Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
Syreni Śpiew Neonów
KetharianK
Ketharian jako
Soulkiller
Mistrz Gry
JohnyTRSJ
JohnyTRS jako
Hartley „Mack” Mackinaw
GladinG
Gladin jako
HiFi
GreKG
GreK jako
Raze „Switch” More
WilczyW
Wilczy jako
Houston „Dingo” Dawn
MarrrtM
Marrrt jako
Shawn „Frog” Camara
NanatarN
Nanatar jako
Artemida „Brazil” Torquemada

[CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
cyberpunkcyberpunk2077
245 Posty 7 Uczestników 3.2k Wyświetlenia 4 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • NanatarN Niedostępny
    NanatarN Niedostępny
    Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #223

    Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 22:54

    Serce łomotało Brazil jak szalone, ale dopiero ten rytm zdawał się odpowiedni dla rozhulanego mózgu sortowanego protezą. Zapewne dlatego te zapachy, rozważała powstrzymując mdłości, uderzyły z taką mocą. Słabość okazała się wrażliwością, pozwoliła dostrzec w pierwszej chwili więcej. Rany na ciele mężczyzny, choć i tu Atremida miała wątpliwości, czy grubas zasługuje jeszcze na to miano, nasuwały nowe możliwości. Pomysły mnożyły się jej w głowie jak bakterie na pożywce cukrowej.

    Torquemada odruchowo weszła w cień. Nieco jeszcze drżącymi, po spotkaniu na korytarzu, dłońmi ściągnęła luźne spodnie i owinęła nimi twarz, jak nomadzi chroniący się przed piaskową burzą czy chemikaliami. W oczy wciąż trochę szczypało. Musiała przywyknąć.

    Odebrała wiadomości. Odpowiedziała:
    -Nie zabijajcie ich, zidentyfikujcie. Jestem pod 36, uwaga na trzecim pod 31 gość z dubeltówką, nerwus. Dajcie mi chwilę.

    Zła, że znów zmarnowała czas na przebieranki, Brazil zlokalizowała dostępne w jamie trolla zdalne urządzenia połączone z siecią lub mające własny intranet. Czynność kluczowa i najpilniejsza, na szczęście dość szybka w realizacji. Wyczulona była na wszystko co mogło bezpośrednio zagrozić jej mięsku. Tylko przemknęło jej przez myśl, a koniecznie zapamiętała, żeby dołożyć do arsenału program blokujący połączenie sieciowe. Zasoby jej przenośnego decku nie mogły zapewne równać się z biblioteką kryjącą się w stacjonarnych terminalach spasłego druciarza. Postawiła zatem na to w czym miała przewagę, na swoje gibkie ciało, zgrabne nóżki i kłamliwy języczek.

    Gały pod ślepiami powiek grubasa poruszyły się znów intensywnie, co przypomniało Artemidzie o zebraniu danych. Uważnie już rozejrzała się się po paskudnej jamie. Drugie wrażenie nie przykryło pierwszego. SlimWire był syfiarzem i doprowadził swoje ciało do bankructwa.
    Brazil znała tę litanię na pamięć: Odżywianie, ruch, balans.

    Uważna, zerknęła na drzwi, najpierw sprawdziła salon zaraz zakradała się zaglądając do sanitarki, pomagała sobie smartem wszystko nagrywając i dając do analizy na bieżąco skrybie. W drugiej ręce ściskała gotowy do akcji wysuwany nóż tapicerski. I nadsłuchiwała odgłosów dobiegających z półotwartych drzwi na korytarz.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    2
    • KetharianK Niedostępny
      KetharianK Niedostępny
      Ketharian jako Soulkiller
      Obsługa Moderator
      napisał(a) ostatnio edytowany przez
      #224

      text alternatywny

      Mieszkanie SlimWire w Heywood


      Otyły netrunner był w mieszkaniu sam. Szybkie prześlizgnięcie się po reszcie miniaturowego apartamentu ujawniło łazienkę, której stan czystości omal nie doprowadził Brazil do histerii oraz zawalony śmieciami po sufit malutki składzik na różne drobiazgi. Wróciła do salonu na palcach, bezszelestnie i czujnie, zbliżyła się do pogrążonego w letargu sieciarza obserwując go uważnie.

      Wyczuła coś pod podeszwą buta, usłyszała cichy zgrzyt metalu trącego o podłogowy panel. Cofnąwszy się o krok podniosła z podłogi niewielki przedmiot, który przeoczyła pośród leżących pod nogami papierowych śmieci i szmat służących za prowizoryczne opatrunki.

      Karabinowa łuska, w oczywisty sposób nie pasująca do zaniedbanego w specyficzny sposób mieszkania. Przyłożyła ją do nosa i powąchała tknięta dziwnie złym przeczuciem. I poczuła wciąż intensywny zapach spalonego prochu.

      SlimWire nie miał na sobie żadnych widocznych ran postrzałowych, ale nawet te niewidoczne musiałyby skutkować rzucającą się w oczy kałużą krwi pod sofą, a Brazil żadnej kałuży nie dostrzegała. Wiedząc już, czego szukać bez trudu dostrzegła następne łuski rozrzucone po podłodze w pobliżu sofy.

      Wszystkie wciąż pachniały prochem dowodząc jawnie tego, że niedawno ktoś w mieszkaniu sieciarza strzelał.

      Jej niepokój jeszcze wzrósł, kiedy zauważyła rozbryzgi krwi obok niewielkiego stolika, klejącego się od resztek syropu glukozowo-fruktozowego i zjełczałego tłuszczu.

      Coś jej mówiło, że to nie była krew SlimWire.

      Usłyszała za plecami ciche kroki, odwróciła się w miejscu jak fryga spodziewając się gościa w przetartej czapce MAGA. Dingo odpowiedział jej uspokajającym machnięciem ręki, obrócił w dłoni nóż układając go z powrotem ostrzem wzdłuż przedramienia.

      - Ja pierdolę, kto to? - wykrztusił sekundę później, gdy jego spojrzenie padło na postać człowieka na sofie.

      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      2
      • KetharianK Niedostępny
        KetharianK Niedostępny
        Ketharian jako Soulkiller
        Obsługa Moderator
        napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
        #225

        Mieszkanie paczki w H10, 23:05


        HiFi odpiął od procesora kabelek łączący urządzenie ze smarthingiem, ujął wszczep pomiędzy ukryte w chirurgicznych rękawiczkach palce i włożył go ostrożnie do foliowego woreczka. Każdy zdrowy na umyśle ripperdoc i tak poddałby kupiony na czarnym rynku element cybernetyki własnej sterylizacji, ale pracujący w skrupulatny sposób technik nie chciał dać potencjalnym kupcom żadnego pretekstu do żądań obniżenia ceny.

        Uwinął się z procesorem szybciej niż początkowo zakładał, bo znalazł w swoich aplikacjach interfejs cybernetyki kompatybilny z softem Biodyne. Wyciągnięty z ciała Carlosa Rodrigueza cyberwszczep okazał się nieuszkodzony pomimo brutalnej natury amatorskiej ekstrakcji. Zdezynfekowany, zresetowany do ustawień fabrycznych i zapakowany w woreczek m, neuralny interpretator wylądował w pudełku po płatkach śniadaniowych.

        HiFi sięgnął po smarthinga, odrzucił kciukiem kilka pop-upów lokalnych wiadomości spływających regularnie na ekran urządzenia. Strzelanina w Santo Domingo. Strzelanina w Charter Hill. Kraksa towarowej aerodyny w Arroyo. Polowanie Netwatchu w Japantown. Utytułowany mistrz europejskich freak fightów Lucas „Speedster” Meisa już w NC. Wybuch instalacji gazowej gdzieś w Northside. Zamieszki po koncercie Purple Hearts. Policyjny radiowóz spalony przy wjeździe do strefy demarkacyjnej Dogtown i eskalacyjne w swoim brzmieniu oświadczenie rzecznika Barghestu. Nielegalne wyścigi samochodowe w Westbrook.

        Sobota jak każda inna w Night City. HiFi poczuł się troszeczkę uspokojony nie widząc żadnych niepokojących wiadomości z Vista del Rey, bo Shawn wyszedł z mieszkania wyraźnie wzburzony, a zdenerwowany Frog zdolny był do wielu rzeczy godnych choćby przelotnego nagłówka w serwisach informacyjnych NC.

        Technik upił kilka łyków z puszki wiśniowej NiColi zabranej z paśnika Shivy Lacroix. Automat sprzedający jedzenie i napoje w mieszkaniu 877 był opłacony abonamentem do końca miesiąca, o czym HiFi doskonale pamiętał i co gotów był umiejętnie wykorzystać. Nikt w paczce nie potrafił prowadzić życia równie oszczędnego, co HiFi, nawet Mack.

        W jego głowie kotłowały się myśli. Leon Avrille dotąd się nie odezwał, najpewniej zaszyty w swoim własnym mieszkanku w H11 i obmyślający szczegóły zemsty na Brzytwiarzach. HiFi nie miał pojęcia czy Kret Samuel już się ponownie skontaktował z Leonem, ale każde opóźnienie w tej akurat transakcji było mu na rękę. Potrzebował znacznie więcej pieniędzy niż obecnie posiadał, ale niecodziennie łaskawy łut szczęścia wydawał się wciąż trwać.

        Odłożył puszkę na blat biurka i spojrzał na resztę moczących się w roztworze alkoholu wszczepach wybierając kolejny egzemplarz cybertechnologii do shakowania.

        Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        1
        • MarrrtM Niedostępny
          MarrrtM Niedostępny
          Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #226

          - Kurwa… - syknął Frog nie tyle na widok latynosów co strzelby, która przemawiała do solosa w dużo bardziej zrozumiałym języku niż ta tępa gadka o jakimś serialu.

          Poczekał aż gangus skończy strzępić ozór. A potem aż zgaśnie wiadomość od Brazil. Przez chwilę przeszło mu przez myśl, by pobiec i zobaczyć o co chodzi. Ale zdał sobie sprawę, że gdyby naprawdę było coś nie tak, to by o tym nie pisała. Zrzyga się… Cholera. Się migdalił Switch z tym hakerem, czy jak? Chuj… Miał tu na głowie kaliber przynajmniej 12 mm i jakąś totalnie popierdoloną sytuację z ćpunami.

          - Nie wiem o czym mówisz gościu. Nie mam pojęcia, czemu te zjarańce cię ściągnęły tutaj.
          Gość w smartgoglach przechylił nieco głowę przyglądając się Shawnowi w niepokojącym skupieniu. Solos nie mógł być tego pewien, ale nie zdziwiłby się, gdyby koleś cykał mu teraz fotki wbudowanym w gogle aparatem wysyłając je gdzieś indziej w celu identyfikacji. Hartley wyrósł u boku Froga, stanął na chodniku z opuszczonymi luźno pustymi rękami, dając tym gestem do zrozumienia, że nie żywi wobec Valentinos żadnych złych zamiarów.
          - Ja nic nie wiem, my tylko czekamy na znajomych - powiedział weterynarz wskazując za siebie ręką - Na dodatek prąd w bloku jebnął. Poczęstowałbym papierosem, ale niestety nie palę.

          - Nic nie szkodzi, ja też nie palę, wolę wciągać - odpowiedział Bonifac, tonem tak miłym, że jego słowa zgrzytały fałszem w uszach Shawna - No to jak czekacie to spoko, to my poczekamy z wami. To nie jest fajna okolica, można tu sobie napytać kłopotów. Pepe przypilnuje, żebyście nie mieli kłopotów. Prawda, Pepe?
          Pepe mruknął coś niezrozumiale pod nosem, poklepał kilkoma palcami lufę strzelby, przyjrzał się ponownie widocznemu za szybą Aigo Leifowi.
          - To co to za znajomi? - dopytywał dalej Valentino w smartgoglach - Bo wiecie, może my ich też znamy, a wspólni znajomi to zniżki na zakupy.

          - Nie znacie - odparł Shawn. Zaczynało się kroić na imprezę, której solos chciał uniknąć. Zatargu z gangusami. Najpierw Brzytwiarze HiFiego, potem treniarze Switcha, a teraz Valentinos. Ile można sobie wrogów kurwa narobić jednego wieczora. Jebać. Niech to Switch później odkręca… - Szukamy gnoi co to nam kumpelę zajebały. Ponoć to treniarze. I ponoć tu jeden mieszka i diluje kodami. Pytaliśmy o niego tych - wskazał ręką ćpunów - twoich znajomych. No a ci wezwali was. Nie wiem po chuj, ale my nie kupujemy.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          3
          • WilczyW Niedostępny
            WilczyW Niedostępny
            Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #227

            Dingo przyglądał się z konsternacją grubemu cielsku spoczywającemu na kanapie.
            - To on? - dopytywał Brazil, nie mogąc uwierzyć, do jakiego stanu może się doprowadzić kowboj żyjący niemal wyłącznie w Sieci. Gdyby nie wcześniejsze info od Artemidy, na temat SilmWire, Houston byłby przekonany, że patrzy na zwłoki. Niestety, rzeczywistość była jeszcze gorsza: sieciarz cały czas żył, pozwalając, żeby wszystko dookoła niego - od mieszkania, po jego fizyczną powłokę - marniało i niszczało.

            Nomada zrobił dwa kroki do wnętrza mieszkania, obrzucając spojrzeniem ten obraz nędzy i rozpaczy. Filtry nosowe automatycznie dostosowały intensywność doznań zapachowych, chroniąc go przed najgorszym smrodem. Zapachy mieszały się, sprawiając, że Houston aż się zmarszczył: resztki jedzenia, mocz i kał, pot ludzkiego ciała... krew?

            Spojrzał pytająco na Brazil. Switch znał się z Slimem, więc najwyższa pora poznać odpowiedzi na kilka pytań, z podstawowym na czele: "gdzie jest Raze?"
            - Mogę go wyrwać z Sieci do nas? - spytał Artemidy - Czy możesz do niego jakoś... zapukać, czy coś?

            Dingo nałożył swoje smartgogle na czoło i powoli zbliżył się do kanapy, na której spoczywał gospodarz. Rzucił okiem na aparaturę, zastanawiając się od czego musiałby zacząć, chcąc wyciągnąć SlimWire z głębokiej sieci... Wyciągnięcie wtyczki pewnie by zadziałało, choć wolałby jakieś bardziej subtelne rozwiązanie.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            1
            • NanatarN Niedostępny
              NanatarN Niedostępny
              Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #228

              Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 22:55

              Niby skupiona na tajemniczych łuskach, a połową siebie czekała wejścia Hustona, mimo tego kiedy drzwi się otworzyły wzdrygnęła się, cicho pisnęła i odskoczyła pod ścianę. Koliber pod piersią orbitował dookoła kwiatu.

              -To SmilWire. - odparła cichutko na pytanie kolegi - Nie ma Switcha, ale mam to. - podała łuskę - i to - pokazała kolejne na dłoni, by zaraz ukryć je w torebce. - Myślisz, że mogą pochodzić z Tego karabinu? Jest jeszcze krew, a ten tu ma tylko odleżyny i wrzody z ropą. - Znalazła resztkę plastikowej torebki i wzięła próbkę krwi.

              Raz jeszcze dotknęła myślą smarta i wyczarowała wiadomość.
              -Jest Slim, nie ma gapy. Biorę lokalsów na siebie. To moja noc i gapy. Gangi to T, czy V?

              Przez te kilka chwil kiedy była sama w mieszkaniu hakera dotarło do niej, że się zapędziła, siebie i kolegów pociągnęła za sobą dokładnie tak samo jak robił to wcześniej Raze, a przecież właśnie dlatego była na niego zła. Prawda, że miała różne od Swichowych motywacje, ale wprowadzała taki sam chaos. Gdzie ów doprowadził jej faceta, nie powinien tam skończyć nikt więcej z jej przyjaciół. Wreszcie nazwała to w myślach, ktoś kto idzie za tobą w czarną dupę musi być przyjacielem. Stadne poczucie nieco ją uspokoiło, zwolniło kolibra, stonowało myśli.

              Mając u boku Dingo przyjrzała się raz jeszcze uważnie instalacji człowieka i maszyny wszystko dokładnie nagrywając, zadbała o to, by na filmie była widoczna godzina i data, ale żeby na nagraniu nie było jej, ani Hustona.

              -Musimy go wybudzić i porozmawiać. Pozwól, że zacznę. - widząc śmiałe podejście nomada ze szkłami na oczach do leżą grubasa. - Co tam widzisz przez szkła?

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              2
              • NanatarN Niedostępny
                NanatarN Niedostępny
                Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
                #229

                Brazil

                Nachyliła się nad grubasem, wcześniej dobrze rozpoznawczy ukształtowanie i specyfikę jego hradu. Wyciągnięty z torebki chip usadziła w swoim gnieździe interfacu i poddała hybrydyzacji. Mając rdzeń systemu na wyciągnięcie fizycznej ręki nie musiała forsować bram zdalnie. Wystarczyło wgrać czarny kod wprost na systemy Smilwira. Zainstalowała zhybrydyzowaną skolopendrę wprost w czytnik jednostki centralnej. Weszła: Pozmieniała kody dostępu. Sprawdziła katalog plików, nie mogła uwierzyć, że poszło tak łatwo.

                Wpierw brutalnie odłączyła mózg SlimWire od wygodnego digitalnego świata, więżąc go w opasłym cielsku, zaraz jednak zjawiła się jak Anioł. Dłonią w lateksowej rękawiczce gładziła delikatnie twarz budzącego się druciarza, drugą podała szklankę coli, którą znalazła w paśniku.

                -Witaj królewiczu. Masz ważną wizytę niegrzecznie byłoby to przespać. Nikt by ci nie uwierzył, że była u ciebie wróżka. Popatrz na mnie. Problemy z błędnikiem mijają, a mięsko potrzebuje się nawodnić i trzeba nakarmić twój genialny mózg. - widząc zdziwione spojrzenie. - Jestem wysłanniczką Akolitów Gołębicy. Bądź błogosławiony. - przejechała lateksowymi paluszkami po popękanych ustach. - Masz rany na ciele i umyśle, a Ona niesie ci ukojenie. - oderwała się, pozostawiając pragnienie, spojrzała w dół - coś tam drgnęło, musisz o siebie zadbać, bo Gołębica pragnie twojego zdrowia. Pragnie też oddania, nie wyłącznego oczywiście, dalej będziesz mógł dilować receptami i robić przekręty na promkach. W ramach dobrej woli powiedz gdzie jest człowiek z cyberokiem, który odwiedził cię dziś wieczorem. Nikuje Swich.

                Grubas zerknął na swojego smarta i zmarszczył jeszcze bardziej czoło. Telefon hakera był już zainfekowany kodem Brazil, niewiele miała mocy przerobowych, a położyła macki na całym systemie.

                -No jak? Gołębica właśnie się z tobą poznaje, a co jest lepszego by kogoś szybko poznać jak nie ciasteczka z jego smarta? Tak, mamy zawartość twojego smarta, ale to tylko żeby spersonalizować ci zadania. Dobrze byłoby, żebyś przekazał mi klucze do jednej z bram kodowych. Do tego wrócimy. - mruknęła, wciąż czekając odpowiedzi kontynuowała przedstawienie - Popatrz na mnie. Rok temu ważyłam 170 funtów i nie miałam połowy zębów, a dziś przyszłam do ciebie po gościa z cyberokiem z samym nożykiem do.. Do czego on właściwie jest? Proste i łatwe w użyciu narzędzie - zaprezentowała grube ostrze do PCV - Patrz na mnie. Chciałbyś, żeby twoje ciało wyglądało za rok tak, a zarazem została by ci cała druga strona? - uśmiechnęła się czarująco, zastanawiając się, czy w tych gaciach jeszcze może się gotować - Powiedz gdzie jest gość, a opatrzymy twoje rany.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                2
                • KetharianK Niedostępny
                  KetharianK Niedostępny
                  Ketharian jako Soulkiller
                  Obsługa Moderator
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
                  #230

                  Vine Street przed budynkiem, 23:05


                  Valentinos ze strzelbą sprawiał wrażenie robota, gapił się na swoje otoczenie beznamiętnie niczym cyborg, ewidentnie czekając na polecenia Bonifaca. Aptekarz emanował dla odmiany aurą fałszywej serdeczności, która przeszła w wyraz równie przesadnego zatroskania, kiedy Shawn opowiedział mu o rzekomych problemach z Tren de Agua.

                  Nawet niby-cyborg okazał stonowane zainteresowanie, uniósł brwi spoglądając pytająco na Bonifaca.

                  - Ziomuś, gruba sprawa - powiedział diler podciągając dresowe spodnie - Macie na pieńku z Treniarzami? I szukacie na Vista del Rey ich człowieka? A goście wam zajebali kumpelę? Ja pierdolę, to bardzo niezdrowa sytuacja, bo wiecie, Vista to generalnie ich teren. Ale pewnie o tym wiecie, co? Więc skoro tu przyjeżdżacie z pretensjami, to pewnie macie jakieś wsparcie, co? Jakieś kurewsko grubsze wsparcie?

                  Bonifac zmierzył zmartwionym spojrzeniem Shawna i Macka, zacmokał z dezaprobatą.

                  - To się nawet składa w całość, ziomek - powiedział diler podnosząc z chodnika swoją podróżną torbę i wieszając ją z powrotem na ramieniu - Pewnie chodzi o Wieloryba, mieszka pod tym adresem. Szukacie go, a w całym budynku nagle nie ma prądu, co za zbieg okoliczności. To szukajcie, nic tu po nas, bo jak Wieloryb coś kręcił dla Tren de Agua i nagle odcięło mu prąd, to zaraz ktoś przyjedzie to sprawdzić. Tak tylko po przyjacielsku uprzedzam, Valentinosi się tak szybko nie wkurwiają, ale Treniarze to pojeby, chociaż kuzyni. Pepe, nic tu po nas, idziemy.

                  Milczący jak skała gość podniósł lufę strzelby opierając ją nonszalanckim gestem o bark, zszedł z chodnika w ślad za Bonifacem. Obaj przecięli jezdnię zatrzymując na chwilę nadjeżdżający samochód, ale nie skręcili do pomarańczowego Bandita, tylko przystanęli obok dwóch prostytutek przy automacie All Foods.

                  Szybko się okazało, że Pepe bynajmniej nie był niemową, bo kiedy Bonifac zagadywał o coś obie dziewczyny, gość ze strzelbą wyciągnął z kieszeni smarta i zaczął gdzieś dzwonić.

                  Bonifac zaśmiał się słysząc jakąś uwagę laski z irokezem, ale Frog był świadomy tego, że diler przez cały czas go obserwował.

                  - Mamy kurewsko mało czasu, Hartley - powiedział solo odwracając głowę w stronę Macka - Kurewsko mało.


                  Mieszkanie SlimWire, 23:05


                  Spijający z ust Artemidy potok jej słów netrunner miał minę tak komiczną, że Brazil musiała zrobić naprawdę wiele, aby nie wybuchnąć śmiechem. Gość nie był zły w swoim fachu, pracował na ukrytej sieci na stałym łączu podciągniętym do budynku przez oferujący solidną infrastrukturę OrangineNet, blokował zewnętrzne punkty dostępu kilkoma naprawdę mocnymi programami, których nie powstydziłaby się sama Artemida. Zgubiła go zbytnia pewność siebie - odcięty od prądu stracił dostęp do wyłączonej w jednej chwili sieci budynku, a kiedy apartament hackera stanął otworem, intruz pokroju Brasil nie potrzebował forsować cyfrowego pancerza, aby wbić wirtualny nóż w miękkie podbrzusze SlimWire.

                  Wystarczyło włożyć odpowiednio zaprogramowaną drzazgę danych do gniazda na szyi netrunnera, aby złamać jego neuralne zabezpieczenia bezpośrednio przez punkt dostępu osobistego. Najsłabsze miejsce w pancerzu sieciarza pozornie bezpiecznego w swojej kryjówce.

                  W zamglonych oczach SlimWire dezorientacja mieszała się z fizycznym bólem. Odcięcie od Sieci w tak nagły sposób nie należało do szczególnie przyjemnych doznań, chociaż nijak się nie miało do cierpienia powodowanego fizycznym zerwaniem połączenia przez odcięcie albo wyrwanie z gniazda kabla światłowodów. Z rozchylonych ust mężczyzny popłynął cichy jęk komponujący się z dygotaniem galaretowatego cielska.

                  - Szukasz Switcha? - netrunner zamrugał rozpaczliwie oczami, zacisnął powieki oślepiony i tak relatywnie słabym blaskiem jarzeniówek - Co ty gadasz? Chcesz mnie zarżnąć? Co ty mi wgrałaś?!

                  Sieciarz podjął nieskładną próbę podniesienia się z sofy, w oczywisty sposób skazaną na porażkę. Z kącików ust pociekła mu gęsta flegma, oddech zaczął się rwać w sposób sugerujący nadciągający atak paniki.

                  - Czego on tak sapie? - spytał zaniepokojony zachowaniem gospodarza Dingo - Ma wszczepione sztuczne płuca, jakiś neuralny respirator? Żeby nam tu zaraz nie zszedł!

                  - Gołębica o ciebie zadba - Brazil położyła dłoń na czole netrunnera prawdziwie matczynym gestem - Jestem jej posłanką, jej i Akolitów Gołębicy. Oddychaj powoli, spójrz na mnie, uspokój się, bo nic ci nie grozi. Gdzie jest mężczyzna z cyberokiem, który cię dzisiaj odwiedził?

                  Wciąż wyraźnie rozkojarzony SlimWire skoncentrował swój rozbiegany wzrok na twarzy Artemidy, zatrzymał się na niej w próbie objęcia rozumem sensu wypowiadanych przez kobietę słów. W jego oczach pojawiło się znienacka przerażenie; nie ślepe i bezrozumne, a zrodzone ze świadomości istnienia jakiegoś faktu.

                  Brazil uświadomiła sobie w tej samej sekundzie, że SlimWire rozpoznał coś w jej narracji, wyraz jego oczu zdradzał jego to niezawodnie. Nie wiedziała tylko, czy umysł mężczyzny zareagował na frazę o „Akolitach Gołębicy” czy „mężczyznę z cyberokiem”.

                  Pogładziła czoło SlimWire delikatnym gestem, pozornie cierpliwie czekając na jego kolejne słowa.

                  - Ja cię znam - wydyszał netrunner - Ja cię znam. Ty jesteś Brazil, laska Switcha. Oglądam twoje rolki na socjalach, te od ciuchów. Ja pierdolę, przyszłaś po niego? Nie wiem, gdzie on jest!

                  Głos SlimWire przeszedł w wizg dźwięczący ogromnym strachem.

                  - Po chuj tu w ogóle przychodził? Zajebali go i wynieśli z mieszkania, ja nie miałem z tym nic wspólnego! Odpięłaś mnie od Sieci przy robocie? Oni już o tym wiedzą! Zajebią cię tak samo jak jego! Głupia dziwka! Zaraz tu będą!

                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  3
                  • GladinG Niedostępny
                    GladinG Niedostępny
                    Gladin jako HiFi
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #231

                    Było późno, ale skoro trafiła się okazja, trzeba było robić. Zresztą, ekipa jak zjedzie na blok, to na pewno go obudzi. Co prawda nie dawali znaku życia, ale skoro padło hasło ciszy w eterze, to w sumie nic dziwnego.

                    Zresztą w ciszy i spokoju lepiej było pracować. Cyberoko... nawet nie taka zła robota, ale i tak wolał retro audio. Jak się zepsuło, to można było naprawić. A jak siadła elektronika, to naprawić się na ogół nie dało. Do tego cyberwszczepy można zhakować, a retro audio - nie.

                    Popatrzmy...


                    A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • WilczyW Niedostępny
                      WilczyW Niedostępny
                      Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Wilczy
                      #232

                      Nomada przyglądał się grubasowi najpierw z czymś w rodzaju życzliwego zainteresowania - tak jak zoolog mógłby patrzeć na ciekawy gatunek zwierzęcia, w jego naturalnym środowisku. Jednak SlimWire chyba nie brylował w towarzystwie, bo im więcej mówił, tym bardziej w oczach Dingo pojawiał się chłód. Houston drgnął wyraźnie, ale starał się opanować, kiedy druciarz wspomniał, że Switch nie żyje. Krew i karabinowe łuski w mieszkaniu mogły na to wskazywać, ale bardziej prawdopodobne było, że gruby blefuje, chcąc ratować swoją skórę, albo po prostu ich spławić.
                      - Jak zajebali, kto zajebał... - powiedział powoli - Trochę uprzejmiej i nie gorączkuj się tak, bo zaraz ci pikawa wysiądzie. Jeszcze raz: gdzie jest Switch? Kto go zabrał i kim są "oni"?

                      Dingo spojrzał przelotnie na Brazil, próbując poznać, czy ona daje wiarę rewelacjom SlimWire'a. Z całych sił starał się nie obejrzeć odruchowo za siebie, choć czuł pod skórą zagrożenie. Byli na nie swoim terenie, telefon Switcha nie dawał znaku - nomen omen - życia... a wcześniej Brazil wspominała jeszcze o Tren de Aqua.

                      Wbił ręce do kieszeni, wpatrując się w gospodarza. Wyciągnął smarthinga i pingnął Shawnowi krótką wiadomość.

                      Dingo Druciarz mówi, że możemy zaraz mieć towarzystwo
                      Ale chuj go wie

                      Nóż Houstona chwilowo zniknął przy pasku, dyskretnie tak jak wcześniej się pojawił. Zamiast tego w drugiej kieszeni jego dłoń wyczuła chłodny metal zdobycznego Unity.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      4
                      • NanatarN Niedostępny
                        NanatarN Niedostępny
                        Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #233

                        Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 23:05

                        Jeszcze chwilę Brazil nie dopuszczała do siebie słów grubasa, nie puszczała do świadomości, do serca nie puszczała, żeby nie pęknąć. Rozlać się jak drink pozbawiony szkła czule go obejmującego.

                        Oczami przewróciła na Dingo, czuła jak w gardle narasta jej gula, kula niemocy, brakowało tylko żeby się rozpłakała. Gotowa była odwrócić się na pięcie i wybiec, uciec.
                        Madre zwierzątko dobrze doradzało. Jedno złe słowo wszystko odmieniło. Nie powinien nazywać jej dziwką, a na pewno głupią. Niewidzialna siła wyprostowała kobietę, by zaraz ułożyć ciało do błyskawicznego ciosu całą powierzchnią dłoni w tłusty policzek SlimWire.

                        Plask

                        -Nic nie zrozumiał tłuścioch! Wskakuje w sieć i odwołuje Trenów. Jak zjawią się na placu, albo przed drzwiami zabiję cię w sekundę. Nie obetnę jajec, nie oszpecę. Zabiję. - mówiła coraz szybciej, czując presje czasu. - Nie będę czekała aż uratują swojego sługusa. Zabiję. Zrozumiał troll? Nie będzie już nic. Koniec przyjemności. Nie będzie SlimWira. Wtedy będę ja. Już, ma dostęp. Nurkuje. Będę cię sprawdzała, mój robak pozostaje w systemie. Później sobie porozmawiamy, kto wie może nawet miło.

                        Jeszcze nie była gotowa go zabić, jeszcze nie przekroczyła granicy nienawiści, ale stała nad krawędzią. Mogła skoczyć, kalkulowała tylko jak wyciągnąć z tego kolegów. Jak im powiedzieć, że powinni ją teraz zostawić, po tym co dla niej zrobili.

                        Zdobyła się. Napisała do wszystkich z paczki.

                        -Powinniście się zbierać. - kiedy spotkała się wzrokiem z nomadą czuła wstyd.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        1
                        • MarrrtM Niedostępny
                          MarrrtM Niedostępny
                          Marrrt jako Shawn „Frog” Camara
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
                          #234

                          Patrzył przez chwilę jak valentinosi gadają z dziwkami po czym napisał na szybko do Brazil.

                          Shawn Przyjechali V. Powiedziałem jedziemy T. Chyba chca spierdalac. Mowia goraco bedzie zaraz. A S?

                          Kątem oka obserwował nadejście odpowiedzi. Nadeszła. Od Dingo. A chwilę potem od Brazil. No co ona kurwa nie powie. A gdzie Switch???

                          Shawn Ja prdl… A S???

                          - Mack… wracaj do Leifa. Nic tu po Tobie łapiduchu. Jak tylko Brazil i Dingo wyjdą ze Switchem, zajeżdżacie przed wejście i ich zgarniacie…

                          Co rzekłszy rozejrzał się za najlepszym miejscem do strzelania w nadjeżdżające pojazdy. Nie planował niczego spekakularnego, ale wyładowanie całego magazynka na ślepo w większość aut powinno kupić im co najmniej minutę.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          2
                          • KetharianK Niedostępny
                            KetharianK Niedostępny
                            Ketharian jako Soulkiller
                            Obsługa Moderator
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #235

                            text alternatywny

                            Mieszkanie SlimWire w Heywood, 23:06


                            SlimWire zadygotał ponownie pod wpływem mieszaniny przeciwstawnych emocji, wyprężył się przy trzasku przeciążonej jego rozmiarami sofy.

                            - Nic z tego - zacharczał, a czerwona pręga na jego policzku rosła coraz bardziej - Oni nie są głupi jak ty. Nawet jeśli ich odwołam, nie uwierzą mi, tylko przyjadą sprawdzić na miejscu, co tu się odpierdala. Przerwałaś coś bardzo ważnego, bo jesteś jak Switch, koniecznie musisz się wpierdalać w cudze sprawy. Pomogłem mu z tą parą korposów z Japantown w zamian za odszukanie Shivy i tyle, po chuj tu przychodził? Robiłem, co mogłem, żeby go wyciągnąć z tego gówna, ale nie, bo on ma niewyparzoną gębę. Po prostu musiał ich wkurwić!

                            Brazil stała w bezruchu nad ciałem półprzytomnego gospodarza, z wzrokiem wbitym w ekran trzymanego w jednej ręce deku. Jej neuralny procesor generował ogromne ilości danych, częściowo transmitowane za pomocą sieci neuronów prosto do mózgu, objawiające się w jej umyśle niczym obco brzmiące szepty azteckich demonów. Utrzymanie kontroli nad przepływem tylu informacji bez wsparcia dodatkowych cybernetycznych implantów stawało się dla Artemidy coraz większym wyzwaniem, bo SlimWire bynajmniej nie był amatorem i infiltrując jego firewalle musiała nieustannie uważać na niebezpieczne cyfrowe niespodzianki.

                            - Gadaj, co stało się ze Switchem albo sam wykroję ci sadło! - zasyczał złowróżbnie Houston uderzając o udo lufą Unity należącej wcześniej do trupa znalezionego przed garażem Shivy Lacroix.

                            - Miał szczęście, że go nie zastrzelili - odpowiedział rwącym się głosem SlimWire - Rosita ma Sandevistana, podobno jest szybsza od kuli. Jebnęła Switcha, kiedy Pablo strzelił, a potem skopali go za ten wyszczekany ryj. A potem wyciągnęli przez okno na schody przeciwpożarowe i sobie poszli.

                            Sieciarz spróbował nieporadnie przekręcić głowę w stronę uchylonego okna za swoimi plecami, ale nalany tłuszczem kark odmówił mu posłuszeństwa.

                            - Musieli go zabrać ze sobą - dodał netrunner - Spierdalajcie stąd, zanim traficie do tej samej wanny z lodem, Tren de Agua często robi interesy z Kosiarzami.

                            Brazil nic nie odpowiedziała w pierwszej chwili, wspomnieniami krążąc wokół zapisu z kamery monitoringu ściągniętego przed przyjazdem na Vista del Rey. Coś wcześniej niezrozumiałego i dziwnego stało się dla niej teraz oczywiste, ale pociągnęło za sobą natychmiast kolejne pytanie.

                            - Zabrali go goście z Tren de Agua? - upewnił się Dingo - Na zewnątrz po schodach przeciwpożarowych?

                            - Masz uszy gównem zatkane jak ta lala? - jęknął w odpowiedzi SlimWire, porażony spazmem fantomowego bólu generowanego przez infiltratorskiego robaka Brazil - Tren. Zaraz zajebią i was.

                            Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            2
                            • JohnyTRSJ Niedostępny
                              JohnyTRSJ Niedostępny
                              JohnyTRS jako Hartley „Mack” Mackinaw
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez JohnyTRS
                              #236

                              Hartley "Mack" Mackinaw

                              Na dole Vine Street

                              - Dobra, Żaba, a wy - tu zwrócił się do dwóch gansterów, którym na wieść o Trenach wyraźnie zmiękła faja. - trzymajcie się - i spokojnie ruszył do miejskiego samochodzika. Na ekranie gogli widział przepływ informacji, nie miał wszczepów, więc dopóki gangsterzy byli obok, nie mógł wejść w eter. A wtedy...
                              -Na ulicy spokojnie, V w miarę pokojowi, cykor przed T. Żaba przed wejściem, ja z Leifem.

                              Jak dojdzie do samochodzika to szybko streści co się tu działo, o ile Leif nie będzie wiedział co się dzieje.

                              I gdzie jest Switch?

                              178.255.46.143
                              Pan Psuj
                              Ciężkie pióro, ograniczona fantazja, blokada twórcza, niemoc tfurcza, masa nierozwiniętych pomysłów. Długie posty praktycznie niemożliwe.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              3
                              • WilczyW Niedostępny
                                WilczyW Niedostępny
                                Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                #237

                                Dingo spotkał się wzrokiem z Brazil i trochę przy tym stracił rezon. Artemida czasami wpadała z euforii w melancholię - ale Houston nie rozumiał czemu teraz. No i gruby ewidentnie coś kręcił. Wkurzał go. Początkowo Dawn wziął go za wieloryba, majestatycznego ssaka, który powoli, ale bez wytchnienia przeszukuje wody swojego habitatu. Ale nie, to nie tak: SlimWire był pijawką. Tłustym pasożytem.

                                - Noż trzymajcie mnie, bo nie strzymam! - powiedział nie wiadomo do kogo, wyrzucając ręce w powietrze. - Czyli to dla ciebie szukaliśmy tej całej Shivy, Switch zrobił ci przysługę, a ty tu stałeś... w sensie leżałeś... jak ten kołek, jak oni lali go po mordzie? No, ja pier-kurwa-dolę!

                                Dingo zaczął kręcić się po małym salonie mieszkania, dłoń z bronią co chwila wędrowała w kierunku gospodarza. W końcu zatrzymał się przy kanapie i pochylił nad SlimWire.
                                - Za samo to powinieneś dostać kulkę... - powiedział i spojrzał na Brazil, jakby prosząc tylko o pozwolenie - ...ale chociaż jesteś pijawka i pasożyt, to możesz się jeszcze przydać. Gdzie go zabrali?

                                Dingo ściskał nerwowo rękojeść Unity. Wiedział, że jeśli gruby nie blefował, to kończy im się czas. Rzucił okiem na schody przeciwpożarowe, oceniając czy to dobry sposób ewakuacji. Jeśli SlimWire stwierdzi, że nie wie gdzie Tren de Aqua wzięli Switcha... to przestanie być potrzebny. Houston nie odbierał życia łatwo... Nie kiedy grubas jest praktycznie bezbronny, bez swojej Sieci. Ale tu chodziło o coś więcej. Switch to rodzina. Wataha. Z drugiej strony... żywy SlimWire mógł być kartą przetargową. Dawn rzucił szybkie spojrzenie Brazil.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                4
                                • KetharianK Niedostępny
                                  KetharianK Niedostępny
                                  Ketharian jako Soulkiller
                                  Obsługa Moderator
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                  #238

                                  text alternatywny

                                  Mieszkanie SlimWire w Heywood, 23:07


                                  Opasły netrunner wciąż spazmatycznie podrygiwał na sofie, ale obserwujący go złowieszczo Dingo nie potrafił rozsądzić, czy ruchy te powodowane były neuralnymi impulsami generowanymi przez włamanie Brazil czy zapaścią wyniszczonego organizmu mężczyzny pod wpływem ogromu emocji.

                                  Zrodzona z charakterystycznej dla nomadów klanowej lojalności zimna wściekłość Houstona nie ustępowała ani na krok. Złe przeczucie co do losu Switcha mieszało się w myślach Dawna z przeświadczeniem, że pod lufą jego Unity znalazł się przynajmniej jeden ze sprawców nieszczęścia fiksera.

                                  A nomadyczne klany nie miały żadnych oporów przed wymierzaniem sprawiedliwości na własną rękę.

                                  - Odwalasz fuchy dla Trenów i jesteś tutejszy to musisz wiedzieć, gdzie mają swoje mety - powiedział podniesionym głosem, dla lepszego efektu dźgając lufą pistoletu pomiędzy dwie fałdy tłuszczu na brzuchu SlimWire - Dokąd mogli zabrać Switcha?

                                  Netrunner zachrypiał nieporadnie, przeciągle odchrząknął.

                                  - Tren ma kryjówki w całym Heywood - odpowiedział pośpiesznym tonem - Najbliższa to w starej transformatorowni na Republiki, ale po tym jak korporacyjni rąbnęli starego Nicolasa na I-99, Manuel Fuentes zmienił bazy na bezpieczniejsze miejsca, rzadziej używane, może siedzieć gdziekolwiek na Skyline East. On myśli, że Sixt Street wystawili info o ataku na konwój Militechowi i chce się zemścić za śmierć ojca. Co ty kurwa grzebiesz w moich rejestrach?! Wypierdalaj z mojej głowy!

                                  Wibrujące histerią żądanie netrunnera popłynęło w stronę Brazil, stojącej od kilkunastu sekund w bezruchu z lekko przechyloną głową. Obserwując ją z ukosa Dingo poczuł znienacka lodowaty dreszcz, nie potrafiąc sobie do końca wyobrazić tego, co zaawansowana technomagia czyniła właśnie z połączonymi ze sobą mózgami Artemidy i SlimWire.

                                  - Załatwili go, zabrali ze sobą i poszli schodami przeciwpożarowymi, żeby nie upierdolić krwią korytarza i klatki, bo by sąsiedzi narzekali. Nic więcej nie wiem, przysięgam.


                                  Chodnik przed blokiem na Vine Street, 23:07


                                  Hartley przebiegł przez ulicę przepuszczając wpierw dwie jadące szybko odrapane osobówki. Shawn odprowadził go spojrzeniem aż do Aigo, dopóki nie upewnił się, że weterynarz wsiadł bezpiecznie do samochodzika. Przez główne wejście do apartamentowca wylała się większa grupa zdenerwowanych ludzi, pokrzykująca gniewnie pomiędzy sobą, w przeważającej mierze po hiszpańsku. Nie zdające sobie sprawy z kłopotu rodziców dzieci zaczęły się z miejsca bawić na chodniku, dopełniając gwar głosów melodyjnymi śmiechami.

                                  Bonifac skończył rozmawiać z obiema dziwkami, a jego towarzysz skończył gdzieś dzwonić. Diler wciąż przyglądał się stojącemu przed apartamentowcem Frogowi i sprawiał wrażenie całkiem rozluźnionego, ale Shawn dostrzegał pewne szczegóły otoczenia, które generowały w jego umyśle alarmowe sygnały.

                                  Obie dziewczyny spod budki z żarciem zniknęły natychmiast po skończeniu pogawędki z Bonifacem, rozpłynęły się w jakiejś bocznej uliczce nawet nie próbując udawać, że się nie spieszą. Trójka ćpunów złapała wspólnymi siłami za wózek i oddaliła się równie szybko w przeciwną stronę.

                                  A potem pojawiła się czarna furgonetka, która nadjechała od strony wjazdu na Most Kongresowy i która zatrzymała się jakieś dwadzieścia metrów od apartamentowca wjeżdżając wpierw do połowy na chodnik po przeciwnej stronie ulicy. W innych okolicznościach nie wyglądałaby podejrzanie, ale Shawn natychmiast zauważył jak na jej widok Bonifac klepie kumpla po ramieniu i jak obaj względnie szybkim krokiem idą do Bandita.

                                  Valentinosi wsiedli do swojego pomarańczowego chińczyka, ale nie uruchomili silnika, najwyraźniej decydując się na bierną obserwację rozwoju wydarzeń. Czarna furgonetka pozostawała na swoim miejscu z włączonym silnikiem i chociaż nikt z niej nie wysiadał, Camara miał wrażenie, że jest lustrowany przez więcej niż parę czyichś anonimowych oczu.

                                  Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  1
                                  • NanatarN Niedostępny
                                    NanatarN Niedostępny
                                    Nanatar jako Artemida „Brazil” Torquemada
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Nanatar
                                    #239

                                    Vine Street w Heywood; Apartamentowiec; Piętro III , Mieszkanie 36; godzina: 23:07

                                    Robak wgryza się w głębiej w kod,
                                    Istnieje żarłocznością,
                                    Działanie napędza byt,
                                    Byt ma apetyt na kod.

                                    Jakoś ją złość Houstona postawiła do pionu, złość zawsze działa stymulująco, szczególnie sprawdza się, kiedy idzie o wyrównanie rachunków, lub poszukiwania przyjaciela. Brazil zmrużyła oczy dzieląc uwagę między pracujący kod, a wnętrze mieszkania.

                                    Po kolejnej wymianie zdań nomady z hakerem, zdobyła się na kilka kroków żeby usiąść, bo uda jej drżały z niepweności, znalazła małą okrągłą poduchę, która pamiętała jeszcze lata świetności druciarza.

                                    Przesłała lokalizację i zasięg kamery na ulicy z mapką 3D ekipie na dole i na górze. - W razie potrzeby włączę zapis z kamery, starajcie się być poza zasięgiem. Jednak zostaniemy tu jeszcze kilka chwil
                                    

                                    -Nigdzie go nie wynieśli SlimWire. Nie mieli na to czasu. Fakt, że wyszli schodami pożarowymi. Po chuj wam w ogóle ten videofon na dole? 21.45 na dole, a 21.55 znów na dole. Dziesięć minut. Wiesz to równie dobrze jak ja, więc jest tu w mieszkaniu, u sąsiadów, albo leży jeszcze na tych na schodach. Zostawię cię zaraz z moim kolegą i posprzątam w twojej bazie danych. Mam nagrania jak leżysz w pokoju z łuskami i kałużą krwi, mogę to wrzucić nawet zaraz, sprawdzę twoje niki z BBsów. Mogę tu ściągnąć Netwatch i dadzą mi jeszcze na lizaki. Twój los jest w naszych rękach. Możesz sypać koledze, mi się znudziłeś, a pomyśleć że naprawdę chciałam ci pomóc i kupić ci antybiotyk na te odleżyny.

                                    Ostrożnie wstając wzięła ze stolika smarta hakera i wręczyła nomadzie. - może tu coś znajdziesz. - Jednocześnie kolejną wiadomość, tym razem uwzględniła Hifiego, bo wreszcie weszła na przytomny rytm.

                                    Switch chyba ranny. Nie znamy jeszcze lokalizacji. Jestem pod telefonem
                                    

                                    Upadły anioł wciąż krwawi,
                                    Złamał serce na pół,
                                    Złamał żyć wiele,
                                    Czemu aniele utknąłeś w tym ciele?

                                    Dopiero w całej cyfrowej krasie zstąpiła w prywatny wszechświat SlimWira. Z wnętrza systemu zlokalizowała działające programy. Szczególnie skupiła się na programach alarmujących, innych podobnych sygnałach sieciowych jak urwane połączenia automatyczne. Sprawdzając, czy w istocie poszedł jakiś sygnał alarmu, z drugiej strony samo zatrzymanie jakiegoś procesu mogło to spowodować. Skupiła się na komunikatorach i ostatnich rejestrach uwzględniając moment utraty prądu przez budynek i jej własne wtargnięcie w system hakera ze skolopendrą.

                                    Znów przyszedł jej do głowy smart. Czy Dingo coś znalazł zastanawiała się przez ułamek sekundy i kolejny ułamek później przejrzała listę kontaktów, skryba korelował z ostatnimi połączeniami.

                                    Znów ją tchnęło w kolejną stronę. Wysłała.

                                    Tu są schody pożarowe. Nimi zeszli T Dajcie znać jak się zjawią.
                                    

                                    Mogła zadzwonić sama, byle tylko znała numer. Mogła, choć nie była jeszcze pewna czy to właściwa droga.
                                    Brazil pracowała spokojnie, jak zawsze kiedy traciła kontakt z mięsem. Nie forsowała, ostrożnie podpierając się przeszukiwaczami mapowała strukturę jego Selfnetu. Wszystko po to by znaleźć drogę do rdzenia i zawiesić nad nim miecz kostuchy. Wcześniej zamierzała użyć noża, obecnie wieszała kosę nad rdzeniem korowym SlimWira.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    3
                                    • GladinG Niedostępny
                                      GladinG Niedostępny
                                      Gladin jako HiFi
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
                                      #240
                                      NoiseFeed Brazil do wszystkich z osobna
                                      Brazil Switch chyba ranny. Nie znamy jeszcze lokalizacji. Jestem pod telefonem
                                      Brazil Tu są schody pożarowe. Nimi zeszli T Dajcie znać jak się zjawią.

                                      HiFi odczytał wiadomości na smartfingu i przerwał pracę, starając się zrozumieć, co się właściwie dzieje. Wiadomość była wysłana poza ich wspólnym kanałem.

                                      Switch chyba ranny... to dobra i zła wiadomość. Dobra, bo przynajmniej wiedzą, że żyje. Zła, że może być ranny.

                                      Poskrobał się po głowie.

                                      Gdzie oni się pakują? Zaczaili się przy schodach? Co Hajfi ma z tą wiadomością zrobić? Chyba Brazil sądzi, że Switch może wrócić ranny do domu. Tak. Wtedy technik ma dać znać... musi być dziewczyna w strasznych nerwach...

                                      Praca mu się nie kleiła. Zapominał co miał zrobić, a co już zrobił. Tracił wątek.

                                      W końcu odłożył wszczep i poszedł poszukać, jakie mają medykamenty w domu. Na wypadek, gdyby ranny Switch wrócił. Szkoda tylko, że i Leif i Mack wyjechali. Sam nie wiedział, czy woli, aby Raze wrócił do mieszkania, czy nie? Bał się, że będzie musiał sam go opatrywać. A jeżeli coś spieprzy... wtedy wolał spotkanie z brzytwiarzami niż z Artemidą...


                                      A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      2
                                      • WilczyW Niedostępny
                                        WilczyW Niedostępny
                                        Wilczy jako Houston „Dingo” Dawn
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                        #241

                                        Nomada wziął do ręki smarthing, który podała mu Artemida. Wszedł w kontakty, szukając czegoś, co kojarzyłoby się z Tren do Agua. Musiał skupić się na moment, żeby przypomnieć sobie nazwisko, które wcześniej podała im Brazil: Rosita Cortez. SMSy, połączenia, maile... choć te ostatnie pewnie Silm ma na swoim dysku. Czytał na głos, dzieląc się informacjami od razu z Brazil.

                                        Spojrzał przelotnie na gospodarza zimnym wzrokiem. Gruby dalej kłamał, nawet pod groźbą śmierci. Artemida miała rację, co potwierdzały nagrania z kamer. Switch musiał być gdzieś blisko. Transformatorownia na Republiki, dobre sobie...
                                        - Jesteś w stanie określić gdzie go zabrali? - zwrócił się do przyjaciółki - Mają tu więcej kamer?

                                        Dingo nasunął swoje smartgogle na oczy i sięgnął do kieszeni po drona. Spojrzał na otwarte okno i widoczne na zewnątrz schody przeciwpożarowe. Włączył latającą maszynkę na tryb stand-by i rzucił w stronę okna, żeby urządzenie unosiło się statecznie na zewnątrz. Włączył na lewym okularze podgląd z kamery drona, żeby zobaczyć jak wyglądają schody. Szukał ludzi, albo śladów krwi.

                                        Ponownie spojrzał na Slima, a potem na Brazil, nieco zdezorientowany tym, że do jego oczu dochodziły dwa różne obrazy, z drona i z mieszkania.
                                        - Wyciągniesz coś jeszcze z niego? - powiedział do Brazil, wskazując gestem na głowę - Bo jak nie, to pora kończyć temat i szukać na własną rękę. Jego gadanie jest gówno warte.

                                        Spojrzał wymownie na Unity. Nie wiedział za dużo o Sieciarzach, ale miał świadomość, że gwałtowne wyrwanie z architektury może uszkodzić software i hardware. Widział już co pocisk pistoletowy może zrobić z głową trafionego. Nie zamierzał uszkodzić Slima dopóki Brazil była sprzęgnięta z jego siecią. Ale jak tylko się odłączy...

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        🤘
                                        3
                                        • KetharianK Niedostępny
                                          KetharianK Niedostępny
                                          Ketharian jako Soulkiller
                                          Obsługa Moderator
                                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                          #242

                                          Mieszkanie Slimwire


                                          Dane ze smartfona netrunnera nie mówiły Dingo niczego konkretnego. Nazwy znajomych były zakodowane ciągami niezrozumiałych liter i cyfr, zdjęcia były zniekształcone za pomocą jakiegoś programu zabezpieczającego przed podglądem. Sieciarz ewidentnie dbał o poufność zachowanych na urządzeniu informacji i chociaż Brazil pewnie miała własne sztuczki w zanadrzu, Houston nie mógł się z nią równać na polu łamania cyfrowych zabezpieczeń netrunnerów.

                                          Ciśnięty za okno dron zawisł w powietrzu, zabuczał ledwie słyszalnie miniaturowymi rotorami. Jego elektroniczne oko zaczęło skanować głęboką ciemność zabudowanego placu na tyłach apartamentowca, przesłoniętej z góry masywną konstrukcją łączących się ze sobą na wyższych piętrach sąsiednich budynków i jeszcze większą bryłą estakady. Wyświetlany na smartgoglach Houstona obraz ukazał jego oczom niewyraźny kształt jakiegoś starego samochodu, palet z plastikowymi pojemnikami na chemikalia, dużego kontenera na śmieci i pryzm worków z odpadami walających się wokół niego.

                                          Nomada spuścił wzrok na dygoczącego konwulsyjnie netrunnera, zmarszczył nos czując nieznośny fetor bijący od zaniedbanego pod kątem osobistej higieny ciała mężczyzny. I zesztywniał na chwilę, kiedy coś przyszło mu znienacka do głowy.

                                          Odsuwając od siebie ściskającą pistolet rękę przyklęknął na jedno kolano, pochylił się nad zakrzepłymi, ale wciąż świeżymi rozbryzgami krwi. Aktywowany myślą wzmacniacz węchu zaczął pracę na pełnej skali zalewając mózg Houstona w jednej sekundzie szeroką paletą zapachów, z których zdecydowana większość budziła jego obrzydzenie. Wstrząs wywołany tym atakiem feromonów zakręcił Dingo w głowie, zmusił go do podparcia się wolną ręką o podłogę.

                                          Greyhound Zetatechu, wiodący na rynku model implantu węszącego, miał bogaty wachlarz filtrów, ale włączony na pełnej mocy, dzięki sieci mikroskopijnych analizatorów chemicznych potrafił zapewnić swojemu właścicielowi prawdziwy feromonowy wstrząs.

                                          Opierając się na wbudowanej w sterownik bazie danych wszczep w ciągu kilku sekund zidentyfikował rodzaje cząsteczek zapachowych wchłanianych przez jego filtry, izolując je według neuralnych komend do momentu, w którym nadludzki wyostrzony zmysł powonienia Houstona rejestrował już tylko jeden zapach: świeżą krew.

                                          Podnosząc się z przyklęku przy wtórze dźwięku głośnego węszenia, nomada pokonał kilkoma krokami odległość dzielącą go od parapetu, otworzył do końca okno i wychylił się na zewnątrz w ciasną przestrzeń prętów schodów przeciwpożarowych.

                                          Bez trudu wychwycił zapach krwi ciągnący się wzdłuż rusztowania trzeciego piętra w stronę zejścia niżej. Wskazania wszczepy nie pozostawiały pola do nadinterpretacji - krwawiący człowiek z mieszkania SlimWire został wyciągnięty po parapecie na zewnątrz i powleczony w półmrok neonowej nocy, ale jego ciało zostawiło po sobie ślad, który mógł poprowadzić Dingo za Switchem jak po sznurku tak długo jak jego oprawcy nie zdecydowali się wrzucić ciała fiksera do samochodu albo portowego kanału.

                                          Mężczyzna odwrócił się w stronę Artemidy, ścisnął palcami jej ramię zwiększając powoli nacisk dłoni na ciało netrunnerki, by nie zaszkodzić jej nagłym nieoczekiwanym bodźcem i nie poczynić w ten sposób uszkodzeń w wymuszonej brutalnej symbiozie dwóch ludzkich umysłów.

                                          - Brazil, mam trop Switcha - powiedział dostrzegając błysk w oczach dziewczyny - Mam jego ścieżkę zapachową, możemy ją wykorzystać do tropienia. Idziemy?

                                          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                          👍
                                          2

                                          Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.

                                          Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.

                                          With your input, this post could be even better 💗

                                          Zarejestruj się Zaloguj się
                                          Odpowiedz
                                          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                          • Najpierw najstarsze
                                          • Najpierw najnowsze
                                          • Najwięcej głosów


                                          • Zaloguj się

                                          • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                          Powered by NodeBB Contributors
                                          • Pierwszy post
                                            Ostatni post
                                          0
                                          • Kategorie
                                          • Ostatnie
                                          • Tagi
                                          • Popularne
                                          • Świat
                                          • Użytkownicy
                                          • Grupy
                                          • Strona startowa