-Ramiel… - Westcnęła Elphira słysząc pytanie swojej małżonki które wyraźnie zawstydziło Karin, sprzedała też dyskretnego kuksańca Grimm by ją upomnieć że nie wypada się gapić sama podziwiała w tym czasie płótno namiotu. Jeszcze brakowało by dziewczyna zeszła im tutaj z zażenowania po przyłapaniu przez matkę i niezręcznych pytaniach.
-Czy tylko mi się wydaje że już gdzieś ich słyszałam ? - Zapytała dziewczyn dyskretnie wyglądając kto taki był po drugiej stronie.
Elphi nie dziwiła się reakcji Liwi na ich opowieści w końcu gdyby nie przytrafiły się jej samej to zapewne też miała by problem by uznać je za prawdziwe lub nie wyolbrzymione.
Przyjemna atmosfera jednak szybko wyparowała nagłym przybyciem latającego młyna o którym tyle słyszały, w całym zamieszaniu tylko spytała.
-Kto powrócił ?
Sytuacją zdawała się poważna przynajmniej do momentu aż nie odnalazły Karendis i Karin w jednoznacznej sytuacji.
-Chyba powinnyśmy się były tego spodziewać. Choć czasem jestem pod wrażeniem jak szybko udaje się jej to udaje, zwłaszcza z niektórymi jej tekstami. - Skomentowała całą sytuację.
-Ta opowiadała mi tą historię o uszach. Na szczęście od latania my magię. - Odpowiedziała nim zaczęła się zastanawiać którą z historii opowiedzieć nim spytała Ramiel.
-Opowiadamy o liszu przebierańcu czy miłośniczce pająków ?
-Albo czarnulku ! - Zasugerowała jej małżonka.
-Całokształt Eryka… - Zaczęła wspominać ich znajomego paladyna.
-Sisi…
-Ta, choć może nie obgadujmy naszych znajomych. I tak mamy dość historii by opowiadać cały dzień jak nie więcej. - Podsumowała upijając trochę wina przygotowując się do snucia opowieści.
Przez chwilę Elphi zapomniała że Grimm był niedaleko a na jej komentarz tylko się zaśmiała, oj ciekawie się ułożyły w tej niewielkiej grupie.
Ramiel nie czekała tylko od razu przeszła do pytania które ją nurtowało, Elphi pamiętała jak jej wcześniej wspomniała że zakończyły relację gdy jej przyjaciółka zdecydowała się wyjść za mąż. Wyglądało na to że po ich rozstaniu życie Liwi było dość turbulentne ale wyglądało że zaczęło się jej układać.
-Dobrze słyszeć że zaczęło ci się układać. - Odpowiedziała, przez grzeczność wolała nie dopytywać o szczegóły zamiast tego skupiła się na jej pytaniu.
-W karczmie… ale to byłaby bardzo krótka odpowiedź. Sama historia jest jak domyślasz się dość dłuższa, jak masz czas to możemy ją trochę streścić. Ramiel pomogła mi poukładać sobie pewne rzeczy w życiu no i nie będę kłamać że wpadła mi w oko gdy tylko ją ujrzałam po raz pierwszy. - Uśmiechnęła się ciepło do małżonki.
Odpowiedź Eleril trochę ją zaskoczyła ale szybko odzyskała rezon spoglądając się porozumiewawczo na małżonkę odpowiedziała.
-Hmm, będziemy o tym pamiętać na przyszłość.
-Ramiel mówiła o tobie w samych superlatywach. - Odpowiedziała dyplomatycznie ale zakładała że Liwia znała “Ramiś” na tyle dobrze by się domyślić że ta miała tendencję do szczegółowych opowieści.
-Mam nadzieję że zrobią dobre wrażenie na Karin, Karendis potrafi być dość intensywna. - Skomentowała gdy odeszły trochę od dziewczyn. Po Grimm i Eleril spodziewała się dobrego zachowania ale Karendis była wyraźnie zdeterminowana by coś wyrwać swoimi osobliwymi tekstami. Sama oczywiście zastanawiała się jak opisać ich osobliwe relacje, z Grimm były już przyjaciółanką czy jeszcze nie ? W przypadku Eleril obie liczyły na coś więcej a patrząc na zachowanie fechmistrzyni było to odwzajemnione zainteresowanie.
-Uważaj bo jeszcze sobie pomyślę że podobało ci się co zobaczyłaś. - Elphira nie mogła oprzeć się pokusie by podrażnić się z Eleril.
Mimo późnej pory karawana była całkiem żywotna choć niewykluczone że wieczór mógł być najlepsza porą na oferowanie rozrywki tutejszym mieszkańcom po dniu pracy.
-Całkiem śmiały występ. - Skomentowała gdy przyglądały się tancerce na scenie przynajmniej do czasu niespodziewanego spotkania.
-Miło cię poznać osobiście, Ramiel opowiadała mi trochę o tobie. - Elphira uśmiechnęła się do “przyjaciółki” Ramiel, w sumie jej opowieści nie odbiegały tak bardzo od rzeczywistości.
-Przyznam że ten miesiąc miodowy przebiegał osobliwie jednak przyniósł miłe niespodzianki... - Ucałowała Eleril w policzek by podnieść ją na duchu, po czym się zaczerwieniła na wspomnienie “wpadki” z Grimm.
-Namiętność trochę nas zaślepiła tamtej nocy nie wiem czemu myślałyśmy że to przejdzie. Wybacz.
-Dość osobliwa kaplica jak na wioskę, ciekawe co mają w ofercie gnomy. Ich zabawki potrafią być ciekawe lub dość osobliwe albo jedno i drugie. - Skomentowała zasłyszane plotki przy okazji zastanawiając się czy jej małżonka będzie zainteresowana Varisiańską karawaną.
-No ja raczej nie chcę mieć publiczności przy wyczynach łóżkowych i zgaduję że ty też. - Elphira odpowiedziała szeptem rozglądając się po sali.
-Z Ramiel wytrzymałyśmy bez tego przez większość drogi więc ty też dasz radę dzień lub dwa. Nadarzy się jeszcze okazja zapewne.
-Ta, trzeba będzie go chyba związać by sobie krzywdy nie zrobił jak nikt nie będzie go pilnować. - Stwierdziła niepocieszona Elphira patrząc na Kocica, strach było go zostawić samemu czy też puścić wolno.
-Tylko że my się poznałyśmy w dworku Hope a nie w czasie przygody nie było jakoś dramatycznie… co oni tam wypisywali o nas ? - Spróbowała sprostować sytuację bo wyraźnie Zirołan miała wypaczone wyobrażenie.
Podróż na szczęście przebiegła spokojnie i dzięki poświęconej jej uwadze dziewczyn była bardzo miła, następnym razem będą musiały usadzić Eleril po środku by poczuła się doceniona. W sumie to chyba powinna się przyzwyczajać że to może stać się normą w ich podróżach, na tę myśl mogła się tylko uśmiechnąć.
-I tak lepsze to niż stajnia lub spanie pod gołym niebem. - Stwierdziła gdy ujrzały dość skromną karczmę próbując doszukać się pozytywów.
Niestety wiele więcej się nie dowiedziały od Kocica ale to było do przewidzenia choć nie wiedziała jak zareagować na jego rozpacz nad własnymi porażkami.
-Całe plemiona ? Słyszałaś ? - Rzuciła z niedowierzaniem do małżonki w reakcji na to co usłyszał, szybko jednak przeniosła swoją uwagę na Zirołan.
-Oj weź no przecież nic się nie stało a w sumie można powiedzieć że sama się uratowałaś. W sumie to dlaczego tak ci zależy na tym całym porwaniu ?
Przygotowania do drogi
-Ależ oczywiście że możesz usiąść z nami, nie krępuj się. - Uśmiechnęła się do Eleril zachęcająco, może poranek i śniadanie nie były tak miłe jak by chciała ale przynajmniej podróż mogła przebiec bez komplikacji w dobrej atmosferze.
“Porywacz” okazał się dość wylewny i potwierdziło powiązanie z tym całym Zachariaszem oraz że ten nie był do końca zwykłym śmiertelnikiem. Urdefhany były na jego usługach i zapewne były dywersją gdy jego syn zajmował się Ogonowiczem.
-I po co Zachariaszowi to wszystko ? Te porwania i morderstwa ? - Spytała, zgadywała że Kocic mógł nie być tak wtajemniczony ale mógł dać im jakąś wskazówkę.
Karendis była wybitnie zdeterminowana by bronić cnoty Zirołan na co Elphira przewróciła oczami słysząc jej wywód.
-Raz kogoś się oślepi magią i nie zapomną ci do końca życia…
-No to się bardzo ucieszył z powrotu córki… czas na szybkie późne śniadanie ? - Spytała reszty widząc jak pozostali niezbyt przejęli się całym zamieszaniem i byli obecnie zajęci pakowaniem.
-Ty pójdziesz z nami i wszystko grzecznie wyjaśnisz o sobie i swoim bracie oraz całym tym spisku. Jak nie to może Zgryz cię przekona do gadania. - Podeszła do kotoczłeka próbując go podnieść aby zaprowadzić na “przesłuchanie”, po śniadaniu oczywiście.
-Ona tak na serio? Chyba to “porwanie” uraziło jej dumę w bardzo dziwny sposób. - Czarodziejka westchnęła ciężko widząc poczynania Zirołan.
-Ona jest z nami, proszę nie przejmować się jej gadaniem. - Podeszła do grupy licząc że nie wynikną z tego dodatkowe problemy, jej żołądek domagał się śniadania a to mogło się wkrótce przełożyć na jej zły nastrój.
-Ta, wizje dlaczego wykonano egzekucję i kim były ofiary. Sznur jest ważniejszy wciąż widzę duchową aurę z niego emanującą. - Odpowiedziała Ramiel i Grimm spoglądając się na narzędzie egzekucji, wyglądało na to że zniszczenie samej szubienicy nie wystarczyło i trzeba będzie coś z tym zrobić.
-Nie głuptasie, ma na myśli byśmy ją przypilnowały by nikt jej nie porwał w drodze powrotnej. - Powiedziała zarzucając ramie na bark Eleril i szepnęła jej do ucha.
-Chyba ci jeszcze mało po wczorajszej nocy, będziemy musiały na to coś zaradzić… po egzorcyzmach i śniadaniu znaczy się.
-Może niech ktoś pójdzie z Zirołan na wszelki wypadek a my w tym czasie zajmiemy się tym sznurem, bo nie uśmiecha mi się perspektywa noszenia ze sobą czegoś nawiedzone.
To mówiąc podniosła linę przygotowując się do jej spalenia i modlitwy za ofiary by odprawić nieszczęsne dusze na drugą stronę. W czasie tego rytuału przez chwilę miała wrażenie że nie idzie jej najlepiej lecz Grimm zainterweniowała poprawiając parę wersów. Zakładała że ich wysiłki przyniosły zamierzony skutek ponieważ widmowa aura delikatnie się rozproszyła i zanikła.
Walka rozstrzygnęła się szybciej niż zakładała jednak nim dane jej było to skomentować została “uraczona” wizją ofiar które miały nieszczęście skończyć na tej szubienicy.
-Ugh… - Stęknęła kręcąc głową wyraźnie niezadowolona takimi rewelacjami z samego rana.
-Czy ktoś jeszcze coś poczuł lub widział czy tylko ja miałam takie “szczęście” ? - Spytała reszty zastanawiając się czy ktoś jeszcze tego doświadczył.
-To straszne co brak porządnego śniadania robi z ludźmi… - Rzuciła pod nosem próbując rozładować atmosferę gdy widziała dość przykry pokaz umiejętności ze strony dziewczyn. Trochę się zmartwiła gdy pętla niebezpiecznie zbliżyła się do szyi Eleril na szczęście nie sięgając celu.
Sama czarodziejka zdecydowała się dołożyć kolejną klątwę do przeklętej szubienicy i wyglądało na to że była bardzo skuteczna bo konstrukt zdawał się mniej mocarny. Zachęcona tym postanowiła sama przystąpić do ataku telekinezą, przez chwilę sama miała wrażenie że ma problem z celowaniem ale po chwili skupienia celnie posłała pocisk w stronę konstrukta.
Jealous Hex - Golem Will 11 Crit Fail - Enfeebled 2
Telekinetic Projectile: 1+16=17 Hero point - 16+16=32 Obrażenia: 16
Mimo absurdalności całego porwania wyglądało na to że będzie dane im dowiedzieć się czegoś użytecznego, była w tym pewna ironia że ich podejrzenie że porywacz może być spokrewniony z mordercą właśnie się potwierdziło.
Dzięki ciekawości Grimm dowiedziały się też że miejscowi dobrze robili unikając wzgórza bo szubienica potrafiła więcej niż tylko wieszać. Przyglądając się na szybko mogła stwierdzić że konstrukt był odporny na większość ataków poza ogniem ale też podatny na energię witalną jak nieumarli. Najwyraźniej był to efekt uboczny nekrotycznych zaklęć wplecionych w konstrukcję ale mogły to wykorzystać. -Grimm ! Jest podatne na ogień i witalność ! Masz ! - Zawołała i rzuciła na nią zaklęcie przyśpieszające.
Elphira - Recall Knowledge - Crafting: 9+14=23
Haste na Grimm
-Prawda, bardzo słodkie. Choć Karendis ma trochę racji. - Odpowiedziała swojej małżonce gdy skończyły się całować, było to dobre dla morali ale rzeczywiście powinny się skupić. Nie odpowiedziała nic Karendis, oczywiście ironia tego że Calistrianka wzywała do wstrzemięźliwości jej nie umknęła choć raczej niepotrzebnie bo orgietka na wzgórzu egzekucyjnym w pobliżu przeklętej szubienicy nie była na jej liście rzeczy do zrobienia. Widząc że dziewczyny wciąż były zajęte sobą odkaszlnęła głośno by przypomnieć im po co tu przyszły.
~***~
-Czyli porwałaś porywacza ? - Spytała odchodzącą z trudem powstrzymując rozbawienie nim przeniosła wzrok na kotoczłeka.
-Zaraz się dowiemy. - Rzuciła do Karendis i przykucnęła przy porywaczu opierając policzek na kolanie lekko przechylając głowę.
-Wpierw to nam wyśpiewasz kim jesteś i skąd pomysł na to całe porwanie i po co. - Spytała wpatrując się w nieszczęśnika który sam sobie zgotował to upokorzenie.
-Ej! Ty się tak się nie wyrywaj do heroicznej śmierci, całe przyjemne życie przed tobą. - Zaprotestowała słysząc wywód Eleril.
-Chyba będzie trzeba z nią o tym porozmawiać bo zauważam pewną tendencję. - Zwróciła się szeptem do Ramiel.
-Jak teraz pomyślę to chyba powinnam się tego spodziewać zważając na ten list… - Stwierdziła widząc osobliwą sytuację z byłym porywaczem, jej magiczny wzrok nie dostrzegł żadnej zasadzki lub podstępu. Za to z szubienicy emanowała pewna duchowa aura a bliższe oględziny potwierdziły jej nekrotyczną energię, ale to było zmartwienie na przyszłość.
-Widzę że jesteś cała, co się właściwie stało ? Bo widzę że sama zdołałaś się uratować. - Spytała niedawnej ofiary porwania.
- Brzmi jak urocze miejsce… - Skomentowała to czego się dowiedziały o wzgórzu od tutejszych mieszkańców, wspominali też że szubienica rzekomo kradła duszę w imitacji przeklętych gilotyn z Galt. Zastanawiała się czemu ktokolwiek nie zainteresował się jej zniszczeniem, oczywiście mogło to być tylko czcze gadanie. Zapewne przekonają się na miejscu jakie są fakty choć miała przeczucie że znajdą porwaną ze sznurem na szyi skoro porywacz wybrał to miejsce.
- Lepiej się przygotować gdy już będziemy blisko by nie dać się zaskoczyć bo spodziewam się “niespodzianki”. Ramiel możesz zaczarować Eleril ? - Powiedziała, gdy już zdawało się że są blisko miejsca spotkania zaczerpnęła mocy ze swego kostura by rzucić zaklęcie pozwalające widzieć ukryte rzeczy. Jeśli miała być to zasadzka to spodziewała się że porywacz nie będzie sam.
Elphira - See the Unseen
Ramiel - Heroism na Eleril