Tobias mechanicznie przeżuwał Swój posiłek z pustym wzrokiem utkwionym w ognisko, a zamiast odgłosów trzaskającego drewna i ludzi przebywających wokół niego , ciągle zdawało mu się że słyszy szczęk broni, wycie zwierzoludzi, okrzyki walczących i jęki umierających. Walka zdawała się trwać wieczność, a kiedy się skończyła jego ciało czuło jakby tak właśnie było. Drżącymi dłońmi wziął do ręki miskę i jadł i choć żołądek z paczątku mu się buntował i Tobias musiał powstrzymać odruch wymiotny. Zapach ozonu ciągle czuł w nozdrzach i wydawał mu się nadal silny, równie silny jak zapach brudnego, mokrego futra zwierzoludzi.
Powoli otępienie go opuszczało, węch i słuch wracał do normy...
-'Jak się macie?!' - Znajomy głos ostatecznie przeniósł Tobiasa do rzeczywistości. Z tą dwójką wojowników przeszedł już nie jedno i cieszył się że obaj uszli z życiem, ba - najwyraźniej humor zdawał im się dopisywać.
Przełknąwszy ostatni kęs Tobias skinął do obydwu, starając się nie wyglądać na przybitego, - jak tylko elf skończył Swoją odpowiedź - łucznik rzekł: 'Ledwo stoję na nogach Stefanie, marzę i miękkim łóżku i ciepłej kobiecie obok, dachu nad głową i deskach pod nogami. No ale raczej nie ma na co liczyć. A z tego co się orientuję to co właśnie przeżyliśmy... czeka Nas Panowie więcej tego, tam gdzie zmierzamy. I jeśli mamy to przeżyć powinniśmy trzymać się razem, albowiem mam wrażenie że Bogowie przychylnie na Nas spoglądają, skoro siedzimy tu z kilkoma tylko zadrapaniami.'
Tobias wzniósł kubek z wodnistym winem w kierunku towarzyszy...
Miras
@Miras
Posty
-
Bastion 2521 - Przez wojenne ostępy -
Bastion 2521 - Walka o Ostland (Warhammer 2-ed)Gotowy do rozgrywki
