Myślę, że Dingo może wspomagać - po pierwsze, żeby nikomu nie przychodziły do głowy głupie pomysły, a po drugie... im szybciej opróżnią bagażnik, tym szybciej będzie można odstawić wóz na miejsce 
Wilczy
Posty
-
[komty] Syreni Śpiew Neonów -
[komty] Syreni Śpiew NeonówKwota jest ok - Dingo wychodzi z założenia, że to i tak nie jego kasa
Myślę, że Switch mógł to ustalić szybkim telefonem, albo nawet SMSem, jak wolisz @grek -
[komty] Syreni Śpiew NeonówJak dla mnie szkic posta z ekipą z garażu brzmi ok

Co do technikaliów i tego co zabieramy z miejscówki Shivy: zostawiłbym wannę i większe meble. Techniczne rzeczy + przybornik techniczny jak najbardziej można zabrać. Dingo pewnie przejrzałby jeszcze te szafki z gratami, żeby sprawdzić czy jest coś małogabarytowego i przydatnego/cennego.
Wspominam o tym tutaj, bo nie planowałem robić osobnego posta dla Dingo przy pakowaniu.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]-

Houston "Dingo" Dawn
– Co Ty wygadujesz, Żaba?! Jakbyś... - słowa Hifi były ostatnim co usłyszał Dingo nim wyślizgnął się uchylonymi do połowy wysokości drzwiami garażu. Nomada rozejrzał się szybko na boki, lustrując otoczenie z nawyku, który musi wejść w krew każdemu, kto chce wieczorem lub nocą szlajać się po NC. Zaułek nadal był pusty, jeśli nie liczyć stert śmieci i plamy krwi w miejscu, skąd razem z Frogiem zabrali zwłoki Valentinosa.
Ruszył w stronę furtki, którą z taką łatwością wcześniej otworzył Hifi i ruszył szybkim marszem w stronę najbliższej stacji NCART. Odetchnął z ulgą, kiedy filtry nosowe się odblokowały, wciągając znajome, ciężkie powietrze Night City.
Warsztat był o tej porze wyludniony i dziwnie cichy. Nawet wieczorami, tuż przed końcem zmiany nie wyglądał tak... obco, jak teraz. Dingo w pierwszej chwili poczuł się jak intruz, ale szybko zwalczył to uczucie. To jego miejsce... tak jakby. Częściowo. Spędza tu tyle czasu, że właściwie to nawet całkiem. Nie nazwałby go oczywiście swoim domem. Może gniazdem? Przystankiem na drodze? O, taką jakby spiżarnią, w której można przechować zapasy na trudne czasy...
Cóż, teraz musiał coś z niej zgarnąć. Skierował się od razu na tyły warsztatu, gdzie pod prowizoryczną wiatą, krytą blachą falistą stał wysłużony Villefort Columbus. Houston użył swojej karty, żeby wejść do warsztatu tylnymi drzwiami, rzucił tylko okiem, czy wszystko jest na swoim miejscu i nawet nie wchodząc, sięgnął do haczyka, na którym wisiała karta-klucz do samochodu.
Chwilę później Columbus z Houstonem za kierownicą powoli wytoczył się z podjazdu warsztatu na ulicę. Dingo włączając się do ruchu, rzucił okiem na zegarek na desce rozdzielczej, zastanawiając się przelotnie jak idzie chłopakom w garażu. Przypomniał sobie ostry zapach krwi i odgłos mięsa oddzielanego od ciała, więc postanowił o tym na razie nie myśleć. Włączył radio, otworzył okno od strony kierowcy, wystawiając zimny łokieć i wystukując palcami rytm melodii jechał na Ferguson Street.
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówMyślę, że jak będziemy mieć sprzęt w jednym miejscu (tj. na pace samochodu), to stamtąd Brazil będzie mogła sobie wybrać co ją interesuje, a resztę albo faktycznie wsadzimy do mieszkania, albo szybko upłynnimy.
Podobnie jak @gladin mam obawy co do tego czy miejscówka jest bezpieczna. Może poobserwowanie jej przez jakiś czas byłoby lepszym pomysłem niż wchodzenie jak do siebie? No i podejrzewam, że Slim może sobie rościć jakieś prawa... ale to Switch pewnie go utemperuje

Anyway, postaram się wrzucić swój post jakoś jutro.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Houston "Dingo" Dawn
Dingo spojrzał na Hifi i Froga, pochylonych nad Valentinosem, po czym odwrócił się w stronę sprzętu Shivy. Rzucił okiem na cały czas włączone ekrany komputerów, starając się rozeznać na co właściwie patrzy. Przez krótką chwilę rozważał podłączenie się swoim złączem interfejsu, ale wystarczył rzut oka na wannę, żeby odrzucił ten pomysł. On też słuchał, kiedy Brazil opowiadała o demonach i duchach żyjących w cyberprzestrzeni.
- O co pytałeś, Frog? Jaki Dings? - powiedział zamyślony, nie odrywając wzroku od ekranów - A dron. Nie, nie. Kiedyś myślałem o nim jak o ptaku... jak "Sokół", albo "Słowik". Ale... to tylko maszyna, Frog. To jakby nadawać imię narzędziu.
Pokręcił głową i zbliżył się do wanny, wyciągając smarthinga. Zrobił szybkie zdjęcie, na którym pewnie zarobiłby kilka dolarów, gdyby wysłał je do jakiegoś pismaka. Ale to było przeznaczone dla Switcha. Starał się jednocześnie słyszeć co mówi Hifi i nie słuchać nieapetycznych, mięsistych odgłosów dobiegających z jego strony.
- Czemu Krety nagle chcą broni? - zapytał trochę retorycznie. Zastanawiał się czy w Night City łatwiej o porządny posiłek czy dobrego gnata - Sorry, głupie pytanie. Oczywiście, żeby kogoś wypłaszczyć. To chyba nie robi dobrze dla interesów. Ale dopóki to nie my jesteśmy po drugiej stronie lufy...Wzruszył ramionami.
- Może faktycznie Raze będzie chciał w to pójść. Ale to później... najpierw nasza klientka. Zaraz się dowiem co dalej z nią.Wybrał numer Switcha na smarthingu. Słyszał kolejne sygnały... i kolejne... aż w końcu: "abonent czasowo niedostępny". Dingo spojrzał trochę zdziwiony na urządzenie. Wysłał zrobione wcześniej zdjęcie do Switcha, załączając tylko lakoniczną wiadomość: znaleźliśmy ją.
- Chuja tam się dowiem - powiedział - Ale może skombinuje jakiś transport. Mamy starego Columbusa na warsztacie. Skoczę po niego i obrócę tutaj, powinien wystarczyć. Tylko wiecie... wolałbym go nie zapaskudzić krwią, bo nie jest mój...
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówO, jak dla mnie fajna opcja - zawrę to w odpisie, jeśli nikt inny nie ma nic przeciwko
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówZgadza się, to Dingo miał obiekcje co do cięcia
W takim razie spojrzy na komputery (choć niewiele z nich wyciągnie, jak się spodziewam) i spróbuje ogarnąć sprzęt do ewentualnego transportu. W trakcie operacji pewnie wyjdzie na zewnątrz, żeby sprawdzić, czy nikt nowy się tu nie kręci, a pod koniec tej godziny, którą ma zając cała operacja przedzwoni do Switcha - domyślam się, że w najmniej odpowiednim dla niego momencie 
Powinienem dać radę z odpisem jeszcze dziś lub jutro.
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówJak dla mnie Dingo brzmi spoko

Myślę, że ostatecznie zaproponuje, żeby Frog zajął się cięciem, a sam (pewnie do spółki z HajFi) bezpiecznie ogarnie sprzęt... żeby chłopstwo nie rozkradło, oczywiście
Choć faktycznie, najpierw telefon do Switcha - może ten jego "tajemniczy" kumpel Shivy sam będzie chciał ogarnąć bałagan. -
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Houston "Dingo" Dawn
W pierwszej chwili Dingo poczuł się zdezorientowany, kiedy nagle całkowicie stracił węch. Dopiero po sekundzie zrozumiał co się stało – implant odciął połączenie, żeby smród nie uderzył go jak młotem.
Wszedł za Frogiem do garażu, rozglądając się po maszynerii. Większości nie rozpoznawał – w warsztacie używał dużo prostszego sprzętu – ale Brazil pewnie czułaby się tu jak w niebie. Houston uśmiechnął się smutno, myśląc przelotnie co to mówi o kondycji tego miasta i ich ekipy. Nomada podszedł do swojego drona, który leżał teraz bez ruchu w trybie uśpienia tuż za drzwiami garażu. Podniósł urządzenie, wyłączył i odruchowym gestem zważył je w dłoni, po czym schował do jednej z kieszeni lekkiej kurtki.
Spojrzał na wannę przy prawej ścianie pomieszczenia. Odchodziła od niej plątanina kabli, która niknęła gdzieś wśród ekranów i komputerów nieopodal. Ta najbardziej ludzka część charakteru Dingo miała nadzieję, że się myli, zakładając najgorsze… ale trudno było zaprzeczać faktom.
- Żebym dobrze zrozumiał… to cała Shiva, to koleżanka Switcha? Czy koleżanka kolegi? – rzucił pytanie w przestrzeń. – Pytam, bo raczej nie ucieszy się z wieści.
Cóż, dobra wiadomość była taka, że najprawdopodobniej ją znaleźli. Zła była taka, że nikomu już ta informacja nic nie da.Dingo westchnął ciężko, szczęśliwie odcięty od mdlącego zapachu spalenizny. Ruszył w stronę wanny. Ktoś musiał to zrobić. Switch pewnie będzie potrzebował chociaż zdjęcia, na dowód, że faktycznie ją znaleźli i faktycznie nie żyje. Pragmatycznie, jak zawsze. Życie w miejskiej dżungli toczy się dalej.
-
[komty] Syreni Śpiew NeonówHmm... myślę, że dla Dingo kwestia wszczepów nie będzie jakoś bardzo dziwna - po pierwsze dlatego, że sam ma wszczepy z drugiej ręki, a po drugie... wiecie, krąg życia i tak dalej
Ale co do masakrowania zwłok, to wolałby tego uniknąć - co innego dać cynk znajomemu ripperowi, który puści części w drugi obieg i odpali ekipie prowizję, a co innego patroszyć każdego oponenta. Na pewno nie chciałby uczynić z tego głównego źródła przychodów, bo we własnych oczach stałby się wtedy miejskim padlinożercą 
W tym konkretnym przypadku, jak wspomniał Marrrt, warto przynajmniej dowiedzieć się (bez rozpruwania), co takiego ma denat w głowie, a potem ewentualnie dokonać jakiejś bardziej profesjonalnej ekstrakcji (najlepiej rękami... kogoś innego
) Ale oczywiście, jeśli Frog zacznie ciąć, Dingo pewnie wyrazi swoje wątpliwości, ale nie będzie go aktywnie powstrzymywał. -
[komty] Syreni Śpiew NeonówHmm... to co Wy na to, żeby Shawn (najlepiej wciąż z gnatem w dłoni) uchylił drzwi, a Dingo wtedy wpuści drona? Fizycznie też podszedłby trochę bliżej, żeby nie stać jak ten kołek za ogrodzeniem

-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Houston "Dingo" Dawn
a- Wiedzieliście, że żaby są klasyfikowane jako drapieżniki? - uśmiechnął się półgębkiem Dingo, wciąż obserwując świat przez kamerę drona - Lithobates catesbeianus...
Nomada rozluźnił się i poruszył palcami na smarthingu. Wirnik miniaturowego drona zawirował, kiedy maszyna zwiększyła pułap. Houston kilka razy wahnął latającym urządzeniem w lewo i prawo, upewniając się, że działko nie reaguje na ruch. Kiedy już się o tym przekonał, posłał urządzenie dalej w kierunku garażu, którego pilnowała wieżyczka. Najpierw spojrzał z góry, upewniając się, że nikt niepowołany (poza nimi, oczywiście) nie kręci się w pobliżu. Później chciał sprawdzić czy znajdzie jakąś drogę wejścia dla drona - otwarte okno, lub szyb wentylacyjny. Żeby chociaż mógł rzucić elektronicznym okiem do środka... A jeśli nie, przywoła urządzenie do siebie, nim Hifi skończy pracować nad zamkiem.
Wtedy pozostanie im tradycyjny rekonesans, albo wejście z buta... co z Camarą nie powinno być trudne. Dawn, pozornie rozluźniony, w środku czujny jak pies preriowy, zbliżył się do ogrodzenia, przestępując z nogi na nogę lustrował wąskie przejścia i uliczki.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]"Ich wizja jest oparta na ruchu" pojawiło się znikąd skojarzenie w głowie Dingo.
Nie wiedział czy urządzenie ich wykrywa z tej odległości, czy trzeba być tak blisko jak martwy Valentinos, żeby przykuć uwagę elektronicznego oka wieżyczki. Wolał jednak nie ryzykować, poruszając się powoli i oszczędnie.
- Jasna sprawa, Frog - rzucił półgębkiem, chwytając smarthinga z apką do kierowania dronem dwiema rękami - HiFi, jak usłyszysz "kryć się" to... kryj się.
Wirniki drona zabuczały powoli, rozkręcając się, gotowe do poderwania małej maszyny do lotu. Houston nie chciałby, żeby jego latający towarzysz się rozwalił, ale bardziej nie chciałby, żeby któryś z nich leżał na betonie pod garażami, obok pechowca, którego znaleźli...
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Dingo zjeżył się momentalnie, jak tylko zauważył but należący do być-może-trupa... choć jeśli ktoś o tej porze leżał na bruku w Night City, to semantyka nie miała tu znaczenia - był już martwy, nawet jeśli oddychał.
Choć chętnie zobaczyłby jak Frog skacze jak, nomen omen, żabka, cieszył się w duchu, że Hifi oszczędził im tego. Wciąż, wchodzenie do ciemnego zaułka, to proszenie się o kłopoty, czego Dawn nie omieszkał zauważyć, w odpowiedzi na uwagę Hajfiego.
- Ta okolica pachnie jak kłopoty - powiedział, wciągając w nozdrza kwaśne powietrze miasta. Wzmocniony przez cybernetyczny wszczep węch przekazał do jego mózgu sygnał o tym, że normy spalin w powietrzu były przekroczone dziś wieczorem zaledwie dziesięciokrotnie. Poza tym, śmierdziało tu trupem. Zwrócił się do Shawna.
- Frog, Hifi ma rację, zostawmy to pudło. Zamiast tego, bądź przez chwilę moimi oczami, co? A ja będę twoimi.
Zsunął z czoła na oczy smartgogle, jednocześnie wyciągając miniaturowego drona. Używając smarthinga, szybko sparował go z wyświetlaczem na goglach. Kiedy dron łapał połączenie, Dingo przelotnie pomyślał, że lekki mechanizm z kilkoma wirnikami jest obecnie jego najbliższym substytutem zwierzęcia domowego. Poczuł, że to jednocześnie przyjemne i smutne, słodko-gorzka świadomość.
Połączenie zostało utworzone, a Dingo mrugnął, kiedy na szkła smartgogli nałożył się obraz z kamery drona, chwilowo konfudując nomadę zmianą perspektywy.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Dingo zapatrzył się przed siebie, widząc lecz nie całkiem rejestrując tłum ludzi przewijający się przez Night City. Pracowite pszczoły, zmierzające ze swojego ula (opisanego dużym neonem "MedCenter") do domów. Houston pomyślał o ich frustracji nie bez pewnej satysfakcji.
Westchnął wyciągając smarthinga z kieszeni. Sześć milionów dusz. Sześć milionów osób, a pewnie jeszcze kolejne dwa na czarno, zamieszkiwało to miasto. A on chciał znaleźć jedną... no, właściwie dwie, bo jeśli najpierw znajdzie Cassy Elliot, to ona doprowadzi go do Liz, czy tego będzie chciała czy nie.
Dingo spojrzał na ekran urządzenia. Switch mu odpisał.
NoiseFeed:
Switch:
Nawijaj. Zobaczę co da się ukręcić.
Dingo:
muszę znaleźć dawną przyjaciółkę
jest od kilku miesięcy w NC
może nie chcieć, żeby ją znaleźć
mam drzazgę z danymi medycznymi
pewnie była u jakiegoś rippera
został jakiś ślad
Przez chwilę wpatrywał się z ekran, zanim dopisał:
NoiseFeed:
Dingo:
mam trochę kasy, jak trzeba będzie gdzieś posmarować
czy coś
Przeczytał uważniej resztę konwersacji na ich grupie na NoiseFeed i dał szybko znać Hajfiemu, że do nich dołączy. W kupie raźniej, a z tego co zrozumiał chłopaki mieli jakieś żarcie...?
Schował smarthinga do kieszeni, a chwilę później kolejka podmiejska zatrzymała się pod Dziesiątką. Houston przepchnął się do wyjścia, choć ledwie zdążył nim drzwiczki wagonika zamknęły się za nim, a kolej pomknęła dalej, jak krew w żyłach miasta.
Wychodząc ze stacji spojrzał w dół ulicy, którą mieli nadejść Frog i HiFi. Minął budkę spożywczą... przy której zwolnił kroku, zwabiony zapachem. Czy od rana jadł coś więcej niż proteinowe batony z automatu koło warsztatu? Mimowolne burknięcie w brzuchu Dingo sugerowało, że chyba nie. Miał chwilę, więc czekając na chłopaków skusił się na nudle instant w plastikowym kubku.
Usiadł na najniższym stopniu schodów prowadzących na stację i pospiesznie wsuwał parzące w język danie.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Warsztat samochodowy w Northside, wczesny wieczór 14.07.77
Houston przez chwilę wpatrywał się w milczeniu w Connora. "Można zabrać nomadę z Pustkowi, ale nie da się zabrać Pustkowi z nomady", pomyślał. Isaac znalazł sobie nową gadzią rodzinę i wydaje mu się, że z Grzechotnikiem u boku jest królem dżungli. Nie widział wzajemnych powiązań, najwyraźniej nie pamiętał, że każdy trup na autostradzie ciągnie za sobą odwet i więcej śmierci. Nie rozumiał, że czasem trzeba być lwem, a czasem lisem.
- Postaram się, Isaac - odparł w końcu, odstawiając wózek diagnostyczny na miejsce i zbliżając się do bramy garażu, żeby ją zamknąć - Nie dajcie się zabić.
Poza nim warsztat był pusty, a po hecy z mealstromowcami i informacjach od Isaaca, Dingo i tak nie potrafiłby się już skupić na naprawianiu starego Archera. Będzie musiał poczekać.
Ruszył w stronę - z braku lepszego określenia, dla meliny, którą dzielił z resztą ekipy - "domu". Do Dziesiątki było tylko kilka przecznic, więc rozważał szybki marsz - zawsze łatwiej mu się było skupić w ruchu. Wyciągnął swojego smarthinga - zdaje się, że dostał wcześniej jakieś powiadomienie - i zmarszczył brwi, widząc łańcuch zaległych wiadomości na NoiseFeed. Zaczynało się niewinnie (Dingo uśmiechnął się, na widok mema - pomyślał przewrotnie, że spodobałby się chłopakom od Izery), ale niżej wyglądało na to, że Frog i HiFi pakują się w jakąś kabałę.
Dawn odpowiedział tylko wrzucając na Feed emotkę biegnącego geparda, dając w ten sposób znać, że wraca. Chciał schować smarta do kieszeni, ale zawahał się, kiedy przyszło mu coś do głowy. Od razu lepiej mu się myśli, jak tylko wyszedł z ciasnego warsztatu.
Napisał szybką wiadomość do Switcha:
NoiseFeed:
Dingo:
Yo,Switch
masz jeszcze swoje wtyki w MedCenter?
bo będzie sparwa
sprawa
bardziej prywatna
Jednak ruszył w kierunku podmiejskiej kolejki.
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Warsztat samochodowy pod megablokiem 11, wczesny wieczór 14.07.77
Przez chwilę przyglądał się drzazdze z danymi zanim schował ją do kieszeni. Drobiazg, na którym były zapisane ludzkie życia i - pośrednio - eurodolary w kwocie, której dawno nie widział. Isaac mówił prawdę, Dingo nie śmierdział groszem. Wiedział jednak, że zapach pieniędzy potrafi przywabić większe drapieżniki.
Jakby sprowadzeni tą myślą pojawili się maelstromowcy. Houston obrzucił ich krótkim spojrzeniem i szybko ocenił sytuację. Próbował sobie przypomnieć, który to już raz w tym miesiącu te młode wilki wpadały na darmową naprawę i nie potrafił. Jednocześnie, nie chciał robić zadymy, kiedy Connor i Grzechotnik byli na miejscu. Z trzeciej strony - to nie był jego warsztat, tylko tu pracował, a przydałoby się mieć stałą robotę, żeby...
Zatrzymał się na tej myśli i pokręcił głową. Myślał jak człowiek z miasta, jak kanapowy piesek.
- Lepiej spadajcie - rzucił do nomadów - Dam znać jak coś znajdę.
Kiwnął głową Isaacowi i zwrócił się do boosterów.
- Idę, idę, tylko uprzedzam, że zaraz zamykamy - powiedział łapiąc i ciągnąc w ich stronę ciężki wózek, na którym stał moduł diagnostyczny starej generacji. Ostentacyjnie spojrzał na elektroniczny zegar wiszący nad szerokimi drzwiami do warsztatu - Spojrzę i sprawdzimy czy to coś do załatwienia na szybko, czy na wolno...
Poczuł wibrację smarthinga w kieszeni, ale zignorował to na razie. Pewnie HiFi znowu wysyła memy na wspólnym chacie, albo Brazil coś puściła...
- No, dawajcie tutaj tego rumaka - powiedział do łysego - Miejmy nadzieję, że to coś, co się da załatwić w dziesięć minut, a nie na przykład wymiana rozrządu, bo wtedy będziecie musieli ją tu zostawić i drałować piechty...
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Warsztat samochodowy, wczesny wieczór 14.07.77
Dingo zalała fala emocji, którą trudno mu było opanować. Nie wiedział co zrobić z rękami, więc skrzyżował je pod pachami i zaczął nerwowo bujać się z nogi na nogę, słuchając słów Isaaca. Dopiero docierało do niego ich znaczenie. Liz była od roku w miejskiej dżungli Night City. Sama, jeśli nie liczyć Cassy i najpewniej bezimiennego tłumu anonimowych znajomych. W tym mieście trudno być samotny wilkiem, ale za to z łatwością przychodzi samotność w tłumie - wiedział o tym aż za dobrze.
Po rozczarowaniu, że nie dała mu znać, przyszedł gniew. Na Isaaca i na "rodzinę" w karawanie. Ładna to rodzina, która z jednej strony jest razem przeciw światu, a z drugiej wystarczy zrobić coś, co chociaż trochę odstaje od ich wizji i...
Houston pokręcił głową. Nie czas teraz na rozważania, które - ostatecznie, jak zwykle - doprowadzą go do poczucia winy i zastanawiania się, czy pozostając w karawanie, razem z Liz, życie nie potoczyłoby się inaczej, lepiej.
- Masz jaja, Isaac - powiedział z przekąsem Dawn - Nie wiem gdzie ona jest. Cholera, pięć minut temu nie wiedziałem, że jest w mieście. I w ogóle co to za jedna, ta Elliot? Chyba nie jest od was... - dodał mając na myśli rodzinę Connorów.
Zaczął chodzić po warsztacie, wpychając ręce do kieszeni spodni i rzucając niespokojnym wzrokiem to na Isaaca, to na jego towarzysza.
- Mój instynkt mówi mi... - podjął, patrząc pod nogi - ... że chcesz mojej pomocy w odnalezieniu jej. Zakładam, że numer, z którego przychodziły wiadomości nie odpowiada. A skoro przyszedłeś do mnie teraz... to pewnie wykorzystałeś już inne opcje? Nie winię cię, sam pewnie też nie chciałbym ze sobą gadać na twoim miejscu
Dingo wzruszył ramionami, przystając w miejscu i w końcu spoglądając na Connora.
- Poszukam jej - powiedział po prostu - Choćby dlatego, że takie lakoniczne wiadomości, takie... palenie za sobą mostów... to do niej niepodobne.
Nie dodał, że to mogło oznaczać, że dziewczynie coś się stało. Nie musiał. W końcu byli w NC. Liz potrafiła sobie radzić, ale w mieście były dużo grubsze ryby niż nomadzkie płotki. A skoro o nomadach mowa...
- Kim jest twój kumpel? - powiedział do Isaaca, wskazując brodą na drugiego człowieka, tego który wymachiwał wcześniej bronią, po czym zwrócił się do niego - Jesteś Wężem?
-
[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]Warsztat samochodowy, wczesny wieczór 14.07.77
Isaac Connor cmoknął ustami wydając cichy dźwięk, którego znaczenia Dingo nie zdołał odgadnąć, ale klepnął jednocześnie w ramię nomada z Malorianem gestem spolegliwości.
- Niech mu będzie, pogadajmy jak ludzie - zdecydował siadając na kilku ułożonych jedna na drugiej oponach - Miałeś ostatnio kontakt z Liz?
Houston potrząsnął przecząco głową podnosząc się z zimnej podłogi i odstawiając na bok serwisowy wózek - Nie widziałem jej od czasu, kiedy sprawa się rypła, chyba byś o tym inaczej wiedział. Liz nie ma tajemnic ani przede mną ani przed tobą. Co u niej?
Issac i jego towarzysz wymienili wieloznaczne spojrzenia.
- Chciałbym wiedzieć, rodzice też - odpowiedział Connor - Półtora roku temu urwała się grupie pod Los Angeles, razem z Cassy Elliot. Kiedy spierdoliłeś z rodziny, Liz kurewsko ciężko to zniosła. Cassy zawsze była zakałą grupy, ale Liz potrzebowała kogoś bliskiego na przetrzymanie.
- Dziwne, że nie mogła liczyć na ciebie - powiedział cierpkim tonem Dingo, walcząc jednocześnie z narastającym złym przeczuciem i obawą o kierunek tej niespodziewanej rozmowy - Truliście jej dupę o mnie przez długi czas?
- Znasz ojca, nigdy nie gryzł się w język, a kiedy zniknąłeś, gówno spłynęło na Liz - w głosie Issaca Connora pojawił się gniewny ton - Chuj z tym, to teraz nieważne. Liz i Cassy zniknęły w Los Angeles. Wszyscy dostaliśmy pierdolca, bo matka wmówiła sobie, że porwali je Raffeni albo Antifa, ale po pół roku dostaliśmy wiadomość z Night City, że ustawiły się tutaj i że dobrze im się żyje. Bez szczegółów i bez odpisów na pytania. Wysyłała takie same krótkie wiadomości co miesiąc, ale ostatnia przyszła w lutym. Od tego czasu cisza.
Dingo potarł dłonią podbródek, zmarszczył czoło rozważając w myślach wszystko, co dotąd usłyszał od niedoszłego szwagra. Elisabeth Connor była w Night City i to od roku. Żyła w tej samej metropolii, może też w Watson, może nawet w tym samym megabloku, w którym ludzie byli równie liczni, co bezimienni w tym tłumie.
- Ojciec trochę poudawał, że ciągle się jej wyrzeka, ale w końcu odpuścił - ciągnął dalej Issac - Jeździmy teraz z Plemieniem Węża, robimy duże zlecenia dla Petrochemu. Natrafiliśmy u nich na gościa, który cię zna, robiłeś mu jakieś naprawy. I tak doszliśmy do ciebie samego. I teraz zapytam raz jeszcze i nie próbuj nas okłamać. Wiesz, gdzie jest Liz? Masz z nią kontakt?