Wyjść czy zostać? Tak czy inaczej czekała ich walka! Auldegrund nie odpuści, a wbrew wcześniejszym przypuszczeniom Zairy, ten bałwan lepił się gdzieś indziej. Łatwiej by było gdyby cały proceder odbywał się w Loży - wówczas znaleźli by go tu i teraz, ale nie mieli tyle szczęścia.
Zaira poradziła by sobie w normalnej dziczy, ale niekoniecznie w tym śniegu, a do tego nawet pomijając fakt że sama niewiele by zdziałała, znacznie lepiej było przygotować zasadzkę niż w nią wpaść... A jak już przyjdą ich zaatakować i uda im się obronić, będzie mogła wytropić skąd przybyli - i wtedy wyruszą.
Szykowali się do obrony!
Ostatnie czego chcieli, to zostać zaatakowanym z dwóch stron. Nie było czasu na dokładne przeszukiwanie jaskini, ale z tego co widzieli do tej pory - nie było tu już żadnych więcej ukrytych przejść. A gdyby były Rathor raczej by to zobaczył i im powiedział. W pierwszej kolejności Zaira zniszczyła pentagram i jego ornamenty - nawet jeśli była to już tylko dekoracja, Zaira wolała nie ryzykować. Jedyną inną możliwością zdawał się być komin, który musiał prowadzić na powierzchnię. Gdy Zaira nachyliła się nad paleniskiem spoglądając do góry zobaczyła coś co wyglądało na serię małych otworów wywierconych w skale - wystarczających aby dym się wydostawał, ale na tyle małe że raczej nikt tamtędy nie przejdzie - może mysz lub pająk Kraghula. Komin też można więc było skreślić jako potencjalne wejście do Loży.
Jeśli chodziło zaś o Auldegrunda, który ostatnio przybrał postać siwowłosego krasnoluda, raczej nie przybędzie on pod postacią owada - Zaira obstawiała coś wielkiego z futrem, zakładając że będzie przygotowany na działania w śnieżnym lesie, gdyby opuścili Lożę. Jeśli tak, ogień mógłby być skuteczny. Prawdziwy ogień - nie to iluzjonistyczne które mieli tutaj.
Innym czynnikiem, który zdawał się być skuteczny, był środek usypiający, którym chcieli ich nakarmić. Zaira już raz go użyła, więc powtórzenie tego manewru, zwłaszcza teraz kiedy mieli czas na przygotowania, był jak najbardziej słuszny. Elka podpytała Dorlivina gdzie było go najwięcej, a następnie zebrała ile się dało.
- Może dodamy go do sideł? Da się tak jakoś na te szpony? - zaproponowała krasnoludowi.
Zdecydowali że ustawią sidła i pułapki w przejściach, gdzie trudno będzie je ominąć. Pomysł był dobry i Zaira postanowiła, że chętnie pomoże Dorlivinowi z ich rozstawieniem.
- Poczekaj, przenieśmy tam najpierw łóżka. Nie wiemy jak długo przyjdzie nam czekać. Warto mieć opcję, może nie aż wyspania się, ale przynajmniej wypoczęcia, - zaproponowała.
Pomysł był słuszny, toteż przed zastawieniem pułapek przenieśli łóżka z pokoi "gościnnych" do zakamarka z ołtarzem, gdzie jak ustalili będą się bronić. Było ciasno, ale dali radę. Niewykluczone też było, że łóżka będą nie tyle dla odpoczywających, ile dla rannych... Do tego woda pitna, jedzenie i medykamenty - wszystko dobrze zorganizowane.
Gdy w pomieszczeniu w którym był pentagram Zaira pomagała, a tak naprawdę tylko przyglądała się Dorlivinowi, podczas zastawiania pułapki przy tajnym przejściu, pomyślała, że może warto zabarykadować drzwi łączące to pomieszczenie z jaskinią - przynajmniej jakoś prowizorycznie i oczywiście nie zamykając nikogo w nim, jeśli postanowią użyć podglądaczy w głowach trofeów, aby monitorować salę wejściową. Fakt, że mieli taką opcję dawał im tę przewagę, że nie dadzą się zaskoczyć - a przynajmniej taki był plan.