Tobias obserwował nowoprzybyłych. Zawiedziony był faktem że nie przybył czerwony mag albo ta piękna czarodziejka. Zrzuciłby ciężar który mu leżał na sercu. Nie wspominał nikomu o domu w którym czarodziejka zażywała kąpieli a jedynie o splądrowanym do cna sklepie z mięsiwem. Poprosił też Beth, by nie ujawniała gdzie ją tak pięknie uczesano, gdyż to może stanowić zagrożenie dla ich życia. A rozwiązać problem czarownicy może tylko ktoś inny, kto para się magią. I lepiej niech główne dowództwo podejmuje w takiej sytuację decyzję co z tym fantem zrobić.
Wziął swoją porcję i zaczął wsuwać. Co jakiś czas patrząc w kierunku wjazdu do miasta, licząc że nikt nie zwróci uwagę jak zaniepokojony zwiadowca w tej chwili był...
Miras
Posty
-
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy -
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępyTobias stał przez dłuższą chwilę wpatrując się w przerażająco piękne oczy, uwodzicielsko pięknej czarownicy. Zastanawiał się czy zdążyłaby rzucić czar zanim dopadłby ją i poderżnął to smukłe gardło. Nawet jeżeli by mu się udało, prawdopodobnie skazałby na śmierć Elizabeth... znaczy, Beth. Nie chciał mieć jej na sumieniu, więc słuchał dalej udając zaciekawionego. Zrezygnował z napitku choć w ustach zrobiło mu się strasznie sucho. Głos miała słodki jak miód ale łucznik mógł wyczuć groźbę ukrytą za anielskim uśmiechem. Gdy skończyła mówić Tobias odchrząknął cicho i w końcu się odezwał.
- Dobrze zatem, przyprowadzę tego maga do Ciebie i sobie porozmawiacie. Nie jest to zbyt wymagające zadanie, zajmie natomiast dzień lub dwa. Dowództwo razem z magiem poruszają się dużo wolniej od oddziału zwiadowców, będziesz musiała poczekać ale widzę że do czekania masz dobre warunki. Skinął do Beth - wychodzimy, mamy zadanie do wykonania - zmusił się by spojrzeć na czarodziejkę jeszcze raz. Ta skinęła Tobiasowi a potem Magdzie, która skończyła czesać Beth.- Nie zwlekajcie jednak dłużej niż to konieczne Tobiasie, konsekwencje trudno będzie ocenić... I ponownie uśmiechnęła się do obojga zwiadowców.
Gdy wychodzili Beth spojrzała Tobiasowi w oczy i zacisnęła usta które były gotowe do protestu. Jego wzrok sprawił że cicho szła obok. Dopiero kiedy Tobias uznał że oddalili się wystarczająco, zwiadowca zaspokoił ciekowość towarzyszki. - Chyba nie zamierzasz wypełnić jej polecenia Tobiasie? W jego oczach nie zobaczyła potwierdzenia.
- Nie zwlekajcie jednak dłużej niż to konieczne Tobiasie, konsekwencje trudno będzie ocenić... I ponownie uśmiechnęła się do obojga zwiadowców.
-
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępyNic tu nie ma - rzekła Beth, spoglądając na łucznika rozglądającego się niedaleko nie. Zauważyłem jakiś ruch, może to faktycznie była tylko kura. - odpowiedział Tobias. Beth wskazała palcem by ten szedł za nią, wyjęła jedną ze strzał, naciągnęła na cięciwę, chwilę przymierzała i nagle ją wypuściła z charakterystycznym dźwiękiem. Ha! Mam cię! Cicho zakrzyknęła uśmiechając się promiennie do Tobiasa, który odwzajemnił uśmiech. Masz dobre oko Beth. - Mam też kurę na kolację Uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Podeszła do nieruchomej już kury, wyjęła ostrożnie strzałę i przywiązała sobie kwokę do paska. - Choć, może znajdziemy drugą dla Ciebie. Uśmiech nagle zniknął z jej twarzy kiedy ujrzała spojrzenie zwiadowcy. Coś go zaniepokoiło. Odwróciła się u zaczęła nasłuchiwać. Tobias wskazał jej kierunek i oboje ruszyli w kierunku z którego dochodziły odgłosy, które przeplatały się z ludzką mową.
Za węgłem dostrzegli plądrowany budynek na szyldzie którego czerwoną - już wyblakłą farbą - wymalowano kiełbasę. Tobias usłyszał jak Beth przełyka ślinkę, po prawdzie i jemu chyba zaburczało w brzuchu. Ostrożnie przekradli się w kierunku wejścia. Jeszcze z ulicy widać było dwóch chudych szabrowników, którzy zbyt podnieceni byli kradzieżą pozostałej wędliny i mięsa że nie zauważyli dwójki zwiadowców. - Ekhem! Głośno chrząknęła Betha kiedy mieli już dwójkę szabrowników na końcach grotów. Ci natychmiast odwrócili się zaskoczeni.
- Hej! Coście za jedni, wiecie co się tu stało? Gadajcie i to zaraz! - rzucił Tobias. Eee, myśmy tylko chcieli sobie trochę kiełbasek upiec Panie, proszę nie strzelać. Myśmy jesteśmy stąd, mieszkamy parę domów dalej. Toll jestem a to Troy, myśleliśmy że coś zostało po tym jak przeszła tędy ta banda najemna. Eee, możemy się podzielić - odezwał się ten nazywany Troyem i położyli połowę towaru na ladzie przed sobą. Beth i Tobias wymienili spojrzenia. - Jest nas tu więcej, a nasi kompani też pewnie mają ochotę na kiełbaski. - rzekł Tobias. Toll natychmiast odłożył na blat więcej mięsiwa i zaczął wraz z Troyem kierować się niepewnie w stronę wyjścia. -Hej - zawołała Beth. Co tu się wydarzyło! Mówcie! -
- Nie... nie wiemy prze Pani. Papko jak usłyszał że ci najemni zaczynają wywoływać niepokoje w mieście kazał zamknąć dom na wszystkie spusty i nie wychylać nosa. Tylko słyszeliśmy pokrzykiwania, potem jakiś rozruchów, walk jakiś, potem przeniosło się to tam dalej - Toll wskazał jakiś kierunek. - Nie wiemy więcej. Naprawdę. Tobias ruchem głową dał im znać by uciekali. Tylko się za nimi kurzyło. Beth i Tobias zapakowali resztę mięsa do worka i również wyszli ze sklepu. - Tam - wskazał Tobias palące się światła na górnym piętrze jakiegoś małego zakładu. - Sprawdźmy tam... -
Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)Coście za jedni, wiecie co się tu stało? Gadajcie i to zaraz - Tobias wypytuje dwójkę szabrowników chcąc dowiedzieć się czy oni byli to podczas wydarzeń w mieście czy tak jak oni przybyli tu później.
Tobias zasugeruje że jest on i Beth są częścią większej grupy tu więcej i tyle mięsiwa ile szabrownicy zabrali na tą dwójkę starczy. Beth da również sygnał - gwizdnie by ściągnąć kogoś z ich oddziału w ich kierunku - by zabrać żarcie i podejść do budynku gdzie palą się światła - sprawdzić kto się tam skrywa, Mieszkańcy którzy zostali czy jacyś obcy. -
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy- Rozmowa z myśliwymi -
Elfie czarodziejstwo? - zapytał Tobias zaskoczony - No nie wiem, z jednej strony trudno nie odmówić elfiemu ludowi magicznych właściwości. Inaczej by nie żyli setek lat, co nie? Ale co druga to czarodziejka, wątpię. A co do czarodziejstwa to miałem całkiem niedawno do czynienia z czarodziejstwem niewiasty co raczej elfką nie była. Dosłownie próbowała mnie zaczarować, a kiedy się to nie udało wyczarowała roślinne pnącza którymi chciała mnie unieruchomić albo rozszarpać. Bogowie musieli spoglądać w moją stronę, bo niewiele brakowało bym przypłacił to spotkanie życiem. Do tego mamy w oddziale czarodziejkę i jest jeszcze ten mag co się przypałętał. Oboje to ludzie jeśli nie zauważyliście. Tobias spoglądał chwilę na elfiego towarzysza rozmawiającego z towarzyszem. Przeszedł z nim niejedno i traktował gadanie myśliwych jako oznakę strachu podszytego ludzką niechęcią do innych ras.
-Rekonesans z Beth -
Beth pacnęła Tobiasa w ramie dając mu do zrozumienia że pora wstawać. I choć odpoczynek dobrze mu robił, to towarzystwo tej dwójki myśliwych zaczął go już męczyć. Nigdy nie miał okazji ani czasu by bliżej się jej przyjrzeć. Kobiet w oddziale było niewiele, i nie nosiły się jak kobiety. Beth nosiła znoszoną tunikę która wyglądał jakby była przerabiana z typowej męskiej tuniki, spodnie też były lekko niedopasowane. czarne, krótko przystrzyżone sprawiały że nie zwracała na siebie szczególnej uwagi wśród gromady mężczyzn. Wskazała kierunek, który wybrała, Tobias wskazał inny wywołując grymas na jej twarzy. - Ty chcesz prowadzić leśny dziadku? - rzekła z przekąsem - Może zaufasz miejskiej... - Babce? - dokończył za nią Tobias. Ufam - naprawdę, ale widziałem wcześniej jakiś ruch w tamtym kierunku. Najpewniej to był inwentarz pozostawiony przez mieszkańców ale lepiej się upewnić, najwyżej będzie więcej drobiu na rosół. Zgoda? - Beth przekrzywiła głowę zastanawiając się czy mężczyzna nie stroi sobie żartów. Ostatecznie westchnęła głośno i wzruszyła ramionami. - Prowadź zatem silny mężczyzno, prowadź do leża tego zwierza, może uratujesz sobie jakąś niewiastę. - Tym razem Tobias przewrócił oczyma i w milczeniu ruszył przed siebie. - Rozmowa z myśliwymi -
-
Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)Tobias nie powie o biegającym kuraku (bo to wg niego widział ale wraz z Beth rozejrzy się w miejscu gdzie jura znikła. Może będzie kolejna kura na rosół.
-
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępyTobias przeszedł przez bramę jako ostatni rozglądając się po blankach za jakimś ruchem na górze. Nic nie zauważył więc ruszył dalej z nisko pochyloną głową, starając się znaleźć dla siebie jakiejś osłony w razie ataku strzeleckiego. Oprócz samych budynków dobrą osłonę dawały skrzynie i beczki porozrzucane tu i ówdzie, czy wóz leżący gdzieś na ulicy. W najbliższej okolicy było raczej cicho a zwierzęta zachowywały się dość spokojnie. nie zostały zabrane ani zabite co było zagadką. Może mieszkańcy uciekali przed wrogiem w pośpiechu i nie mieli czasu zabrać biegający luzem drób a wróg był naprawdę blisko. To by tłumaczyło pozostawione zwierzęta, ale że wróg nie zabił albo zabrał na posiłek, tego Tobias nie mógł zrozumieć. To było naprawdę dziwne.
Tobiasowi przeszła nagła myśl przez głowę - Czarodziejstwo! - pomyślał. Ktoś mógł zaczarować mieszkańców i poszli bezwolnie jak barany. Naturalny strach przed magią podsuwał łucznikowi różne wersje wydarzeń.
Otrząsnął się słysząc Stefana wydającego polecenia pozostałym zwiadowcom. Nie wszystkie rozkazy wydawały się rozsądne, w końcu mieliśmy zrobić zwiad, podejść jak najbliżej się da i najszybciej jak się da ocenić sytuację i zawiadomić dowództwo a i tak już przy karczmie dużo czasu zmitrężyliśmy. Jak tak dalej pójdzie to dogonią nas a i tak nie będziemy mieli dla nich żadnych nowych wieści poza tym co i tak już zobaczą.
Podzielił się to myślą z chłopakami - Powinniśmy udać się małymi grupkami - najlepiej po dwóch - w kierunku centrum miasta, skąd dochodzą odgłosy i zobaczyć co się tu dzieje. Zaglądać do mijanych domostw by upewnić się że nikogo w nich nie ma i przeć na przód bo czas ucieka. - Nie mam racji Duivel? -
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępyMam złe przeczucia - Tobias był zaskoczony usłyszawszy własny głos mącący chwilową cisze, kiedy zwiadowcy obserwowali otwartą bramę. Dla łucznika wyglądała na porzuconą i niepokojąco cichą. Powinna być albo zawarta - jak to podczas wojny - albo strzeżona. Tu nie było nikogo, a nad murami dostrzec można było dym, bynajmniej nie z kominów. Coś się paliło, a nie było słychać hałasu z tym związanego. Stali tak przez chwilę, wryci, zaskoczeni tym widokiem. Po jakimś czasie wyklarował się plan Stefana, który ręką dał znać Tobiasowi by ten opuścił łuk, i został z resztą na zewnątrz, ale Tobias tylko się uśmiechnął i pokręcił głową. Duivel również miał inny pomysł. I czy Stefan chciał czy nie chciał, ta dwójka dołączyła do zwiadu, gotowa w osłaniać towarzyszy.
-
Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)Brama jest duża, przyda się więcej par oczu - Tobias pójdzie razem ze Stefanem aby się ubezpieczali wzajemnie. Ze strzałą na cięciwie, gotowy do strzału.
-
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępyJak to geldy elektora to ich pilnuj. Chodźcie chłopcy, zabieramy się stąd. - słysząc słowa przełożonego Tobias podszedł z kuferkiem do poborcy i chwilę popatrzył mu w oczy. Następnie wcisnął mu kuferek prosto w jego tłusty bamber aż grubas sapnął i ledwo zdążył chwycić jego krawędzie, ratując pieniądze przed rozsypaniem. Spojrzał z ulgą na kuferek a zaraz z nienawiścią na Tobiasa, ale ich oczy się nie spotkały gdyż łucznik szybkim krokiem opuścił budynek, nie oglądając się za siebie.
Ślady które zostawił tajemniczy osobnik i to co zostało ze zwierzoludzi przypomniało Tobiasowi o trupach które wcześniej, podczas ich podróży napotkali. I aż ciarki przeszły łucznikowi po plecach, gdyż w pamięci wryła mu się piękna diablica, czarownica która próbował omotać Tobiasa. To mogła być podobna istota ale ktoś na usługach czarodziejskich istot. Nie wspomniał o tym, być może wywołało by to tylko spadek morale a i pewności zwiadowca nie miał co do tego.
Kiedy trwała rozmowa co do losu trójki ocalałych Tobias dał znać że rozejrzy się jeszcze po okolicy - w kierunku w który zmierzali, ale celem tak naprawdę było wyciszenie się, uspokojenie i nasłuchiwanie. Szum drzew i śpiew ptaków dawał Tobiasowi otuchy i imitację normalności. Oczywiście o ile ten śpiew było słychać, a jego brak z reguły nie oznaczał nic dobrego. -
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępyNie tego oczekiwał Tobias kiedy wyłamał drzwiczki ziemianki. Nie grasujący kozi wróg a młoda i całkiem ładna dziewczyna wyskoczyła ze środka całując Tobiasa w policzek, miło go tym zaskakując. Szczerze się łucznik zaśmiał, sam już nie wiedząc od jakiego już czasu. Chwila trwała zdecydowanie za krótko, gdyż popsuło ją pojawienie się drugiej osoby która siedziała w ziemiance. Był to obrzydliwy w wyglądzie i słowie przedstawiciel jednej z najbardziej znienawidzonych profesji w całym Starym Świecie. Od razu zaczął się szarogęsić ale szybko chłopaki go do pionu sprowadzili. W końcu nikt nie żałowałby gdyby poborcy podatków stała się mniejsza bądź większa krzywda. Prawie doszło do linczy ale głośne pohukiwania żywego (!) krasnoluda poniosły się po okolicy. Na wszystkich Bogów - on żyje - pomyślał Tobias będą naprawdę pod wielkim wrażeniem woli życia jaką miał w Sobie przedstawiciel starszej rasy. A jego historię próby obrony zajazdu wszyscy słuchali z zaciekawieniem, może poza poborcą który - jak zauważył Tobias - zerkał co rusz w stronę spalonego zajazdu. Łucznik wykorzystał chwilę, kiedy reszta naradzała się czy zabrać ze sobą całą trójkę, by powęszyć za tropem grubasa. Ten doprowadził go do jednego, nie całkiem spalonego magazynku który był przypalony trochę wokół zamka. Wystarczająco, by łucznik szarpiąc zań, wyrwał go i otworzył magazynek na oścież. Zobaczył w środku kuferek na geldy, kiedy usłyszał dyszącą postać kuśtykającą w jego kierunku, zapach powiedział mu z kim ma do czynienia. - To, to moje! nie masz prawa tego dotykać. Zgłoszę to! Powieszą Ciebie za to! - Twoje? Zapytał spokojnie Tobias - a nie przypadkiem Elektora panującego na tych ziemiach? Jeżeli jest to podatek, to zapewne masz na to jakiś papier. - Tobias zauważył wchodzących do środka kilku jego kompanów którzy usłyszeli zdenerwowanego poborcę. - Jeżeli nie masz papierów, równie dobrze mogą to być pieniądze pochodzące z kradzieży, a wiemy chłopacy jak traktuje się szabrowników podczas wojny, hę?. Żołnierze zaśmiali się szyderczo a grubas zbladł...
-
Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)*W tej turze bym chciał aby w Waszych postach było:
Czy BG przystaje na propozycję łuczników aby zrobić z Jorge porządek i przywłaszczyć sobie jego mienie.*
Tobias niechętny jest obecności poborcy i chłopakom odradza branie go ze sobą - jesteśmy zwiadem i to jest najważniejsze., nie chce brać jednak udziału w szlachtowaniu i grabieniu. Daje temu wyraźnie znać. - jeśli Tobias może zrobić test tropienia to spróbuję znaleźć ślady grubasa i może odnajdzie jego skrytkę.Jak BG reaguje na słowa Melindy o hałasach z lasu jakie słyszała rano (trzeba by pójść w las a więc kolejny pacierz przynajmniej).
przepytuję ją o jej rekonesans który zlecił jej grubas i skąd dokładnie dobiegały odgłosy i czy były cichsze w każda chwilą (co sugerowałoby oddalanie się wroga) - porzuca pomysły żeby pójść w tamtym kierunku w lasCo BG radzi zrobić z Kadriem? Ludzie mają SZY 4, krasie 3, ranny Kadrnin 2. Więc jak go zabrać to będzie spowalniał całą grupę. Czy zostawić na miejscu.
Jako zwiad mamy robotę do wykonania i choć chętnie zabrałby dziewczynę i Khazalida to zgadza się z Duivelem to najlepszym wyjście jest zostawienie ich w ziemiance. Cicho dodaje żeby związać i zakneblować tłuścioch bo może zwrócić uwagę zwierzoludzy swoim jęczeniem itp.Tak czy owak, jeśli ruszymy powinniśmy się trochę rozproszyć na drodze jak i w lesie.
-
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępyPomysł Stefana wydawał się Tobiasowi dobry, wiec zimna odmowa Petry i widok speszonego towarzysza dotknęła łucznika. Po wydaniu przez szefową rozkazów wymarszu, Tobias podszedł do Stefana i poklepując go po plecach powiedział - 'Panie szefowe nie po raz pierwszy wydają się mieć wątpliwe zrozumienie sytuacji Stefan. Nic na to nie poradzimy, ale wiedz że masz moje poparcie w tej kwestii.' Uśmiechnął się przy tym po czym ruszył zabrać swoje rzeczy spod wozu. Po raz kolejny zwiadowcy szli ku nieznanemu, wróg mógł się czaić wszędzie a ślady jego przejścia nie można było przegapić...
Najgorsze przeczucia Tobiasa niedługo się sprawdziły, kiedy jemu i jemu kompanom na tyłach pochodu dano znak będący ostrzeżeniem i informacją o poległych na drodze. Minęli wozy w milczeniu choć kilku z nich pokręciło ze smutkiem głową, że muszą zostawić ciała tam gdzie leżały. Wszyscy natomiast zwiększyli czujność i wsłuchiwali się w las i wypatrywali najdrobniejszego ruchu w kniei.
Ale dopiero widok 'Leśnego Dzbana' sprawił, że krew zaczęła naprawdę szybciej krążyć w żyłach łowcy i zapewne w żyłach reszty drużyny.
'Drogo kazali zapłacić za Swoje żywota,' - Tobias powiedział cicho. 'Bogowie ich widzieli'
Oprócz śladów walki Tobias dostrzegł świeższe ślady - kogoś kto był tu już po masakrze. Łucznik podążył za tropem prawie na sam skraj lasu kiedy usłyszał wołanie Duivela do Stefana. Najwyraźniej jeden z gości gospody - krasnolud - jeszcze dychał. Kiedy zebrali się nad jego zmasakrowanym ciałem i choć Tobias zawierzał już duszę Khazalida jego własnym bogom, jego towarzysze mieli nadzieje że to nie jest czas krasnoluda na spotkanie z przodkami... -
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępyTobias spoglądał na szykujących się kompanów kończąc cerować dziury w spodniach. Spojrzał z politowaniem na stan swoich butów ale wiedział że jeszcze mu jakiś czas posłużą. Kołczan miał uzupełniony a krótszy z łuków zabezpieczony i gotowy. Jeszcze kiedy mężczyźni głośno rozprawiali o krągłościach markietanek Tobias ostrzył długi nóż myśliwski. To było dobre odwrócenie uwagi od otaczającej ich śmierci. Śmierć dosięgła ich kolegów przyjaciół a nawet braci, i dobrze im robiło chwilowe chociaż zapomnienie o tym. Morale nie podupadło co dobrze rokowało na dalszą część wyprawy. Choć to mogło się zmienić jeśli prawdą okaże się pogłoski o regimencie Siege Stern. Strach może być silną bronią przeciwko siłom Imperialnym. Podstępną, roznoszącą się po cichu po sercach obrońców. Należało go zdusić i to jak najszybciej, ale trzeba było najpierw przedostać się tam. Unikając oddziałów wroga, i szpiegów buntowników.
-
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępyTobias mechanicznie przeżuwał Swój posiłek z pustym wzrokiem utkwionym w ognisko, a zamiast odgłosów trzaskającego drewna i ludzi przebywających wokół niego , ciągle zdawało mu się że słyszy szczęk broni, wycie zwierzoludzi, okrzyki walczących i jęki umierających. Walka zdawała się trwać wieczność, a kiedy się skończyła jego ciało czuło jakby tak właśnie było. Drżącymi dłońmi wziął do ręki miskę i jadł i choć żołądek z paczątku mu się buntował i Tobias musiał powstrzymać odruch wymiotny. Zapach ozonu ciągle czuł w nozdrzach i wydawał mu się nadal silny, równie silny jak zapach brudnego, mokrego futra zwierzoludzi.
Powoli otępienie go opuszczało, węch i słuch wracał do normy...
-'Jak się macie?!' - Znajomy głos ostatecznie przeniósł Tobiasa do rzeczywistości. Z tą dwójką wojowników przeszedł już nie jedno i cieszył się że obaj uszli z życiem, ba - najwyraźniej humor zdawał im się dopisywać.
Przełknąwszy ostatni kęs Tobias skinął do obydwu, starając się nie wyglądać na przybitego, - jak tylko elf skończył Swoją odpowiedź - łucznik rzekł: 'Ledwo stoję na nogach Stefanie, marzę i miękkim łóżku i ciepłej kobiecie obok, dachu nad głową i deskach pod nogami. No ale raczej nie ma na co liczyć. A z tego co się orientuję to co właśnie przeżyliśmy... czeka Nas Panowie więcej tego, tam gdzie zmierzamy. I jeśli mamy to przeżyć powinniśmy trzymać się razem, albowiem mam wrażenie że Bogowie przychylnie na Nas spoglądają, skoro siedzimy tu z kilkoma tylko zadrapaniami.'
Tobias wzniósł kubek z wodnistym winem w kierunku towarzyszy... -
Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)Gotowy do rozgrywki
