Houston przez chwilę wpatrywał się zdziwiony w Leona - nie wiedział ani, że jest taki cięty na Brzytwiarzy, ani że ma takie talenty oratorskie... a może po prostu dostał flow, bo go krew zalewa. Tak czy inaczej, Dingo ucieszył się, kiedy HiFi przejął pałeczkę w rozmowie i nieco zmienił temat.
Postukał się palcem w bok głowy w geście "główka pracuje".
- Cichy jak żbik, pamiętasz? - powiedział do technika z głupkowatym uśmiechem - Pewno, Wilson będzie miał tłumik... i celownik optyczny z kolimatorem... statyw... no nie wiem. To strasznie ciężkie gówno. Ale pomaga. Zróbmy tak, jak Paul da nam jakąś fajną promocję, to w sumie czemu nie. Mam też trochę szmalu, jak coś. Jednak wiesz... siedzimy w tym razem, nie?
Houston obrzucił spojrzeniem tereny przemysłowe Northside. Miejska dżungla, na razie śpiąca, ale wkrótce... groźna. Dla nieostrożnych wędrowców.
Kiedy on i HiFi znaleźli się poza zasięgiem słuchu Leona, Dingo kiwał głową na słowa technika.
-Kurwa, HiFi, jak ty mnie imponujesz teraz - zażartował, słysząc o tym jak obrotnie technik organizuje broń - Skąd masz klucz do jej mieszkadła? Zresztą, w sumie nieważne. Szukamy czegoś u niej? Czy tak sprawdzić? Wiesz... żeby chłopstwo nie rozkradło? Pewnie, pójdę z tobą. Lepiej, żeby cię tam nikt samego nie przyłapał, bo wiesz... może być dziwnie, jakby cię tam znalazł jakiś jej kumpel. Choć wiesz jacy są kowboje... Raczej mało towarzyscy, przynajmniej w realu. Czakasami się nie przejmuj. Dopilnujemy, żeby nas nie zrobili w wała na kasę. To nic dla takich młodych wilków, jak my, co nie?
Dingo w ogóle jest przekonany, że taki był plan od początku i pewnie się zdziwi, kiedy HiFi zaoponuje, ale nie będzie komentował. Houston zakłada, że to będzie "sprowokowana samoobrona." Jest też gotów podczas samej akcji bardziej osłaniać HiFi niż Leona.
). Chętnie spędzi czas pomagając w opiece nad Switchem (ale bardziej w stylu "skocz po żarcie", niż "podaj skalpel").