Wyważone ruchy, strategia, odpowiednie ustawienie ciała.
"Zachowaj czujność, patrz, słuchaj, czuj, przewiduj, zapobiegaj, wpływaj". Zachowanie kobiety nieco przypominało wpojone mnichowi zasady.
Ystyriaeth nie wiedział jak długo go obserwowała, co z niego wyczytała, ale nie ulegało wątpliwości, że dobrze przygotowała się do działania. Do tego by na niego wpłynąć.
Nie była jednak mnichem. Z resztą czy kobieta mogłaby być dobrym Adeptem? Niemożliwe, chociaż w tym świecie może i takie dziwactwo by mogło mieć miejsce.
Niemniej jej postawa przypominała mu inną klasę społeczną. Tych którzy zawodowo skupiają się na wpływie innych ludzi. Z resztą jej propozycja potwierdziła to tylko. Ta kobieta była kupcem. Tak w tej dziedzinie płeć zmienna doskonale sobie radzi.
Jednak towar którym handluje...
Sprzedać wspomnienia?
Ystyrieth tutaj widział dziwactwa, czuł dziwactwa, słyszał o dziwactwach od Trzewika, ba! sam zachowywał się dziwnie- jak wtedy gdy zwymiotował publicznie. Teraz dowiedział się, że i możliwości w tym miejscu bywają dziwaczne.
Gdyby miał się pozbyć jakiegoś wspomnienia to byłoby wyżej wspomniane "uzewnętrznienie". Co by to jednak oznaczało? Czy na przykład nie pamiętałby przy okazji początku rozmowy z Trzewikiem? Czy nie pamiętałby badania jakie przeprowadził Janusowy Strażnik?
Nie! To było bardzo niebezpieczne. To byłoby totalne zaburzenie harmonii.
Z resztą nawet nie wiedział czy kwota przez nią zaproponowana to dużo czy mało. Do tej pory otrzymał wszystko za darmo. Trzewik też wspominał wcześniej, że liczy się tu waga złota, a nie ich ilość. Ona zaś mówiła o 100 SZTUKACH złota. Nawet gdyby Ystyrieath znał tutejsze ceny to i tak nie wiadomo jak wielkie by były złote krążki.
Tak ta handlarka była sprytna, z pewnością wprawiona. Znalazła kogoś nowego, nieobeznanego, a takiego najłatwiej naciągnąć.
Co do jednej rzeczy jednak ta kobieta bardzo się myliła. Ystyriaeth nie przybył tutaj by od czegoś uciec. On przyszedł by coś odnaleźć! By odnaleźć utraconą część siebie. I nie był zdesperowany by przypomnieć sobie wszystko co było przed wejściem do portalu. List który sam sobie pozostawił oraz część wspomnień jakie zachował wyraźnie mu mówiły, że te rzeczy nie są potrzebne, bo pozostało w Nim to co najważniejsze: filozofia, którą żył, szkolenie które odbył i jego efekty, spójność jaką wypracował.
Ystyriath wzgardził w sercu tą kobietą. To że naciągała innych to nic niezwykłego- wszyscy kupcy tak czynią. Jednak ona zawodowo niszczyła harmonię innych istot. Zaburzała ich KI. Odbierała możlwość samodoskonalenia w imię pozornego spokoju.
Z resztą kto miał gwarancję co zrobi gdy pozwoilsz jej wejść do swej głowy? Jeśli ci zabierze coś jeszcze nawet nie będziesz o tym wiedzieć, szczególnie tutaj gdzie nie ma nikogo kto by ci przypomniał.
To miejsce to wyzwanie, spore wyzwanie, ale z takimi należy się mierzyć, a nie od nich uciekać. Jeśli będzie miał nagłe przebłyski- dobrze. Poradzi sobie z nimi jak ze wszystkim. Z takimi jak Aletheja także. Ale to jeszcze nie jest czas wpływu. To czas czujności i obserwacji. Gdy jednak nadejdzie czas Ystyriaeth uratuje społeczność przed złodziejami wspomnień. To z takimi właśnie twórcami chaosu Ystyriaeth poprzysiągł walkę.
Bez słowa wstał, owinął się w ręcznik i odszedł do części jadalnej. Poszukując odosobnionego miejsca, gdzie mógłby w spokoju coś zjeść.