Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
NabuchodonozorN

Nabuchodonozor

@Nabuchodonozor
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
183
Tematy
4
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Żołądek się znowu odezwał, ale tym razem z innego powodu. Ystyriaeth ostrożnie spojrzał na to małe włochate coś. Przypomniał sobie, że tamten mu się przedstawił. Trzewik. Jak można nazwać samego siebie od buta? Najchętniej Ystyriaeth sięgnąłby zaraz po ser, ale uświadomił sobie, że on sam jednak jeszcze nie wypowiedział swojego imienia. Żadnego z nich. Postanowił użyć pierwotnego i zobaczyć jak zareagują. Z resztą zadano mu pytanie. Ostrożnie otworzył swoje nozdrza na dopływające zewsząd wonie licząc na to że powstrzymają apetyt. Poczuł jednak głównie ser. Powstrzymując ślinę napływającą mu do ust rzekł:

    [Usiłuję sobie przypomnieć czy Tamten wykonał jakiś gest gdy się przedstawił, a jeśli tak to go powtarzam.]

    - Zowię się Ystyriaeth i przybywam z... miejsca gdzie panuje pokój i harmonia. Przeszedłem szkolenie w monastyrze. Nie wiem co dla was jest tutaj normalne... tam jest nieco czystsze powietrze, jest jaśniej i bardziej kolorowo- przynajmniej latem. Zimą jest... cóż zimno. Mamy pola, skały, ziemię w kolorze brązu, słońce i księżyc... a może dwa. I miasta. Tak, ale żadne nie wygląda jak to tutaj.. tak sądzę. Hmmm. W każdym razie nie kojarzę nikogo jak... Twego pokroju yyy.. Panie? Nawet z opowieści.

    I zdobywając się na szczerość dodał

    - z resztą ja też byłem tam dość.. nietypowy.

    Po tej kwestii spojrzał na rozmówcę swoim przenikliwym wzrokiem spodziewając się niewybrednych komentarzy na temat swojej fizjonomii.

    Rozgrywka ystyriaeth

  • Powitania, pożegnania i powroty
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Witajcie.
    Miałem kiedyś konto na lastinn, ale byłem pechowcem jeśli chodzi o sesje (urywały się z różnych przyczyn). Zatęskniłem jednak za PBF i udało mi się was odnaleźć tutaj. Do zobaczenia w Wieloświecie 🙂

    Hydepark

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Mnich zachowuje spokój, a nawet gdy jest niespokojny nie okazuje tego. To on ma być spokojem dla innych.
    Ystyriaeth był do tego przygotowany, był do tego szkolony. Przeszedł wiele testów.. zapewne... choć ich nie pamięta, ale na pewno były. Jest wytrwały, musi zachować harmonię.
    Zapachy, których nie znał, nieprzyjemne zapachy oraz ser.. Dziwne dźwięki, hałas gdy przyzwyczaił się do życia w ciszy. To wszystko to dysharmonia. To jednak wszystko jest w stanie wytrzymać. Było jednak coś jeszcze. Coś z czym w ogóle nigdy się nie spotkał. To coś właśnie go przywitało i najwyraźniej chce go poczęstować serem. Wcześniej miał szczęście- żołądek był ściśnięty, ale w miarę pusty. Spojrzał na pusty kubek po wodzie, nieco brudny od jakiegoś pyłu. Powiedział tylko zwracając się do dziwnej, niskiej włochatej istoty przed nim

    • czym...

    Odwrócił się i... zwymiotował.
    To było po trzykroć poniżające. Nie dość, że nie zapanował nad swoim ciałem, nie dość że omal nie zapanował nad słowami to jeszcze on, który zawsze był uważany za dziwaka tam skąd przybył, nie wytrzymał widoku innego... dziwadła. Powinien poczuć w tym momencie harmonię, wspólnotę, poczucie że nie jest sam jeden czymś innym od otoczenia! Ale on po prostu... był w szoku. Co powiedzieć? Jak się zachować? Co to w ogóle za miejsce? Jakie tu mają zwyczaje? Musi się uspokoić. Koniecznie się uspokoić.
    Wytarł usta dłonią, którą potem z kolei wytarł o ziemię, przybrał pozycję medytacyjną i zgodnie z tym co się nauczył już na początku nauki, zaczął wyłączać zmysły zaczynając od tego który sprawiał największy problem. Zamknął oczy. Następnie postarał się nie czuć woni, szorstkości podłoża, smaku resztek wymiocin w ustach, by wreszcie skupić się jedynie na tym co słyszy wokół siebie.

    Rozgrywka ystyriaeth

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Dziewczynka? To komplikuje sytuację. Kobiety to dysharmonia, a młoda kobieta to prawdopodobnie chaos. Ale wyzwaniom należy iść naprzód.

    Ystyriaeth słuchał uważnie słów Trzewika. Równie uważnie śledził trasę, którą szli. Od czasu do czasu zamykał oczy, wyobrażał sobie to co widział przed chwilą i patrzył ponownie by sprawdzić czy zapamiętał najważniejsze detale. Musi jak najszybciej zorientować się w budowie tego przedziwnego miasta, by móc swobodnie działać. Jego towarzysz sprawiał wrażenie jakby to wszystko robił już nie raz. Nie okazywał mu nawet drobnej niechęci, z drugiej strony nie był zupełnie na niego otwarty. Bardzo słusznie. Rozwaga tego drobnego człowieczka i okazana wcześniej cierpliwość wskazują na jego wewnętrzną harmonię. Jest dobrym, choć zapewne tymczasowym punktem oparcia, stabilnością w panującym wokół chaosie, czymś stałym w tej zmiennej społeczności.

    Skoro miasto ma rutynę, a nawet przepisy i specjalny oddział dla tych którzy się tu pojawiają, to oznacza, że musiało tu przybyć wielu takich jak Ystyriaeth. Mnich przypomniał sobie z ksiąg, że była tam teoria o wielu światach, ale nikt jej ostatecznie nie dowiódł. Skoro jednak jest tu tak wiele "dziwadeł" i skoro wszyscy są do tego tak mocno przyzwyczajeni musi to być prawda. Czy zatem on sam też przybył z innego świata gdy pojawił się na terenie monastyru? Ale tam nie było bramy- ta przez którą przeszedł była w innym miejscu. A może każdy świat ma swoje pojedyncze dziwadło i każde ostatecznie ląduje tutaj? Może to miejsce to taki jakby zbiornik odpadów, naturalny, albo bardzo dobrze przemyślany mechanizm dbający o harmonię w różnych miejscach wrzechświata? Ystyriaeth przypomniał sobie nagle wyrwane z kontekstu słowa, które zapamiętał z czasu przed podróżą

    "rozumiem, ale on nie odnajdzie tu wewnętrznej harmonii, a nam wcale z nim nie będzie łatwiej."

    Czyżby Rada znalazła sposób by jednocześnie pomóc jemu i swojej społeczności? Jeśli tak to trudno się z nimi nie zgodzić. Jakkolwiek przykre jest to, że on mógł być tam zawadą, to jednak nie ma nic ważniejszego od Harmonii, a tu jednym działaniem mogli ją zapewnić i sobie i jemu i być może nawet tej społeczności, jeśli Ystyriaeth dobrze wypełni swoją misję.

    Wzrok mnicha znowu padł na Trzewika. Ta istota by robić to co robi musi być albo dobrego usposobienia, albo przynajmniej musi być bardzo dobrze opłacana. W każdym razie to chyba dobra praca. Nie tylko ci w zbrojach są strażnikami porządku.

    - Mam wiele pytań. Ty na pewno o tym wiesz. Jestem pewien, że nie pierwszy raz robisz to co robisz. Dlatego wstrzymam się z wypytywaniem. Prawdopodobnie odpowiedzi, które bym usłyszał nie są na ten moment tak istotne jak to co Ty mi powiesz, a jak rozumiem będziemy mieć jeszcze okazję do rozmowy. Z pewnością z resztą ty też chcesz czegoś się ode mnie dowiedzieć. Mów i prowadź, a ja słucham i obserwuję z uwagą.

    Ystyriaeth potrzebował jak najwięcej przydatnych informacji. Wprawdzie uwaga o butach była dość dziwna, z drugiej strony być może dla kogoś o imieniu "Trzewik" takie zagadnienia mogą być bardzo interesujące.

    Mnich zerknął na swoje stopy. On sam nigdy nie przywiązywał wagi do obuwia. Wychodził z założenia, że lepiej wiedzieć na czym się stoi. Przypomniała mu się legenda o pewnym stróżu prawa nazwiskiem Vimes, który podobno z zamkniętymi oczami potrafił poruszać się po swoim terenie, gdyż wyczuwał pod stopami dokładną strukturę podłoża. Iście mnisia perfekcja, wzór do naśladowania.

    Rozgrywka ystyriaeth

  • Powitania, pożegnania i powroty
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    @Zefir napisał:

    Jeśli chodzi o prowadzenie, to najpierw coś pogram, zobaczę czy różni się taka forma od tradycyjnej sesji, ale koniec końców mam smak na poprowadzenie, parę razy prowadziłem i za każdym razem miałem niedosyt, bo kończyły się te kampanie "zbyt szybko".

    Pamiętaj że wszystkie wątki z sesjami są otwarte. Zobacz sobie jak inni piszą i jakie tam akcje odchodzą. Pisać widać, że umiesz, więc sobie świetnie poradzisz.

    Wydaje mi się też, że tutaj łatwiej pociągnąć kampanię jak ktoś z drużyny odpadnie, albo nawet cała sobie pójdzie niż w sesji na żywo. Robisz po prostu dodatkową rekrutację do twojej kampanii i kontynuujesz fabułę czasami nawiązując do tego co zrobiła poprzednia drużyna.

    Hydepark

  • Pytania, problemy i życzenia
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Czy myśleliście już może o forumowym kulaczu? Chodzi o to by rzuty nabrały oficjalnego wymiaru. Nie wiem jak wy ale ja lubię kulać w RPG. Na PBF zwykle kula MG, ale wcale nie musi tak być. Wystarczy że będą następujące opcje:

    • wybór kości do rzucania
    • możliwość krótkiego komentarza (typu "rzut na percepcję")
    • możliwość wyboru że rzut np jest jawny tylko wobec konkretnego użytkownika (MG)
    • dodanie rzutów do systemu powiadomień (MG dostaje powiadomienie typu "gracz x wykonał rzut" i odsyłacz do rzutu)

    Nie potrafię ocenić czy to dużo pracy bo się na tym nie znam. Poddaję jednak pod rozwagę.

    Forum księga życzeń

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Spodziewał się, że będzie miał więcej czasu, ale po tylu latach wprawy nawet tak krótko wykonane ćwiczenie daje rezultaty. To zupełnie obce miejsce. Z tym strażnikiem też ewidentnie jest coś.. inaczej. Skoro są inni to pewnie mają też inne zwyczaje. To o co prosi strażnik przypomina badanie. Do Ystyriaetha dotarło, że nie tylko wszystko jest tu obce dla niego, ale tych.. istot on sam także jest obcy i nie wiedzą czego się po nim spodziewać. Nie wyczuł w nich lęku, ani gniewu, a raczej coś w rodzaju rutyny i ostrożności. Ystyriaeth uświadomił sobie także, że odkąd przybył tutaj powiedział tylko jedno słowo. Niezależnie od zwyczajów z pewnością oni tutaj także choćby witają się po przybyciu w nowe miejsce. Mają tu swoje prawa, ci dwaj uzbrojeni z pewnością są strażnikami tych praw. Nie wolno mu naruszać tutejszego porządku, tutejszej harmonii. Trzeba jednak zachować ostrożność. Jak to było?
    Wstał powoli, ale pewnie.
    Otworzył usta by przy okazji powiedzieć:

    • Witajcie stróże tutejszego porządku. Opowiedzcie mi proszę o waszych zwyczajach i wybaczcie jeśli moje zachowanie było niestosowne.

    "Jeśli? Wymiotowanie na widok innych chyba wszędzie jest niestosowne".
    Ostrożnie otworzył oczy starając się nie widzieć lub choćby zignorować to co może zaburzyć jego spokój. Uruchomił więc drugi, choć najbardziej problematyczny zmysł. Pozostałe jednak (a przede wszystkim węch) nadal trzymał na wodzy. Odwrócił głowę w lewo i wprawo.
    Jednocześnie cały czas pozostał czujny. Tak jak go uczono "Zachowaj czujność, patrz, słuchaj, czuj, przewiduj, zapobiegaj, wpływaj". Skupił się na dwóch zmysłach i na przewidzeniu ewentualnych zachowań tych istot. To trudne bo ich nie znał. W głowie układał plany co zrobi jeśli uczynią coś gwałtownego, niebezpiecznego. Postara się przeskoczyć tak by wylądować za tą niewielką istota i zasłoni się kijem w pozycji obronnej. Gdy patrzy na lewo i prawo zgodnie z poleceniem przy okazji ogarnia czy tam gdzie chce ewentualnie zrobić unik nie znajduje się inne zagrożenie, które mogłoby go zaskoczyć zza pleców.
    Czeka na badanie gotów na wszystko.

    Rozgrywka ystyriaeth

  • XIII - Martwa godzina
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Post wrzucony.
    @bardiel dałem specjalnie wzmiankę, że dałem ci zdjecia z aparatu, dzięki czemu twoje pytanie o książki i numery staje się bardziej uzasadnione 😉 To jak zareagujesz na to, że Eugene traktuje cię jak pospolitego technika jest, jak mówią amerykanie: "all up to you" 😛

    Dodam od siebie, że Eugene jako człowiek dokładny i jednocześnie niepewny tego co jest ważne, a co nie zrobił zdjęć naprawdę sporo. Macie zdjęcia drzwi, ścian, okien, parapetów, kanapy, zlewu, podłogi, każdej kartki notatnika, czasopism itd. Łącznie około setka zdjęć wykonanych aparatem cyfrowym (bo jak rozumiem smartfonów raczej żeśmy nie mieli 😛 ).

    Jeśli będziecie próbować oglądać dowody bez użycia gumowych rękawiczek to Eugene będzie starał się wam to wyperswadować tłumaczyć jak ważne jest by najpierw sprawdzić odciski palców itd, a najlepiej w ogóle nie dotykać tych rzeczy bezpośrednio.

    Komentarze

  • Stubramie
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    @Janusz-Podziemi to gorsze niż przerwa na reklamy, to jak by ci odcinek ulubionego serialu przełożyli ze względu na mecz, który i tak Polska przegra, albo orędzie premiera

    Komentarze

  • Pytania, problemy i życzenia
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Dzięki. Chodziło wyłącznie o estetykę

    Edit: jeszcze dodam jedną rzecz. Takie logi słabo wyglądają na kompie, ale w telefonie jeszcze gorzej bo tam musisz przez nie więcej przewijać. Podobnie irytowały mnie na początku jak się tu pojawiłem informację że ktoś się gdzieś odniósł do posta albo skrót cytatu na początku (nie w poście lecz w logu). Nie wiedziałem przez to kto jest autorem bo to bardzo nieczytelne i nie intuicyjne
    Jeśli bowiem w poście jest cytat to dodatkowy log o cytowaniu mija się z celem.

    Rozumiem jednak że moderacji są potrzebne.

    Może rozwiązaniem byłaby opcja ujęcia logów jako listy rozwijanej, domyślnie zwiniętej

    Forum księga życzeń

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Ystyriaeth po raz kolejny nie odpowiedział na słowa rozmówcy od razu, ale przemyślał wszystko w ciszy. Tamten nie wydawał się zniecierpliwiony, a ta cierpliwość wzbudziła szacuenk u mnicha.

    Do Ystyriaetha zaczęło coś docierać. Owszem to miejsce ma stróżów porządku, ma również swoje zasady, ale szczególnie ostatnia wypowiedź Trzewika bardzo mocno sugeruje, że to prawo niekoniecznie jest szanowane przez wszystkich.
    "Może po to właśnie tu przybyłem"- pomyślał. Zaraz jednak się poprawił. "Najpierw ład wewnętrzny, najpierw rozeznanie w otoczeniu".

    Z tego co opowiadał Trzewik wynikałoby także, że tak jak w poprzednim życiu Ystyriaetha wszyscy mieli podobną fizjonomię- z jego wyjątkiem rzecz jasna- tak tutaj jest dokładnie na odwrót. Każdy jest inny. Nie ma dwóch podobnych osób. No chyba żeby liczyć dwie twarze w jednej głowie za osobne osoby. Ale to nie miałoby sensu, żeby dwie świadomości mieszkały w jednym ciele prawda?

    W końcu Ystyriaeth zwrócił się bezpośrednio do Trzewika, na "ty" tak jak zrobił to tamten:

    - wspomniałeś o chłopcu mówiącym w starożytnym języku. Czy mógłbyś nas ze sobą poznać? Widzisz interesuję się językami, szczególnie takimi, które są mało znane.- i przypominając sobie słowa strażnika dodał- będę ci coś winien.

    Na koniec uznał, że to dobry moment by zająć się serem. Chwycił go pamiętając by użyć tej czystej ręki, nie zaś tej którą oczyszczał twarz i potem wytarł o podłoże. Przy tej okazji przypomniał sobie o owej łaźni, z której chętnie by teraz skorzystał.

    Rozgrywka ystyriaeth

  • Pytania, problemy i życzenia
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Kiedyś na php bb2 by przemo były różne formy ukrywania tekstu w poście. Nie chodzi mi o zwyczajny spoiler, który może kliknąć każdy. Chodzi bardziej o schowanie części tekstu tak by była widoczna np tylko dla MG (i mnie jako autora rzecz jasna). Najlepiej w takiej formie by inni nie wiedzieli że w ogóle coś tam jeszcze w ogóle jest.

    Przykłady zastosowań:

    • deklaracje mechaniczne tak by nie zaburzać immersji fabuły
    • deklaracje związane z czymś o czym wie tylko MG bo np jest to związane z Historią Postaci
    • deklaracje mechaniczne i fabularne, które niekoniecznie spodobałyby się drużynie
    • deklaracje fabularne związane np z powierzoną tajemnicą, która byłaby zbyt dużym spoilerem dla reszty graczy
      itd.
    Forum księga życzeń

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    100 sztuk złota
    3 miedziaki.

    Kupcy nie oferowaliby czegoś co im się nie opłaca. Skoro mogą sobie pozwolić by dać aż tyle za jedno wspomnienie to znaczy, że zysk z tego musi być znacznie większy. Tym bardziej, że prawdopodobnie dostawy takiego towaru są bardzo nieregularne.

    Ystyriaethowi nikt nie musiał mówić, że jego wspomnienia są cenne. Sama idea wycenienia ich wydawała się absurdalna i gorsząca.

    Zastanawiające jednak było co ona, albo raczej Oni (zapewne kobieta była z jakiejś gildii) robili z tym dalej.

    Był tu jeszcze jeden problem. Jeśli dysponują taką ilością złota w świecie gdzie posiłek jest wyceniony na 3 miedziaki- a nie wiadomo czy to zawyżona, średnia czy zaniżona kwota- to nie będzie łatwo się nimi zająć.

    Mnich zrozumiał, że to pierwszy wieczór jego bytności tutaj, a on sobie wyznaczył zadanie na całe lata i to tylko pod warunkiem, że zbierze więcej osób takich jak on.

    Wiedział też, że nie jest dobrym mówcą i trudno będzie mu przekonać kogoś do idei, którymi się w życiu kierował. Będzie musiał użyć innych argumentów...

    Nadal jednak wiedział za mało. Musi być czujny i obserwować. Na wpływ przyjdzie czas potem.

    Wercha okazała się miła i pracowita. Mnich podziękował jej krótko, oczywiście nie zmieniając swego wyrazu twarzy.
    Dla każdego normalnego człowieka brzmiałoby to co najwyżej jak odburknięcie.

    ***

    Powrót trzewika i jego słowa uspokoiły Ystyrietha. To znaczy nie "uspokoiły". On zawsze jest spokojny. Ale było to... dobre.

    Mnich oczywiście nie obawiał się pracy, nawet prostych prac. Nie uwłaczały mu. Przeciwnie- to wyrabia charakter, zaprowadza równowagę w KI.

    Na myśl o bibliotece oczy mu się zaświeciły. Symbolicznie rzecz jasna. Może znajdzie tu zapiski w podobnym języku co książka? Może też przez te 7 dni przygotować się i dowiedzieć co nieco o tym miejscu.

    Nie musiał też zastanawiać się nad odpowiedzią na Trzewikowe pytanie. I tak chciał mu powiedzieć:

    - W jednym z basenów zagadnęła mnie niejaka Aletheja. Usiłowała przekonać mnie do... sprzedaży wspomnień- tu mnich na chwilę przerwał sprawdzając czy Trzewik będzie zaskoczony, ale zgodnie z przewidywaniem tamten nie okazał zdziwienia.

    - Argumentowała o bólu głowy, który będzie się pogarszał, szczególnie w 3 dniu i o prześladujących rzekomo wszystkich przybyszów wspomnieniach. Oferowała 100 sztuk złota i naciskała by szybko się zdecydować- stara sztuczka kupców. Nie odezwałem się do niej ani słowem, a gdy wyszedłem z basenu zniknęła jak kamfora.- Mnich znowu na chwilę przerwał zastanawiając się co powiedzieć, ale wypalił prosto z mostu:

    - opowiadałeś mi sporo o tym mieście, ale nie ostrzegałeś mnie przed takimi jak ona, a widać, że poluje na nowych. Nie sądzę byś miał w tym interes bo nie wyglądasz na bogacza, ale według mnie ona i jej podobni są niebezpieczni i zagrażają równowadze tego miasta. Nie chciałem cię jeszcze dzisiaj wypytywać, ale skoro przemilczałeś tę kobietę to jednak zapytam: kto lub co jeszcze może mi zagrozić przez te kilka dni? Nie zamierzam się wychylać. Zostanę tu tak jak to jestem winien Janusowemu strażnikowi i Tobie. Jednak to, że ja nie szukam kłopotów, nie oznacza, że one nie szukają mnie.

    Rozgrywka ystyriaeth

  • Rozmowy użytkowników z obsługą
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Przepraszam was. Z tym komiksem to taki żarcik był. Nie przyszło mi do głowy źe weźmie to ktoś serio.

    Ale o obrazki pytałem serio bo czasem coś się wstawia z odniesieniem do obrazu i jak kiedyś zginie to post może stać się niezrozumiały

    Forum

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Wyważone ruchy, strategia, odpowiednie ustawienie ciała.

    "Zachowaj czujność, patrz, słuchaj, czuj, przewiduj, zapobiegaj, wpływaj". Zachowanie kobiety nieco przypominało wpojone mnichowi zasady.

    Ystyriaeth nie wiedział jak długo go obserwowała, co z niego wyczytała, ale nie ulegało wątpliwości, że dobrze przygotowała się do działania. Do tego by na niego wpłynąć.

    Nie była jednak mnichem. Z resztą czy kobieta mogłaby być dobrym Adeptem? Niemożliwe, chociaż w tym świecie może i takie dziwactwo by mogło mieć miejsce.

    Niemniej jej postawa przypominała mu inną klasę społeczną. Tych którzy zawodowo skupiają się na wpływie innych ludzi. Z resztą jej propozycja potwierdziła to tylko. Ta kobieta była kupcem. Tak w tej dziedzinie płeć zmienna doskonale sobie radzi.

    Jednak towar którym handluje...

    Sprzedać wspomnienia?

    Ystyrieth tutaj widział dziwactwa, czuł dziwactwa, słyszał o dziwactwach od Trzewika, ba! sam zachowywał się dziwnie- jak wtedy gdy zwymiotował publicznie. Teraz dowiedział się, że i możliwości w tym miejscu bywają dziwaczne.

    Gdyby miał się pozbyć jakiegoś wspomnienia to byłoby wyżej wspomniane "uzewnętrznienie". Co by to jednak oznaczało? Czy na przykład nie pamiętałby przy okazji początku rozmowy z Trzewikiem? Czy nie pamiętałby badania jakie przeprowadził Janusowy Strażnik?

    Nie! To było bardzo niebezpieczne. To byłoby totalne zaburzenie harmonii.

    Z resztą nawet nie wiedział czy kwota przez nią zaproponowana to dużo czy mało. Do tej pory otrzymał wszystko za darmo. Trzewik też wspominał wcześniej, że liczy się tu waga złota, a nie ich ilość. Ona zaś mówiła o 100 SZTUKACH złota. Nawet gdyby Ystyrieath znał tutejsze ceny to i tak nie wiadomo jak wielkie by były złote krążki.

    Tak ta handlarka była sprytna, z pewnością wprawiona. Znalazła kogoś nowego, nieobeznanego, a takiego najłatwiej naciągnąć.

    Co do jednej rzeczy jednak ta kobieta bardzo się myliła. Ystyriaeth nie przybył tutaj by od czegoś uciec. On przyszedł by coś odnaleźć! By odnaleźć utraconą część siebie. I nie był zdesperowany by przypomnieć sobie wszystko co było przed wejściem do portalu. List który sam sobie pozostawił oraz część wspomnień jakie zachował wyraźnie mu mówiły, że te rzeczy nie są potrzebne, bo pozostało w Nim to co najważniejsze: filozofia, którą żył, szkolenie które odbył i jego efekty, spójność jaką wypracował.

    Ystyriath wzgardził w sercu tą kobietą. To że naciągała innych to nic niezwykłego- wszyscy kupcy tak czynią. Jednak ona zawodowo niszczyła harmonię innych istot. Zaburzała ich KI. Odbierała możlwość samodoskonalenia w imię pozornego spokoju.

    Z resztą kto miał gwarancję co zrobi gdy pozwoilsz jej wejść do swej głowy? Jeśli ci zabierze coś jeszcze nawet nie będziesz o tym wiedzieć, szczególnie tutaj gdzie nie ma nikogo kto by ci przypomniał.

    To miejsce to wyzwanie, spore wyzwanie, ale z takimi należy się mierzyć, a nie od nich uciekać. Jeśli będzie miał nagłe przebłyski- dobrze. Poradzi sobie z nimi jak ze wszystkim. Z takimi jak Aletheja także. Ale to jeszcze nie jest czas wpływu. To czas czujności i obserwacji. Gdy jednak nadejdzie czas Ystyriaeth uratuje społeczność przed złodziejami wspomnień. To z takimi właśnie twórcami chaosu Ystyriaeth poprzysiągł walkę.

    Bez słowa wstał, owinął się w ręcznik i odszedł do części jadalnej. Poszukując odosobnionego miejsca, gdzie mógłby w spokoju coś zjeść.

    Rozgrywka ystyriaeth

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Cel był jeden. Mieć dłuższą chwilę dla siebie: dla umysłu, ciała, zmysłów.
    Ystyriaeth tyle już widział, że kolejne osobniki nie robiły na nim wrażenia. Ci którzy wyglądali na "normalnych" także. Mógł śmiało założyć, że nawet ci "zwykli" kryją coś jak na przykład dodatkowa para oczu w... w niewidocznym miejscu.

    Hm. Można powiedzieć, że wszyscy tutaj są "Insolitus.

    Mnich zastosował się do wszystkich poleceń. Poszukał miejsca, które było w miarę odludne i tam zaczął się stopniowo relaksować. Sądząc po treści rozmów tutaj to było naprawdę dobre miejsce na zdobycie informacji. On jednak już wcześniej postanowił, że to nie dziś. Dziś jest czas na uspokojenie, na skupienie na swoim KI. Najpierw się porządni umył, po czym rozluźnił w ciepłej wodzie.

    Co do jednego Trzewik się pomylił. Ystyriaeth był mnichem. Potrafił się wyłączyć. Potrafił nie myśleć. Stan skupienia na wszystkich lub pojedynczych zmysłach, stan analizy i stan nie- myślenia a jedynie przetwarzania, wreszcie stan skupienia na własnej harmonii, własnym KI- te wszystkie stany opanował może nie do perfekcji ale do poziomu jej bliskiemu.

    Ystayriaet nie myślał. Nie widział, nie słyszał. Zostawił sobie tylko dotyk, by czuć ciepło wody i przyjemne dla każdego człowieka (tak: nadal myślał o sobie jak o człowieku) uczucie, że miła woda otula cię całego.

    To wlaśnie ten zmysł go zdradził. To ten zmysł przerwał w końcu jego medytację. Na pewnym poziomie skupienia się na dotyku odczuwa się nie tylko to z czym ma się bezpośrednią styczność, ale także bliskość tak obiektów jak i osób.

    Tak. Ktoś był blisko. Zbyt blisko.

    Powoli otworzył oczy. Nie poruszył głową ale widział.
    Kobieta. Dlaczego to musiała być akurat kobieta? Ze wszystkich dziwadeł jakie tu były wokoło? Nie mógł to być na przykład wieprz o dwóch ogonach i ryju na brzuchu?

    Ystyriaeth nigdy nie lubił mieć styczności z kobietami. Nie potrafił sobie przypomnieć wydarzeń z tym związanych, ale żywił głębokie przekonanie, że ta płeć to esencja dysharmonii sama w sobie.

    Kobiety nie zachwoują się racjonalnie, nie kierują się logiką- nawet swoją własną, choć czasem twierdzą, że ją mają. Ich decyzje potrafią się zmienić pod wpływem zmian pogody, albo nawet wrażenia, że pogoda się zmieniła.

    W dodatku z tą konkretną coś było nie tak. Z resztą w tym miejscu musiało coś z nią być nie tak.

    Od samego jej głosu rozbolała go głowa. Musi być ostrożny. Jeśli spróbuje się do niego jeszcze zbliżyć zareaguje. Może jednak sama się odczepi? Ystyriaeth postanowił ją przeczekać. Pozostał jednak czujny.

    Był gotowy by opuścić zbiornik jedynym płynnym ruchem.

    Rozgrywka ystyriaeth

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    "Uczony"? Respekt Ystyriaetha do Trzewika wzrastał z każdą chwilą. Jak go uczono: "siła bez mądrości to pospolite barbarzyństwo".

    "A może on by mi pomógł zrozumieć... NIE! To nie czas na pytania. Jeszcze nie".

    By łatwiej poradzić sobie z pokusą mnich zmienił tok rozważań
    "Dlaczego mędrcy tutaj noszą mydło dla przybłęd?"

    Te rozważania przerwał mu nagle widok łuku. W sumie nie do końca widok. Uczucie? Dezorientacja? Ystyriaeth nie lubił gdy cokolwiek zaburzało jego zmysły. Zawsze był dumny z bystrości swego wzroku, z czułości słuchu, z wrażliwości (lecz nie delikatności!) dotyku, z wyrafinowanego smaku i węchu zdolnego wyczuć se... to co chcesz nawet z większej odległości. Zmysły to podstawa rozeznania, a więc podstawa wpływu, jak mnich chce mieć na otoczenie. A jednak jak tylko przeniósł się tutaj ilość przedziwnych doznań sprawiła, że musiał wyłączyć niemal wszystkie zmysły, a teraz gdy dopiero co owe doznania sobie uporządkował i zaczął się odnajdywać jakoś w tym świecie, znowu pojawiło się jakieś dziwactwo. Zupełnie jakby ktoś chciał mu powiedzieć "nic nie wiesz o świecie, jesteś jak żaba na dnie studni".

    Mnich zagubił realizm tego wszystkiego co się z nim działo przez ostatnią godzinę. Czym prędzej zamknąl oczy, odwrócił głowę w inną stronę i ostrożnie otworzył je znowu.

    Dopiero co myślał sobie, że praca taka jak Trzewika w Bractwie Ostariuszy to byłby dobry punkt wyjścia dla niego by się tu zaaklimatyzować. Jednak jeśli to ma być ich siedziba to on nie chce przechodzić przez to uczucie każdego dnia. Prawdę mówiąc będzie się starał by w ogóle nigdy się nie powtórzyło.

    W tym momencie obudziła się jego mnisia determinacja. "A może to byłoby dobre wyzwanie dla mnie na tym etapie?" Pomyślał.

    Szli dalej.

    Gdy niziołek przypomniał mu o kobiecie (o ile to była kobieta), która dała mu wody Ystyriaeth uśmiechnął się. Nieee. Oczywiście, że wyraz jego twarzy się nie zmienił. Uśmiechnął się wewnętrznie. Przecież nie straciłby nad sobą panowania z tak błahego powodu jak to, że ktoś... yyy...zadbał o jego bezpieczeństwo? ekhm.

    "Będę musiał ją odnaleźć"- pomyślał. Nie zapytał jednak o nią Trzewika. Tamten najwyraźniej nie wiedział kto to, a poza tym to nie czas na pytania.

    Mijali kram, a tym samym więcej niezwykłych indywiduów

    "Każdy jest tu zupełnie inny, ale przynajmniej każdy jest sobą"- rozważał dalej. Trzeba na każdego patrzeć tu indywidualnie, unikać starych skojarzeń wobec każdej pojedynczej osoby. Osoba z dwoma twarzami to dobry przykład. W sumie to trochę jakby mieć więcej rąk. Po prostu ma możliwości lepiej wykorzystać swoje zmysły.

    "Może i dwie twarze, ale jeden umysł który to spaja. Piękny przykład wewnętrznej harmonii"- filozofował.

    W tym momencie Trzewik pokazał mu karczmę. Wyraźnie zwolił. Niemal się zatrzymał. Być może nawet drgneła mu powieka. Dwie głowy... Ystyriaeth niejasno pamiętał, że bywali nieszczęśnicy, którzy rodzili się zrośnięci ze swym bliźniakiem, tyle, że owego bliźniaka zwykle już nie było, a zostawały tylko części ciała. Albo obaj rodzili się martwi. Ale to... Dwie świadomości w jednym ciele. I to najwyraźniej zupełnie nieharmonijne świadomości. Zupełnie indywidualne, wręcz konkurencyjne. Czy to aby nie uosobienie dysharmonii? Dualizm w czystej postaci. Dosłownie "w postaci".
    Ystyriaeth musiał to sobie szybko zracjonalizować, tym bardziej, że zgodnie ze słowami Ostariusza będzie tu często wracał.

    "To ciekawy symbol tego czym jest społeczeństwo. Tak jak oni dzielą jedno ciało i muszą znaleźć drogę współpracy, tak ludy mimo różnic koncepcyjnych dzielą przestrzeń i zasoby. Tak! Poznanie tego... ekhm.. TYCH karczmarzy może być bardzo rozwojowe w zrozumieniu harmonii świata!".

    Opowieść Trzewika o teatrze nie robiła już na nim takiego wrażenia. Nie po tym czego przed chwilą doświadczył, co wystawiło wpierw jego zmysły, a dalej rozum na ciężką próbę. Tak. Był "żabą w studni", ale przynajmniej taką, która dzięki swym zdolnościom i logice ma możliwość z owej studni się wydostać.

    Rozgrywka ystyriaeth

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Ystyraeth podziękował Wersze i spojrzał na kubek. Kolejne dwie najwyraźniej dobre osoby, które tu spotkał, choć jednej z nich nie pamięta.

    Ystyriaeth chyba zaczął lepiej rozumieć Trzewika. Mędrzec zdawałby się cokolwiek roztrzepany. Prawdopodobnie należy do tych osób, które mają wiele myśli w głowie i nie potrafią ich dobrze uporządkować.
    Z jednej strony odpowiedział na pytania i to nawet dość przekonująco.
    Z drugiej strony gdy poruszał nowy wątek podawał szczątkową informację jakby sądząc, że słuchacz ma podobną wiedzę co on.
    Przykładowo: wyjaśnił kwestię Lateańczyków, choć dla mnicha fakt, że miasto pozwala na to co robią, wcale nie oznaczał, że to dobre dla miasta. Ale to osobny temat.

    "Cóż. Każdy ma jakąś dysharmonię, z którą musi się mierzyć"- pomyślał mnich.

    Ystyriaeth doszedł do wniosku, że trzeba go dopytać, tym bardziej, że mowa o zagrożeniach, a on musi być przygotowany.

    - Wymieniłeś zatem mędrcze cztery zagrożenia, jednak nie powiedziałeś na czym polegają. W pierwszej kolejności kim jest ów Kardus. Jak go rozpoznam i dlaczego jest groźny? Następnie miejsca: Czarne Urwiska i Podmiasto. Gdzie one są, abym tam (przynajmniej na razie) nie chodził? Przez najbliższe dni zamierzam trzymać się tego miejsca i dowiedzieć się jak najwięcej, tak jak prosiłeś mnie ty oraz ów strażnik, jednakże gdy potem opuszczę to miejsce nie znając okolicy mogę zbłądzić przypadkiem gdzie nie trzeba.
    Po chwili namysłu dodał

    • co zaś się tyczy bólu głowy, skoro uniknąć się go nie da wyjdę mu na przeciw!

    Zauważył też gdzie spogląda Trzewik: te plamy na kolanach są jakieś dziwne, ale Ty zdajesz się nimi bardziej zainteresowany niż na to zasługują.

    Rozgrywka ystyriaeth

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Ystyriaet słysząć o Kardusie zaczerwienił się po swojemu- czyli lekko zadrżała mu powieka i zawstydził się po swojemu czyli po prostu... milczał.
    Nie rozumiał co się z nim działo. Był przecież po medytacji w wodzie. Powinien mieć czysty harmonijny umysł. Gdy wcześniej Trzewik mu opowiadał był czujny, słuchał z uwagą. A tu taki błąd...
    Nie śmiał zadawać kolejnych pytań, żeby znowu się nie... bo to nie był czas na to.

    Dobrze się czuł w tym miejscu. Kamień pod stopami przypominał mu dom, kojarzył się ze stabilnością i z tym, że wszystko jest tak jak być powinno. Dobre miejsce by zacząć coś od nowa.

    Gdy doszli do końca jednak jedno zadał:
    - Mam się do kogoś tu zgłosić? ktoś mnie oprowadzi?
    Miał oczywiście na myśli przede wszystkim bibliotekę oraz jakieś miejsce gdzie w końcu mógłby pobyć sam.

    Rozgrywka ystyriaeth

  • Ystyriaeth
    NabuchodonozorN Nabuchodonozor

    Kobiety to najbardziej nieharmonijne istoty. Wprawdzie Ystytiaet poznał tylko ludzkie kobiety (i jedną prawdopodobnie nie- ludzką w źródle), jednak zdaje się, że to ogólna reguła wszechświata.

    Są jednak takie kobiety, które próbują mimo wszystko zaprowadzić harmonię w sobie i otoczeniu. Mają wyjątkowo trudne zadanie. Takie właśnie czasem tworzą własne monastyry. Ta przed nim, jak to nazwał ją Trzewik "siostra" należała do przedstawicielek tego właśnie rodzaju niewiast.

    Każdy człowiek dążący do harmonii, wychodzący na przeciw swoim słabościom budził szacunek mnicha.

    Jej pytanie było bardzo osobiste. Z jednej strony nie chciał zdradzać za dużo o sobie, tym bardziej, że jeszcze przed chwilą ktoś chciał kupić, a być może nawet ukraść jego wspomnienia. Z drugiej miał być gościem w monastyrze tej kobiety, nie chciał jej okazywać braku szacunku.

    Zastanowił się przez chwilę...

    Wreszcie postanowił odpowiedzieć zgodnie z prawdą. Powiedział tylko słowo. Słowo, które zawsze go prześladowało, którego nie rozumiał, które źle mu się kojarzyło. To ono jest jego najstarszym wspomnieniem i ono jest jedną z największych zagadek w jego życiu. Jeśli kobieta nie zrozumie- trudno, jeśli zrozumie być może będzie miała dla niego odpowiedzi. Odrzekł więc zdeterminowanym, stanowczym, ale tym razem nie pozbawionym emocji głosem, takim dokładnie jak wypowiadano je po raz pierwszy gdy to usłyszał:
    - VLAAKITH

    Rozgrywka ystyriaeth
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa