Kolejną i ostatnią osobą z ich towarzystwa była Zaira. Elfka miała czarną skórę i białe włosy sięgające jej do łopatek, spięte w warkocz. Była kobietą wysoką, sprawną fizycznie i zgrabną. Ubrana w brązowo zielone odzienie podróżne. Mocna brązowa skóra pełniąca rolę pancerza i ciemnozielona tunika pod spodem. Ciemnozielona peleryna z kapturem chroniła przed deszczem, ale niekoniecznie przed silnym mrozem i śniegiem. Miała nieco broni, ale najważniejszym wydawał się być jej długi łuk, dzięki którym cała ich ekipa często oszczędzała na zużywaniu zapasów jedzenia, o bojowym jego zastosowaniu nie wspominając.
Podobnie jak jej towarzysze, nie należała do tych gadatliwych, więc pasowali do siebie pod tym względem.
Podobał jej się Kher - magiczny pająk Kraghula. Magia swoją drogą, ale sama myśl oswojonego pająka miała coś w sobie.
Lubesz znowu niejasno przewidywała przyszłość, ale do tego Zaira już się przyzwyczaiła - dla niej przyszłość nie była zapisana, głównie dlatego że nadal można ją było zmienić. Oczywiście łatwiej było ją zmienić jeśli się wiedziało co ma się wydarzyć.
Gdy dotarli na miejsce, siedziba była nietypowa - nie taka jakiej Zaira się mogła się spodziewać. Robiła wrażenie!
- Na nas, raczej nie. Ale pewnie na coś większego i groźniejszego. Z naszą pomocą - powiedziała spokojnie, przedstawiając jednocześnie możliwość dla której zostali tu zaproszeni.
Ruszyła ochoczo z innymi, ciekawa jak to miejsce wygląda w środku.
