dla nich istotna. Zwłaszcza jeśli za wszystkim rzeczywiście stali Kosiarze.

    Mam trop, który może zainteresować Tygrysy. Dziewczyna zniknęła z ich terenu. Podejrzewam Kosiarzy i handel organami, ale nie mam jeszcze potwierdzenia. Jeśli zechcą sprawdzić, kto urządza sobie takie interesy na waszym podwórku, daj znać. Switch.

    Przeczytał wiadomość dwa razy. Nie podawał nazwiska Nkeri ani szczegółów dotyczących Chakkasów. Nie zamierzał też sugerować, że ma dowody, których w rzeczywistości nie posiadał. To był trop, nie gotowe rozwiązanie.

    Wysłał wiadomość.

    Nie wiedział, czy Hector odpowie, czy zignoruje go z urazy, czy może przekaże informację dalej, nawet jeśli sam nie będzie miał ochoty rozmawiać ze Switchem. Każda z tych możliwości była równie realna. Jeśli zignoruje a Tygrysy dowiedzą się o tym, że wiedział, może mieć przejebane.

    Schował SmartThinga do kieszeni i zacisnął szczękę.

    Jeśli Hector podejmie temat, może uda się dotrzeć do ludzi, którzy wiedzą więcej o Kosiarzach, niż on sam kiedykolwiek się dowie. Jeśli nie, pozostanie im szukanie po omacku.

    Tak czy inaczej, Switch zrobił kolejny krok. Nadal nie był przekonany, że warto było pakować się w cudzą wojnę gangów, ale przynajmniej próbował znaleźć sposób, by nie musieli rozwiązywać jej wyłącznie własnymi rękami.

    Kurwa. Po co myśmy się w to wpierdolili?

    Czuł się tutaj tak nie na miejscu jak ksiądz w burdelu.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @Ketharian napisał:

    Switch, chcesz snusa?

    Czy ja wyglądam na kogoś kto daje w dziąsło?

    To rzucę k3 k10 na znajomości - Dojście do rippera, który pracuje dla Kosiarzy. Wyszło 5.
    Da się z tym coś zrobić?

    Komentarze cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @Ketharian napisał:

    w przypadku Wakako Okady ta sprawa może znajdować się poniżej jej kompetencji, czym innym jest zabójstwo w biały dzień Tygersów w Japantown, a czymś innym porwanie ubogiej mieszkanki H10 (ale bynajmniej nie zniechęcam do dzwonienia)

    Nie dała mu numeru telefonu do siebie więc i tak odpada.

    @Ketharian napisał:

    Im dłużej HiFi myśli nad tą sprawą, tym bardziej pasują mu Kosiarze (oczywiście, jeśli odrzucimy wersję z rozwścieczonym influencerem z Bitchmaxxa). Legendy miejskie mówią, że ci degeneraci mają wiele kryjówek rozrzuconych po całym mieście, od Northside po Charter Hill i Pacificę. Zbierają ofiary w całym Night City, odurzają, pakują zbiorczo w busy i zwożą do swoich rzeźni, gdzie inni już czekają z diagnostycznymi skanerami i pilarkami. Bardzo rzadko przeprowadzają ekstrakcje na miejscu, bo potrzebują zamrażarek, stołów zabiegowych i reszty swojego makabrycznego zaplecza, a także potrzebują czasu na profesjonalne wydobycie i oczyszczenie implantów.

    Jak Switch o tym pomyśli to też dojdzie do takich wniosków, czy jest to wiedza dla niego niedostępna?

    Dryblas go zignorował a fixer jest tak mało spostrzegawczy, że potyka się o własne nogi.
    Strasznie nieprzydatny się czuje w tej sytuacji.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @Ketharian napisał:

    I wracając na parking West -1 chciałbym Wam zasugerować dwa alternatywne dla śledztwa rozwiązania, mianowicie telefon na policję (to H10, przyjadą) albo do Tygersów (to H10, przyjadą).

    Byłoby ciekawie jakbyśmy zadzwonili i po jednych i po drugich.
    Jaki mieliby interes jedni i drudzy, żeby tam jechać?
    Skoro Tygersi... to Cesarzowa nie byłaby zainteresowana co dzieje się na jej terytorium?

    @Ketharian napisał:

    chciałem Cię pochwalić za ten kiełkujący w głowie HiFi pomysł wkręcenia Chakkasów w rozprawę z Brzytwiarzami

    Skoro skręcamy w tą stronę...
    Czy Manuel Fuentes nie miałby interesu w tym, żeby zadźgać sąsiadkę Switcha i uprowadzić drugą?

    Komentarze cyberpunk2077

  • Projekt „Krypta 99”
    GreKG GreK

    Tak mi się skojarzyło, że sesja Stubramie na tym forum, to świetny przykład tego jak mógłaby wyglądać otwarta sesja.
    Jedno miejsce, w którym można się wcielić w dowolną postać, która przybywa przez portal z dowolnego miejsca.
    Dla mnie zawsze największym wyzwaniem była mechanika, więc gdyby była opcja losowania statystyk i wymyślenia do nich postaci, byłby to dla mnie zdecydowanie niższy próg wejścia.
    Jeśli ktoś na początku wymagałby ode mnie mechanicznego zbudowania KP, to bym podziękował.

    Dyskusje RPG

  • Horror/Slasher - Letni Obóz Wakacyjny
    GreKG GreK

    Zagłosowałem na szybki slasher ale granie nastolatkami to nie jest coś co mnie kręci.
    Poza tym w tym momencie nie znalazłbym czasu na kolejną sesję.
    Ale szybki slasher w innej konwencji to jest coś nad czym bym się pochylił.

    Sondy

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    GreKG GreK

    text alternatywny

    Raze Switch More

    Parking podziemny H10. Zachód -1.

    niedziela 15.07.77,

    Kiedy Brazil zaczęła wyjaśniać, Switch skupił na niej całą uwagę. Słuchał uważnie, próbując poukładać sobie w głowie kolejne informacje: telefon od matki jednej z dziewczyn, krwawiąca nastolatka, nóż sterowany przez procesor, pomoc Macka, a potem Dong i poszukiwania porwanej Nkeri. Nie przerywał Arte. Nie miał pretensji o to, że ruszyła komuś na ratunek. Znał ją wystarczająco dobrze, by wiedzieć, że w podobnej sytuacji nie usiedziałaby bezczynnie.

    — Dobra, Arte. Rozumiem — powiedział ciszej, tak żeby usłyszała go przede wszystkim ona. — Nie mam do ciebie pretensji o to, że pomogłaś dziewczynie. Mam nadzieję, że nic ci się nie stało. Resztę obgadamy później?

    Spojrzał jej w oczy, dając jej do zrozumienia, że nie zamierza teraz urządzać jej przesłuchania przy uzbrojonych obcych. Przez chwilę liczyło się dla niego tylko to, że była cała. Objął ją w pasie i pocałował w skroń.

    Dopiero potem jego uwaga przesunęła się na Donga.

    Wielki Chakkas najwyraźniej poczuł się przy Arte nadzwyczaj swobodnie. Switch czuł jak go prowokuje i nie zamierzał udawać, że tego nie widzi.

    Gdy już jednak skupił się na Dongu, reszta parkingu właściwie przestała dla niego istnieć. Nie analizował otoczenia, nie przyglądał się zakamarkom ani nie próbował wyłapywać drobnych szczegółów. Całą uwagę pochłonął mu facet z shotgunem i jego łapsko na barku Arte. W tej chwili Switch był znacznie bardziej zainteresowany tym, co Dong zrobi dalej, niż tym, co mogło dziać się kilka metrów od nich.

    Na jego ustach pojawił się krzywy uśmiech.

    — Ej, szefie — odezwał się spokojnie, nie podnosząc głosu. — Zawsze tak serdecznie witasz gości, czy MOJA kobieta dostała specjalny pakiet powitalny?

    Nie zrobił kroku w stronę Donga ani nie próbował odciągać od niego dziewczyny. Nie musiał. Zamiast tego zerknął na Brazil wymownie, z tym charakterystycznym błyskiem w oku, który mówił znacznie więcej niż otwarta pretensja. Naprawdę, kochanie? Ten typ?

    Zaraz potem znów spojrzał na Donga, jakby właśnie prowadzili całkiem niewinną pogawędkę.

    — A co do Nkeri… — Jego uśmiech przygasł nieco. — Skoro nie ma ciała, to jest przynajmniej szansa, że dziewczyna wciąż żyje. Pytanie, czy zabieramy się za jej szukanie, szefie, czy zaczynamy konkurs mierzenia sobie kutasów.

    Nie odrywał wzroku od Donga. Chciał wiedzieć, jak ten zareaguje, a jego uwaga nadal była tak mocno skupiona na Chakkasie, że nie dostrzegał niczego poza nim i Arte.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @Ketharian napisał:

    Switch wyrzucił w teście Spostrzegawczości jedynkę, co oznacza, że nie dostrzega wokół siebie niczego prócz śliniącego się do Brazil Donga.

    Nieeee.... MG w ogóle nie podpuszcza...

    GreK napisał:

    Jakiego typu to biomonitor jest? Wszczep podskórny? Czy coś w stylu zegarka - niezintegrowane z ciałem?
    Zweryfikował ktoś, że urządzenie pokazywało jej parametry życiowe?

    Podbijam pytanie.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    ...ta cała reszta to właśnie przy okazji.

    Trzeba odróżnić błędy postaci od złośliwości urozmaicenia akcji przez MG.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @Marrrt napisał:
    Trzeba było przyznać, że kłopoty jednak z największą klasą i przytupem załatwił im Switch. Bo gdzie takim Brzytwiarzom, czy Chakkasom do Szóstek

    Switch Szóstek nie załatwiał. Oni tak jakoś wpakowali się gratis.
    Switch co najwyżej może się przyznać do Trensów i ewentualnie (ale to ewentualnie) do Bractwa Białej Gołębicy.

    Właściwie to cofam powyższe.
    Jedyne co można zarzucić Switchowi, to że chciał przysługi od Slima. Reszta to już tak wyszło przy okazji...

    Komentarze cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    GreK napisał:

    ile rzucać? standard k10?

    Ja to spokojnie następnym razem mogę rzucać k3. Nic to nie zmieni.

    @Ketharian napisał:

    Jednym z elementów łamigłówki jest biomonitor Chinwe

    Jakiego typu to biomonitor jest? Wszczep podskórny? Czy coś w stylu zegarka - niezintegrowane z ciałem?
    Zweryfikował ktoś, że urządzenie pokazywało jej parametry życiowe?

    Komentarze cyberpunk2077

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Gdyby Sadza poszedł pierwszy, może spróbować otworzyć drzwi młoto-kluczem bądź palnikiem.
    Co zasugeruje Staremu.
    Weźmie z laboratorium jeśli znajdzie sznury, kable do zrobienia ewentualnej uprzęży.

    Komentarze

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    GreKG GreK

    text alternatywny

    Raze Switch More

    Parking podziemny H10. Zachód -1.

    niedziela 15.07.77,

    Wiadomość od Arte wystarczyła, żeby Switch natychmiast zdecydował o zmianie planów. Nie wyjaśniała jednak, w co właściwie się pakował. Pomoc sąsiedzka. Odratowana dziewczyna. Kolejna porwana. Niby trzy krótkie informacje, a każda otwierała więcej pytań, niż zamykała.

    Kiedy dotarł na parking Zachód-1, zastał grupę obcych mu ludzi, nerwową atmosferę i miejsce, które wyglądało, jakby ktoś zdążył już dokładnie zatrzeć po sobie ślady. Zamiast od razu wywoływać Arte, zatrzymał się przy bocznym przejściu i przez chwilę obserwował sytuację. Chakkasi. Uzbrojeni. Napięci. Najwyraźniej nie mieli dobrego dnia.

    Jeszcze tego brakowało, żeby wpadł między uzbrojonych blokersów, którzy najpierw strzelają, a dopiero potem pytają o nazwisko.

    Nie zamierzał się jednak skradać jak złodziej. Wystarczyło, że zrobił kilka kroków w głąb parkingu, by dostrzec leżącą na betonie pustą puszkę NiColi. Kopnął ją mocno czubkiem buta. Metal zadźwięczał donośnie, a puszka potoczyła się po betonie, odbijając od nierówności i obijając o stojący nieopodal samochód.

    Efekt był natychmiastowy.

    Kilka głów obróciło się w jego stronę. Ktoś zaklął. Kątem oka Switch zauważył, jak lufy broni kierują się ku przejściu.

    O to chodziło. Przynajmniej teraz wszyscy wiedzieli, że ktoś przyszedł. Nie miał ochoty dostać kulki tylko dlatego, że próbował podejść do własnej paczki niezauważony.

    Uniósł ręce, pokazując, że nie zamierza sięgać po broń. Broń, której nie miał. Ale oni o tym nie wiedzieli. Nie zdążył nawet odezwać się pierwszy, kiedy Brazil wykrzyczała jego imię.

    Raze posłał jej krótkie spojrzenie. Przelotny uśmiech. Dzięki, Arte. Bardzo uspokajające powitanie.

    Nie zdążył skomentować jej uwagi o skradaniu się. Dwóch Chakkasów już ruszyło w jego stronę, a po ich minach widział, że nie zamierzają poprzestać na przywitaniu.

    — Ręce tam, gdzie je widać. Bez numerów - rzucił jeden z nich.

    Switch zacisnął szczękę, ale nie stawiał oporu. Pozwolił się przeszukać, choć każda kolejna sekunda tylko pogłębiała jego irytację. Nie znał tych ludzi, nie miał powodu im ufać, ale skoro Arte poruszała się z nimi po ich terenie, musiał zaakceptować ich zasady. Przynajmniej na tyle, by nie rozpętać strzelaniny jeszcze przed poznaniem sytuacji.

    Kiedy wreszcie dali mu spokój, poprawił kurtkę i spojrzał po zebranych. Zatrzymał wzrok na Arte, potem na dryblasie, który wydawał się być przywódcą grupy, a na końcu na zakrwawionym betonie i porozrzucanych śmieciach.

    — Dobra. No, skoro już sobie pomacaliście, chłopcy, to może teraz ktoś mi wyjaśni, co tu się, kurwa, wydarzyło?

    Wskazał brodą na plamy krwi.

    — Dostałem wiadomość, że odratowaliście jedną dziewczynę, a drugą porwano. Widzę uzbrojoną ekipę i że was swędzą ręce. Jeśli mam coś pomóc, to chcę wiedzieć, kto zniknął, kto ją ostatni widział i co już ustaliliście. Od początku. Bez skrótów i bez zakładania, że wiem cokolwiek, bo nie wiem.

    Przeniósł spojrzenie na Arte. Przytrzymał je odrobinę dłużej, unosząc lekko brew. Bez pretensji, bez wyrzutu, ale z wyraźnym pytaniem, na które oczekiwał odpowiedzi. Potem krótko zerknął w stronę wyjścia i znów spojrzał na dziewczynę, dając jej do zrozumienia, że kiedy już uporają się z tym całym bałaganem, będą mieli sobie parę rzeczy do wyjaśnienia.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @Ketharian napisał:

    graczy zamierzających aktywnie działać poproszę o testy Spostrzegawczości.

    ile rzucać? standard k10?

    Komentarze cyberpunk2077

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

    text alternatywny

    Bleinert

    Sadza patrzył na kapitana spod ciężkich powiek. Przez chwilę milczał, jakby naprawdę rozważał jego słowa. Albo po prostu próbował zebrać siły, żeby odpowiedzieć.

    — Joshua otworzył drzwi. Elias informował. Holt osłaniał. Dobrze. — Przesunął językiem po spierzchniętych wargach. — A kto miał pilnować tego, co wsiądzie do windy?

    Skrzywił się i pokręcił głową.

    — Kazałeś zesłać kabinę na dół. Jak sobie to wyobrażałeś? Coś wsiadłoby do środka i gdyby na górze się okazało, że to chyort, to byśmy mu powiedzieli, że pomylił piętra?

    Przetarł dłonią oczy. Nie próbował nawet ukrywać zmęczenia.

    — Toster? Może. Nieważne czy człowiek czy droid. Ale to coś, co mogło nam powiedzieć, co się tu, kurwa, dzieje. To coś co przeżyło wystarczająco długo. Co zna statek. Mogło dać nam przewagę. Podjąłem to ryzyko.

    Podniósł wzrok na Hannigana.

    — A ty, Stary? Po co zszedłeś na dół? Żeby też ratować załogę? Czy żeby samemu sprawdzić, co tam siedzi?

    Nie podniósł głosu. Nie miał już na to siły.

    — Nie mówię, że zrobiłem wszystko dobrze. Ale nie wciskaj mi, że tylko ja podejmowałem ryzyko. Ty jesteś kapitanem. To ty masz pilnować, żebyśmy nie musieli wszyscy naraz robić za bohaterów. Nie ryzykuj życia wszystkich za jednego. Oni cię potrzebują Hannigan. Jak nigdy wcześniej.

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

    text alternatywny

    Bleinert

    Chwilowo byli bezpieczni.

    Adrenalina powoli odpuszczała, zostawiając po sobie drżenie mięśni i ciężar, który nagle przygniatał go do podłogi. Sadza czuł teraz każdy przebyty szczebel drabinki, każdy szarpnięty mięsień, każde dodatkowe uderzenie serca. Jeszcze przed chwilą ciało robiło, co mu kazano. Teraz najwyraźniej uznało, że dość tego dobrego.

    Nie miał już dwudziestu lat. Ani nawet trzydziestu.

    Przetarł twarz dłonią. Palce wciąż lekko mu drżały. Na dole coś przeżyło serię z karabinu, strzały Starego, zrzucenie na łeb cholernego wózka. A oni stali tutaj, bez pewności, czy stalowa pułapka rzeczywiście zatrzymała bestię, i próbowali udawać, że sytuacja jest pod kontrolą.

    Wtedy Hannigan pchnął go w ramię.

    Sadza powoli podniósł głowę. Spojrzał na kapitana zmęczonym wzrokiem. Przez chwilę milczał, jakby ważył, czy ma jeszcze siłę na kłótnię.

    Nie miał. Ale to nie znaczyło, że zamierzał odpuścić.

    — Miałeś ich stąd zabrać. Chronić.

    Mówił cicho, bez dawnej szorstkiej furii. Każde słowo kosztowało go więcej, niż powinno.

    — Jesteś kapitanem, Hannigan. To TY odpowiadasz za załogę. Nie za to, kto pierwszy dopadnie do karabinu. Nie za to, kto bohatersko zdechnie na drabince. Za wszystkich.

    Opuścił wzrok na swoje dłonie. Zacisnął je na moment, ale zabrakło mu ochoty, by podnosić głos. Zamiast tego osunął się na podłogę i oparł plecy o ścianę. Podciągnął kolana, położył na nich przedramiona. Dopiero teraz poczuł, jak bardzo jest wypruty z sił.

    — I po chuj tam schodziłeś?

    Podniósł wzrok z powrotem na Hannigana.

    — Miałeś ich stąd wyciągnąć. Wszystkich. A sam wlazłeś prosto pod to kurestwo. Gdybyś nie zdążył się wspiąć, co by się z nimi stało? Kto by ich stąd wyprowadził?

    Pokręcił głową. Nie było w tym triumfu ani nawet satysfakcji z tego, że mógł powiedzieć Staremu, co zrobił źle. Tylko zmęczenie i wściekłość, która nie miała już siły wybuchnąć.

    — Jebanyy velikiy shakhmatist... — wymamrotał. — Tyle ruchów naprzód, a o własnych ludziach zapomniałeś.

    Oparł głowę o ścianę i przymknął oczy na krótką chwilę. Potem uniósł wzrok na Hannigana.

    — I co teraz, Stary? Zdegradujesz mnie za niesubordynację?

    Kącik ust drgnął mu ledwie zauważalnie. Nie był to uśmiech.

    — Jak skończysz, to może ustalimy, jak stąd wyjść. Zanim to kurestwo znajdzie sobie nową drogę na górę.

    Nagle otworzył oczy. Coś jeszcze nie dawało mu spokoju. Uniósł rękę i wskazał palcem zamknięte drzwi windy.

    — Tam... To coś, ktoś... twierdził, że pomoc jest w drodze. Tylko coś mu kurewsko długo schodzi. Blyat'!

    Oparł głowę o ścianę i ponownie przymknął oczy. Nie zasypiał. Po prostu próbował zebrać siły, zanim znów będą musieli uciekać.

    Rozgrywka

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @Nanatar napisał:

    Wiadomość do Swicha poszła.

    Odpowiedziała na wiadomość Raze'a?
    Nie znajduję.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @Ketharian napisał:

    Pozostaje kwestia Shawna.

    Switcha...
    Wiem, że mało Raze'a ostatnio w postach. Ciężar akcji przeniósł się gdzieś indziej. Mimo wszystko — protestuję.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    GreKG GreK

    text alternatywny

    Raze Switch More

    Pinewood Ave w Little China

    niedziela 15.07.77,

    — Miękki chujek — burknął fixer.

    Raze More nie miał o Leonie Navarro najlepszego zdania. Właściwie z każdą kolejną minutą rozmowy miał coraz gorsze. Nie chodziło nawet o to, że gliniarz bał się konsekwencji. Strach był zrozumiały, zwłaszcza kiedy człowiek z dnia na dzień tracił pensję, a zastępca naczelnika osobiście zaczynał interesować się jego sprawami. Chodziło o to, co Patch robił z tym strachem. Zamiast zastanowić się, jak wybrnąć z sytuacji, wolał szukać winnego. Najlepiej kogoś, na kogo mógł zrzucić odpowiedzialność.

    A Switch nie miał zamiaru być niczyim kozłem ofiarnym.

    Najpierw Slim, później Hector, teraz Patch.

    Trzy różne historie, trzy różne układy, a jednak coraz częściej kończyło się tak samo. Kiedy potrzebował czegoś od ludzi, musiał się nagimnastykować, żeby w ogóle zechcieli go wysłuchać. Kiedy sam miał coś wartościowego do zaoferowania, zamiast konkretnej rozmowy dostawał podejrzenia, pretensje albo żądania, żeby jeszcze udowodnił, że warto go słuchać.

    Hector chciał być dopuszczony do wszystkiego, nawet kiedy nie było dla niego miejsca przy stole. Patch oczekiwał, że Switch weźmie na siebie odpowiedzialność za jego błędy. A pozostali? Jedni znikali, kiedy przestawali być użyteczni, inni przypominali sobie o jego istnieniu dopiero wtedy, gdy potrzebowali przysługi.

    Może właśnie tak wyglądała ta cała sieć kontaktów, którą od lat budował. Każdy miał swoje interesy, każdy liczył na coś w zamian, a słowo współpraca znaczyło tyle, ile ostatnia przysługa. Wiedział o tym od dawna. Sam przecież nie prowadził działalności charytatywnej. Mimo wszystko liczył na odrobinę rozsądku. Na to, że ludzie potrafią odróżnić interes od osobistej urazy i nie będą podcinać gałęzi, na której sami siedzą.

    Najwyraźniej zbyt wiele oczekiwał.

    Może też zbyt łatwo dawał ludziom kolejne szanse. Rozpoznawał ich słabości, wiedział, czym można ich skusić, czym przekonać, a kiedy lepiej trzymać się od nich z daleka. A potem i tak zdarzało mu się inwestować czas w kogoś, kto przy pierwszym poważniejszym problemie zaczynał zachowywać się jak przestraszony dzieciak.

    — I twój ojciec, matkojebca, cię miękkim robił — mruknął pod nosem.

    Przynajmniej tyle dobrego, że nie musiał już słuchać Navarro. Szkoda tylko, że razem z rozmową nie zniknął problem. Sprawa się nie załatwiła. Switch nadal potrzebował kontaktów w NCPD, a tych nie dało się zastąpić samym przeklinaniem na ulicy. Będzie musiał znaleźć kogoś innego. Kogoś, kto rozumie, że informacja ma wartość, a przysługa nie jest zaproszeniem do zrzucania na drugą stronę własnych kłopotów.

    Rozmyślanie o tym, jakich jeszcze znajomości mógłby poszukać w policji, przerwała mu wiadomość od Arte.

    Raze zmarszczył brwi i odczytał ją jeszcze raz.

    Jesteśmy w czwórkę na znaczniku. Frog chyba w drodze. Mack udzielił pomocy medycznej. Bezpieczni. Pomoc sąsiedzka. Porwano dziewczynę.

    Ostatnie zdanie przyciągnęło jego uwagę mocniej niż cała reszta.

    Switch przez chwilę wpatrywał się w ekran smarthinga, jakby samo spojrzenie miało sprawić, że wiadomość stanie się mniej niepokojąca. Nie stała się.

    Odstukał na NoiseFeed.

    Jak mogę pomóc?

    Krótko. Bez zbędnych pytań, bez deklaracji, których nie mógłby dotrzymać. Najpierw musiał wiedzieć, czego od niego potrzebowali.

    Schował apkę i wrócił do listy kontaktów. Może nie wszystko było stracone. Jeśli miał przestać opierać się na ludziach, którzy zawodzili przy pierwszej okazji, powinien zacząć od znalezienia nowych. Takich, z którymi dało się załatwiać konkretne sprawy bez całej tej emocjonalnej otoczki. Bez strzelania fochów.

    Jeden z kontaktów przykuł jego uwagę.

    Fly. Broker sprzętu z Kabuki.

    Z Muchą skontaktował go kiedyś Javier "Torque" Morales, który był jego stałym klientem.
    Fly prowadził niewielki warsztat naprawczy na zapleczu jednego z lokali w Kabuki. Oficjalnie reperował elektronikę, drony kurierskie i uszkodzone cyberdecki. Nieoficjalnie potrafił zdobyć broń, części wojskowe oraz sprzęt, którego pochodzenia lepiej nie sprawdzać.

    Switch westchnął. Targowanie się tego dnia zupełnie mu nie szło. Najpierw oferta Wietnamczyka, która dalece nie spełniła jego oczekiwań, później przepychanki z Patchem. Nie miał ochoty powtarzać tego samego z kolejnym człowiekiem, ale potrzebował zarówno nowej klamki, jak i drona. Najlepiej takiego, który nie okaże się kolejnym wydatkiem wymagającym naprawy zaraz po zakupie.

    Nie zamierzał jednak płacić więcej, niż musiał.

    Dlaczego nie umówić spotkania na jutro? Dałby sobie czas na rozeznanie, a Mucha miałby czas przygotować coś konkretnego. O ile w ogóle dysponował towarem wartym uwagi.

    Switch wystukał wiadomość.

    Cześć, Fly. Dalej operujesz w Kabuki? Potrzebuję trochę sprzętu. Broń i drona. Zastanę cię jutro? Switch.

    Wysłał wiadomość i ruszył dalej, zerkając co jakiś czas na ekran smarthinga. Na odpowiedź mógł poczekać. Na razie miał dość ludzi, którzy wymagali od niego cierpliwości, a sami nie potrafili zaoferować niczego poza problemami.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa