Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
GreKG

GreK

@GreK
Informacje
Posty
187
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    Na ile Switch jest świadomy?

    Komentarze cyberpunk2077

  • Epitafium lastinn czyli atykuł o historii
    GreKG GreK

    @JhnW pracuję nad odpowiedzią. Nie sądziłem, że tyle mi zejdzie 😄

    Podeślę w google doc bo nie wiem jakie są ograniczenia ilości znaków i muszę do tego podejść w kilku turach 😄

    Forum

  • Epitafium lastinn czyli atykuł o historii
    GreKG GreK

    @JhnW dziękuję.
    Dokładnie to co potrzebowałem...
    Może bez dat prowadzonych sesji 😛

    Forum

  • Epitafium lastinn czyli atykuł o historii
    GreKG GreK

    Dziękuję.
    To też muszę z lapka zobaczyć, bo trzeba podmieniać te cyferki przy logowaniu za każdym przekierowaniem.

    Forum

  • Epitafium lastinn czyli atykuł o historii
    GreKG GreK

    Dobrze sformułowane pytania.
    Muszę nad tym siąść przy laptopie.
    Masz jakiś deadline?
    Nie wiem czy ktoś może wyciągnąć z LI takie dane jak kiedy założyłem tam konto i w jakich latach prowadziłem jakie sesje ( nie było ich dużo).

    Forum

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Sadza. Deklaracja 2. kolejki

    • poparcie Holta w kwestii skanu kapsuły przed przejęciem
    • sprawdzenie stanu manipulatorów
    • Adam: sprawdzenie procedur dekontaminacji
    • Adam: podrzucić zestaw ratunkowy do śluzy
    • Wszyscy: expect the unexpected
    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

    text alternatywny

    Siergiej siedział przez chwilę w milczeniu, drapiąc się po kilkudniowym zaroście.

    Na wzmiankę Holta o uciekinierach z UPP po plecach Sadzy przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
    Nie sądził, żeby był na tyle ważną osobą, by ktokolwiek organizował zasadzkę tylko po to, żeby go dopaść. Był górnikiem. Potem mechanikiem. Jednym z milionów. Trybikiem w maszynie tak wielkiej, że nawet nie zauważała, kiedy któryś się urwał.

    Ale Mient miał rację w jednej kwestii.

    UPP miało długą pamięć.

    Widział ludzi, którzy po latach nadal bali się odbierać połączenia z nieznanych numerów. Widział takich, którzy zmieniali nazwiska częściej niż miejsca pracy. I widział też takich, których w końcu odnaleziono.

    Mechaniczne płuca syknęły cicho.

    — Blin... — mruknął pod nosem.

    Nie dlatego, że uwierzył w teorię o pułapce. Tylko dlatego, że pierwszy raz od przebudzenia przyszło mu do głowy, że być może nie wszyscy na pokładzie Kardashian uciekali przed czymś równie skutecznie, jak im się wydawało.

    Gdy ochroniarz skończył mechaniczne płuca Kalashikova wypuściły cichy syk.

    — Nu vot...

    Przeciągnął dłonią po twarzy.

    — Martwicie się o interes Kelland - zwrócił się bezosobowo do korposuczy, bo "Pani le Fey" nie przeszłoby mu przez gardło. — Holt martwi się o załogę. Ja martwię się o statek.

    Splunął do kubka po kawie.

    Spojrzał na Starego.

    — Korporacja chce lecieć dalej ale sygnał SOS już odebraliśmy. Jeśli teraz odlecimy, zostanie ślad w logach. Każdy śledczy złoży to do kupy w pięć minut.

    Wzruszył ramionami po czym dodał.

    — Manipulatory sprawdzę osobiście. Jak coś się urwało po ostatnim serwisie, wolę dowiedzieć się teraz niż podczas przechwytu. Znaczit tylko jedno, kapitanie. Jeśli kapsuła jest uszkodzona, a ludzie w środku spanikowani, to niech Holt przygotuje się na to, że mogą próbować otworzyć właz przed dokowaniem.

    Westchnął ciężko.

    — Widziałem już takich. Ludzie robią głupie rzeczy, kiedy myślą, że zaraz umrą.

    Odwrócił się w stronę Mienta.

    — Skanowanie kapsuły popieram. Chmura jest napromieniowana, statek milczy, kapsuła milczy. Blin. Jak coś wygląda źle, to zwykle dlatego, że jest źle.

    Po czym spojrzał na Syntetyka.
    — Nu vot... Dobrze, Doktor. Przygotuj tyle leków, ile możesz. Jak zaczynamy akcję ratunkową, to zawsze ktoś wraca w gorszym stanie, niż wszyscy zakładali. I podrzuć jeden zestaw medyczny pod śluzę. Jak coś pójdzie nie tak, nie będziemy biegać przez pół statku po bandaże.

    Podrapał się po czaszce.

    — I sprawdź jeszcze raz procedury dekontaminacji. Jeśli przywleczemy na pokład jakieś świństwo, chciałbym wiedzieć, gdzie mamy je zamknąć.

    Po czym dodał już tylko do siebie.

    — I tak wszystko może się spierdolić koncertowo.

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    W głośnikach rozległ się ponownie bezcielesny elektroniczny głos płynący w każdy zakątek pomieszczenia, generujący zauważalne echo w plątaninie korytarzy i kabin kombajnu.

    — Przy uwzględnieniu koniecznej redukcji prędkości na ostatnim etapie dolotu zarówno do kapsuły jak i statku szacowany czas mieści się w przedziale dwustu dwudziestu i dwustu czterdziestu minutach — oznajmił Opiekun odpowiadając na pytanie kapitana.

    Sadza zgrzytnął zębami.

    — Opiekunie, przelicz na godziny. Blat’

    — Jest to przedział między trzy godziny, czterdzieści minut a cztery godziny — odparł beznamiętnie Opiekun.

    Sadza odnotował tę informację w pamięci siadając we własnym fotelu i ożywiając ruchami palców kilka dotykowych ekranów.

    — Opiekunie, podaj wyniki pełnej diagnostyki wszystkich podzespołów krytycznych statku — rzucił podniesionym głosem w przestrzeń mostka, dopasowując wysokość podłokietników i spoglądając jednocześnie na kopię projekcji wyświetlanej na monitorze Hannigana.

    — To mi wygląda jakby coś w nich jebło — pierwszy oficer wyartykułował swoją wstępną opinię włączając jednocześnie detektory Fermi i Chandra - Nu vot... ktoś zaatakował okręt zaopatrzeniowy? Odpowiedzieli ogniem? Być może inne kapsuły zostały zniszczone i ocalała tylko ta jedna? Może to jedyny ocalały świadek?

    — Jesteśmy zbyt daleko, żeby wychwycić sygnał hipotetycznych szczątków zniszczonych kapsuł — powiedział ze swojego miejsca Davy — Na ten moment nie potwierdzam ani nie zaprzeczam.

    Siergiej zmienił układ widgetów na swoich ekranach, zmienił pozycję ciała w fotelu na wygodniejszą czytając dane pobierane z komputerów analizatorów górniczych.

    — Tender nie emituje podwyższonego tła promieniotwórczego — rzucił w stronę kapitalna, — ale ta gasnąca chmura gazów to coś innego. Silne promieniowanie, które może być efektem katastrofalnego uszkodzenia reaktora. Nu vot, to pasuje do scenariusza z wybuchem drugiego statku.

    — Diagnostyka podzespołów statku zakończona — oznajmił Opiekun odpowiadając na wcześniejsze pytanie Kalashnikova. — Nie wykryto żadnych defektów ani anomalii.

    Rozgrywka

  • Popiół i Śnieg
    GreKG GreK

    Przepraszam, ja tu tylko na chwilkę.

    Fajna sesja. Przyjemnie się czyta.

    @piołun @mortarel — miód, cud, orzeszki. Dawno tak nie chłonąłem słów.

    No i już mnie nie ma.
    Proszę nie krzyczeć.

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Taka luźna uwaga.
    Wymyśliłem dla Siergieja ksywę Sadza. Ɓyłoby fajnie, gdyby członkowie załogi, poza oczywiście służbistą kapitanem, tak się do niego zwracali.
    Jeśli wam to pasuje.

    Komentarze

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    To jeszcze wyedytowałem posta i dorzuciłem coś co czekało już parę miesięcy...

    Dobrze być znowu wśród prawie-żywych.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    GreKG GreK

    text alternatywny

    Greg Kalkston

    Cztery lata wcześniej

    San Francisco, 2073

    Ciemno.

    Nie — najpierw światło. Zbyt ostre.
    Potem ciemno.

    Zapach ozonu. Spalonej chemii. Krwi.

    I coś jeszcze.

    Jej perfumy. Oszałamiające.

    ─── ◈ ───

    Palce splecione gdzieś pod stołem.
    Rozmowa o niczym.
    Ktoś się śmieje obok.

    — Słuchasz mnie w ogóle?

    Nie. Nie słucha. Patrzy tylko na jej usta.

    ─── ◈ ───

    Kwaśny deszcz bębni o dach Thortona.
    Ona przekręca się na fotelu, podciąga nogi.

    — Zimno mi.

    Oddaje jej kurtkę.
    Przyjmuje bez słowa, jednak się w nią nie owija. Ognik w jej oku gdy wpatruje się w niego.

    ─── ◈ ───

    Błysk.

    Wąż.

    Niebieski.

    Za blisko.

    ─── ◈ ───

    Jej śmiech.
    Głowa odchylona do tyłu.
    Światło neonów odbija się w oczach.

    — Jeszcze jednego, co?

    Nie powinna.

    I tak zamawia.

    ─── ◈ ───

    Punkt.

    Mruga.

    Jeszcze jest.

    Jeszcze—

    ─── ◈ ───

    Jej dłoń na jego karku.
    Kciukiem rysuje kółka.

    Bez powodu.
    Bez słów.

    Elektryzujący zapach jej perfum.

    ─── ◈ ───

    — Greg.

    Cicho.

    — Greg. Śpisz?

    Śmieje się gdy gryzie go w płatek ucha.

    ─── ◈ ───

    Huk.

    Świat rozrywa się od środka.

    Za jasno.

    Za głośno.

    ─── ◈ ───

    Krople wody na jej rzęsach.
    Nie wiadomo czy deszcz, czy coś więcej.

    — Nie patrz tak.

    Ale patrzy.

    — Przepraszam Keira. Przepraszam.

    ─── ◈ ───

    Dym.

    Kaszel.

    Nie może złapać oddechu.

    — Keira?

    ─── ◈ ───

    Jej włosy na jego twarzy.
    Zapach skóry. Ciepło.

    — Zostań jeszcze.

    ─── ◈ ───

    Punkt.

    Znika.

    Tak po prostu.

    ─── ◈ ───

    Jej buty na desce rozdzielczej.
    Śmieje się, kiedy ją strofuje.

    — Co? I tak już ją rozwaliłeś.

    ─── ◈ ───

    Cisza.

    Za duża.

    Nienaturalna.

    ─── ◈ ───

    Jej palce zahaczają o jego dłoń, kiedy mijają się w tłumie.
    Nie patrzy na niego.
    Ale nie puszcza od razu.

    ─── ◈ ───

    — Spierdalajmy stąd, teraz!

    Za późno.

    ─── ◈ ───

    Jej głowa oparta o jego ramię w aucie.
    Śpi. Albo udaje.

    Nie rusza się.

    Żeby jej nie obudzić.

    ─── ◈ ───

    Dym.
    Popiół.
    Nic.

    ─── ◈ ───

    — Będzie nas stać na więcej.

    — Na co?

    — Na wszystko.

    Śmiech.

    Nie wierzy.

    A jednak chce wierzyć.

    ─── ◈ ───

    Ciemno.

    Pusto.

    Cicho.

    Za cicho.

    Tyły Vine Street, 23:15


    Ciało bolało go tak jak gdyby przetoczył się po nim walec, a potem ktoś wrzucił te rozgniecione szczątki do szatkownicy. Ostry promieniujący ból wibrował w głowie i klatce piersiowej, w brzuchu, we wszystkich kończynach, swoją potworną intensywnością nie pozwalając skupić myśli. Usta wypełniał mu charakterystyczny smak krwi cieknącej z rozbitego nosa i zmiażdżonych warg, oblepiającej grudami skrzepów obluzowane zęby.

    Zmaltretowane ciało płonęło falami cierpienia, lecz to nie ból przywołał go z otchłani nieświadomości, tylko nieczuły dotyk obcych rąk bezceremonialnie szarpiących za ubranie i buty. Jęknął głucho czując jak ktoś wykręca mu odrętwiałą rękę i dotykające go liczne dłonie raptownie zniknęły.

    - Chuju złoty, on jeszcze żyje.

    - I co z tego, zaraz zejdzie. Dawaj mi jego buty, to ten sam rozmiar.

    - Spierdalaj, nie będę utylizował żywego, mam swoje zasady.

    - Ja pierdolę. Dobra, szanuję twoje pierdolone zasady, świrze. Tam przy cegłach leżała ołowiana rurka, dawaj ją tutaj. Dobiję go i skończymy robotę.

    Usłyszał odgłos kroków na betonie, jakieś szuranie, metaliczny szczęk. Ostrzegawcze gwizdnięcie.

    - Ktoś tu idzie. Spadamy.

    Odgłos oddalających się pośpiesznie kroków, chwila złudnego wrażenia zawieszenia w pustce wypełnionej stłumionymi, dobiegającymi spod iluzorycznej tafli wody dźwiękami żyjącego gdzieś obok miasta. Kolejne kroki, powolne, szurające podeszwami, potem znienacka trzask i szelest i jakiś nowy ciężar uciskający lewą nogę.

    Kroki oddaliły się w tym samym ospałym rytmie.

    Oddychanie sprawiało taki sam ból jak nieporadne próby poruszania rękami. Łapiąc powietrze tak płytko jak tylko potrafił, otworzył oczy. Półmrok otaczającego go świata był na swój sposób przerażający: rozmazany, czarnoszary, pozbawiony najmniejszego śladu barw Lśnienia. Ograniczony do dziwnie wąskiej i przeraźliwie ubogiej w bodźce perspektywy.

    Dotknięty złym przeczuciem zmusił się do tego, aby podnieść jedną rękę do twarzy, wymacał czubkami palców prawy oczodół i ziejącą w nim pustkę.

    Miał tylko jedno oko, częściowo przesłonięte opuchniętą powieką. To upiorne odkrycie wyjaśniało ograniczone pole widzenia, a jednocześnie w ułamku chwili uwolniło w jego umyśle lawinę zatrważających wspomnień.

    Błysk płomienia wylotowego, niespodziewane uderzenie w bok, które cisnęło nim z impetem w ścianę, lawina brutalnych ciosów spadająca na całe ciało. A potem wleczenie, spadanie i ponownie wleczenie gdzieś w ciemność wypełnioną miedzianym smakiem krwi.

    Usłyszał jakiś szelest, dźwięk mogący być odgłosem stawianych ostrożnie kroków. Coś syknęło lub pyknęło kilkakrotnie, potem znów zapadła cisza, ciągnąca się pozornie w nieskończoność, potęgująca w niewyobrażalnym stopniu wrażenie bezbrzeżnego ludzkiego cierpienia.

    Udręczony umysł zaczynał odpływać w czerń upragnionej nieświadomości, zapadać się w otchłani, z której nie było już powrotu. I wtedy mężczyzna usłyszał dźwięk, który obudził w nim cząstkę umysłu przechowującego pamięć genetyczną gatunku. Był to odgłos drapieżnego węszenia, który swoim dźwiękiem wprawił w panikę instynkt samozachowawczy człowieka przywołując z najgłębszych pokładów podświadomości wspomnienie głośnego węszenia drapieżników krążących wokół jaskini zamieszkiwanych przez pierwszych ludzi.

    Coś zazgrzytało przeraźliwie metaliczną nutą i zmrużone oko mężczyzny zalała oślepiająca poświata elektrycznego światła.

    Do uszu człowieka dotarł stłumiony świst wciąganego bezwiednie w płuca powietrza.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    Też mi się ciarki udzieliły.
    Fajny post.

    Komentarze cyberpunk2077

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Fajna kolejka. Aż szkoda będzie kogokolwiek zabijać.

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Imię i nazwisko: Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov
    Nie z tych Kalashikovów.

    Wiek: 58 lat
    Profesja: inżynier, były górnik
    Stanowisko na USCS Kardiashian: pierwszy oficer
    Pochodzenie: kolonie UPP

    text alternatywny

    Co załoga wie o Siergieju Nikołajewiczu "Sadzy" Kalashnikovie

    Sadza był na USCS Kardashian jeszcze zanim pojawił się obecny kapitan. Hannigan odziedziczył go razem z resztą dobytku jednostki i chyba szybko uznał, że łatwiej zaakceptować jego obecność niż szukać nowego inżyniera na taki wrak.

    Wiadomo, że wcześniej pracował przy górnictwie i ciężkim sprzęcie, głównie na trasach obsługujących kolonie UPP. Nikt nie wie dokładnie, co mu się stało, ale plotki mówią o pożarze albo eksplozji w kopalni. Efektem są mechaniczne wspomaganie oddechu, przemysłowe protezy i paskudne blizny, których Sadza nie lubi pokazywać.

    Ma opinię człowieka, który potrafi utrzymać przy życiu wszystko, od reaktora po ekspres do kawy, pod warunkiem, że da mu się śrubokręt, spawarkę i święty spokój. Jednocześnie jest cyniczny, nieprzyjemny i wyraźnie zdemoralizowany. Nie ufa automatyce, korporacjom ani ludziom, którzy mówią zbyt optymistycznie.

    Z kapitanem dogaduje się… różnie. Hannigan pilnuje procedur, Sadza uważa, że procedury są dobre do momentu, aż zacznie się palić. Mimo tego obaj zdają się mieć do siebie pewien szorstki respekt. Kapitan wie, że Sadza potrafi utrzymać Kardashian w jednym kawałku. Sadza wie, że Hannigan przynajmniej nie jest idiotą.

    Załoga wie też, że:

    • Sadza prawie nie śpi bez leków lub alkoholu,

    • czasem budzi się po kriośnie z atakiem paniki,

    • nie cierpi korporacyjnych agentów,

    • i zawsze, ale to zawsze, zamyka za sobą grodzie.

    Materiały

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Dziękuję @ketharian
    Dodam jeszcze: dajcie szansę tym mającym mniej czasu.

    Sadza, deklaracje 1.kolejki

    Doprowadza się do stanu użyteczności i udaje się na mostek. Odpytuje Opiekuna o raport uszkodzeń, stanu maszyny itd.

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

    text alternatywny

    Wybudzony z hibernacji Siergiej otworzył nagle oczy by chwilę później zgiąć się w pół łapiąc za klatkę piersiową.

    Tlenu! Tlenu!

    Bezwiednie otwierał usta by złapać choćby haust powietrza. Uderzył mocno pięścią dwa razy w żebra nim przeciągły świst oznajmił, że wpomaganie płuc zaczęło działać.

    Zakaszlał. Przechylił się za kapsułę i bluzgnął na podłogę czymś, co przed chwilą wypełniało mu żołądek. Wychodził z założenia, że jeśli coś mu leży na wątrobie, to trzeba to z siebie wyrzucić.

    — Job twoju mat'! — wyharczał przez napływające łzy.

    Wytarł usta rękawem. Od razu poczuł się lepiej.

    Pierdolone wybudzenia go kiedyś zabiją. I chociaż powinien się już do tego przyzwyczaić — nie potrafił. System wspomagający oddychanie, zawsze robił mu ten sam psikus. A on za każdym razem panicznie się bał, że tym razem się nie uruchomi. Że zostanie z tą rozdziawioną gębą jak karp wyrzucony z wody i się udusi. Kilka sekund strachu.

    Za stary był na to. Za stary i za bardzo zużyty.


    Korposucz, którą wzięli na pokład w Gliese pozbierała się szybciej od niego. Młodość. Gdy mijała jego kapsułę spojrzała na niego z odrazą. Zatrzymała się, zmieniła zdanie i zawróciła w stronę kapitana.

    Co za blat'?

    Przemknęło przez głowę Nikołajewicza, gdy zdał sobie sprawę, że właściwie to nie patrzyła na niego, tylko gdzieś obok. Ponad nim?


    Zmarszczył brwi i przekręcił głowę w stronę terminala przy kapsule.

    15.08.2183.

    Patrzył kilka sekund, jakby cyfry miały same zmienić układ.

    — Nie… — mruknął zachrypniętym głosem.

    Na Borodino mieli dolecieć dopiero pod koniec listopada. Najwcześniej. Coś się musiało koncertowo spierdolić.

    Awaria chronometru? Nie.
    Rozjazd czasu po błędzie nawigacji? Mało prawdopodobne.
    Uszkodzenie modułu kriogenicznego?
    Błąd OPIEKUNA?
    Przebudzenie awaryjne po kolizji?
    Albo, co gorsza…

    …reaktor.

    Poczuł znajomy chłód pełznący po karku.

    Bo ludzi wybudza się przed czasem tylko z kilku powodów. I żaden nie był dobry.


    Stary rozmawiał właśnie z syntkiem gdy Korposucz kręcąc dupą płynęła w jego stronę. Sadza zdołał się pozbierać na tyle, że wstał o własnych siłach i udało mu się nie wypierdolić na własnych żygowinach. Z honorem zdołał więc przywlec się do Hannigana na czas by usłyszeć jak ten odprawia ją z niczym, co przyjął z szerokim uśmiechem.

    — Ta jes! — skwitował rozkaz z czymś między salutem a machnięciem ręką.

    A więc nie awaria.

    Odetchnął z wyraźną ulgą. Krypa się jednak spisała. To dobrze, bo mogli być w czarnej dupie. A tymczasem czekał ich tylko spacerek pod rozgwieżdżonym niebem.

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    @Ketharian napisał:

    kapsułach zauważycie datę 15.08.26

    Chyba 15.08.2183.

    Gdzieś mi umknął moment gdy @ketharian dodał mnie do panelu.
    Postaram się na dniach uzupełnić informacje o postaci w materiałach.
    Nie wiem czy na długo się przydadzą bo w końcu to slasher a moje postacie nie chcą żyć (też coś...) ale przynajmniej będziecie wiedzieć kogo wspominać.

    Czy nasz Kardashian ma AI? Matkę? Coś co zarządza statkiem podczas autopilota gdy załoga jest w kriośnie?
    Może gdzieś już było i mi umknęło.

    Komentarze

  • AI w językowej służbie MG
    GreKG GreK

    W czasach gdy LI zdychało a Rolltelling jeszcze nie istniał, zrobiłem taki eksperyment i poprosiłem kazałem GPTchat poprowadzić moją postać w systemie, który mnie interesował. Wykorzystałem do tego postać stworzoną na potrzeby jesnej z sesji, która na początku dobrze żarła ale niestety padła.
    Początek nie był zły ale zniechecenie przyszło w miarę szybko. Była jakaś nijakość i wtórność.

    Do czego jednak zmierzam...

    Wydaje mi się, że AI dojdzie kiedyś, w nie tak może znowu odległej przyszłości, do takiego poziomu, że będzie w stanie zapewnić tego typu rozgrywkę na wysokim poziomie.

    Niezaprzeczalnymi zaletami będą:

    • MG zgodzi się na dowolne universum i dowolny scenariusz
    • 100% dostępności MG
    • sesja nie padnie bo MG się odwidzi, rozchoruje, whatever
    • MG się nie obrazi na przestoje spowodowane przez gracza a nawet wroci do sesji porzuconej miesiące / lata temu

    Nie mam moralnych oporów, żeby z takiego narzędzia skorzystać, jeśli mi dowiezie to czego oczekuję.

    Dyskusje RPG

  • AI w językowej służbie MG
    GreKG GreK

    Moim zdaniem...

    AI może być niebezpieczne. W rękach opiniotwórczych polityków, korporacji, mediów etc. Trzeba mieć tego świadomość i ograniczać prawnie jej stosowanie.

    Z drugiej strony czerpię garściami z jej możliwości.
    W życiu zawodowym niesamowicie ułatwiła mi pracę. Przygotowanie podsumowania spotkania z listą zadań, głównych tematów — to się już praktycznie robi same. Pomoc w prezentacjach. Analiza danych. Proste skrypty. Bardziej skomplikowane formuły w excellu. Coś co kiedyś zajmowało więcej czasu albo wymagało wsparcia działu IT robi się w kilka minut. Bajka.

    Co do postów i grania.
    Korzystam z AI do przygotowania KP od strony technicznej. Później i tak jest do poprawy ale mam solidny szkielet. Wcześniej musiałem polegać na całkowitej pomocy MG.
    (Nie, nie przeczytam tych wszystkich podręczników.)
    Posty?
    Piszę sam ale czasami puszczam na AI i pytam co byś tu poprawił? Efekty różne. Większość wyrzucam ale poprawia interpunkcję. Czasami spodoba mi się jakiś zwrot.
    Czasami wręcz pytam "jakbyś inaczej powiedział (...) ustami mojej postaci".
    Czasami "jak zachowałaby się moja postać w takiej sytuacji"?
    Często nie jestem zadowolony z odpowiedzi ale czasami pomaga nabrać dystansu i zaczynam się zastanawiać... może rzeczywiście.

    AI może być źródłem inspiracji. Nawet jeśli jest średnią "pomysłów z ogółu żywych ludzi".

    Dyskusje RPG
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa